jak wychowujecie swoje dzieci?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.06, 13:07

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3702122.html
czego rodzice nauczyli tych gó..arzy, że pozwolili sobie na taką zbrodnię
wobec tej dziewczyny??!! gdzie byli rodzice przez kilkanaście lat ich życia?!
    • kwak22 Re: jak wychowujecie swoje dzieci? 25.10.06, 14:40
      Jak to gdzie? Matka na plotkach albo przed TV-telenovela a ojciec u kochanki.
    • Gość: oburzona Re: jak wychowujecie swoje dzieci? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.06, 16:09
      Była wrażliwą dziewczyną a takie dziewczyny mocniej to przezywaja
      dotykali ja faceci, ktorych np nie lubiła. I stad ten wstret ponizyli ja w ten
      sposob...

      A GDZIE BYŁA KLSAAAAAAAAAAAAAA CZEMU Z KLASY ZADNA DZIECZYNA NIE ZAREAGOWAŁA??/
      CZEMU ZARAZ PO ZAJCIU KLASA NIE POWIEDZIAŁA PANI CO ZASZŁO

      WIADOMO ZE ANIA BYŁA I SIE WSTYDZIŁA MIALA 14 LAT TO NORMALNEEEEEEEE


      SFILMOWALI???????? TO DOWOD JEST FAKTEM W SPRAWIE, ZROBILI TO Z PREMEDYTACJA
      I POWINNI ISC DO POPRAWCZAKA!!!!!!!!!

      ALE ZACHOWANIE KLASY KARYGONDEEEEEEEEEEEEEEEE ZNIECZULICA NIKT NIE ZAREAGOWAŁ


      U NAS W KLASIE JAK JEDEN FRAJER W PRZELOCIE DOTYKAL PIERSI BARDZIEJ
      ROZIWNIETYCH DZIECZYN KLEPAŁ PO PUPIE, TO INNE DAWĄŁY MU BUTAMI W GEBE!!!!
      WTEDY W 1989 ROKU NIKT NIE WIEDZIAL JAK TE ZJAWISKO NAZWAC, NIE BYŁO SŁOWA
      MOLESTOWANIE. PANI WYCHOWACZYNI WIEDZIAŁA O WSZYTSKIM ALE MOWILA- ZACZEPIA
      BRZYDKO DZIEWCZYNKI111111 EFEKT BYŁ TAKI, ZE JAK MIAL 15 LAT ZGWALCICL
      7LATKA111 POSZEDL DO POPRAWCZAKAKAAAAAA


      A ZATEM KAZDEGO KTO TAK MOLESTUJE OSOBY POWINNO SIE KARAC
      NIE KAZDY ZYCZY SOBIE ABY KTOS DOTYKAL GO WBREW JEGO WOLI, A TYM BARDZIEJ 12-14
      I 16 LATKI. TO MAŁE DZIECI.


      DUZO MOGŁA ZROBIC KLASA W PRZYPADKU ANI, CHOCBY ICH POGONIC JAK JEJ TO ROBILI A
      ONI NIE REAGOWALI11111

      W KLASIE I SZKOLE POWINNO SIE UCZYC DZIECI REAGOWANIA NA ZŁO...REKACJI TO JETS
      WAZNEEE
      • malinka48 Re: jak wychowujecie swoje dzieci? 25.10.06, 16:23
        masz rację "oburzona"straszne to co sie stało.Nie masz odczucia ,że wszędzie
        pełno tolerancji na chamstwo i bezduszność,nawet w anonimowym necie?.Nikt nie
        reaguje,no może jednostkowo,na wulgaryzmy,przekleństwa,ubliżanie.Młodzież nie
        tylko wychowuje mama,czy tata,ale my wszyscy.Zamykamy się za drzwiami
        uzbrojonymi w alarmy i co tam jeszcze,a wołania o pomoc nie słyszymy,bo to nas
        nie dotyczy.Epoka znieczulicy i bezkarności.Smutne:((
        • travia Re: jak wychowujecie swoje dzieci? 25.10.06, 16:44
          Brak słów...
          Ale gdzie ma się udać słabszy po pomac jeśli nie można zaufać systemowi prawa
          który ma go chronić i pomagać? Napakowani dresiarze wychowani w chorej rodzinie
          gdzie nikt im nie zlał d... w odpowiednim momencie, i nie nauczył zasad, ani
          czego nie wolno robić, zastraszają klasę, nauczycieli, policja bezradnie
          rozkłada ręce dopóki nie ma ewidentnej zbrodni, a ofiary zostawiane są są same
          sobie i codziennie narazane na szykany. Jak sie można obronic przed kilku nawet
          nastoletnimi osiedlowymi huliganami którym się zwróciło uwagę, albo z którymi
          się ma na pieńku za coś-tam, a którzy chca kogoś zastraszyć, zgwałcić, skopać?
          Nie wychodzić z domu w pojedynkę? Czy kupić broń i pójść do więzienia za
          "przekroczenie granic obrony koniecznej".. :(
          • Gość: miki Re: jak wychowujecie swoje dzieci? IP: *.hsd1.ct.comcast.net 27.10.06, 00:33
            A mozna w Polsce kupic pistolet bez problemow, takich ja zezwolenia na niego
            dla "wybranych" itd? Czy mozna miec srutowke/dubeltowke w domu bez zezwolenia,
            jak sie nie jest przestepca?

            Bron palna jest najleprzym stabilizatorem spokoju spolecznego i pokoju
            miedzypanstwam(np. Szwajcarja).
    • Gość: sodia Re: jak wychowujecie swoje dzieci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 00:59
      Jestem tym wstrząśnięta!!!!Wszyscy młodzi chłopacy to gnojki, a potem wyrastają
      na zboczeńców!!!Nienawidzę męskiego gatunku!!!
      • quickly Re: jak wychowujecie swoje dzieci? 26.10.06, 02:54
        Gość portalu: sodia napisał(a):

        > Jestem tym wstrząśnięta!!!!Wszyscy młodzi chłopacy to gnojki, a potem
        > wyrastają na zboczeńców!!!Nienawidzę męskiego gatunku!!!
        ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
        Te mala, nie przesadzaj, dobra!!!
        Rasisci i ksenofobi nie sa tu mile widziani.

        Widzisz... na przyklad ja... ja jestem grzeczny...
        Co tam grzeczny... ja jestem bardzo grzeczny!!!
        Mily, dobry, usmiechniety...
        Po prostu miod, malina... tak jak mowil Zyd Szemszyl w niezapomnianych "Nocach
        i Dniach" Marii Dabrowskiej.
        Ja jestem po prostu malutka jest taki maly, kochany aniolek. zaden tam
        zboczeniec... Babci, tj. moherowemu berecikowi, miejsce w autobusie zawsze
        ustapie (jak jestem w Polsce) i ptaki w zimie kiedys dokarmialem... a ty co
        mala!?
        No powiedz nam co TY zrobilas dla ludzkosci i swiata, zeby go dzwignac z
        otchlani marazmu i zepsucia. Tylko gapisz sie w ten telewizor na ta
        idityczna "Mode na Sukces" (a wiesz, ze Australia jest trzy lata do przodu z
        tym serialem, w porownaniu z Polska: Rich wlasnie zeni sie z siostra Brook, a
        Melani, jak to Melani, ciagle spiskuje i chce zgarnac cala firme... mowie ci
        jaja jak berety!), albo gapisz sie na ta "M jak Milosc", a pozniej zwymyslasz
        publicznie bogu ducha winnych facetow.
        Ja normalnie nie cierpie takich bab... ale chyba wszystkie baby sa takie!
        No ja po prostu nie cierpie WSZYSTKICH bab!!! Wszystkie to kompletne idiotki,
        zboczone wariatki, psychopatki i w dodatku pala papierosy i plotkuja.
        • quickly No ale problem jest bardzo powazny... 26.10.06, 03:25
          Jezeli znacie j.angielski, to warto to przeczytac:
          www.theaustralian.news.com.au/story/0,20867,20646508-5006785,00.html
          Ta wiadomosc byla wczoraj na wszystkich "newsach". Pokazywano urywki tego CD,
          jej ojciec maglebokie zalamanie nerwowe. No a ci chlopcy? A ci chlopcy smieja
          sie z tego w rozmowie z reporterami...

          Co do tej dziewczyki, ktora odebrala sobie zycie... to az wyc sie chce z bolu.
          Przeciez, to sa jeszcze dzieci. I myslicie, ze cos zrobia tym malym sk u r w y
          s ynom!?
          Zapewne bedzie jakis tam nadzor, pogadanka lub dwie z psychologiem, no i sprawa
          powoli ucichnie... Jak znam zycie, to najprawdopodobniej pozniej te gnojki
          zaczna robic to samo, tylko ze to juz bedzie w zyciu doroslym. Kto wie czym
          beda jeszcze w zyciu i nad kim beda sie znecac. Przypuszczam, ze oni to maja
          juz zakodowane w swoich genach...

