Dlaczego?

IP: *.icpnet.pl 14.12.06, 19:56
Czy ktoś mi kiedyś to wyjaśni? Jesteśmy sobie przeznaczeni, wiemy o tym od
pierwszego spojrzenia w oczy, od pierwszej rozmowy. Niestety spotkaliśmy się
za późno. On ma żonę i dziecko, ja męża i dziecko. Przestałam rozumieć
najbardziej oczywiste dla mnie, kiedyś rzeczy. Dlaczego tak się musiało stać?
Umieram z miłości, jest w każdej mojej myśli. Wiem, że jest Miłością mojego
życia, ale tak beznadziejnie nierealną. Wczoraj napisałam jemu, że to nie ma
sensu, bo nie umiem kłamać i zdradzać, a teraz po prostu umieram, czuję, że
wszystko we mnie płacze. Gdyby nie dziecko, to nie wiem czy dałabym radę.
Dlaczego nie możemy być razem...
    • Gość: Pedro Re: Dlaczego? IP: *.udn.pl 14.12.06, 22:28
      skoro umierasz z milosci, to juz pewnie od pewnego czasu klamiesz i
      zdradzasz... i jakos potrafisz. Ile? Od roku juz czy dluzej? ech zycie.. nie
      umiem odpowiedziec dlaczego choc tez sobie zadaje to pytanie...
    • quickly Dlatego! 14.12.06, 22:45
      Gość portalu: Buteleczka napisał(a):

      > Czy ktoś mi kiedyś to wyjaśni? Jesteśmy sobie przeznaczeni, wiemy o tym od
      > pierwszego spojrzenia w oczy, od pierwszej rozmowy. Niestety spotkaliśmy się
      > za późno. On ma żonę i dziecko, ja męża i dziecko. Przestałam rozumieć
      > najbardziej oczywiste dla mnie, kiedyś rzeczy. Dlaczego tak się musiało stać?
      > Umieram z miłości, jest w każdej mojej myśli. Wiem, że jest Miłością mojego
      > życia, ale tak beznadziejnie nierealną. Wczoraj napisałam jemu, że to nie ma
      > sensu, bo nie umiem kłamać i zdradzać, a teraz po prostu umieram, czuję, że
      > wszystko we mnie płacze. Gdyby nie dziecko, to nie wiem czy dałabym radę.
      > Dlaczego nie możemy być razem...
      --------------------------------------------------------------------------------
      Spoko rybka...
      Nic nie rob, poczekaj jakies pol roku (szesc miesiecy z malym haczykiem) i wroc
      tu spowrotem na to forum i napisz nam wtedy, co myslisz o tym swoim jednym
      jedynym i "przeznaczonym".

      Ogolnie rzecz biorac, to nie ma nic bardziej zmiennego, jak uczucia kobiety...
      Dzisiaj z rozpaczy i zalu rzucaja sie z X pietra, a jutro klapia na oslep
      swoimi cietymi jezorami: "...nie nawidze cie jak psa, ty taki owaki...".





      • meduza4 Re: Dlatego! 15.12.06, 12:31
        quickly napisał:

        > Ogolnie rzecz biorac, to nie ma nic bardziej zmiennego, jak uczucia kobiety...
        > Dzisiaj z rozpaczy i zalu rzucaja sie z X pietra, a jutro klapia na oslep
        > swoimi cietymi jezorami: "...nie nawidze cie jak psa, ty taki owaki...".


        Ej, Quickly, Quickly... A co Ty wiesz o kobietach i stałości ich uczuć? Co Ty o
        tym tak naprawdę wiesz? Gdybyś wiedział... No tak, gdybyś wiedział jak naprawdę
        potrafią kochać (niektóre, tylko niektóre!!!) kobiety to byś tak nie gadał...

        No i może wiele by się zmieniło w Twoim życiu??? Sama nie wiem, ale coś mi się
        zdaje, że Ty nie potrafisz dostrzec tego jak bardzo jedna kobieta różni się od
        drugiej i jak bardzo krzywdzisz swoją opinią te kobiety, które stać na trwałe i
        głębokie przywiązanie do mężczyzny :-(
    • Gość: pinacolada Re: Dlaczego? IP: *.chello.pl 14.12.06, 22:47
      Smutna ta Twoja historia ale wydaje mi sie, ze nikt Ci tego nie wyjaśni..
      czasami zycie płata nam figla i tak sie dzieje, ze ta milość wydawałoby sie
      prawdziwa pojawia sie w niekoniecznie sprzyjających okolicznościach.. Różnie to
      bywa jedni podejmują ryzyko i walczą..
      • Gość: hansi Re: Dlaczego? IP: *.chello.pl 14.12.06, 22:53
        trafnie napisane "miłość, wydawałoby się prawdziwa".... z akcentem
        na "wydawałoby się"
    • Gość: pinacolada Re: Dlaczego? IP: *.chello.pl 14.12.06, 23:21
      tak sobie myślę, ze jednak proza zycie tak Cie przytłacza, ze zamarzyło Ci sie
      coś szalonego..
      A moze to nie jest miłość tylko fascynacja i zauroczenie..
      Wszyscy dobrze wiemy, że zakazany owoc smakuje najlepiej ..
    • white.falcon Re: Dlaczego? 15.12.06, 00:44
      Buteleczko, a skąd wiesz, że jesteście sobie przeznaczeni? Może Ci to tylko
      wydawać się, bo do Twojego małżeństwa wkradła się skądś nuda, minęło
      zauroczenie i została codzienność, z którą nie bardzo, jak mi się wydaje,
      dajesz sobie radę, bo nie tego spodziewałaś się. Urodziło się dziecko i relacje
      z Twoim mężem zaczęły wyglądać jakoś inaczej. A próbowałas z mężem rozmawiać na
      temat: "Dlaczego tak się dzieje, jak dzieje? Może zostawimy dziecko pod opieka
      Babci i pójdźmy do teatru, kina, na romantyczną kolację we dwoje? Może - na
      kawę i porozmawiamy o tym, co nas łączy, a co nagle zaczęło dzielić?"

      Z reguły cos nie bierze się znikąd i też znikąd nie wzięło się zainteresowanie
      tym drugim człowiekiem, który nagle wkroczył w Twoje życie. Można być
      zauroczoną wiedzą innej osoby (niezależnie od płci), podziwiać kogoś za coś,
      ale nie sądzić, że jest tym - przeznaczonym. To, że Ci tak wydaje się teraz,
      jak sądzę, jest skutkiem czegoś, a nie przyczyną. Spróbuj sobie wyobrazic, ale
      bez zbędnych emocji, że jesteś żoną tego przeznaczonego na zawsze w Twoim
      mniemaniu. Sądzisz, że po czasie nie byłoby podobnie, jak w związku w którym
      jesteś teraz? Wszystko kiedyś ulega zmianie, miłość też, ale jeśli ją
      pielęgnuje się, to ona nie wygasa w związku, tylko ulega przekształceniu w coś
      innego, choć też pozytywnego i dobrego.

      W pewnej książce przeczytałam dialog, który mi zapadł w pamięć. Prywatny
      detektyw namawia żonę kolegi, by wróciła do domu, bo przydarzyła się jej
      ucieczka z domu z - jak ona mówi - wielką miłością życia.
      - Jaki jest Twój mąż? - pyta się detektyw.
      - Jest dobrym człowiekiem.
      - To mało. Zostań z Pedro.
      - Mąż jest zaradny, dba o mnie, przynosi mi kwiaty, lubi mnie całować na
      dobranoc, choć przy ludziach jest oschły.
      - To dużo. Wróć do niego.
      - Ale czy mnie przyjmie?
      - Zadzwoń do niego, porozmawiaj. Bo komu on będzie przynosił kwiaty i kogo
      całował na dobranoc?

      Buteleczko, pomyśl, czy warto dla niewiadomo, czy nie zwykłego zauroczenia
      obracać w ruinę czyjeś serce i swoje życie?

      Pozdrawiam,
      Sokółka
      • quickly Re: Dlaczego? 15.12.06, 01:01
        white.falcon, serdecznie witam...
        Hmmmm... Twoja kolejna zrownowazona wypowiedz :))) Milo sie czyta...




Pełna wersja