Jak to się dzieje, że....

23.03.03, 13:43
jeszcze niedawno pisałam tu, że piszę z kimś, kogo maile mnie porywają, są
piękne i wysokich lotów... przyjemność z pisania była obopólna przez wiele
tygodni.
I nagle - po prostu koniec. Bez żadnej przyczyny.
Dlaczego? Dlaczego ludzie tacy potrafią być? Czy to kwestia znudzenia,
ciekawszych doznań? Dlaczego potrafią tak łatwo się wyrzec czegoś, co ma
wartość? Czy tak trudno powiedzieć dlaczego...?
Jest mi żal, smutno i... sama nie wiem, czemu to wszystko piszę.:(
    • ja_nek Re: Jak to się dzieje, że.... 23.03.03, 20:20
      To niestety się czasem zdarza. Jakiś czas temu pisałem z kimś kto wydawał się
      być interesującą osobą. Aż tu nagle zerwanie kontaktu.
      Taki "urok" netu

      Pozdrawiam
      janek
      • Gość: CoAsS_M Niemozliwe..... IP: *.telia.com 23.03.03, 22:14
        Trudno w to uwierzyc , masz najbardziej cieple i "ludzkie "listy w tym forumowym swiecie....
        Zawsze jest jakis powod.... Antoine de Saint-Exupery powiedzial :
        "Kto poniza , sam jest niski "....ale to przeciez Ciebie nie dotyczy ...wiec zycze Ci tych interesujacych
        i serdecznie cieplych listow.....

        Gdzies pisales jak " spokojnie sobie czekasz na..., az Cie znowu odnajdzie ..." KTO CZEKA NA COS
        DOBREGO , TEN NIGDY
        NIE CZEKA ZA DLUGO ..... takie sobie przyslowie : ) .......POWODZENIA ja_nku : )
        • ja_nek Re: Niemozliwe..... 23.03.03, 23:18
          Każda znajomość może się wypalić i kontakt nie przetrwa. Albo przyczyna
          zawiązania tej znajomości przemija i list nie wychodzi już do adresata.
          Powiem szczerze, mi też się zdarzyło nie odpisać, ale dużo częściej to mi nie
          odpisują.

          Pozdrawiam
          janek
          P.S. Dziękuję CoAsS za miłe słowa.
          Swoją drogą masz niespotykany nick:)
          • niebiesska Re: Niemozliwe..... 24.03.03, 01:06
            Ale tu nie chodzi o zwyczajny kontakt. Tylko jeden na dziesiątki, setki
            kontaktów. Nagle wszystkie emocje, słowa przestają mieć dla kogoś znaczenie.
            Niesamowita, magiczna wymiana mysli, trwająca tygodnie przestaje istnieć z dnia
            na dzień.
            Napisałam na koniec: "teraz już wiem, dlaczego umrzesz samotnie".

            P.S. Też uważam Janku, że piszesz najcieplej jak tylko można... jeśli ten ktoś
            nie odpisał... widać nic nie zrozumiał, tak naprawdę.
            • jmx Re: Niemozliwe..... 24.03.03, 03:07
              niebiesska napisała:

              > Napisałam na koniec: "teraz już wiem, dlaczego umrzesz samotnie".
              To bardzo interesujące... Do kogoś na kim Ci zależało piszesz takie słowa, po
              kilku(nastu) listach... Ja nawet po setce nie odważyłabym się na
              podobne "wyznanie".

              Jeśli on nie napisał wprost, dlaczego się nie odzywa, nie możesz wyciągać
              wniosków, że mu nie zależy. Może być 1001 przyczyn z powodu których nie
              odpisuje. Nie ma dostępu do netu, wyjechał, coś się stało, itp. To, że mu
              przestało zależeć też jest możliwe ale to nie jedyne wytłumaczenie zaistniałej
              sytuacji. Ale jak ktoś skreśla człowieka z powodu przerwy w korespondencji...
              • niebiesska Re: Niemozliwe..... 24.03.03, 09:21
                Nigdzie nie wyjechał, miał dostep do netu. To wiem na pewno. Pytałam, dlaczego -
                nie odpowiedział więcej jak tylko to, iż jest mi bardzo wdzięczy, że szanuję
                jego decyzję.
                Wiem, że to, co napisałam, było mocne. Za mocne... ale już tego nie cofnę.
                Zresztą, nie tu i teraz wyjaśniać, czy miałam do tego moralne prawo czy nie...
                mam w sobie troche żalu i na pewno duży smutek. Poczułam sie jak zabawka, którą
                ktoś się znudził, może mu przestała być potrzebna... nie wiem.

                Dziś jest nowy dzień, wiosna, więc nie chcę już tego więcej rozpamietywać.

                pozdrawiam Was
                • cal-ineczka Możliwe, możliwe............... 24.03.03, 17:55

                  > Zresztą, nie tu i teraz wyjaśniać, czy miałam do tego moralne prawo czy
                  nie...

                  A wiec nie miałaś prawa!
                  To nie dziw się że to się skończyło, bezprawie szybko się kończy....
                  • niebiesska Re: Możliwe, możliwe............... 24.03.03, 18:31
                    Wybacz, ale to Ty nie masz prawa ani mnie oceniać ani jego...

                    Calineczko, nie uprawiaj tu malkontenctwa, negując wszystko. To jest forum
                    romantyczne a nie święta inkwizycja.
                    • celinka8 Re: Możliwe, możliwe............... 25.03.03, 18:21
                      ja nie mam prawa, Ty nie masz prawa, ot jestesmy kwita.
                      • niebiesska Re: Możliwe, możliwe............... 25.03.03, 18:47
                        Jesteśmy?:) Nie miałam prawa czgoś TOBIE powiedzieć a powiedziałam?:)
                        Bywaj, Calineczko. :)))
                        • cal-ineczka To bardzo możliwe 26.03.03, 07:42
                          Prawdopodobnie nie masz prawa do tego internauty, tak to sobie wywnioskowałam.
                          No jakiś porządek musi być, źle się zaczelo to i źle sie skończyło.
                          Może to było złudzenie - czasem niektore rzeczy przybieraja podwójna postac,
                          sa zle i dobre w jednym - tylko trzeba zauważyć ten kompromis.
                          Jeśli tylko dostrzeżesz ta zlą strone waszej znajomości - to zrozumiesz, że to
                          i tak by sie kiedyś skończyło i tak.
          • jayne Re: Niemozliwe..... 24.03.03, 10:48
            ja_nek napisał:

            > Albo przyczyna
            > zawiązania tej znajomości przemija i list nie wychodzi już do adresata.

            Albo pojawia się komunikat: " widomość prawdopodobnie nie została przesłana z
            powodów zakłóceń.."
            Po trzecim takim zbiegu okoliczności przesyłowych ręce spadają z klawiatury.
    • Gość: gb Re: Jak to się dzieje, że.... IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 24.03.03, 11:11
      :-)Czasem jest tak, że po prostu rozmówca dorasta i chce sprawdzić, czy to,
      czego sie nauczył ma sens. Może wróci skruszony? Doceni to, co stracił? Nie
      martw się.
      • Gość: lula del rio Re: Jak to się dzieje, że.... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 24.03.03, 12:13
        niebieska,
        rozumiem cię, też miałam podobne doświadczenie
        pisałam z kimś trzy miesiące, ale charakter był tego trochę inny-nie mieliśmy
        nastawienia, że do czegoś to doprowadzi i nie wspominaliśmy o tym;
        jednak wyczuwalna "chemia" pomiędzy nami stała się powodem zapronowanego
        pożegnania, na które oboje przystaliśmy
        po tym fakcie mimo, że nigdy tej osoby nawet nie ujrzałam, czułam wręcz kłującą
        tęsknotę.......
        zdarza się, że "spotykasz" kogoś z kim łączą cię niekończące się rozmowy,
        wymiany doświadczeń, upodobań, zwykła gadka o ulubionej potrawie potrafi być
        równie interesująca jak opowiadanie o pierwszej miłości.......klimat...nastrój
        ...bicie serca
        codzienne działania nabierają innego wymiaru, robisz je jakby trochę pod kątem
        tej drugiej osoby, myślisz jak by to było, gdyby ten ktoś był w tym momencie
        przy tobie...co by zrobił...co powiedział
        masz rację, że to nie był ktoś taki, jak inni, to był ten konkretny, jedyny w
        swoim rodzaju.......można pisać z setką osób, ale właśnie z tą jedną ma to inny
        niepowtarzalny wymiar
        ja wychodzę z założeniem, że i tak było warto, bo każde doświadczenie niesie
        nowe wartości, nawet to bez napisu "happy end"
        pozostają wspomnienia........
        • ja_nek Re: Jak to się dzieje, że.... 24.03.03, 17:20
          Jest w tym prawda, że w setce ludzi - jeden człowiek jest dla nas...
          I wszystko zaczyna nabierać barw. Wszystko smakuje mocniej, pełniej...

          Niebiesska napisała w złości tamte słowa i chyba po to, by sprowokować do
          odzewu, by wszystko wróciło do normy, choć środek niewybredny, miał tu uświęcić
          cel.

          Jayne: jesteś niecierpliwa:)
          Chciałabyś kliknąć i już:)

          Pozdrawiam
          janek
          • Gość: lula del rio Re: Jak to się dzieje, że.... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 24.03.03, 17:47
            myślisz?........
            cóż, kobieta, która obdarzy swym uczuciem (ono może być różnorodne i barwne jak
            motyl) mężczyznę i zostanie odrzucona reaguje różnie + "kobieta zmienną jest":);
            reguły nie ma i to chyba w życiu jest najciekawsze......
            niewiadoma uczy nas odwagi i pokory wobec czasu
            niespodzianka bywa nagrodą lub rozczarowaniem

            złość kobiety nie jest czymś złym,to przecież potwierdzenie uczuć,może zbyt
            agresywne, ekshibicjonistyczne, ale prawdziwe;
            gorzej, gdy adresat tej złości nie oczekuje już na żaden "list"........

            pozdrawiam kobiety prychające złością
            te, które znają płomień miłości i chłód odrzucenia
            • niebiesska Re: Jak to się dzieje, że.... 24.03.03, 18:36
              Także pozdrawiam...
              I dziękuję za zrozumienie.
    • jmx No właśnie - jak?? 25.03.03, 00:51
      A ja wam chyba trochę zazdroszczę...
      Nie potrafiłabym się "zakochać" w słowach, bez względu na to jakie by nie były.
      Inaczej traktuję słowa człowieka nigdy niewidzianego a takiego, którego znam z
      obu wymiarów i wirtualnego i realnego.
      To chyba miłe uczucie - taka fascynacja (nawet jednostronna)...
    • komandos57 Re: Jak to się dzieje, że.... 25.03.03, 00:53
      Jestes pusta jak beczka po kiszonej kapuscie na wiosne.Wiec znudzilas sie.
      • Gość: *** Re: Jak to się dzieje, że.... IP: *.w-n.pl 26.03.03, 07:07
        komandos57 napisał:

        > Jestes pusta jak beczka po kiszonej kapuscie na wiosne.Wiec znudzilas sie.

        he he , komandosie :))) - to ładne i na czasie , WIOSNA
        a jmx jest chyba delikatnie złośliwa ...i słusznie ...
        tu powinien nastapić długi wywód ... ale mi sie nie chce ...

        słowa to tylko słowa , można je wysyłać na wiele adresów i zawsze tak samo
        ładnie wyglądają ... MIŁOść wolę przeżywać w realu

        pozdrawiam



        • cal-ineczka Warszawianin albo Wrocławianin........;))) 26.03.03, 07:47
        • niebiesska Re: Jak to się dzieje, że.... 26.03.03, 08:32
          Czytam wypowiedzi niektórych i uśmiecham się lekko, na myśl, jak to fajnie
          czytać swoją historię pisaną przez innych.:)
          Zdążyłam już pozbyć się tego pierwszego smutku i żalu po takim zakończeniu
          pisania z nim, a tu czytam, że się zakochałam przez internet, że to miłość,
          itd... :)
          Prosiłabym o więcej realizmu w tym romantyźmie.:))))
          • dzyt Re: Jak to się dzieje, że.... 26.03.03, 08:40
            "nie mymagaj od innych tego, czego nie masz w sobie"...

            głowa do góry :)
            zawsze możesz spotkać bratnią duszę w obcym dopiero poznanym człowieku...

            Dzyt
    • dzyt *,-) 26.03.03, 07:54
      Dawno mnie tu nie było, więc może stawirdzicie, że się wymądrzam....

      Nie uważam, żeby brak "odezwu" był wyłącznie wynikiem znudzenia, czy złej woli
      tej drugiej osoby... ja sama wiem jak to było ze mną... totalny brak czasu w
      pracy, brak komputera w domu... i co nie było mnie kilka miesięcy, ale to nie
      znaczy wcale, że nie chcę, że zapomniałam o tych wszystkich wspaniałych
      ludziach, których tu poznałam - myślałam o Nich wszystkich bardzo ciepło, mimo
      że nie miałam czasu tu zaglądać, czy pisać maili... a poza tym to każdy ma
      jeszcze jakieś problemy i kłopoty, które czasem przysłonią myśli i chęci do
      kontaktów z innymi, ale po jakimś czasie to mija...
      przynajmniej ja tak uważam...

      Przesyłam Buziaczki :))))))))))))
      CMOK!
      Dzyt
      • Gość: *** Re: *,-) IP: *.w-n.pl 26.03.03, 08:07
        ale my tu o czymś innym mówimy ;-) a konkretnie o zabawie czyimiś uczuciami ...
        o zaciąganiu się w necie energią i emocjami ... a to mało fajne jest ...

        cal ;-) pomailujemy romatycznie ??? hehehehe
        • dzyt Re: *,-) 26.03.03, 08:12
          mówimy o tym samym, tylko że z innym podejściem do tego...
          można się angażować (jeśli ktoś chce), ale nie można nikomu wmawiać, że jeśli
          urwał się kontakt, to juś nic się nie liczy... jeśli nie zna się przyczyny nie
          można pozbyć się problemu...
Pełna wersja