wątek sentymentalny

24.02.08, 10:49
Kiedy na ulicy spotyka się dawną milość, trudno czasem przejśc obojętnie, ale
po chwilowym ataku adrenaliny, przychodzi chłodne opamiętanie. W opamiętaniu
drażniąca świadomość, że nie jestem taka sama jak kiedyś, skoro ktoś kto był
bliski, jest taki daleki.
Moje serce się zmieniło-nie wiem tylko, na lepsze czy gorsze?
    • Gość: viviene Re: wątek sentymentalny IP: *.crowley.pl 24.02.08, 12:34
      na lepsze,,bo potrafimy sobie uswiadomic,ze ten tak niegdys bliski
      nie wart był naszego uczucia:)
      • dziewczyna.z.bagien Re: wątek sentymentalny 24.02.08, 12:43
        To byłoby bardzo proste. Niestety czasem trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i
        powiedzieć, że może jest inaczej. Odwrotnie.
        • viviene Re: wątek sentymentalny 24.02.08, 13:18
          miłość niejedno ma imię i wiele pseudonimów :)
      • ginger43 Re: wątek sentymentalny 24.02.08, 14:09
        Gość portalu: viviene napisał(a):

        > na lepsze,,bo potrafimy sobie uswiadomic,ze ten tak niegdys bliski
        > nie wart był naszego uczucia:)

        Tak to bym nie mówiła... Choć są takie przypadki - drani nie
        brakuje. Ale nie zawsze jeśli się z kimś rozstaliśmy, bo nam się
        przestało układać znaczy, że nie zasługuje na uczucia.

        Czas mija i z każdym przeżytym dniem się zmieniamy.

        .................................................................
        Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
        przyjemności.
    • altinka Re: wątek sentymentalny 24.02.08, 16:38
      JUŻ TYLKO SIĘ ZNAMY

      To może przypadek, że znów się widzimy
      Patrzymy na siebie w spokojnej udręce
      Spojrzenia spłowiały przez lata i zimy
      Dziś tylko się znamy - nic więcej

      Uśmiechniesz się dziwnie, inaczej niż wtedy
      Gdy było do siebie nam bliżej niż blisko
      To było niedawno, a mówi się kiedyś
      Dziś tylko się znamy - to wszystko

      Dzielimy złą ciszę obcymi słowami
      Ty serce masz chłodne i chłodne masz ręce
      Za chwilę pójdziemy innymi drogami
      Bo tylko się znamy, nic więcej /J.Kofta/

      > (...)ale po chwilowym ataku adrenaliny, przychodzi chłodne
      >opamiętanie. W opamiętaniu drażniąca świadomość, że nie jestem taka
      > sama jak kiedyś, skoro ktoś kto był bliski, jest taki daleki.
      > Moje serce się zmieniło-nie wiem tylko, na lepsze czy gorsze?

      Bo tamten czas się skończył, a serce dało znak. Chyba się nie
      zmieniło, biedactwo, tylko co ono może teraz ...W tej całej sytuacji
      to ono ma najmniej do powiedzenia, nie jest już najważniejsze.
      • agnes.g Re: wątek sentymentalny 24.02.08, 18:48
        altinka napisała:

        >
        > Bo tamten czas się skończył, a serce dało znak. Chyba się nie
        > zmieniło, biedactwo, tylko co ono może teraz ...W tej całej sytuacji
        > to ono ma najmniej do powiedzenia, nie jest już najważniejsze.

        ...mówi, woła, prosi znów o tamte chwile, chce znów bić radośnie, żyć...ale nikt
        go nie słucha. Czy uspokoi się kiedyś? Bo może zapomni tamto szczęście
        powolutku, ale nikt przecież nie chce świadomie umierać...
        • altinka Re: wątek sentymentalny 25.02.08, 18:03
          agnes.g napisała:

          > ...mówi, woła, prosi znów o tamte chwile, chce znów bić radośnie,
          >żyć...ale nikt go nie słucha. Czy uspokoi się kiedyś? Bo może
          >zapomni tamto szczęście powolutku, ale nikt przecież nie chce
          >świadomie umierać...

