quickly
21.11.06, 21:41
Siedzialam w poczekalni u swojego nowego dentysty i rozgladalam sie.
Zauwazylam na scianie dyplom ukonczenia studiow, na ktorym figurowalo jego
pelne imie i nazwisko. Znienacka przypomnial mi sie wysoki, przystojny,
ciemnowlosy chlopak o tym samym nazwisku, ktory chodzil ze mna do liceum
jakies 30 lat temu.
Czyzby moj nowy dentysta byl tym chlopakiem, w ktorym sie nawet troche
podkochiwalam?
Jak go jednak zobaczylam, szybko porzucilam te mysl.
To prawie lysy facet z siwiejacymi wlosami, brzuszkiem i twarza pelna
zmarszczek byl zbyt stary, by mogl byc moim kolega ze szkoly. A moze jednak?
Po tym, jak mi przejrzal zeby, zapytalam go, czy nie chodzil przypadkiem do
XXVI Liceum Ogolnoksztalcacego?
- Tak. Owszem, chodzilem. Bylem nawet jednym z najlepszych uczniow -
zarumienil sie.
- A w ktorym roku pan zdawal mature? - zapytalam.
- W siedemdziesiatym szostym. Dlaczego pani pyta?
- To pan byl w mojej klasie! - powiedzialam zachwycona.
Zaczal waznie mi sie rzygladac. I nastepnie ten wstretny, pomarszczony
staruch zapytal:
- Taak? A czego Pani uczyla?...