Dodaj do ulubionych

Szkoła Podstawowa nr 1

IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.02, 05:57
Czy jest ktoś, kto chodził do "jedynki"?
Obserwuj wątek
    • Gość: a Re: Szkoła Podstawowa nr 1 IP: 62.244.143.* 26.05.03, 02:27


      Chodziłem do jedynki w latach 78-83. W jednym z postów padło nazwisko
      p.Macidłowskiej -uczyła daje się przyrody i o ile dobrze pamiętam, to była w
      porządku.
      Przez większość lat wychowawczynią mojej klasy była p.Czauderna. Uczyła
      polskiego a właściwie to nie uczyła, bo przez cały czas była zajęta
      dyrektorowaniem.
        • Gość: a Re: Szkoła Podstawowa nr 1 IP: 62.244.143.* 03.06.03, 00:06
          Gość portalu: pioter napisał(a):

          > Macidłowska była wychowawczynią mojej klasy, a Czauderna przez pewien czas
          > uczyła nas polaka. To kolega zaczął troszkę po mnie! :o)

          A kolega który rocznik reprezentuje? Ja '68
          Przez trzy lata Czauderna była moją wychowawczynią.
          Spróbowałem wypisać jeszcze parę nazwisk, chociaż wielu już nie pamiątam.
          Może wspólnie sklecimy coś więcej :-)
          Fizyka -Arułkowicz -bardzo konkretny facet, lubiłem fizykę
          Matematyka -Mroczyńska -nazywała mnie leniem, trochę chwiejna emocjonalnie, ale
          bywały gorsze
          Chemia -Zdanowicz -pełny profesjonalizm i pewnie dlatego nie ma czego wspominać
          Przyroda -Macidłowska
          Historia -nia pamiętam nazwiska, ale dzisiaj powiedziałbym, że bardzo
          atrakcyjna i sroga dla uczniów pani.
          Rosyjski -chyba Genowefa, nazwiska nie pamiętam
          Wychowanie techniczne -Grochowski -zabierał chłopakom różne zabawki i bił po
          łapach wskaźnikiem. Teraz pewnie tłumaczyłby się z tego u prokuratora, ale
          wtedy to były inne czasy...
          Wychowanie obywatelskie -Fuchs -niezły folklor :-)))))
          Muzyka -?
          Plastyka -?
          PO -stary harcerz, znów nie pamiętam nazwiska. Mimo że nie byłem w wojsku, do
          dziś pamiętam jak się zakłada maskę typu SŁOŃ
          W bibliotece pracowała p.Tyrkowska -wypożyczała mi wszystkie Tomki na różnych
          lądach i Pana Samochodzika
          WF -nauczyciele zmieniali się dość często, zapamiętałem nazwisko Durmaj -wtedy
          to był młody nauczyciel. Na początku miałem WF z facetem, który prowadził WF
          dla wszyskich i "od zawsze". Później poszedł na jakieś długie zwolnienie
          lekarskie -miał problemy z nogą ****już wiem! Stankiewicz
          Nie pamiętam, jakie jeszcze były w szkole przedmioty...


          • Gość: pioter Re: Szkoła Podstawowa nr 1 IP: *.osd.vectranet.pl / 10.8.1.* 03.06.03, 06:22
            Gość portalu: a napisał(a):

            > Fizyka -nie pamietam
            i ja też :o(
            > Matematyka
            Podgórska - do dziś super miłe wspomnienia
            > Chemia -Zdanowicz
            też
            > Przyroda -Macidłowska
            też (wychowawczyni)
            > Historia -nia pamiętam nazwiska, ale dzisiaj powiedziałbym, że bardzo
            > atrakcyjna i sroga dla uczniów pani
            nie pamiętam :o(
            > Rosyjski -chyba Genowefa, nazwiska nie pamiętam
            Ignaczak - mnie też uczyła
            > Wychowanie techniczne -Grochowski -zabierał chłopakom różne zabawki i bił po
            > łapach wskaźnikiem. Teraz pewnie tłumaczyłby się z tego u prokuratora, ale
            > wtedy to były inne czasy...
            U Grocha i ja kilka razy skorzystałem z opcji - wybierz sobie linijkę. Z racji
            oczywistych zwany był potocznie "Guliwerem"
            > Wychowanie obywatelskie -Fuchs -niezły folklor
            tak, też to miałem
            > Muzyka -?
            Osobę pamiętam, nazwiska nie. Przesympatyczna
            > Plastyka -?
            Nie pamiętam :o(
            > PO -stary harcerz, znów nie pamiętam nazwiska. Mimo że nie byłem w wojsku, do
            > dziś pamiętam jak się zakłada maskę typu SŁOŃ
            A ja do dziś pamietam naukę gaszenia pożarów na łąkach na Kisiela (obecny teren
            ujęcia wody na końcu 21 Stycznia)- Ewka popaliła sobie kurtkę. Nazwiska
            niestety też nie pamiętam :o(
            > W bibliotece pracowała p.Tyrkowska -wypożyczała mi wszystkie Tomki na różnych
            > lądach i Pana Samochodzika
            nie pamiętam :o(
            > WF -nauczyciele zmieniali się dość często, zapamiętałem nazwisko Durmaj -
            wtedy
            > to był młody nauczyciel. Na początku miałem WF z facetem, który prowadził WF
            > dla wszyskich i "od zawsze". Później poszedł na jakieś długie zwolnienie
            > lekarskie -miał problemy z nogą ****już wiem! Stankiewicz
            Aha, ja tylko z Stankiewiczem
            Ja jeszcze miałem polaka z Katzarzyną Sarzyńską - popularna "Kasia". Była tak
            lubiana, że co chwila ktoś kamieniami tłukł szyby w jej klasie.

            I pytanie - do której klasy chodziłeś? A, c czy d?
              • Gość: a Re: Szkoła Podstawowa nr 1 IP: 62.244.143.* 06.06.03, 09:42
                Mieszkałem w Kajkowie.
                Przez pierwsze trzy lata chodziłem do podstawówki w Kajkowie.
                Od czwartej klasy wszystkich przeniesiono hurtem do jedynki na Pieniężnego.
                Szkołę rolniczą mieszczącą się w drugim skrzydle "jedynki" wywalili do Kajkowa
                (jest tam chyba do dzisiaj) a podstawówka dostała więcej miejsca.
                Co do wojskowych bloków, to Ostróda była bardzo zmilitaryzowanym miasteczkiem.
                Chyba z połowa dzieciaków w szkole miała ojców wojskowych. W większości nie
                zagrzewali długo miejsca i po dwóch-trzech latach w Ostródzie ojczyzna
                wzywała :-) w wyprowadzali się dalej.
                  • Gość: a Re: Szkoła Podstawowa nr 1 IP: 62.244.143.* 07.06.03, 22:00
                    Jasne!
                    Toalety były w podobno zabytkowym belwederku na rogu Pieniężnego i 21 Stycznia.
                    O ile dobrze pamiętam, to na jakiejś stronie poświęconej Ostródzie wyczytałem,
                    że to stara rogatka miejska.
                    Ale jeżeli dobrze pamiętam, to normalne WC było właśnie w drugim skrzydle
                    budynku, po prawej stronie za łącznikiem. Chyba, że ta część należała jeszcze
                    do podstawówki.
                    A czy pamiętasz jak czasami okrutnie śmierdziało z kuchni która mieściła się na
                    parterze w drugim skrzydle? Osobiście nie posilałem się w szkole, ale to
                    musiały być mocne przeżycia. Czasami też zdarzały się wiatry od stronny Morlin
                    i podobne atrakcje.
                    • Gość: pioter Re: Szkoła Podstawowa nr 1 IP: *.osd.vectranet.pl / 10.8.1.* 11.06.03, 23:47
                      wiatr od Morlin?! Istna tragedia, smród nie do zniesienia przez cały dzień.
                      Niestety, my zawsze byliśmy "na linii", kiedy wiało od zachodu ... ;o)
                      Tak, to faktycznie była rogatka miejska. Teraz mamy tam drobiowy i kolektuę
                      lotto.
                      No pewnie, że pamiętam kuchnię - jak się wchodziło do drugiego skrzydła, to w
                      końcu korytarza po prawej stronie. Te stalowo-sklejkowe stoliki, zupopodobna
                      substancja w wazach, łyżka ziemniaków i podeszwa na drugie ... No i oczywiście
                      nieśmiertelny "kompot", czyli do granic możliwości rozcieńczona galaretka
                      owocowa lub kisiel!
                      A pamietasz gabinet szkolnego pedagoga?
                      • Gość: a Re: Szkoła Podstawowa nr 1 IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 10:38
                        Gabinetu pedagoga nie paniętam -może dlatego, że byłem grzecznym chłopcem :-)))
                        Jak napiszesz, to na pewno coś sobie przypomnę.
                        Co do stołówki, to wszystko się zgadza. Obok, po lewej stronie była świetlica.
                        Nie korzystałem, ale tam chyba podrzucali dzieci aby się nie wałęsały. Do
                        świetlicy trzeba było chyba się zapisywać.
                        Pamiętam jeszcze, jak pośpiesznie odrabiało się lekcje na murku od strony
                        szkolnego "tajemniczego ogrodu". W murze była nawet furtka... Pamiętasz, jak to
                        wyglądało?
                        • Gość: pioter Re: Szkoła Podstawowa nr 1 IP: *.osd.vectranet.pl / 10.8.1.* 14.06.03, 06:20
                          Pewnie! Najpierw miedzy szkołą a murkiem były nieużytki, potem zbudowali
                          miasteczko ruchu, gdzie można było na spokojnie poznawać znaki drogowe i zasady
                          ruchu drogowego (ciekawe, czemu dziś czegoś takiego nie da się zrobić). Do
                          ogrodu oczywiście na przerwach jesienią potrafiliśmy skakać na jabłka i śliwki,
                          najczęściej przez murek, bo nie chciało się latać do furtki. Milczeniem pomijam
                          fakt konsumowanej dojrzałości owoców i późniejsze skutki, ale liczyło
                          się "wyprzedzenie konkurencji".
                          Do dziś pozostała natomiast furtka "na boisko" - my podchodziliśmy po ziemi, by
                          stanąć na jednym stopniu i przez bramkę z łukowatym sklepieniem przedostać się
                          na boisko. Przechodziło sięw trzech celach:
                          1. na wu-ef, jak Stankiewicz chciał nas wybiegać
                          2. by dokopać innym klasom w piłce nożnej (na duże lub małe bramki)
                          3. by porzucać "Kasi" (Szarzyńskiej) w szyby od klasy
                          • Gość: a Re: Szkoła Podstawowa nr 1 IP: 213.158.197.* 14.06.03, 14:08
                            1.Za moich czasów nie było już nieużytków tylko już miasteczko ruchu. Do dziś
                            pamiętam jak zdawałem tam przed panem milicjantem egzamin na kartę rowerową.
                            Okazało się, że nikt nie przyjechał rowerem, więc tylko biegaliśmy zatrzymując
                            się przed skrzyżowaniem i wystawiając właściwą rękę. Milicjant zapytał mnie
                            jeszcze o znak "Początek autostrady". Od tamtego czasu minęło prawie 25 lat a w
                            promieniu 300km od Ostródy nie znajdziesz nawet kawałka autostrady.
                            2. Pamiętam przejście na boisko i mecze umawiane po lekcjach. Czasami zdarzały
                            się też "solówki" na przerwach lub jak sprawa była poważniejsza -po lekcjach.
                            3. Za boiskiem, od strony działek rosły piękne, stare drzewa -chyba dęby. To
                            było dobre miejsce na omawianie poważnych spraw.
                            4. Czego uczyła Szarzyńska? Pamiętam nazwisko ale nie kojarzę przedmiotu. Na
                            pewno nic z nią nie miałem.
                            5.Nie napisałeś co z tym gabinetem pedagoga.

                            • Gość: pioter Re: Szkoła Podstawowa nr 1 IP: *.osd.vectranet.pl / 10.8.1.* 14.06.03, 19:54
                              Nie, za naszych czasów miasteczko dopiero zostało zbudowane - tak w okolicach
                              roku 1978/80. Ja zdawałem egzamin na kartę w Urzędzie Miasta, u ś.p. Jana
                              Kleczkowskiego - naczelnika wydziału komunikacji. Było parę pytań ze znaków,
                              jak zachować się na drodze i - karta była. Niestety, zdawało ze mną dwóch moich
                              kolegów - nie dali rady za pierwszym podejściem.
                              Tak, eby rosły. Wspaniałe miejsce na ogniska, niedaleko były też wspaniałe
                              łąki "na Kisiela". Pod dębami swego czasu leżały też przez dwa lata betonowe
                              kręgi (do budowy studzienek kanalizacyjnych) - wspaniałe miejsce do zabawy.
                              Solówki - pamietam. Trochę krwi w tamtej ziemi i z mojego kinolka
                              zostało ... :o)
                              Co do gabinetu - był na pierwszym piętrze w drugim skrzydla (prawie vis a' vis
                              klasy do nauczania muzyki - nauczała pani Markowska). Właśnie tam najczęściej
                              wysyłała Kasia, czyli Szarzyńska tych, co zachowywali się "nagannie" na jej
                              lekcjach (uczyła polskiego, drugie skrzydło ostatnie piętro, okna od strony
                              boiska). Nazwiska pedagoga nie pamiętam (troszkę przy tuszy starszy jegomość),
                              w gabinecie był stolik, dwa krzesłą i duży regał z jakimiś papierami.
                              Wylądowałem tam tylko raz, ale rozmowa była taka:
                              - Przysyła mnie pani Szarzyńska
                              - A, Szarzyńska! Co, rozrabiałeś na lekcji? Nie będzioesz już więcej?
                              - Ja nie rozrabiałem, podawałem tylko koledze książkę i wte....
                              - No już dobrze, więcej nie będziesz, prawda? No to wracaj na lekcję!
                              • Gość: a Re: Szkoła Podstawowa nr 1 IP: 62.244.143.* 15.06.03, 13:30
                                W takim razie miasteczko musiało powstać między 75 a 78 rokiem.
                                Gdy przyszedłem do jedynki już było.
                                Później wykarczowali ogród i czyba ze cztery lata ślimaczyłaa się budowa bloków
                                za murem.
                                Gabinetu pedagoga niestety nie pamiętam, p. Szarzyńskiej i tej drugiej od
                                muzyki też nie.
                                Z nauczycieli którzy mnie nie uczyli dobrze utkwiła mi p.Podgórska -młoda
                                (wtedy :-))) drobna, uczyła polskiego, p. Juchniewicz -STRASZNA -też od
                                polskiego.
                                Jeżeli chodzi o układ szkoły, to ważnym elementem był łącznik między
                                skrzydłami. Na dole zwykłe przejście a na górze coś, co służyło za dwie sale
                                gimnastyczne. Jak dziś sobie to przypominam, to był straszny prymityw.
                                Szczególnie mała szatnia. Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale szatnia była tylko
                                jedna. Wchodziło się do niej z drugiego budynku, a drugie drzwi wychodziły do
                                większej sali gimnastycznej. Główne wejście do niej było od strony pierwszego
                                skrzydła, obok gabinetu przyrodniczego (ile tam było różnego paskudztwa w
                                formalinie :-))))
                                Do mniejszej sali wchodziło się od strony drugiego skrzydła, obok wejścia do
                                szatni. Mniejsza sala chyba w ogóle nie miała szatni. Obie sale były połączone
                                dużymi, harmonijkowymi drzwiami.
                                Mimo, że łącznik miał tylko jedno piętro, to było jeszcze poddasze. Wchodziło
                                się tam na II piętrze w prawym skrzydle. Małe drzewiczki były zamykane na
                                kłódkę. Kiedyś, przez jakiś czas nie było kłódki, więc rewelacyjną rozrywką
                                było zwiedzanie tej gigantycznej rupieciarni.
                                Pewnie do tej pory zachowało się tam sporo ciekawych rzeczy -jakieś portrety
                                Lenina i podobne gadżety.
                                Do do p.Kleczkowskiego, to chodziłem do klasy z jego synem, zanim przed stanem
                                wojennym wyjechał -chyba na zawsze -do Szewecji. Miał rewelacyjną kolekcję
                                resorowców.
                                Ale się rozpisałem. Jeszcze trochę, a napiszemy scenariusz do nowych Cudownych
                                Lat :-)


                                • Gość: pioter Re: Szkoła Podstawowa nr 1 IP: *.osd.vectranet.pl / 10.8.1.* 16.06.03, 06:12
                                  Aha, pamietam salę gimnastyczną. Szatnia? Pokoik z hakami na ścianie i
                                  ławeczkami. Kto by wtedy myślał, że dobrze by było, gdyby uczniowie po wu-efie
                                  mogli się umyć, przebrać w normalnych warunkach. Kapitalistyczne brewerie!
                                  Najważniejsze było tylko to, by mieć strój sportowy - znaczy: szorty, koszulkę,
                                  chińskie pepegi i białe podkolanówki. Za jego brak Stankiewicz walił pały, więc
                                  rodzice po znajomościach załatwioali talony na przydziałowe trampki.
                                  A Podgórska uczyła matematyki, nie polskiego. Miałem z nią matmę od IV do VIII
                                  klasy.
                                  Natomiast przypomniały mi się katorgi, jakie przeżywałem u pani Bratz - czyli
                                  na plastyce. Niestety, mój talent zdecydowanie się nie ujawnił i do dziś nie
                                  mogę zrozumieć, dlaczego nie dostałem czerwonego paska na świadectwie, bo z
                                  plastyki miałem tróję! Niestety, jak widać komuna chciała mieć multigeniuszy,
                                  nie dopuszczała braku zdolności w jakiejś dziedzinie. Widać za mało czytałem
                                  spisanych przez "historyków" życiorysu tow. Lenina ... ;o)
                                  Co do miasteczka - zdecydowanie budowano je tuż przed 1980! Nie mogę dotrzeć do
                                  mat. źródłowych, ale tak mi się strasznie wydaje. A może tylko wydaje? :o)))
                                  • Gość: a Re: Szkoła Podstawowa nr 1 IP: 62.244.143.* 16.06.03, 18:22
                                    Nic mi nie mówi nazwisko Bratz...
                                    Jeżelich chodzi o przedmioty "artystyczne" to też niestety nie byłem zbyt
                                    utalentowany (i tak mi zostało do dzisiaj).
                                    Z wychowania muzycznego dostawałem czwórki za nieśpiewanie. Szkoda, że nie
                                    pamiętam nazwiska tej rozsądnej nauczycielki.
                                    A co do ogólnego skretynienia w szkołach to mimo, że czasy się zmieniły, to
                                    jest go jeszcze sporo.
                                    Klika razy do roku zaglądam do Ostródy, przejeżdżam koło starej budy i mam
                                    wrażenie, że za naszych czasów to wszystko wyglądało dużo lepiej. Teraz jest
                                    jakoś szaro...
                                    Za to bardzo podobają mi się nowe kamieniczki wybudowane na miejscu skwerku
                                    naprzeciwko starego cmentarza.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka