Mam męża a kocham szwagra

29.10.03, 15:49
Moja historia jest moze dla niektorych glupia a dla innych moze wyda sie
ciekawa.
Meza poznalam prawie 10 lat temu, chodzilismy dlugo ze soba.Od ponad roku
jestesmy malzenstwem. Ale problem polega na tym ze zrozumialam ze kocham jego
brata Michala.
Moje uczucie pojawilo sie juz dawno ale poniewaz Michal go nie okazywal
uznalam ze nic do mnie nie czuje.Poczatkowo wydawalo mi sie ze to moje
zauroczenie, ze tylko bardzo go lubie.Ale kiedy pojawila sie dziewczyna w
jego zyciu...zrozumialam ze to nie zauroczenie ale cos wiecej.Poniewaz nie
bylam pewna jego uczuc co do mnie, staralam sie zapomniec.Potem przed slubem
doszlo miedzy nami do wielu szczerych rozmow...i okazalo sie ze on mnie tez
od dawna kochal...a zrozumial to jak bylam juz z jego bratem. Michal nigdy
wiec nie powiedzial mi tego, bo czul ze nie moze mnie z bratem rozdzielic.
Powiedzial mi to przed slubem, oboje wyznalismy sobie co do siebie
czujemy...ale ja bylam juz zareczona a on mial dziewczyne.Wiedzielismy ze
nasze bycie razem jest nie mozliwe.Postanowilismy ze postaramy sie o tym
zapomniec.
Wyszlam za maz i po jakims czasie wszystko we mnie odzylo na nowo.Zrozumialam
ze stracilam wielka milosc....moze milosc mojego zycia...a i Michal....nadal
o mnie mysli i kocha mnie nad zycie.Kocha takze swoja dziewczyne, ja kocham
meza....i ta sytuacja wydaje nam sie patowa.
Co zrobic zeby zapomniec....
Ja juz teraz czuje ze nigdy nie zapomne tego co do niego czuje,ze zawsze bede
go kochac....a maz...no coz...pojawily sie problemy...i chyba moje uczucie do
niego takze ostyglo...momentami to wydaje mi sie ze nigdy go nie kochalam ze
to zawsze bylo tylko przywiazanie....

Czy uda mi sie zapomniec, moze macie lekarstwo na takie problemy...

Zrozpaczona
    • Gość: zahedan Re: Mam męża a kocham szwagra IP: *.protonet.pl 29.10.03, 15:51
      spoko-ty zapomniec..............
      • Gość: exodus774 Re: Mam męża a kocham szwagra IP: 62.121.128.* 29.10.03, 16:02
        Albo po prostu kochać go platonicznie jako brata swojego męża, i nie kombinować
        z mysleniem co by było gdyby, takie myślenie moze sprawić Ci jedynie dużo bólu.
        Postaraj się trzymać dystans w stosunku do niego kiedyś uporasz się z tym
        uczuciem musisz tylko tego chcieć
        • miska28 Re: Mam męża a kocham szwagra 29.10.03, 16:21
          Ale ja go kocham platonicznie. Do niczego miedzy nami nie doszlo....moze raz
          mnie pocalowal....ale boje sie ze kiedys dojdzie do czegos wiecej....oboje tego
          pragniemy...ale to chyba by juz wszystko zniszczylo....
          Nie wiem co by bylo gdybym zostala z nim sam na sam....
          • ja_nek Re: Mam męża a kocham szwagra 29.10.03, 16:31
            Twój szwagier kocha jak napisałaś Ciebie ponad życie, oraz swoją dziewczynę.
            Nie wyobrażam sobie miłości do dwóch kobiet jednoczesnie, chyba że jedna jest
            typu bratnio - siostrzana.
            Ktoś tu kogoś unieszczęśliwi, jeśli Jego dziewczyna wyjdzie za Niego.

            Odkochać się w takiej sytuacji będzie Ci bardzo trudno: rodzinny kontakt jest
            zwykle częstym kontaktem.... a jeśli się kogoś widzi/spotyka, to jest dużo
            trudniej. Myślę, że to co czujesz to coś poważniejszego niż jakaś tam
            fascynacja... i dlatego nie będzie łatwo. Ale ponoć czas pomaga, nie teraz, nie
            za rok, to za lat 10.

            Pozdrawiam
            janek
            • miska28 Re: Mam męża a kocham szwagra 30.10.03, 11:15
              No wlasnie...ja tez tego nie rozumiem....jak mozna kochac dwie osoby
              jednoczesnie....do tej pory wydawalo mi sie ze kocham meza...ale teraz coraz
              bardziej w to watpie...a Michal....mowi ze kocha dziewczyne, ze jest z nia
              szczesliwy ale nie potrafi zapomniec o mnie....tak jak ja o nim.

              A slub ich...za rok...

              Przeraza mnie to ze ciagle bedziemy sie widywac....to na pewno nie ulatwi mi
              zapomnienia...o nim. Nie mowiac juz o tym jak przezyje..ich slub...
              Moze najleprzym wyjsciem byloby odejsc od meza i zostac sama..albo poszukac
              innej milosci....
              • ja_nek Re: Mam męża a kocham szwagra 30.10.03, 13:03
                To, że facet nie potrafi zapomnieć to już inna bajka, niekoniecznie można
                nazwać to miłością. Skoro snuje plany z nową dziewczyną, to znaczy, ze z tym
                Jego kochaniem Ciebie jest coś nie tak.

                Pozdrawiam
                janek
                • miska28 Re: Mam męża a kocham szwagra 30.10.03, 13:12
                  No masz moze i racje.
                  Ale patrzac na to z drugiej strony....to nie probowalbys zapomniec przy innej
                  wiedzac ze kobieta ktora kochasz od dawna...jest zona brata...i ze bycie z nia
                  jest nie mozliwe....
                  A nawet jak nie bylam jeszcze mezatka...to on wiedzial ze nie moze mnie bratu
                  odbic....moj maz a jego brat kocha mnie niemal do szlaenstwa...
                  i to pewnie zniszczylo by cala ich rodzine...
          • samowolny Re: Mam męża a kocham szwagra 30.10.03, 13:23
            miska28 napisała:

            >boje sie ze kiedys dojdzie do czegos wiecej....oboje tego pragniemy...ale to
            >chyba by juz wszystko zniszczylo....
            > Nie wiem co by bylo gdybym zostala z nim sam na sam....

            Ty już dokonałas wyboru a zakładając ten watek mialas nadzieje ze wiecej
            bedzie postów typu"zostaw męża wybierz miłość". jak byś chciała ratować
            związek juz dawno byś przerwala tą sytuacje np przeprowadzka z mężem do innego
            miasta. Ale ty tego nie chcesz wiec nie gadaj ze chodzi ci o ratowanie związku
            tylko szukasz "pretekstu" do jego zakończenia i bedziesz cierpliwie czekać a
            szwagier bedzie "podtrzymywał cie na duchu" w tym czekaniu.
            • miska28 Re: Mam męża a kocham szwagra 30.10.03, 13:57
              Widzisz zle mnie oceniasz..
              Ja wiem ze ja+On to nierealne, niemozliwe i nawet sie tym nie ludze....
              Boje sie tylko ze nie bede potrafila o tym zapomniec nigdy i zawsze bede
              zalowac ze stracilam milosc swojego zycia....
              A maz, jestkochajacy, dobry ale mamy takze problemy...nie jestem z nim
              szczesliwa i chyba nigdy tak do konca nie bede...

              A jesli chodzi o nasze kontakty...to mieszkamy od siebie ponad 300 km...wiec
              nie widujemy sie czesto...
              Wiem ze jesli kiedykolwiek by miedzynami do czegos doszlo...to nie potrafilabym
              z tym zyc...odeszla bym od meza...bo on by mi tego nigdy nie wybaczyl...
              To by zniszczylo wszystko, moje malzenstwo, ich rodzine, moja...wszystko....
              • samowolny Re: Mam męża a kocham szwagra 30.10.03, 14:05
                Wobec tego jestes skazana na wieczna męke i bitwe z myslami typu "co by było
                gdtby.." I albo to zdecydowanie przerwiesz albo dalej zyj w tej
                masochistycznej kaźni. To zalezy tylko i wyłącznie od ciebie, a ty masz
                postawe "chciałabym ale boje sie". Tak to jest jak sie zawiera małżeństwo
                bo "co ludzie powiedza jak zerwe zaręczyny". Potem jest tylko ból, cierpienie
                i zgrzytanie zębów. ale to był twój wybór.
                • taka_tam Re: Mam męża a kocham szwagra 30.10.03, 14:12
                  a mnie się wydaje, że zawsze epilog bardziej czy mniej namiętnej miłości jest
                  ten sam - ludzie się do siebie przyzwyczajają, on coraz rzadzej kupuje kwiaty,
                  przesiaduje przed tv, ona tęskni do uniesień, dawnych wzruszeń... masz
                  kochającego, szalejącego za tobą męża. też go kochasz. nie podnoś uczucia do
                  szwagra do rangi "miłosci swojego życia", bo możesz zmarnować/stracić coś
                  cennego, co już masz...
                  pozdrawiam i szczęścia życzę
                  • Gość: tania Re: Mam męża a kocham szwagra IP: www.BLOK* / *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.03, 14:57
                    rzeczywiscie to strasznie skomplikowana sytuacja, ale kobietom bardzo czesto
                    sie to zdarza, taki emocjonalny stan jest z jednej strony okropnu, ale z
                    drugiej pozwala czuc, ze zyjemy i ze jest w nas jakas namietnosc.
                    Twoje uczucie do szwagra nazwalabym uczuciem tlumionej namietnosci, ktora latwo
                    mozna interpretowac jako milosc. Wiadomo, ze takie stwierdzenie nie rozwiazuje
                    Twojego problemu, bo Ty to naprawde przezywasz i czujesz, ze go kochasz.
                    Ale uwazam mimo wszystko, ze warto dac szanse mezowi, czasami po kilku latach
                    (szybko zleca!) odkywa sie calkiem nowe, nieznane rejony, ktore pozwalaja na
                    wspanialy rozwoj uczuc - przyjazni, milosci i przywiazania (to tez wspaniale
                    uczucie). A on przeciez szaleje za Toba, zadanie ulatwione!
                    Co do szwagra, sadze, ze jeszcze troche to potrwa; uczucie zakochania-
                    namietnosci wg. roznych badan psych. trwa do 2 lat, o ile jest sie z ta osoba w
                    zwiazku. W przypadku tlumionej namietnosci oczywiscie trwa to troche dluzej.
                    Moze tez trwac cale zycie, ale tak naprawde to od Ciebie zalezy. Radze nie
                    myslec o szwagrze, to trudne, ale wykonalne!
                • meduza4 Re: Mam męża a kocham szwagra 30.10.03, 16:45
                  samowolny napisał:

                  Tak to jest jak sie zawiera małżeństwo
                  > bo "co ludzie powiedza jak zerwe zaręczyny". Potem jest tylko ból, cierpienie
                  > i zgrzytanie zębów. ale to był twój wybór.

                  No właśnie... Gdyby to była naprawdę wielka miłość, taka miłość życia...
                  to jaki był problem w tym, żeby zerwać z narzeczonym czy z tamtą dziewczyną
                  jeśli związki te były pomyłką lub chociażby "nie były tym?"
                  Gdzie tu tkwiła przeszkoda w byciu razem? Wszak takie rzeczy to normalna ludzka
                  sprawa. I nie wierzę, że mogłoby to zniszczyć czyjąś rodzinę. Mogłoby poróżnić
                  na jakiś czas braci, ale nie sądzę żeby spowodowało istny armagedon.
                  Gdyby było to autentyczne i wielkie uczucie nic by nie stanęło na przeszkodzie,
                  skoro oboje byli jeszcze wolni a okres zaręczyn jest poniekąd okresem "do
                  namysłu". No i w ogóle -czy to jest dobre dla męża mieć żonę, która twierdzi,
                  że miłością jej życia jest jego brat? Czy to jest dobre dla żony wmawiać sobie
                  takie rzeczy? Przecież sama ta postawa musi zniechęcać do rozwiązania owych
                  wspomnianych problemów małżeńskich. A może o to chodzi: "nie będę troszczyć
                  się o ten związek i rozwiązywać problemów, bo moją największą miłością jest
                  szwagier"? No więc nie trzeba było wychodzić za mąż za tego, który nie jest
                  najważniejszy.
    • miska28 Re: Mam męża a kocham szwagra 31.10.03, 08:00
      Dziekuje Wam za wszystkie posty....
      Mysle ze w wiekszosci przypadkow macie racje...

      Moja decyzja o malzenstwie byla taka a nie inna...bo...kochalam meza, wydawalo
      mi sie ze milosc do szwagra to tylko mzonka...ze uda mi sie o nim zapomniec....
      wtedy kiedy byl jeszcze czas na wszystko....jakies 3 lata przed
      slubem...zapytalam go czy naprawde kocha swoja dziewczyne...bo wydawalo mi sie
      ze ona jest dla niego tylko....odskocznia, pocieszenie...odpowiedzial ze
      naprawde ja kocha i wtedy zwatpilam juz w jego milosc do mnie...a kiedy przed
      slubem jednak wyjawil mi wszystko to co do mnie czuje...oboje wiedzielismy ze
      to sie nie uda...
      On mial juz pewne zobowiazania wobec sowjej dziewczyny, pewnie nie mial na tyle
      odwagi aby to zerwac...a i bal sie brata i wiedzial ze nie moze mu tego zrobic.
      Moj maz jest strasznym wrecz chorobliwym zazdrosnikiem, wiem ze moglby sobie
      nawet strzelic w glowe...z rozpaczy...a tym bardziej gdyby takie swinstwo
      zrobil mu wlasny brat.
      Dlatego oboje wiedzielismy ze to na zawsze pozostanie nasza tajemnica, ze nikt
      sie o tym nie moze dowiedziec i ze nasze bycie razem....nigdy nie bedzie mialo
      miejsca...ale mialam nadzieje ze zapomne,ze milosc do meza okaze sie
      silniejsza....dzisiaj wiem ze chyba sie mylilam...
      Nie moge zniszczyc tego zwiazku...ale czy w ten sposob kiedykolwiek bede
      szczesliwa...?

      Moze moj problem polega na tym ze nigdy nie moglam sie przekonac jak by bylo
      gdbym byla ze szwagrem...znam go, doskonale sie rozumiemy, nadajemy wrecz na
      tych samych falach,bardzo sie lubimy (to widza wszyscy w kolo)a ponadto laczy
      nas silne platoniczne uczucie....o ktorym nikt nie wie....
      Moze zawsze bede sie ludzic ze bylby dla mnie leprzym partnerem do zycia...a
      moze okazaloby sie....ze jednak jakbysmy byli razem...ze to totalna pomylka...

      Moze czas zaleczy rany i uda mi sie zapomniec....
Pełna wersja