Kto pomoze sie podniesc?...Jak dalej zyc?...

IP: 81.210.16.* 11.12.06, 11:11
Zostalam sama z 10 miesiecznym synkiem, ojca i meza zabral nam ktos, kto nie
dawal za wygrana od samego poczatku.
Teraz wiem, ze musze byc i zyc dla synka, rowniez dla siebie. Czekalam dlugo,
dlugo nie mogl sie zdecydowac, czy wrocic do nas czy zostac tam, gdzie
podobno znalazl wielkie szczescie. Teraz wiem, ze zrobilam wszystko ze swojej
strony.
Chcialabym, zeby dziecko nie przyzwyczajalo sie do kogos, kto nie bedzie tak
naprawde dla niego ojcem. Chce, zeby mial prawdziwa rodzine.
Jest mi trudno, ciezko, zle.
Jezeli jest tu ktos, kto chcialby miec prawdziwa rodzine, byc wsparciem na
dobre i na zle - niech napisze jbk2@op.pl; tel: 509.076.838
Jestem szczupla brunetka, ma 35 lat i chce sie jeszcze smiac w zyciu, jestem
niezalezna
    • lavazza_aroma Re: Kto pomoze sie podniesc?...Jak dalej zyc?... 11.12.06, 20:28
      Żyj normalnie, nic na siłę, ciesz się dzieckiem i z dzieckiem. Uśmiechając się
      do ludzi spotkasz zapewne tego kogoś...
Pełna wersja