"konkurs" na najbardziej złamane serce...

17.11.06, 19:32
Zawsze, gdy mnie ktoś rzucał, wydawało mi się, że ja cierpię najbardziej, za
miliony... Może spróbujemy jakoś obiektywnie ocenić, kto z cierpiał/cierpi
najbardziej. Albo przynajmniej, kto z nas miał ku temu najpoważniejszy powód.

Ja zacznę: w czasie stypendium w Niemczech, jeszcze na studiach, poznałam
faceta idealnego, mojego księcia z bajki, pracującego tam na kontrakcie
Holendra. Dla niego przedłużyłam stypendium, zostałam tam rok, potem wzięłam
dzieknankę, żeby móc zostać następny. Planowałam, że za niego wyjdę, urodzę mu
dzieci... Okazało się, że żonę już ma. I dzieci. Przez prawie 2 lata udało mu
się to ukrywać. Na szczęście, jego żona chciała mu kiedyś zrobić niespodziankę
i wpadła do naszego (!!!) wspólnego mieszkania w środku nocy.
    • azaheca Re: "konkurs" na najbardziej złamane serce... 17.11.06, 19:51
      znam gorszy przypadek,w domu dyplomatów zagnieździła się rodzina meksykańska
      (liczna),twierdząc że są krewnymi.Bariera językowa dłuugo utrudniała
      wyjaśnienie sprawy,po licznych,mętnych tłumaczeniach okazało się,że
      śliczny,śniady chłopczyk nie jest owocem szalonej nocy pana domu,ale
      długoletniej,równoległej rodziny.Ty chyba miałaś więcej fartu jednak.
    • malinka48 Re: "konkurs" na najbardziej złamane serce... 18.11.06, 13:40
      złamane serce,przez co?????przez kłamstwo?????to nie nazywa się złamane
      serce,to nazywa się ,nie będe wulgarna:)),zresztą .Życie jak bumerang oddaje to
      co się rzuci.I nie ma nic w tym złamanego.
    • Gość: filutka Re: "konkurs" na najbardziej złamane serce... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.06, 16:17
      a to nie konkurs na "wyjątkowego złamasa z jakim się zadałam"?
      • Gość: KbS Re: "konkurs" na najbardziej złamane serce... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 18:02
        mnie nie grozi
        nie mam juz serca!

        __
        poznacie mnie po tresci
    • vitch Re: "konkurs" na najbardziej złamane serce... 18.11.06, 23:33
      no to chyba ja;-)

      • quickly Serce raczej trudno zlamac... 19.11.06, 00:01
        ...bo serce, to taka sporej wielkosci, zakrwawiona kulka miesa.
        Owszem mozna wbic w nie noz (albo inny ostry przedmiot), albo je nadmiernie
        otluscic i wtedy ma sie zawal serca... Poza tym serce zawsze pika, co latwo
        kazdy moze sam sobie sprawdzic.

        w milosci chodzi o sprawy chemiczno-biologiczne zachodzace w mozgach obojga
        plci.

        MILOSC WEDLUG QUICKLY'ego...

        A wiec, wszystko zaczyna sie wtedy gdy spotyka sie on z nia, albo ona z nim i
        wtedy moze sie zaiskarzyc. Ale nie zawsze... Jak sie zaiskrzy tylko po jednej
        stronie, to wtedy jest milosc nieszczesliwa.

        Na dzisiejszym wykladzie skupimy sie na milosci szczesliwej.

        Zeby dio niej doszlo, to musi sie zaiskrzyc po obu stronach przewodu.
        Od czego to zalezy, dokladnie to nie wiem, ale slyszalem o wydzielajacych sie z
        ciala fermonach. To zaiskrzenie nie trwa to dlugo, jakies najwyzej pol roku,
        dla kobiety i o pare miesiecy dluzej dla faceta. Oficjalnie, taka milosc uznaje
        sie za udana i spelniona.
        Pozniej nastepuje powolne, ale nieodwracalne schladzanie mozgow i wszystko na
        szczescie powraca do normy...

        Najgorsze to jest to pierwsze zatrucie mozgu, czyli pierwsze objawy milosci. U
        kobiet nastepuje to nieco wczesniej, u mezczyzn pozniej, albo wcale. Ludzie
        wtedy slepna, przestaja slyszec i w ogole... nawet na ryby wtedy nie jezda...
        Trzepie wtedy niemilosiernie... Nie jest jeszcze tak zle, jak sie trafi wtedy
        na kogos przyzwoitego. A najgorzej jest wtedy jak ten nasz pierwszy/pierwsza
        miala wielu partnerow/partnerek przed nami. Taka osoba jest juz uodporniona, a
        niedoswiadczony zoltodziob jest wleczony na linie i wali swoja pupa po
        kamieniach na drodze (co znakomicie oddaje sens calej zaistnialej sytuacji)...

        Jakies komentarze?

        Profesor seksuologii stoswanej,
        quickly
        • Gość: Minni Re: Serce raczej trudno zlamac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 00:29
          quickly napisał:

          > Najgorsze to jest to pierwsze zatrucie mozgu, czyli pierwsze objawy milosci. U
          > kobiet nastepuje to nieco wczesniej, u mezczyzn pozniej, albo wcale. Ludzie
          > wtedy slepna, przestaja slyszec i w ogole... nawet na ryby wtedy nie jezda...

          Tak jest! Ale to jest fajne!
          Nie jest tak fajnie jak już człek ocknie się i budzi po jakimś czasie i widzi
          już dobrze, słyszy dokładnie i rozumuje właściwie i się zastanawia, dlaczego
          wcześniej nie zauważył prawdziwego oblicza tej miłości

          > Trzepie wtedy niemilosiernie... Nie jest jeszcze tak zle, jak sie trafi wtedy
          > na kogos przyzwoitego. A najgorzej jest wtedy jak ten nasz pierwszy/pierwsza
          > miala wielu partnerow/partnerek przed nami. Taka osoba jest juz uodporniona, a
          > niedoswiadczony zoltodziob jest wleczony na linie i wali swoja pupa po
          > kamieniach na drodze (co znakomicie oddaje sens calej zaistnialej sytuacji)...

          Też się zgadza! Fajnie napisane

          Ale ta twoja wersja dotyczyla miłości z nieszczęśliwym zakończeniem. innych nie
          znasz?
          • quickly Re: Serce raczej trudno zlamac... 19.11.06, 03:54
            Gość portalu: Minni napisał(a):
            > Ale ta twoja wersja dotyczyla miłości z nieszczęśliwym zakończeniem. innych
            nie znasz?
            ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
            Szczesliwie zakonczona milosc??? hmmmmmmmmmmmmm

            No coz... Nic mi do glowy nie przychodzi. Pod tym wzgledem (biorac pod uwage
            wlasne doswiadczenie) jestem w pewnym sensie kaleka. Ale wcale nie narzekam na
            swoj los. Za to potrafie wiele innych pozytecznych rzeczy: a to ogrodek
            potrafie skopac, samochod naprawie, w prasowaniu to ja jestem prawdziwy
            mistrzuniu, a jak trzeba to i uszyje, i obiad zrobie... I wcale sie tego nie
            wstydze. I na polowanie lubie jezdzic, a zwlaszcza na ryby... Wiem jak sie
            obsluguje wideo i telewizor, i nawet deske klozetowa w toalecie opuszczam
            sporotem na dol za kazdym razem jak zrobie siusiu...

            Szczesliwa milosc powiadasz... hmmm... W tym wypadku musimy sie odwolac do
            Profesora Cugowskiego, ktory podobnie jak i ja sleczy od lat nad problemami
            miedzyludzkimi, milosci, zdrady itp. i ktory twierdzi, ze "...do tanga trzeba
            dwojga...".

            A zreszta... sam juz nie wiem jak to jest.

            (wracam do pracy, bo nic jeszcze dzisiaj nie zrobilem)
            • meduza4 Re: Serce raczej trudno zlamac... 20.11.06, 11:05
              Quickluś, Quickluś, trochę optymizmu :-)

              A wiesz co, przeczytałam co napisałeś... i muszę jedno powiedzieć: chciałam
              sobie portki uszyć przez weekend (umiem i szyję ciuchy, Sokółka potwierdzi), ale
              mi koty przeszkodziły...

              Domagały się... mojej miłości! i coś mi w tym temacie po swojemu opowiadały, ale
              nie wszystko pojęłam z tego miałczenia i mruczenia.

              W każdym razie miłość to temat rzeka: ta szczęśliwa czy ta nieszczęśliwa.
              I wiesz, nie tylko mężczyznom się trafia to wleczenie ich na sznurku, kobiety
              też wpadają czasem w ten sam magiel, co potwierdzam, bo mi się też dupę na
              kamieniach zdarzyło nieźle obić :-(
    • wed05 Re: "konkurs" na najbardziej złamane serce... 19.11.06, 15:50
      Potrójne złamanie otware z przemieszczeniem...
    • tygryska_28 Re: "konkurs" na najbardziej złamane serce... 20.11.06, 10:18
      A czy serce złamane przez "przyjaciół" też się liczy? Bo to chyba równie bardzo
      boli... Facet to facet - zawsze można się spodziewać czegoś złego, a przyjaciele...
      No cóż, to słowo zniknęło z mojego słownika pewien czas temu i czuję się z tym
      powolutku coraz lepiej... Taaa, chciałabym poczuć się lepiej ale każdej nocy
      przychodzi sen, dzisiejszy był bardzo przykry i bolesny... Strach zasypiać...
      Nie łamcie serduszek, niczyich... Czasami nie da się ich naprawić...
    • Gość: efka konefka Re: "konkurs" na najbardziej złamane serce... IP: *.crowley.pl 20.11.06, 12:44
      Wyczyścił mi konto a na konies stwierdził ze byłam dla niego tylko znajomą......
      • exman Re: "konkurs" na najbardziej złamane serce... 20.11.06, 13:18
        ...cenna znajomość ?
        • Gość: efka konefka Re: "konkurs" na najbardziej złamane serce... IP: *.crowley.pl 21.11.06, 08:57
          bardzo cenna niestety..... ale wyczyszczonego konta jednak bardziej boli
          złamane serce
Inne wątki na temat:
Pełna wersja