zamknięci na siebie,

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.07, 21:02
dlaczego mimo uczuć jesteśmy na siebie zamknięci?dlaczego nie mówimy szczerze
o tym, co nas boli, co czujemy, co nam przeszkadza,a co uskrzydla?dlaczego
boimy się rozmawiać o uczuciach?dlaczego wybieramy milczenie?czas biegnie do
przodu...żal straconych chwil
    • viviene Re: zamknięci na siebie, 02.05.07, 21:22
      Gość portalu: zielonooka napisał(a):

      > dlaczego mimo uczuć jesteśmy na siebie zamknięci?dlaczego nie mówimy szczerze
      > o tym, co nas boli, co czujemy, co nam przeszkadza,a co uskrzydla?dlaczego
      > boimy się rozmawiać o uczuciach?dlaczego wybieramy milczenie?czas biegnie do
      > przodu...żal straconych chwil

      Bo boimy się odrzucenia,braku zrozumienia,narażenie na śmiesznosc i do konca nie
      wiemy,czy mówimy to do własciwej osoby.
    • Gość: Mak aahh nie... IP: *.pools.arcor-ip.net 02.05.07, 21:54
      wazne, ze sie piescimy i calujemy...

      czy reszta ma znaczenie?
      • leniwykot Re: aahh nie... 02.05.07, 23:14
        bo nikt nie chce nas słuchać
        dla każdego nasze problemy są błche i bez sensu nikt nie ma czasu a jesli
        znajdzie czas to posłucha ale nie licz na to że usłyszy dopiero jak cos sie
        stanie to ewentualnie sie zastanowi nad tym wszystkim ale pewnie i tak
        stwierdzi że to wszystko to Toja ,moja, nasza wina jeśli wogóle....
        • tygryska_28 Re: aahh nie... 03.05.07, 17:37
          skąd Ty to wszystko wiesz? Bo ja z życia :PP

          Tak, ludzie nie słuchają bo dla każdego to właśnie jego problem jest największy,
          najistotniejszy, a nie wszyscy potrafią o tym mówić... Może właśnie dlatego, ze
          boją się zawracać swoimi kłopotami komuś głowę? Bo przecież każdy ma swoje
          sprawy i na pewno dla nas nie znajdzie czasu...

          A co do Twojej sygnaturki - nie ma prawdziwych przyjaciół...

          Pozdr.
          • Gość: to ja Re: aahh nie... IP: *.adsl.inetia.pl 05.05.07, 03:04
            > A co do Twojej sygnaturki - nie ma prawdziwych przyjaciół...

            Są. moja siostra jest dla mnie przyjacielem, na którego zawsze mogę liczyć i mam nadzieję że ona może to samo powiedzieć o mnie (i jeszcze Ktoś:) ).
            A dla kogo Ty jesteś przyjacielem tygrysko_28?
            • tygryska_28 Re: aahh nie... 05.05.07, 10:31
              Byłam przyjacielem dla wielu osób, przynajmniej tak mi się wydawało, dawałam z
              siebie wiele, bardzo dużo, ale kiedy ja potrzebowałam pomocy oni nagle gdzieś
              zniknęli... Taka jednostronna przyjaźń... Bardzo często spotykana...
              A teraz? Mam znajomych, nie przyjaciół, znam doskonale znaczenie tego słowa i
              boję się go używać w stosunku do wielu osób. Znajomi wiedzą, że zawsze mogą na
              mnie liczyć, o każdej porze, każdego dnia. Ale to ich trzeba zapytać czy tak
              mnie traktują...
              Gratuluję wspaniałych przyjaciół, to bardzo ważne osoby w życiu, pielęgnuj
              przyjaźń i dbaj o nią.

              Miłego dnia
              • Gość: to ja ;) Re: aahh nie... IP: *.adsl.inetia.pl 07.05.07, 16:44
                Staram się! ale pewnie i mnie się zdarzyło postapić w sposób o którym pisze leniwykot... Boisz się używać słowa przyjaźń? to nie szkodzi, nie słowa ją budują a czyny :)
          • leniwykot Re: aahh nie... 07.05.07, 09:29
            tygryska_28 napisała:

            > skąd Ty to wszystko wiesz? Bo ja z życia :PP
            >
            > Tak, ludzie nie słuchają bo dla każdego to właśnie jego problem jest
            największy
            > ,
            > najistotniejszy, a nie wszyscy potrafią o tym mówić... Może właśnie dlatego,
            ze
            > boją się zawracać swoimi kłopotami komuś głowę? Bo przecież każdy ma swoje
            > sprawy i na pewno dla nas nie znajdzie czasu...
            >
            > A co do Twojej sygnaturki - nie ma prawdziwych przyjaciół...
            >
            > Pozdr.
            >
            >
            ja też z życia :))
            kilka lat już mam za sobą i chyba wiem co znaczy usłyszeć " eee tam nie
            przesadzaj..." jak zaczynam mówić że coś mi leży na żołądku i wtedy chowam sie
            głeboko w samego siebie żeby przypadkiem nie narazić sie na powtórne " przestań
            to nie jest żaden problem...."

            przyjaciele istnieją:)) mnóstwo ludzi o tym mówi więc coś w tym musi być:)))
            • aga77ti Re: aahh nie... 07.05.07, 09:42
              ja tez zgadzam sie z leniwym kotem.... choc tak naprawde, to chyba grono
              prawdziwych przyjaciol nie jest zwykle zbyt duze.
              • Gość: to ja :) Re: aahh nie... IP: *.adsl.inetia.pl 07.05.07, 16:50
                Nie ilość a jakość się liczy (na szczęscie).
                Czasem przyjaciele od tego są żeby szturchnąć i "otrzeźwić". Kluczowym jest tu słowo "czasem";) Nie znoszę ludzi, którym gdy coś im się mówi stwierdzają - ach czym się przejmujesz, ja to dopiero... i zaczyna się litania ;/ I naturanie nie nazywam ich swoimi przyjaciółmi.
            • tygryska_28 kocie leniwy 07.05.07, 21:46
              mam podobnie, schowana we własnej skorupie, jednocześnie wołając o pomoc zamykam
              się coraz bardziej bo nie umiem otwarcie powiedzieć, że tak bardzo potrzebuję
              tej pomocy, czyjejś ręki, która mi pomoże...

              Heh, pewnie istnieją przyjaciele, może na nich nie zasłuzyłam, albo jeszcze nie
              trafiłam?

              Pozdr.
    • k00bieta Re: zamknięci na siebie, 05.05.07, 01:37
      i dlaczego boimy się kochać ?



      Gość portalu: zielonooka napisał(a):

      > dlaczego mimo uczuć jesteśmy na siebie zamknięci?dlaczego nie mówimy szczerze
      > o tym, co nas boli, co czujemy, co nam przeszkadza,a co uskrzydla?dlaczego
      > boimy się rozmawiać o uczuciach?dlaczego wybieramy milczenie?czas biegnie do
      > przodu...żal straconych chwil
      • bettina75 Re: zamknięci na siebie, 05.05.07, 14:04
        MIlOSC to nieznana nam roslinka???...tylko wlasciwa pielgnacja zachowa ja przy
        zyciu. Zarowno za duzo jak i za malo wody moze jej szkodzic....wiec czekamy
        obserwujemy tkwimy w bezruchu....co prowadzi albo do wyschnecia, albo do jej
        rozwoju... bo wszystko zalezy czy trafilismy na mimose czy na kaktusa....
    • Gość: :)) Re: zamknięci na siebie, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.07, 09:18
      jeżeli masz tego świadomość... to to ZMIEń!
      • Gość: zielonooka Re: zamknięci na siebie, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.07, 09:39
        mam, byłam i jestem otwarta, ale do tanga trzeba dwojga
    • aga77ti Re: zamknięci na siebie, 07.05.07, 09:24
      takie juz to zycie teraz jest..... ludzie zyja swoim zyciem i boja sie z
      kimkolwiek podzielic problemami, bo nie wierza w szczerosc innych
Inne wątki na temat:
Pełna wersja