Smutna historia

IP: *.acn.pl 19.04.03, 16:18
Kochani,
Jestem gościem na Waszej stronce - to co piszecie - jest ciekawe.
Chcę Wam opowiedzieć pewną historię, związaną blisko z netem. A przydarzyła
się ona mnie.
Od dłuższego czasu byłam bardzo samotna i klikałam sobie w necie. Rozmawiałam
(pracuję dużo na komputerze) z różnymi ludźmi - głupszymi, mądrzejszymi -
różnymi. I w grudniu odezwał się do mnie pewien Pan. Rozmawialiśmy dużo.
Okazało się, że mamy wspólne zainteresowania, podobne poglądy, poziom
inteligencji. Wymieniliśmy sie zdjęciami i oboje stwierdziliśmy, że cos z
tego może byc. Pan planował przeprowadzkę do mojego miasta i to zrobił.
Zaczęliśmy się coraz częściej spotykać, coraz bardziej nam na sobie zależało.
W rzeczywistości, okazał się taki, jak pisał. Tylko nie napisał (bo i jak?) o
jednej wadzie, która w zasadzie przerastała wszystko. Pan okazał się być
mitomanem-zazdrośnikiem. Nim się obejrzałam, zaczął mnie kontrolować. Póki
były to żarty typu: "No to ładnie wracasz z pracy - zwykle jeździsz autobusem
o 15.30..... A gdzie byłaś? Czy przypadkiem nie randkowałaś z kimś?" było to
takie nawet trochę miłe. Ale Pan na tym nie poprzestał. Zaczął wydzwaniać do
mnie do pracy i gdy mnie nie zastawał, to dopytywał się (koleżanki określały
to - "przesłuchiwał")u moich koleżanek, czy napewno poszłam z dokumentami na
naradę, a nie na randkę na miasto. Przykrym zaczęło być, gdy n.p. miałam cos
do załatwienia i mówiłam, że w domu mnie nie będzie o tej godzinie, a potem
ten Pan zaczynał twierdzić coś w stylu: "Przecież byłaś, stałem piętro wyżej
i widziałem, jak od Ciebie wychodził mężczyzna, gdy dzwoniłem do Ciebie na
telefon stacjonarny i nagrałem się, że zaraz przyjdę, bo coś chcę
powiedzieć." Najśmieszniej, że podobne twierdzenia zaczynały powtarzać się
coraz częściej. W końcu właściwie wszystkie nasze rozmowy zaczęły sprowadzać
się do jednego schematu: "Ja lepiej wiem, bo fakty tak świadczą. Żaden szef
nie podwozi pracownika do domu..." (Akurat padało i szef, widząc, że zaraz ja
i koleżanka zmokniemy, zaproponował podwiezienie - pracuję w małej firmie i
tworzymy coś w rodzaju rodziny). Gdy mówiłam, że tak nie jest, zaczynał
wmawiać, że on wie lepiej. W końcu nie wytrzymałam i z bólem serca
stwierdziłam, że zrywam tę znajomość, bo pomimo inteligencji i wszelakich
cech dodatnich, wspólne plany z tym Panem nie mają sensu. Odbyła się straszna
awantura, Pan stwierdził, że żadna kobieta nie odchodzi od mężczyzny, jeżeli
nie ma "na oku" innego. Dalej próbuje nawiązać jakiś kontakt ze mną ale ja
nie mam takiego zamiaru i milczę. Sądzę, że słusznie postąpiłam. Lepiej być
samej, niż mieć życie zamienione w ciągłe piekło podejrzeń i dziwnych
insynuacji.
A jak Wy, Kochani, sądzicie?
P.S. Pozdrawiam Świątecznie - kurczakowo-jajkowo-zajączkowo-dyngusowo.:)
"Złotko"
    • Gość: apf Re: Smutna i ponura to historia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.04.03, 16:46
      zasadniczo do treści opowieści nie chcę się odnosić,
      bowiem "On jest jaki jest", czy coś takiego.

      Natomiast ta plastyczna opowieść o "totalnej inwgilacji"
      znam z książek i filmów:)
      • ja_nek Re: Smutna i ponura to historia 19.04.03, 17:23
        Dokonałaś dobrego wyboru.
        Jak jest taki zaborczy niech sobie żyje sam.
        Szkoda czasu i nerwów.