          • meduza4 Re: No ale problem jest bardzo powazny... 26.10.06, 10:52
            To nie geny Quickly, to nasze dzisiejsze polskie wychowanie młodzieży. Mój
            rodzony brat ma 4 dzieci w wieku 12-21 lat, bezrobotną żonę (leniwa baba,
            słusznie mówisz, że nie lubisz bab), niską pensję, ani chwili czasu dla dzieci
            (a trójka z tej czwórki to chłopcy) i bachory sprawiają takie problemy, jakich w
            tej rodzinie od kilku pokoleń nie notowano.

            Więc być może ci mali skur... pochodzą z dobrych rodzin, mają babcie w
            moherowych beretach na głowie itd, itp...
            • meduza4 Coś tam jeszcze napisali na ten temat 26.10.06, 11:25
              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3703376.html
              I jeśli dobrze rozumiem opinie wyrażone tam przez nastolatków, w dzisiejszych
              czasach jest normalne, że się komórką filmuje przemoc czy... walenie konia w
              kiblu... A sfilmowanie obmacywanej dziewczyny to już w ich mniemaniu musiał być
              wyczyn na miarę Hollywood.
            • azaheca Re: No ale problem jest bardzo powazny... 26.10.06, 11:27
              Quickly,nie prowokuj proszę,lubisz te nieznośne baby,lubisz...;-)
              Mnie bardzo zastanowiła wypowiedź matki Ani,że nie ma pretensji do tych
              chłopaków!Nie pojmuję wprost tego,czyżby była aż tak
              głupia,nieczuła,zastraszona?Podobno wszyscy mieszkają w jednej wsi.
              • meduza4 Re: No ale problem jest bardzo powazny... 26.10.06, 11:54
                Ale ja pojmuję, czemu nie ma do chłopaków pretensji. Właśnie dlatego, że jest
                mądra i sprawiedliwa. Nie można winić obcego człowieka za śmierć dziecka, jeśli
                sama, jako matka tegoż dziecka nie zauważyła, co się dzieje w środku dziewczynki.

                I właściwie kto ma kogo winić? W klasie było w tamtej chwili ponad 20 osób. Nie
                wtał inny chłopak, nie wprał napastnikom. Dziewczęta też w sumie nie zawsze są
                chuchrami, żadna nie zareagowała jakoś zdecydowanie. Pewnie cała dzieciarnia
                siedziała z rozdziawionymi z zachwytu japami...

                No i kto tu był tak naprawdę winny? Po trochu każdy.
              • justiz Witaj Azaheco... 27.10.06, 06:53
                A, ja chylę czoła przed matką Ani! W tej tragicznej sytuacji w jakiej się
                znalazła złość i nienawiść, nie byłyby żadnym rozwiązaniem. Nie wiem, czy to
                doskonała i szybka praca psychologów wpłynęła na taką reakcję tej kobiety, czy
                nagle wróciła jej życiowa mądrość, której niestety zabrakło w feralny dzień,
                kiedy zbagatelizowała, a właściwie zupełnie zlekceważyła rozpacz swojej córeczki.

                Jak sama zauważyłaś, wszyscy pochodzą z tej samej małej miejscowości i zapewnie
                doskonale się znają, całkiem możliwe, że rodziny tych chłopaków to dobrzy
                ludzie, którzy po prostu nie potrafili sobie poradzić ze swoimi dziećmi, nie
                umieli na nich wpłynąć, albo również niczego niepokojącego nie zauważali.
                Wszyscy oni mają już "złamane życie".

                Są też inne aspekty takiej reakcji w małomiasteczkowej świadomości -
                samobójstwo, które jest pojmowane jako słabość (zresztą koledzy już to
                skomentowali, że "nie sądzili, że laska tego nie wytrzyma"), a nawet efekt
                jakichś zaburzeń psychicznych..
                Nie wiem, czy spotkałaś się kiedyś w szpitalu z sytuacją, gdy pojawia się jakiś
                młokos po próbie samobójczej, jak nieodpowiednio reaguje personel, jaką sensację
                i potępienie wzbudza to u innych pacjentów, a rodzina z reguły robi wszystko,
                żeby o tym jak najszybciej zapomnieć, a w ten sposób zapomina się przede
                wszystkim o jakimś, może niewielkim, problemie tego młodziaka.
                I całkiem możliwe, że tak właśnie zareagowali rodzice tej dziewczynki, o całej
                sprawie chcą jak najszybciej zapomnieć, bo wstyd im za to, że nie zareagowali,
                kiedy ich dziecko potrzebowało natychmiastowej pomocy, i wstyd im za to, że sama
                nie znalazła innej drogi, tylko tą najgorszą, ostateczną.
                Bo o stracie dziecka, nie zapomną nigdy!
      • Gość: miki Re: jak wychowujecie swoje dzieci? IP: *.hsd1.ct.comcast.net 27.10.06, 02:07
        Chlopcy lubieja testowac swoje "sily" z doroslego zycia, co ciagle nalezy
        ograniczac dobrym wychowaniem, czego ich mamy nie rozumieja. To one bronia tych
        chopcow przed ojcem, ktory chce im przyktucic zle zachowanie. To one razem z
        wlasnymi synami, donosza na ojca, ze je kontroluje i naduzywa swojej sily
        fizycznej. One mysla, ze ich dzieci wiedza najlepiej co jest dobre a co zle, bo
        to sa ICH WLASNE SPECJALNE DZIECI, ZUPELNIE INNE OD WSZYSTKICH DZIECI INNYCH
        MATEK i tylko te inne moga byc zle/niedobre. Poprostu kobiety dostaly w
        ostatnich latach zaduzo wladzy, ktorej tak dokladnie nie umieja uzyc. Im samy
        przydalo by sie tagze przeczepac troske skore, ale co powiedza na ten temat w
        sadzie, to juz wszyscy dobrze wiemy(my faceci).
    • zieew Re: jak wychowujecie swoje dzieci? 26.10.06, 11:37
      A mnie sie podoba jak skomentowal to wydarzenie wczoraj pewien psycholog:

      Jak dla dziecka matka i ojciec nie sa bohaterami,
      jak dla dziecka nie jest bohaterem nauczyciel, ..
      to dziecko wybiera sobie "bohatera" z filmów
      ..i z nim sie identyfikuje, z filmowa rzeczywistoscia. Bo to byla scena
      sciagnieta z jakiegos filmu, w ktorych takich dzialn, przemocy, pod dostatkiem,
      ot., film sobie nakrecili, przeciez to normalne na tym sie wychowali...
      • meduza4 Re: jak wychowujecie swoje dzieci? 26.10.06, 11:56
        zieew napisała:

        > . Bo to byla scena
        > sciagnieta z jakiegos filmu, w ktorych takich dzialn, przemocy, pod dostatkiem,
        > ot., film sobie nakrecili, przeciez to normalne na tym sie wychowali...
        >

        Nie pamiętam tytułu, ale był taki film z Jodie Foster, gdzie grała ofiarę
        pewnego gwałtu w knajpie... Trochę mnie film zdziwił bo moim zdaniem główna
        bohaterka nie całkiem taką "ofiarą" była, ale niech im (autorom dzieła) będzie
        jak chcą.
        • zieew Re: jak wychowujecie swoje dzieci? 26.10.06, 12:08
          ooo... nie gadaj głupot.
          gwałt to gwałt, uzycie przemocy, do tego grupowe przeciw jednej, nawet zabawowej
          i pijanej. usprawiedliwione? czym niby? nie ważne czy miala spodnice po kostki
          czy ledwie zakrywajaca pupe.
          dywagacja, moze zaraz, czy aby ta 14latka kolegow nie sprowokowala?
          pleaseee
          • meduza4 Re: jak wychowujecie swoje dzieci? 26.10.06, 12:20
            Teraz przecież nie gadamy o uczennicy tylko o filmie z Jodie Foster. Więc
            mówisz, że gwałt to gwałt... I zapewne jest to prawdą, gdy gwałciciel ma
            świadomość tego, że wyrządza komuś krzywdę.

            Na filmie sytuacja była inna: panienka zabawowa, pijana, napalona na kolesia
            równie pijanego, jeszcze tam jakiś facet z odchyłami na psychice paru gnojków
            podpuścił, że wyszło, że tak trzeba i że to zabawa....

            Reakcja przyjaciółki, która była z dziewczyną -bezradne spojrzenie i opuszczenie
            miejsca akcji. Reakcja "publiczności" -śmiech. Nikt ich nie powstrzymał, nie
            sprał po gębie na otrzeźwienie, nie powiedział "Oszaleliście? Chcecie dokonać
            gwałtu?". No więc ja się pytam, czy na tym filmie gwałt był rzeczywiście
            gwałtem, jeśli było na to powszechne przyzwolenie i akceptacja, a wcześniej
            prowokacja ze strony panienki?

            Czyli jak robią krzywdę drugiej osobie, to nikt nie musi występować z tłumu,
            bronić ofiary. Ewentualne własne wyrzuty sumienia później się zagłuszy słowami
            "no bo przecież to te gnojki jej zrobiły krzywdę, ja się tylko gapiłem/łam",
            prawda?
            • zieew Re: jak wychowujecie swoje dzieci? 26.10.06, 12:34
              Tak to był gwałt. I "panienka" nie dała nikomu przyzwolenia na to by ją gwałcił.
              I panienka chocby tanczyla naga na rurze nie daje tym nikomu upowaznienia do
              tego, zeby stosowac wobec niej przemoc i ją gwałcic. a to, ze tłum wokoło sie
              smieje? to dowod, że wszystko było w porządku i można sobie panienkę zgwałcić??
              14latkę tez upokarzało 5 chlopakow, też się przy tym świetnie bawili. Reszta nie
              przerwała tego, moze czesc z nich tez sie dobrze bawila a reszta bala odzywac.
              Czy to znaczy że nie doszło do przemocy i gwałtu?! bo większosc nie zareagowała
              więc jest to "społecznie dopuszczalne" ze racje ma mocniejszy zastraszający i
              stosujący przemoc? wiec kto jest ofiarą wg ciebie w tym fimie,jesli nie zgwalcona?
              • meduza4 Re: jak wychowujecie swoje dzieci? 26.10.06, 12:56
                Według mnie ofiarami w tym filmie w jakiś sposób są wszyscy, którzy brali w tym
                udział, a przede wszystkim cała nasza obłudna moralność.

                Weź pod uwagę, że o tym, czy dany czyn jest zbrodnią czy nie decyduje właśnie
                postawa całej społeczności. Dla nas przymuszenie kogoś do seksu jest gwałtem, w
                pewnych społecznościach normą, a czasem nawet powodem do chluby.

                I zarówno w filmie jak i w klasie obecna była pewna społeczność, która nie
                zareagowała i nie narzuciła sprawcom pewnych norm moralnych. I powiem Ci tak:
                dla jakichś debili to, że tłum wokól się śmieje, klaszcze i zachęca jest właśnie
                dowodem na to, że tak trzeba i że panienkę można zgwałcić.

                A wiesz dlaczego? Bo tacy debile nie mają swoich własnych norm moralnych. Może
                nikt ich tego nie nauczył, a może wręcz nauczono hipokryzji. I rolą gapiów jest
                w takiej chwili zareagowanie. Ale odwrócę Twoje pytanie: czy to, że gdy ludzie
                bez zasad moralnych gwałcą publicznie panienkę oznacza, że wolno śmiać się z
                tego i klaskać?
                • zieew Re: jak wychowujecie swoje dzieci? 26.10.06, 13:22
                  Obłudna moralność nie jest "ofiarą" a własnie sprawcą i współwinnym.

                  a film był własnie o tym, żeby w takich przypadkach odważyć się reagować, i
                  umieć właściwie ocenić, bo to był gwałt, zbiorowy gwałt. I nie ma prawa tu mieć
                  miejsce dywagacja "ona ich sprowokowała" od czego zaczęłaś.
                  • meduza4 Re: jak wychowujecie swoje dzieci? 26.10.06, 13:58
                    Ależ sprowokowała, sprowokowała (od czego zaczęłam), a natura ludzka jest taka
                    cudaczna, że każdy prowokowany brnie sobie siłą bezwładności tam, gdzie
                    prowokator pociągnie (nawet jeśli pierwotnie nie miał zamiaru prowokować)... na
                    czym (znaczy się prowokowaniu do dyskusji i przemyśleń) obecnie skończyłam :-)

                    A skoro tak tu najeżdżamy na tę obłudną moralność, to powiedz mi szczerze, czy
                    gdyby gwałcono na Twoich oczach bohaterkę tego filmu -stanęłabyś w pojedynkę w
                    jej obronie?
                    • zieew Re: jak wychowujecie swoje dzieci? 26.10.06, 14:07
                      a wiesz, że o to samo chcialam Cie zapytac?:))
                      co może jedna sprzeciwiająca się kobieta w tłumie napalonych i pijanych facetów?
                      powiem tyle, bylam raz przedmiotem nieprzyjemnego szantażu i gróźb, bałam sie
                      wtedy strasznie. minelo, i niczym na szczescie sie konkretnym nie skonczylo.
                      gdyby teraz sie to samo zdarzylo raczej wkurzylabym sie i poszukala pomocy. nie
                      darowalabym gnojowi.
                      • meduza4 Re: jak wychowujecie swoje dzieci? 26.10.06, 14:29
                        A wiesz, mając lat naście zrzuciłam w szkole ze schodów jednego z kolesi, którzy
                        łapali nas na przerwie publicznie za "cycki", wprost sprawę ujmując. Też mogłam
                        biadolić, że co ja biedna, samotna dziewczyna zrobię...

                        I jeszcze się bidulkowi od dyrekcji oberwało za to że sobie d... potłukł
                        spadając z hukiem. Co gorsza nikt mnie nie pociągnął do żadnej
                        odpowiedzialności, a z perspektywy lat widzę, że ktoś powinien. Mogłam przecież
                        zabić idiotę, gdybym pchnęła mocniej, gdyby uderzył głową w kant lub poręcz,
                        poślizgnął się na jakimś śmieciu... Po prostu mogłam nieumyślnie zrobić jakiemuś
                        kretynowi dowolnie wielką krzywdę. I ta świadomość pozostaje w pamięci na
                        zawsze. Ktoś kto raz użył z sukcesem przemocy wobec drugiego człowieka nigdy nie
                        poczuje się bezsilny.

                        Nadmieniam, że w mojej klasie przypadki łapania za "cycki" więcej się nie
                        powtórzyły, a kolega zaczął mnie traktować z największym szacunkiem na jaki
                        chłopak pochodzący z rodziny patologicznej może sobie wobec dziewczyny pozwolić.

                        • zieew Re: jak wychowujecie swoje dzieci? 26.10.06, 14:48
                          no coż, ja o malo nie wybiłam koledze oka za głupie zaczepki, długopis wbił sie
                          mu w policzek a on nigdy wiecej sie mnie nie czepił:) (a ja nigdy więcej nie
                          rzucam bez sensu długopisami bo choinka jakby trafił jednak w oko... brr..
                          zmroziło mnie sekunde później)

                          ale tamte historie.. nie była w stanie się dziewczyna obronić sama, a tłum
                          patrzyl i nie pomógł, nawet nie uznał, ze to takie bardzo naganne. publiczne
                          upokorzenie i wysmianie.
                          tępić kretynów póki nie mają przewagi?
                          • meduza4 Re: jak wychowujecie swoje dzieci? 26.10.06, 15:10
                            zieew napisała:

                            > ale tamte historie.. nie była w stanie się dziewczyna obronić sama, a tłum
                            > patrzyl i nie pomógł, nawet nie uznał, ze to takie bardzo naganne. publiczne
                            > upokorzenie i wysmianie.

                            No i wracamy do punktu wyjścia: tłum patrzył, nie pomógł, nie uznał za naganne,
                            kretyni zrobili co chcieli.

                            I wracamy do mojej opini: wszyscy są po części winni. Napastnicy za swój czyn,
                            to prawda. Tłum jest winien, że nie pomógł, ba, nawet nie napiętnował. Rodzice
                            napastników, że nie wpoili im odpowiednich zasad moralnych, nie nauczyli
                            szacunku do drugiego człowieka. W jakiś sposób także winne jest środowisko w
                            którym wychowały się dziewczęta padające ofiarami przemocy -nikt ich nie
                            nauczył, że można się obronić albo chociaż zasygnalizować agresję.

                            I dlatego uważam, że matka dziewczyny ze szkoły jest kobietą mądrą i świadomą
                            tego, że każdy kij ma nie dwa, ale często dziesiątki końców. Zamiast szukać
                            winnych na zewnątrz pyta teraz: gdzie ja byłam, kiedy trzeba było pouczyć
                            dziecko jak sobie radzić z chłopaczyskami. Gdzie ja byłam, jak już się stało i
                            trzeba było pouczyć dziecko, że nawet z takim upokorzeniem można żyć (np.
                            zmieniając szkołę). Gdzie ja byłam, kiedy zamykała się w pokoju i wyciągała
                            skakankę.

                            Wiele osób pyta dzisiaj gdzie ja byłam, czy byłem. No właśnie, nauczycielka była
                            na apelu, nauczyciel z sali obok wszedł na chwilę i poszedł sobie, młodzież się
                            gapiła, nie zareagowała. Po zajściu nikt rzetelnie nie poinformował ani
                            nauczycieli ani rodziców co tak naprawdę się stało. Wiele osób ma dzisiaj
                            poczucie winy a dziewczynie życia to nie zwróci.

                            A chłopcy, którzy zrobili jej krzywdę, czy rozumieli co robią? Pewnie tylko
                            częściowo bo dla nich to była zabawa, popisywanie się i sądząc z tego co
                            doczytałam w prasie, w pierwszym momencie klasa obwiniła dziewczynkę że
                            "psychicznie nie wytrzymała".

                            No to właśnie, gdzie byli rodzice jak trzeba było wychowywać chłopców, po co
                            kupili i dali im do szkoły komórki, dlaczego dopuścili do tego, że chłopcy
                            naoglądali się gdzieś scen przemocy i gwałtu? A czy w dzisiejszych czasach
                            mogli nie dopuścić, kiedy pełno ich w telewizji czy internecie?

