Juz chce mi sie wyc.....

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.07, 20:25
Na początku potrzebne jest wprowadzenie: wiek - 17 (2klasa lo <-moze ma
znaczenie, nie wiem) a wiec wszystko zaczęło się poprzedniej zimy. Chodzę z
Nim do jednej klasy, ale jakoś siebie nawzajem nie dostrzegaliśmy, w ogóle
uwagi nie zwracaliśmy na siebie. Aż tu nagle w czasie ferii poprzednich
zaczęły się bardzo małe kontakty, pytanie o snowboard głównie, bo oboje w tym
czasie zaczęliśmy się uczyć jeździć na tym ustrojstwie. Ale oczywiście
wszystko tylko i wyłącznie przez gg i naprawdę były to kontakty minimalne. Ja
z racji tego, ze trochę się nudziłam to zagadywałam do Niego i nagminnie
powtarzałam słowa "i co mi jeszcze powiesz ciekawego". On cierpliwie
odpowiadał, oczywiście czasami się trochę wkurzał i miał odrobinę dość, czemu
się w ogóle nie dziwie, bo to było bardzo męczące. I tak mijały miesiące
wiosenne, kontakty powoli zaczęły się pogłębiać, ale ciągle były na stopie
tylko i wyłącznie "znajomi z klasy", a tamte denerwujące pytania już się
skończyły, a jeśli się trafiły to raczej miały zabawny charakter. Gdy przyszły
wakacje zaczęłam Go lubić, gorące dni były spędzane na plaży ze znajomymi (
inni, których lubię z klasy no i On tez) ale i tam za bardzo nie
rozmawialiśmy, jak nie siedzieliśmy w wodzie to głównie graliśmy w karty, On
grał jeszcze w siatkę,tak rekreacyjnie tylko, ja jakoś niekoniecznie :) bądźmy
szczerzy, nie jestem w tym dobra. Były też wieczorne wyjścia na pizze,
oczywiście ta sama ekipa co na plaży. Nasze kontakty jak zwykle ograniczały
się do gg, że wieczorami w wakacje nie było co robić, w ogóle te wakacje
należały do jakich wyjątkowo nudnych, bo ile można na plaży siedzieć :) często
siedzieliśmy do 2-3 i gadaliśmy. W sumie była to wymiana życiowych
doświadczeń, On o czymś opowiadał, potem Ja się odwdzięczałam tym samym.
Przyszedł wrzesień i zaczęła się szkoła, no ale co z tego :/ bo tak w ogóle
nie rozmawiamy. Mijały kolejne miesiące, a Ja Go nadal lubiłam. Przyszła zima,
a dokładniej święta, czyli wolne, czyli siedzenie w domu i nudzenie się, co
oznaczało długie rozmowy, oczywiście na gg. Dla ścisłości w czasie roku
szkolnego rozmowy na gg trwały, no tyle, że nie po nocach :) bo się uczyć
trzeba :) w sumie to chyba codziennie :). A i zapomniałabym o biwaku, który
był we wrześniu, ale tam też nie gadaliśmy :/
A wracając do świąt, to jakoś od tego momentu zaczął On coś mówić o moich
"cybernetycznych rękach", które trzymają Go przy kompie i nie pozwalają
odejść. Jakoś od świąt zaczęłam Go bardziej lubić, nie z powodu tych rąk, tak
ogólnie, za całokształt.
Sylwestra mieliśmy spędzić cała grupą, dość sporą, ale z przyczyny "zła
organizacja" został on tylko planem. Wtedy już każdy zaczął szukać miejsca na
własną rękę, dla siebie i kilku przyjaciół ( ta cała grupa oznaczała prawie
cala klasę + paru znajomych, czyli coś około 30 osób). Jego kumpel (a moj
znajomy, jesteśmy razem w klasie i znam go od gimnazjum) trochę się wygadał,
bo okazało się, że On miał możliwość zabrania nas ze sobą na sylwestra(miał
iść z bratem na impreze), ale, ów On, nic mi o tym nie powiedział ( a z tego
co mówił znajomy wychodziło, że ja też mogłam z Nim jechać), no ale nieważne.
W każdym razie w tego sylwestra ( tzn od godizny 20 do 24) wysłaliśmy do
siebie kilka smsow z ogólnymi relacjami jak jest.
Potem skończyło się wolne i powrót do szkoły. Jak zwykle zero rozmów szkole i
tak to trwa i trwa. Gdy czasem zagadam do Niego na przerwach to odpowiada
krótkimi zdaniami i odnoszę czasem wrażenie, jakby On w ogóle nie chciał ze
mna rozmawiać. Ja na żywo nie zachowuje się tak samo jak podczas rozmów na gg,
ale On też nie. A Wstydliwość nie jest dla mnie czymś obcym, jednak w szkole
jeśli ktoś się pierwszy odezwie to jestem to Ja, nigdy chyba On pierwszy nie
zaczął.
Od przyjaciółki, której On się trochę zwierzał, wiem, że mnie lubi, ale nie
potrafi ze mną rozmawiać na żywo. I mogłabym to przeżyć, gdyby tak było w
stosunku do każdej dziewczyny, ale są w mojej klasie 2 dziewczyny, które lubie
i z nimi "trzymam", z którymi on bezproblemowo rozmawia. A Ja, gdy to widze
jestem po prostu zła i smutna. Bo to boli gdzieś tam w środku, że z innymi
potrafi, a ze Mną nie :(
I ostatnio, gdy sie Go zapytałam dlaczego nam na żywo nie wychodzi, On
powiedział, że może dlatego, że mało próbowaliśmy. Potem wynikła pewna
sytuacja w rezultacie której On stwierdził, że jest mi coś winien i umówiliśmy
się na pizze i film. Niby gadaliśmy, ale było dużo przestojów i nie było do
końca swobodnie (jak na gg). Następnego dnia powiedział juz na koniec rozmowy,
ze było ciekawie tylko troche dziwnie. Ja z tą dziwnością się całkowicie
zgadzam, tyle że tamto spotkanie miało być krokiem na przód, a Ja przez ten
tydzień czułam jakby było zupełnie odwrotnie, jakby jego skutkiem były dwa
kroki w tył. I właśnie to wszystko, czyli nasze nierozmawianie w szkole i Jego
rozmowy z innymi, powoduja, że już chce mi się tylko wyć.
I co Ja mam zrobić? :(
przyjaciółka radzi mi, żebym na zimę dała sobie z Nim spokój i poczekała do
wiosny, ale łatwo powiedzieć, a troche trudniej zrobić. Bo Ja nie chcę dawać
sobie spokoju.....


p.s. hmmm rozgadałam się, ale stwierdziłam, że musze to wszystko napisać i
chciałabym poznać opinie osób z boku :) i wiem, ze jestem jeszcze młoda i całe
życie przede mna :)
    • Gość: . Re: Juz chce mi sie wyc..... IP: *.gprspla.plusgsm.pl 02.02.07, 21:14
      Najwidocznie bardzo CIe lubi az za bardzo :D i dlatego tak bardzo sie "boi" ze cos "zrombie" ze tak sie tremuje i na zywo nie potrafi z Toba rozmawiac a przez net jest mu latwiej i dlatego to tak wychodzi, natomiast jak to rozwiazac...
      Musi sie przelamac a Ty jesl chcesz zeby cos z tego bylo musisz mu w tym pomoc :) najlepiej spotkaj sie z nim w 4 oczy i poromawiajcie a raczej Ty mu mow :) powiedz mu ze jezeli ma na Tobie zalezy i chce zeby cos z tego wyszlo :) musi sie rozluznic bo takim zachowaniem nic nie wskora jakis calus na dodanie mu otuchy napewno pomoze :)
      Powodzenia
      • Gość: wyjaca Re: Juz chce mi sie wyc..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.07, 22:52
        no właśnie tylko w tym problem, że ja też się przy Nim denerwuje :D i nie jestem
        na tyle odważna, żeby powiedzieć Jemu to wszystko, a zwłaszcza dać całusa. Bo
        problem tkwi w tym, że ja muszę być, albo w każdym razie chcę być, 100% pewna,
        że On coś do mnie czuje i chce żeby to się jakoś rozwijało. A poza tym nie lubię
        robić pierwszych kroków :D:D
        hmmm widzę, że dwa ciężkie przypadki się dobrały :D ale tak już jakoś mnie
        ciągnie do Niego. A i 2 dzień z Nim nie gadam :/ nawet na gg, ba prawie 3 dzień
        i już mnie nosi normalnie :/ a jeszcze mnie 3 tyg. nie będzie więc już w ogóle
        super, zwłaszcza, że w dzień w który może coś mogłoby się wydarzyć czyli
        walentynki mnie właśnie już nie bedzie :/
        A może On chce odzwyczaić mnie od gg? I spowodować nagromadzenie tylu informacji
        , że nie będę mogła przestać gadać..? :D oby, bo jak nie to źle :/
        • Gość: . Re: Juz chce mi sie wyc..... IP: *.gprspla.plusgsm.pl 04.02.07, 00:27
          Fakt sie dobraliscie :D:D: to hohoho :D
          Z tego co piszesz to jedmu zalezy i to bardzo , tak przynajmniej wnioskuje wiec ten problem masz z glowy ,/
          Jak dla mnie to na niego mozesz bardzo dlugo czekac bo on sie chyb a nie zmobilizuje do dzialania wiec masz 2 mozliwosci :
          1 olewasz go i czekasz na chlopaka ktory bedzie wiedziec jak sie rozmawia z dziwczynami albo
          2 tak jak pisalem sama wezmiesz sie do dzialania , mowisz ze sie boisz ale uswiadom sobie ze nie masz sie czego bac bo nic nie tracisz , jestes sama i jak nie wyjdzie to dalej bedziesz sama jedynie mozesz zyskac wiec jezeli Ci zalezy to biez sprawy w swoje rece a nie mysl bo od nadmiaru myslenia jeszcze nic dobraego nie wyszlo uwiez mi :)
Pełna wersja