Kobiety są po to by je kochać, nie rozumieć....

10.03.08, 02:08
Tylko że ja chciałbym zrozumieć... chociaż część tego co się ostatnio dzieje.
Oczywiście trzeba wszystko opisać od początku, więc ostrzegam, będzie troche do czytania.

Pierwszy raz Ją zobaczyłem po tym jak przeniosłem się ponad półtorej roku temu z jednego krańca polski na drugi i zmieniłem pracę. To było właśnie w pracy, akurat miała coś do załatwienia w tym dziale w którym pracowałem, nie było kierownika, i musiała na niego zaczekać, więc sobie troszke pogadaliśmy. Pierwsze wrażenie, piorunujące: miła, sympatyczna, uśmiechnięta, inteligentna ... Ale pesymistycznie stwierdziłem, że pewnie zajęta, albo nie mam u Niej żadnych szans.
Więc tylko sobie potajemnie do Niej wzdychałem. Do czasu jak pół roku później zostałem przydzielony do innego działu. Gdy załoga się powiększyła, okazało się że potrzebujemy kolejne pomieszczenie. Wyszło tak, że ten pokój który m.in. Ona wczesniej zajmowała, dostaliśmy my, a poprzednich "właścicieli" przenieśli do pokoju obok.
I od tego momentu zaczyna się opowieść właściwa ...
Zaczęło się niewinnie, kiedyś to mijając się na korytarzu powiedziała że zaprasza na herbatę nowego sąsiada. Odpowiedziałem że z miłą chęcią jak tylko będę miał chwilę czasu. Nie wziąłem tego na poważnie, stwierdziłem że to tylko tak powiedziane z czystej grzeczności. Na następny dzień musiałem zmienić światopogląd, ponieważ przy kolejnym mijaniu usłyszałem, że ta herbata już dawno wystygła, ale zaproszenie nadal jest aktualne. W końcu się do Niej wybrałem, miło spędziliśmy czas, rozmawiając o różnych rzeczach.
Co było później? Coraz częstsze wizyty, rozmawianie, i po jakimś tygodniu od pierwszej herbaty Ona w sprytny sposób zdobyła mój numer telefonu. W ten sam dzień, parę godzin później dostałem miłego animowanego MMS'a, z serduchem ... wysłanym anonimowo z bramki, może to przypadek, może to od Niej ? Do tej pory nie wiem...
Z czasem znajomość się robiła coraz bardziej bliska. Potrafimy rozmawiać godzinami, Ona dużo mówi o swojej rodzinie, tak że praktycznie nie znając większości tych osób osobiście, bardzo dużo o nich wiem, mam również wrażenie że Jej rodzice o mnie również dużo wiedzą (tak sądze slysząc urywki Jej rozmów z domem, lub jak sam kilka razy dzwoniłem do Niej na numer domowy, sama też kilka razy mówiła, ze opowiadała rodzicom kawały lub historyjki które slyszala odemnie). Zwierzyła mi się również z kilku Jej "sekretów" rodzinnych, takich o których może wie jeszcze parę osób... Oprócz tego mam do Niej bardzo prywatny numer gg, do którego ma dostęp poniżej 10 osób.
Zdarzają się również takie słowa "jak bedziesz u mnie, to zobaczysz to i to" ... albo "jak się zrobi cieplej to pokażę Ci naszą działke".
Lecz są to kontakty jedynie w pracy, poza pracą jak do tej pory udało nam się spotkać dwa razy. Raz z Jej inicjatywy poszliśmy na pizze, pretekstem było to, że Jej tak bardzo pomagam we wszystkim i musi mi się jakoś odwdzięczyć (siedzieliśmy przy dwóch herbatach i pizzy ponad 4 godziny, cały czas rozmawiając), drugi raz jak się rozchorowała i chciałem ją odwiedzić, nie zgodziła się, mówiąc że nie wygląda za dobrze, że to zła pora na odwiedziny, i nie chce mnie zarazić, że jak wyzdrowieje to mnie zaprosi. Dotrzymała słowa. Dwa tygodnie później byłem u Niej. Na þóźniejsze próby wyciągnięcia Jej gdziekolwiek reaguje odpowiedzią że w wakacje, jak będzie miała więcej czasu. Z jednej strony się nie dziwię, bo naprawdę jest zapracowana, i wiem jak Jej brak czasu doskwiera, nawet dla bliskiej rodziny wszystkie terminy są przestawiane "na wakacje". Taka jest cena zdobywania wykształcenia.
Co do tego ostatniego, mnie też namawiała przez ostatnie 2 miesiące do podnoszenia swoich kwalifikacji ... i to nawet bardzo skutecznie, od przyszłego semestru będę sie "udzielał" naukowo ... i mam wrażenie że Ona bardziej się tym faktem ekscytuje niż ja ...
Rozmawiamy na naprawdę różne tematy, Ona wie o mnie dużo, ja o Niej, rozmawialiśmy nawet o swoich miłosnych niepowodzeniach, jak to nam wczesniej "wiatr wiał w oczy", jak nas zranili nasi ex lub niedoszli/łe...

Często nam się zdarza w tym samym momencie pomyśleć to samo, powiedzieć to samo, taka ... synchronizacja, i to nie tylko podczas widzenia się, to działa nawet na odległość, rozmawiając przez internet ...
W pewnym momencie miałem wrażenie że się za bardzo narzucam, że Jej tylko przeszkadzam, zawracam niepotrzebnie głowę, gdy poruszyłem ten temat, odpowiedzią było to, że jeśli bym Jej naprawdę przeszkadzał, i się narzucał, to by mnie bez żadnego owijania w bawełnę przegoniła, bo jest osobą bezpośrednią, i jak do tej pory jeszcze ani razu takie coś nie nastąpiło. Co wiecej, często jest tak, że to Ona mnie zaprasza do siebie, czy to jak sie widzimy, czy przez SMSa zapyta czy nie zajrzę do Niej, albo zadzwoni ... Może to dobry znak, nie unika kontaktu ze mną a wręcz przeciwnie ...
Jak wie że jestem sam w pokoju, nie ma nikogo z ekipy, to sama przyjdzie, czy to pogadać, czy się pożegnać jak już ucieka do domu, dla mnie to jest bardzo miłe i ... dające do myślenia.
Często mi mówi, że jestem osobą z poczuciem humoru, inteligentną (chociaż ja staram się nie sprawiać takiego wrażenia, z powodu przykrych przeszłych doświadczeń, ale to opowieść na zupełnie inny raz), że powinienem się dalej krztałcić, wykorzystać swoją wiedzę, podbudowuje mnie na duchu, wierzy we mnie bardziej niż ja sam. Gdy mówię Jej że jestem nieśmiały i staromodny, to nie chce w to uwierzyć, twierdzi że jestem otwarty na ludzi, i że to Ona jest nieśmiała ... Bo na przykład ostatnim razem ponad po roku dopiero z własnej inicjatywy i z wielkim oporem zaczęła coś "świrować" do chłopaka który Jej się podobał, opowiadała mi to w taki sposób, żeby mieć pewność że to usłyszę i zapamiętam, takie przynajmniej odnoszę wrażenie...
Miłe jest również to, że pamiętała o moich urodzinach, i dała mi to co lubię, na pytanie czy to przypadek czy wiedziała, odpowiedziała że to nie przypadek, że pamięta to co mówie. Kolejna miła rzecz, prezenty gwiazdkowe, również pamiętała o mnie, w sylwestra jak tylko udało się nawiązać połączenie, przegadaliśmy sporo czasu ...
Ale to raczej norma, zawsze jak gadamy przez telefon, to trwa to minimum pół godziny (nie licząc spraw służbowych, gdzie rozmowa nie trwa dłużej niż 3 minuty), nie raz już sie komuś z nas bateria rozładowała w trakcie ... przez ten czas może kilka razy się zdażyło że nie odebrala telefonu, albo nie odpisała na SMSa, ale zawsze później za to przepraszała, że nie miała czasu, albo nie miała jak odpisać, bo skończyła się Jej karta.
Ostatnio też zauważylem, że jak tylko pojawię się na gg w stanie "dostępny" (często siedzę jako niewidoczny, jeśli nie mam czasu na pogaduchy), Ona pierwsza mnie zaczepia, kilka razy przyuważyłem że najpierw się odezwie, potem dopiero pojawia się jako widoczna (no cóż, nie tylko ja lubie status "niewidoczny" ;-), czasem też jeśli długo jestem dostępny ale się nie odzywam, też zaczyna rozmowę, po tym chyba mogę wnioskować że jednak się nie narzucam.... może mi się wydaje, ale chyba w pewien sposób tak samo jak ja Ona potrzebuje jakiegoś stałego kontaktu, dla mnie jeden dzień bez jakiegokolwiek kontaktu z Nią jest dniem smutnym ... całe szczęście że takie dni rzadko sie zdarzają ... jeśli się nie widzimy, staram się zawsze Jej coś wysłać smiesznego, czy to mailem, czy SMSem ... i prawie zawsze dostaję jakąś odpowiedź.
W niektórych rzeczach bardzo się różnimy, chociaż zauważyłem również tendencję do tego, że Jej zainteresowanie moimi "rewirami" się zwiększa. Na przykład podczas wizyty u Niej, puściła muzykę, która nie jest w Jej klimatach, bardziej w moich, pochwaliła się że ostatnio kupiła tą płytkę, bo się Jej spodobał jeden kawałek i chciała przesluchać całość. W sprawach akurat związanych z moim zawodem również coś się dzieje, oprócz tego że słucha o tym, co mam do zrobienia, jak to działa, to jeszcze zapamiętuję to, i prosi czasem o wyjaśnienie niektórych terminów, co jest dla mnie bardzo dziwne, ponieważ nasze specjalizacje są zupełnie odmienne...
    • james_howlett Re: Kobiety są po to by je kochać, nie rozumieć.. 10.03.08, 02:09
      Od jakiegoś czsu wszyscy w pracy wiedzą gdzie mnie szukać jeśli nie jestem u siebie ... wiadomo, pokój obok, z Jej zachowania nie wynika żeby Ją to irytowało albo cuś w tym stylu, raczej nic z tego sobie nie robi, tylko się naśmiewa, zupełnie Jej to nie przeszkadza...