                            Problem winy można wałkować od każdej strony, stąd nie wieszałabym pochopnie
                            sprawców czynu. Bo ktoś tam wcześniej zawinił, że wyrośli na takich a nie
                            innych ludzi. Bo może pewnego dnia ich samych zeżrą wyrzuty sumienia o ile już
                            nie gryzą. Bo coś tam jeszcze...

                            I rzeczywiście sprawa jest tragiczna bo do śmierci dziewczyny doprowadził
                            łańcuch wielu wydarzeń, który w wielu ogniwach można było przerwać. Więc dla
                            mnie każdy kto stał, gapił się jak cielę, mówił "nie moja sprawa, niech reaguje
                            ktoś inny" jest w jakimś stopniu winny.

                            No a cóż z tego, że zwali się całą winę na tych chłopaków? Ciągle nic i jest to
                            niepedagogiczne bo uczy nas wszystkich przymykania oczu na zło, które dzieje się
                            gdzieś obok a na które powinniśmy reagować.
                            • zieew Re: jak wychowujecie swoje dzieci? 26.10.06, 15:24
                              nie wydaje mi sie, zeby ktos zwalal cala wine na chlopakow, maja po 14 lat. nie
                              po 40ci. robią to co jest akurat trendy w ich srodowisku i nawalili, ale za
                              wieloletnim przyzwoleniem przede wszystkim dorosłych ktorzy za ich wychowanie
                              byli odpowioedzialni.
                              Ale dlaczego za każdym razem musi sie wydarzyc tragedia, jak ta w Gdansku, jak
                              ta z filmu, zeby przypominac "ogladaczom", że gdzie nie ma zasad,
                              odpowiedzialnosci, rozumnej milosci, i moralnosci, tam tak sie dzieje i dziac
                              będzie, jesli nie zacznie sie od podstaw.. Bo to jest kolejny "wstrząs" o którym
                              powoli wszyscy zapomną. (Oprócz może głównych aktorów zdarzen).
                              • meduza4 Re: jak wychowujecie swoje dzieci? 26.10.06, 15:35
                                Bo ja wiem czemu zawsze musi tak być? Może dlatego, że człowiek potrafi się
                                uczyć głównie na błędach -i tych własnych i tych cudzych. Może dlatego, że w
                                jakiś sposób wierzymy, że nam, naszym bliskim może się przytrafić coś takiego,
                                że to tylko w kinie, albo gdzieś w Stanach... Nie wierzymy to i nie
                                zabezpieczamy się przed taką ewentualnością.

                                Jakby tego było mało, część rodziców kocha tak ślepo właswne iluzje co do
                                charakteru dorastających dzieci, że nie karci się tych dzieci za błędy, nie
                                przyjmuje do wiadomości że najukochańszy Misio czy Pysio jest bachorem sprawiają
                                cym same problemy.

                                Już samo to wystarcza, żeby z powodu różnych zaniedbań doszło do tragedii. Tak
                                jak na budowie: nie zabezpieczysz cegieł to mogą spaść. Nie założysz kasku to
                                mogą Cię nawet zabić.
                                • quickly Jadac samochodem do domu, myslalem o tej klasie... 26.10.06, 23:47
                                  Masz racje meduza4, pomyslalem sobie dokladnie o tym samym co i Ty. Gdzie byla
                                  ta reszta klasy, ktora siedziala i patrzyla? Przeciez ta dziewczynka miala
                                  jakies kolezanki? Gdyby sie szkola palila i przysmazalo ich male dzieciece
                                  tyleczki, darlyby sie, ze slychac by je bylo na odleglosc 10km.
                                  Teraz te same kolezanki beda staly nad jej trumna i na wzor amerykanskich
                                  filmow obejmowaly sie, tulic sie kolyszac, beda plakac... jakie to cool...
                                  Takie wzorce ma mlodziez.
                                  Czy mozna winic rodzicow? Ojciec z matka zajeci robieniem kasy, placeniem
                                  rachunkow, wiazaniem konca z koncem...
                                  dzieciom zostaje telewizja, wzorce z amerykanskich filmow... luz, komorka, seks
                                  Szkoda mi tych rodzicow tej dziewczynki... Ta dziewczynka juz nic nie czuje, a
                                  oni beda myslec o niej i o tym co sie stalo do konca swoich dni. Nie bedzie
                                  jednego dnia bez bolu... tak to juz jest na tym swiecie.
                                  Przypuszczam, ze to byla jakas skromna, przecietna dziewczynka...
                                  nie moge dalej pisac...
                                  • quickly Ogladalem zdjecia tych "czternastoletnich"... 27.10.06, 02:49
                                    ...chlopcow zamieszczone przez GW. Ci chlopcy sa nie wiele mniejsi od
                                    oskortujacego ich batalionu policjantow. Ja sie tylko grzecznie pytam: Po jaki
                                    ch... wyslali tam, do ich eskortowania, az tylu policjantow!? Na tych zdjeciach
                                    brakowalo tylko ze dwoch czolgow, helikoptera i oddzialu anty-terrorystycznego.

                                    Tak jak pisalem wczoraj... chlopcy pobeda troche w odosobnieniu (trzy
                                    miesiace), pozniej jakis cichy procesik i rozejdzie sie po kosciach. Acha... to
                                    bardzo wazne: psychologowie sa juz w drodze do szkoly.

                                    To nie byl pierwszy wybryk tych pieciu sku-rwieli...

                                    Sam juz nie wiem... sam uczylem w polskiej szkole. Czy karac za ta
                                    nauczycielke, ktora wyszla z klasy? No jest taki obowiazek, ze trzeba byc z
                                    uczniami w czasie zajec... ale doskonale wiem, jakie sa polskie realia.
                                    Doskonale wiem jak to jest, jak zawola w czasie lekcji dyrektor np.
                                    informatyka, bo dyrektorowi wlasnie wysiadl komputer, albo mnie, bo ma wlasnie
                                    cos ma waznego do przetlumaczenia/napisania... Nikt ze zdrowym rozsadkiem nie
                                    powie, ze by dyrektorowi w takiej sytuacji odmowil...

                                    Ale z drugiej strony, pamietam to doskonale z moich szkolnych lat (szkola
                                    podstawowa/srednia), ze w klasie kiedy wyparowal z niej jakis belfer/belferzyca
                                    (co zdarzalo sie nader czesto!), to bylo co najwyzej troche glosniej...

                                    Z mojego wlasnego doswiadczenia moge powiedziec, ze nawet osmioletnie dziecko
                                    wie doskonale, co jest zle, a co dobre... Pamietam, bylem w drugiej klasie
                                    szkoly podstawowej. Bawilismy sie w szkole na korytarzu, bo byla przerwa. Nie
                                    wiem juz jaki byl powod tego co zrobilem, ale walnelem "boksem" dziewczynke z
                                    mojej klasy. Jej imie i nazwisko pamietam do dzisiaj: Barbara Malinska.
                                    Zauwazyla to nasza wychowawczyni, nota bene doskonaly pedagog z prawdziwego
                                    zdarzenia, sp. pani Kopec. Jej reakcja byla krotka: zjechale mnie jak bura suke
                                    od gory na dol i spowrotem, i to przy wszystkich dzieciach. Doslownie!
                                    Osmioletnei dziecko! Do tego powiadomila moich rodzicow. Jak sie ojciec
                                    dowiedzial, to spytal sie mnie czy to prawda, ze zbilem dziewczynke w szkole...
                                    Co moglem powiedziec? Ojciec duzo mi tam nie tlumaczyl, po prostu wzial pasek i
                                    zlal mi du-pe tak, ze naprawde zabolalo! Pamietam to do dzisiaj. Ale ja,
                                    osmioletnie dziecko, doskonale wiedzialem za co dostalem. No i od tego czasu
                                    niczego podobnego juz nie zrobilem. Nigdy!
                                    A z ta Basia w pozniejszych latach bardzo sie zaprzyjaznilem. To ona mi dala do
                                    zapalenia pierwszego w moim zyciu papierosa. Pamietam jak mi tlumaczyla, ze ona
                                    sie nie zaciaga, tylko tak... wypuszcza sobie dym. Ja za bardzo nie wiedzialem,
                                    na czym polega to "zaciaganie", ale udawalem, ze ja juz wypalilem ze dwa wagony
                                    papierosow i jestem spec w tych sprawach. To bylo na skwerku za szkola. Fajna
                                    byla z niej dziewczyna, z tej Basi...

                                    I niech nikt tam nie pieprzy z tych wszystkich uczonych psychologow, pedagogow
                                    szkolnych, katechetow i innych oswieconych bab, ze takie czternastoletnie,
                                    rozwydrzone barany z komorkami, sa jeszcze nieswiadome swoich czynow! Bzdura!
                                    Nawet dzieci w piaskowicy wiedza, ze czegos podobnego nie mozna robic drugiemu
                                    dziecku.




