ma_am 16.09.03, 13:02 Odeszła nagle, mnie zostawiła. Dlaczego nie zabrała mnie ze sobą? Dlaczego ja zostałam? Jak mam żyć skoro też umarłam, tam na tej drodze... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
thomas21cry Miłość to czar.............. 16.09.03, 14:19 Miłość to czar zawsze istnieje obawa że wkońcu pryśnie jak bańka mydlana. Ale nie martw się napewno już niedługo znów ktoś Cie oczaruje....... Thomas21cry Odpowiedz Link Zgłoś
ma_am Re: Pożegnałam miłość... 16.09.03, 15:04 taka_tam napisała: > bo ty masz żyć. po prostu... Po prostu... Jak żyć kiedy pod powiekami wciąż jeden obraz, strugi deszczu zabarwione Jego krwią i ten ból przerażający. Nie wytrzymam tego. Chyba nie. Odpowiedz Link Zgłoś
taka_tam Re: Pożegnałam miłość... 16.09.03, 15:25 "po prostu" brzmi tutaj nonszalancko, może nawet gruboskórnie... ale w życie wpisana i radość, i przeciętność, i cierpienie - po prostu... twoje doświadczenie wydaje się ci się teraz nie do przejścia, jednak wszystko da się przetrwać... człowiek jest jak trzcina - z pozoru kruchy i delikatny, pod naporem wiatrów chyli się ku ziemi, wydaje się, że nie da rady, po czym powstaje... obolały, wymęczony, nadszarpnięty tu i tam, ale przeżywa... po prostu... i ty też przeżyjesz... pozdrawiam i życzę siły... ma_am napisała: > taka_tam napisała: > > > bo ty masz żyć. po prostu... > > Po prostu... > Jak żyć kiedy pod powiekami wciąż jeden obraz, strugi deszczu zabarwione Jego > krwią i ten ból przerażający. Nie wytrzymam tego. Chyba nie. Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: Pożegnałam miłość... 16.09.03, 18:23 Masz żyć i ciesz się tym życiem, które Bóg/los Ci podarował. On by chciał, abyś żyła i ułożyła sobie życie, choć zachowała o Nim pamięć, ale tylko pamięć w sercu. Umarłym trzeba pozwolić odejść. Nie ma słów, które by Cię uleczyły, takie rany leczy czas. Pozdrawiam janek Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: Pożegnałam miłość... 16.09.03, 18:09 Ma_am, przeżyjesz to. Ty żyjesz dalej i w pamięci nie powinien zostać koszmar, tylko dobre i piękne wspomnienia. Znam z autopsji, czym jest strata najbliższej osoby, widziałam ludzi, którzy tracili swoich bliskich. Znam ból utraty i wiem, że najpierw ogarnie Cię czarna rozpacz (może wściekłość) i żal, następnie przyjdzie obojętność na wszystko i długaśne myślenie, wracanie pamięcią, rozpamiętywanie. Potem będziesz liczyć dni, miesiące, myśleć w stylu: "a rok temu tego dnia...". Nie rozdrapuję Ci rany, poprostu mówię, jak będzie.:( Potem powoli zaczniesz wracać do siebie, choć już będziesz inną ciut osobą, a potem - odnajdziesz się w życiu, stworzysz je na swoją modłę i przeszłość będzie istnieć dla Ciebie już tylko jako drogie smutne wspomnienie, ale nie więcej. Czasem będziesz wracać myślami do pięknych wspomnień, ale lepiej tego nie robić. Ty żyjesz, a to - co było - jest doświadczeniem, zesłanym Ci przez los, które, o dziwo, ale wzbogaca nas przez to czymś, co odczujesz dopiero po jakimś czasie i docenisz jego wartość. Nie zadawaj pytań w stylu: "dlaczego mnie to spotkało", "dlaczego ja". Nic w naszym życiu nie dzieje się ot tak sobie, i, nawet gdy jest straszne i złe, to jednak służy czemuś. Zrozumiesz to jeszcze nie teraz, a z upływem czasu. Trzymaj się, bądź odważna i postaraj się nie dać się pokonać nieszczęściu. Teraz musisz przeżyć to i wyjść z tego, co Cię spotkało - z podniesioną głową. Ja wiem z autopsji, że będzie lepiej, ale tylko w przypadku, gdy sama nie dasz się sobie pokonać. Pozdrv.:) Odpowiedz Link Zgłoś