          "Serce sercu serce dało, serce serce kochać chciało, serce serce
          bardzo prosi niech je serce w sercu nosi". Znasz to? Ja pamiętam
          skądś:) Zabije Twoje serce jeszcze mocno, na pewno. Kiedyś ocenisz
          czym było To bicie.
          • agnes.g młodzieńcza miłość:) 25.02.08, 18:15
            altinka napisała:
            >
            > "Serce sercu serce dało, serce serce kochać chciało, serce serce
            > bardzo prosi niech je serce w sercu nosi". Znasz to? Ja pamiętam
            > skądś:)

            ...mała polana ukryta pośród leśnych drzew, na zielonej, soczystej trawie kocyk
            w kratkę, na nim wiklinowy kosz pełen zapachu drożdżowego plackach i jabłek
            nagrzanych w słońcu. Gdzieś na samym dnie ukryte czerwone, precyzyjnie wycięte,
            kartonowe serce. Na nim wykaligrafowany wierszyk: Serce sercu serce dało, serce
            serce kochać chciało...
            Świeżość, zachwyt, euforia równie szybkie jak załamanie;P, młodzieńcza miłość :)))
            • altinka Re: młodzieńcza miłość:) 25.02.08, 18:30
              agnes.g napisała:

              > ...mała polana ukryta pośród leśnych drzew, na zielonej, soczystej
              trawie kocyk w kratkę, na nim wiklinowy kosz pełen zapachu
              drożdżowego plackach i jabłek nagrzanych w słońcu. Gdzieś na samym
              dnie ukryte czerwone, precyzyjnie wycięte, kartonowe serce. Na nim
              wykaligrafowany wierszyk: Serce sercu serce dało, serce serce kochać
              chciało...
              > Świeżość, zachwyt, euforia równie szybkie jak załamanie;P,
              młodzieńcza miłość :)))


              Powiem Ci jak się zakocham, czy chciałabym inaczej :) Ale chyba
              wciąż nie inaczej :)
              • agnes.g Re: młodzieńcza miłość:) 25.02.08, 18:33
                ..oki:), może ja też kedyś się zrewanżuję;P.
    • Gość: Alien02 Ja jej nie spotykam IP: *.centertel.pl 24.02.08, 19:15
      Spotykam kobiete podobna do niej z wygladu. Nie znam jej, nie wiem, czego chciala, nie wiem, co bylo prawda a co klamstwem. Czasem usmiecham sie do siebie na mysl, ze ona sama nie wiedziala, czego chciala. A czego ja chcialem? Duchowo zziebnieta dziewczynka z zapalkami z bajki Andersena? Kaj chcial obudzic Gerde w innym Kaju i oszukac Krolowa Sniegu? Kaju, czy jestes na tyle Gerda, zeby Ci sie to udalo? - takie pytanie sobie sam czasem zadaje... A moze ta "dziewczynka z zapalkami" to bylo perfekcyjne aktorskie show - gra, zabawa? Brawo. Brawo. Brawo. A moze to ja jestem wyrachowanym skur wy synem? W koncu mam zone, za ktora oddalbym zycie - wiec - po co to wszystko? Wiem tylko jedno - zycie to czern i biel, a takze odcienie szarosci - oby w tej szarosci bylo jak najwiecej niebieskiego.
      Pozdrawiam :)
      • ginger43 Re: Ja jej nie spotykam 24.02.08, 19:26
        Często wydaje nam się, że czegoś chcemy, po czym gdy to już mamy,
        okazuje się, że to nie jest wcale to co sobie wyobrażaliśmy -
        rozczarowanie i dalsze poszukiwanie... Co do gry - lepiej tak nie
        zakładać - to byłoby bardzo podłe, mimo wszystko chyba nie często
        spotyka się tak wyrachowane osoby.