      Z rozmów z Jej dobrą przyjaciółką (którą ja też znam długo), dowiedziałem się dyskretnie paru rzeczy... upewniłem się co do swoich obserwacji, że Ona jest osobą skrytą, nieśmiałą, trudno dostępną... Co do facetów, nie ma nikogo, ostatnio dwóch do Niej "startowało" ale bardzo szybko ich spławiła, można by rzec że bezwzględnie ich posłała w diabły... Ta przyjaciółka zdawała się być trochę zazdrosna, stwierdzając że Ona przez telefon nigdy tyle z nią nie rozmawia (akurat tak sie trafiło, że zadzwoniła do mnie jak robiłem jako taksówka Jej przyjaciółki). Kolejne stwierdzenie brzmiało że "skandalicznie dużo czasu sobie poświęcamy", i że w pracy niektórzy się jej pytali, czy my jesteśmy razem ...
      Nie wierzę że Ona nie zdaje sobie sprawy z tego co ja do Niej czuję, a nie jest typem osoby która by to wykorzystywała, a na pewno się domyśla po ostatniej rozmowie i po tym co zrobiłem:
      Rozmawialiśmy przez internet, Ona w pracy, ja na urlopie w domu, narzekała że jest zimno, wieje przez nieszczelne okno, i bardzo marznie, ja pod byle pretekstem przyjechałem do pracy, żeby się z Nią zobaczyć i... okryć Ją swoją bluzą, żeby nie było Jej zimno.
      Pare dni później nadszedł Dzień Kobiet, mi się już urlop skończył, i ja i Ona byliśmy w pracy, wręczyłem Jej kwiatka, złożyłem życzenia, znowu mnie wcięło na dluższy czas. Potem jak kończyła pracę, przyszła do mnie się pożegnać, troch pomarudziłem że mi nawet nie dała buziaka, na co Ona odpowiedziała że nie lubi w ten sposób okazywać uczuć, nawet rodzinie... i... przesłała mi buziaka w powietrzu pytając czy taki może być... Wieczorem jak już mogliśmy porozmawiać przez internet, wywiązała się rozmowa, która prawdę mówiąc spowodowała cały ten wpis na forum ... Zaczęło się od rozmowy na temat jak ja to określiłem "wielbicieli", którzy Jej dzisiaj kwiatki wręczali, odpowiedzią było coś na temat tego, że na razie nie myśli o wielbicielach, skupia się na czymś innym, że ma swoje priorytety w życiu, nauka, bliska rodzina, a potem może ktoś... że kumpla jest fajnie mieć i to Jej na dzień dzisiejszy starcza, potem znowu prawie w tym samym momencie stwierdziliśmy że przydałaby się zmiana tematu.
      W związku z tym wszystkim powyżej, zastanawiam się nad znaczeniem "na dzień dzisiejszy" pod kątem wszystkich wczesniejszych wydarzeń, czy to jest totalne spławienie, czy delikatne danie do zrozumienia, że "jeszcze nie teraz, ale później kto wie", czy "daj mi trochę czasu" czy jeszcze coś innego ?
      Czuję się bardzo emocjonalnie związany z tą osobą, prawie zakochany od pierwszego wejrzenia, chociaż to uczucie dojrzewało z czasem, im bardziej Ją poznawałem ... ale na pewno nie jest mi obojętna, chociaż po ostatnich doświadczeniach powiedziałem sobie "nigdy więcej miłości", boję się że jak to zwykle bywa dostane od życia po tyłku...
      Jak mam to wszystko interpretować ???


      I gratulacje dla każdego kto doczytał się do końca tego żalenia... nie zamierzałem tyle pisać, jakoś samo tak wyszło ...



      P.S. wpis dodany z opoźnieniem, ponieważ obiekt moich westchnień po dwóch i pół godziny świecenia na żółto na padu-padu odezwał się pierwszy i spędziliśmy troche czasu na pogawędce, tak jakby ostatnia rozmowa wogóle nie nastąpiła....
      • osv Re: Kobiety są po to by je kochać, nie rozumieć.. 10.03.08, 09:00
        Najpierw trzeba zrozumiec NICKa... : ))))))

        REAL NAME: James Maxwell Howlett

        Notable aliases Logan, Death, Patch, Weapon X, Agent Ten, Project X,
        Hand of God, Mai'Keth, Emilio Garra, Peter Richards, "Canucklehead",
        James Logan, Mutant #9601, Wildboy
        Species Human Mutant
        Team affiliations X-Men
        New Avengers
        X-Force
        S.H.I.E.L.D.
        Horsemen of Apocalypse
        Alpha Flight
        Weapon X
        Weapon Plus
        Department H
        HYDRA
        The Hand
        New Fantastic Four

        Abilities Regenerative healing factor

        Superhuman senses, strength, stamina, agility, and reflexes
        Adamantium-laced skeletal structure with retractable claws
        Resistance to telepathy
        Expert martial artist

        Wolverine (born James Howlett and commonly known as Logan) is a
        fictional character, a Marvel Comics superhero who has been a member
        of several teams, including the X-Men and the New Avengers. Created
        by writer Len Wein and artist John Romita, Sr.[citation needed] with
        some input by Incredible Hulk illustrator Herb Trimpe. Wolverine had
        a cameo appearance on the last page of Incredible Hulk #180 (October
        1974) and his first "full" appearance in Incredible Hulk #181
        (November 1974). X-Men writer Chris Claremont played a significant
        role in the character's subsequent development. Frank Miller also
        helped to revise the character in the early eighties with the
        eponymous limited series in which Wolverine's catch phrase, "I'm the
        best there is at what I do, but what I do isn't very nice" was first
        written.

        A mutant, Wolverine possesses animal-keen senses, enhanced physical
        capabilities, and a healing factor that allows him to recover from
        virtually any wound. This healing ability enabled the supersoldier
        program Weapon X to bond the near indestructible metal alloy
        adamantium to his skeletal system. He is also a master of hand-to-
        hand combat and martial arts.

        Wolverine joined the X-Men's "All New, All Different" roster in
        Giant-Size X-Men #1 (May 1975). Wolverine was symbolic of the many
        tough anti-authority anti-heroes that emerged in American popular
        culture after the Vietnam War;[1] his willingness to use deadly
        force and his brooding nature became standard characteristics for
        comic book anti-heroes by the end of the 1980s.[2] As a result, the
        character became the clear favorite for fans of the increasingly
        popular X-Men franchise.[3] He has been featured in his own solo
        comic since 1988 and he has been a central character in every X-Men
        adaptation, including animated television series, video games, and
        the live action 20th Century Fox X-Men film series, in which he is
        played by Hugh Jackman.(4)

        Fictional character biography
        Fictional history of Wolverine

        Born in 19th century Canada to rich plantation owners, James Howlett
        grows into manhood on a mining colony in British Columbia, adopting
        the name "Logan." [13] Wolverine leaves the colony and lives for a
        time in the wilderness among wolves, until returning to civilizaion,
        residing with the Blackfoot Indians. Following the death of his
        Blackfoot paramour, Silver Fox, is ushered into a Canadian military
        unit. Logan spends sometime in Madripoor, developing his "Patch"
        persona, before settling in Japan, where he marries and has a son.

        During World War II, Logan teams with Captain America versus HYDRA,
        and continues a career as a soldier-of-fortune/adventurer. Wolverine
        works for the First Canadian Parachute Battalion.[14] and CIA before
        being recruited for Team X.

        As a member of Team X, Wolverine is given memory implants. He
        continues on the team, until he is able to break free of the mental
        control and joins the Canadian Defense Ministry. Wolverine is
        kidnapped by the Weapon X, where he remains captive and experimented
        on, until his escape by the Winter Soldier, after which he returns
        to the Canadian wilderness.

        Logan is eventually discovered by James and Heather Hudson, who help
        him recover his humanity. Following his recovery, Logan, this time
        under the supervision of Department H, once again works for Canadian
        Intelligence. Logan becomes Wolverine, one of Canada's first
        superheroes. In his first mission, he is dispatched to stop the
        destruction caused by a brawl between the Hulk and the Wendigo.

        Professor X recruits Wolverine to a new team of X-Men.[15]
        Disillusioned with his Canadian intelligence work and intrigued by
        Xavier's offer, Logan resigns from Department H. Logan continues to
        adventure as a superhero, eventually recoving his memories.[16]

        Powers and abilities

        Wolverine is a mutant with a number of both natural and artificial
        improvements to his physiology. His primary mutant power is an
        accelerated healing process typically referred to as his mutant
        healing factor that regenerates damaged or destroyed areas of his
        body far beyond the capabilities of an ordinary human and renders
        him immune to nearly all toxins, radiation, and diseases.[17]

        Depictions of the speed and extent of injury to which Wolverine can
        heal vary. Originally, this is portrayed as accelerated healing of
        minor wounds, but writers have increased this ability over years to
        the point that he can fully regenerate nearly any damaged or
        destroyed bodily tissue. One of the more extreme examples of
        Wolverine's healing factor shows the total regeneration of his soft
        body tissue after having it incinerated from his skeleton within a
        matter of minutes.[18] Wolverine survives the explosion due to the
        protection his adamantium-laced skull provides to his brain.[19] It
        has been stated in the Xavier Protocols, a series of profiles
        created by Xavier that lists the strengths and weaknesses of the X-
        Men, that Wolverine's healing factor is increased to "incredible
        levels" and that the only way to stop him is to decapitate him and
        remove his head from the vicinity of his body.[20] In addition, the
        regenerative qualities of his healing powers dramatically alter his
        natural aging process. Despite being born in the late 1800s,[21] he
        has the appearance and vitality of a man in his physical prime.
        Though he now has all of his memories, his healing abilities can
        provide increased recovery from psychological trauma by suppressing
        memories in which he experiences profound duress.[22]

