Wiele okazji do śmiechu ...

04.01.08, 16:41
... traci ten,kto nie potrafi śmiać się z samego siebie.
Ktoś miał taką fajną sygnaturkę i uważam, że należy się tego
trzymać. Faza, fazą, a ja nie zamierzam udowadniać nikomu, że nie
jestem wielbłądem, ani bić piany, ale pośmiać się z siebie mogę.
Niech żyje wolność, wolność i swoboda - hurrrra, zaraz do domu!
Barbie :)
.................................................................
Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
przyjemności.
    • zwierz_futerkowy Re: Wiele okazji do śmiechu ... 04.01.08, 16:53
      zycie samo w sobie jest zmiertelnie powazne, jedynie od nas zalezy ile humoru do niego dodamy aby urozmaicic sobie szarzyzne codziennosci.

      over
      • polam5 Re: Wiele okazji do śmiechu ... 04.01.08, 18:26
        A wrecz przeciwnie uwazam ze zycie ani nie jest tak bardzo powazne tylko my je
        takim robimy.. Przeciez zycie codziennie plata nam figle, smiej sie z nas,
        pokazuje nam ze nie mamy racji i ze o wiele latwiej byloby aby sie tak wszystkim
        nie przejmowowac a wiecej usmiechac i radowac?
    • agnes.g Re: Wiele okazji do śmiechu ... 04.01.08, 18:30
      Wiecie co? Wystarczy, że spojrzę w lustro i już mam uśmiech na twarzy:)))
      • polam5 Re: Wiele okazji do śmiechu ... 04.01.08, 18:34
        To swietnie ze masz usmiech - widocznie ta w lusterku jest mila osobo, byloby
        gorzej jakbys sie zaczynala tarzac ze smiechu ...hahahah
        • agnes.g Re: Wiele okazji do śmiechu ... 04.01.08, 18:44
          aaaaa, to też mi się zdarzyło, całkiem niedawno, kiedy.... obudziłam się po
          szampańsko tanecznym wieczorze;))) a sukienka była niekoniecznie po tej stronie,
          po której być powinna i jeszcze te winogrona... :))))
          • ginger43 Re: Wiele okazji do śmiechu ... 04.01.08, 18:49
            Witaj! To widzę, że się działo! A powinna być po lewej, czy po
            prawej stronie łóżka:))) Co do winogron, to moja fantazja jakoś z
            nimi nic nie umie sensownego zrobić (???)
            .................................................................
            Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
            przyjemności.
            • agnes.g Re: Wiele okazji do śmiechu ... 04.01.08, 19:01
              Witaj:), hmmmmmm.... parę winogron znalazło sobie miejsce pomiędzy delikatnym
              materiałem sukienki a skórą....Jak to się stało?? doprawdy nie wiem....;)))
              • polam5 Re: Wiele okazji do śmiechu ... 04.01.08, 19:03
                Ah a czy jestes pewna ze to byly winogrona?
                • agnes.g Re: Wiele okazji do śmiechu ... 04.01.08, 19:07
                  zdecydowanie tak - to na pewno były winogrona...wystarczyło wtedy jedno
                  spojrzenie w lustro bym natychmiast wytrzeźwiała;)))
                  • polam5 Re: Wiele okazji do śmiechu ... 04.01.08, 19:57
                    a czy winogrona byly zielone czy czerwone i czy zachowaly swoj ksztalt i forme
                    czy tez byly rozgniecione jakby byly gotowe na dobry start w procesie produkcji
                    wina?
                    • agnes.g Re: Wiele okazji do śmiechu ... 04.01.08, 20:09
                      sadząc po formie w jakiej spoczywały na skórze i w jaki sposób zabarwiły
                      sukienkę - zdecydowanie nadawały się już do produkcji, choć jedno z nich można
                      by jeszcze umieścić na szczycie deseru lodowego... Natomiast plamka na materiale
                      świadczyła jednoznacznie - to były winogrona w kolorze czerwonym....
              • ginger43 Mogło być tak... 04.01.08, 19:12
                agnes.g napisała:

                > Witaj:), hmmmmmm.... parę winogron znalazło sobie miejsce pomiędzy
                delikatnym
                > materiałem sukienki a skórą....Jak to się stało?? doprawdy nie
                wiem....;)))

                Mam dwie teorie na ten temat:
                1. Zeszczuplałaś (bądź lubisz luźne sukienki), a będąc lekko
                oszołomiona sylwestrowym szaleństwem pogubiłaś winogrona w drodze do
                ust i wpadły tam gdzie wpadły.
                2. Teoria druga, dużo milsza jak mi się wydaje - KTOŚ je tam celowo
                wrzucił, żeby później wyjąć. Ale wniosek końcowy jest taki, że
                zaniemógł przed osiągnięciem celu :)))

                .................................................................
                Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                przyjemności.
                • agnes.g Re: Mogło być tak... 04.01.08, 19:20
                  ginger43 napisała:



                  > Mam dwie teorie na ten temat:
                  > 1. Zeszczuplałaś (bądź lubisz luźne sukienki), a będąc lekko
                  > oszołomiona sylwestrowym szaleństwem pogubiłaś winogrona w drodze do
                  > ust i wpadły tam gdzie wpadły.

                  Ani jedno ani drugie - wręcz absolutnie przeciwnie:), po świątecznym łakomstwie
                  miłe kalorie zrobiły swoje;))). A sukienka dooopasowana była:)

                  > 2. Teoria druga, dużo milsza jak mi się wydaje - KTOŚ je tam celowo
                  > wrzucił, żeby później wyjąć. Ale wniosek końcowy jest taki, że
                  > zaniemógł przed osiągnięciem celu :)))

                  Ktosiek celowo to chyba ucelował korkiem szampana w lampę:)))

                  Wniosek - ufo istnieje.....
                  ;)

                  > .................................................................
                  > Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                  > przyjemności.
                  • polam5 Re: Mogło być tak... 04.01.08, 19:27
                    O rety to i lampa byla rozbita?

                    No niech Ci bedzie ze ta teria z korkiem jest prawdziwa a tak miedzy nami to
                    przed pojsciem do lozka albo tancem solo na stole prosze zdejmowac szpileczki
                    :)))
                    • agnes.g Re: Mogło być tak... 04.01.08, 19:35
                      no zobacz, tak się w tym tańcu zapamietalam, że o szpileczkach
                      zapomniałam....Obiecuję poprawę - poprawić obrus na stole po szaleństwach
                      tanecznych...;)
                      Lampa cała, na szczęscie.....
                • polam5 Re: Mogło być tak... 04.01.08, 19:24
                  A ja mysle ze wszytkiego bylo tego wieczora wiecej niz mozna bylo skonsumowac a
                  wiec zostaly resztki...

                  A co do Twoich teorii:
                  1. jakby suknia byla luzna to by pewnie wypadly albo wpadly do majtek (o nie -
                  przeciez te nie mogly byz "luzne")?

                  2. Ten co je tam celowo wlozyl i nie wydobyl pewnie byl mocno napity i tez nie
                  pamieta albo sie w polowie drogi wycofal - kto takich lubi??? ....a wiec rano
                  dwie osobybyly zaskoczone?
                  • agnes.g Re: Mogło być tak... 04.01.08, 19:30
                    polam5 napisał:

                    > A ja mysle ze wszytkiego bylo tego wieczora wiecej niz mozna bylo skonsumowac a
                    > wiec zostaly resztki...
                    >
                    > A co do Twoich teorii:
                    > 1. jakby suknia byla luzna to by pewnie wypadly albo wpadly do majtek (o nie -
                    > przeciez te nie mogly byz "luzne")?
                    >
                    > 2. Ten co je tam celowo wlozyl i nie wydobyl pewnie byl mocno napity i tez nie
                    > pamieta albo sie w polowie drogi wycofal - kto takich lubi??? ....a wiec rano
                    > dwie osobybyly zaskoczone?

                    ....co poza lustrzanym szokiem działo się rano, spowijmy delikatną mgiełką
                    tajemnicy....;)
                    • ginger43 Re: Mogło być tak... 04.01.08, 19:34
                      Dobrze, dobrze, Ty moja droga nie ściemniaj tylko mów jak na
                      spowiedzi jak było!
                      .................................................................
                      Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                      przyjemności.
                      • agnes.g Re: Mogło być tak... 04.01.08, 19:38
                        Oj oj....czarne sutanny z guziczkami działają, tak, działają na mnie, więc
                        zacznę od..... AAAAAMEEEEN :)))
                        • polam5 Re: Mogło być tak... 04.01.08, 19:43
                          pozostaje jedno pytanie?
                          Czy On tez nic nie pamieta czy tez zachowal sie przyzwoicie i zadzwonil
                          podziekowac za wspanialy szampanski wieczor?
                          • agnes.g Re: Mogło być tak... 04.01.08, 19:53
                            a więc wciąż dając upust wyobraźni - zaparzył kawę, zrobił znakomite śniadanie,
                            a potem przygotował gorącą kąpiel pełną bąbelków i aromatycznych olejków...
                            :)))
                      • polam5 Re: Mogło być tak... 04.01.08, 19:40
                        Czyzby Ci fantazji, wyobrazni albo tez znanych sobie skojarzen zabraklo???
                        Dokladna relacja za bardzo uproscilaby przezycia... a spowiadamy sie tylko z
                        tego czego zalujemy? A tu czego zalowac? tych paru winogron?
                        • agnes.g Re: Mogło być tak... 04.01.08, 19:48
                          ...cała reszta pozostaje milczeniem...uśmiecham się do tego co było i puszczam
                          oczko do tego co będzie:)
                        • ginger43 Re: Mogło być tak... 04.01.08, 19:53
                          polam5 napisał:

                          > Czyzby Ci fantazji, wyobrazni albo tez znanych sobie skojarzen
                          zabraklo???
                          Oj dzisiaj ciężko myślę, po ciężkich trzech dniach "w młynie" -
                          nawet nie pamiętam jak się nazywam!
                          > A tu czego zalowac? tych paru winogron?
                          Winogrona rzecz nabyta! Z reguły najbardziej żal tego czego nie
                          było... a jakie piękne to się jawi:)
                          .................................................................
                          Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                          przyjemności.
                          • agnes.g Re: Mogło być tak... 04.01.08, 20:14
                            ginger43 napisała:

                            > Oj dzisiaj ciężko myślę, po ciężkich trzech dniach "w młynie" -
                            > nawet nie pamiętam jak się nazywam!

                            Łączę się z Tobą w ciężkim bólu;). Mój "młyn" też dal mi nieźle popalić! Ale
                            przed nami a właściwie to już weekend :))) i to jest niezły powód do radochy!!!!!
                            Pozdrawiam mocno:)
                            • ginger43 Re: Mogło być tak... 04.01.08, 21:56
                              Jak miło, że mnie rozumiesz :) Ten weekend to też trochę młyn
                              będzie - drugi etat domowy :))
                              .................................................................
                              Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                              przyjemności.
        • ginger43 Re: Wiele okazji do śmiechu ... 04.01.08, 18:46
          Ja czasami mam ochotę tarzać się ze śmiechu jak patrzę w lustro,
          szczególnie jak zakładam czapkę :))) Ci, którzy wiedzą o czym mówię,
          już pewnie się zaśmiewają :))))

          .................................................................
          Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
          przyjemności.
          • agnes.g Re: Wiele okazji do śmiechu ... 04.01.08, 18:57
            ha ha:))) a'propos czapki, planuję zakup niewidki;) ooo tak, wtedy to potarzam
            się ze śmiechu;)).
            Bal maturalny - odpowiednia sukienka:), długie włosy, które postanowiłam
            nakręcic na lokówkę (zawsze marzyłam o kręconych ). Lokówka była z ząbkami, na
            nieszczęście.... Całkiem pokaźne pasmo włosów utkwiło w nich właśnie. Najgorsze,
            że nie było już czasu na ich uwolnienie...Zostało tylko jedno wyjście -
            nożyczki, rach ciach, ....szybkie spojrzenie w lustro, na kolegę, który
            przypatrywał się całemu zamieszaniu - no i padłam ze śmiechu widząc siebie i
            jego minę.:))) Zamiast rozpuszczonych włosów poszłam w koczku, który skrywał w
            miarę "stracone" włosy:)))
    • tini_1 Re: Wiele okazji do śmiechu ... 04.01.08, 22:52
      Nezja ma taka sygnaturke:)
      Tak, ten kto to potrafi, moze nazwac sie naprawde szczesliwym czlowiekiem... :)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja