white.falcon
18.09.03, 22:39
Kolejny raz dzisiaj zastanowiłam się, a raczej skontastowałam, że niedobre,
przykre rzeczy mają tendencje do przytrafiania się ludziom, którzy są
porządnymi ludźmi, nie czyniącymi nikomu dookoła krzywdy, dobrymi ludźmi,
którzy nie zasłużyli niczym w życiu na to, co ich spotyka. Czy bycie
normalnym, dobrym człowiekiem przyciąga złe i niedobre doświadczenia w życiu?
Czy to jest magnes? Dlaczego, do jasnego pioruna, nieszczęścia z
tzw. "wyższej" półeczki dotyczą przede wszystkim ludzi porządnych i dobrych,
takich, którzy mogliby zrobić wiele dla innych, przynieśliby swoim istnieniem
pożytek innym, uczyniliby ten świat ciut lepszym?
Nie przemawia do mnie stwierdzenie, że tak chce los, że "tak bywa w życiu".
Coś za często ostatnio natykam się na takie "bywa". Tak, jak dzisiaj
się "natknęłam".:(
Zdecydowanie wolałabym jakieś śluby, chrzciny, jakieś radosne wydarzenia, ale
życie mi znów "podetknęło" pod nos nie to, co chcę widzieć w swoim otoczeniu.
Pozostaje tylko pytanie "dlaczego moja koleżanka"? Nie umiem, niestety, dać
na nie odpowiedzi. Może ją ktoś z Was zna.
Przepraszam, że to takie smętne, ale nie zwsze wszystko w życiu jest wesołe i
nie zawsze człowiek ma ochotę na śmiech lub uśmiech.:(
Pozdrv.:)