                                    • Gość: miki Re: Ogladalem zdjecia tych "czternastoletnich"... IP: *.hsd1.ct.comcast.net 27.10.06, 03:31
                                      "Wiedza nawet w piaskownicy czego niemozna robic drugiemu dziecki", jak ich
                                      kiedys za to dobrze ukarano. Ale co robic w obecnych czasach jak mamy wlasnych
                                      dzieci bronia przed sprawiedliwym ojcem. To sa normalne "numerantki/obludne
                                      oszustki". Do tego stopnia, ze faceci wola zyc ostatnio samotnie, jak uzerac
                                      sie z babami, ktore dostaja absolutne popracie prawa, a BIALY FACET jest
                                      obwinaiany za wszystko. Oczywiscie to nie tylko w rodzine, ale takze za
                                      wszystkie wojny swiata, glod na siwiecie, biedote, niewolnictwo i wszystkie
                                      krzywdy jakie sie przydazyluy ludzkosci.
                                    • meduza4 Re: Ogladalem zdjecia tych "czternastoletnich"... 27.10.06, 07:12
                                      Quickly, co do czternastoletnich bachorów to zapewne w jakimś stopniu są
                                      świadome swoich czynów a w jakimś -nie. Zapewne rozumieli, że dziewczynce
                                      wyrządzają jakąś tam krzywdę ale w łaśnie akceptacja klasy, a podejrzewam, że
                                      reszta się dobrze bawiła, przekonała ich, że tak się po prostu robi i tyle.

                                      Nie chcę bawić się w kolejnego psychologa ale młodzież w tym wieku bardzo jest
                                      wrażliwa na opinię środowiska. I gdyby to środowisko powiedziało "nie
                                      zachowujcie się jak gnojki, dajcie jej spokój" to by jej ten spokój dali, żeby
                                      nie wyjść na gnojków.

                                      Piszesz, że posiedzą 3 miesiące w odosobnieniu i sprawa rozejdzie się po
                                      kościach. A co byś z nimi zrobił? Rozstrzelał, wsadził do więzienia? Problem w
                                      tym, że im w wieku lat 8 nie miał kto sprać d... pasem i tak to wyszło.

                                      Wiesz, ja trochę ponad rok temu, zanim tu się przeniosłam, uczyłam w szkole
                                      przez jeden jedyny rok. I dzisiejsza młodzież nie jest już taka jak za moich czy
                                      za Twoich czasów. Wszystko rozwydrzone, nauczyciel musi uważać, żeby go
                                      uczniowie na taczkach z sali nie wywieźli, jakaś lalunia jak nic nie umie i
                                      dostanie odpowiednią ocenę to leci po matkę, matka leci do dyrekcji i do
                                      kuratorium, że przecież dziecko chce na medycynę a nauczycielka dziecku krzywdę
                                      robi, bo na medycynę musiałaby mieć 5 z tego przedmiotu a tu ledwo dopuszczający
                                      z łaski dała. Dom wariatów i tyle. Wychowywanie bachorów w przeświadczeniu, że
                                      oni rządzą światem.
                                      • zieew Re: Ogladalem zdjecia tych "czternastoletnich"... 27.10.06, 09:23
                                        Ojciec jednego z tych chłopców mówił oburzony do dziennikarza "a cóż takiego oni
                                        zrobili? normalne zabawy dzieciaków, takie niewinne zaczepki" .
                                        Jak klasa składająca się z dzieci takich rodziców, z takimi wpojonymi wzorcami,
                                        ma wiedzieć , żE to co się stało jest złe i należało dziewczynę bronić ??

                                        I druga sprawa- co by było, gdyby Ania była mocniejsza psychicznie, i nie
                                        targnęła się na swoje życie? Nic by nie było... i nikogo by to nie obchodziło...
                                        Chłopcy by nie ponieśli kary, Anię by dalej zaczepiali, dorośli jesli by już to
                                        łaskawie zauwazyli, powiedzieli by "no Aniu, cóż sie takiego stało? nie
                                        przesadzaj, w tym wieku chlopcy tak mają" ...
                                        • meduza4 Re: Ogladalem zdjecia tych "czternastoletnich"... 27.10.06, 10:57
                                          Dokładnie jest tak jak mówisz, stąd się wzięło całe moje wczorajsze prowokacyjne
                                          filozofowanie, że wszyscy ponoszą winę i wszyscy są ofiarami.

                                          Bo winę w jakimś stopniu ponosi każda osoba, która Ani nie obroniła, nie pomogła.

                                          Ale też każda z tych osób, zarówno napastnicy jak i świadkowie, są ofiarami
                                          wychowania ich w przekonaniu, że to nic takiego i że chłopcy tak mają.

                                          I właściwie tu by trzeba było pociągnąć do odpowiedzialności ojca, który jeszcze
                                          się oburza, że to normalne zabawy dzieciaków, bo ojciec, jako dorosły powinien
                                          umieć ocenić, że ściąganie majtek nastoletniej dziewczynce, która ma już
                                          świadomość płciowości człowieka i udawanie gwałtu jest dla niej poniżające.

                                          Ciekawe co ten pan by zrobił, jakbym podeszła i dla zabawy złapała go przy 20
                                          osobach za genitalia, bo takie mam poczucie humoru? Pewnie podałby mnie do sądu
                                          albo o obrazę, albo o molestowanie. Tylko czemu syna nie nauczył, jak takie
                                          zachowania odbierają inni?
                                          • zieew Re: Ogladalem zdjecia tych "czternastoletnich"... 27.10.06, 11:09
                                            meduza4 napisała:

                                            > się oburza, że to normalne zabawy dzieciaków, bo ojciec, jako dorosły powinien
                                            > umieć ocenić, że ściąganie majtek nastoletniej dziewczynce, która ma już
                                            > świadomość płciowości człowieka i udawanie gwałtu jest dla niej poniżające.

                                            > Ciekawe co ten pan by zrobił, jakbym podeszła i dla zabawy złapała go przy 20
                                            > osobach za genitalia, bo takie mam poczucie humoru? Pewnie podałby mnie do
                                            sąd> u> albo o obrazę, albo o molestowanie.

                                            jakby to bylo przy 20 jego "kumplach" to moze raczej zaczal by sie ślinić i
                                            obnosic po okolicy z opinią ogiera na którego wszystkie lecą ? i uznal, ze moze
                                            cie gdzies w krzakach przeleciec... chyba ,zebys mu "klejnoty" uszkodziła. Wtedy
                                            na pewno by do sądu pobiegl.

                                            > Tylko czemu syna nie nauczył, jak takie> zachowania odbierają inni?

                                            nauczył go tego co umie sam. myslisz, ze wlasną zone delikatnie pyta "kochanie,
                                            czy dziś masz ochotę"? trudno w to uwierzyc.
                                            szlag mnie trafia jak o tym mysle.

                                            • meduza4 Siła, mądrość i cała reszta. 27.10.06, 13:31
                                              zieew napisała:

                                              > meduza4 napisała:
                                              > > Ciekawe co ten pan by zrobił, jakbym podeszła i dla zabawy złapała go prz
                                              > y 20
                                              > > osobach za genitalia, bo takie mam poczucie humoru? Pewnie podałby mnie
                                              > do
                                              > sąd> u> albo o obrazę, albo o molestowanie.
                                              >
                                              > jakby to bylo przy 20 jego "kumplach" to moze raczej zaczal by sie ślinić i
                                              > obnosic po okolicy z opinią ogiera na którego wszystkie lecą ? i uznal, ze moze
                                              > cie gdzies w krzakach przeleciec... chyba ,zebys mu "klejnoty" uszkodziła. Wted
                                              > y
                                              > na pewno by do sądu pobiegl.


                                              Załóżmy, że nic bym nie uszkodziła, ale za "klejnoty" łapałabym przy moich
                                              kumplach, no i powiedzmy jeden by to filmował komórką a reszta by się cieszyła.


                                              > nauczył go tego co umie sam. myslisz, ze wlasną zone delikatnie pyta "kochanie,
                                              > czy dziś masz ochotę"? trudno w to uwierzyc.
                                              > szlag mnie trafia jak o tym mysle.

                                              Trudno powiedzieć jaki on jest dla własnej żony, więc wolę nie dociekać. Ale
                                              widać dzieciaka wychował w przekonaniu, że mężczyzna musi pokazać swoją...
                                              chciałam w pierwszym odruchu powiedzieć "siłę", ale powiem "głupotę".

                                              Kiedyś, kiedy byłam jeszcze bardzo młodziutką osóbką szukałam odpowiedzi na
                                              różne dziwne pytania "co to jest siła, co to jest mądrość", itd.

                                              Ponieważ nikt mi nie umiał odpowiedzieć więc na wszystko znalazłam odpowiedzi sama:

                                              siła to umiejętność przyznania się do własnej słabości, mądrość -umiejętność
                                              przyznania się do własnej głupoty, uczciwość to umiejętność przyznania się do
                                              własnych "grzeszków", szczerość to umiejętność przyznania się do kłamstwa...

                                              No i poczułam się wtedy taka strasznie malutka, biedniutka, słabiutka... a
                                              jednocześnie naprawdę wielka :-)

                                              Szkoda, że się tego obowiązkowo młodzieży w szkołach nie uczy i że pan Giertych
                                              pie.. nam jak potłuczony o smoku wawelskim i dinozaurach, budowaniu szkół dla
                                              trudnej młodzieży, zamiast skupić się na tym, że młodzież zawsze jest taka sama.
                                              Jest jak masa plastyczna w rękach dorosłych. To dorośli ludzie tworzą
                                              społeczeństwo a ich dzieci tym nasiąkają, tworząc często coś jeszcze gorszego
                                              niż było potrzebne.
                                              • zieew Re: Siła, mądrość i cała reszta. 27.10.06, 14:54
                                                >
                                                > siła to umiejętność przyznania się do własnej słabości, mądrość -umiejętność
                                                > przyznania się do własnej głupoty, uczciwość to umiejętność przyznania się do
                                                > własnych "grzeszków", szczerość to umiejętność przyznania się do kłamstwa...


                                                ładnie to ujęłaś.
                                                A co do Giertycho-politykow i ich genialnych pomysłów... Ręce opadają. Wczoraj
                                                słuchałam obrad sejmowych na temat zmany konstytucji w celu całkowitego zakazu
                                                aborcji. Jaka "argumentacja"..! jaka "znajomość tematu"..! zgroza, że w
                                                niektórych rękach jest władza ustawodawcza...
                                                • meduza4 Re: Siła, mądrość i cała reszta. 27.10.06, 15:07
                                                  Gdyby dzisiaj uczono dzieci takiego pojęcia siły i odwagi, to siłą byłoby w
                                                  mniemaniu tych chłopców traktowanie Ani z szacunkiem a nie zadawanie jej
                                                  upokorzenia.

                                                  Siłą byłoby także wyrażenie sprzeciwu przez klasę gdy chłopcy zaczęli poniżać
                                                  dziewczynę.

                                                  Siłą byłoby nazwanie sprawy po imieniu przed nauczycielami czy rodzicami, a nie
                                                  takie jąkanie się, że dokuczali, obmacywali...

                                                  A tu widzisz, klasa chyba poniekąd albo trzymała stronę tych chłopaków, albo
                                                  bała się im podpaść, albo nikt nie chciał okazać się "kapusiem". I tym
                                                  zakłamanym sposobem wszyscy czuli się silni: jedni, że przymusili słabszą osobę
                                                  do czegoś wbrew jej woli (siła fizyczna, o!!!), inni że potrafią się cieszyć z
                                                  darmowej "rozrywki" kosztem bezbronnej osoby (poczucie humoru, ooo!!!), jeszcze
                                                  inni bo są mądrzy i nie "kablują" (poczucie lojalności, ooo!!!).

                                                  A Giertych, kurcze, powiedz mi czy on sobie łba kiedyś nie utlenił? Wydawało mi
                                                  się, że miał wcześniej ciemniejsze włosy? Może od wody utlenionej ucierpiała mu
                                                  inteligencja? Dobrze, że włosów nie rozjaśniam, bardzo dobrze robię :-)

                                                  Z lepszych pomysłów podobała mi się propozycja płacenia podatku od nieposiadania
                                                  dzieci przez małżeństwa... Czyli rozmnażajmy się i czyńmy sobię Ziemię poddaną...
                                                  • zieew Re: Siła, mądrość i cała reszta. 27.10.06, 15:30
                                                    A żebyś wiedziała:)) 20-pare lat temu na Ukrainie (wtedy jeszcze nie-ukrainie)
                                                    był taki podatek, płaciły go dziewczczyny po 18tym(bodajże) roku życia jeśli nie
                                                    miały jeszcze dzieci a prawnie już mogłu wychodzić za mąż i się rozmnażać do
                                                    woli...
                                                    Znamienne, że równocześnie z tymi pomysłami nie ma żadnego wsparcia w leczeniu
                                                    niepłodności dla par starających sie o dziecko. Ani zabezpieczenia pracy dla ani
                                                    rodzicow ani sposobu-czasu opieki nad dzieckiem po urodzeniu.
                                                    Czyli rozmnażajmy się (i dzieci z kluczem na ulice bo w przedszkolu miejsca brak
                                                    a nie każdego stac na prywatne ani zrezygnowanie przez jednego z rodzicow z
                                                    pracy) i czynmy sobie ziemie poddaną (przez napiętnowaną negatywnie młodzież
                                                    szkoloną w gettach dla trudnych wychodzącą dowartościowac sie po lekcjach).
                                                    Co do Giertycha to ja nie wiem czy inteligencja mu sie zmienia przez lata, czy
                                                    utrzymuje na tym samym poziomie a tylko z racji stanowisk bardziej jest głośna,
                                                    ale jeśli mimo wszystko dopuszcza, że niektórzy ludzie jednak pochodzą od małpy
                                                    (to ci, co myslą inaczej niż on) to cóż tu można równie intelygentnego dodać?
                                                    chyba juz nic... W końcu to minister naszej EDUKACJI. tylko przykład brać.
                                                  • meduza4 Re: Siła, mądrość i cała reszta. 27.10.06, 15:47
                                                    No to jak mamy coraz to intelygentniejszych ministrów edukacji, to co się
                                                    dziwić, że ta młodzież z roku na rok coraz trudniejsza?

                                                    W ogóle pomysły naszego rządu mnie dziwią. Z tym podatkiem to i w Polsce tak
                                                    było, nawet w czasach powojennych, ale chyba dotyczyło to mężczyzn nie mających
                                                    rodzin. Także w starożytnym Rzymie mężczyzna po ukończeniu 30 czy 35 lat albo
                                                    musiał się ożenić, albo płacić podatek.

                                                    Ale w Rzymie przyczyna była jasna: nieżonaty mężczyzna nie miał szansy spłodzić
                                                    legalnych synów, którzy np. mogliby służyć w armii. Tym samym stawiał ojczyznę w
                                                    niemiłej sytuacji płacenia obcym najemnikom za ich usługi, a ojczyzna z czegoś
                                                    zapłacić to musiała i bynajmniej nie miała zamiaru płacić z własnej kieszeni
                                                    (znaczy się Cezar nie chciał płacić ze swojej).

                                                    A tutaj u nas tak: rozmnażajmy się, pchajmy dzieci do tych zatłoczonych klas
                                                    (w szkole w której uczyłam były i takie po 34 osoby) w których ani nie będzie
                                                    warunków na zajęciach, ani w takim tłumie dzieci nie nawiążą prawidłowych
                                                    relacji między sobą.

                                                    Następnie trudną młodzież wyrzuci się z takich szkół do specjalnych ośrodków
                                                    wybudowanych przez Giertycha (a skąd on weźmie pieniądze na budynki i specjalnie
                                                    wyszkoloną kadrę?). W tych normalnych szkołach klasy się trochę przerzedzą, ale
                                                    wtedy połączy się po dwie, żeby pozwalniać nauczycieli i zaoszczędzić na
                                                    szkolenie kadry z tych poprawczaków.

                                                    I wtedy przyjdzie następny minister, każe trudną młodzież zrzucić z jakiejś
                                                    skały a ludziom dorosłym zabroni całkowicie rozmnażania przez najbliższe 10 lat.
                                  • Gość: miki Re: Jadac samochodem do domu, myslalem o tej klas IP: *.hsd1.ct.comcast.net 27.10.06, 03:54
                                    "Gdzie byla reszta klasy?" A no byla w klasie na lekcjach, pobierajac panstwowe
                                    wychowanie, ze nie nalezy sie wtracac i interesowac innymi, tak zeby ulatwic
                                    pracownikom rzadowym, prace w przyszlosci, jak beda aresztowac z
                                    oskarzenia "wyczepane z rekawa" ich sasiadow (z prawdziwych powodow
                                    politycznych). A umywaniem sie Ameryka jest z pewnosia wygodnie, bo przeciez to
                                    nie my sami jestesmy winnymi, to ta amerykanska TV, ktora pozwalamy dziecia
                                    ogladac i sami sia nia zachwycamy, dajac im przyklad. No i nalezy wspomniec o
                                    zapracowanych rodzicach, ktorzy musza ciezko pracowac aby "zwiazac koniec z
                                    koncem", bo trzeba dziecia zapewnic jakis standart zycia, za ich "dobra nauke"
                                    chyba. A wiecie, ze w Polsce nie ma moralnosci i wierzy sie w Teorje Darwina,
                                    ktora podwaza autorytet Pisma Swietego? Tak, to normalne, ze sie tam nie wie co
                                    to TEORJA. Nastepnie niezna sie wogle Chrescijanstwa. Zato zna sie Kosciol
                                    Katolicki z jego wieloma zboczniami. Teraz zalicie sie nad Ania(ja rownierz)a
                                    prawda jest ze wasze dzieci beda traktowane zupelnie podobnie, ale nic nie
                                    bedziecie o tym wiedzieli, jak dlugo nic sie im nie stanie. Beda traktowane
                                    podobnie, bo wy sami czerpiecie swoje "madrosci zyciowe" z tej samej
                                    TV/propagandy. Ci przestepcy ogladali wlasnie swoich rodzicow i nauczycieli jak
                                    zachwycali sie programamai telwizyjnymi w przeszlosci. Oni popprostu sa kopia
                                    otoczenia, ktore od lat sie poprostu nie wtraca do niczego i rozkoszuje sie
                                    przemoca, jak dlugo ich samych ona niedotyczy.
                                    • quickly Re: Jadac samochodem do domu, myslalem o tej klas 27.10.06, 06:00
                                      miki, to nie jest takie proste. Obwinienie za wszystko co jest patologiczne
                                      (tzn. chore i zle) w spoleczenstwie tylko kobiet byloby nie fair.
                                      Pewnie, ze sa pewne wyjatki, ale nie mozna sprawy uogolniac. Rozejrzyj sie
                                      wokol siebie... Czy nie widzisz tam mnostwa facetow, ktorych za to co robia
                                      nalezaloby odstrzelic?

