kobiety, jakie jesteście naprawdę?

03.04.03, 19:18
witam
O kobietach które tu piszą, ich teksty - w przeważającej większości -
świadczą o ogromnej dawce delikatności, romantyzmu, czułości i subtelności.
Gdy rozgladam się na codzień w realnym świecie nie widać tego. Czy ja nie
spotykam takich kobiet czy też ukrywają przed światem swe wspaniałe wnętrza
nie chcąc narazić ich na bezlitosność rzeczywistości?
pozdrawiam. pioggia
    • jmx Tego nie wie nikt 04.04.03, 02:52
      To drugie...
      Rzeczywistość na ogół nie bywa bezlitosna, to ludzie ranią - niezrozumieniem i
      obojetnością...
      • ronja Re: Tego nie wie nikt 04.04.03, 12:50
        Ponadto do delikatności trzeba dotrzeć... Innymi słowy poznać osobę nie na
        pierwszy rzut oka, lecz głebiej i przez dłuższy czas...
      • cal-ineczka Racja,-Tego nie wie nikt 08.04.03, 18:03
        ranią bo nie pracują nad sobą.
        Droga do miłości idzie przez trud, cierpienie, ciężar
        a nie na skróty.
    • meduza4 Re: kobiety, jakie jesteście naprawdę? 04.04.03, 13:04
      pioggia napisał:

      > witam
      > O kobietach które tu piszą, ich teksty - w przeważającej większości -
      > świadczą o ogromnej dawce delikatności, romantyzmu, czułości i subtelności.
      > Gdy rozgladam się na codzień w realnym świecie nie widać tego. Czy ja nie
      > spotykam takich kobiet czy też ukrywają przed światem swe wspaniałe wnętrza
      > nie chcąc narazić ich na bezlitosność rzeczywistości?
      > pozdrawiam. pioggia

      Zawsze można sprawdzić czy w realnym świecie jesteśmy takie jak na forum :)))
      To jest chyba problem rozwiązywalny...
    • sunrise1 zdecydowanie 04.04.03, 13:23
      to drugie. Dzisiejszy świat i przykre doswiadczenia uczą ukrywania
      prawdziwego ja. Nie chciałabym generalizować, ale dużo ludzi marzy
      zeby moc objawić swoje romantyczne wnętrze, ta gra pozorów musi
      być dla nich męcząca. A kobiety z natury są wrażliwsze, nie ujmując
      meżczyznom ich uczuciowości.
      z:)
      • ja_nek Re: zdecydowanie 04.04.03, 15:49
        One to ukrywają, na codzień są rzeczowe, sprawne i nie pozostawiają miejsca na
        coś więcej....
        Nawet do słowa nie dają dojść. Zanim otworzy się usta i pochwali za to jak dziś
        wyglądają, już śmigają gdzieś za czymś pozostawiając "sprawa załatwiona
        pomyślnie".

        Pozdrawiam
        janek
        • sunrise1 Re: zdecydowanie 04.04.03, 15:54
          Janku !

          Czy Ci wiadomo, że nie wszystkie kobiety na widok
          róży( choćby była nieco zwiędnięta :), wrzeszczą : " To był zbyteczny
          wydatek , róże o tej porze roku nie są tanie ! "

          z :)))
      • pioggia Re: zdecydowanie 04.04.03, 23:14
        sunrise1 napisała:

        > to drugie. Dzisiejszy świat i przykre doswiadczenia uczą ukrywania
        > prawdziwego ja. Nie chciałabym generalizować, ale dużo ludzi marzy
        > zeby moc objawić swoje romantyczne wnętrze, ta gra pozorów musi
        > być dla nich męcząca. A kobiety z natury są wrażliwsze, nie ujmując
        > meżczyznom ich uczuciowości.
        > z:)
        >

        kobiety są z natury wrażliwsze, zgadzam się w pełni. Jednak czy nie powinno w
        związku z tym być tak, że jest im trudniej ukryć piękno swej duszy? A to nie
        jest wcale takie oczywiste. Tak, to co napisałaś jest prawdą ale istnieją też
        mężczyźni "marzą zeby moc objawić swoje romantyczne wnętrze"
        pozdrawiam
        • sunrise1 Re: zdecydowanie 05.04.03, 11:02
          pioggia napisał:

          > sunrise1 napisała:
          >
          > > to drugie. Dzisiejszy świat i przykre doswiadczenia uczą ukrywania
          > > prawdziwego ja. Nie chciałabym generalizować, ale dużo ludzi marzy
          > > zeby moc objawić swoje romantyczne wnętrze, ta gra pozorów musi
          > > być dla nich męcząca. A kobiety z natury są wrażliwsze, nie ujmując
          > > meżczyznom ich uczuciowości.
          > > z:)
          > >
          >
          > kobiety są z natury wrażliwsze, zgadzam się w pełni. Jednak czy nie powinno w
          > związku z tym być tak, że jest im trudniej ukryć piękno swej duszy? A to nie
          > jest wcale takie oczywiste. Tak, to co napisałaś jest prawdą ale istnieją też
          > mężczyźni "marzą zeby moc objawić swoje romantyczne wnętrze"
          >

          Myślę, ze wszystko zależy od charakteru, od jakichś indywidualnych
          umiejętności: jednym przychodzi to łatwiej, innym trudniej, innym w ogóle..
          Ale zawsze zostawia ślady i czasami powoduje zmiany w sposobie myślenia
          Tutaj, jak wszędzie liczy się to żeby się nie poddać, być mimo wszystko sobą.
          Wiem, ze meżczyżni też marzą , by ( przynajmniej czasami )
          pokazać swoją wrażliwość i pewnie jest im trudniej....


          z:))
          • meduza4 Tylko czemu 07.04.03, 09:39
            nigdy w zyciu nie spotkalam mezczyzny, ktory bylby
            chocby w polowie tak romantyczny jak sie reklamowal:(((
            Najpierw jest duzo gadania, jakie te kobiety zle i jak
            bardzo zostal skrzywdzony... Potem sa wzdychania,
            ze gdyby chociaz jedna go pokochala to Nieba by jej
            przychylil... Potem mowie, ze przeciez ja go kocham...
            i w tym momencie zawsze znajdzie sie powod, zeby
            nie odwzajemnic mojego uczucia...
            A potem kolejna "ofiara" wysluchuje jakie te kobiety
            zle i ze nikt go nigdy nie pokochal...
            • Gość: Sergiusz przepraszam, że się wtrącam... IP: 213.17.172.* 07.04.03, 10:51
              ... do kobiet rozmowów o kobietach, ale...

              Najczęściej bardzo reklamowany proszek do prania okazuje
              się, w najlepszym razie, przeciętny, a w dodatku drogi.
              A często gdzieś na uboczu, w szarym pudełku, stoi sobie
              wyrób świetnej jakości.
              Może warto po prostu spojrzeć na inną półkę?

              :-)

              MS.
              • meduza4 Re: przepraszam, że się wtrącam... 07.04.03, 10:58
                Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                > ... do kobiet rozmowów o kobietach, ale...
                >
                > Najczęściej bardzo reklamowany proszek do prania
                okazuje
                > się, w najlepszym razie, przeciętny, a w dodatku drogi.
                > A często gdzieś na uboczu, w szarym pudełku, stoi sobie
                > wyrób świetnej jakości.
                > Może warto po prostu spojrzeć na inną półkę?

                No tak -tylko faceci z innych polek buntowniczo
                twierdza na przyklad: nigdy wiecej sie nie zakocham...
                No wiec jak "wyrob" juz z gory deklaruje niechec do
                milosci to po co w niego inwestowac?
                Jak slysze cos takiego od mezczyzny to od razu
                zwijam manele i uciekam jak najdalej :(((
                • Gość: Sergiusz no to jeszcze raz IP: 213.17.172.* 07.04.03, 11:11
                  Tym razem mówisz o półce z artukułami
                  niepełnowartościowymi...
                  Krótsza nazwa: buble.

                  :-)

                  MS.
                  • sunrise1 Re: no to jeszcze raz 07.04.03, 11:13
                    Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                    > Tym razem mówisz o półce z artukułami
                    > niepełnowartościowymi...
                    > Krótsza nazwa: buble.
                    >
                    > :-)
                    >
                    > MS.


                    Może lepiej w ogóle patrzeć pod nogi :)

                    z:)
                    • Gość: Sergiusz Re: no to jeszcze raz IP: 213.17.172.* 07.04.03, 11:14
                      TEŻ.

                      :-)

                      MS.
                      • meduza4 Powiedz Sergiusz 07.04.03, 13:34
                        gdzie w takim razie szukac towaru pelnowartosciowego?
                        Ja tam zbyt wybredna nie jestem -wzielabym nawet
                        taki "wyrob" z jakas nieistotna wada fabryczna, ale
                        skoro znane mi "wyroby" nie potrafia tego docenic to
                        chyba ich strata...
                        • Gość: Sergiusz Nie powiem... IP: 213.17.172.* 07.04.03, 15:42
                          ... bo nie wiem, niestety.
                          Gdybym wiedział, to bym o tym mówił na prawo i lewo, a
                          potem patrzył na kłębiące sie dookoła tłumy szczęśliwych
                          ludzi.

                          Trzeba szukać...

                          MS.

                • sunrise1 Re: przepraszam, że się wtrącam... 07.04.03, 11:15
                  meduza4 napisała:


                  >
                  > No tak -tylko faceci z innych polek buntowniczo
                  > twierdza na przyklad: nigdy wiecej sie nie zakocham...
                  > No wiec jak "wyrob" juz z gory deklaruje niechec do
                  > milosci to po co w niego inwestowac?
                  > Jak slysze cos takiego od mezczyzny to od razu
                  > zwijam manele i uciekam jak najdalej :(((
                  >

                  Trudno odmówić Ci racji Meduzo.
                  Człowiek całe życie szuka przepisu, a w rezultacie okazuje się,
                  że on po prostu nie istnieje.

                  z:)
              • Gość: agniecha Re: przepraszam, że się wtrącam... IP: *.man.polbox.pl 07.04.03, 11:15
                zwracam uwage na fakt, ze ten "szary proszek" dla jednego jest tylko "szarym
                proszkiem z dolnej polki" dla kogos innego moze byc "najwspanialszym proszkiem
                pod sloncem". sprawa jak najbardziej indywidualna.


                • sunrise1 owszem 07.04.03, 11:16
                  owszem ;)


                  z:)
                • Gość: Sergiusz Re: przepraszam, że się wtrącam... IP: 213.17.172.* 07.04.03, 11:18
                  owszem.

                  MS.
                  • meduza4 Re: przepraszam, że się wtrącam... 07.04.03, 13:40
                    Owszem :)))))
                    No i ja siegam po te "szare proszki"... i ten z kolei
                    "wyrob" jak tylko zauwazy moje zainteresowanie
                    to zaczyna biadolic "jaki ja jestem straszny i niewart
                    milosci wartosciowej kobiety".
                    Byla taka historia sprzed paru lat, ze facet dal mi kosza
                    twierdzac, ze jedyna wartosciowa kobieta w jego
                    zyciu byla... ta ktora sie na nim poznala i go nie
                    chciala
                    i ja wlasnie bedzie za to wielbil az do smierci...
                    Paranoja :(((((((((((((((((
                    • Gość: agniecha Re: przepraszam, że się wtrącam... IP: *.man.polbox.pl 07.04.03, 14:45
                      i wez tu zrozum facetow ;)
                      a oni mowia, ze to my kobiety jestesmy
                      pokrecone ehhh...

                    • jmx A ja się wtrącam bez przepraszania ;-) 07.04.03, 15:29
                      meduza4 napisała:

                      > Owszem :)))))
                      > No i ja siegam po te "szare proszki"... i ten z kolei
                      > "wyrob" jak tylko zauwazy moje zainteresowanie
                      > to zaczyna biadolic "jaki ja jestem straszny i niewart
                      > milosci wartosciowej kobiety".
                      Może nie trzeba zwracać uwagi na to co mówią faceci, tylko robić swoje? ;-)

                      > Byla taka historia sprzed paru lat, ze facet dal mi kosza
                      > twierdzac, ze jedyna wartosciowa kobieta w jego
                      > zyciu byla... ta ktora sie na nim poznala i go nie
                      > chciala
                      > i ja wlasnie bedzie za to wielbil az do smierci...
                      > Paranoja :(((((((((((((((((

                      Skąd ja to znam...
                      • sunrise1 Re: A ja się wtrącam bez przepraszania ;-) 07.04.03, 15:40
                        jmx napisała:

                        > meduza4 napisała:
                        >
                        > > Owszem :)))))
                        > > No i ja siegam po te "szare proszki"... i ten z kolei
                        > > "wyrob" jak tylko zauwazy moje zainteresowanie
                        > > to zaczyna biadolic "jaki ja jestem straszny i niewart
                        > > milosci wartosciowej kobiety".
                        > Może nie trzeba zwracać uwagi na to co mówią faceci, tylko robić swoje? ;-)
                        >
                        > > Byla taka historia sprzed paru lat, ze facet dal mi kosza
                        > > twierdzac, ze jedyna wartosciowa kobieta w jego
                        > > zyciu byla... ta ktora sie na nim poznala i go nie
                        > > chciala
                        > > i ja wlasnie bedzie za to wielbil az do smierci...
                        > > Paranoja :(((((((((((((((((
                        >
                        > Skąd ja to znam...


                        Widzisz, wreszcie udało Ci się wyrwać w rozsądnej porze( jak kiedyś
                        powiedziałaś ), a tu takie " okropieństwa" :),
                        że nie wspomnę o pięknej beli.


                        z:))
                    • Gość: Sergiusz poprawka (krawiecka). IP: 213.17.172.* 07.04.03, 15:39
                      No tak, "szare proszki"...
                      Właściwie to przecież nie napisałem o "szarych
                      proszkach", tylko o dobrych proszkach w zwykłym
                      (niekoniecznie szarym) opakowaniu. Takich, które nie
                      wrzeszczą na prawo i na lewo, że sa najlepsze na świecie.
                      Że trudno znaleźć i ocenić bez otwierania - prawda. Ale
                      jestem PEWIEN, że takie "wyroby" są.

                      Zresztą, "drugiej strony" dotyczy to tak samo...
                      (jak nazwiemy? pasta do zębów? szampon? ;-))

                      MS.
                      • sunrise1 Re: poprawka (krawiecka). 07.04.03, 15:42
                        Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                        >
                        >
                        > Zresztą, "drugiej strony" dotyczy to tak samo...
                        > (jak nazwiemy? pasta do zębów? szampon? ;-))
                        >
                        > Balsam (kojący ) albo odżywka ;)

                        z:)
                        • meduza4 Re: poprawka (krawiecka). 07.04.03, 15:48
                          sunrise1 napisała:

                          > Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                          > > Zresztą, "drugiej strony" dotyczy to tak samo...
                          > > (jak nazwiemy? pasta do zębów? szampon? ;-))
                          > >
                          > > Balsam (kojący ) albo odżywka ;)

                          To może lepiej zabrzmi używka? :)))))))))
                          Bo panowie czasem nas traktuja jak towar
                          "konsumpcyjny"...
                          • Gość: Sergiusz Re: poprawka (krawiecka). IP: 213.17.172.* 07.04.03, 15:51
                            Dziękuję Ci za słowo "czasem".

                            :-)))

                            MS.
                        • Gość: Sergiusz o opakowaniach IP: 213.17.172.* 07.04.03, 15:50
                          Suuuper!
                          Tak właśnie jest. Na opakowaniu "balsam kojący, skóra 10
                          x gładsza, nowa ulepszona FORMUŁA (brrrr...)", a w środku
                          jakieś drażniące świństwo.
                          A czasem obok stoi niepozorne pudełko z najlepszym
                          kremem. Tylko kto na nie spojrzy...

                          Ech, opakowania, opakowania. Naprawdę, baaaardzo mało mówią.

                          MS.
                          • jmx Re: o opakowaniach 07.04.03, 15:55
                            Jaaasne! Tylko ciekawe czemu wszyscy (dotyczy to w równej mierze kobiet i
                            mężczyzn - bo o takich to osonikach mówimy) zwracają na nie uwagę, hę?
                            To, że ktoś mówi, że nie zwraca, należy między bajki włożyć.
                            • sunrise1 Re: o opakowaniach 07.04.03, 15:59
                              jmx ,a Ty zwracasz ?

