Gość: tarotella
IP: *.man.polbox.pl
27.04.03, 18:54
z jednym mieszkam, z drugim spotykam się prawie codziennie, ukradkiem,
popołudniami i wieczorami, w ciemności, w ciemnym parku... mmmm. Jeden jest
zrównoważony, wierny i praktyczny, czuję się pry nim bezpiecznie, drugi to
niesamowita przygoda, jest natchnieniem, tajemnicą namiętnością... niczego mi
w życiu nie brakuje, taka ze mnie hipokrytka, oszukuję obydwu. boję się, że
to szię wyda, że wreszcie zostanę szma jak ten palec, ale nie chcę z niczego
rezygnować. CZy ciagnąć to dalej, tak dla pięknych wspomnień???