facet moze a kobieta nie?

IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.03, 20:07
Hej..
3 qmpli smialo zarzucic mi, iz jestem strasznie zepsuta i okropna dziewczyna,
gdyz czesto zmieniam chlopakow. Ale czy to na prawde jest zle? Skoro tak, to
czemu plci brzydszej wolno to robic. Niesmialo zadalam im to pytanie. Oni
stwierdzili, ze po prostu chlopak moze.. im z zalozenia wszystko wolno.. a mi
nie wypada.. ale dlaczego? W czym ja jestem gorsza? Z reszta czy to moja
wina, ze z wiekszoscia mi nie wychodzi.. fakt moze i moja.. ale no skoro wiem
ze to nie to, to koncze znajomosc i szukam dalej.. czy to az takie zle?
Czy to swiadczy o jakze strasznej osobowosci? Czy kobieta taka jest zepsuta?
Skoro tak, to czemu tak samo nie mowi sie o mezczyznie? Kiedy facet zalicza
co chwila nowa dziewczyne to mowi sie o nim "macho" "podrywacz" itd.. a na
kobiete po prostu "dziwka" "puszczalska".. dlaczego kobiety sa pod tym
wzgledem inaczej traktowane?
    • Gość: Suzi Re: facet moze a kobieta nie? IP: *.chello.pl 27.05.03, 20:32
      Nie przejmuj sie, Twoja postawa jest zdrowa. Ja tez szukalam dluuugo, chyba
      znalazlam, ale kto wie z jakimi emocjami sie jutro obudze;). Zycze
      powodzenia!!! Trzeba sie bawic:). A co do kumpli - typowo meska szowinistyczna
      postawa. Mi by sie ich nawet sluchac nie chcialo ;P. Pozdrawiam, pa.
      • Gość: Ati Re: facet moze a kobieta nie? IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.03, 20:37
        Nie przejmowac sie.. jednak kiedy na kazdym kroku gdy ich spotykam..
        slysze "Ati do zakonu" itp.. no mozna sie wkurzyc.. na pytanie po co..
        odpowiadaja ze trzeba mnie troszke uteperowac.. ja juz nie wiem co myslec..
        zazdroszcza? A moze powinnam tkwic sama badz w jakims tam nieciekawym zwiazku
        bo tak.. eh.. Tak i tak raczej nie zmienie siebie i swego podejscia do tego..
        skoro nie pasuje.. to kolejny :)
        • Gość: dorado23 Re: facet moze a kobieta nie? IP: 150.3.65.* 27.05.03, 21:03
          nie martw sie, mam to samo
          na pewno CI zazdroszcza, ze możesz jeszcze wybierać i nie musisz sie uczepic
          rękawa byle kogo po to tylko by kogos mieć
          zycze powodzenia w szukaniu i obys znalazła takiego, którego juz nie ebdziesz
          chciała wymieniac :)
    • Gość: apf Re: facet moze a kobieta nie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.03, 22:28
      Gość portalu: Ati napisał(a):

      > Hej..
      > 3 qmpli smialo zarzucic mi, iz jestem strasznie zepsuta i okropna dziewczyna,
      > gdyz czesto zmieniam chlopakow. Ale czy to na prawde jest zle? Skoro tak, to
      > czemu plci brzydszej wolno to robic. Niesmialo zadalam im to pytanie. Oni
      > stwierdzili, ze po prostu chlopak moze.. im z zalozenia wszystko wolno.. a mi
      > nie wypada.. ale dlaczego? W czym ja jestem gorsza? Z reszta czy to moja
      > wina, ze z wiekszoscia mi nie wychodzi.. fakt moze i moja.. ale no skoro wiem
      > ze to nie to, to koncze znajomosc i szukam dalej.. czy to az takie zle?
      > Czy to swiadczy o jakze strasznej osobowosci? Czy kobieta taka jest zepsuta?
      > Skoro tak, to czemu tak samo nie mowi sie o mezczyznie? Kiedy facet zalicza
      > co chwila nowa dziewczyne to mowi sie o nim "macho" "podrywacz" itd.. a na
      > kobiete po prostu "dziwka" "puszczalska".. dlaczego kobiety sa pod tym
      > wzgledem inaczej traktowane?

