nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć

16.12.01, 07:30
    • Gość: kitek1 Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć IP: *.opole.dialup.inetia.pl 16.12.01, 07:37
      bo nie jest prawdziwym menem, wg premiera killera,
    • nicto2 Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 16.12.01, 11:39
      No wlasnie.Dla tchorza jest komputer albo komorka(SMS).Przeciez najgorzsza
      prawda jest lepsza niz milczenie.Kiedy wkoncu zrozumiecie to chlopczyki???
    • vulpius Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 16.12.01, 22:10
      Zawiniłem nie pierwszy raz,
      przepraszam też już setny raz,
      zniszczyłem to co było w nas,
      miłość, ciepło, piękny czas.

      Kiedy się do mnie uśmiechałaś
      na świat patrzyłem przez Twe oczy,
      dziś płaczesz w cieniu zapomnienia,
      a serce Twoje krwią się złoci.

      Jestem potworem, jak już wiesz,
      uczuć niewiele w duszy mam,
      dla Ciebie jednak noc i dzień
      w tym zawieszeniu wiecznym trwam.

      Ciało me znikło gdzieś pod ziemią,
      Ty, córko realnego świata
      wciąż kochasz mnie tak nieszczęśliwie,
      marnujesz życie - ten czas to strata.

      Zostaw więc me nędzne szczątki
      niegodne Twoich łez troskliwych,
      poszukaj sobie ścieżki w życiu,
      wtedy uczynisz mnie szczęśliwym.

      Niektórzy jeszcze potrafią zachować twarz :)

      Pozdrawiam serdecznie
      • nicto2 Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 17.12.01, 00:13
        vuopius, wiersz jest fajny, Twoj?

        ale nie odpowiedziales na pytani watku.Nie chodzi tu o to ze jej juz nie
        chcesz,tyko ze konczysz po prostu nie dzwoniac.Nie mozna jej tego powiedziec?

      • Gość: Julka Re: wiersz dla pozostawionych IP: 217.8.161.* 18.12.01, 19:07
        dzięki za ten wiersz, chociaż pomógł, choć na chwikę.
    • Gość: j Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć IP: *.nyc.rr.com 17.12.01, 03:02
      A z wami jest inaczej??? Nawet na email nie macie odwagi!
      • nina78 Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 17.12.01, 09:24
        Gość portalu: j napisał(a):

        > A z wami jest inaczej??? Nawet na email nie macie odwagi!


        uczymy sie od was mili panowie ...

        pozdro
        Nina

      • Gość: l Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć IP: *.sympatico.ca 18.12.01, 06:47
        Gość portalu: j napisał(a):

        > A z wami jest inaczej??? Nawet na email nie macie odwagi!


        Zgadzam sie calkowicie, jest to obydwustronne tchurzostwo
    • niegrzeczna2 Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 17.12.01, 09:44
      No chyba Ci prawdziwi umieja
    • ines_ nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 18.12.01, 11:00

      Czesto ich o cos podejrzewamy, ale nigdy nie wiadomo o co ich naprawde
      podejrzewac..... ;-)
      • evunia Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 18.12.01, 11:27
        ines_ napisał(a):

        >
        > Czesto ich o cos podejrzewamy, ale nigdy nie wiadomo o co ich naprawde
        > podejrzewac..... ;-)

        no powiem Tobie Ines, ze nawet ostatnio mam kolezanke, ktora bardzo cierpi bo jej
        chlopak nagle zamilkl.Spytalam go co sie stalo(bo to tez moj znajomy).
        Odpowiedzial ze taka forme wybral "bo to mniej bolu". Bardzo szlachetne prawda???

        pozdr.

        • Gość: Julka Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją koń IP: 217.8.161.* 18.12.01, 19:04
          Moj ostatni co prawda powiedział, że to koniec, ale to spadło na mnie jak grom z jasnego nieba,
          poprzedniego dnia - cudowny wieczór, seks, głębokie spojżenia w oczy, stęsknienie i wogóle.
          Potem powiedział że nie chciał mnie wykorzystać tylko chciał się w ten sposób przełamać. Oni
          nie umieją kończyć, narazie jestem na etapie że oni wogóle są do niczego. Mam nadzieję że mi
          minie. Pozdrawiam Julka.
          • Gość: j Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją koń IP: *.nyc.rr.com 18.12.01, 22:30
            Bo widocznie doszedl do wniosku, ze nie jestes taka jaka szukal i koniec. Ja tez
            mam rozne historie o was, ale lepiej nie opowiadac bo mi i tak nie uwierzycie.


            Gość portalu: Julka napisał(a):

            > Moj ostatni co prawda powiedział, że to koniec, ale to spadło na mnie jak grom
            > z jasnego nieba,
            > poprzedniego dnia - cudowny wieczór, seks, głębokie spojżenia w oczy, stęsknie
            > nie i wogóle.
            > Potem powiedział że nie chciał mnie wykorzystać tylko chciał się w ten sposób p
            > rzełamać. Oni
            > nie umieją kończyć, narazie jestem na etapie że oni wogóle są do niczego. Mam n
            > adzieję że mi
            > minie. Pozdrawiam Julka.

            • ines_ j 19.12.01, 01:08
              Gość portalu: j napisał(a):
              > Bo widocznie doszedl do wniosku, ze nie jestes taka jaka szukal i koniec. Ja te
              > zmam rozne historie o was, ale lepiej nie opowiadac bo mi i tak nie uwierzycie.

              Ech..... chcialabym posluchac... Zrobmy tutaj mala damsko-meska rupieciarnie i
              bedziemy sie przechadzac spacerowym krokiem. J, ZACZYNAJ!

              ;-) ines_
              • Gość: j Re: j IP: *.nyc.rr.com 19.12.01, 23:00
                ines_ napisał(a):

                > Gość portalu: j napisał(a):
                > > Bo widocznie doszedl do wniosku, ze nie jestes taka jaka szukal i koniec.
                > Ja te
                > > zmam rozne historie o was, ale lepiej nie opowiadac bo mi i tak nie uwierz
                > ycie.
                >
                > Ech..... chcialabym posluchac... Zrobmy tutaj mala damsko-meska rupieciarnie i
                > bedziemy sie przechadzac spacerowym krokiem. J, ZACZYNAJ!
                >
                > ;-) ines_


                Szkoda slow marnowac. Nie byly nawet ich paru warte...
          • ciiekawa Julko 19.12.01, 01:25
            Zupelnie nie rozumiem. Piszesz ze byly spojrzenia w oczy, wspanialy seks i
            stesknienia, to jak to mozliwe zeby tak bylo tuz przed zerwaniem. Wspanialy
            seks?Jak on to Julko wytlumaczyl???

            Moze to pytanie powinno byc skierowanie do mezczyzn.Jak to mozliwe, ze majac
            taka dobra chemie nastapilo zaraz potem zerwanie??? To wlasciwie dlaczego
            zerwanie???

            • Gość: JUlka Re: do ciekawej IP: 217.8.161.* 19.12.01, 16:31
              o niczym innym nie myślę, kompletnie tego nie rozumiem, on twierdzi że nagle mu przeszło, a
              nie dość tego to teraz mi powiedział że mnie kochal ale przestał. Nie rozumiem tego zupełnie i
              dlatego jest mi dużo ciężej, bo nie wiem co sie stało, on się nazwal uczuciwm impotentem. Ale
              ja o takim przypadku jak mój nie slyszałam, on powiedział, że zawsze angażuje się na całego,
              idzie na całość , no ale nic nie poradzi na to że zabrakło mu chemii!!! jak mam sobie z tym
              poradziać????
    • koffi Dzięki 18.12.01, 22:49
      No własnie, bardzo dziekuję za wszystkie listy. Oczywiście, nei doczekalam sie
      telefonu. Ale chyba trafilo mi do przekonania to tlumaczenie "bo to mniej
      bólu". Moze rzeczywiscie mężczźni tak myslą?? Tu nie można robic jakiegoś
      ogromnego uogólnienia, ale w wiekszości przypadków bywa jednak tak, że to
      mężczyxni jednak wolą unikać konfrontacji z kobietą, z którą nie chcą juz być,
      zamiast powiedzieć to otwarcie. Oczywiście, my tez mamy swoje sposoby, wcale
      nie mniej bolesne, o nas się mówi, że kłamiemy, oszukujemy, itp.
      Mnie chodziło tylko o tę jedną metodę: "nie chcę już spotkać tej kobiety, ale
      niech się sama tego domyśli", to jest okrutne po prostu. Wolę wiedzieć, żeby
      mócto przeboleć, a nie trwac w niepewności i oczekiwaniu, łudząc sie nadzieją.
      To o to mi chodziło, Panowie.
      Poza tym jednak, mężczyznę, który ma cywilną odwagę, wspominałabym pewnie z
      szacunkiem, a mojego ostatniego pana tylko z zimną furią. Pozdrawiam
      k.
      • kini Re: Dzięki 19.12.01, 11:47
        Nie "mniej bólu", tylko "mniej kłopotu". Dla niego, oczywiście. No bo przyjdzie
        taki i powie, że to koniec, a ona wtedy się rozpłacze i trzeba będzie
        pocieszać... Gardzę takimi facetami!!!
        • evunia Re: Dzięki 19.12.01, 11:53
          kini napisał(a):

          > Nie "mniej bólu", tylko "mniej kłopotu". Dla niego, oczywiście. No bo przyjdzie
          >
          > taki i powie, że to koniec, a ona wtedy się rozpłacze i trzeba będzie
          > pocieszać... Gardzę takimi facetami!!!


          Masz racje, taki szlachetny ze niby o jej bolu mysli! A on o sobie! no i
          oczywiscie zaoszczedzi mu tu wyrzutow sumienia, prawda? (Jezeli ma)

          Ja tu probuje pomoc znajomej i zgadywac "co ON ma na mysli", a wystarczylo by
          zeby ten wazny ON, tylko po ludzku do niej zadzwonil! To chociaz by jej okazal w
          ten sposob szacunek. pozdr.
      • mc_maras Re: Spoko, spoko! :-) 08.01.02, 09:11
        koffi napisała:

        > Poza tym jednak, mężczyznę, który ma cywilną odwagę, wspominałabym pewnie z
        > szacunkiem, a mojego ostatniego pana tylko z zimną furią. Pozdrawiam
        > k.

        Hmmm, mam nadzieje, ze pewna mila pani, ktorej mialem "cywilna odwage" przyznac
        sie, ze szukam jednak kogos innego, mimo wszystko mysli o mnie dobrze... :-)

        Tu jeszcze chcialbym obronic troche nasz rodzaj: mimo, ze takie sytuacje sa
        niezbyt przyjemne (dla obu stron) to nie tylko zadzwonilem, ale i wolalem
        zaproponowac spotkanie, niz przekazywac TAKIE informacje przez slepy telefon...
        Takze, widzicie Szanowne Panie, zdarzaja sie i tacy. ;-)

        Ludzie! Podchodzcie do takich spraw troche mniej powaznie - bo sami sobie
        niszczycie zdrowie! Lepiej je zachowac dla tej odpowiedniej osoby...
        Pojawi sie.... to kwestia czasu....
        ...przynajmniej ja mam taka nadzieje! :-)

        Pozdrawiam!
        MC_Maras


        PS. ...a na spotkaniu pani cale szczescie sie nie rozplakala, za to gdy
        odprowadzalem ja do domu, pomachala mi przed nosem miotaczem gazu! :-D
        Taka byla dowcipna! :-)

    • suzan Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 19.12.01, 22:34
      Ja tez nie rozumie tych facetow. Dlaczego z nich tacy egoisci.
      Taki jeden najpierw mowi - kocham Cie, szaleje za Toba, daj mi szanse.
      Ja mu pokazuje, ze mi na nim zalezy. A on co ? nie odzywa sie od 4 dni ????
      Stare przyslowie mowi "najlepsza jest pogarda", ale chyba nie wytrzymam i
      zadzwonie ...............
      • Gość: koffi Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.01, 21:44
        Ja nie wytrzymalam. Zachowal sie jakby nigdy nic. Tfu, nietrzeba bylo tego
        robic, teraz sie czuje podle.
    • sombre Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 22.12.01, 22:07
      Gardzicie nami? Dziewczyny, co Wy wypisujecie...? Wasza megalomania i
      operowanie stereotypami są doprawdy zdumiewające. Bez obrazy, ja rozumiem wasze
      oburzenie. Ale nie macie monopolu na empatię, naprawdę. My też myślimy,
      uwierzycie, o Waszym bólu. I potrafimy zakończyć jak człowiek. Tylko to też
      jest dla nas trudne, dacie wiarę? I przed, i podczas, i po.
      Jakże często widuję fajną pannę za rączkę z takim podejrzanym gładkim
      mięśniakiem, że yych... A potem się takie dziwią, że wychodzi z niego bydlę.
      • b.smutna Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 23.12.01, 00:27
        Powiedz mi Sombre, czy mezczyzni czuja sie zle jak rzuca panne? czy sumienie
        sie odzywa? bo chociaz to by usmierzylo troche bol tej odrzuconej. pozdr.
      • kini Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 27.12.01, 10:46
        sombre napisał(a):

        > Gardzicie nami? Dziewczyny, co Wy wypisujecie...? Wasza megalomania i
        > operowanie stereotypami są doprawdy zdumiewające. Bez obrazy, ja rozumiem wasze
        > oburzenie.

        Sombre, ty chyba czytałaś co drugą linijkę z mojego postu. Nie gardzę facetami.
        Natomiast gardzę tchórzami. Jeśli facet umie zakończyć związek jak trzeba, to
        wszystko w porządku - to się zdarza. Ale jeśli się nie odzywa, bo tak jest dla
        niego wygodnie, to dla mnie jest zwykłą podłą, małostkową świnią. Nie sądzę, żeby
        oczekiwanie odrobiny szacunku i przyzwoitości od drugiej osoby można było nazwać
        megalomanią.
        • Gość: premier Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć IP: *.client.attbi.com 27.12.01, 22:43
          A nie mowilem ze prawdziwego mezczyzne poznaje sie nie po tym jak zaczyna tylko
          jak konczy
    • sombre Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 28.12.01, 01:08
      Kini - masz zupełną rację (no, może z wyjątkiem tej co drugiej linijki :)
      Sugerowałem się bardziej ogólnym wrażeniem z wszystkich wypowiedzi, choć
      oczywiście rozumiejąc wasze racje. Przepraszam, trochę mnie poniosło.
      Zyczę udanego Sylwestra i oby nadchodzący rok przyniósł zaskakująco pozytywne,
      nowe znajomości z mężczyznami przez duże M :)))

      sombre
    • Gość: of Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć IP: 192.168.15.* 28.12.01, 13:37
      Czasem dlatego, że boją się Was zranić (sic) i mają poczucie winy. Też mi się
      zdarzyło, choć wiem, że to głupie: powinno się raczej kierować poczuciem
      odpowiedzialności (wyjaśnię na innym zupełnie przykładzie - przetrzymaną
      książkę z bilioteki powinniśmy odnieść i dorzucić czekoladkę, a nie chować ją
      pod biurko i czekać w rezultacie na kolejne pozwy). Głupio mi, mimo że to
      rozumiem. A może to jak z jedzeniem mięsa: byle nie przy nas zarzynano...
      Głupie, tchórzlwe i nieszczere samce jesteśmy!
      • roskoszna Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 28.12.01, 13:40
        Gość portalu: of napisał(a):

        > Czasem dlatego, że boją się Was zranić (sic) i mają poczucie winy. Też mi się
        > zdarzyło, choć wiem, że to głupie: powinno się raczej kierować poczuciem
        > odpowiedzialności (wyjaśnię na innym zupełnie przykładzie - przetrzymaną
        > książkę z bilioteki powinniśmy odnieść i dorzucić czekoladkę, a nie chować ją
        > pod biurko i czekać w rezultacie na kolejne pozwy). Głupio mi, mimo że to
        > rozumiem. A może to jak z jedzeniem mięsa: byle nie przy nas zarzynano...
        > Głupie, tchórzlwe i nieszczere samce jesteśmy!

        A masz nadal duze wyrzuty sumienia?

        • laura! Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 28.12.01, 20:15
          Temat końca jest uniwersalny, nie dotyczy wcale tylko jednej płci.
          Koniec jest zawsze dyskomfortem, szczególnie dla tej strony, która coś czuje i
          tu tkwi sedno dramatu. Patologia miłości polega na tym, iż na przegranej
          pozycji stoi zawsze osoba, która bardziej kocha. Równowaga emocji to jakiś
          miraż, nie istnieje, tak samo jak rzadko o doskonałą symetrię w naturze. To
          najczęściej równowaga świętego spokoju i stabilizacja przedmiotowa cementuje
          związki, w których po kilku latach stajesz się dodatkowym meblem we własnym
          mieszkaniu.
          Jeśli coś wygasa po obu stronach z tą samą siłą, to niepotrzebne są nawet
          telefony prawdy, jedna i druga strona przyjmuje ich brak z ulgą. Gdy jednak
          uczucie wciąż istnieje po jednej ze stron, koniec zawsze będzie bolesny, więc
          trochę ze strachu, a trochę dla podkreślenia swojego „humanitaryzmu” ludzie
          wybierają gaz usypiający od wbicia noża w brzuch.
          I nie mówcie, że tak naprawdę oczekujecie tego ostrego śmiertelnego ciosu...
          takie ciosy pozostawiają wielką dziurę we wnętrznościach, przez którą wciąż
          wieje lodowaty wiatr bezsennych nocy. Każdy koniec boli, a ten zadany przez
          bohaterskie słowa odwagi rodzi często niepotrzebną nienawiść. Ważne jest aby
          nie pozwalać sobie na zadawanie takich ciosów, każdy powinien być na tyle pewny
          swojej wartości, ze jeśli tylko poczuje zapach gazu, powinien umieć odciąć się
          od jego dopływu.... tylko z drugiej strony kogo na to stać, kogoś racjonalnie
          myślącego w więc nie zakochanego... paradoks miłości.
          Sens jest taki, że jeśli zastanawiasz się nad tym czy wypada zadzwonić, to
          znaczy ze już ustawiasz się na tej gorszej pozycji i że coś jest nie tak z tym
          całym uczuciem. Jeśli masz przyjaciela, to dzwonisz i tu żadna ze stron nie ma
          wyrzutów, że się naprasza. To smutne, że właśnie miłość dostarcza takich
          dylematów.
          • Gość: e. Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć IP: 192.168.3.* 30.12.01, 20:28
            laura! napisał(a):

            > Temat końca jest uniwersalny, nie dotyczy wcale tylko jednej płci.
            > Koniec jest zawsze dyskomfortem, szczególnie dla tej strony, która coś czuje i
            >
            > tu tkwi sedno dramatu. Patologia miłości polega na tym, iż na przegranej
            > pozycji stoi zawsze osoba, która bardziej kocha. Równowaga emocji to jakiś
            > miraż, nie istnieje, tak samo jak rzadko o doskonałą symetrię w naturze. To
            > najczęściej równowaga świętego spokoju i stabilizacja przedmiotowa cementuje
            > związki, w których po kilku latach stajesz się dodatkowym meblem we własnym
            > mieszkaniu.
            > Jeśli coś wygasa po obu stronach z tą samą siłą, to niepotrzebne są nawet
            > telefony prawdy, jedna i druga strona przyjmuje ich brak z ulgą. Gdy jednak
            > uczucie wciąż istnieje po jednej ze stron, koniec zawsze będzie bolesny, więc
            > trochę ze strachu, a trochę dla podkreślenia swojego „humanitaryzmu”
            > ; ludzie
            > wybierają gaz usypiający od wbicia noża w brzuch.
            > I nie mówcie, że tak naprawdę oczekujecie tego ostrego śmiertelnego ciosu...
            > takie ciosy pozostawiają wielką dziurę we wnętrznościach, przez którą wciąż
            > wieje lodowaty wiatr bezsennych nocy. Każdy koniec boli, a ten zadany przez
            > bohaterskie słowa odwagi rodzi często niepotrzebną nienawiść. Ważne jest aby
            > nie pozwalać sobie na zadawanie takich ciosów, każdy powinien być na tyle pewny
            >
            > swojej wartości, ze jeśli tylko poczuje zapach gazu, powinien umieć odciąć się
            > od jego dopływu.... tylko z drugiej strony kogo na to stać, kogoś racjonalnie
            > myślącego w więc nie zakochanego... paradoks miłości.
            > Sens jest taki, że jeśli zastanawiasz się nad tym czy wypada zadzwonić, to
            > znaczy ze już ustawiasz się na tej gorszej pozycji i że coś jest nie tak z tym
            > całym uczuciem. Jeśli masz przyjaciela, to dzwonisz i tu żadna ze stron nie ma
            >
            > wyrzutów, że się naprasza. To smutne, że właśnie miłość dostarcza takich
            > dylematów.


            Droga Lauro.
            Wiele mądrości w tym co piszesz. Ja właśnie teraz czekam na telefon. Na niego. Od
            pierwszego dnia Świąt. I strasznie się boję chwili kiedy on tu wróci, bo
            wyjechał "walczyć" ze swoją rodziną, która nieodmiennie od lat steruje jego
            losem. A teraz on chce to zmienić. I od tego zależy nasza przyszłośc. I bardzo
            się boję że mu sił nie starczy na przeciwstawienie się im. I to mnie paraliżuje.
            Serce, głowę, żołądek, mięśnie, i też są bezsenne noce z koszmarnym uczuciem
            lęku. Że wróci i powie, że chce a nie może. A ja jestem bezsilna. Nie mogę nawet
            z nim porozmawiać. Bezsilność i bezradność mnie poraża. On nie dzwoni, ja nie
            mogę, zresztą wie że jestem i czekam i że może w każdej chwili do mnie -
            telefonicznie, fizycznie i wogóle. Nigdy wcześniej tak nie kochałam, i strasznie
            się boję. Szukam zajęć aby nie oszaleć. Szukam ludzi. Ale mój paraliż trwa. W
            gardle mi rośnie. Miłość jest piękna, ale czasem zbyt mocno boli. Po co to
            wszystko więc? Ludzi szukam.
            Pozdrawiam.
            • Gość: ewa25 Czy to ten sam???? IP: *.chello.pl 08.01.02, 10:38
              Czytajac wasze posty zaczelam sie zastanawiac czy czasami wszystkie nie
              mialysmy tego samego faceta. Moj uroczy informatyk z Krakowa tez niestety nie
              umie konczyc. Ale jego zachowanie jest jeszcze bardziej dziwne. Skonczylam ten
              zwiazek ja, motywujac to jego niesubordynacja i ciaglym brakiem czasu i
              zainteresowanie mna. On zapewnial mnie o jego uczuciach i o tym ze sie postara
              udowodnic jaki jest naprawde. A jaki jest??? Wczoraj sie ze mna umowil i nie
              przyszedl i nie dal znaku zycia... to dopiero jest podle. Czy to miala byc
              zemsta??? bo jakos nie rozumiem powodow...
              • mirinda Re: Czy to ten sam???? 08.01.02, 13:29
                nie chcę się powtarzac ale inaczej się nie da.
                od roku jestem sama, nie absolutnie nie z wyboru - tylko akurat tak się to
                życie ułozyło moze od razy zaznaczę że bardzo mi z tym żle

                przyszedł Sylwester byłam z kolegą koleżanki - widzielismy się pierwszy raz
                coś zaiskrzyło - bawiłam się wspaniale - i tak sobie skrycie myślałam że a nóż
                MOŻE................
                potemfantastyczna noc odwióżł mnie do domu
                wziął telefon
                śpię ze swoją komórka już drugi tydzień

                niby sama sobie tłumacze przecież nic sobie nie obiecywaliśmy
                nic nie ustalalismy

                to ja wziełam tą NOC -CUDOWNA NOC za coś więcej
                dla niego jak widac nie miało to większego znaczenia
                pocieszam sie jednak tym że nawet przez chwilkę nie dał mi odczuc że jestem
                jedną z wielu,,,,,,,,,,,,,,,,

                było wspaniale dlatego tak tęsknię,,,,,,,,,,,,,

                tylko dlaczego mogę tu tylko napisac BYŁO??
    • Gość: tazoo Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć IP: *.talnet.pl 08.01.02, 14:25
      Bo są duchowymi tchórzami. A może mamuśki za nich załatwiały wszystkie
      nieprzyjemne sprawy, by uchronić synków i taki efekt. Wiem coś o tym z
      życiowego doświadczenia.
      • Gość: pomerank Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć IP: *.*.*.* 08.01.02, 16:08
        Ja też wiem.... ehhh....
    • Gość: Duszek Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć IP: 204.38.97.* 08.01.02, 17:42
      dlaczego? bo pozostawiaja to nam...
    • kasia17 Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 08.01.02, 22:47
      Sa bezdusznymi egoistami,trudno im się przyznać wprost,że odnależli dla siebie
      coś co im wystarcza,zapełnia czas,są zadowoleni(może częściowo),ale zaanga
      zowanie ,które było na początku minęło,jest imżyc wygodniej,tak jak sobie teraz
      wybrali,nie odczuwają sami bólu i nie mysla o tym ,że ich postepek krzywdzi
      innych.
      • mirinda Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 09.01.02, 10:03
        a może to nie tak,,,,,,,,

        rozmawiałam na ten temat wczoraj z bratem i powiedział że nie oddzwania bo
        czeka aż dziewczyna to pierwsza zrobi
        gdy zapytałam a jak nie zadzwoni - w odpowiedzi usłyszałam TO TRUDNO

        cooo? trudno - bardzo dużo jak widac w ICH życiu znaczymy skoro fakt że nie
        wykonało się telefonu może mieć decydujące znaczenie na przyszłość

        a tak wogóle to my ( kobiety) juz takie jestesmy ze wystarczy nam gest dobre
        słowo jego reka w mojej by NA COŚ LICZYĆ
        zaczynaja się wyobrażenia co by było gdyby
        i zanim się nie obejzymy dochodzimy do momentu gdy w naszej BAJCE on prosi nas
        o ręke a póżniej żyjekmy długo i szczęśliwie
        no i nie jest wcale niczym dziwnym fakt że gdy ON nie zadzwoni czujemy się tak
        ie zawiedzione i nieszczęśliwe - bO W ZASADZIE TO JUŻ JEMU CHCIAŁYŚMY (
        OCZYWIUŚCIE W PRZENOŚNI ) RODZIĆ DZIECI
        • mc_maras Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 09.01.02, 16:34
          Dzieki Mirindo!

          ...bo czytajac niektore teksty zaczalem sie juz wstydzic za cala brzydka polowe
          ludzkosci... :-)

          Na 100% to kwestia podejscia do sprawy.
          Jako jeden glos w masie powiem, ze czasem ciezko mi zwracac uwage na
          szczegoly/gesty (co przychodzi zapewne niejako naturalnie Paniom...).
          Tylko dlaczego jest to od razu odbierane negatywnie?!?

          Panie Kochane! Nie wyciagajcie zbyt daleko idacych wnioskow! A szczegolnie tych
          negatywnych! Toc to mozna sie nerwicy nabawic, czy cus...

          Ja zawsze stosuje "zasade domniemanej niewinnosci". Naprawde pomaga! :-)

          PS#1. Oczywiscie "zrywanie" bez powiadomienia jest nie-fair. Choc prywatnie
          uwazam "zrywanie" przez telefon za rownie niestosowne. To zbyt ciezki kaliber
          jak na taki kabelek...

          PS#2. No i by odbic pileczke, dodam, iz nie tak dawno temu to ja czekalem sobie
          dluuuugo na telefon od pewnej przemilej kolezanki i sie nie doczekalem (bylismy
          wstepnie umowieni). Zlapalem ja pozniej sam. Ale wieczor przepadl
          bezpowrotnie...
          ...a nie zadzwonila bo... nie zadzwonila. :-D
          ..ot swoj chl.. ..swoja kobita chcialem powiedziec... :-)
          • mirinda Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 10.01.02, 10:26
            Zasada domniemanej niewinnosci ...
            ciekawe

            Tylko dlaczego ona ma się zmieniać ( z czasem) w zasadę czekaj do
            nieskończoności...

            Może to egoistyczne ale lepiej sie poczułam słysząc że Ty tzn. Wy -MĘŻCZYŻNI
            również raz na jakiś czas czekacie na telefony od mojej części płci

            Tylko że dla Was wydaje sie że jedynie czekacie a my śpimy z telefonami
            komórkowymi...
            a może wstydzicie sie pokazac że Wam zależy..... no i znów zaczynam się
            zaplątywac w typową dla kobiet logikę ZALEZEC -
            tak nam jeśli jest na randce fajnie przyjemnie miło - zaczyna zależeć
            a Wam?
            szczerze mówiąc trudno mi zdefiniowac co Wy wtedy czujecie,,,
            proszę o pomoc w tej kwestiiiii
            pozdrawiam,
            • Gość: mc_maras Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć IP: 10.197.131.* 11.01.02, 12:27
              mirinda napisał(a):

              > Zasada domniemanej niewinnosci ...
              > ciekawe
              > Tylko dlaczego ona ma się zmieniać ( z czasem) w zasadę czekaj do
              > nieskończoności...

              Z tym domniemaniem chodzi mi o to, by nie myslec od razu zle o tej drugiej
              osobie. Najpierw na 1000 sposobow trzeba ja samemu usprawiedliwic. Jesli jednak
              FAKTY beda stanowic inaczej - to trudno. Myslac dobrze unikniemy na pewno
              niepotrzebnych spiec, klotni, itp.
              ...a czekac nie ma co! Szukac, szukac, szukac! :-) Nie zalamywac sie!

              Wracajac do mojej czarujacej kolezanki, ktora tak srogo sie zemscila na rodzaju
              meskim ;-), nigdy pozniej nie pomyslalem o niej z tego powodu zle (a nie jestesmy
              razem, wiec moge rozwazac to stosunkowo obiektywnie). Moze dla przykladu:
              1. zapomniala - ot, kazdemu moze sie zdarzyc...
              2. zle sie poczula - ale nie chciala sie do tego przyznac lub klamac - Jej prawo!
              3. jest jeszcze bardziej niesmiala niz ja - w co trudno mi uwierzyc, ale to
              tearetycznie mozliwe :-)
              4. nie miala pod reka telefonu
              5. ratowala wlasnie ludzi z plonacego np. smiglowca - ale nie lubi sie chwalic
              6, 7, 8.... az do 1000
              Nigdy nie wnikalem, jak bylo naprawde - bo to moglo doprowadzic tylko do
              klopotow! A tak, to nadal czuje do niej co najmniej sympatie. :-)
              Most wiec wciaz stoi - mozna w razie potrzeby zawrocic!

              > Może to egoistyczne ale lepiej sie poczułam słysząc że Ty tzn. Wy -MĘŻCZYŻNI
              > również raz na jakiś czas czekacie na telefony od mojej części płci

              Do uslug! :-D

              > Tylko że dla Was wydaje sie że jedynie czekacie a my śpimy z telefonami
              > komórkowymi...

              To chyba kwestia przykladania wagi do sprawy...
              Tak przynajmniej to widze.
              Faktycznie, mi sie swiat nie zawali jak mnie jakas Pani porzuci czy nie zadzwoni -
              choc oczywiscie jest to przykre.

              > a może wstydzicie sie pokazac że Wam zależy..... no i znów zaczynam się
              > zaplątywac w typową dla kobiet logikę ZALEZEC -
              > tak nam jeśli jest na randce fajnie przyjemnie miło - zaczyna zależeć
              > a Wam?
              > szczerze mówiąc trudno mi zdefiniowac co Wy wtedy czujecie,,,
              > proszę o pomoc w tej kwestiiiii

              ufff, co za trudne pytania! :-)
              Czasem (ja) mam straszny chaos w glowie.
              Czasem doskonale wiem, jak to sie skonczy (bo ja chce sie wycofac - z roznych
              powodow).
              Generalnie nie bede sie wypowiadal za reszte, bo mam do wielu spraw dosc dziwne
              podejscie. Za siebie powiem, ze staram sie nie patrzec nigdy przez pryzmat bardzo
              milego ostatniego spotkania, tylko objac sytuacje szerzej, dalej, glebiej -
              dlatego czasem decyzje moga sie w danej chwili wydawac irracjonalne...

              > pozdrawiam,

              to ja tez pozdrawiam! :-)

              • mirinda Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 11.01.02, 15:52
                Witam Cię mc-maras!

                Jak by to zgrabnie ując a przy okazji przekazac to co chce się powiedzieć ?
                po 1 w odpowiedzi na Twoją sugestie -SZUKAM!!!!
                Nie należe do tej grupy( nie mam nic przeciwko nim) szarych myszek -nieśmiałośc
                to raczej cecha która mnie nigdy nie zdołała zapanować moim charakterem ( więc
                niby powinno mi być łatwiej)i naprawdę szukam ale może chodzę nie tam gdzie
                trzeba jadę nie tym autobusem którym powinnam za wcześnie wysiadam z
                tramwaju ....
                jak widzisz poszukiwania w toku

                po 2 staram sie usprawiedliwiac mojego partnera Sylwestra - i jsz szczerze
                mówiąc myślałam że pogodziłam się z faktami że tak w zasadzie to nie zrobiłam
                na nim takiego wrażenia jak mi się wydawało albo nie jestem w jego typie - albo
                przehechał go samochód albo ma szlaban bo chodził na waksy - jak widzisz biorę
                pod uwagę wiele możliwości
                i jak wspomniałam myślałam że mam to już za soba gdy dziś przez pomyłke -głupi
                przypadek wpadło mi jego zdięcie w ręke i.............. no i serce wali jak
                szalone żełądek pod szyją czuję sie jak bym miała zdawać maturę lub jak by mnie
                przyłapano na kradzierzy...............
                więc ,,, zaczynam wszystko od początku -sprawdzam czy nie mam przypadkiem
                nieodebramnych rozmów sms-ów i patrze na kalendarz że w sumie to tak wiele dni
                nie minęło i może jeszcze zadzwoi - bo przecież mógł być czymś zajęty


                cholera jak widzisz sytuacja jest JAK BŁĘDNE KOŁO w rzeczywistości jeszcze
                nigdy tak głupio siuę nie zachowywałam ( proiszę mnie tylko nie posądzać że mam
                jakieś NAŚCIE lat i w tym wieku takie sytuacje się zdarzają)



                • mc_maras Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 11.01.02, 16:32
                  :-)

                  Eee, to Ty musisz miec jakies fajne zdjecia, co?
                  Przyznaj sie! :-)
                  ...hmmm, muszę zawsze prosic kolezanki o podobne fotki... :-P

                  A w ramach solidarnosci miedzy-plciowej (brrr) dodam, ze po nocy (nota bene)
                  sylwestrowej, mialem kilka dni totalnej zawieruchy w glowie z powodu pewnej
                  Pani, ktorej to JA, by bylo smieszniej, delikatnie dalem do zrozumienia, ze nie
                  jestesmy chyba z tego samego zestawu Puzzle. Coz, po pewnym czasie tzw. "zdrowy
                  rozsadek" zabija wszystkie uczucia. Choc ciekawe jak zachowa sie moj zaladek
                  (+serducho+dwunastnica, etc), gdy Ja znow gdzies spotkam. Niestety nie mam Jej
                  zdjecia ;-)

                  Dlatego nie dziwia mnie za bardzo Twoje reakcje...

                  Pozdrawiam Mirindo i Powodzenia!!!
                  Znikam. Pstryk.
                  • Gość: mirinda Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć IP: *.giraud.fr 14.01.02, 09:39
                    Witam,
                    Przez week-and miałam czasna rozmyślania i doszłam do wniosku, że czekam
                    jeszcze ten tydzień i to ja do niego zadzwonię...
                    ( Tylko najpierw muszę zdobyc jego numer co może być troszeczkę krępujące bo za
                    nim do niego zadzwonię zostanie poinformowany - z pewnośćią że ... no właśnie
                    ze co? że jakaś dziewczyna NIE CHCE DAĆ MU ŚWIĘTEGO SPOKOJU! No ale trudno- mam
                    nadzieje ze jakość dam sobie rade)
                    Trudno jak się okaże że zrobiłam z siebie "błazna" będę miała nauczkę na
                    przysłośc - ale mam nadzieje że będzię włąsnie odwrotnie...

                    pozdrawiam,
                    • mc_maras Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 14.01.02, 13:32
                      Gość portalu: Mirinda napisała:

                      > Trudno jak się okaże że zrobiłam z siebie "błazna" będę miała nauczkę na
                      > przysłośc - ale mam nadzieje że będzię włąsnie odwrotnie...

                      Przepraszam, ale nie zdzierzylem :0)
                      Nie za bardzo widze, w jaki sposob mozesz zrobic z siebie "blazna"...
                      ...i co za nauczka na przyszlosc? By siedziec cicho? Eeee! Nie przesadzaj!
                      Ale to jest chyba jakas szersza zasada, bo jak kiedys pewna Pani chciala mnie
                      lepiej poznac, to stracila pol zdrowia, by w ogole do mnie zadzwonic! (specjalnie
                      o to spytalem). I miala podobne obawy (tzn. czy sie nie wyglupi, czy nie sprawi
                      mi klopotu, itp). A pozniej nie dzwonila, bo nie chciala byc natretna (!). No i
                      oczywiscie to mi sie przy okazji dostalo, bo to ponoc ja mialem zadzwonic...
                      Hmmm, kto wymyslil te cholerne telefony!?! :-D

                      a wiec:
                      1. nie wyglupi sie. Odwrotnie - to bardzo mile. U mnie wzbudza szacunek i
                      wdziecznosc - to chyba naturalne, co nie? :-)
                      2. sprawi klopot. Ale warto, bo moze z tego byc duzo przyjemnosci. Bez klopotu
                      nie ma przyjemnosci. :-)

                      ad 2) jesli chcesz sie troche zabezpieczyc, to moze popros osobe trzecia, by
                      sie "oficjalnie" zapytala tego Twojego Kolege, czy zechce dac Ci swoj numer
                      telefonu. Jesli da, to okay, gosc jest Twoj :-). Jesli nie bedzie chcial dac - to
                      masz problem z glowy (niestety!). Uwazam cos takiego jako zagranie fair (bo to on
                      zadecyduje, kto ma jego numer telefonu). A Tobie moze oszczedzi troche stresu...

                      Powodzenia!
                      • mirinda Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć 14.01.02, 13:45
                        Witam ponownie!
                        Z tym telefonem to dokładnie tak miałam zrobic - i dziękuję za DOBRE rady!

                        No ale właśnie... co sobie myślicie jak to dziewczyna do Was pierwsza oddzwania
                        ( mam nadzieję ze mogę pominąć wątek kto i po co wynalazł telefon:) )
                        A własciwie to szczerze mówiąc to pierwszy raz w życiu będeą w takiej sytuacji
                        i nie bardzo wiem o co pytac ( znam wiele słów ale zwykle w takich sytuacjach
                        ich braknie;) :
                        Jak tam?
                        Co słychać
                        Co u Ciebie?
                        to chyba złe pytania przecież my się prawie nie znamy,,,
                        No i jak rozegrac sprawę "zwabienia " go w jakies miejsce?

                        rozumiem że moge liczyc na propozycje rozwiązań z Twojej strony ( jako drugirj
                        strony medalu)

                        • Gość: mc_maras Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć IP: 10.197.131.* 15.01.02, 13:58
                          Mirinda napisała:

                          > ale właśnie... co sobie myślicie jak to dziewczyna do Was pierwsza oddzwania

                          My (czyli ja i.... no wlasnie, chlopaki pomocy!) myslimy tak:
                          "O w morde! Gdzie tu sie schowac!?!" :-D
                          a tak serio:
                          "No, no, no! Ale odwazna kolezanka!! I w dodatku chce mnie poznac!!! Trzeba
                          sprawdzic co i jak."
                          Na poczatku jest to jak uderzenie mlotem miedzy oczy. Ale gdy juz sie wstanie to
                          do glosu przychodzi ciekawosc. ?:-]

                          > No i jak rozegrac sprawę "zwabienia " go w jakies miejsce?
                          > rozumiem że moge liczyc na propozycje rozwiązań z Twojej strony ( jako drugirj
                          > strony medalu)

                          Hmmm, tu za bardzo nie pomoge...
                          Ja od razu ulatwiam zycie i sam proponuje jakies spotkanie zanim rozmowa sie
                          rozwinie lub zabrnie w slepy zaulek. W praktyce nastepuje to wiec po jakichs 7
                          slowach :-)
                          "czesc" - zagaja kolezanka
                          "no czesc" - odpowiadam wylewnie
                          "tu ....... i chcialabym cie lepiej poznac" - lub wariacje
                          "no to gdzie i kiedy sie spotykamy" - znienacka przechodze do pointy
                          "....."
                          "ok. do zobaczenia"
                          ...i po sprawie :-)
                          Ale moze sie to wiaze z tym, ze b. nie lubie rozmawiac przez telefon. Wole sie z
                          tym kims spotkac.
                          Jesli mialbym cos jednak zaproponowac to polecalbym jak najszybsze przejscie
                          do "tematu wlasciwego" - bez krecenia, owijania w bawelne, rozmowach o pogodzie,
                          itp. Walnij o co Ci chodzi i czekaj na reakcje. Jak sie bedzie wahal, to
                          zaproponuj, ze zadzwonisz jeszcze raz (umow sie dokladnie kiedy) i juz.
                          Ja, jako druga strona medalu, czulbym sie w takiej sytuacji komfortowo.
                          No wlasnie. Zawsze dogaduj sie konkretnie (co do dat, godzin, itp).
                          Teksty: "zadzwonisz?" "no, zadzwonie" prowadza do tego, ze pozniej biedna "spisz
                          z komorka" jak to juz kiedys napisalas. I zostawiaj inicjatywe w swoich rekach -
                          to Ci pozwoli kontrolowac sytuacje!
                          Tak to przynajmniej widze.

                          ...a tak w ogole, to co to za roznica, kto do kogo dzwoni, co? :-)
                          Wazne by sie dogadac!

                          ...no to zyjcie dlugo i szczesliwie! :-)
                          • Gość: mirinda Re: nie dzwoni - dlaczego mężczyźni nie umieją kończyć IP: *.giraud.fr 16.01.02, 13:49
                            Gość portalu: mc_maras napisał(a):

                            > Mirinda napisała:
                            >
                            > > ale właśnie... co sobie myślicie jak to dziewczyna do Was pierwsza oddzwan
                            > ia
                            >
                            > My (czyli ja i.... no wlasnie, chlopaki pomocy!) myslimy tak:
                            > "O w morde! Gdzie tu sie schowac!?!" :-D
                            OJ JAK MIŁO TERAZ WIEM ŻE NAJLEPIEJ DZWONIĆ GDY MAM PEWNOŚĆ ŻE " STOI W SZCZERYM
                            POLU" :)
                            > a tak serio:
                            > "No, no, no! Ale odwazna kolezanka!! I w dodatku chce mnie poznac!!! Trzeba
                            > sprawdzic co i jak."
                            > Na poczatku jest to jak uderzenie mlotem miedzy oczy. Ale gdy juz sie wstanie t
                            > o
                            > do glosu przychodzi ciekawosc. ?:-]
                            CZY MAM UPRZEDZIC JEGO ZNAJOMYCH O ZAKUPIE WIĘKSZEJ ILOŚCI BANDARZY I ŚRODKÓW
                            OPATRUNKOWYCH? BO SĄDZĘ ŻE TYM RAZEM TO BEDZIE UDERZENIE "NIE Z TEJ ZIEMI" ;)
                            >
                            > > No i jak rozegrac sprawę "zwabienia " go w jakies miejsce?
                            > > rozumiem że moge liczyc na propozycje rozwiązań z Twojej strony ( jako dru
                            > girj
                            > > strony medalu)
                            >
                            > Hmmm, tu za bardzo nie pomoge...
                            > Ja od razu ulatwiam zycie i sam proponuje jakies spotkanie zanim rozmowa sie
                            > rozwinie lub zabrnie w slepy zaulek.
                            A MOŻE TO JA WŁAŚCIWIE POWINNAM ZADZWONIC DO CIEBIE? SKORO MASZ TAKIE DOBRE
                            SERDUSZKO???;)) W praktyce nastepuje to wiec po jakichs 7
                            > slowach :-)
                            > "czesc" - zagaja kolezanka
                            NO A JAK KTOŚ POWIE WITAM CIĘ ??? ;0)
                            > "no czesc" - odpowiadam wylewnie
                            > "tu ....... i chcialabym cie lepiej poznac" - lub wariacje
                            > "no to gdzie i kiedy sie spotykamy" - znienacka przechodze do pointy
                            > "....."
                            > "ok. do zobaczenia"
                            > ...i po sprawie :-)
                            > Ale moze sie to wiaze z tym, ze b. nie lubie rozmawiac przez telefon. Wole sie
                            > z
                            > tym kims spotkac.
                            > Jesli mialbym cos jednak zaproponowac to polecalbym jak najszybsze przejscie
                            > do "tematu wlasciwego" - bez krecenia, owijania w bawelne, rozmowach o pogodzie
                            > ,
                            > itp. Walnij o co Ci chodzi i czekaj na reakcje. Jak sie bedzie wahal, to
                            > zaproponuj, ze zadzwonisz jeszcze raz (umow sie dokladnie kiedy) i juz.
                            > Ja, jako druga strona medalu, czulbym sie w takiej sytuacji komfortowo.
                            > No wlasnie. Zawsze dogaduj sie konkretnie (co do dat, godzin, itp).
                            > Teksty: "zadzwonisz?" "no, zadzwonie" prowadza do tego, ze pozniej biedna "spis
                            > z
                            > z komorka" jak to juz kiedys napisalas. I zostawiaj inicjatywe w swoich rekach
                            > -
                            > to Ci pozwoli kontrolowac sytuacje!
                            > Tak to przynajmniej widze.
                            >
                            > ...a tak w ogole, to co to za roznica, kto do kogo dzwoni, co? :-)
                            > Wazne by sie dogadac!
                            > WAŻNE TO CHŁOPAKI- PRZEPRASZAM MĘZCZYŻNI POWINNI PIERWSI DZWONIC!!!!!!!!!!!
                            > ...no to zyjcie dlugo i szczesliwie! :-)

                            HM DO TEGO TO JESZCZE DALEKA DROGA!


                            POZDRAWIAM,
Pełna wersja