Rozwaliłem święta innym i sobie :-(((

25.12.06, 17:12
W czerwcu poznałem zdawało się cudowna dziewczynę...Zaczęliśmy sie spotykać,
po czym co prawda już na może trzecim spotkaniu powiedziała mi że kogos ma.
Nic na to jednak nie wskazywało, wiec nie bardzo sie tym przejąłem. No cóż
okazało sie ze faktycznie kogos ma :-( Jednak, sai rozumiecie - albo i nie-
ja juz byłem mocno wkrecony. Spotykalismy sie nadal. To co na poczatku było
tylko przelotnym romansem stało sie uczuciem, w każdym razie z mojej strony.
Potem z jej tez. Zostawiła swojego faceta (podobno) choć dalej z nim
mieszkała. Powiecie, że to ściema, ale zabrała mnie do swoich rodziców na
weekend i przedstawiała im i znajomym jako nowego chłopaka. Potem znowu do
niego wróciła, ale dalej chciała sie spotykać. Ja zakochany wierzyem że to
sie kiedys zmieni. Ostatnio robiła mi pokazy "super" humoru, ale na moje
stwierdzenie, że trzeba sie przestać spotykać, stwierdziła, że tego nie chce
i że sama nie może się zdecydować czy być z nim czy ze mną. Tydzień temu nie
wytrzymałem i zadzwoniłem do jej faceta. Koniec końców rozwaliłem to co tam
było, nie wiem czy skutecznnie. Ale na tyle skutecznie że my juz ze soba
napewno nie bedziemy. Najlepsze/najgorsze jest w tym to że właśnie się
okazało że miał się jej oświadczac w Wigilje. Czy ktoś może mi powiedzieć,
czy to ja jestem taki po...... czy ona, czy my wszyscy??? Wiem, że zachowałem
sie bardzo podle, ale przez pół roku byłem i tak cierpliwy i uczciwy. Wiem że
to zepsułem, ale czy ktoś wytrzymałby że dziewczyna którą kocha wraca do
innego do domu????
    • Gość: jeden Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( IP: *.hsd1.ct.comcast.net 25.12.06, 17:28
      Dobrze zrobiles informujac o jej zachowaniu tamtego chlopaka. Troche dlugo ci
      to zajelo, no ale zrobilec jak nalezy. A sa kobiety na tym forum, ktore
      uwazaja, ze tylko seks sie liczy i pozwalaja sobie. Miales uniej tego, po uszy.
      Jestes dowodem, ze nie tylko seks jest dla ciebie wazny i to sie chwali.
      Pozdrowienia i Wesolych Swiat mimowszytko.
      • libressa Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( 25.12.06, 17:50
        Halo Panowie,obudźcie się,wasze dziewczyny,zony,kochanki,to nie dziewice
        konsekrowane!
        Potrzebują pieszczot,sexu,miłosci. Nie sa przedłużeniem mamusi.
        Uwarunkowania kulturowe,to rzecz fatalna, tradycyjna zona, matka, to zgroza.
        Po pewnym czasie zaczyna oglądać seriale,albo znajduje kochanka. Natura upomina
        się o swoje.

        Pozdrawiam
        Libressa
        • Gość: jeden Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( IP: *.hsd1.ct.comcast.net 25.12.06, 19:02
          Niestety, wyglada, ze "kobiety" podaja sie za facetow. Sorry, ja tagze sie
          nabralem.
      • Gość: andrzej Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.06, 17:58
        Moim zdaniem trudno jest teraz powiedzieć, czy dobrze zrobiłeś? Może tak, a może
        i nie, a odpowiedź na to pytanie będziesz znał w najbliższej przyszłości, kiedy
        u Ciebie opadną emocje i w miarę bezstronnie ocenisz tę sytuację. Nie wykluczaj
        bycia z tą osobą, bo jak znam życie, to jeszcze razem możecie być bardzo
        szczęśliwi. Spokojnie, poczekaj, opanuj się...Pozdrawiam.
        • demolutionman Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( 25.12.06, 18:20
          Może to dziwne, ale ja dalej chcę z Nią być... W końcu jakby nie było
          wiedziałem w co się pakuje... Tylko mam wrażenie, że po tym wszystkim, a może
          mimo tego wszystkiego jej facet wybaczy jej to wszystko... Nie wiem, czy ja
          mógłbym wybaczyć cos takiego, nie potrafię sobie tego wyobrazic, ale On???? Nie
          wiem, powinienem powiedzieć, że to już jest koniec, ale nie potrafię... Cóż
          może ze mnie nie jest prawdziwy facet, chociaż nigdy nie pretendowałem do miana
          takiego....
          Na razie nie dzwonie do Niej i czekam aż sobie poukłada wszystko i przemyśli...
          Chyba nic innego zrobić nie moge???
          • Gość: jeden Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( IP: *.hsd1.ct.comcast.net 25.12.06, 18:55
            Teraz rozumiem o co tobie chodzi. Zeczywiscie powinienes "wszytko" przemyslec i
            za pare dni (bez seksu) napewno dojdziesz do "rozsadku". Powinnes takze
            pomyslec o stratach finnansowych. Masz IP z Fancji, ktora bardzo lubie. Wiec
            ile straciles dzinnego zysku za wystawienie jej De Paris rue Pigalle?



            PS.Tylko dla nastolatkow, zagladajacych na to forum.. W/w opinia jest
            szyderstwem.
          • Gość: andrzej Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.06, 18:57
            Jak Ci na niej zależy, to na razie możesz nie dzwonić ale mimo wszystko staraj
            się coś wiedzieć i długo nie zwlekaj, bo potem może być za późno... Co to znaczy
            "prawdziwy facet"? W sprawach miłości nie powinniśmy używać takiego określenia!
            Mam nadzieję, że wydarzenie, o którym pisałeś, miało w miarę kulturalny
            przebieg. Powodzenia.
            • demolutionman Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( 25.12.06, 19:12
              Hmmm, kulturalnie.... Zadzwoniłem do niego tylko po to aby usłyszeć jego głos,
              nie miałem ochoty nic mówić, bo to mimo wszystko nie jest w moim stylu... Ale
              później po jego reakcji na telefon sprawy przybrały nieoczekiwany obrót i
              stety/niestety dowiedział się. Potem sie powiedzmy przypadkowo spotkalismy,
              podszedł do mnie i rzucił sie z rekami... Tylko sie zasłaniaem, bo go rozumiem
              w sumie... Ale potem myślał że chce się naprawde ić, bo podszedłem do niego,
              więc powiedziaem że nie chcę tego robić, bo on niestety nie ma szans..., wiec
              opuscił ręce oi zaczęła się zwykła pyskówka:że powinien mnie zabić za to, że
              zniszczyłem największą świętaość (nie są małżeństwem przecież ani nie są
              zaręczeni, a to nioe jest mój przyjaciel...) No i ogólnie nie było miło...
              Chociaż naprawde starałem się i mam nadzieję ze byłem raczej grzeczny, pomimo
              sytuacji...
              • Gość: andrzej Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.06, 19:57
                Nie rozumiem tych mężczyzn, którzy rozrabiają, gdy dowiedzą się, że ich miłość
                prowadziła "podwójne" życie i winę za taki stan rzeczy próbują zrzucić na
                drugiego kochanka. Niestety, w sprawach miłości nie ma mądrych, gdyż postępuje
                się emocjonalnie. W stosunku do Ciebie padła bardzo poważna groźba, której myślę
                nie powinieneś lekceważyć, a zwłaszcza wtedy, gdyby to całe zdarzenie miało
                miejsce za granicą.
                • demolutionman Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( 25.12.06, 20:15
                  Niczego nie lekceważę. Ale mam nadzieje , że mimo wszystko to były emocje...
                  Nikt nie lubi takich sytuacji i nikt nie wie jak zachowa sie w nich
                  uczestnicząc... Wini mnie, bo pewnie nie może zrozumieć, że ktoś kogo kocha i
                  komu ufa zrobił coś takiego... W sumie sam, na zdrowy rozum powinienem sobie
                  dac spokój nawet z myśleniem o niej, ale niestety nie potrafię... Podobno w
                  miłości i na wojnie nie obowiązuja żadne reguły...
                  Poczekam, popatrze, a potem sam włączę sie do akcji, jak spiweał Kuba
                  Sienkiewicz...
                  Tylko jak długo mam czekać i na co?????
                  • Gość: andrzej Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.06, 20:54
                    Z tymi regułami na wojnie i w miłości masz całkowita rację. Wiem, że w takich
                    sytuacjach rozum mówi inaczej, a serce nie słucha. Trochę dziwi mnie milczenie
                    płci przeciwnej w tej sprawie, bo prowokacyjny przypadek pominę... Oby jej sądy
                    były do przełknięcia dla Ciebie. Trzymaj się. Pozdrawiam.
                    • demolutionman Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( 25.12.06, 21:48
                      Nie dziękuję... A o Niej to na razie nie mam ochoty rozmawiać... Z jednej
                      stronych jestem na tak, ale z drugiej... Przez cały czas mam wrażenie że sie
                      mną bawiła... A teraz to mam uczucie, że woli żeby tamten jej wybaczył itd...
                      Pożyjemy, zobaczymy...
                      Ciekawy jestem na jak długo mozna zapomnieć, bo ja chyba bym zwariował. Może
                      byc dobrze przez chwile, ale przecież nie cały czas może z Nią być, a wtedy
                      będzie myślał, że Ona... hmmmm.... ZAUFANIE
                      Ale mnie to katuje....
                      • Gość: andrzej Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.06, 22:15
                        Bardzo dobrze, że wyrzucasz z siebie ten problem i powoli dochodzisz do naprawdę
                        logicznych wniosków. Każdy temat wymaga dogłębnej analizy. Ja w nieco innym
                        przypadku, nie mając takiej możliwości jak Ty teraz, pisałem listy, które potem
                        targałem na kawałki i po kilku miesiącach jakoś wyszedłem z podobnego kryzysu.
          • tamara33 Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( 27.12.06, 13:59
            Wy szanujecie TAKIE kobiety?
    • Gość: napisze jakoanonim Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( IP: *.gprspla.plusgsm.pl 25.12.06, 23:04
      miałem to samo.. na odwrót

      byłem tym do którego zadzwonił gościu i spotkałem się z nim. Porozmawialiśmy rzeczowo i bez krzyków. Ja odeszłem bo nie potrafiłbym zaufać jej na powrót + Ona się zadeklarowała że będzie walczyć o niego.. co mi nie przeszkadzało bo zacząłem gardzić jej kłamstwami. Ona teraz z nim jest. Niczego nie żałuję choć nadal odczuwam złość i żal za kłamstwa.

      Na początku jest ciężko...jak dla mnie ciężej byłoby z nią żyć wiedząc że mogła oszukiwać mnie przez pół roku.
      Zastanów się więc czy warto cokolwiek ratować i mieć wspomnienia ...że tego samego dnia mogła być w łóżku Twoim i Jego.
      • demolutionman Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( 26.12.06, 11:40
        Z tym nie mogłem się pogodzić przez pół roku, aż w końcu właśnie nie
        wytrzymałem... Na razie sam nie wiem czy mogę z Nią być, bo dałem jej jak już
        pisałem wyżej czas do poukładania sobie wszystkiego... Choć cały czas mam
        przeczcie, że nic z tego... ale dlatego że on jej będzie chciał przynajmniej
        chwilowo wybaczyć... Ale jeśli teraz do siebie wróca, a za jakiś czas ona znowu
        do mnie zadzwoni, to juz będzie za późno... Tak więc na razie jestem w punkcie
        zawieszenia
        • Gość: andrzej Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.06, 14:25
          Rozumiem Twoje rozterki, niemniej pamiętaj, że w przyszłości nawet będąc razem z
          nią nigdy tego nie zapomnisz i jej nie wybaczysz. Taka jest natura ludzka. Jaką
          masz gwarancję, że znowu kiedyś nie znajdziesz się w trójkącie. Proponuję, abyś
          jednak dał sobie spokój... Wybór należy wyłącznie do Ciebie.
    • is.mena25 Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( 26.12.06, 18:16
      Oj mężczyzni.. Twardziele, silni, mający zasady, a w kobiecych rękach
      nieporadne marionetki. Czasem mam wrażenie, że az prosicie się, by Wami
      sterować i manipulować..
      Zastanawia mnie to, że się Ty jeszcze zastanawiasz..? Odbudować..? Co ? Gdzie?
      Na jakich podstawach? i najważniejsze...z kim?? Ze specjalistą od stwarzania
      pozorów można owszem, ale budować zamki z piasku..
      Czy związek z tak chwiejną i niezdecydowaną kobietą to wszystko, czego mozesz
      oczekiwac od plci przeciwnej, totalny max na co w życiu zasługujesz..?
      Pomijając wątek, tak naprawdę Wy faceci, jesteście kochani...:)

      Ps.. Który to tak nucił.."Ej suczki, znamy wasze sztuczki.."?
      • Gość: andrzej Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.06, 19:59
        is.mena25 zauważ, że autor wątku zwrócił się do nas o radę w bardzo
        skomplikowanej dla niego sprawie. Wyraźnie widać, że mimo wszystko nadal jest
        zakochany, ma wiele wątpliwości i takiemu trudno jest samemu coś mądrego i
        obiektywnego wymyślić, a na moralizatorstwo jest już za późno. O ile wiem, to
        mężczyźni zawsze byli, są i będą słabsi od kobiet w sprawach miłosnych i z tym
        mitem ich twardości i siły nie przesadzajmy.
        • is.mena25 Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( 27.12.06, 01:05
          Śmiałam wtrącić swoje skromne zdanie na ten temat, ponieważ wiem co ten
          człowiek czuje. Przez prawie rok nieświadomie brałam udział w podobnej farsie,
          i gdybym w koncu nie powiedziała tego magicznego "dość!", nie wiem jak długo
          nie spałabym jeszcze po nocach, zastanawiała, czy czasem znowu nie postanowił
          do niej wrócić, bo to .., bo tamto.. Najgorsze jest to uczucie bezradności,
          dosłownie bombardujesz człowieka miłością, a on... Nie wie..
          Nie prawię morałów. Po prostu wątpię, czy taka sytuacja, ciągła huśtawka, z
          resztą wielokrotna, jest stabilnym gruntem do stworzenia szczęśliwego, pełnego
          zaufania, związku...?
          • Gość: andrzej Re: Rozwaliłem święta innym i sobie :-((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.06, 12:11
            Is.mena25 ja tylko nawiązałem do tych "wytrwałych, silnych...", bo tak w ogóle
            piszesz bardzo OK.
            • osv Alfi... 28.12.06, 23:53
              Joss Stone - " Alfi "


              What's it all about, Alfie?
              Is it just for the moment we live?
              What's it all about when you sort it out, Alfie?
              Are we meant to take more than we give
              Or are we meant to be kind?
              And if only fools are kind, Alfie,
              Then I guess it's wise to be cruel.
              And if life belongs only to the strong, Alfie,
              What will you lend on an old golden rule?
              As sure as I believe there's a heaven above, Alfie,
              I know there's something much more,
              Something even non-believers can believe in.
              I believe in love, Alfie.
              Without true love we just exist, Alfie.
              Until you find the love you've missed you're nothing, Alfie.
              When you walk let your heart lead the way
              And you'll find love any day, Alfie, Alfie
              would you tell me what's it all about?
              what's it all about? Alfie, Alfie, Alfie.
              What's it all about? Whats this all about?
              what's it all about Alfie? tell me
              what's it all about Alfie? what's it all about Alfie?
              just tell me yeah. what's it all about?
              what's it all about?...


              • Gość: tłumacz eletr. Re: Alfi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 07:10
                A oto elektroniczne tłumaczenie tekstu wklejonego przez osv /nie znasz polskiego?/:

                Jos Kamień - " Alfi "


                Jakie jest to wszystko około, alfa?
                Jest ten tylko na razie, którego żyjemy?
                Jakie jest to wszystko około kiedy porządkujesz to, alfie?
                My jesteśmy znaczeni, by wziąć więcej niż dajemy
                Albo my jesteśmy znaczeni, by być rodzajem?
                I, jeśli tylko głupcy są uprzejmi, alfie,
                Wtedy domyślam się, że to jest mądre, by być okrutne.
                I, jeśli życie należy tylko do silnego, alfy,
                Co pożyczysz na starej złotej regule?
                Tak pewny jak wierzę, że jest niebo powyższe, alfa, znam, że nie jest coś dużo
                więcej,
                Coś równe - zwolennicy mogą sądzić w.
                Wierzę w miłość, alfie.
                Bez prawdziwej miłości tylko istniejemy, alfie.
                Aż znajdujesz miłość zatęskniłeś za tobie nie są nic, alfa.
                Kiedy idziesz pozwolił twojemu sercu zaprowadzić drogę
                I znajdziesz kochać każdego dnia, alfę, alfa
                zrobiłaby mówisz mi jaki jest to wszystko około?
                jakie jest to wszystko około? Alfie, alfie, alfie.
                Jakie jest to wszystko około? Co to wszystko około?
                jakie jest to wszystko o alfie? powiedz mi
                jaki jest to wszystko o alfie? jakie jest to wszystko o alfie?
                tylko powiedz mi tak. jakie jest to wszystko około?
                jakie jest to wszystko około?...
                • demolutionman Re: Alfi... 29.12.06, 12:15
                  Jak mam wybrać tekst piosenki to jednak wolę:

                  U2 » With Or Without You

                  See the stone set in your eyes
                  See the thorn twist in your side
                  I wait for you

                  Sleight of hand and twist of fate
                  On a bed of nails she makes me wait
                  And I wait without you

                  With or without you
                  With or without you

                  Through the storm we reach the shore
                  You give it all but I want more
                  And I'm waiting for you

                  With or without you
                  With or without you
                  I can't live
                  With or without you

                  And you give yourself away
                  And you give yourself away
                  And you give
                  And you give
                  And you give yourself away

                  My hands are tied
                  My body bruised, she's got me with
                  Nothing to win and
                  Nothing left to lose

                  And you give yourself away
                  And you give yourself away
                  And you give
                  And you give
                  And you give yourself away

                  With or without you
                  With or without you
                  I can't live
                  With or without you

                  With or without you
                  With or without you
                  I can't live
                  With or without you
                  With or without you


                  PO POLSKU:

                  Z tobą lub bez ciebie


                  Widzę twoje kamienne spojrzenie
                  Widzę cierń u twego boku
                  Czekam na ciebie

                  Kuglarstwo i spaczenie losu
                  Na łóżku z gwoździ ona każe mi czekać
                  A ja czekam bez ciebie

                  Z tobą lub bez ciebie
                  Z tobą lub bez ciebie

                  Przez burzę docieramy do brzegu
                  Dajesz to wszystko, ale ja chcę więcej
                  Ale czekam na ciebie

                  Z tobą lub bez ciebie
                  Z tobą lub bez ciebie
                  Nie mogę żyć
                  Z tobą lub bez ciebie

                  I zdradzasz siebie
                  I zdradzasz siebie
                  I zdradzasz
                  I zdradzasz
                  I zdradzasz siebie

                  Moje ręce są związane
                  Moje ciało obite, ona ma mnie z sobą
                  Nic do wygrania i
                  Nic nie zostało do stracenia

                  I zdradzasz siebie
                  I zdradzasz siebie
                  I zdradzasz
                  I zdradzasz
                  I zdradzasz siebie

                  Z tobą lub bez ciebie
                  Z tobą lub bez ciebie
                  Nie mogę żyć
                  Z tobą lub bez ciebie

                  Z tobą lub bez ciebie
                  Z tobą lub bez ciebie
                  Nie mogę żyć
                  Z tobą lub bez ciebie

Inne wątki na temat:
Pełna wersja