jak długo..?

21.11.01, 17:43
Od ponad roku jestem związane z mężczyzną.Kocham go, nasz związek jest
intensywny, udany, a mężczyzna wart zachodu i nauczenia sie chodzenia na
kompromis. Niemniej jednak od dłuższego czasu w mojej duszy gości niepokój,
lekkie rozczarowanie. Niby nic wielkiego a jednak zaczyna mnie mocno uwierac,
jak maly, ostry , wredny kamyczek w bucie. Chodzi o to, że do dnia
dziesiejszego nie usłaszam słowa :kocham. Próbowałam rozmawaić, pytac o to
dlaczego to magiczne slowo nie pojawia sie w jego stosunka ze mną. Czy mnie nie
kocha? Odpowiada: to nie tak, wzystko przekręcasz, jestes jedyną osoba, na
której mi zależy, powiem ci to i będe powtarzac kiedy bede pewny... Powiedzcie,
jak dlugo mozna czekac , az druga osoba nabieze pewności? Jak dlugo mozna
udawac, ze tak jest dobrze?Jak dlugo mozna dawac takie uczucie, a nie byc
przekonanym , ze ono do nas wraca w takiej samej postaci? Sprawa jest dla mnie
tak mocno problemayczna, że ostatnio zaczelam sie od niego odsuwac,
jakoś "usztywniać", przygotowywac emocjonalnie do rozstania sie, bo taki bedzie
mialo skutek jego dalsze traktowanie mnie w ten dziwny dla mnie sposób..
No wiec , jak sądziecie - jak długo..?
    • farolito Re: jak długo..? 21.11.01, 23:11
      jeszcze troche mozna by poczekac. niektorzy ludzie potrzebuja duzo czasu aby
      nabrac pewnosci, a niektozy nigdy niczego nie sa pewni (np. ja).
      a poza tym to tylko slowo. czy warto rzucac wszystko przez jedno slowo?
      a jeszcze poza tym moze to lepiej, ze nic nie mowi nizby mial rzucac slowa na
      wiatr, ale wiem, to nie o to chodzi. w kazdym razie mozna by chyba jeszcze
      chwilke poczekac (nie za dlugo, ale jednak).
    • Gość: ona Re: jak długo..? IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 22.11.01, 14:58
      Jeśli ty jesteś pewna, że go kochasz, to chyba musisz dać mu szansę przekonać
      się do jego uczuć, to oczywiście nie może trwać wbrew samej tobie, bo jeśli już
      teraz brakuje ci takich słów, to zawsze będziesz ich potrzebować. Musisz sama
      jednak podjąć decyzję ile taka sytuacja ma trwać i czy w ogóle chcesz jeszcze
      poczekać, a może powinnaś mu "pomóc" zrozumieć, że cię kocha.
      A tak na marginesie zapytaj samą siebie, jakimi uczuciami on cię darzy,
      powinnaś to przecież czuć. Może to tylko jego wygoda a nie miłość...? Mam
      nadzieję, że nie i pozdrawiam.
      • kolina Re: jak długo..? 22.11.01, 15:34
        Dziekuje wam za podpowiedzi. Samemu trudno z dystansem analizowac sytacje, w
        którą angazuje sie wlasne emocje.
        Chcialam dodac, ze oczywiscie same slowa nie sa najwazniejsze. Ale niemniej
        jednak są bardzo wazne. W koncu to podstawowa forma kontaktow
        miedzyludzkich..Skoro nie mówi sie milych slów najbliższym osobom,to po co one
        istnieja w slownikach?? Zycie jest wystarczajaco krotkie i ciezkie, wiec
        dlaczego nie dawac radosci sobie i innym? Przeciez to tak niewiele, takie
        krótkie :kocham..
        no i mam nadzieje, ze nie jest ze mna tylko dla wygody. Tego bym chyba nie
        przezyla..

        Jeszcze raz dziekuje
        • mufka Re: jak długo..? 22.11.01, 16:53
          Niestety oni moga tak dlugo....
          Jeden z nich to prawie 3 lata.
          • kolina Re: jak długo..? 22.11.01, 17:45
            TRZY LATA?????????
            I co sie stało, że po trzech latach zdecydował sie na te wyznanie???
            • mufka Re: jak długo..? 23.11.01, 01:31
              Zle to sformulowalam.
              Teraz w listopadzie bedzie 3 lata (ciszy), a za rok byloby 4.
              Ale wtedy bedzie mowil tylko do sciany...:(
    • rozmaryna Re: jak długo..? 24.11.01, 07:53
      Droga Kolino, Nie wiem, jak jest w Twoim przypadku, bo i skąd mam wiedzieć.
      Pamiętam jednak, z pewnej smiesznej i nieglupiej ksiązeczki zdanie: "Jeśli
      mężczyzna nie oświadczy po pół roku znajomości prawdopodobnie nie zrobi tego
      nigdy". Trawestując to powiedzenie "Jeśli nie powie, że kocha po miesiącu
      znajomosci..." Tyle doświadczenie i obserwacja. Buntuję się przeciwko temu,
      uważam, że jest coś takiego jak lojalność, przywiązanie, przyjaźń, zaufanie i
      są to wartości, które nie pojawiają sie od razu. Ale coż...
      Nie rób jednak nic głupiego, bo do końca życia (no, może bardzo długo) będzie
      Ci dzwięczeć w uszach: "jesteś jedyną osobą, na której mi zależy."
      • kolina Re: jak długo..? 24.11.01, 08:42
        Kurde, kurde, kurde..!!! Masz racje i móisz dokładnie to co myslę! Jestem
        rozdarta pomiedzy potrzebą, która zaczyna spędzac mi sen z powiek , a
        tym " jestes jednyna...". Ta sytacja jest jeszcze doprawiona do smaku moim
        przekonaniem , że jest tak , jak napisałas> jesli nie powiedzial tego do dzis
        to dlaczego miałby powiedziec kiedykolwiek???
        • rozmaryna Re: jak długo..? 28.11.01, 08:23
          Witaj ponownie,
          Przykro mi, ze tak się męczysz. Jeszcze kilka miesięcy temu zbagatelizowałabym
          problem, ale teraz nie mam już absolutnej pewności, że on nie istnieje. Jednak,
          ku pokrzepieniu, słowo "kocham" ma wartość wtedy, gdy Ci, którzy je wypowiadają
          mają na myśli to samo. Inaczej podobne deklaracje są bez znaczenia. Dla
          mnie "kocham" to wyrażenie aktu woli: "wybrałam Ciebie i będę dbać o nasz
          związek ze wszystkich sił". Bywa jednak, że dla niektórych (o dziwo częściej
          dotyczy to mężczyzn chyba) oznaczać może ono muzykę sfer niebieskich,
          tajemniczą energię, która spływa z kosmosu i nie wiem co jescze.
          Najśmieszniejsze, że złudzenie to może stworzyć każda co zdolniejsza mistrzyni
          seksualnej manipulacji, a z tego co piszesz, Ty nią nie jesteś. Zbyt jesteś
          oddana i otwarta. Co pozostaje? Cieszyć się Tym co jest, oddalając niepokój. Po
          co się dręczyć stwarzaniem czarnych scenariuszy. Powodzenia.

Pełna wersja