james_howlett
10.03.08, 02:08
Tylko że ja chciałbym zrozumieć... chociaż część tego co się ostatnio dzieje.
Oczywiście trzeba wszystko opisać od początku, więc ostrzegam, będzie troche do czytania.
Pierwszy raz Ją zobaczyłem po tym jak przeniosłem się ponad półtorej roku temu z jednego krańca polski na drugi i zmieniłem pracę. To było właśnie w pracy, akurat miała coś do załatwienia w tym dziale w którym pracowałem, nie było kierownika, i musiała na niego zaczekać, więc sobie troszke pogadaliśmy. Pierwsze wrażenie, piorunujące: miła, sympatyczna, uśmiechnięta, inteligentna ... Ale pesymistycznie stwierdziłem, że pewnie zajęta, albo nie mam u Niej żadnych szans.
Więc tylko sobie potajemnie do Niej wzdychałem. Do czasu jak pół roku później zostałem przydzielony do innego działu. Gdy załoga się powiększyła, okazało się że potrzebujemy kolejne pomieszczenie. Wyszło tak, że ten pokój który m.in. Ona wczesniej zajmowała, dostaliśmy my, a poprzednich "właścicieli" przenieśli do pokoju obok.
I od tego momentu zaczyna się opowieść właściwa ...
Zaczęło się niewinnie, kiedyś to mijając się na korytarzu powiedziała że zaprasza na herbatę nowego sąsiada. Odpowiedziałem że z miłą chęcią jak tylko będę miał chwilę czasu. Nie wziąłem tego na poważnie, stwierdziłem że to tylko tak powiedziane z czystej grzeczności. Na następny dzień musiałem zmienić światopogląd, ponieważ przy kolejnym mijaniu usłyszałem, że ta herbata już dawno wystygła, ale zaproszenie nadal jest aktualne. W końcu się do Niej wybrałem, miło spędziliśmy czas, rozmawiając o różnych rzeczach.
Co było później? Coraz częstsze wizyty, rozmawianie, i po jakimś tygodniu od pierwszej herbaty Ona w sprytny sposób zdobyła mój numer telefonu. W ten sam dzień, parę godzin później dostałem miłego animowanego MMS'a, z serduchem ... wysłanym anonimowo z bramki, może to przypadek, może to od Niej ? Do tej pory nie wiem...
Z czasem znajomość się robiła coraz bardziej bliska. Potrafimy rozmawiać godzinami, Ona dużo mówi o swojej rodzinie, tak że praktycznie nie znając większości tych osób osobiście, bardzo dużo o nich wiem, mam również wrażenie że Jej rodzice o mnie również dużo wiedzą (tak sądze slysząc urywki Jej rozmów z domem, lub jak sam kilka razy dzwoniłem do Niej na numer domowy, sama też kilka razy mówiła, ze opowiadała rodzicom kawały lub historyjki które slyszala odemnie). Zwierzyła mi się również z kilku Jej "sekretów" rodzinnych, takich o których może wie jeszcze parę osób... Oprócz tego mam do Niej bardzo prywatny numer gg, do którego ma dostęp poniżej 10 osób.
Zdarzają się również takie słowa "jak bedziesz u mnie, to zobaczysz to i to" ... albo "jak się zrobi cieplej to pokażę Ci naszą działke".
Lecz są to kontakty jedynie w pracy, poza pracą jak do tej pory udało nam się spotkać dwa razy. Raz z Jej inicjatywy poszliśmy na pizze, pretekstem było to, że Jej tak bardzo pomagam we wszystkim i musi mi się jakoś odwdzięczyć (siedzieliśmy przy dwóch herbatach i pizzy ponad 4 godziny, cały czas rozmawiając), drugi raz jak się rozchorowała i chciałem ją odwiedzić, nie zgodziła się, mówiąc że nie wygląda za dobrze, że to zła pora na odwiedziny, i nie chce mnie zarazić, że jak wyzdrowieje to mnie zaprosi. Dotrzymała słowa. Dwa tygodnie później byłem u Niej. Na þóźniejsze próby wyciągnięcia Jej gdziekolwiek reaguje odpowiedzią że w wakacje, jak będzie miała więcej czasu. Z jednej strony się nie dziwię, bo naprawdę jest zapracowana, i wiem jak Jej brak czasu doskwiera, nawet dla bliskiej rodziny wszystkie terminy są przestawiane "na wakacje". Taka jest cena zdobywania wykształcenia.
Co do tego ostatniego, mnie też namawiała przez ostatnie 2 miesiące do podnoszenia swoich kwalifikacji ... i to nawet bardzo skutecznie, od przyszłego semestru będę sie "udzielał" naukowo ... i mam wrażenie że Ona bardziej się tym faktem ekscytuje niż ja ...
Rozmawiamy na naprawdę różne tematy, Ona wie o mnie dużo, ja o Niej, rozmawialiśmy nawet o swoich miłosnych niepowodzeniach, jak to nam wczesniej "wiatr wiał w oczy", jak nas zranili nasi ex lub niedoszli/łe...
Często nam się zdarza w tym samym momencie pomyśleć to samo, powiedzieć to samo, taka ... synchronizacja, i to nie tylko podczas widzenia się, to działa nawet na odległość, rozmawiając przez internet ...
W pewnym momencie miałem wrażenie że się za bardzo narzucam, że Jej tylko przeszkadzam, zawracam niepotrzebnie głowę, gdy poruszyłem ten temat, odpowiedzią było to, że jeśli bym Jej naprawdę przeszkadzał, i się narzucał, to by mnie bez żadnego owijania w bawełnę przegoniła, bo jest osobą bezpośrednią, i jak do tej pory jeszcze ani razu takie coś nie nastąpiło. Co wiecej, często jest tak, że to Ona mnie zaprasza do siebie, czy to jak sie widzimy, czy przez SMSa zapyta czy nie zajrzę do Niej, albo zadzwoni ... Może to dobry znak, nie unika kontaktu ze mną a wręcz przeciwnie ...
Jak wie że jestem sam w pokoju, nie ma nikogo z ekipy, to sama przyjdzie, czy to pogadać, czy się pożegnać jak już ucieka do domu, dla mnie to jest bardzo miłe i ... dające do myślenia.
Często mi mówi, że jestem osobą z poczuciem humoru, inteligentną (chociaż ja staram się nie sprawiać takiego wrażenia, z powodu przykrych przeszłych doświadczeń, ale to opowieść na zupełnie inny raz), że powinienem się dalej krztałcić, wykorzystać swoją wiedzę, podbudowuje mnie na duchu, wierzy we mnie bardziej niż ja sam. Gdy mówię Jej że jestem nieśmiały i staromodny, to nie chce w to uwierzyć, twierdzi że jestem otwarty na ludzi, i że to Ona jest nieśmiała ... Bo na przykład ostatnim razem ponad po roku dopiero z własnej inicjatywy i z wielkim oporem zaczęła coś "świrować" do chłopaka który Jej się podobał, opowiadała mi to w taki sposób, żeby mieć pewność że to usłyszę i zapamiętam, takie przynajmniej odnoszę wrażenie...
Miłe jest również to, że pamiętała o moich urodzinach, i dała mi to co lubię, na pytanie czy to przypadek czy wiedziała, odpowiedziała że to nie przypadek, że pamięta to co mówie. Kolejna miła rzecz, prezenty gwiazdkowe, również pamiętała o mnie, w sylwestra jak tylko udało się nawiązać połączenie, przegadaliśmy sporo czasu ...
Ale to raczej norma, zawsze jak gadamy przez telefon, to trwa to minimum pół godziny (nie licząc spraw służbowych, gdzie rozmowa nie trwa dłużej niż 3 minuty), nie raz już sie komuś z nas bateria rozładowała w trakcie ... przez ten czas może kilka razy się zdażyło że nie odebrala telefonu, albo nie odpisała na SMSa, ale zawsze później za to przepraszała, że nie miała czasu, albo nie miała jak odpisać, bo skończyła się Jej karta.
Ostatnio też zauważylem, że jak tylko pojawię się na gg w stanie "dostępny" (często siedzę jako niewidoczny, jeśli nie mam czasu na pogaduchy), Ona pierwsza mnie zaczepia, kilka razy przyuważyłem że najpierw się odezwie, potem dopiero pojawia się jako widoczna (no cóż, nie tylko ja lubie status "niewidoczny" ;-), czasem też jeśli długo jestem dostępny ale się nie odzywam, też zaczyna rozmowę, po tym chyba mogę wnioskować że jednak się nie narzucam.... może mi się wydaje, ale chyba w pewien sposób tak samo jak ja Ona potrzebuje jakiegoś stałego kontaktu, dla mnie jeden dzień bez jakiegokolwiek kontaktu z Nią jest dniem smutnym ... całe szczęście że takie dni rzadko sie zdarzają ... jeśli się nie widzimy, staram się zawsze Jej coś wysłać smiesznego, czy to mailem, czy SMSem ... i prawie zawsze dostaję jakąś odpowiedź.
W niektórych rzeczach bardzo się różnimy, chociaż zauważyłem również tendencję do tego, że Jej zainteresowanie moimi "rewirami" się zwiększa. Na przykład podczas wizyty u Niej, puściła muzykę, która nie jest w Jej klimatach, bardziej w moich, pochwaliła się że ostatnio kupiła tą płytkę, bo się Jej spodobał jeden kawałek i chciała przesluchać całość. W sprawach akurat związanych z moim zawodem również coś się dzieje, oprócz tego że słucha o tym, co mam do zrobienia, jak to działa, to jeszcze zapamiętuję to, i prosi czasem o wyjaśnienie niektórych terminów, co jest dla mnie bardzo dziwne, ponieważ nasze specjalizacje są zupełnie odmienne...