        Pozdrawiam
        janek
        • Gość: Złotko Re: Smutna i ponura to historia IP: *.acn.pl 19.04.03, 21:04
          Dziękuję, Janku, za podtrzymanie mnie na duchu. Zresztą, ten Pan nie
          zaprzestanie swoich poszukiwań w necie. Współczuję osobie, która z nim się
          zapozna.
          Jest to Pan miły, inteligentny i kulturalny. Dopiero później ujawnia się ta
          cecha, która zasłania wszystko dookoła i niszczy wszelkie pozytywy. Pan ma dużą
          charyzmę i rozsądnemu mojemu myśleniu prozaicznie pomógł wyjazd w delegację
          służbową zagranicę, gdzie mi wyczerpała się karta w komórce i nie mogłam ani
          odpisać, ani oddzwonić. Miałam za to czas pomyśleć.
          Pozdrawiam.:)
      • Gość: Złotko Re: Smutna i ponura to historia IP: *.acn.pl 19.04.03, 20:59
        Cóż, chciałabym, by to była książka albo film. Bardzo bym chciała. Ale jest to
        najrealniejsza realność, która mnie spotkała. Zauważ, nie piszę źle o tym Panu -
        jest i miły i kulturalny i grzeczny. Ja piszę o czymś, co zaćmiewa całość i co
        jest straszne. Wiem, że szuka dalej w necie Pań i nie życze żadnej z nich
        poznania tej osoby.
        Pozdrawiam.:)
    • Gość: Suzi Re: Smutna historia IP: *.chello.pl 19.04.03, 18:48
      Wow, niezła schiza. Olej go na maksa. I jak trzeba bedzie wezwij policje, bo
      ten koles moze byc niebezpieczny. Uwazaj na siebie! Pozdrrr
      • Gość: Złotko Re: Smutna historia IP: *.acn.pl 19.04.03, 21:05
        Dziękuję za radę. Staram się uważać, naprawdę. I w razie czego, postąpię
        zgodnie z Twoją radą.
        Pozdrawiam.:)
        • Gość: lopi Re: Smutna historia IP: 213.216.77.* 20.04.03, 00:38
          A moze po prostu bylo Ci milo ze ktos zaszalal dla Ciebie, zmienil swoje zycie
          o 180 stopni, przeprowadzil sie. A ty go po prostu tylko lubilas i nic wiecej.
          A biedaczyna myslal, ze ty go moze troszke kochasz.
          On postawil na jedna karte a ty moze dobrze sie bawilas-do czasu az stalo sie
          to uciazliwe, bo facet moze chcial czegos wiecej-moze malzenstwa itp, itd.
          Ja mysle, ze jesli go nie kochalas nie powinnas dopuscic, by dla ciebie
          przeprowadzal. Nie rob tak na przyszlosc, bo mozesz trafic na niegrzecznego
          chlopca, ktory poczuje sie upokorzony i moze chciec cie skrzywdzic.
          PZDR
          • peszka Re: Smutna historia 20.04.03, 09:51
            Jak jestaki fajny to wyslij mi prosze na skrzynke na jakim czacie moge go
            znalezc. A co do zazdrosci to mnie kreci:)
            • Gość: Złotko Re: Smutna historia IP: *.acn.pl 20.04.03, 11:39
              Oj, chyba nie taka zazdrość - nie aż taka.:)
              Pozdrawiam.:)
          • Gość: Złotko Re: Smutna historia IP: *.acn.pl 20.04.03, 11:37
            Przeprowadzał się nie dla mnie, a dlatego, że znalazł lepszą pracę. I jak można
            uznać takie zachowanie za wyraz głębszych uczuć? To nie są uczucia pozytywne
            wobec drugiej osoby. To jest chora zazdrość. Rozumiałabym, gdyby ten ktoś był
            zazdrosny o realne rzeczy, gdybym rzeczywiście była nie w porządku. Ale
            wmawianie komuś rzeczy nieistniejących i podciąganie wszystkich faktów do
            jednej rzeczy - do zdrady - jest nieuczciwe.
            Pozdrawiam.:)
            • peszka Re: Smutna historia 21.04.03, 05:10
              Ciekawe! Narzekasz na niego ale innej nie odstapisz! To juz sie z nim nie mecz
              kobieto. Pozwol innej go miec.
              • Gość: Złotko Re: Smutna historia IP: *.acn.pl 21.04.03, 21:24
                Mam publicznie podać dane tej osoby? Nie można tak!!! Ma ona takie samo prawo
                do anonimowego życia w sieci, jak ja. Chociaż dzisiaj - pod innym nr na GG
                odezwał się ze stekiem inwektyw i głupich insynuacji. Nie zabolało. Poprostu
                było mi ogromnie przykro.:(
                Pozdrawiam, "Złotko"
    • Gość: kazek Re: Smutna historia IP: *.gen.twtelecom.net 21.04.03, 04:41
      dfr
      • Gość: kazek Re: Smutna historia IP: *.gen.twtelecom.net 21.04.03, 04:42
        tre
      • Gość: kazek Re: Smutna historia IP: *.gen.twtelecom.net 21.04.03, 04:42
        fdsfds
        • Gość: Złotko Re: Smutna historia IP: *.acn.pl 21.04.03, 21:26
          A tego nie rozumiem. Wyjaśnij mi.:) Pozdrawiam. Złotko
          • Gość: Drak Re: Smutna historia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.04.03, 21:34
            Kazek chodzi do zerówki lub
            ostro zabalował w swięta.
            • Gość: Złotko Re: Smutna historia IP: *.acn.pl 22.04.03, 17:20
              Oj, najwidoczniej tak.:) Ale to historia nie dla małych dzieci.:)
              Pozdrawiam.:)
    • Gość: cal-ineczka Smutna historia szalonego zakochanego IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 21.04.03, 23:07
      Oj! Ja tez mam taki problem!
      Nawet niewiesz jak Cie rozumiem!
      -A ucieczke planujke od jakis 20 lat........
      (tyle ze od mamy - ona choruje na to samo ;)
      -tyle ze to milosc matczyna.
      (Pal licho co to jest!) poprostu zle.

      A serio.
      Ten facet sie od Ciebie uzaleznil, tak mysle.
      Jakby to sprawdzic....czy ma jakies problemy? Doły?
      Pracoholizm...?
      Jesli jest rzecz, o ktorej mysli bez ustanku,
      to i z miloscia u niego moze byc tak samo.
      -tyle ze to pojecie nieco sie zmieni..-na pożądanie.

      Moze cos mu jest, i moze to trylko przejsciowe problemy,
      moze warto dac mu szanse? przeczekać "humory" ?
      • Gość: Złotko Re: Smutna historia szalonego zakochanego IP: *.acn.pl 22.04.03, 17:34
        > A serio.
        > Ten facet sie od Ciebie uzaleznil, tak mysle.

        Wiesz, nie wiem. Jest od kilku dobrych lat w separacji, więc nie to jest jego
        problemem. Dziś ponownie próbował kontaktu, strasząc SMS-ami, co to mi w pracy
        nie zrobi, jeżeli nie będę z nim. Na co odpowiedziałam, że wezwę policję jeżeli
        będzie mnie nachodził w domu i powiadomiłam naczelnika, iż osoba, którą znam,
        mi grozi. Oczywiście poinformowałam tego Pana o tym, jakie kroki podjęłam i
        napisałam, by zostawił mnie w spokoju.

        > Jakby to sprawdzic....czy ma jakies problemy? Doły?
        > Pracoholizm...?
        > Jesli jest rzecz, o ktorej mysli bez ustanku,
        > to i z miloscia u niego moze byc tak samo.
        > -tyle ze to pojecie nieco sie zmieni..-na pożądanie.
        >
        > Moze cos mu jest, i moze to trylko przejsciowe problemy,
        > moze warto dac mu szanse? przeczekać "humory" ?

        Niestety, to nie przejściowy problem. Ja mu dawałam szansę, ale wszystko
        wracało w sposób zwielokrotniony. Przypisywał mi masę nieistniejących
        kochanków, wszystko - spóźnienie, nie odebranie telefonu dla niego oznaczało
        jedno - mam kochanka i teraz z nim jestem. Twierdził, że podczas delegacji
        służbowych śpię ze wszystkimi, którzy noszą spodnie. A są to delegacje bardzo
        poważne i ludzie, podczas prowadzenia poważnych rozmów i rzeczywiście, ciężkiej
        pracy, nie mają zamiarów jeszcze wdawać się w jakieś romanse. Tu przeczekiwanie
        nic by nie dało. A denerwowało mnie strasznie.

        Pozdrawiam.:) Złotko
        P.S. Współczuję tak zaborczej Mamy, ale może i Ona kiedyś zrozumie, że
        zaborczość to nie jest najlepszy pomysł na relacje "matka - córka". Życzę Ci
        tego z całego serca.
        • Gość: cal-ineczka Smutna historia szalonego zakochanego IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 22.04.03, 23:33
          Zlotko, ale on jest w separacji.....a ja tak mysle ze kobieta zadko kiedy tak
          sobie macha reką i mowi idz gdzie chcesz, juz mnie nie interesujesz....
          mysle,że i ona miala z czymś problem, może z tym co i Ty....?
          ja bym nie wplatywala sie w czyjes malzenstwo.
          Ale wiesz co, wydaje mi sie ze nic Ci nie zrobi,
          ale i tak jego grozby - no coz. Trzeba je potraktowac powaznie.
          -nigdy niewiadomo co czlowiekowi siedzi w glowie
          • Gość: Złotko Re: Smutna historia szalonego zakochanego IP: *.acn.pl 22.04.03, 23:49
            Z tego, co wiem, od sześciu lat jest w separacji, więc trudno by było o coś
            zapytać tę Panią. Dlatego też najpierw upewniłam się, czy rzeczywiście nie
            rozbijam cudzego życia. Gdy się okazało, że nie, to byłam spokojna. Całkiem
            możliwe, że i tamta Pani miała podobny problem. Cóż. Ja mam nadzieję, że dla
            mnie tak pięknie zapowiadająca się romantyczna historia, a kto wie - coś, co
            mogło być zalążkiem prawdziwego uczucia, czegoś dobrego, skończy się dobrze.
            Dostałam bardzo dobrą nauczkę, że nawet bardzo mądrzy, inteligentni i pełni
            zalet ludzie mogą posiadać potężną wadę, która może komuś innemu zatruwać
            życie. Ja miałam wobec tego Pana wiele serca, ale gdzieś mi po drodze zaczęło
            się gubić i gubić. I uczucie - niestety, ale zgubiło się zupełnie. Chcę tylko
            spokoju...
            Pozdrawiam.:)
            Złotko
            • Gość: cal-ineczka Re: Smutna historia szalonego zakochanego IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 23.04.03, 00:04
              > Dostałam bardzo dobrą nauczkę, że nawet bardzo mądrzy, inteligentni i pełni
              > zalet ludzie mogą posiadać potężną wadę, która może komuś innemu zatruwać
              > życie.

              ***Złotko no tak. Ale na poczatku sie oprocz uczuc ocenia jego charakter.
              - dokladnie tak jak sie wychowalas, oceniasz mniej wiecej czy pasuje Ci to co
              jest przeciwstawne z Twoimi pogladami. Jesli roznic jest duzo trzeba niestety
              caly czas "stac na czatach" (nie roznic charakteru, tylko takich ogolnych,
              pogladow na życie) - niewiem jak Ty ale ja to odrazu widze - ze nie, to nie ten.
              I nawet nie walcze o mezczyzn, jak poprostu nie odpowiada mi.
              No a uczucia idą swoją oddzielną drogą......idą, idą.....
              im dłużej to sie przeciąga tym lepsze szanse,
              tym wiecej procent na to że rzucisz swoimi zasadami, tzn. że przestaniesz go
              sprawdzac - bo myslisz - to on. On jest taki niesamowity.
              Jak moglby zrobic cos zlego?
              I trzecią drogą idzie wola ludzka. Wybór. - To polaczenie rozumu z uczuciami.
              I nie mozna dac wiecej ani w jedna ani w druga stronę - jak caly czas po rowno
              to będzie dobrze.

              (Tobie. W Twoim przyszlym zwiazku, powodzenia!)
              • Gość: Złotko Re: Smutna historia szalonego zakochanego IP: *.acn.pl 23.04.03, 19:16
                Napisałaś:

                > ***Złotko no tak. Ale na poczatku sie oprocz uczuc ocenia jego charakter.
                > - dokladnie tak jak sie wychowalas, oceniasz mniej wiecej czy pasuje Ci to co
                > jest przeciwstawne z Twoimi pogladami. Jesli roznic jest duzo trzeba niestety
                > caly czas "stac na czatach" (nie roznic charakteru, tylko takich ogolnych,
                > pogladow na życie) - niewiem jak Ty ale ja to odrazu widze - ze nie, to nie
                ten

                Jeżeli chodziło o poglądy, o upodobania, o zainteresowania - to było właśnie
                to, co nas zbliżało. Dopiero później wyszło na jaw to, o czym piszę. A bez
                bliższego poznania tej osoby byłoby niemożliwe poznanie równocześnie i jego
                wady. Dlatego też sstwierdziłam, że dla własnego dobra powinnam zrezygnować.
                Mam nadzieję, że kiedyś ten człowiek zrozumie, dlaczego tak się stało.

                > No a uczucia idą swoją oddzielną drogą......idą, idą.....
                > im dłużej to sie przeciąga tym lepsze szanse,
                > tym wiecej procent na to że rzucisz swoimi zasadami, tzn. że przestaniesz go
                > sprawdzac - bo myslisz - to on. On jest taki niesamowity.
                > Jak moglby zrobic cos zlego?

                Niestety, w przypadku tego Pana taka zmiana myślenia nie nastąpiła. Zaczął
                chcieć, bym przestała widywać kogokolwiek poza nim. Nawet to, że moja Mama
                przyjechała z wizytą, było sprawdzane. Niestety, uczucia nawet nie zanikły -
                stwierdziłam, że uczucia uczuciami, a spokój mojego ducha - spokojem.
                Dobrowolnie nikt by nie chciał zamknąć się dla jednej, nawet i najcudowniejszej
                osoby, przed światem.

                > I trzecią drogą idzie wola ludzka. Wybór. - To polaczenie rozumu z uczuciami.
                > I nie mozna dac wiecej ani w jedna ani w druga stronę - jak caly czas po
                rowno
                > to będzie dobrze.

                Właśnie to, co zrobiłam można nazwać połączeniem uczuć z rozumem.
                >
                > (Tobie. W Twoim przyszlym zwiazku, powodzenia!)

                Dziękuję Ci za komentarz - przemyślenia oraz za piękne życzenia.
                Serdecznie pozdrawiam, Złotko.:)
                • Gość: cal-ineczka Re: Smutna historia szalonego zakochanego IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 23.04.03, 23:40
                  Od początku mówisz. Napaleniec......
                  chyba sie niedogadaliscie. On chyba chcial czegos innego od Ciebie a Ty caly
                  czas zaganiana. A jak nie jestes w pracy - to mysli, ze w koncu z Toba pogada.
                  A Ty nic.-Tzn nie, moze nie mowmy o Tobie.

                  Ale czasem tak jest - widze ze ten ktos swietnie dogaduje sie ze wszystkimi
                  innymi ludzmi a ze mna nie. Z wieloma takimi ludzmi sie spotkalam. Ktos tam
                  mysli - ze juz mnie zna, i to bardzo dobrze, a ja - no to w koncu kiedy sie
                  poznamy?
                  Kiedy pogadamy powaznie? Kiedy mi poswiecisz chwile?
                  A oni jak te matoly....mysla ze to bajka, że jest pieknie i kolorowo i ze juz
                  nic wiecej do szczescia nie trzeba.

                  No ale on to chyba przesadzil. Cos mu nie pasuje. Moze mysli ze jestes zupelnie
                  inna? Moze tak bardzo wyrobil sobie "inny " Twoj wizerunek, ze teraz nie może
                  sie do Ciebie przyzwyczaic, ze jestes nie ta z internetu?
                  Pewnie sobie nawmawiał wiele rzeczy i teraz Ci grozi....
                  Trzymaj sie złotko! słodko ;)))))))
                  • Gość: apf Potraktował Złotko jak psa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.03, 23:48
                    chciał by była mu wierna:)
                    • jmx psa?? 24.04.03, 00:51
                      Raczej chciał z nej zrobić niewolnicę...

                      Trzymaj się Złotko, podjęłaś słuszną decyzję, życzę wytrwałości :-)
                      • cal-ineczka taką Izaurę? 24.04.03, 00:59
                        jmx napisała:
                        > Raczej chciał z nej zrobić niewolnicę...
                        >
                        > Trzymaj się Złotko, podjęłaś słuszną decyzję, życzę wytrwałości :-)

                        Bądź wierna w wytrwałości ;)
                        • saldona Re: taką Izaurę? 24.04.03, 09:27
                          Złotko. Bardzo dobrze zrobiłaś. I musisz bardzo konsekwentnie postepowac jak do
                          tej pory. Jezeli zajdzie taka potzeba, powiadom policję. Ten człowiek ma
                          powazne zaburzenia. Separacja - pewnie to było przyczyną. Moja koleznakę
                          przesladował jeden gość. Trwało to około 4 lat. Facet był w wariatkowie, potem
                          w więzieniu. Ale zanim policja zaczęła powaznie trktować jej doniesienia minęło
                          2 lata. Taki kraj, takie prawo. Koleznka nabawiła sie silnej nerwicy. A przez 4
                          lata sama nie poruszała sie po mieście, ze strachu. Po odsiadce kolega zniknął.
                          Ale nigdy nic niewiadomo. yślę, ze u ciebie tak tragicznie nie będzie. A swoja
                          drogą. Czy nie macie wrażenia , ze przezz internet mozna poznac jakiegoś
                          dziwaka? Moze normalnu ludzie żyją a nie sieciują?
                          • Gość: cal-ineczka dziwaqi na odstresowanie? tez coś ;))) IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 24.04.03, 09:56
                            No wlasnie. Ja mysle ze trzeba uwazac. W rzeczywistosci bardzo czesto spotykamy
                            sie z ludzmi ktorzy wydaja sie calkiem calkiem. Gadaz z nim, calkiem powaznie,
                            on tez wyglada na inteligentnego a potem okazuje sie ze np. nie moze sie od
                            Ciebie odczepic. No jak to? Przeciez Ty byles w porzadku, wez sie odwal ..!!
                            A co dopiero w necie.......

                            Szkoda, ale to hyba marnowanie czasu. o Ci da zdjecie, charakter w jakim pisze,
                            moze niech nawet pisze prawde, mi jednak zawsze bedzie brakowalo tego
                            charakteru zewnetrznego, toku myslenia, blysku w oczach - tego sie nie widzi.
                            A i zanim wejda na dobre programy z kamerkami internetowymi to troche potrwa.
                            (sa, sa, ale to jeszcze nie to......)
                            Wiec jak dla mnie -te czaty, wpisy, -strata czasu, nic wiecej.
                            • Gość: Złotko Re: dziwaqi na odstresowanie? tez coś ;))) IP: *.acn.pl 24.04.03, 20:58
                              Gość portalu: cal-ineczka napisał(a):

                              > No wlasnie. Ja mysle ze trzeba uwazac. W rzeczywistosci bardzo czesto
                              spotykamy
                              >
                              > sie z ludzmi ktorzy wydaja sie calkiem calkiem. Gadaz z nim, calkiem
                              powaznie,
                              > on tez wyglada na inteligentnego a potem okazuje sie ze np. nie moze sie od
                              > Ciebie odczepic. No jak to? Przeciez Ty byles w porzadku, wez sie odwal ..!!
                              > A co dopiero w necie.......
                              >
                              > Szkoda, ale to hyba marnowanie czasu. o Ci da zdjecie, charakter w jakim
                              pisze,
                              >
                              > moze niech nawet pisze prawde, mi jednak zawsze bedzie brakowalo tego
                              > charakteru zewnetrznego, toku myslenia, blysku w oczach - tego sie nie widzi.
                              > A i zanim wejda na dobre programy z kamerkami internetowymi to troche potrwa.
                              > (sa, sa, ale to jeszcze nie to......)
                              > Wiec jak dla mnie -te czaty, wpisy, -strata czasu, nic wiecej.

                              Nie sądzę. Przecież ludzie tylko poznają się w necie i gdy spotykają się w
                              rzeczywistości - dają sobie szansę zobaczyć i, jak piszesz, błysk w oku i
                              mimikę. Dają możliwość wzajemnego poznania. Oczywiście, nikt nie daje gwarancji
                              i w realnym świecie, że akurat wszystko będzie OK, ale jeżeli jest się
                              szczerym, to obydwie strony po spotkaniu w realu mogą sobie nawzajem
                              powiedzieć: "Nie pasujemy do siebie, możemy pogadać w necie, tak jak dotąd."
                              Przecież nikt nikomu nie wyznaje miłości na poważnie jedynie na podstawie
                              zdjęcia lub rozmowy w necie - byłoby to niepoważne. I nie po to rozmawia z
                              innym człowiekiem, by odrazu powiedzieć pierwszej lepszej osobie - "kocham Cię
                              nad życie i nie masz prawa wyboru." Szanuje się wybory innych ludzi. Próbuje
                              się je zrozumieć, choć niektóre wybory mogą być bolesne albo dla jednej albo
                              dla drugiej strony.
                              Pozdrawiam.:) Złotko
                          • Gość: Złotko Re: taką Izaurę? IP: *.acn.pl 24.04.03, 20:49
                            saldona napisała:

                            > Złotko. Bardzo dobrze zrobiłaś. I musisz bardzo konsekwentnie postepowac jak
                            do
                            >
                            > tej pory. Jezeli zajdzie taka potzeba, powiadom policję. Ten człowiek ma
                            > powazne zaburzenia. Separacja - pewnie to było przyczyną. Moja koleznakę
                            > przesladował jeden gość. Trwało to około 4 lat. Facet był w wariatkowie,
                            potem
                            > w więzieniu. Ale zanim policja zaczęła powaznie trktować jej doniesienia
                            minęło
                            >
                            > 2 lata. Taki kraj, takie prawo. Koleznka nabawiła sie silnej nerwicy. A przez
                            4
                            >
                            > lata sama nie poruszała sie po mieście, ze strachu. Po odsiadce kolega
                            zniknął.
                            >
                            > Ale nigdy nic niewiadomo. yślę, ze u ciebie tak tragicznie nie będzie. A
                            swoja
                            > drogą. Czy nie macie wrażenia , ze przezz internet mozna poznac jakiegoś
                            > dziwaka? Moze normalnu ludzie żyją a nie sieciują?

                            Dziękuję za radę i przykład. Bardzo współczuję Twojej koleżance, bo wiem, co
                            czuła. Mam taki odruch ostróżnego rozglądania się podczas wchodzenia do domu i
                            wychodzenia z pracy. A może z tą Twoją koleżanką poznałyśmy przypadkiem tego
                            samego dziwaka? Mam jednak nadzieję, że nie.
                            Moim zdaniem - tak jak w realnym życiu - w sieci są i tacy i tacy. Też,
                            poznając człowieka w realnym życiu, nie wiesz, czy jest on do końca w porządku.
                            To wychodzi z czasem. Dlatego też wszystkim życzę, by poznawali wyłącznie
                            sympatycznych ludzi jak w sieci, tak i w realu. Pozdrawiam, Złotko.:)
                      • Gość: Złotko Re: psa?? IP: *.acn.pl 24.04.03, 20:44
                        jmx napisała:

                        > Raczej chciał z nej zrobić niewolnicę...
                        >
                        > Trzymaj się Złotko, podjęłaś słuszną decyzję, życzę wytrwałości :-)
                        >
                        Napewno będę wytrwała. Dziękuję. Z tą niewolnicą - hmm - rzeczywiście, coś w
                        tym jest. Pozdrawiam.:)
                        >
                    • Gość: Złotko Re: Potraktował Złotko jak psa IP: *.acn.pl 24.04.03, 20:43
                      Gość portalu: apf napisał(a):

                      > chciał by była mu wierna:)

                      A gdzie jest zaufanie wobec innej osoby? :) Złotko
                  • Gość: Złotko Re: Smutna historia szalonego zakochanego IP: *.acn.pl 24.04.03, 20:41
                    Gdy był to tylko netowy znajomy - mógłby wyrobić sobie taką opinię, ale
                    przecież znał mnie już w realu i mógł wyrabiać o mnie opinię na podstawie
                    rzeczywistej. Wyglądało na to, że poprostu chciał przejąć nade mną całkowitą
                    kontrolę (tak sobie teraz myślę), bym chodziła jak po sznurku, spowiadając się
                    na odległość z każdego wyjścia z domu. Poświęcałam mu najpierw bardzo dużo
                    czasu, bo myślałam, że człowiek w nowym miejscu nikogo nie zna, chciałam go
                    poznać z moimi znajomymi i przyjaciółmi, lecz w każdej z moich przyjaciółek
                    widział wyłącznie wady i zaczynał mi wmawiać, że napewno ich mężowie to moi
                    kochankowie, że on wie o tym lepiej.... Wiele podobnych przykładów mogę podać.
                    Więc nie wytrzymałam poprostu.
                    Pozdrawiam, Złotko.:)
                    • jmx Re: Smutna historia szalonego zakochanego 25.04.03, 01:39
                      Zrobiłaś to co konieczne - nie można zbudować szczęśliwego związku z osoba
                      mającą kompleks Otella.

                      Mam tylko nadzieję, że ta historia nie będzie miała tragicznego finału, i że on
                      zostawi Cię w końcu w spokoju.

                      Pozdrawiam również :-)
                      • Gość: Złotko Re: Smutna historia szalonego zakochanego IP: *.acn.pl 25.04.03, 20:02
                        jmx napisała:

                        > Zrobiłaś to co konieczne - nie można zbudować szczęśliwego związku z osoba
                        > mającą kompleks Otella.
                        >
                        > Mam tylko nadzieję, że ta historia nie będzie miała tragicznego finału, i że
                        on
                        >
                        > zostawi Cię w końcu w spokoju.
                        >
                        > Pozdrawiam również :-)

                        Ja też mam taką nadzieję. Dziękuję za wsparcie. Pozdrawiam, Złotko.:)
                        >
                    • Gość: cal-ineczka V/A\V/A\V IP: *.ok.ae.wroc.pl 25.04.03, 08:50
                      Zlotko - Ty mu poprostu nie pasujesz!
                      Ani Ty ani Twoje towarzystwo - facet sie chyba za wczesnie zakochal.

                      Ps. Mam nadzieje ze juz Ci nie grozi?
                      • Gość: Złotko Re: V/A\V/A\V IP: *.acn.pl 25.04.03, 20:08
                        Gość portalu: cal-ineczka napisał(a):

                        > Zlotko - Ty mu poprostu nie pasujesz!
                        > Ani Ty ani Twoje towarzystwo - facet sie chyba za wczesnie zakochal.

                        Nic na to nie poradzę. Ja mu zakochiwać się przecież nie kazałam. A to, że do
                        siebie nie pasujemy - ja to bardzo dobrze dostrzegam.
                        >
                        > Ps. Mam nadzieje ze juz Ci nie grozi?

                        Raz albo dwa razy dziennie otrzymuje albo SMS, albo głuchy stacjonarny telefon.
                        Od gróźb przeszedł do podlizywania się. Gdy zadzwonił dziś do pracy -
                        powtórzyłam, nie bawiąc się w żadne "może kiedyś...", że nie chcę go znać,
                        napewno nigdy nie umówię się z nim na kawę i nie życzę sobie, by kontaktował
                        się ze mną. Koleżanka twierdzi, że tego typu zachowania jeszcze troche
                        potrwają, aż mu się znudzi, że nie bawię się w żadne rozważania lub dyskusje,
                        albo poprostu nie odbieram telefonu. Mam nadzieję, że nie będę fizycznie
                        prześladowana i nie będę zmuszona korzystać z pomocy policji.

                        Pozdrawiam, Złotko.:)
                        • cal-ineczka >o(O)o< 26.04.03, 00:14
                          W takim razie trzymaj sie.
                          (Z dala od niego ;)
                          • Gość: Złotko Re: >o(O)o< IP: *.acn.pl 26.04.03, 18:07
                            cal-ineczka napisała:

                            > W takim razie trzymaj sie.
                            > (Z dala od niego ;)

                            Z pewnością będę się trzymać z dala od tej osoby. Pozdrawiam i dziękuję.:):):)
                            Złotko
    • prymityw_z_polski Re: Smutna historia 26.04.03, 19:57
      caly watek o jednm wariacie? Masz szczescie i szkoda czasu o tym gadac.
      • Gość: Złotko Re: Smutna historia IP: *.acn.pl 26.04.03, 20:57
        prymityw_z_polski napisał:

        > caly watek o jednm wariacie? Masz szczescie i szkoda czasu o tym gadac.

        Cały wątek o jednym. Zgadza się. Rozpoczęłam go, bo mi nakipiało w sercu, a
        ludzie tu piszący zamieszcają wątki na różne tematy: o tym, co ich boli, męczy,
        z czego się cieszą. Nie powód jest ważny. Ważniejsze będzie, jeżeli to, czym
        się podzieliłam przeczyta ktoś w podobnej sytuacji i wyciągnie odpowiednie
        wnioski. Ktoś mądry powiedział, że my nic nie wynajdujemy nowego, tylko ciągle
        odkrywamy dobrze zapomniane stare. A ponadto, wierzę, że jeżeli przeczytanie
        tej mojej historii przyda się, jako pewnego rodzaju ostrzeżenie, komuś innemu,
        to będzie to już malutki sukces sensu zakładania wątków na różny temat. Jeżeli
        to ostrzeżenie komuś się przyda, to mam nadzieję, że powie o tym tu - na tym
        Forum.
        Pozdrawiam.:)
        Złotko
        • maria.magdalena Radosny początek 27.04.03, 04:20
          > Jeżeli
          > to ostrzeżenie komuś się przyda, to mam nadzieję, że powie o tym tu - na tym
          > Forum.

          Złotko zapomnij o nim, będzie dobrze. Czas leczy rany.
          (I uśmiechnij się do siebie) - przeszło? :)
          • Gość: Złotko Re: Radosny początek IP: *.acn.pl 27.04.03, 10:49
            maria.magdalena napisała:

            > > Jeżeli
            > > to ostrzeżenie komuś się przyda, to mam nadzieję, że powie o tym tu - na t
            > ym
            > > Forum.
            >
            > Złotko zapomnij o nim, będzie dobrze. Czas leczy rany.
            > (I uśmiechnij się do siebie) - przeszło? :)

            Dziękuję.:) I uśmiecham się. I bardzo liczę na ten czas.:) Pozdrawiam ciepło.:)
            Złotko
            • maria.magdalena Radosny początek 27.04.03, 17:46
              Złotko? Ty mówisz?
              Ja Cię przecież wyrzuciłam po zjedzeniu czekoladki!
              :))))))
              • Gość: Złotko Re: Radosny początek IP: *.acn.pl 27.04.03, 19:18
                maria.magdalena napisała:

                > Złotko? Ty mówisz?
                > Ja Cię przecież wyrzuciłam po zjedzeniu czekoladki!
                > :))))))

                A mówię, mówię i się uśmiecham.:) Dlatego że złotko wyrzuciłaś, to Złotko i
                mówi. A tak wogóle - ładnie to SREBERKAMI siać i zaśmiecać otoczenie.:):):)
                Czekoladki pakują w sreberka. Świstak je pakuje - sama widziałam na reklamie.;)
                Chociaż skądinąd wiem, że świstak poszedł siedzieć, bo sreberka były
                kradzione.:):):)
                Pozdrawiam,
                Złotko
                • maria.magdalena ale to nie ja.. 27.04.03, 22:47
                  ja ich naprawdę nie ukradłam :PP
Inne wątki na temat:
Pełna wersja