                              z:))
                            • Gość: Sergiusz opakowania różne i różniaste IP: 213.17.172.* 07.04.03, 16:07
                              Masz rację, pewnie nie da się zupełnie nie zwracać uwagi.
                              Pewnie po prostu wymaga tego biologia.
                              Ale jest, moim zdaniem, wyraźna różnica pomiędzy
                              zwracaniem uwagi WYŁĄCZNIE na opakowanie, a zwracaniem
                              uwagi i na opakowanie i na zawartość. Więcej, często
                              poznając zawartość, zmieniamy zdanie o opakowaniu...
                              JA to znam...

                              MS.
                              • jmx Re: opakowania różne i różniaste 07.04.03, 16:14
                                Oczywiście, oczywiście... przecież biologia jest odpowiedzialna za wszystko. Co
                                do tego nie ma dwóch zdań!
                                • Gość: Sergiusz Re: opakowania różne i różniaste IP: 213.17.172.* 07.04.03, 16:17
                                  Nie wiem, czy oczywiście. Ja się tylko zastanawiam,
                                  dlaczego tak jest...


                                  :-)

                                  MS.
                                • sunrise1 Re: opakowania różne i różniaste 07.04.03, 16:22
                                  jmx napisała:

                                  > Oczywiście, oczywiście... przecież biologia jest odpowiedzialna za wszystko.
                                  Co
                                  >
                                  > do tego nie ma dwóch zdań!
                                  >
                                  Tak,jest odpowiedzialna zdecydowanie za przesolenie zupy ;))

                                  z;)
                          • sunrise1 tu potrzebne jest 07.04.03, 15:58
                            Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                            > Suuuper!
                            > Tak właśnie jest. Na opakowaniu "balsam kojący, skóra 10
                            > x gładsza, nowa ulepszona FORMUŁA (brrrr...)", a w środku
                            > jakieś drażniące świństwo.
                            > A czasem obok stoi niepozorne pudełko z najlepszym
                            > kremem. Tylko kto na nie spojrzy...
                            >
                            > Ech, opakowania, opakowania. Naprawdę, baaaardzo mało mówią.

                            Tu potrzebne jest słowo, które użyła Meduza: czasami ktoś
                            spojrzy ( a nawet spróbuje ),
                            byleby nie był to krem antystresowy ( następne fujjjjjjjjjj)

                            z:)
                            >
                            >
                          • Gość: agniecha Re: o opakowaniach IP: *.man.polbox.pl 07.04.03, 16:00
                            zaraz zaraz!!!
                            skoro wszyscy tak psiocza na tez super produkty "58 w 1" w
                            oszalamiajacym opakowaniu i wiedza, ze jak sie schyla i troche poszukaja to
                            znajda te fantastyczne balsamy czy odzywki w szarych opakowaniach to
                            dlaczego
                            ciagle
                            z uporem maniaka
                            biora te "58w1"???
                            a potem marudza i biadola???
                            bylabym wdzieczna gdyby mi to ktos wyjasnil.
                            • jmx Re: o opakowaniach 07.04.03, 16:05
                              Gość portalu: agniecha napisał(a):

                              > zaraz zaraz!!!
                              > skoro wszyscy tak psiocza na tez super produkty "58 w 1" w
                              > oszalamiajacym opakowaniu i wiedza, ze jak sie schyla i troche poszukaja to
                              > znajda te fantastyczne balsamy czy odzywki w szarych opakowaniach to
                              > dlaczego
                              > ciagle
                              > z uporem maniaka
                              > biora te "58w1"???
                              > a potem marudza i biadola???
                              > bylabym wdzieczna gdyby mi to ktos wyjasnil.

                              To proste: prawo popytu i podaży, albo - lepsze bo sprawdzone.

                              Do sunrise1:
                              Oczywiście, że zwracam. Jak wszyscy to wszyscy, prawda?
                              • sunrise1 Re: o opakowaniach 07.04.03, 16:11
                                jmx napisała:

                                > Gość portalu: agniecha napisał(a):
                                >
                                > > zaraz zaraz!!!
                                > > skoro wszyscy tak psiocza na tez super produkty "58 w 1" w
                                > > oszalamiajacym opakowaniu i wiedza, ze jak sie schyla i troche poszukaja t
                                > o
                                > > znajda te fantastyczne balsamy czy odzywki w szarych opakowaniach to
                                > > dlaczego
                                > > ciagle
                                > > z uporem maniaka
                                > > biora te "58w1"???
                                > > a potem marudza i biadola???
                                > > bylabym wdzieczna gdyby mi to ktos wyjasnil.
                                >
                                > To proste: prawo popytu i podaży, albo - lepsze bo sprawdzone.

                                A moze tylko przereklamowane ?
                                >
                                > Do sunrise1:
                                > Oczywiście, że zwracam. Jak wszyscy to wszyscy, prawda?


                                Nie bądz, taka wyłam się ;)

                                Miej za nic utarte schematy , wyłam się :))

                                z:)

                                >
                                >
                                • jmx Re: o opakowaniach 07.04.03, 16:18
                                  sunrise1 napisała:

                                  > > To proste: prawo popytu i podaży, albo - lepsze bo sprawdzone.
                                  >
                                  > A moze tylko przereklamowane ?

                                  Być może. Ale to wyjaśnia "biadolenie", które następuje później.


                                  > Nie bądz, taka wyłam się ;)
                                  >
                                  > Miej za nic utarte schematy , wyłam się :))

                                  No dobra, zwracam uwagę, na to co mnie sie podoba, a że mam dziwny gust...
                                  ;-)
                                  • sunrise1 Re: o opakowaniach 07.04.03, 16:21
                                    jmx napisała:

                                    > sunrise1 napisała:
                                    >
                                    > > > To proste: prawo popytu i podaży, albo - lepsze bo sprawdzone.
                                    > >
                                    > > A moze tylko przereklamowane ?
                                    >
                                    > Być może. Ale to wyjaśnia "biadolenie", które następuje później.

                                    W takim razie nie wolno słuchać, oglądać, czytać reklam.
                                    Należy słuchać tylko.... siebie :)
                                    >
                                    >
                                    > > Nie bądz, taka wyłam się ;)
                                    > >
                                    > > Miej za nic utarte schematy , wyłam się :))
                                    >
                                    > No dobra, zwracam uwagę, na to co mnie sie podoba, a że mam dziwny gust...
                                    > ;-)

                                    Już lepiej, znacznie lepiej :)
                                    • jmx Re: o opakowaniach 08.04.03, 02:21
                                      sunrise1 napisała:

                                      > W takim razie nie wolno słuchać, oglądać, czytać reklam.
                                      > Należy słuchać tylko.... siebie :)

                                      OCZYWIŚCIE! Zawsze to powtarzam. Bezsensowne patrzenie "bo inni takie mają to
                                      ja też chcę" nie prowadzi do niczego dobrego...

                                      :-)
                              • Gość: Sergiusz Re: o opakowaniach IP: 213.17.172.* 07.04.03, 16:15
                                BEZPIECZNIEJSZE, bo sprawdzone (podobno). Tyle, że zawsze
                                jednakowe, niezależnie od producenta. pełna unifikacja.

                                A, poza tym:

                                Po pierwsze, jeśli nie "uszkodzi" kogoś innego, nie
                                znaczy, że nie zrobi krzywdy nam.

                                Po drugie: w arcymądre sformułowania "przebadany
                                dermatologicznie" i podpisy Panów Profesorów, umieszczane
                                na tubkach, po prostu nie wierzę.

                                :-)))

                                MS.


                                • jmx Re: o opakowaniach 07.04.03, 16:22
                                  Ale z podpisami, mimo wszystko bezpieczniej? Nikt nie... nabywa tubek od baby z
                                  targu, woli apteki.
                                  • Gość: Sergiusz tubki IP: 213.17.172.* 07.04.03, 16:28
                                    Racja.
                                    Ale w aptece są różne tubki. I może sie okazać, że TA
                                    jedna będzie nam wyjątkowo odpowiadała. Byc może będzie z
                                    podpisami, a byc może nie.
                                    Upieram się, że warto zwracac uwagę i na te, i na te.

                                    A śmietana "od baby" bywa nieeezła...

                                    :-)

                                    MS.
                                    • Gość: agniecha Re: tubki IP: *.man.polbox.pl 07.04.03, 16:56
                                      Drogi Sergiuszu!
                                      z Twoich slow wynika, ze kazdy produkt
                                      mamy probowac nie sugerujac sie cena
                                      ani wygladem a potem ocenic jak na nas dziala
                                      majac ciagle na uwadze, ze pewnego dnia zacznie nas uczulac
                                      a wtedy znowu musielibysmy zaczac nasze poszukiwania na nowo.
                                      czy mam racje?
                                      szkopul w tym, ze wiekszosc chcialaby jednak jak najszybciej znalezc ta super
                                      odzywke do tego w ladnym opakowaniu i miec pewnosc, ze odzywka nie okaze sie
                                      barachlem i nie zacznie nas uczulac po zakupie tak, ze w krotkim czasie
                                      osiwiejemy.
                                      pozdr.
                                      • Gość: Sergiusz ludziki IP: 213.17.172.* 07.04.03, 17:34
                                        Nie, nie masz racji. Próbowanie każdego "produktu" jest
                                        niemożliwe i... nieetyczne ;-).
                                        Rozumiem, że każdy chciałby natychmiast znaleźć idealny
                                        ideał. Niestety to, że ktoś napisze sobie na czole
                                        "ideał", nic nie znaczy. To tylko wątpliwej jakości
                                        autoreklama, raczej podejrzana niż zgodna z prawdą.

                                        Reasumując:
                                        moim zdaniem warto patrzeć "pod" i "do", a nie TYLKO
                                        "na". I samemu poznawać człowieka, a nie dawać się
                                        "łapać" na piękne słówka (o sobie).
                                        I jeszcze: gorączkowy pośpiech to bardzo zły doradca.

                                        MS.
                                        • Gość: agniecha Re: ludziki IP: *.visp.energis.pl 07.04.03, 20:35
                                          Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                                          > Nie, nie masz racji. Próbowanie każdego "produktu" jest
                                          > niemożliwe i... nieetyczne ;-).
                                          > Rozumiem, że każdy chciałby natychmiast znaleźć idealny
                                          > ideał. Niestety to, że ktoś napisze sobie na czole
                                          > "ideał", nic nie znaczy. To tylko wątpliwej jakości
                                          > autoreklama, raczej podejrzana niż zgodna z prawdą.