      Kiedyś Żony tych facetów palili takie kobiety na stosie,
      oczywiście, nie mówię o tobie i żyjemy w innych czasach,
      dzis nie pali się kobiet na stosie, dziś się je chołubi,

      Koniec Kazania.

      Tako Rzecze APF, hehehehe.
    • Gość: Ati Re: facet moze a kobieta nie? IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.03, 22:43
      Tak czy inaczej.. przy kazdej okazji lubia mi to wypominac.. uwielbiaja mi
      dokuczac z tego powodu.. To ze oni powiazali sie w jakies zwiazku z ktorych nie
      potrafia sie wyplatac, nie znaczy ze maja prawo negowac moje zachowanie. Robie
      to co uwazam za sluszne..
      Ostanio nawet tzw przyjaciolka powiedziala ze moja przyszlosc widzi w ciemnych
      barwach. Najprawdopodobniej nadal bede skakac "z kwiatka na kwiatek", przy czym
      bede potepiana przez spoleczenstwo.. moze rzeczywiscie czas mnie spalic na
      stosie?
      ALe tak z drugiej strony.. mi jest tak dobrze :) Nie lubie sie uzalezniac od
      jednej osoby.. moze kiedys w przyszlosci znajde taka ktora bedzie mi
      odpowiadac.. poki co korzystam z tego co moge.. czy to rzeczywiscie tak bardzo
      burzy porzadek i lad na tym swiecie?
      • kobietka1983 Re: facet moze a kobieta nie? 28.05.03, 02:31
        Gość portalu: Ati napisał(a):

        > Tak czy inaczej.. przy kazdej okazji lubia mi to wypominac.. uwielbiaja mi
        > dokuczac z tego powodu.. To ze oni powiazali sie w jakies zwiazku z ktorych
        tak z drugiej strony.. mi jest tak dobrze :) Nie lubie sie uzalezniac od
        > jednej osoby.. moze kiedys w przyszlosci znajde taka ktora bedzie mi
        > odpowiadac.. poki co korzystam z tego co moge.. czy to rzeczywiscie tak
        bardzo
        > burzy porzadek i lad na tym swiecie?


        A nie chcesz by mezczyzna darzyl Cie uczuciem, dbal o Ciebie jako o czlowieka,
        jak jestes chora i smutna?
        • ja_nek Re: facet moze a kobieta nie? 28.05.03, 12:06
          Ati wyglądasz na młodą osóbkę, więc korzystaj z zycia, ale pamiętaj, że
          skakanie po kwiatkach kończy się tym, ze wszystko z czasem staje się nudne i
          już nic nie bawi, wszystko było.
          A na dodatek to bardzo powierzchowne.... takie krótkie znajomości.
          A pewnego pięknego dnia spotkasz innego skaczącego po kwiatkach i pojawi się
          problem: "ech Ci mężczyźni, wykorzystał i poszedł":)

          Pozdrawiam
          janek
          • Gość: Ati Re: facet moze a kobieta nie? IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.03, 16:31
            Hmm.. nie raz juz spotkalam :) Najczesciej to ja sie czuje zle i mysle ze to on
            sobie mnie wykorzystal. Ale opinia nie zostaje na nim tylko na mnie. I to ja
            potem sie spotykam z tekstem "Do zakonu" a za co? Za to ze w jakis tam sposob
            probuje znalezc kogos na dluzej.. moze niekoniecznie dobry.. ale tak jakos juz
            jest.
        • Gość: Ati Re: facet moze a kobieta nie? IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.03, 16:24
          Oczywiscie ze chce. Ale nie mam zamiaru dazyc do tego za wszelka cene. Nie bede
          trwac w czyms co jak dla mnie nie ma sesnu, tylko po to aby czuc
          sie "bezpieczna" itp. Mam nadzieje ze w koncu spotkam kogos, kto sprawi ze nie
          bede chciala juz odejsc.
    • Gość: Y Re: facet moze a kobieta nie? IP: 62.233.175.* 28.05.03, 12:11
      Ani facet nie powinien ani kobieta/dziewczyna. Ludzie nie powinni rozmieniac
      sie na dobre. Polecam "Przyczajony tygrys, ukryty smok". Wg. mnie niezle
      pokazuje wartosci, o ktorych juz dawno zapomniano niestety. Nie dziw sie, ze
      ktos uzna Cie za puszczalska jesli przez Twoje lozko przewinie sie tabun
      facetow. Chyba, ze szukasz tego jedynego nie wyprobowujac poszczegolnych
      modeli poprzez tarzanie sie w poscieli;-) PZDR
    • delicatesca Re: facet moze a kobieta nie? 29.05.03, 04:31
      Jezeli uwazasz ze robisz dobrze, to czemu sie przejmujesz co ludzie mysla?
      Widocznie nie do konca jestes przekonana co do swojego postepowania.
      Ludzi nie zmienisz, tylko mozesz swoj stosunek zmienic do tego co mysla.

      A to ze mezczyzni i kobiety sa inne i inaczej postrzegane, to juz jest fakt
      zycia i tyle.
      • quickly Wyjedz do Australii... 29.05.03, 05:03
        ...tutaj nikt nikogo o nic nie pyta, nikt nikomu nic nie zarzuca (no chyba, ze
        zabierzesz sie za nieletnich, albo zaczniesz napadac banki). Twoje zycie,
        twoja sprawa. Zadnych zasciankowych norm (na dobra sprawe chyba zadnych jako
        takich "norm" tu sie nie przestrzega).

        Trzeba przyznac, ze mimo wszystko ciagle duszno w tym "polskim spoleczenstwie" -
        nie wiele sie tutaj zmienilo (chociaz sa male widoczne postepy).
        • delicatesca Re: Wyjedz do Australii... 29.05.03, 05:08
          quickly napisał:

          > ...tutaj nikt nikogo o nic nie pyta, nikt nikomu nic nie zarzuca (no chyba,
          ze
          > zabierzesz sie za nieletnich, albo zaczniesz napadac banki). Twoje zycie,
          > twoja sprawa. Zadnych zasciankowych norm (na dobra sprawe chyba zadnych jako
          > takich "norm" tu sie nie przestrzega).
          >
          > Trzeba przyznac, ze mimo wszystko ciagle duszno w tym "polskim
          spoleczenstwie"
          > -
          > nie wiele sie tutaj zmienilo (chociaz sa male widoczne postepy).

          Ale anglosasi to anglosasi, mysla duzo ale nie powiedza wprost. Sa
          bardziej "nice". Poza tym w Australii z powodu obszaru mozesz robic co chcesz
          anonimowo. Jezeli wazne jest dla Ciebie co inni mysla.
          • delicatesca Re: Wyjedz do Australii... 29.05.03, 05:17
            Jest pewien stereoyp. Kobieta sie angazuje emocjonalnie bedac intymna fizycznie
            z mezczyzna. Potrzebuja opieki itd.Mezczyzni moga miec kobiety bez
            zaangazowania. Bo jestesmy inne. Przynajmniej lubie myslec ze jestesmy bardzo
            inne od mezczyzn. A Ty nie jestes "typowa" kobieta. I dlatego krytykuja. Ale
            inna sprawa ze to NIE ich sprawa i sie nie przejmuj. Rob dokladnie to co TY
            uwazasz za stosowne. Nie daj sie zwariowac. :)))
          • quickly Re: Wyjedz do Australii... 29.05.03, 05:19
            To prawda o czym napisalas. Oni sa nawet, powiedzialbym, bardzo "nice" (bardzo
            mili). Uprzejmi i grzeczni. (Jak malowane groby. Z wierzchu biale i gladkie,
            w srodku pelne nieczystosci.)

            Mozna miec i 'znac" sasiada/sasiadow kilka lat i niezagadac z nimi nawet jednym
            slowem - poza zdawkowym "hello (jakies tam imie np. Bob)".

            Starsi ludzi zamawiaja mleko u mleczarza, ktory rozwozi to mleko do ich domow.
            Nie dlatego ze ci starsi ludzie pija to mleko. O nie. To takie
            ich "zabezpieczenie". W bardzo wielu wypadkach, mleczarze sa pierwszymi
            (czasami jedynymi osobami), ktore moga zawiadomic odpowiednie instytucje,
            jezeli nie odbierajaca tego mleka starsza osoba nie daje znaku zycia...
            • delicatesca Re: Wyjedz do Australii... 29.05.03, 05:26
              quickly napisał:


              >
              > Starsi ludzi zamawiaja mleko u mleczarza, ktory rozwozi to mleko do ich
              domow.
              >
              > Nie dlatego ze ci starsi ludzie pija to mleko. O nie. To takie
              > ich "zabezpieczenie". W bardzo wielu wypadkach, mleczarze sa pierwszymi
              > (czasami jedynymi osobami), ktore moga zawiadomic odpowiednie instytucje,
              > jezeli nie odbierajaca tego mleka starsza osoba nie daje znaku zycia...

              No i gazety tez im rzucaja. A ja mysle ze dla starszego czlowieka jest lepiej
              sie przejsc do Newsagency, bo wtedy ma kontakt z ludzmi na tej duzej wsi,
              prawda?
              A byl przypadek(i to niejeden) ze jedna pania znalezli, a ona juz byla trupem
              od dwoch tygodni:(
              • quickly Re: Wyjedz do Australii... 29.05.03, 06:05
                Dwa tygodnie bycia martwym i nie byc "odnalezionym" to jeszcze pestka. Podobno
                jeden z rekordow osiagnietych w Melbourne to cale dwa lata. W tym czasie nie
                odlaczono nawet pradu i gazu - placony byl automatycznie z konta. Mowa tu o
                pewnej babci. Sedziwa staruszka po prostu umarla we snie i sie...
                zmumifikowala. Dopiero kiedy City Council zrobil "wlamanie" do jej posesji
                bo... jej sasiad zaczal im narzekac, ze z drzewa staruszki spada za duzo owocow
                na teren jego posesji i zasmiecaja mu wjazd do garazu. Samo zycie co?
                • delicatesca Re: Wyjedz do Australii... 29.05.03, 08:43
                  quickly napisał:

                  > Dwa tygodnie bycia martwym i nie byc "odnalezionym" to jeszcze pestka.
                  Podobno
                  >
                  > jeden z rekordow osiagnietych w Melbourne to cale dwa lata. W tym czasie nie
                  > odlaczono nawet pradu i gazu - placony byl automatycznie z konta. Mowa tu o
                  > pewnej babci. Sedziwa staruszka po prostu umarla we snie i sie...
                  > zmumifikowala. Dopiero kiedy City Council zrobil "wlamanie" do jej posesji
                  > bo... jej sasiad zaczal im narzekac, ze z drzewa staruszki spada za duzo
                  owocow
                  >


                  > na teren jego posesji i zasmiecaja mu wjazd do garazu. Samo zycie co?

                  jej quickly nie strasz mnie:((( Ale nam to chyba nie grozi...?
        • Gość: Ati Re: Wyjedz do Australii... IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.03, 21:34
          Moze rzeczywiscie dobrze by bylo gdzies wyjechac.. zmienic towarzystwo..
          Hmm.. z drugiej strony tutaj tez jest dobrze.. i tak jakos.. eh.. poradze sobie
          z opinia.. z tekstami.. z drugiej strony skoro mam taka opinie to czemu jednak
          nie mam problemow by znalezc kolejnego chetnego? Jak przestane sobie radzic to
          wyjade :)
          • delicatesca Re: Wyjedz do Australii... 30.05.03, 01:35
            Gość portalu: Ati napisał(a):

            > Moze rzeczywiscie dobrze by bylo gdzies wyjechac.. zmienic towarzystwo..
            > Hmm.. z drugiej strony tutaj tez jest dobrze.. i tak jakos.. eh.. poradze
            sobie
            >
            > z opinia.. z tekstami.. z drugiej strony skoro mam taka opinie to czemu
            jednak
            > nie mam problemow by znalezc kolejnego chetnego? Jak przestane sobie radzic
            to
            > wyjade :)

            Ttylko chetnego na co? Na spanie zawsze sie znajdzie chetny
Inne wątki na temat:
Pełna wersja