Gość: Graperson
IP: *.prnet.pl
19.07.08, 13:36
Powiedzcie sami czy warto walczyc o milosc kobiety? Poznalem ponad rok temu
pewna dziewczyne powiedzmy to po przejsciach(wziela slub z facetem ktory ja
zle traktowal bil itp).Nasza znajomosc trwala przez jakis czas az pewnego dnia
ona stwierdzila ze czym ja urazilem! Zaznaczam ze nie bylem zlym czlowiekiem w
stosunku do nije. To fakt trudno bylo mi sie odkryc z moimi uczuciami bo ja
tez raczej mam same niemile wspomnienia.Ale to byla jedyna kobieta o ktorej
niepotrafie i nie chce zapomniec.Nasza znajomosc byla pozniej utrzymywana z
rozna intensywnoscia. Ona pozniej poznala jakiegos gacha za ktorym poleciala
do Irl.Po 2 dniach okazalo sie ze on jest nastepnym czlowiekiem ktory ja
skrzywdzil(mial tam inna kobiete,dziecko z poprzedniego zwiazku itp).Ona
zaczela wtymczas do mnie dzwonic pisac smsy. Bylem jej wsparciem
psychicznym.Pare razy napisala mi ze chcialaby byc zemna ale pozniej
zachowywala sie tak jak mialaby moja osobe w glebokim powarzaniu.A ja cierpie
bo wiem ze to moja wyczekiwana milosc,to moze glupie ale tak to odczuwam.Ona
pojawila sie w moim zyciu niespodziewanie gdy nie szukalem na sile uczucia ani
zwiazku.A teraz nie wiem czy mam odpuscic czy walczyc.Momentami juz nie
wydalam psychicznie.Niekiedy dzwoni i kloci sie zemna a niekiedy placze mi do
telefonu i szuka wemnie oparcia.Wydaje mi sie ze ona sama nie wiem czego
chce.Ja nawet z jej powodu(byl to jeden z glownych powodow) przeprowadzilem
sie do innego miasta.Wiem ze podobam sie kobieta,wiem ze plec przeciwna sie
zamna oglada i tak naprawde nie mialbym problemu ze znalezieniem innej
niewiasty.Ale ja nie chce innej,ja chce ja.Zaznaczam ze moze mialem trudny
charakter zawsze mogla na mnie liczyc w kazdej sytlacji.Wierzcie mi jestem
mocno zalamany.A kiedys uslyszalem pewne zdanie: Zauroczenie przychodzi a
milosc sie buduje! Poradzcie cos drodzy forumowicze