Dodaj do ulubionych

Stracilam męża - TELEWIZJA JEST WSPANIAŁA

14.12.03, 15:46
..od 2 lat, gdy rzucił mnie mąż. Teraz znów mam motywację do wczesnego
wstawania, zrozumiałam jak wiele traciłam pogrążając się w smutku i zamykając
na świat. A teraz już raniunko jak ptaszek jestem na nogach, gdyż o 5:40
zaczyna się na TVNie "Prawdziwa miłośc" wzruszająca telenowela meksykańska. I
choć to tylko powtórka z poprzedniego dnia, z chęcią oglądam raz jeszcze.
Kończy się o 6:30, tymczasem "Córka przeznaczenia" ma początek o 7:10. Mam
więc okurat pół godzinki na zjedzenie śniadania. Czyż to nie wspaniałe
zrządzenie losu?! Myśle że to sam Bóg zesłam na mnie tą któtką przerwę, abym
się mogłą pożywiać. Takie piękne dary trzeba umieć dostrzegać i doceniać.
Potem oglądam jeszcze mbnóstwo seriali przez cały dzień, nie będę wszystkich
wymieniać, bo nie pamiętam każdego tytułu. Ostatni serial jaki oglądam to M
jak miłość i potem nie ma już więcej telenowel. Dlatego następne godziny to
najgorszy okres dnia. Robię się niezwykle pobudzona. Zazwyczaj chodzę wtedy
nerwowo w kółko po pokoju i uderzam głową w ściane. Albo siadam na fotelu i
kiwam się rytmicznie do przodu i wstecz skulona w kłębek. Na szczęscie to
mija wraz z rozpoczęciem cyklu dokumentalnegona TVnie. Znów czuje sie już
lepiej. Najbardziej lubie Cele Edwarda Miszczyka i jego frapujące pytania.
Można się wiele dowiedzieć o życiu słuchając jego rozmów. Potem jest już z
górki, bo na TVnie zaczynają się powtórki, można wreszcie w spokoju obejrzeć
przejmujący tok-szoł pani Ewy Drzyzgi, która nie boi się podejmować żadnego
tematu. Na koniec dnia o 4:30 oglądam jeszcze magazyn religijny na Polsacie i
ide spać. Pól godzinki ożeźwiającego snu dobrze mi robi przed kolejnym dniem.
Wstaje rześka i szczęsliwa. I tylko czasem, gdy siedzę wieczorem na mojej
turkusowej kanapie wertując mój ulubiony teletydzień, gładząc palcami po
kolorowych kartkach to marzy mi się aby kiedyś i w moim domu odbierała TV
Romantica. Kto wie być może i to marzenie się spełni. Trzeba tylko silnie
wierzyć! Pamiętajcie drodzi internauci, że nie wolno zamykać się na piękno
otaczającej nas rzeczywistości, że trzeba notorycznie pluć diabłu prosto w
oczy i brnąć przed siebie mimo przeciwnoścxi losu. Nigdy się nie poddawać! Ja
tak właśnie czynie i jest to klucz do mojego szczęscia. W szególności kieruje
te słowa do maniaków internetu, któzy nie widzą poza nim świata. Pamiętajcie,
że uzależnienie to choroba, która zastepuje nam prawdziwe życie i realne
rozrywki. Zamknięcie sie w niej to niemal sprzemierzenie się samemu Bogu.
Przecież nie po to się chyba tyle starał, dał nam mózgi i wolną wole,
żebyście teraz cały dzień spędzali przed komputerem. Zastanówcie się nad tym!
Pozdrawiam

MojaHistoria.republika.pl - historia mojego życia ubarwiona
fotografiami i kilkoma filmikami. Możesz ze mną porozmawiać...jak tylko masz
ochotę...

Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka