Gość: martyna
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
23.10.03, 00:26
patrzyłam na facta ,z ktorym jestem od 2,5 roku...i zaczynam patrzec na
niego ...on nic nie potrafi robic nie ma pasji,mnie nakłania do pracy, dzis
zapytałam czy nie powieen sie wziąć do jakiejsc pracy ,a on na mnie
popatrzył niewinnie i zpyała' Ale jak myslisz do jakiej?"a potem dodał" A
może w koncu Twoje pomysły zaskoczą,bo czekam na to i czekam i jakos Ci nie
wychodzi,to może będa większe pieniądze.."popatrzyłam na niego i
powiedziałam ,ze jednak ja mam pomysły ,sama parcuję na nimi, i pzreciez
jeszce gdzie indziej pracuje.a on czeka na to az ja mu załatwie
wszytsko..zapytałam go czy on w ogole cos potrafi,a on" no wiesz tyloma
rzeczami się zajomowałaem,ale inni byli ode mnie lepsi" zapytałąm czemu
jednemu się nie poświęcił bardziej...i wiecie co dzis zdałam sobie sparwę ,a
robił to umijetnie on mi seks dawał w nagrode..on się mnie czepił....nic
nie potrafi,nawet sie nie stara.On jest bez ambicji,pracy nie szuka ,bo niby
jaka ma szukać? zaproponowałam mu ,zeby dał ogłoszenie ,ze myje okna.A on
powiedział,ze nie wie czy to się opłaca.Kazda próba nakłonienia go do
ruszenia czterech liter trafia na mur pietrzacych się trudności...w
zasadzie on oczekuje ,zeby ja wszytsko załatwiała,hmmm jesli chodzi o
łózko...o tez tak samo jest mam tyle ile sobie wezmę..on nigdy nie wykazuje
inicjatywy....nawet się nie ruszy...wszytsko musze ja...usiłuje mi
wmowic ,ze jest niezastapiony...czasem mnie gdzies podwiezie samochodem i
uwaza,ze sama sobie bez niego nie dam rady.Powiedziałam ,ze mogę zawsze
wziąć taksówke...Załatwiłam dzis troche dal sibei zleceń i powuiedziałam ,ze
nie ejstem w stanie dłużej nieść go na swoich plecach ..a on ,ze moze uda mi
się załatwić inne zlwecenia i znajda sie pieniądze jak się postaram....a ja
już nie moge tak ,zapytałam go czy ma jakies pasje..on nie ma nic...tak
tylko ,zeby przetrwać obojetnie jako kto.To straszne.Ale ja nie chcę...a on
nie rozumie tego...i ciagle ,ze na to ,zeby pracował musza byc pieniadze ,bo
on chce handlowac..zapytałąm czym a on ,ze obojetnie choc to tez nie szas,bo
zeby miec dore miejsce trzeba mieć zanjomośći.Powiedziałam ,ze ja bez
znajomości pracuję i wymyslam coraz to nowe pracę dla siebie,a on " ja tak
nie potrafię'A ja na to,zejest facetem i czy mu nie przeszkadza tak siedzieć
byc zaleznym ode mnie,a on ,ze nie.i dzis doszło do mnie ,ze on mnie cciagle
ponagla do parcy.Moja parca sie nie intersuje i nawet dzis powiedział,ze
niewiele musze pracować,zeby zarabiac..." no wiesz ,jak n ie mówisz,ze ise
pzrygotowujesz ,to myslałaem ,ze piop rpstu parcujesz i juz" a jak mu
powiedziałam,ze myślałam,ze wie ,ze do każdej pracy trzeba się pzrygotować,a
do moej szczególnie.To skzryczał mnie ,ze niepotzrebnie się dziweie jego nie
wiedzy.Ja wiem ,ze on mi w niczym nie pomoże,ze nie bezdie pracował,ze nic
sam nie wymysli,ze bedzie wwoził się na moich plecach,nie bezdie dla mnie
wsparciem.na poczatku myslałam ,ze jesteśmy z dwoch róznych branzy..ale on
nie wie nawet jakie podatki sie płaci,nic nie wie,nic nie potrafi
załątwić,nie potrafi pracować....hmmmi dzis tak patrzyłam na niego...i
pomyślałam " człowiek...to sie nam nie uda...smutne to strasznie"- no i dzis
mi powiedział,ze miał ochotę na seks ,a ja rozmawiałam o tej pracy dla
niego,ze on stracił ochotę na seks choć bardzo liczył na seks.Powinnam sie
czyuć winna chyba wg niego....ale jakos nie byłam...Czy zdarzyło wam się
spotkac kiedys takiego z dwiema lweymi rekami,wiecie a najbardziej jest mi
żal,ze nie mogę już dłużej tak zyc..zapytałąm go co by zrobił gdybym nie
zarabiała.."no nie wiem -powiedział-chyba bym się zruciłz mostu"-nie poszedł
dp pracy....tylko z mostu...alez on mnie umiejetnie potrafił podejść.