        Generalnie najlepiej nie wchodzić drugi raz do tej samej rzeki, bo
        to zawsze kończy się podtopieniem. Jeśli chodzi o temat wątku, to
        ostatnio dość często chodzą mi po głowie takie myśli co by było -
        gdybyśmy się spotkali znowu. Tego się nie da przewidzieć, każde z
        nas jest już inną osobą niż 15 lat temu... Ale chyba nie chciałabym
        ryzykować dobrze, że jest spora odległość - lepiej nie kusić losu.
        .................................................................
        Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
        przyjemności.
        • Gość: Alien02 Odleglosc IP: *.centertel.pl 24.02.08, 20:30
          Czasem euklidesowo jestem od niej 1 metr - co z tego - to parsek.
    • zwierz_futerkowy Re: wątek sentymentalny 24.02.08, 21:27
      ehhhh....
      wspanaily wątek:))
      ja ich nie spotykam, niestety. jestem za daleko. ale widząc w naszej-klasie łezka się kręci w oku.
      ciekawe że te peirwsze milości mają w sobie jakąś dziwną siłę (!) przezywanłem je tak pięknie, mocno, czysto... ehhh...
      nie piszę nic więcej bo wpadnę w depresję :)
      • zwierz_futerkowy Re: wątek sentymentalny 24.02.08, 22:04
        You've got the cool water
        When the fever runs high
        You've got the look of lovelight in your eyes
        And I was in crazy motion
        'til you calmed me down
        It took a little time
        But you calmed me down

        When something goes wrong
        I'm the first to admit it
        I'm the first to admit it
        And the last one to know

        When something goes right
        Well it's likely to lose me, mm
        It's apt to confuse me
        It's such an unusual sight
        Oh, I can't, I can't get used to something so right
        Something so right

        They've got a wall in china
        It's a thousand miles long
        To keep out the foreigners they made it strong
        And I've got a wall around me
        That you can't even see
        It took a little time
        To get next to me


        When something goes wrong
        I'm the first to admit it
        I'm the first to admit it
        And the last one to know
        When something goes right
        Well it's likely to lose me, mm
        It's apt to confuse me
        Because it's such an unusual sight
        Oh, I can't, I can't get used to something so right
        Something so right

        Some people never say the words "i love you"
        It's not their style
        To be so bold
        Some people never say the words "i love you"
        But like a child they're longing to be told, mm

        When something goes wrong
        I'm the first to admit it
        I'm the first to admit it
        And the last one to know
        When something goes right
        Well it's likely to lose me, mm
        It's apt to confuse me
        Because it's such an unusual sight
        I swear, I can't, I can't get used to something so right
        Something so right
        • dziewczyna.z.bagien Pierwsza miłośc 25.02.08, 10:10
          Pierwsza milość jest piękna, ponieważ brak doświadczenia owocującego
          nieufnością, czyni ją autentyczną jak dziecko w radości. Nie jest zbyt
          wymagająca, obciążona oczekiwaniami , zyje tylko bieżącą chwilą i może dlatego
          jesteśmy zaprzątnięci tym co czujemy, a nie co z tego wyniknie:)To potrafi
          wszystko zepsuć:)
          Ma tylko taką wadę, że mija. Szkoda...

          A następna...Następna już wie jak się udaje dziewczynkę z zapałkami:)))
          • alien02 Re: Pierwsza miłośc 25.02.08, 16:40
            Ja zakochałem się po raz pierwszy tak poważniej w podstawówce chyba w 4 klasie.
            Trzymało mnie przez 6 lat - do ok. drugiej klasy liceum. Zakochałem się na
            zasadzie estetycznej - była widocznie w moim typie, jeżeli chodzi o urodę - w
            zasadzie nic oryginalnego - urodę miała taką, że prawie każdy by się zakochał :)
            Nie wiem nawet, jak ona się nazywa, nie wiem, co teraz robi, gdzie mieszka itd.
            Nigdy się nawet do niej nie odezwałem, co więcej, nie czułem takiej potrzeby.
            Chyba jest młodsza ode mnie, ale teraz nawet tego nie jestem pewien. Nie
            cierpiałem - po prostu marzyłem - i tak było dobrze :) W wieku dziecięcym to
            normalne :)
            • altinka Pierwsza miłośc w podstawówce itd 25.02.08, 17:56
              Miałam 13 lat, on był rok starszy. Trzymało mnie 3 lata. Potem, w
              liceum, była kolejna. Fizycznie prawie identyczna. Obie platoniczne.
              Gdybym dziś ich spotkała, nie czułabym nic. Widziałabym w Nich
              siebie z tamtych lat czyli patrzyłabym jak na sentymentalny obrazek.
              A wtedy to było Wszystko. Inklinacje do blondynów z niebieskimi
              oczami mam jednak do dziś, to jakiś atawizm :)
              Była taka piosenka, to chyba pierwsza zwrotka "Pierwsza miłość z
              wiatrem gna, z niepokoju drży, druga miłość życie zna i z tej
              pierwszej drwi, a ta trzecia gdy już przejdzie przez twój próg
              głębiej zrani cię niż na wojnie wróg" . Nie znam się na miłości, nie
              wiem czy jest tak jak w tym tekście.
              • alien02 Re: Pierwsza miłośc w podstawówce itd 25.02.08, 18:04
                "Inklinacje do blondynów z niebieskimi oczami mam jednak do dziś"
                Kurczę, następna kandydatka na prom i gdzieś w nordyckie krainy szukać szczęścia
                :)))
                Żartuję oczywiście :)
                Ja nie mam określonego typu - pod względem "fizis" na kolana potrafią mnie
                rzucić naprawdę różne kobiety - nie mają znaczenia włosy, oczy, wzrost, biust,
                tusza, wiek (oczywiście 18+) - to musi być coś innego, co mnie bierze - coś, co
                trudno zdefiniować - seksapil to się chyba nazywa :)
                • altinka Re: Pierwsza miłośc w podstawówce itd 25.02.08, 18:20
                  alien02 napisał:

                  > Kurczę, następna kandydatka na prom i gdzieś w nordyckie krainy
                  szukać szczęścia :)))
                  > Żartuję oczywiście :)

                  No pewnie, po co wypływać, wystarczy patrzeć wokół. Niedawno bym
                  wjechała w policjanta, który ręcznie kierował ruchem i dał "stop".
                  Bo się zapatrzyłam. Był IDEALNY parametrowo. Innym razem, na
                  korytarzu mojego budynku pracowniczego, zobaczyłam też Podobnego.
                  Stanęłam i patrzyłam. Nie mogłam się powstrzymać. O coś zapytał, ale
                  co ja mu miałam powiedzieć? I tak by nie zrozumiał. Był Idealny. A
                  tak naprawdę to przecież nic nie znaczy, to tylko "fizis", właśnie.

                  > Ja nie mam określonego typu - pod względem "fizis" na kolana
                  potrafią mnie rzucić naprawdę różne kobiety - nie mają znaczenia
                  włosy, oczy, wzrost, biust,tusza, wiek (oczywiście 18+) - to musi
                  być coś innego, co mnie bierze - coś, co trudno zdefiniować -
                  seksapil to się chyba nazywa :)

                  To jesteś w większym niebezpieczeństwie niż ja :) Pod
                  względem "fizis", oczywiście :)
          • agnes.g Re: Pierwsza miłośc i... 25.02.08, 18:56
            ...pierwszy "prawdziwy" pocałunek. 8 klasa SP, paczka znajomych a w niej On. On
            i jego duże, brązowe oczy. Zakochałam się totalnie, oczywiście w Nim i Jego
            kasztankach:). Miał wtedy na sobie białą koszulkę, dżinsowe kurtkę i spodnie.
            Pamiętam dokładnie, bo... tego wieczora padał deszcz. Stanęliśmy pod jakimś
            drzewem, On zdjął swoją kurtkę i zarzucił mi na ramiona:). Chyba wtedy chciał
            sprawdzić czy rzeczywiście mój nos jest lekko zadarty, bo Jego kasztanki zaczęły
            coraz bardziej przybliżać się do mojej twarzy. W pewnym momencie osiągnęły już
            tak znaczącą bliskość, że jedynym sposobem by nie paść z zachwytu, było
            zamknięcie oczu;P. I On to wykorzystał....
            :)
            Do dziś lubię zgłębiać kasztanki - choć już nie mdleję;), do dziś lubię spacery
            w ciepłym, letnim deszczu....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja