Cieply wieczor w miescie Ensenada

10.12.06, 23:44
El caliente tarde en Ensenada

Mijalem, jadac highway California 1, bajkowa Chula Vista, z mocnym
postanowieniem niezatrzymywania sie w pierwszym miescie behind the borderline.

Chociaz serce naciskalo do jak najszybszego postawienia nogi w upragnionym
od tylu lat Meksyku, ominalem Tijuane, dokad skrecila wiekszosc amerykanskich
uciekinierow od zon, amatorow tanich zakupow i szybkiego szczescia
w pazdziernikowy weekend.

Po godzinie jazdy dotarlem do Ensenada.
Na Avenida Miramar, w poblizu portu, zatrzymalem sie w niedrogim hotelu
o jakze mylacej nazwie: Royal House Hotel. Krolewski byl stad tylko widok
na doki portowe, lecz Meksykanie, podobnie jak i Anglicy slyna z gorzkiego
poczucia humoru.
Zmeczony podroza, a jechalem z San Francisco, poszedlem tylko na krotki
spacer nad morze, zwiedzanie miasta i inne atrakcje zostawiajac sobie na
jutro.

Wracajac, przechodzilem obok baru, ktorego nazwa zostanie mi na dlugo w
pamieci: - Barra Angelica. Zostalem zaczepiony przez czarnooka pieknosc
z dosc przekonujaca propozycja : Viene usted, el joven?
(Pojdziesz, mlodziencze?)
Przekonujace bylo zwlaszcza to ostatnie, "mlodziencze" - ktorym nagle,
ponownie sie poczulem.
No nie tylko to.
Jeszcze te czarne oczy, ktorym trudno bylo sie oprzec.
Zbaranialem, aby po minucie odzyskac oddech.
- Yo no soy gringo (nie jestem Amerykaninem) wybelkotalem niepewnie.
Jestem z Europy.
- Czy moge zaprosic Cie na kolacje? Tylko na kolacje.
- Mozesz, powiedziala w sposob, ktory wlasciwie niczego nie sugerowal.

Jezykiem, ktorym probowalismy przedrzec nic porozumienia
byl spanglish (mieszanina hiszpanskiego i angielskiego). Moj slaby hiszpanski
i jej slaby angielski wlasnie akurat na tyle pozwalal.
Miala na imie Juanita (Huanita) i pochodzila z nieodleglego, rybackiego
miasteczka San Felipe, po drugiej stronie polwyspu.
Narzeczony wyjechal przed rokiem do Frisco i zamiast, jak obiecal,
ja sciagnac, nie dal jej nawet sladu zycia, tylko wzenil sie w zamozna
i porzadna amerykanska girl.
Dowiedziala sie o tym nie od niego, tylko od rodzicow.
- Czy tak bylo naprawde? Kto to wie? Moze tak, moze nie?
Tyle powiedziala mi o sobie.

- Idziemy? Uslyszalem od niej po kolacji.
Nie - odpowiedzialem.
Su alma derribado me y su cuerpo tambien.
(Podoba mi sie Twoja dusza a i Twoje cialo tez)

- Mas... Quiero no pagado estimato.
(Lecz... Nie kupuje platnej milosci).

Chciala mi dac swoj telefon.
Chcialem go wziac. I nie wzialem.



    • azaheca Re: Cieply wieczor w miescie Ensenada 11.12.06, 00:03
      fajna opowiastka gringo,tylko gdzie ja to już czytałam?
      • juan.y.juanito Re: Cieply wieczor w miescie Ensenada 11.12.06, 00:17
        historia, jakich tam pewnie tysiace.
        a mimo to, szkoda mi tylko jednego.
        ze telefonu nie wzialem.
        nic by to wprawdzie nie zmienilo, ale jakos spokojniej sie zyje,
        wiedzac co u kogos, kto zrobil na Tobie wrazenie, slychac.
    • daniela30 Nie wierze w to 13.12.06, 21:43
      ze nie skorzystales.
      Napisales tak, gdyz ladniej to wyglada.
      Inaczej stracilbys szacunek.
      Przyznaj sie.
Pełna wersja