debestofkropeczka
24.03.03, 20:45
Hej.Z racji tego,iz niewiarygodnie wiele zawdzięczam swojemu lenistwu, nie
wierzę,że ludzie mają bezużyteczne wady.Słuchajcie! Znalazłam na forum
PSYCHOLOGIAniesamowity wątek pt.:"jaki jest wasz szczyt lenistwa?"
Myślałam ,że umrę ze śmiechu, czytając jak wielką wagę ludzie przywiązują do
tego, aby zbytnio się nie nadwyrężać. Zabrakło mi jednak tam Waszych
wypowiedzi. A może lenistwo Was nie dotyczy? Jeżeli jednak czasem zdarza sie
Wam czegoś ULTRANIECHCIEĆ podzielcie się tym.
Zacznę pierwsza(pisałam już o tym na tamtym forum, ale powtórzę dla tych ,
którym NIE CHCE się tam zajrzeć).
W piątej klasie, w maju nie zjadłam kanapki w szkole. Nie wyciągnełam jej z
plecaka, ponieważ doszłam do wniosku,że niedługo wakacje, więc i tak będę
musiała zrobić tam porządek. Plecak przeleżał 2 miesiące nieruszany , a w
nowym roku szkolnym chodziłam z tą kanapką jeszcze kilka miesięcy. W końcu
mama (która ma zaawansowaną mikrofobię- diagnoza moja własna)
znalazła "misia" w tornistrze. Awanturę pamiętam do dzisiaj . Pamiętam też,że
argumentowałam swoje lenistwo twierdzeniem ,że chleba się nie wyrzuca. Nie
pomogło.
Macie na swoim koncie podobne historie?