                                          chyba inaczej zrozumielismy wyrazenie"probowanie", albo ja sie
                                          nieprecyzyjnie wyrazilam. probowanie tzn. obserwowanie, rozmawianie,
                                          przebywanie w swoim towarzystwie itp.
                                          a tego sam przyznasz nie mozna uniknac, a nawet nie trzeba i jest to
                                          niemozliwe, jezeli chcesz kogos spotkac. moim osobistym zdaniem najpierw trzeba
                                          kogos jakis czas poznawac, zeby potem moc powiedziec z cala odpowiedzialnoscia,
                                          ze temu czlowiekowi ufamy, lubimy go i bardzo szanujemy.
                                          w pewien sposob jest to ideal, pomimo wad ktore posiada. przynajmniej ja tak
                                          robie. a i tak zdarzaja sie niespodzianki ;)
                                          niemniej jednak szukajac zdarza sie, ze nie od razu trafiasz dobrze. czasem
                                          zdarzaja sie nietrafione wybory. probowales. nie wyszlo. trudno. szukasz dalej.
                                          > Reasumując:
                                          > moim zdaniem warto patrzeć "pod" i "do", a nie TYLKO
                                          > "na". I samemu poznawać człowieka, a nie dawać się
                                          > "łapać" na piękne słówka (o sobie).
                                          > I jeszcze: gorączkowy pośpiech to bardzo zły doradca.
                                          >
                                          > MS.
                                          zgadzam sie w calej rozciaglosci :)
                                          tylko dlaczego kiedy kogos poznajesz starasz sie przedstawic siebie w jak
                                          najlepszym swietle (lapiesz go na piekne slowka o sobie) zanim na wstepie
                                          wyjawic liste swoich wad? jezeli te piekne slowka sa chociaz zgodne z prawda to
                                          super, ale ludzie jak wiadomo nie od dzis, zawsze ubarwiaja. szczegolnie jesli
                                          chodzi o nich samych.
                                          pozdrawiam serdecznie.
                                          • jmx Re: ludziki 08.04.03, 02:13
                                            Gość portalu: agniecha napisał(a):

                                            > chyba inaczej zrozumielismy wyrazenie"probowanie", albo ja sie
                                            > nieprecyzyjnie wyrazilam. probowanie tzn. obserwowanie, rozmawianie,
                                            > przebywanie w swoim towarzystwie itp.
                                            > a tego sam przyznasz nie mozna uniknac, a nawet nie trzeba i jest to
                                            > niemozliwe, jezeli chcesz kogos spotkac. moim osobistym zdaniem najpierw
                                            trzeba
                                            >
                                            > kogos jakis czas poznawac, zeby potem moc powiedziec z cala
                                            odpowiedzialnoscia,
                                            >
                                            > ze temu czlowiekowi ufamy, lubimy go i bardzo szanujemy.

                                            Taaak. Poznajesz kogoś, poznajesz, poznajesz... i dochodzisz do wniosku, ze
                                            to "nie ten". A on sie już zainteresował... Zbyt długie poznawanie także może
                                            rodzic konflikty i byc bolesne. Niekoniecznie dla nas samych, bo my sprawdzamy,
                                            jesteśmy w jakimś stopniu bezpieczni; dla tej drugiej strony. Nasze dobro nie
                                            powinno nam przysłaniać dobra innych.



                                            > tylko dlaczego kiedy kogos poznajesz starasz sie przedstawic siebie w jak
                                            > najlepszym swietle (lapiesz go na piekne slowka o sobie) zanim na wstepie
                                            > wyjawic liste swoich wad? jezeli te piekne slowka sa chociaz zgodne z prawda
                                            to
                                            >
                                            > super, ale ludzie jak wiadomo nie od dzis, zawsze ubarwiaja. szczegolnie
                                            jesli
                                            > chodzi o nich samych.

                                            Lista wad to jest wg Ciebie prawda o nas samych? To tak samo jak przedstawianie
                                            siebie tylko z tej dobrej strony. Wiadomo jest, że każdy ma i wady i zalety.
                                            Nikt nie jest tylko zły albo tylko dobry. Wg mnie trzeba uważnie patrzeć i
                                            słuchać, prawda wyjdzie na jaw.

                                            Pozdrawiam
                                            jmx
                                            • Gość: agniecha Re: ludziki IP: *.man.polbox.pl 08.04.03, 10:01
                                              jmx napisała:
                                              > Lista wad to jest wg Ciebie prawda o nas samych? To tak samo jak
                                              przedstawianie
                                              > siebie tylko z tej dobrej strony. Wiadomo jest, że każdy ma i wady i zalety.
                                              > Nikt nie jest tylko zły albo tylko dobry. Wg mnie trzeba uważnie patrzeć i
                                              > słuchać, prawda wyjdzie na jaw.
                                              >
                                              > Pozdrawiam
                                              > jmx

                                              jezeli tak, to dlaczego nigdy nie spotkalam osoby, ktora zaraz na wstepie
                                              znajomosci az rwala by sie do przedstawienia mi tej "calej prawdy o sobie" ?
                                              chodzi mi o to, ze kazdy stara sie pokazac z dobrej strony. i nie jest to zle.
                                              zgadzam sie z Twoim ostatnim zdaniem.
                                              pozdr.
                                            • cal-ineczka warto/nie warto ...........kocha/nie kocha ..???? 08.04.03, 18:37
                                              jmx napisała:

                                              >Wiadomo jest, że każdy ma i wady i zalety.
                                              > Nikt nie jest tylko zły albo tylko dobry. Wg mnie trzeba uważnie patrzeć i
                                              > słuchać, prawda wyjdzie na jaw.

                                              A co jak sie juz sprawdzi? Jak już wszystko wyjdzie na jaw?
                                              Jak tak boli że ma sie ochote powiedziec idz z Bogiem przyjacielu?

                                              Odpowiedz jest oczywista - zostać i probowac rozwiazywac konflikty od poczatku..
                                              I jeszcze raz .. az do znudzenia.. az zrozumie że rani.
                                              Ale tez wtedy chyba trzeba postawic sobie pytanie czy warto walczyć?
                                              To jak to w koncu jest?
                                              Warto?
                                              • jmx Re: warto/nie warto ...........kocha/nie kocha .. 09.04.03, 01:42
                                                cal-ineczka napisała:

                                                > A co jak sie juz sprawdzi? Jak już wszystko wyjdzie na jaw?
                                                > Jak tak boli że ma sie ochote powiedziec idz z Bogiem przyjacielu?

                                                Trzeba było przeczytać pierwszą część mojej wypowiedzi...


                                                > Ale tez wtedy chyba trzeba postawic sobie pytanie czy warto walczyć?
                                                > To jak to w koncu jest?
                                                > Warto?

                                                Jeśli to prawdziwe uczucie, jeśli masz cały czas motywację do walki, jeśli Ci
                                                zależy - to warto. A jeśli nie - to nie pozostaje nic innego jak podać sobie
                                                ręce na pożegnanie i odejść nie raniąc się wzajemnie dłużej....
                                                • sunrise1 Re: warto/nie warto ...........kocha/nie kocha .. 09.04.03, 10:51

                                                  Ale czy warto ?
                                                  Może nie warto?
                                                  Ech, chyba warto...
                                                  Tak, tak warto.
                                                  Bardzo to warto
                                                  O tak- to warto
                                                  Jeszcze jak warto !

                                                  E.Stachura
                                                  z:)
                                                  • jmx Re: warto/nie warto ...........kocha/nie kocha .. 10.04.03, 01:52


                                                    ....jedno co warto to upić się warto :-////
                                    • jmx śmietana 08.04.03, 02:16
                                      Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                                      > A śmietana "od baby" bywa nieeezła...

                                      ...ale bez atestu i norm Unii Europejskiej... Warto ryzykowac pryszczycę albo
                                      co innego?

                                      :-)
                                      • Gość: Sergiusz Re: śmietana IP: 213.17.172.* 08.04.03, 17:43
                                        Jeśli ta z atestem jest równie smaczna, jak ta od baby -
                                        oczywiście nie warto.
                                        Ale jeśli jedna smakuje śmietaną, a druga ropą naftową,
                                        to jednak czasem zaryzukuję.

                                        ChyBa tRocHę oDBiegLiśmY od tematUUU... :-)

                                        MS.

                                        • jmx Re: śmietana 09.04.03, 01:44
                                          Gdybys wiedział co taka krowa od baby czasem jeeee... ;-)

                                          Chyba masz rację, że odbiegliśmy od tematu - nie słyszałam o śmietanie w
                                          tubkach.
                                          • Gość: Sergiusz HiHiHi IP: 213.17.172.* 09.04.03, 10:45
                                            A ja kiedyś dostałem "młodzieżowy patent" za masło w
                                            aerozolu...

                                            ;-))))

                                            MS.
                                  • meduza4 Re: o opakowaniach 07.04.03, 16:31
                                    No ale przepraszam -ktorzy panowie profesorowie
                                    maja te podpisy na nas naskrobac?
                                    Bo zakladam, ze najlepiej zeby kazdy z nas mial
                                    poswiadczona swoja przydatnosc do okreslonego
                                    celu i bezpieczenstwo uzytkowania...
                                    Wtedy nie bedzie juz pomylek i biadolenia, ze mial
                                    byc romantyczny a okazal sie nieczuly :)))))
                                    • sunrise1 Re: o opakowaniach 07.04.03, 16:47
                                      meduza4 napisała:

                                      > No ale przepraszam -ktorzy panowie profesorowie
                                      > maja te podpisy na nas naskrobac?
                                      > Bo zakladam, ze najlepiej zeby kazdy z nas mial
                                      > poswiadczona swoja przydatnosc do okreslonego
                                      > celu i bezpieczenstwo uzytkowania...
                                      > Wtedy nie bedzie juz pomylek i biadolenia, ze mial
                                      > byc romantyczny a okazal sie nieczuly :)))))


                                      Poświadczoną, ale czym certyfikatem ?
                                      Moze jeszcze termin ważności ?

                                      z:)))
                                      • Gość: agniecha Re: o opakowaniach IP: *.man.polbox.pl 07.04.03, 17:01
                                        a w sumie i tak okaze sie, ze nie zauwazylismy
                                        na dole drobnego, sprytnego zapisu dokonanego przez
                                        przebieglego prawnika, z ktorego wynika, ze to
                                        wszystko nasza wina i tylko my ponosimy odpowiedzialnosc
                                        za uzycie niezgodne z przeznaczeniem ;)
                                        • sunrise1 rzeczoznawca 07.04.03, 17:04

                                          a rzeczoznawca stwierdzi, że produkt był użytkowany niezgodnie
                                          z przeznaczeniem i nie dostaniemy złamanego szeląga zwrotu :)

                                          z:)
                                          • Gość: agniecha Re: rzeczoznawca IP: *.man.polbox.pl 07.04.03, 17:06
                                            i jeszcze zrobia nam zdjecie i powiesza na tablicy "tych klientow wiecej nie
                                            obslugujemy" bo powiedza, ze sie niepotrzebnie awanturujemy.
                                            • sunrise1 Re: rzeczoznawca 07.04.03, 17:10

                                              i jak zwykle obędziemy się smakiem, no cóż:
                                              " Przychodzimy, odchodzimy cichuteńko na paluszkach...."


                                              z:)
                                        • Gość: Sergiusz o drobnym maczku IP: 213.17.172.* 07.04.03, 17:39
                                          Niestety, jeśli napis był i to my go nie zauważyliśmy,
                                          nasza wina. Napisy drobnym maczkiem trzeba czytać,
                                          najczęściej to w nich właśnie jest zawarta najważniejsza
                                          informacja.

                                          MS.
                                          • meduza4 Re: o drobnym maczku 08.04.03, 09:18
                                            Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                                            > Niestety, jeśli napis był i to my go nie zauważyliśmy,
                                            > nasza wina. Napisy drobnym maczkiem trzeba czytać,
                                            > najczęściej to w nich właśnie jest zawarta
                                            najważniejsza
                                            > informacja.

                                            Nooooooo... Nie da sie zaprzeczyc...
                                            Ale w takim razie rodzaj ludzki musialby niemalze
                                            wyginac, bo znalezienie sobie odpowiedniego
                                            partnera musialoby graniczyc niemalze z cudem :(((
                                            Niemniej wezme sobie do serca madrosc zawarta
                                            w Twych slowach :)
                                            • sunrise1 Re: o drobnym maczku 08.04.03, 09:46
                                              meduza4 napisała:

                                              > >
                                              > Nooooooo... Nie da sie zaprzeczyc...
                                              > Ale w takim razie rodzaj ludzki musialby niemalze
                                              > wyginac, bo znalezienie sobie odpowiedniego
                                              > partnera musialoby graniczyc niemalze z cudem :(((
                                              > Niemniej wezme sobie do serca madrosc zawarta
                                              > w Twych slowach :)

                                              > Nie zaginie, nie zaginie, dużo " Tubek 'powstaje bowiem
                                              w wyniku niezwykłego zbiegu okoliczności ;)

                                              z:)
                                              • meduza4 Re: o drobnym maczku 08.04.03, 09:55
                                                Ale na kazdej tubce takie ostrzezenia ze az glowa boli
                                                :(((
                                                • sunrise1 dopóki się nie sparzysz 08.04.03, 10:06

                                                  nie przekonasz się

                                                  z:)

                                                  Boiszsze , skad mam tyle blizn ? ;)
                                                  • meduza4 Re: dopóki się nie sparzysz 08.04.03, 11:31
                                                    No wiesz -ja juz sie sparzylam tyle razy, ze teoretycznie
                                                    juz mnie na intensywna terapie powinni zabrac...
                                                  • sunrise1 boli mnie serce i... nic nie czuję 08.04.03, 11:36
                                                    meduza4 napisała:

                                                    > No wiesz -ja juz sie sparzylam tyle razy, ze teoretycznie
                                                    > juz mnie na intensywna terapie powinni zabrac...

                                                    Mnie do Piekar Śląskich na przeszczep skóry, i do Zabrza
                                                    po nowe serduszko :)

                                                    z:)
                                                  • meduza4 Re: boli mnie serce i... nic nie czuję 09.04.03, 11:06
                                                    sunrise1 napisała:

                                                    > meduza4 napisała:
                                                    >
                                                    > > No wiesz -ja juz sie sparzylam tyle razy, ze
                                                    teoretycznie
                                                    > > juz mnie na intensywna terapie powinni zabrac...
                                                    >
                                                    > Mnie do Piekar Śląskich na przeszczep skóry, i do
                                                    Zabrza
                                                    > po nowe serduszko :)

                                                    Mieszkam w tym regionie Polski wiec moze ktos z moich
                                                    znajomych zalatwi Ci te przeszczepy :)))))))))))))
                                                  • sunrise1 Re: boli mnie serce i... nic nie czuję 09.04.03, 11:15
                                                    meduza4 napisała:

                                                    > z moich
                                                    > znajomych zalatwi Ci te przeszczepy :)))))))))))))
                                                    >
                                                    Z góry dzięki, byle szybko, bo mi prawa komora odpada :)
                                                    nie wspominając już o zmaltretowanym przez niecne miłości przedsionku :)

                                                    z:)
                                                  • cal-ineczka Meduza4, nie jest jeszcze tak źle! Mówie Ci! 08.04.03, 18:11
                                                    Meduza jedź! Mówie Ci - jest świetnie!
                                                    - Wiesz co mi sie śniło? Trafiłam do domu wariatów. To było na mojej uczelni -
                                                    koleżanka zaprowadzila mnie do grupy w ktorej kazdy byl ..kopniety;)))
                                                    Jako nowa osoba mialam sie przedstawic i powiedziec z czym mam problem ;))
                                                    -dostalam text do przeczytania -pare linijek i mialam go przeczytac do końca 4
                                                    razy (....) Potem przekazalam go nastepnej osobie i ona to samo tez przeczytala
                                                    4 razy (zmienila tylko problem) potem czytali nastepni, i nastepni......
                                                    wiesz co? W końcu wyzdrowieliśmy!
                                                    Szkoda że sie obudziłam, było mi tam tak dobrze.... ;))))))))
                                          • cal-ineczka Re: o drobnym maczku 08.04.03, 18:16
                                            racja! - drobny maczek najważniejszy!
                                            Można np przeczytać - zawiera...benzoesan sodu, trans połączena...
                                            Tak bardzo chcialo mi sie pic wczoraj,
                                            niechcacy przeczytalam ( z nudow) sklad napoju i poprostu...
                                            idzie sie zalamać....

                                            A może lepiej nie czytać maczku?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja