W niedzielne wieczory

20.05.07, 20:04
Czy ktos tu jeszcze gosci, zaprasza ?

ja bym chetnie pogadala o snach, rzeczach powaznych i jeziornej rzesie...
    • tygryska_28 Re: W niedzielne wieczory 20.05.07, 20:10
      a ja ostatnio, a nawet od dłuższego czasu nie pamiętam swoich snów. Piszę, że
      nie pamiętam bo podobno każdej nocy śnimy.
      Ale nawet mnie cieszy ta niepamięć, rok temu sny były koszmarne, nie pozwalały
      spać, budziły w środku nocy, mąciły pozorny ale jednak spokój...
      Teraz noce są inne, dają odpocząć a to istotne...

      o rzeczach poważnych to chyba nie ze mną :) a rzęsa na jeziorze - dawno nie
      miałam z nią do czynienia :( ale jeszcze nadejdę i ją postraszę :)
      • delusa Re: W niedzielne wieczory 20.05.07, 20:16
        ciesze sie, ze masz noce jasne, niepytajce.
        ja mam dziwne zagadki wzkrzeszenia, snia mi sie ludzie, ktorych nie
        widzilam "wieki". Nie wiem, co to znaczy, moze czas, moze ukryte wyrzuty
        sumienia (nie mam).
        A dzisiaj jakos brunatnie mi wieczor sunie, smutno mi.
        • tygryska_28 Re: W niedzielne wieczory 20.05.07, 20:22
          tylko poranki czarne :( w zeszłym roku wiadomo czego a raczej kogo dotyczyła
          pierwsza myśl a teraz dotyczy nienapisanej pracy :) ale dzielna jestem, dzisiaj
          pół strony powstało :) chyba nie na temat ale jednak powstało :)

          może pojawi sie coś lub ktoś z przeszłości, a to dobre sny czy takie z tych
          nielubianych?

          Czemu ci smutno? Dzień był taki piękny, byłaś na spacerze albo cuś? :)
          • delusa Re: W niedzielne wieczory 20.05.07, 20:47
            smutno mi, bo chcialbym pogadac od serca, ale boje sie otworzyc.
            mam kryzys, niby wszystko jest ok, ale samotnie ten wieczor rozpoczynam,
            samotnie rozpinam skrzydla, samotnie wzlece i upadne. Moze jutro ujrze tecze,
            dzisiaj szukam dialogu...
            • tygryska_28 Re: W niedzielne wieczory 20.05.07, 20:52
              przykro mi, że nie mogę być dla Ciebie dialogiem :(

              a kryzys z jakiego powodu? wiem, że otworzyć się ciężko, po przykrych chwilach
              jeszcze bardziej się człowiek zamyka...
              A nie powinien...

              Na pewno tęcza pojawi się specjalnie dla Ciebie :)
              Ja samotnie rozpoczynam każdy wieczór niestety, i... nie, nie można się
              przyzwyczaić...
              Ale powolutku wierzę, że kiedyś...

              Najważniejsze, że rozpinasz skrzydła!! To bardzo dużo :)

              Pozdrawiam.
              A.
              • delusa Re: W niedzielne wieczory 20.05.07, 21:02
                Tygrysko, to nie tak.
                Dzisiaj pewien czlowiek przywalil mi z "grubej rury" oskarzajac mnie o wszystko.
                W zyciu mu sie nie powiodlo, woz, przewoz i wedzidlo. Zwalil na mnie cala wine
                za wszystkie zle uczynki swiata. Normalnie bym sie otrzasnela jak kaczka,
                dodalabym do tego cenzuralna wiazanke i tyle. ALE...
                Ale to moj serdeczny przyjaciel. Posluzylam mu za kark, za ramie, za smietnik
                na ktory sie wylewa pomyje... Taka jest przyjaciol rola czasami, tyle, ze we
                mnie to wsiaklo jak w gabke i nie moze sie wykrecic nawet pod prysznicem...
                • tygryska_28 Re: W niedzielne wieczory 20.05.07, 21:09
                  hm, czuję się jakbyś mówiła o mnie :)
                  tylko u mnie "przyjaciele" poszli kiedy już nie byłam im potrzebna...

                  to bardzo przykre i otrząśnięcie się może trochę potrwać..
                  Przykro mi, że Ciebie też to trafiło. To trudne, ale podobno do przeżycia, tylko
                  człowiek robi się ostrożniejszy i bardziej nieufny...

                  Zobaczysz, jutro tęcza będzie, pełna kolorów... :)
                  • Gość: wwww Re: W niedzielne wieczory IP: *.telefony.com.pl 20.05.07, 21:16
                    dołączę do Waszej dyskusji:
                    ja niedzielne wieczory spędzam w samotnosci. Boleję nad tym okrutnie, ale
                    wiem,że to już niedlugo sie zmini na lepsze. I to nie tymczasowo... moj
                    narzeczony skonczy ten semestr studiów i wreszcie zamieszkamy blisko siebie...a
                    może razem?
                    teraz dzieli nas 600 km
                    a sniło mi się dzis, że na moje wesele przyjechało ok. 40 (rozbujników?? ;-)
                    gosci z anglii - zupełnie nieproszonych i ukradli mi moj cenny samochód...w
                    związku z czym strasznie zaczęłam kląć, na co ksiadz rzekł, że tak klącej panny
                    młodej nie widział, nie może mi udzielić sakramentu:/
                    ale głupi sen;-)
                    • delusa Re: W niedzielne wieczory 20.05.07, 21:26
                      Gość portalu: wwww napisał(a):

                      > dołączę do Waszej dyskusji:
                      > ja niedzielne wieczory spędzam w samotnosci. Boleję nad tym okrutnie, ale
                      > wiem,że to już niedlugo sie zmini na lepsze. I to nie tymczasowo... moj
                      > narzeczony skonczy ten semestr studiów i wreszcie zamieszkamy blisko
                      siebie...a
                      > może razem?
                      > teraz dzieli nas 600 km
                      A ja zycze Ci slodkich switow angielskich /szczegolnie w Devon/, zachodow
                      slonca niezwykle ognistych (mglistych) w Szkocji i zebys snow nie miala
                      smieszno-zlych, drwiaco-smutnych. ZEBYS byla z NIM...
                  • delusa Re: W niedzielne wieczory 20.05.07, 21:19
                    Dzieki, moze swit przyniesie wytchnienie, tak poetycko brzmi.
                    Zaluje, ze tzw. przyjaciele potraktowali Cie zle, ale przynajmniej odkrylas
                    ludzi, ktorym na Tobie rzeczywiscie zalezy.
                    Wiesz, kiedy wyjechalam z Polski, wydawalo mi sie, ze mam "setke" przyjaciol.
                    Na przestrzeni lat to zgrupowanie skurczylo sie do "cudownej piatki". I trwa i
                    jest ze mna, na przekor wiatrom i falochronom. Ale dzis mnie macnela
                    osmiornica, sorry, zazwyczaj nie wyrzucam wiosel na brzeg...
                    Mam tylko nadzieje, ze Twoi przyjaciele beda sterem i okretem, kiedy i Tobie
                    noga sie powinie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja