Gość: Tom
IP: *.199.54.92.tesatnet.pl
14.01.07, 23:28
Witam,
Mam taki problem, jestem w związku z moją wymarzoną dziewczyną. Mimo to nie
potrafię być optymistą i żyć chwilą. Zależy mi na niej tak bardzo, że cały
czas boję się że nasz związek rozpadnie się, że zrobię coś nie tak, że powiem
coś głupiego... Gdy jestem sam to wyobrażam sobie że to wszystko skończy się
:( Powiedzcie, jak stać się optymistą, jak przestać myślec o końcu? Jak zacząć
cieszyć się tym co jest? Boję się że moje myślenie nakręca spiralę zła, że ją
to może denerwować, a tak naprawdę to wynika to tylko i wyłącznie z tego kim
ona dla mnie jest... Taki paradoks.
Pozdrawiam.