                                      Co do Biblii, widze ze jestes czlowiekiem wierzacym. Moze kiedys porozmawiamy
                                      na ten temat... Czy nalezysz do jakies specyficznej donominacji? Moze do
                                      Kosciola Zielonoswiatkowcow? Adwentystycznego? Moze Kosciol Baptystow?
                                      ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

                                      A ja caly czas mysle teraz o tej Basi, o ktorej napisalem powyzej. Nigdy na
                                      tym forum, ale to nigdy (!!!!) nie podawalem zadnych nazwisk, ani informacji o
                                      zadnej osobie, o ktorej pislem. Zrobilem to dzisiaj po raz pierwszy, z tego
                                      powodu, ze Basi i pani Kopec juz nie ma...


                                      Basia, nie miala nawet rodziny. Byla jedynaczka. Ojciec odszedl od nich, jak
                                      jeszcze byla mala. Podobno zapil sie na smierc. Jej matka... pamietam ja,
                                      hmmmm rude wlosy, taka mala kobiecina, schorowana, zawsze w wytartym starym,
                                      blekitnym fartuchu (taka ja pamietam), zmarla jak Baska byla jeszcze w
                                      zawodowce (tej zawodowki Baska zreszta nie skonczyla...). Ostatni raz widzialem
                                      ja w Polsce w 1995r. Nie chce pisac dalej...
                                      Tylko czasami jak pomysle o niej, to cos sie we mnie rwie i placze wtedy jak
                                      dziecko... Kto wie, czy nie jestem jedyna osoba na tym swiecie, ktora jeszcze o
                                      niej pomysli i pamieta...
                                      • justiz Wspomnienia... 27.10.06, 06:51
                                        Bardzo mnie wzruszyło Quickly to co napisałeś...

                                        Ta dziewczynka też umierała w osamotnieniu, rozpaczy i wstydzie...

                                        Gdzieś wyżej, targany pewnie emocjami napisałeś coś, z czym absolutnie zgodzić
                                        nie z Tobą nie mogę..
                                        Czy naprawdę uważasz, że dziecko alkoholika będzie kiedyś nałogowym pijakiem,
                                        córka prostytutki wyląduje na ulicy, dzieci rodziców zmarłych na jakąś ciężką i
                                        przewlekłą chorobę też cierpieć będą tak samo, a każdy dzieciak złodzieja ma
                                        "fach w rękach"?
                                        To wyobraź sobie, że ja jestem zaprzeczeniem takich teorii!
                                        Usprawiedliwiam Cię od razu, bo rozumiem, że tragizm tego wydarzenia nie pozwala
                                        logicznie myśleć… Mną również ta historia ogromnie wstrząsnęła.

                                        Nie chodziło Ci zapewnie o genotyp, tylko o traumę jaką wywoła to zdarzenie u
                                        osób związanych z tą historią i niewątpliwie wpłynie na ich psychikę.
                                        Rodzice będą rozpaczać i wyrzucać sobie winę do końca swoich dni, nauczyciele
                                        pewnie będą szukać dla siebie usprawiedliwienia, a tych młodych agresorów na
                                        razie zamknęli na 3 m-ce w jakimś ośrodku opiekuńczym, ale ostatecznie
                                        najpewniej skończy się jedynie nadzorem kuratora i przeniesieniem do różnych
                                        szkół , a po takich doświadczeniach staną się jeszcze gorsi i wściekli..

                                        Napisałeś o swojej koleżance Basi.. i przyznam szczerze, że to jedyny powód dla
                                        którego odpisuję, bo ja miałam taką koleżankę Dorotę.. I teraz też wspominam ją
                                        z łzami w oczach.
                                        Miała 34 lata, umierała parę miesięcy, kilka lat wcześniej "odeszli" jej
                                        rodzice, była zupełnie sama.., ale nie samotna! Byliśmy przy niej do końca, jej
                                        dawni znajomi, przyjaciele z daleka, koleżanki pracy, wszyscy razem
                                        przechodziliśmy z nią wszystkie etapy jej choroby, szpitale, hospicja.. Odeszła..

                                        Samotność jest chyba czymś najgorszym, a w połączeniu ze śmiercią – to prawdziwa
                                        tragedia! Żeby temu zapobiec trzeba po prostu "przystanąć" przy drugim człowieku.

                                        Kawy już dziś nie potrzebuję..
                                        Quickly dobry i ciepły z Ciebie facet..
                                      • meduza4 hmmm :-( 27.10.06, 07:17
                                        Nie płacz Quickly, cóż to dzisiaj pomoże? Wszyscy przychodzimy, odchodzimy, co
                                        robić... Nas też kiedyś zeżrą robaki i nie wiadomo czy i kto zapłacze.

                                        Jeśli chciałabym czegoś sobie życzyć... ale chyba także innym, w tym Tobie, to
                                        życzyłabym, żeby życie każdego z nas miało jakiś głębszy sens i żeby człowiek
                                        umierając czuł, że spełnił jakąś swoją "misję" i może spokojnie odejść, a nie
                                        rzucał się kurczowo, trzymając resztek życia, bo coś tam przegapił, coś tam mu
                                        uciekło...
                                        • justiz Meduzko :-) 27.10.06, 09:00
                                          Meduzko, wiem, że Twoje słowa były skierowane do Quickly, ale nie mogłam się
                                          powstrzymać, żeby nie napisać do Ciebie kilku miłych słów...

                                          Aby Cię pocieszyć, to chciałam Ci powiedzieć, że życie jest sensem samym w
                                          sobie. Nikt nie pojawia się na świecie "bez sensu"..
                                          Ważne jest to, jak przeżyjemy własne życie, jakimi ludźmi będziemy, aby u kresu
                                          naszego życia móc popatrzeć na swoje odbicie w lustrze i powiedzieć, że niczego
                                          nie zmarnowałam, nikogo nie opuściłam, nikogo nie pozostawiłam w potrzebie..
                                          Nawet życie zbrodniarza ma sens, bo poprzez jego okrucieństwo uświadamiamy
                                          sobie kruchość i ulotność życia.

                                          A teraz muszę już wracać do pracy, bo ona podobno też nadaje sens życiu..
                                          • meduza4 Justiz :-) 27.10.06, 09:10
                                            Szczerze mówiąc moje słowa były skierowane w jakimś sensie do mnie samej, ale
                                            Quickly swoim smutnym nastrojem wyciągnął je poniekąd z mojego serducha i
                                            pozwolił nadać im jakiś kształt.

                                            To trudno tak powiedzieć: niczego nie zmarnowałam, bo gdy patrzę wstecz i gdybym
                                            miała szansę przeżyć życie od początku to wiele rzeczy zrobiłabym zupełnie
                                            inaczej. A to jak je zrobiłam wtedy niekoniecznie dzisiaj mi się podoba :-(
                                            • justiz Meduza :-))) 27.10.06, 09:41
                                              Wiesz, ja w swojej naiwności nigdy nie dopatruję się u innych złych intencji i
                                              często dostaje mi się przez to "po nosie", ale taką już mam naturę i nie
                                              potrafię tego zmienić.
                                              Staram się akceptować czyjeś wady, wybaczać błędy i popełniane gafy. I sama
                                              oczekuję tego od innych.

                                              Dlatego Meduzka nie sądzę, abyś zrobiła coś takiego, czego już dziś musiałabyś
                                              się wstydzić, czegoś czego nie zdążysz jeszcze naprawić..
                                              Kawał życia przed Tobą, wiele celów do zrealizowania!

                                              Porażki i niepowodzenia, które nas spotykają w pierwszej chwili wzbudzają u nas
                                              bunt, złość.., a potem z perspektywy czasu, doceniamy nawet te złe chwile, bo
                                              uwrażliwiają nas na coś, czego wcześniej nie zauważaliśmy, nie docenialiśmy..

                                              A to, że czegoś żałujesz, to chyba bardzo dobrze, bo świadczy to o tym, że nie
                                              pozostajesz obojętna i zdajesz sobie sprawę z własnych błędów.
                                              Ilu ja żałuję nieprzespanych nocy, ilu mężczyzn, których nie doceniłam, ile
                                              kasy żałuję bezmyślnie "przewalonej", a także wielu poważniejszych spraw.

                                              A teraz już naprawdę muszę wracać do pracy.
                                              Pa!
                                              • meduza4 Re: Meduza :-))) 27.10.06, 11:00
                                                Oj, dużo różnych rzeczy w życiu zrobiłam, których mogłam nie zrobić. Nie
                                                doceniłam kogoś, kogo powinnam była... Wierzyłam w kogoś w kogo wierzyć nie było
                                                warto... Nie powiedziałam czegoś komuś a nigdy więcej tej osoby nie widziałam i
                                                nawet nie wiem czy żyje... Przykłady można mnożyć :-(
                                      • Gość: miki Re: Jadac samochodem do domu, myslalem o tej klas IP: *.hsd1.ct.comcast.net 27.10.06, 21:56
                                        Nienaleze do zadnego kosciola, ale czytam i slucham dyskusji o Prawie Boskim.
                                        Jestem przekonany, za jak ktos zna moralnosc/Prawo Jezusa Chrystusa, to nie ma
                                        zadnych problemow zrozumiec co sie stalo z obecnymi rodzinami i wychowywaniem
                                        dzieci. Taka osoba ogladajac amerykanskie/brutalne filmy bedzie uznawal je jako
                                        przestroge, co sie stanie w spoleczenstwie jak tej chrzescijanskiej moralnosci
                                        brak. Natomist jak te same filmy bedzie ogladala osoba bez znajomosci teych w/w
                                        praw, to beda one instrukcjami jak sie zachowac i wlasnie byc
                                        brutalnym/przestepca. Poprostu nie bedzie rozumiala, ze moze byc inaczej. Jak
                                        niechcesz winic kobiet, to wyjasni ta strasznie duza ilosc rozwodow i
                                        osieroconych dzieci. Raczej to zdaza sie przypadek, ze facet jest winien, ale
                                        nie regula. To faceci pija, popelniaja samobujstwo, uciekaja od kobiet, wlasnie
                                        z powodu niesubordynacji tychze. Obecna kobieta ma w glowie, ze w malzenstwie
                                        wszystko powinno byc "po rowno"(50%/50%). Obejomaja niby, piorac, kupowac
                                        jedzenie, wychowac dzieci, oboje pracowac dla kogos i miec wyplate itd. Do tego
                                        stopnia, ze jej nawet przez mysl nie przejdzie, ze powinna byc podwladna meza a
                                        maz podwladnym Bogu. To juz takie wychowanie. Skutki sami znacie a kobiety beda
                                        walczyc do upadlego, aby "klapa" od toalety byla spuszczona, nie myslac, ze
                                        moze byc obsurana. Doslowie robia co niby obroncze media im powiedza.
                                        • white.falcon Re: Jadac samochodem do domu, myslalem o tej klas 28.10.06, 00:46
                                          Miki, chyba mówisz o skrajnej postaci feminizmu, a nie o tym tu mowa. Winy za
                                          zło nie da się podzielić i powiedzieć: to mężczyźni są bardziej źli lub to
                                          kobiety są te złe i dlatego dzieci są takie, jakie są. Dzieci są dziećmi obojga
                                          rodziców i jeśli któreś z nich nie wywiązuje się z obowiązku wychowawczego, nie
                                          zapewnia swoim zachowaniem, postawą dobrego wzorca, zaniedbuje swoje obowiązki,
                                          a nie zaprzeczycz, że wobec dzieci obowiązki mają rodzice, a nie tylko matka,
                                          czy ojciec, to może dziać się źle.

                                          Nawet patrząc z patriarchalnego punktu widzenia - ojciec ma swoje obowiązki
                                          wobec dzieci i nie polegają one tylko na przyniesieniu do domu pieniędzy.
                                          Zobacz przykłady z XIX-wiecznej literatury angielskiej, czy wręcz z czasów
                                          królowej Wiktorii - chyba najlepiej opisanego w literaturze i historii
                                          patriarchalnego społeczeństwa. Ojciec pilnował zasad dobrego wychowania, był
                                          oparciem rodziny, jego opinia była wiążąca, ale to zobowiązywało do bycia
                                          rozsądnym, do bycia poważnym człowiekiem, do bycia człowiekiem o
                                          nieposzlakowanej opinii. Matka rządziła domem, ale też przytulała, ocierała
                                          łzy, ale w tym wszystkim była damą. I z reguły dzieciom nie wychodziło to na
                                          złe, bo z domu wynosiły wzorce moralne, pojęcie dobra i zła i niestosownego lub
                                          stosownego zachowania. Nie, nie nawołuję do powrotu do czasów wiktoriańskich,
                                          ale nie wszystko z tego, co było nadaje się do lamusa historii. Pewne rzeczy
                                          były i powinny być wiążące - takie, jak pojęcie dobra i zła, wynoszone z domu.
                                          Tego żadna szkoła nie nauczy, tylko dom i rodzina.
                                          • Gość: miki Re: Jadac samochodem do domu, myslalem o tej klas IP: *.hsd1.ct.comcast.net 28.10.06, 14:51
                                            A czy dzisiejsza matka potrafi ukarac swoje dzieci pozadnym klapsem na tylek i
                                            oswiadczyc dziecku: "to jest dla twojego dobra"? Nie mysle. Natomist bedzie
                                            uwazala, ze dzieci wiedza wszystko co jest dla nich dobre od urodzenia i nie
                                            nalezy ich tak fizycznie karac, a kto to robi powinien byc za to skrytykowany
                                            (tata). Prawda jest, ze dzieci dopiro zaczna rozumiec moralnosc ok.
                                            trzydziestki. Wczesniej bedzie on tylko wyuczona/wymuszona. Poprostu nie
                                            potrafia jej zrozumiec, choc wydaje sie im, ze wiedza wszystko.
                                            • Gość: miki Re: Jadac samochodem do domu, myslalem o tej klas IP: *.hsd1.ct.comcast.net 28.10.06, 15:11
                                              Dla wyjasnienia, zeby nie bylo nieporozumien. WSZYSTKIE Prawa Boskie sa
                                              moralnoscia, nie tylko kto z kim sie puszcza i w jaki sposob. Takze: "Nie
                                              morduj".
                                        • aleksandrula Re: Jadac samochodem do domu, myslalem o tej klas 28.10.06, 13:15
                                          Nie zgadzam sie ...wina leży po obu stronach.Jezeli małzonkowie sie
                                          kochają,szanuja dzieci ich nasladuja...robia to co widza w swoim najblizszym
                                          otoczeniu.A rozwody....nigdy nie jest tak ze wina lezy po jednej stronie,winni
                                          sa oboje .W malzenswie nie powinno byc ..pana i podwladnego..malzenstwo to
                                          dwoje kochajacych i szanujacych sie ludzi,ktozy sie nawzajem uzupelniaja.Jednak
                                          z jednym sie musze zgodzic...dzisiejsza matka zbyt malo czasu poswieca
                                          dziecku...to co sie dzieje z dzieciakami,to co one robia,jest konsekwencja tego
                                          co zaniedbali rodzice......
                                          • Gość: miki Re: Jadac samochodem do domu, myslalem o tej klas IP: *.hsd1.ct.comcast.net 28.10.06, 15:00
                                            Czyli jak juz wspominalem, jako uwczesna wyzwolona kobieta wiez tylko, ze
                                            malzenstwo powinno byc 50/50(pop polowie). Dzieki za twoja opinie.
                                            Powteirdzilas moje uprzednie poglady.
                                            • Gość: krolik Re: Jadac samochodem do domu, myslalem o tej klas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.06, 15:43
                                              miki, zadna kobieta cie nie chce, czy tylko jakas jedna cie pogonila i to ci
                                              wystrczylo, zeby sie na rod damski obrazic?:-))))
                                              • Gość: miki Re: Jadac samochodem do domu, myslalem o tej klas IP: *.hsd1.ct.comcast.net 28.10.06, 15:59
                                                Przeczytaj co napisales. Czy ty dajesz sie tak podpuszczac odopwiadajac na
                                                podobne pytania? Jezeli tak, to nic dziwnego, ze jestes pantoflazem.
                                                Czyli "kobieta w spodniach". Innym takim damskim wytlumaczeniu zdazen jest
                                                zekomo "mesta zazdrosc" lub zekoma chec "kontrolowania". To sa taktyki uzyawne
                                                i przygotowane przez feministki(ruch kierowany przez wtajemniczonych facetow)
                                                dla nic nie podejrzewajacych kobiet. Kobiet, ktore my wszyscy kochamy, chcemy
                                                ich dobra i naszych rodzin.
    • Gość: to ja.... Re: jak wychowujecie swoje dzieci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.06, 15:07
      Właśnie trwa konferencja prasowa Romana Giertycha w gdańskim gimnazjum.
      Jestem świeżo po lekturze tego artykułu
      www.gazetawyborcza.pl/1,75480,3708050.html
      Nie jestem zwolenniczką obecnego ministra edukacji ani jego partii. Ale może
      tak trzeba? może w inny sposób nie przemówi się do rozmumu różnej maści
      prymitywów? moze trzeba wprowadzić zaostrzony rygor, szkoły prowadzone przez
      byłych wojskowych? W2 szkole zawze były sosoby prześladowane i prześladujące.
      Ale poziom dzisiejszej agresji woła o pomstę do nieba...

      Jak również poglądy niektórych kobiet na gwałt. "Prowokowała"... w to graj
      facetom. Bo zwalnia takie myślenie zwalnia ich z jakiejkolwiek
      odpowiedzialności za własne czyny "bo to ona winna".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja