Smutna refleksja

18.09.03, 22:39
Kolejny raz dzisiaj zastanowiłam się, a raczej skontastowałam, że niedobre,
przykre rzeczy mają tendencje do przytrafiania się ludziom, którzy są
porządnymi ludźmi, nie czyniącymi nikomu dookoła krzywdy, dobrymi ludźmi,
którzy nie zasłużyli niczym w życiu na to, co ich spotyka. Czy bycie
normalnym, dobrym człowiekiem przyciąga złe i niedobre doświadczenia w życiu?
Czy to jest magnes? Dlaczego, do jasnego pioruna, nieszczęścia z
tzw. "wyższej" półeczki dotyczą przede wszystkim ludzi porządnych i dobrych,
takich, którzy mogliby zrobić wiele dla innych, przynieśliby swoim istnieniem
pożytek innym, uczyniliby ten świat ciut lepszym?

Nie przemawia do mnie stwierdzenie, że tak chce los, że "tak bywa w życiu".
Coś za często ostatnio natykam się na takie "bywa". Tak, jak dzisiaj
się "natknęłam".:(

Zdecydowanie wolałabym jakieś śluby, chrzciny, jakieś radosne wydarzenia, ale
życie mi znów "podetknęło" pod nos nie to, co chcę widzieć w swoim otoczeniu.

Pozostaje tylko pytanie "dlaczego moja koleżanka"? Nie umiem, niestety, dać
na nie odpowiedzi. Może ją ktoś z Was zna.

Przepraszam, że to takie smętne, ale nie zwsze wszystko w życiu jest wesołe i
nie zawsze człowiek ma ochotę na śmiech lub uśmiech.:(

Pozdrv.:)
    • sunrise1 Re: Smutna refleksja 18.09.03, 22:48

      Po pierwsze: sokółko trzymaj się mimo wszystko .
      Po drugie: ja rownież nie znam odpowiedzi na postawione
      przez Ciebie pytanie.
      Może jedyne racjonalne stwierdzenie to właśnie to, że
      całe nasze życie składa się nie tylko z dobrych rzeczy.
      Nie sądze też, by nieszczęscia , czy przykrości upatrywały
      sobie wyłącznie łagodne i szlachetne ofiary.
      Przyznam, że w pewnym momencie życia sama też myślałam podobnie.
      Możliwe, że bierze to się stąd iż trudniej pogodzić się
      z nieszczesciem, które spotyka porządnego
      i uczciwego człowieka, niż istotę, ktora śmie się nim nazywać.


      z:)

      • white.falcon Re: Smutna refleksja 18.09.03, 23:02
        Dziękuję, Sunrise1, za słowa otuchy. Niestety, odnoszę wrażenie, że ten świat
        nie jest sprawiedliwy i staje się coraz bardziej niesprawiedliwy. Mam wrażenie,
        że niedobre rzeczy wyszukują sobie ofiary tam, gdzie zagnieżdża się coś
        obiecującego, rokującego trochę dobra. Ciekawe w związku z tym, czy dobro czyni
        odwrotnie?

        Pozdrv.:)
        • sunrise1 Re: Smutna refleksja 19.09.03, 19:10
          white.falcon napisała:

          > Dziękuję, Sunrise1, za słowa otuchy.

          Drobiazg WF ( o rany ,dziwny wyszedł ten skrót )

          Niestety, odnoszę wrażenie, że ten świat
          > nie jest sprawiedliwy i staje się coraz bardziej niesprawiedliwy. Mam
          wrażenie,
          >
          > że niedobre rzeczy wyszukują sobie ofiary tam, gdzie zagnieżdża się coś
          > obiecującego, rokującego trochę dobra. Ciekawe w związku z tym, czy dobro
          czyni
          >
          > odwrotnie?

          Chciałabym, aby tak było...niemniej chyba coś w tym jest, że zło
          które czynią inni, przynosi plony dla wszystkich...niestety.
          Tymczasem white rozpamiętuj do woli- Twoje prawo, ale nie daj się
          i bądź zawsze taka, jak dziś.

          z:)
    • zahedan Re: Smutna refleksja 18.09.03, 22:48
      "smutne"rzeczy wszystkim sie kiedys przydarzyc-to tylko kwestia czasu byc
      • white.falcon Re: Smutna refleksja 18.09.03, 23:03
        zahedan napisał:

        > "smutne"rzeczy wszystkim sie kiedys przydarzyc-to tylko kwestia czasu byc

        I sugerujesz, że trzeba czekać na dobre?

        Pozdrv.:)
        • zahedan Re: Smutna refleksja 18.09.03, 23:09
          white.falcon napisała:

          > zahedan napisał:
          >
          > > "smutne"rzeczy wszystkim sie kiedys przydarzyc-to tylko kwestia czasu byc
          >
          > I sugerujesz, że trzeba czekać na dobre?
          >
          sugeruje ze te smutne i tak wziasc góra koniec koncow


          • white.falcon Re: Smutna refleksja 18.09.03, 23:11
            Małe pocieszenie. Uważasz, że smutne rzeczy dominują nad dobrymi w naszym życiu?

