Narzeczona, czy Przyjaciółka?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.07, 11:57
Niestety moja desperacja sięgła zenitu i muszę się z moim problemem podzielić z ludźmi, którzy nigdy mnie nie znali i znać nie będą, czyli z Wami.

Jest taka sytuacja, że cztery lata byłem w szczęśliwym związku. Rok temu moja Dziewczyna została 'przemianowana' na Narzeczoną. I tak sobie mieszkaliśmy razem, planowaliśmy wspólnie przyszłość, aż do momentu, kiedy poznałem przez internet pewną Kobietę. Nie szukałem Jej i nigdy bym nikogo nie szukał.. bo po pierwsze byłem szcześliwy, a po drugie nie w głowie mi były nigdy flirty.

Niestety po kilku tygodniach zdałem sobie sprawę, że na owej 'dopiero' co poznanej Osobie bardzo mi zależy. W tym samym dniu, kiedy to sobie uzmysłowiłem - powiedziałem o tym mojej Narzeczonej. Po pierwsze dlatego, że postanowiłem nigdy niczego nie ukrywać przed moją Dziewczyną, po drugie - nigdy Jej nie okłamywać, a po trzecie - myślałem, że mi coś doradzi.

Jedyną Jej radą było: zrób tak, żeby było dla Ciebie jak najlepiej. No pięknie - pomyślałem. Nie takiego czegoś się spodziewałem - oczekiwałem, że powie, iż mam przestać się wygłupiać i od przestać myśleć o kimś, kogo nawet na żywo nie widziałem.

Załamała mnie trochę ta odpowiedź. Ktoś, kogo kochasz ponad życie - nie chce o ciebie walczyć. Daje Ci wolną rękę i przy okazji mówi, że owszem kocha mnie, ale jeśli się rozejdziemy, to nie Jej nie stanie się żadna krzywda - od zawsze bowiem chciała spróbować to zrobić z innym i przekonać się, czy Jej dawna miłość obdarzyłaby Ją uczuciem..

Postanowiłem dać nam czas, żeby wszystko to się wyjaśniło. Nie minął nawet tydzień, kiedy dowiedziałem się, że moja ex nie tylko całowała się z dwoma kolesiami, to jeszcze z jednym odbyła stosunek. Na pytanie dlaczego tak zrobiła, odpowiedziała, że Jej się zachciało i tyle. Nie żałuje, że to zrobiła. Nie żałuje, że się całowała z innymi, bo jak to mówi - myślała, że już razem nie jesteśmy.. Fakt, z tej całej sytuacji można było wysnuć takie wnioski.. Ale czy kobieta, która mówi, że Cię kocha nad życie, może tak od razu 'przejść do rzeczy' ?

Dla mnie to był cios. Cios bolesny. Ból jaki wtedy poczułem, kiedy się o tym dowiedziałem, nie można było przyrównać do niczego innego, co wcześniej przeżyłem. A mogę bez cienia obłudy stwierdzić, że trochę fizycznego bólu w swoim życiu przeżyłem.. Psychicznego również..

Kiedyś myślałem, że po takim ciosie nie będę w stanie się pozbierać. Że nigdy nikomu nie wybaczę zdrady. Okazało się zupełnie inaczej - wybaczyłem, nawet stwierdziłem, że nadal ją bardzo mocno kocham.. ale zapomnieć o tym niestety się nie da.. I właśnie ta moja miłość do Niej tak mnie denerwuje i boli. Z jednej strony chcę do Niej wrócić - obiecała mi, że nigdy, kiedy będzie ze mna - mnie nie zdradzi. Wierzę w to, bo wiem, że jeśli mi to obieca, to dotrzyma słowa. Z drugiej jednak strony - zawsze będę pamiętał o tym, co mi zrobiła... Poza tym pozostaje jeszcze kwestia mojej Przyjaciółki - wiem, że kocha mnie ponad życie. Ja również coś do Niej czuje. Nie jest to taka miłość jak do mojej byłej Narzeczonej, ale wiem, że mógłbym być z Nią szczęśliwy.. Oczywiście nawet się nie pocałowaliśmy, nie mówiąc już o czymś innym.. na pewno jednak wiem, że nigdy by mi nie zrobiła tego samego co moja Była..

I co ja mam teraz zrobić? Wrócić do Narzeczonej, z którą spędziłem 4 najlepsze lata swojego życia, która bez skrupułów przespała się z innym, która nadal mnie ponoć kocha, ale której nigdy tego nie zapomnę, mimo że wybaczyłem? Czy wybrać moją Przyjaciółkę, która wspierała mnie w trudnych chwilach, nie skorzystała z okazji (a miała 100%) i mnie nie zdradziła, pomimo, że nie jestem z nią, ale którą niestety nie kocham tak mocno jak moją Ex?

Co robić? Co począć?
    • andrexx Re: Narzeczona, czy Przyjaciółka? 13.11.07, 12:06
      wybaczyć znaczy zapomnieć
    • fanka.turystyki Re: Narzeczona, czy Przyjaciółka? 13.11.07, 12:55
      Gość portalu: Revo napisał(a):


      > Niestety po kilku tygodniach zdałem sobie sprawę, że na owej 'dopiero' co pozna
      > nej Osobie bardzo mi zależy. W tym samym dniu, kiedy to sobie uzmysłowiłem - po
      > wiedziałem o tym mojej Narzeczonej. Po pierwsze dlatego, że postanowiłem nigdy
      > niczego nie ukrywać przed moją Dziewczyną, po drugie - nigdy Jej nie okłamywać,
      > a po trzecie - myślałem, że mi coś doradzi.

      To może ja Ci coś doradzę -nigdy nie mów kobiecie "jestem z Tobą, ale bardzo mi
      zależy na innej, poratuj i coś doradź".

      Po pierwsze -to dziecinne ze strony mężczyzny.

      Po drugie -to cholernie boli kobietę.

      Po trzecie -mnóstwo kobiet traktuje to jako swego rodzaju zdradę (czasami nazywa
      się to zdradą emocjonalną).

      Po czwarte -kobieta, której mówisz, że ma rywalkę w innej nic Ci radzić nie
      będzie, bo i co może doradzić?

      > Jedyną Jej radą było: zrób tak, żeby było dla Ciebie jak najlepiej.

      A czego chciałeś? Sceny zazdrości? Trzymania Cię przy sobie na siłę? Płaczu i
      błagań, żebyś jej nie zostawiał dla innej, na której "bardzo Ci zależy"?



      > No pięknie
      > - pomyślałem. Nie takiego czegoś się spodziewałem - oczekiwałem, że powie, iż m
      > am przestać się wygłupiać i od przestać myśleć o kimś, kogo nawet na żywo nie w
      > idziałem.

      Czyli jednak spodziewałeś się jakiejś jej określonej reakcji. Może nieświadomie
      próbowałeś sprowokować ją do zazdrości? Ale to nie była właściwa osoba do
      omawiania tego typu problemów -z ojcem, rozsądnym kumplem czy innym bardziej
      doświadczonym mężczyzną trzeba było to omówić.

      >
      > Postanowiłem dać nam czas, żeby wszystko to się wyjaśniło. Nie minął nawet tydz
      > ień, kiedy dowiedziałem się, że moja ex nie tylko całowała się z dwoma kolesiam
      > i, to jeszcze z jednym odbyła stosunek.

      Co znaczy "dać czas, żeby się wszystko wyjaśniło"? czyli znowu zapewne
      oczekiwałeś, że ona przyjdzie pierwsza do Ciebie i będzie po staremu. A ona
      wcale nie mądrzejsza od Ciebie, na zasadzie "zrobię mamie na złość i odmrożę
      sobie uszy" postanowiła się odegrać, dokopać Ci, upokorzyć (przespaniem się z
      innym), żeby pokazać sobie samej, że jej się żadna krzywda nie dzieje i że
      możesz sobie odejść do innej.


      > Co robić? Co począć?

      No i teraz Forum ma Ci odpowiedzieć... Rób jak uważasz -jedyna rada jaką dorosły
      człowiek może dać drugiemu dorosłemu człowiekowi. Ale weź na siebie
      odpowiedzialność za własne błędy.
      • Gość: Revo Re: Narzeczona, czy Przyjaciółka? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.07, 13:09
        >To może ja Ci coś doradzę -nigdy nie mów kobiecie "jestem z Tobą, >ale bardzo mi zależy na innej, poratuj i coś doradź".

        Nie chciałem tego Jej mówić. Ale miałem do wyboru: albo być z Nią szczery, albo ukrywać ten fakt do końca życia.. Teraz już wiem, że czasami lepszym wyjściem jest nie mówienie o wszystkim ukochanej Osobie..

        >A czego chciałeś? Sceny zazdrości? Trzymania Cię przy sobie na siłę? Płaczu i
        > błagań, żebyś jej nie zostawiał dla innej, na której "bardzo Ci zależy"?

        Nie chciałem scen zazdrości. Chciałem tylko jakiś znak, że Jej na mnie zależy. Niestety Ona nie zrobiła nic w tym kierunku..

        > Co znaczy "dać czas, żeby się wszystko wyjaśniło"?

        Po prostu chciałem, żebyśmy w spokoju przemyśleli to wszystko, co się stało. Widocznie każdy 'myśli' w różny sposób..

        >No i teraz Forum ma Ci odpowiedzieć...

        Nie.. Forum ma mi dać obraz na to wszystko, jak to wygląda z zewnątrz, a nie z 'linii frontu'. Decyzja i tak ostatecznie należy do mnie. To ja muszę zadecydować o tym wszystkim i potem z tym żyć..

        Dlatego dziękuję za takie wypowiedzi jak fanka.turystyki.
        • andrexx Re: Narzeczona, czy Przyjaciółka? 13.11.07, 13:30
          w sumie to ja cię Revo rozumiem
          w każdym facecie jest taka obawa
          Jest dziewczyna - narzyczona - zaraz macie byc meżem i żoną, kochasz
          ją, ale w duchu zadajesz sobie pytanie czy to na pewno ta jedyna,
          czy może miałbym szansę spotkać jeszcze większą miłość?
          I ta świadomość , że do końca życia tylko z nią, tylko jej ciało,
          codziennie jej słowa z rana no i te emocje , które już w stosunku do
          niej nie są takie jak na początku i boisz się co będzie dalej
          A internet kusi, nowe znajomości, nowe emocje
          tylko, że tam sam kreujesz nieświadomie obraz kobiety idealnej
          uwierz, z czasem ta przyjaciółka by spowszedniała i nie byłaby taka
          idealna, nie wiesz ile mówi ci o sobie i czy mówi prawdę

          A reakcja twojej dziewczyny - z innym facetem
          Nie tego się spodziewałaeś
          Myślałeś, że może to być potwierdzeniem jej uczuć, odnowa
          emocjonalna waszego związku
          A tu wyszło gó..
          Ciężko jest takie coś zapomnieć, ale po cześci masz to na swoje
          życzenie
          nieciekawa sytuacja, ale pamietaj tak zwane przyjaciółki internetowe
          to częśto niewypał, choć zdarzają się perełki
          • Gość: Revo Re: Narzeczona, czy Przyjaciółka? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.07, 13:53
            Ja nigdy sobie nie zadawałem pytania czy Ją kocham, czy chcę z Nią spędzić swoje życie i czy jest to ta jedyna. Gdybym tego nie wiedział, to bym się nie oświadczył.

            Nie szukałem żadnej internetowej przyjaciółki na siłę. Nikogo nie szukałem. Po prostu zdarzyło się tak, a nie inaczej. Nigdy nie miałem problemu z rozróżnieniem internetowej znajomości od prawdziwego życia.

            Być może zabrzmi to banalnie, ale pomimo przeżytego ćwierć wieku, troszkę już przeżyłem.

            Owa Przyjaciółka, o której tu mowa - jest pod wieloma względami o wiele lepsza od mojej Narzeczonej. Nie chodzi o wygląd, nie chodzi też o to, że zawsze jest tak na początku znajomości. Po prostu ma takie cechy charakteru, taki sposób bycia, że porównując obie te Kobiety - Przyjaciółka bardziej do mnie pasuje.

            Poza tym znam Ją naprawdę bardzo dobrze. Znam najskrytsze Jej tajemnice, o których nikt inny, nawet najbliższa rodzina, nie ma pojęcia. Wiem, że nie kłamie, bo w pewnych kwestiach i sytuacjach kłamać nie można.

            Wiem i czuję, że jestem największą miłością Jej życia. Niestety.. pomimo, że naprawdę Ją kocham, to jednak nie tak mocno jak moją Narzeczoną.. Niestety..
        • fanka.turystyki Re: Narzeczona, czy Przyjaciółka? 13.11.07, 13:46
          Gość portalu: Revo napisał(a):

          > Nie chciałem tego Jej mówić. Ale miałem do wyboru: albo być z Nią szczery, albo
          > ukrywać ten fakt do końca życia.. Teraz już wiem, że czasami lepszym wyjściem
          > jest nie mówienie o wszystkim ukochanej Osobie..

          Oj, Revo, po co w ogóle jej o tym wspominałeś? Jeśli dobrze Cię zrozumiałam, to
          o tym "zależeniu Ci na innej" powiedziałeś nawet nie widząc tej Przyjaciółki na
          oczy? Co mogła pomyśleć Twoja Narzeczona, jeśli tak postawiłeś sprawę? Chyba
          tylko tyle, że to jakaś nagła, wielka i szalona miłość Twojego życia...

          Z drugiej strony, bądź poważny: każdemu się zdarza ulec czasem fascynacji inną
          osobą niż partner/partnerka, nawet ulec pociągowi seksualnemu... i nic nie
          zrobić. Wiele osób ma świadomość pociągu do osoby tej i tamtej, piją wtedy
          szklankę zimnej wody i nic nie robią, to znaczy -nie zdradzają. Ale zachowują
          dla siebie swoje doznania.

          A jak Ty byś odebrał, jakby Twoja partnerka w przypływie szczerości Ci
          powiedziała "doradź co mam zrobić, bo szalenie mi zależy na facecie takim a
          takim poznanym przez internet"? Coś jak cios w policzek, nieprawda?

          To jeszcze wyobraź sobie szczere rozmowy "ach, kochanie, ale się
          podnieciłam/podnieciłem seksualnie na widok tej a tej osoby, ale tylko miłość do
          Ciebie sprawiła, że nie poszliśmy na całość".
          Tego typu rzeczy pozostawia się dla siebie, jeśli nic nie zaszło co się
          kwalifikuje jako zdrada. Trąbiąc o tym rozdmuchujesz wagę problemu, sprawiasz,
          że słuchacz przepuszcza to przez własny mózg, własną wyobraźnię, ubiera to
          czasem we własne obawy...

          Wykreowałeś pomiędzy sobą a Narzeczoną problem, który Cię w końcu ugryzł w tyłek
          i zniszczył Wasz związek. A trzeba było urwać problemowi łeb, ledwo tylko się
          pokazał.

          >
          > Nie chciałem scen zazdrości. Chciałem tylko jakiś znak, że Jej na mnie zależy.
          > Niestety Ona nie zrobiła nic w tym kierunku..

          Czy 4 lata udanego związku i plany dotyczące ślubu i wspólnego życia nie były
          wystarczającym dowodem? Czy to trzeba jeszcze codziennie potwierdzać i przybijać
          stosowną informację na ogłoszeniowym słupie?

          Nie zrobiła nic w kierunku żeby Ci okazać, że jej zależy? Błąd w myśleniu. A Ty
          co zrobiłeś w tym kierunku? Również nic nie zrobiłeś.

          A nawet gorzej: najpierw zakomunikowałeś, że bardzo zależy Ci na innej. Walnąłeś
          bez uprzedzenia obuchem w łeb kobietę z którą planowałeś wspólne życie...

          No dobrze, walnąłeś obuchem, to walnąłeś, zdarza się... Potem "dałeś Wam czas",
          żeby "samo się wyjaśniło", czyli zostawiłeś ją w stanie silnego wzburzenia
          emocjonalnego na łaskę losu -nie odkręciłeś sprawy, nie przeprosiłeś od razu,
          nie zwaliłeś tego na karb własnej głupoty.

          Czekałeś aż Narzeczona podejmie za Ciebie decyzję, co Ty do niej czujesz. A
          wiesz na co ona czekała? Że Ty pierwszy przyjdziesz w tej sprawie, przeprosisz,
          odkręcisz, powiesz że coś Ci się z tą Przyjaciółką ubzdurało...

          Widać Twoja Narzeczona do cierpliwych osób nie należy, skoro nie doczekawszy się
          tego w ciągu kilku dni -już uznała związek z Tobą za definitywnie zerwany i
          zaczęła coś całemu światu udowadniać w najgłupszy możliwy sposób...

          A jednak to Ty pierwszy wyleciałeś z pomysłem, że zależy Ci na kimś trzecim i
          Ty powinieneś był coś zrobić, zacząć działać od razu, odkręcić to, zatrzymać ją
          przy sobie. Rozwaliłeś czteroletni, udany związek. Rozwaliłeś własnoręcznie
          -nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Czemu teraz się dziwisz...
    • ginger43 Re: Narzeczona, czy Przyjaciółka? 13.11.07, 13:49
      A może dojrzeć pora? Zacząć samodzielnie podejmować życiowe kroki, a
      nie pytać narzeczonej co zrobić ze swoimi uczuciami do innej
      kobiety. Tutaj możemy Ci coś sugerować, ale takie decyzje podejmuje
      się zgodnie z własnymi odczuciami, a nie na podstawie tego co ktoś
      powiedział. W życiu trzeba nauczyć się ponosić konsekwencje swoich
      działań, i co bardzo cenne - uczyć się na błędach - czego Ci życzę.
      • fanka.turystyki Re: Narzeczona, czy Przyjaciółka? 13.11.07, 13:59
        ginger43 napisała:

        > A może dojrzeć pora? Zacząć samodzielnie podejmować życiowe kroki, a
        > nie pytać narzeczonej co zrobić ze swoimi uczuciami do innej
        > kobiety.

        Przypomniał mi się kawał, powtarzany zresztą w różnych wariantach
        "geograficznych". No ale niech będzie po afrykańsku...

        Wódz pewnego plemienia w Afryce zorientował się, że mężczyźni za bardzo słuchają
        we wszystkim swoich żon i postanowił ich zawstydzić i uświadomić, co to znaczy
        być prawdziwym mężczyzną.

        Wygłosiwszy stosowną i zawstydzającą mowę nakazał wszystkim, którzy czują się
        pantoflarzami -wyjść z namiotu prawym wyjściem, a tym, którzy czują się
        prawdziwymi mężczyznami -wyjść wyjściem lewym...

        Oczywiście lewym wyjściem wyszedł tylko jeden mężczyzna... i to taki, po którym
        nikt by się tego nie spodziewał...

        Wódz oczywiście zawołał mężczyzn z powrotem, kazał temu jednemu wystąpić na
        środek i opowiedzieć jak i dlaczego doszedł do wniosku, że ma wyjść lewym
        wyjściem...

        -No bo jak szedłem na to zebranie... -zaczął mężczyzna -to mi moja żona ostro
        powiedziała: "Naucz się wreszcie, stary pierdoło, mieć swoje własne zdanie i
        cokolwiek tam radzić będziecie -nie idź za tłumem"...

        :-)))))))))))))00
Pełna wersja