        Wolverine's healing factor affords him increased physical attributes
        such as superhuman levels of stamina, such as engaging Omega Red in
        a continuous fight for more than 18 hours, despite regular exposure
        to Omega Red's Death Pheromones,[23] as well as superhuman agility
        and reflexes sufficient to dodge Cyclops' optic energy beams at
        point blank range.[24]

        Wolverine also has superhumanly acute senses of sight, smell, and
        hearing. He can see with perfect clarity at greater distances than
        an ordinary human, even in near-total darkness. His hearing is
        enhanced in a similar manner, allowing him to both hear sounds
        ordinary humans can't and also hear to greater distances. Wolverine
        is able to use his sense of smell to track targets by scent, even if
        the scent has been eroded somewhat over time by natural factors.
        This sense also allows him to identify shapeshifting mutants despite
        other forms they may take.

        Wolverine's physical appearance displays animal-like mutations,
        including pronounced canines and three retractable bone claws housed
        within each forearm. While originally depicted as surgically placed
        implants of the Weapon X Program ,[25], the claws are later revealed
        to be part of his natural, mutant anatomy.[26] The claws are much
        harder than normal bone and can cut substances as durable as most
        metals, wood, and some varieties of stone.[27] Wolverine's hands do
        not have openings for the claws to move through; thus, they cut
        through his flesh every time he extrudes them.[28]

        • osv Re: Kobiety są po to by je kochać, nie rozumieć.. 10.03.08, 09:02
          Wolverine's entire skeleton, including his claws, is molecularly
          infused with adamantium, rendering it practically indestructible.
          Due to the adamantium coating, the claws can cut almost any known
          solid material. The only known exceptions are adamantium itself and
          Captain America's shield, which is the only substance in the Marvel
          Universe known to be even more durable than adamantium. Wolverine's
          ability to slice completely through a substance depends upon both
          the amount of force he can exert and the thickness of the substance.
          The adamantium also weights his blows, dramatically increasing the
          effectiveness of his punches and kicks.

          Wolverine's healing factor allows him to push his muscles beyond the
          limits of the human body without injury, granting him some degree of
          superhuman strength.[29] This is augmented by the constant demand
          placed on his muscles by over one hundred pounds of adamantium,[30]
          which also removes skeletal structural limitations. As a result, he
          can lift or move weight that would damage a human skeleton.[31] He
          is strong enough to break steel chains[32][33] and lift a dozen men
          above his head with one arm and throw them through a wall.[34]

          Due to high level psionic shields implanted by Professor Charles
          Xavier, Wolverine's mind is highly resistant to telepathic assault
          and probing.[35]


          [edit] Skills and personality
          During his time in Japan and other countries, Wolverine becomes a
          master of virtually all forms of martial arts. He is proficient with
          most weaponry, including firearms, though he is partial to bladed
          weapons. He can defeat the likes of Shang-Chi[36] and Captain America
          [37] in single combat. He also has a wide knowledge of the body and
          pressure points.[38] He is also an accomplished pilot and highly
          skilled in the field of espionage and covert operations.

          Wolverine sometimes lapses into a "berserker rage" while in close
          combat. In this state he lashes out with the intensity and
          aggression of a mindless animal and is even more resistant to
          psionic attack.[39] Though he loathes it, he acknowledges that it
          has saved his life many times.

          In contrast to his brutish nature, Wolverine is actually extremely
          intelligent. Due to his increased lifespan, he has traveled the
          world and amassed an intimate amount of knowledge of foreign
          languages and cultures. He can speak English, Japanese, Russian,
          Chinese, Cheyenne, Spanish, and Lakota; he also has some knowledge
          of French, Thai, Vietnamese, German and Portuguese.[40] When Forge
          monitors Wolverine's vitals during a Danger Room training session,
          he calls Logan's physical and mental state "equivalent of an Olympic-
          level gymnast performing a gold medal routine while simultaneously
          beating four chess computers in his head."[41]

          Despite his apparent ease at taking lives, he does not enjoy killing
          or giving into his berserker rages. Logan adheres to a firm code of
          personal honor and morality. He is often irreverent and rebellious,
          particularly towards authority, though he is a reliable ally and
          capable leader. He has had romantic, platonic, and even paternal
          relationships over the decades with numerous women.


          INTERESUJACE... ; )))))

      • dotyk_wiatru Ufff :)) 10.03.08, 12:10
        DOCZYTAŁAM do końca :)))
        Widzisz...myślę, że Ona potrzebuje troszkę czasu, nie odtrąca Ciebie
        tak do końca, ale nie chce się chyba jeszcze za bardzo
        angażować...uczuciowo...Może to wynik poprzednich porażek...może
        nie...Może boi się kolejnej porażki? Tak jak Ty...
        Bądź blisko...tak po prostu...i wyczuj odpowiednią porę...
      • grazulka5 Re: Kobiety są po to by je kochać, nie rozumieć.. 05.07.08, 21:06
        Cześć,
        powiem szczerze, że zainteresowała mnie Twoja historia, cóż to samo
        przeżywałam jakiś czas temu, tyle że finał przykry, gdyż to ja
        czekałam na znak ... były jakieś sygnały, ale bałam się, że to
        zwykłe koleżeństwo, pracuję w dużej międzynarodowej firmie, nauczona
        wcześniejszymi doświadczeniami wolałam być ostrożna, niestety brak
        synchronizacji z obu stron robił swoje... znajomość się skończyła,
        więc mam nadzieję, że choć Tobie się udało. trochę minęło od czasu,
        gdy napisałeś ostatni list
        ps jak na faceta trafne spostrzeżenia, tak trzymać!!!
    • Gość: Wmmskotek Anonimowy mms miłosny :) IP: *.acn.waw.pl 17.03.08, 21:03
      Heh tak mi się skojarzyło z tym anonimowym mmsem: www.zyczeniamms.pl
      też można wysłać mmsa i to anonimowego lub nie - możne je podpisać :)
    • Gość: f13 Re: Kobiety są po to by je kochać, nie rozumieć.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.08, 11:33
      Na wszystko potrzeba czasu. I choć minęło już sporo, z tego co mówisz. Musisz
      jeszcze czekać - bo miłość cierpliwa jest i dojrzewa. Boicie się powiedzieć co
      tak naprawdę czujecie. Może to strach przed kolejnym zranieniem, takim jak w
      przeszłości. Dlatego nic na siłę - albo Cię pokocha albo znienawidzi.
      • Gość: dziabdzik Re: Kobiety są po to by je kochać, nie rozumieć.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.08, 15:21
        Dokładnie, inaczej można usłyszeć rzecz najgorszą: "nie możemy zostać po prostu przyjaciółmi?". Z drugiej jednak strony postępy są marne a przyjaźń utrwala się zamiast ewoluować.
        • jola-29 Re: Kobiety są po to by je kochać, nie rozumieć.. 20.06.08, 17:33
          To fakt!!!To najgorszy scenariusz!!!Jak można zostać
          przyjaciółką/przyjacielem osoby,którą sie kocha???A ten czas...To
          bardzo wolno płynie i nigdy nie wiadomo jak to się skończy...Albo ta
          druga osoba stwierdzi że to TO,albo czas gra na niekorzyść i zapomni
          powoli o tobie :(:(:(.Kurde, ja jestem zbyt niecierpliwa i to
          dawanie czasu mnie wykańcza.Mam podobną sytuację.Ale co innego mam
          robić jeśli nie poczekać...
    • Gość: gosc Re: Kobiety są po to by je kochać, nie rozumieć.. IP: *.ols.vectranet.pl 18.01.09, 14:05
      Kobiety są po to by je kochać, nie rozumieć.. - mądrze powiedziane.
Pełna wersja