            Pozdrv.:)
            • zahedan Re: Smutna refleksja 18.09.03, 23:20
              white.falcon napisała:

              > Małe pocieszenie. Uważasz, że smutne rzeczy dominują nad dobrymi w naszym
              życiu
              a tak nie byc?

              nie chcec cie pocieszac ja.
              • white.falcon Re: Smutna refleksja 18.09.03, 23:25
                Ja bym bardzo nie chciała, by tak było, ale pesymistyczne fakty świadczą
                przeciwko mojemu optymistycznemu nastawieniu do życia.

                Dziękuję, Zahedanku, za pocieszenie.:)

                Pozdrv.:)
        • ja_nek Re: Smutna refleksja 18.09.03, 23:43
          Zło, krzywda, wypadki są widoczne ostrzej, gdy dotykają ludzi szlachetnych,
          radosnych, dobrodusznych. Kiedy zaś coś złego spotyka jakiś czarny charakter
          mówimy "należało mu się" i nie zaprzątamy sobie tym głowy.
          Po prostu to pierwsze nie mieści nam się w głowie. Jakże to spotkało tego
          porządnego Kowalskiego? Kłóci nam się to z poczuciem sprawiedliwości losu:
          dobre dobrym, złe złym.

          Pozdrawiam
          janek
          • white.falcon Re: Smutna refleksja 18.09.03, 23:49
            Nie życzę nikomu zła, bo nikt nie jest do końca zły. Nie wierzę w takie rzeczy
            dla zachowania własnego zdrowego rozsądku. Tyle że zaczynam postrzegać, że
            zło "uwzięło" się na ludzi, którzy powinni dalej być, istnienie których jest
            potrzebne temu światu. Ale rzeczywistość wygląda bardzo pesymistycznie, pomimo
            dobrych chęci i życzeń.

            Pozdrv.:)
          • messja Re: Smutna refleksja 18.09.03, 23:53
            Kiedy zaś coś złego spotyka jakiś czarny charakter
            > mówimy "należało mu się" i nie zaprzątamy sobie tym głowy.


            to wlasnie cala jankowo-kalowa filozofia: ludzie dziela sie na "objektywnie"
            dobrych (czyt, tych co janek lubi) i obiektywnie zlych (czyt. tych co jankowi
            troche "nie leza").
            pierwszym bedzie sie podlizywal, a tym drugim zlozeczyl i z jakiegos
            bezpiecznego miejsca przygladajac sie nieszczescu syczal zlosliwie "a dobrze ci
            tak".
            janku: ludzie nie dziela sie na dobrych i zlych!
            sa mniej lub bardziej zagubieni, a tzw "czarne charaktery" mozna juz tylko
            spotkac w starych westernach.
            • white.falcon Re: Smutna refleksja 18.09.03, 23:55
              Dziękuję, Messjo za wypowiedź. Gdy pisałam poprzednią - w czasie - jeszcze nie
              przeczytałam Twojej.

              Pozdrv.:)
            • meg25 Re: Smutna refleksja 19.09.03, 12:35
              messja napisała:

              > janku: ludzie nie dziela sie na dobrych i zlych!
              > sa mniej lub bardziej zagubieni, a tzw "czarne charaktery" mozna juz tylko
              > spotkac w starych westernach.

              Messjo, mam nadzieję, że nigdy nie spotkasz takich "bardziej zagubionych"
              wieczorem na pustej ulicy. Ktoś z moim bliskich spotkał... Zapewniam Cię, nie
              mieli coltów i ostróg...
              • white.falcon Re: Smutna refleksja 19.09.03, 15:58
                meg25 napisała:

                Ktoś z moim bliskich spotkał... Zapewniam Cię, nie mieli coltów i ostróg...

                Pozwolę sobie wyrazić swój punkt widzenia na sprawę, zarówno moją, jak i Twoją,
                Meg25.

                Zacznę od tego, że napisałam, że nie ma złych doszczętnie ludzi, osadzając to
                stwierdzenie w następującym rozumowaniu: nie można zakładać, że człowiek
                jest "z góry" zły lub dobry, więc nikomu nie życzę zła. W swoim tytułowym wątku
                mówię o rzeczy ostatecznej, która, moim zdaniem, niesłusznie, pozbawiła
                istnienia na tym świecie bardzo pozytywnego człowieka, nie mówię natomiast o
                ludziach.

                Natomiast, moim zdaniem, żaden człowiek nie rodzi się złym. To okoliczności,
                otoczenie i środowisko, w którym się wychował, czynią go osobą niebezpieczną
                dla innych. Dlatego, gdy popełnia złe rzeczy, powinien ponieść zasłużoną karę
                za swe uczynki, i, nie martw się, nic, co czynimy złego, nie znika bez "echa",
                w ten lub inny sposób kara nie ominie takiej osoby. Moim zdaniem jednak,
                czynienie zła nie oznacza, że ktoś jest zły. Są ludzie, którzy popełniają złe
                rzeczy, będąc w pewnych aspektach życiowych ludźmi całkiem "do przyjęcia". Jak
                można odróżnić w takim razie kogoś złego od dobrego? Nie ma takiej podziałki.

                Natomiast istnieje rzecz, którą należy stosować wobec ludzi źle postępujących -
                wybaczenie. Nie oznacza to, że nie należy im się kara - należy się. Ale nie
                wybaczając - przyjmujemy od nich cząstkę złego, która będzie zaciemniać nasze
                własne istnienie, czyniąc nas gorszymi. Dlatego najrozsądniej wybaczyć i
                stwierdzić, że kara losu lub (jeżeli jest ktoś wierzącą osobą) - Boga nie
                ominie zło czyniącej osoby.

                Pozdrv.:)
              • messja Re: Smutna refleksja 20.09.03, 00:48
                > Messjo, mam nadzieję, że nigdy nie spotkasz takich "bardziej zagubionych"
                > wieczorem na pustej ulicy. Ktoś z moim bliskich spotkał... Zapewniam Cię, nie
                > mieli coltów i ostróg...

                spotkalam tych "bardziej zagubionych" na ulicy i na forum. niejaka "ja" i
                mario2 w swoich atakach nie roznia sie zbytnio od tych " na pustej ulicy".
                mniej wiecej przyswiecaja im te same motywy i ten sam cel. tylko, ze nie do
                mnie nalezy wyrokowac, kto jest jakim czlowiekiem, a juz napewno daleka jestem
                by cieszyc sie z czyjegos nieszczescia kierujac sie zasada "bo jemu sie
                nalezalo".
                tak naprawde osadzic nas prawiedliwie moze tylko Bog, a nie wiadomo co na nas
                czeka za rogiem, wiec lepiej powstrzymac sie w osadach.
                powtarzam z cala moca: ludzie nie dziela sie na dobrych i zlych, bo od takiego
                myslenia tylko krok do faszyzmu i innego kalectwa umyslowego.

                zupelnie innia kwestia jest walka z niewlasciwym zachowaniem u ludzi i karanie
                za zlamanie prawa. mmozemy osadzac niewlasciwe zachowania, ale nie wolno nam
                przylepiac etykietek!
    • white.falcon Re: Smutna refleksja 18.09.03, 23:54
      Dziękuję Sunrise1, Zahedankowi i Jankowi za refleksje na temat moich
      refleksji.:) Idę spać i przemysleć to, co mi powiedzieliście.

      Dobranoc. Dobrych snów.:)

      Pozdrv.:)
    • jmx Re: Smutna refleksja 19.09.03, 00:14

      Przykre, złe rzeczy są, były i będą się zdarzać każdemu.
      Pytanie "dlaczego" (ta a nie inna osoba) nie ma sensu. Bo właściwie dlaczego
      nie? Każdy ma jakąś matkę, ojca, koleżankę, przyjaciela, siostrę. Zawsze
      chcemy dla swych bliskich, dla siebie samych, dobrych, pozytywnych zdarzeń.
      Bywa, że zwracamy uwagę na te niepozytywne rzeczy w życiu i uważamy, że ktoś
      (albo sami) ma życie pełne cierpienia. Ale życie nie jest jednolicie złe lub
      dobre, zło przeplata się z dobrem u każdego.

      A jeśli chodzi o śmierć....
      Nie wiem na czym to polega ale im kto lepszy, bardziej dobry, szlachetny,
      uczynny, tym krócej żyje... Odchodzi w jakichś dramatycznych okolicznościach..
      Kiedyś usłyszałam taki pogląd, że życie mamy po to by naprawiać własne
      przewinienia, blędy więc jak ktoś jest bardzo dobry to nie 'musi' długo żyć...
      Nie wiem, czy to prawda, czy nie. Ale jeśli ktoś zyjąc potrafi zrobić dużo
      pozytywnych rzeczy, to, tak myślę, i jego śmierć nie pójdzie na marne...

      Pozdrawiam Cię Sokółko, serdecznie :-))
      • white.falcon Re: Smutna refleksja 19.09.03, 16:01
        jmx napisała:

        >
        > Przykre, złe rzeczy są, były i będą się zdarzać każdemu.
        > Pytanie "dlaczego" (ta a nie inna osoba) nie ma sensu. Bo właściwie dlaczego
        > nie? Każdy ma jakąś matkę, ojca, koleżankę, przyjaciela, siostrę. Zawsze
        > chcemy dla swych bliskich, dla siebie samych, dobrych, pozytywnych zdarzeń.
        > Bywa, że zwracamy uwagę na te niepozytywne rzeczy w życiu i uważamy, że ktoś
        > (albo sami) ma życie pełne cierpienia. Ale życie nie jest jednolicie złe lub
        > dobre, zło przeplata się z dobrem u każdego.
        >
        > A jeśli chodzi o śmierć....
        > Nie wiem na czym to polega ale im kto lepszy, bardziej dobry, szlachetny,
        > uczynny, tym krócej żyje... Odchodzi w jakichś dramatycznych
        okolicznościach..
        > Kiedyś usłyszałam taki pogląd, że życie mamy po to by naprawiać własne
        > przewinienia, blędy więc jak ktoś jest bardzo dobry to nie 'musi' długo żyć...
        > Nie wiem, czy to prawda, czy nie. Ale jeśli ktoś zyjąc potrafi zrobić dużo
        > pozytywnych rzeczy, to, tak myślę, i jego śmierć nie pójdzie na marne...
        >
        > Pozdrawiam Cię Sokółko, serdecznie :-))
        >
        Dziękuję, Jmx, za pozdrowienia. Także ze swojej strony je przesyłam.:)

        Trudno pogodzić się z ostatecznością. Jest to nienaprawialne, wielka szkoda i -
        odczucie niesprawiedliwości. Niewiadomo, czy ubycie z tego padołu jeszcze
        jednej osoby przyniesie jakiekolwiek korzyści. Trudno tę kwestię rozważać jako
        bilans "strata - zysk". Natomiast pogodzić się jest trudno.

        Pozdrv.:)
        • jmx Re: Smutna refleksja 19.09.03, 17:16

          Tak, bunt, zło, rozżalenie...
          Pisząc swoje słowa nie miałam na myśli "bilansu" bo to jednak.... jest
          okropne. Myślę, ze wszystko w życiu ma sens, chociaż nie wiem jaki. I śmierć
          bliskich też. To dzieje się "po coś" i "dlaczegoś". Czasem taki sens zdarzeń
          można dostrzec dopiero po długim czasie a czasem wcale, tak też bywa.
          Ale nawet z tragicznych, bolesnych, niezrozumiałych zdarzeń można wyciągnąć
          jakieś pocieszające przesłanki. Ale teraz jest chyba za wcześnie by o tym
          mówić. Żłujemy, ze kogoś nie ma między nami, tęsknimy, poczucia straty nic nie
          jest w stanie zapełnić. Ale... ale bywa tak, ze coś się dzieje i wdychamy "
          dobrze, że ona/on tego nie doczekała..."

          Ech, marne to moje pocieszanie...
          Cóż mozna powiedzieć w takiej chwili? Chyba nic, tylko być...
          Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie, trzymaj się ciepło :-))))
          • white.falcon Re: Smutna refleksja 19.09.03, 20:01
            Szczerze, to lepiej by było, gdyby doczekała i tego złego i tego dobrego, co
            było gdzieś zapisane dla Niej. Ale widocznie poprostu kartki księgi jej życia
            miały nie być liczone w grube tomy, tylko w krótką, wartko napisaną książkę.

            Z której strony by nie spojrzeć na to, co się stało - widać bezsens,
            szczególnie dla Jej bliskich, nie mówiąc o Jej narzeczonym (na Boże Narodzenie
            miał odbyć się ślub). "Tąpnęło" też Jej Przyjaciółmi. Coraz lepiej rozumiem
            teraz modlitewną prośbę: "Od nagłej i niespodziewanej śmierci wybaw Nas,
            Panie." Niby prościutka formułka, a zawiera bardzo szeroka gamę treści, w tym
            uczuciowej.

            Dziekuję, Jmx raz jeszcze. Ja się trzymam - z innymi nie jest najlepiej.

            Pozdrv.:)
            • jmx Re: Smutna refleksja 20.09.03, 03:10

              Sokólko - spójrz na swoją sygnaturkę. To jest Sens.

              Ale bardzo, bardzo współczuję. Tobie i szczególnie jej bliskim...
              • white.falcon Re: Smutna refleksja 20.09.03, 19:17
                Ja nie zatraciłam, Jmx, sensu. Mi jest poprostu gorzko-smutno i dlatego
                napisałam na FR.

                Dziękuję, Jmx, dużo mam do myślenia i do rozważania. Dziwne, ale Wasze wpisy na
                moim wątku w jakiś sposób mi... pomagają.

                Pozdrv.:)
        • nicolle TYLKO NIE ONA!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.10.03, 01:35
          Kochani nie wiem co zrobic-dzisiaj dowiedzialam sie ,ze zmarła moja koleżanka-
          tak zawsze miła,spokojna i cudowna dziewczyna-miała 26 lat.

          Czy ktos to kiedykolwiek zrozumie?Czemu tacy ludzie umieraja?czemu tak jest,ze
          osoba młoda, wykształcona z prespektywami na przyszłosc pewnego dnia ginie a
          nam pozostaje smutek, żal i łzy wielkie jak ziarna grochu?

          Nicolle
    • krawatko do autorki 19.09.03, 00:39
      > Ale o co u licha chodzi??? Moze wyolbrzymiasz to zlo Tobie zrobione

      • Gość: elzbieta28 Re: do autorki IP: *.aries.com.pl 19.09.03, 08:30
        Nie potrafię powiedzieć dlaczego tak się dzieje...można zwątpić we wszystko,
        mozna się buntować, ale niestety to nic nie daje...Trzymaj się Sokole, kiedyś
        musi być lepiej....Pozdrawiam
        • quickly Domyslam sie, jak sie teraz czujesz... 19.09.03, 11:47
          Ale ona jest (i zawsze byla) czescia zycia. Przychodzi, zabiera... Nie wiem
          co jest potem, ale tam chyba nie ma nic.

          Ale lepiej o niej nie myslec, nie warto myslec o tym, ze jest... Ciekawe, ze
          z latami jest o wiele latwiej zrozumiec to, ze nie mozna jej uniknac.
          • trufelka Re: Domyslam sie, jak sie teraz czujesz... 19.09.03, 11:53
            quickly napisał:

            > Ale ona jest (i zawsze byla) czescia zycia. Przychodzi, zabiera... Nie wiem
            > co jest potem, ale tam chyba nie ma nic.
            >
            > Ale lepiej o niej nie myslec, nie warto myslec o tym, ze jest... Ciekawe, ze
            > z latami jest o wiele latwiej zrozumiec to, ze nie mozna jej uniknac.

            Ale kogo? czego unikac?
            • quickly A jak myslisz trufelka, kim Ona moze byc? 19.09.03, 12:04
              No wlasnie kim ona jest?
              Wbrew pozorom i lekom jest lagodna. To zycie sprawia bol, ona go zawsze
              konczy...
              Jest tym na co mozesz zawsze liczyc. Mozesz mi wierzyc, nigdy o Tobie nie
              zapomni...
              Zawsze jest z Toba tuz, tuz obok - obok mnie, obok Ciebie...
              • white.falcon Re: A jak myslisz trufelka, kim Ona moze byc? 19.09.03, 16:10
                Quickly, świadomość rzeczy ostatecznej to jest jedna rzecz, strach przed nią,
                to druga rzecz, a nagłe odejście osoby bliskiej, która nie miała możliwości
                nabycia wraz z latami tej świadomości i braku strachu przed nią - to jeszcze
                inna sprawa.

                Ostateczność, która koronuje długie zycie jest normalna - nikt jej nie uniknie.
                Natomiast ostateczność, brutalnie wyrywająca kogoś w jego najlepszych i
                najpiękniejszych latach - to jest - przynajmniej tak teraz odczuwam - rażąca
                niesprawiedliwość. Coś niezrozumiałego, bezsensownego, coś - szkodliwego.

                Pozdrv.:)
        • white.falcon Re: do autorki 19.09.03, 16:03
          Serdeczne dzięki, Elżbieto28. Dziekuję za ciepłe słowa.:)

          Pozdrv.:)
    • taka_tam Re: Smutna refleksja 19.09.03, 11:55
      tak, jak zauważyli poprzednicy - nieszczęścia przytrafiają się wszystkim.
      różnica jest taka, że wrażliwca dotkną one boleśnie, a człowiek mniej delikatny
      szybko przejdzie nad nimi do porządku dziennego. wrażliwiec zatrzyma się przy
      nich - pomyśli, westchnie, zatrzyma trochę smutku w sobie... ten mniej
      delikatny - nie zaprzątnie sobie nimi głowy, nie uzna tego doświadczenia za
      swoje...
      trzymaj się, white
      • white.falcon Re: Smutna refleksja 19.09.03, 16:17
        Dziękuję, Takusiu, za ciepłe słowa.:)

        Mam wrażenie, że wrażliwość na rzecz ostateczną, w przypadku, gdy jest ona
        niesprawiedliwa, następuje "nie w tym czasie, nie w tym miejscu", boleśniej
        doświadcza się i rozumie, niż gdy dotyczy ona osoby, która przeżyła swoje
        długie zycie. W każdym wypadku pozostaje żal, ale żal o innym charakterze: żal
        smutny i żal - bunt, ukryty w sercu, z rodzaju "a przecież jeszcze tyle lat
        było przed...".

        Pozdrv.:)
        • taka_tam Re: Smutna refleksja 19.09.03, 17:47
          odejście osoby młodej zawsze wydaje się być niesprawiedliwością, bo przerwany
          zostaje naturalny łańcuch: dzieciństwo, młodość, dorosłość, rodzicielstwo,
          wychowywanie dzieci, później starość... trudno zrozumieć - "dlaczego?", więc
          traktuje się to, jako coś niesprawiedliwego i bezsensownego. to obrona przed
          bólem, a głębiej - lękiem o siebie samego. faktem jest jednak, że rzeczywistość
          nie jest "sprawiedliwa" i dotyka nas często, powodując smutek, żal i
          rozgoryczenie... wiesz, w sytuacji ostateczniej, jaką jest śmierć, warto się
          skupić na tym, że cierpienie nie dotyczy już osoby, za którą płaczemy. to w
          jakiś sposób pomaga...
          pozdrawiam

          Ostateczność, która koronuje długie zycie jest normalna - nikt jej nie uniknie.
          Natomiast ostateczność, brutalnie wyrywająca kogoś w jego najlepszych i
          najpiękniejszych latach - to jest - przynajmniej tak teraz odczuwam - rażąca
          niesprawiedliwość. Coś niezrozumiałego, bezsensownego, coś - szkodliwego.
          • white.falcon Re: Smutna refleksja 19.09.03, 20:10
            To w duzym stopniu jest pocieszające, że nie zobaczy złych rzeczy, nie spotka
            juz jej nic, co mogłoby być złe. Z drugiej strony - cały czas wszyscy żylismy
            nadzieją, że się uda. Sam wypadek spadł na nas jak "piorun z jasnego nieba".
            Właściwie wszystko było na dobrej drodze, zaczynała już mówić, co nie zrobi,
            gdy wyjdzie ze szpitala, a tu - "bum" - nagle, bez zapowiedzi, szybko i
            sprawnie. Mam wrażenie, że w naszych czasach śmierć nie przychodzi w czarnym
            mnisim wdzianku z kosą. Śmierć przychodzi pod postacią zidiociałego kretyna z
            głupotą, wypisaną na mordce, który nie umie prowadzić auta i dotąd jeszcze nie
            pojmuje, że mało, że zabił bardzo wartościowego człowieka, to jeszcze uważa,
            że - tu cytat tego, co powiedział do Jej Rodziców: "A na drogach dużo ludzi
            ginie". To brzmiało tak strasznie, że nawet jak nieprawdziwe. Wyobrażasz sobie?

            Pozdrv.:)
            • taka_tam Re: Smutna refleksja 19.09.03, 20:57
              bardziej myślałam o tym, że odejście kogoś jest cierpieniem dla tych, którzy
              pozostają. dla kogoś kto odszedł jest już wszystko jedno, a jeśli wierzy się w
              świat po tym świecie, to jest i nadzieja, że tej osobie jest dobrze i
              spokojnie...
              natomiast dramatem jest, że ktoś, kto spowodował wypadek, nie ma w sobie
              współczucia dla "ofiary" i jej bliskich... jakiś czas temu moja dobra koleżanka
              uległa wypadkowi samochodowemu, nie z własnej winy... cudem przeżyła, cudem nie
              odniosła większych obrażeń. ale choć jest już rok po incydencie, wciąż nie może
              wrócić na studia, ani pracować zawodowo. być może nigdy już nie będzie mogła...
              miedzy innymi dlatego jestem przeczulona na punkcie bezpiecznej jazdy i dostaję
              gęsiej skórki gdy słyszę, że ktoś prowadzi w stanie nietrzeźwym.
              • white.falcon Re: Smutna refleksja 19.09.03, 21:23
                A mnie przeraża w tym wszystkim nie tylko to, że nieodwracalna rzecz
                przydarzyła się akurat mojej Koleżance - na jej miejscu mógł się znaleźć każdy,
                ale też to, że człowiek, który dopuścił się tego czynu tak naprawdę to - nie
                rozumie, co zrobił i nie dociera do niego nic ponadto, że z tego tytułu będzie
                miał nieliche kłopoty. Tak naprawdę, to nie widać po nim, wnioskując z jego
                twierdzenia, że mu żal tego, co się stało. Nie sądzę, by miał współczucie dla
                wszystkich tych, dla kogo Irena była bliskim człowiekiem, by wogóle głębiej się
                zastanowił, co zrobił. On widzi tylko swoją sytuację i swoje kłopoty, a nie
                innych.

                Chociaż nie twierdzę, że jest złym człowiekiem - tylko człowiekiem bez rozumu,
                serca i duszy. :(

                Pozdrv.:)
    • Gość: facet Re: Smutna refleksja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.03, 20:18
      dopiero teraz zauważyłem ten wątek i nie bez przypadku.., kilka godzin temu
      dowiedziałem się, że odszedł kolega, którego poznałem niedawno.
      Starszy gość, ciężka choroba itd - wiele przeszedł w życiu, ale pozostał w
      pamięci mojej i wielu jako taki "brat-łata", "plaster na rany", "guru" ...-
      wiele opowiadać :(((
      • white.falcon Re: Smutna refleksja 19.09.03, 20:21
        Przykro mi, Facet, współczuję.:((( Wiesz więc, jakie to wstrętne uczucie, że
        nic się więcej wspólnie nie zrobi, nie pogada się przez telefon, nie pójdzie
        się wspólnie na plotki, na piwo pod parasol. Wiele takich: "nie nastapi to już
        nigdy..."

        Pozdrv.:)
        • ja_nek Re: Smutna refleksja 19.09.03, 22:20
          Coś jest w słowach Takiej_Tam, że młoda, nagła śmierć uświadamia nam, że mogła
          dotknąć nas.
          Zostajemy wyrwani z nurtu rutyny w jakiej żyjemy i nie możemy pojąć, jak to
          możliwe: dziś się jest, a jutro nie. A życie toczy się dalej.

          Pozdrawiam
          janek
          • white.falcon Re: Smutna refleksja 19.09.03, 22:44
            Niezupełnie tak jest. Życie ze świadomością ostateczności, a zetknięcie się z
            nią w "pośrednio-bezpośredni" sposób to znowu dwie zupełnie inne rzeczy.
            Uświadamianie towarzyszenia nam na każdym kroku śmierci nie jest zauważalne
            gdyż nie zawracamy sobie tym głowy, mając nadzieję, że przyjdzie jutro,
            pojutrze, za miesiąc, za rok. Wierzymy w to i wcale nie jest ta świadomość
            czymś strasznym. Natomiast doświadczenie skutków tej ostateczności uświadamia
            odwrotne rzeczy, że dla kogoś tego: za dzień, za miesiąc nigdy nie nastąpi, tak
            jak nigdy nie nastąpi realizacja planów, zamierzeń, czy marzeń osoby, która
            odeszła. Nic nie ma to wspólnego, moim zdaniem, z rutyną życia, bo żadne życie
            nie jest rutynowe i każdy dzień jest inny, tylko z żalem niesprawiedliwości.

            Pozdrv.:)
            • ja_nek Re: Smutna refleksja 20.09.03, 00:42
              white.falcon napisała:

              > Nic nie ma to wspólnego, moim zdaniem, z rutyną życia, bo żadne życie
              > nie jest rutynowe i każdy dzień jest inny, tylko z żalem niesprawiedliwości.
              Tak Ci się tylko wydaje, wszystko jest uporządkowane, a zetknięcie się ze
              śmiercią wyrywa Cię z tego, ale tylko na chwilę, bo inaczej nie potrafimy.

              Pozdrawiam
              janek
              • messja Re: Smutna refleksja 20.09.03, 00:59
                > Tak Ci się tylko wydaje,

                jakby nie patrzec janek wie lepiej co czujesz:P
                • white.falcon Re: Smutna refleksja 20.09.03, 01:10
                  messja napisała:

                  > jakby nie patrzec janek wie lepiej co czujesz:P
                  >
                  Messjo, może odpowiem tak: za cholerę nie wie. I ja tego nie umiem zrozumieć.:(
                  Pozostali, którzy wpisali się, domyślają się na swój sposób, nawet Facet, który
                  za moimi wpisami nie przepada.

                  Pozdrv.:)
              • white.falcon Re: Smutna refleksja 20.09.03, 01:07
                ja_nek napisał:

                > Tak Ci się tylko wydaje, wszystko jest uporządkowane, a zetknięcie się ze
                > śmiercią wyrywa Cię z tego, ale tylko na chwilę, bo inaczej nie potrafimy.
                >
                > Pozdrawiam
                > janek

                Nie wydaje się, Janku. Widzenie świata w uporządkowany sposób, czyli wynikający
                z logicznego równania: "jeżeli A jest B, to następuje C", jest założeniem
                niewłaściwym. Nie można ogarnąć wszystkich aspektów, składających się na
                pojmowanie różnych spraw w naszym życiu, ani tym bardziej je przewidzieć, a
                jużb - tym bardziej - przewidzieć ludzi i ich zachowań. Zresztą, nie chciałabym
                żyć w świecie przewidywalnym, niejako "sterylnym". Jest to może i wygodne, ale
                szkodliwe dla człowieka, gdyż nie zapewnia mu rozwoju, tylko stagnację.

                Zetknięcie się ze śmiercią nikogo z niczego nie wyrywa, tylko prowokuje
                poszukiwanie jej sensu oraz refleksje nad tym, co się stało, zabarwione
                smutkiem i żalem, że "nigdy już więcej...".

                Pozdrv.:)
                • drakulina Re: Smutna refleksja 20.09.03, 09:08

                  > ja_nek napisał:
                  >
                  > > Tak Ci się tylko wydaje, wszystko jest uporządkowane, a zetknięcie się ze
                  > > śmiercią wyrywa Cię z tego, ale tylko na chwilę, bo inaczej nie potrafimy.
                  > >
                  > > Pozdrawiam

                  Podobno zetknięcie się z kliniczną śmiercią zupełnie zmienia poglądy ludzi.
                  Ludzie, którzy przez to przeszli mowią że czują się teraz w życiu szczęśliwi.

                  • quickly Dla drakuliny... 20.09.03, 09:41
                    Pewna drakulina napisala:
                    "Podobno zetknięcie się z kliniczną śmiercią zupełnie zmienia poglądy ludzi.
                    Ludzie, którzy przez to przeszli mowią że czują się teraz w życiu szczęśliwi."

                    Jestes na bardzo dobrej drodze w swoim rozumowaniu. Proponuje Ci wziasc mlotek
                    i porzadnie zdzielic sie w swoja mala makoweczke... beda gwiadki i zmiana
                    (miejmy nadzieje) na lepsze.


                    • drakulina Re: Dla drakuliny... 20.09.03, 11:09
                      quickly napisał:


                      > "> Proponuje Ci wziasc mlotek
                      > i porzadnie zdzielic sie w swoja mala makoweczke... beda gwiadki i zmiana
                      > (miejmy nadzieje) na lepsze.
                      >
                      Jeszcze jeden dowód że jesteś prostakiem prostaczku
                      • quickly Re: Dla drakuliny (ciag dalszy)... 20.09.03, 13:16
                        "Jeszcze jeden dowód że jesteś prostakiem prostaczku"...

                        No i masz teraz we mnie wroga numer !!! Bede Cie niszczyc na kazdym kroku!!!
                        Nienawidze Cie , Ty... taka owka!!!

                        To chyba jakos tak sie mowi, jak sie kogos bardzo nie lubi... A ja Cie za
                        cholere nie potrafie znienawidziec :))))
                        Tak sie zastanawiam na czym polega to Twoje "uprzywilejowanie", ktorym sie za
                        cholere nie chwalisz? A moze to jakis ciezki szmal (moze maz dobrze zarabia,
                        albo tata daje Ci wysokie kieszonkowe?). Pozycja? Tak jestes na pewno... hm...
                        (?) kierowniczka jakiejs stolowki! A moze to miejsce zamieszkania (moze
                        mieszkasz w samym USA?)...

                        Nie mam przy Tobie mala zadnych szans... poddaje sie.
                  • elzbieta28 Re: Smutna refleksja 21.09.03, 10:14
                    Drakulino, nie zawsze tak jest, poglądy można zmienić, ale życie robi
                    swoje...może zmienić się podejście do niektórych spraw, ale reszta istnieje
                    tak jak istniała:(( Pozdrawiam
        • Gość: facet Re: Smutna refleksja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.03, 09:05
          Cóż, takie to pokręcone życie - ale pocieszeniem jest, że mój kolega odszedł
          chyba godnie, pogodzony ze wszystkim i ze wszystkimi: z bogiem, swoją chorobą,
          bliskimi, tymi, którym kiedyś wyrządził krzywdy - przez ostatnie
          lata "odpracował czy też oddał" to z wielką nawiązką, nawet tym, których poznał
          niedawno ...

          white.falcon napisała:

          > Przykro mi, Facet, współczuję.:((( Wiesz więc, jakie to wstrętne uczucie, że
          > nic się więcej wspólnie nie zrobi, nie pogada się przez telefon, nie pójdzie
          > się wspólnie na plotki, na piwo pod parasol. Wiele takich: "nie nastapi to
          już
          > nigdy..."
          >
          > Pozdrv.:)
          • quickly Re: Smutna refleksja 20.09.03, 09:21
            Pewien ktos napisal wczesniej:
            "Cóż, takie to pokręcone życie - ale pocieszeniem jest, że mój kolega odszedł
            chyba godnie, pogodzony ze wszystkim i ze wszystkimi: z bogiem, swoją chorobą,
            bliskimi, tymi, którym kiedyś wyrządził krzywdy..."

            Przeczytalem to kilka razy.
            Zabolalo... jak rzadko kiedy.


            • white.falcon Re: Smutna refleksja 20.09.03, 19:14
              Bo boli. Rozumiem Faceta i rozumiem siebie. No i co z tego, że
              dzisiaj "zapycham" sobie dzień masą rzeczy, które zaplanowałam zrobić,
              zagłuszam myśli muzyką. Dalej myślę i gdzieś w okolicy serca mnie kłuje
              straszna myśl: "Irena nie widzi, jaka jest ładna pogoda, nie napijemy się razem
              kawy..." Wstrętne myśli, ale trzeba dać sobie radę.

              Ktoś powiedział, że trzeba pogodzić się. Racja niby, ale za często stykam się z
              tym godzeniem się (w tym roku to już piąty pogrzeb bliskiej, zaprzyjaźnionej
              osoby) i nie umiem przyzwyczaić się do tego, przejść do "porządku dziennego,
              tym bardziej, że wszyscy są - byli osobami, którzy nie ukończyli 30 lat i byli
              moimi Przyjaciółmi. Poprostu mam gorzkie odczucia i refleksje, bo tak nie miało
              być.

              Pozdrv.:)
              • ja_nek Re: Smutna refleksja 20.09.03, 22:49
                Drakulinko nie miałem na myśli śmierci klinicznej.
                Chyba, że Twój głos otwiera nowy obszar rozważania w tym wątku i nie dotyczy
                mej wypowiedzi.

                Pozdrawiam
                janek
                • white.falcon Re: Smutna refleksja 20.09.03, 23:38
                  Irena wcale nie przeżyła śmierci klinicznej. Była na OIOM, potem na chirurgii.
                  Nastapiły bardzo nagle powikłania, których wcześniej nie wykryto.:( Wychodząc
                  ze szpitala, byliśmy tam wieczorem, nikt z nas nie wiedział, że w nocy umrze.:
                  (((

                  Właściwie, ten wątek - to takie moje "wylewanie" z siebie żalu. Próba
                  pogodzenia się z tym, co przyszło i było nie do przewidzenia. Próba zrozumienia
                  tego, co nastapiło. Za to Was przepraszam i bardzo cenię każde tu zamieszczone
                  słowo.

                  Nie chcę, by obszar nieuniknionego na tym wątku rozrósł się o coś, czego - tak
                  sądzę - nikt z nas nie doświadczył (o śmierć kliniczną). Moze o tym
                  porozmawiajmy na odrębnym wątku. To, o czym mówimy, jest wystarczające, by być
                  smutnym.:(

                  Pozdrv.:)
Pełna wersja