Dodaj do ulubionych

Pytanie do wrednego_pieroga.

03.05.12, 20:52
Dzień dobry.
W PKO pracuję od 18 lat. Bardzo chwalę sobie obecną pracę, współpracowników z wydziału oraz przełożonego. Uważam, że mój wydział (zaplecze) „odwala kawał dobrej roboty” z zyskiem dla PKO:) Chciałabym się dowiedzieć, dlaczego tak często sugeruje Pani zmianę pracy osobom, którym coś w PKO nie odpowiada lub się nie podoba.
Mi na przykład bardzo nie podoba się to, że od 3 lat nie dostałam żadnej podwyżki (tak jak reszta mojego wydziału). Chociaż z tego co wiem Prezes i Zarząd otrzymali. Jak mam być zadowolona z pracy gdy codziennie z Intry bombardowana jestem rankingami gdzie PKO zajęło I miejsce lub wypracowało najwyższy zysk.
Moim zdaniem postęp, rozwój czy jak to nazwać zależy właśnie od takich ludzi jak my, pracowników. Dlaczego kilka setek lub tysięcy osób ma szukać nowej pracy, ponieważ niezadowoleni są z osoby zarządzającej (nie właściciela). Czy nie rozsądniejszym rozwiązaniem jest zmienić tą jedną osobę lub negocjować z nią ewentualne zmiany w sposobie zarządzania.
Kreatywna księgowość oraz maksymalne cięcie kosztów ( w tym pracowniczych) to sekret tych wszystkich świetnych wyników. Góra o tym wie, dlatego coraz częściej czytam na Intrze, że rekordowe zyski z poprzednich okresów nie będą już pobijane, teraz trzeba będzie tylko utrzymać dotychczasowy poziom:(
Czy zysk na nieco niższym poziomie lecz lepsze płace pracownicze, w długim okresie czasu, nie okazałyby się rozwiązaniem słusznym. Być może na tym forum byłoby znacznie mniej niezadowolonych a pracownicy innych instytucji zazdrościliby nam pracy.
Ps. Uprzejmie proszę nie pisać, że włączenie bonusa do pensji było podwyżką.
Obserwuj wątek
    • malediablatko Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 03.05.12, 22:24
      Włączenie bonusa do pensji było czystym złodziejstwem ...aby Ci na górze dostali podwyżki!!!
      Kiedyś zabrano nam wysługę lat ... w zeszłym roku bonusa...ciekawe co jeszcze zabiorą?? Chyba tylko premie kwartalne, które mało kto dostaje gdyż plany do wykonania są z kosmosu. Do niedawna można było chociaż troszkę nadrobić w sprzedaży OKM a teraz? Wymyślili OPI aby obłowić się w krótkim czasie...Kiedyś naprawdę ktoś dostanie po Du....!!!!
      Szkoda, że wredny pierog tego nie rozumie i wątpię aby kiedykolwiek to zrozumiała...taki już z niej gatunek i chyba jej z tym dobrze.
      • exworker Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 04.05.12, 05:28
        Pani jest zajęta jakimś bardzo ważnym szkoleniem np. "Motywacja jako pozapłacowy czynnik sukcesu firmy na przykładzie pracowników AMWAY Corp. oraz sekty Charlsa Mansona".

        Szanowny Panie,

        jak się Panu nie podoba w banku to won, na Pana miejsce jest 12 osób chętnych z innych, prestiżowych banków. Pracownicy konkurencji tylko czekają, żeby dostać się do PKO, sprzedawać najlepsze produkty na rynku, być killerem doradców innych banków a nie zwijać biznes w jakichś banczkach zagranicznych.

        Oczywiście, że każdy ma prawo być niezadowolony z pracy w PKO. Jednakże są 3 warunki takiego podejścia :
        1. Odejdzie z PKO lub,
        2. Oficjalnie będzie mówił, że jest bardzo zadowolony i zainspirowany a ta praca to prestiż, lub
        3. Swoje niezadowolenie będzie wyrażał tylko na forach chińskich, koreańskich lub irańskich.

        Odnosząc się do kwestii płacy uprzejmie informuję, iż bank płaci tyle ile musi. Biorąc pod uwagę rosnącą liczbę imigrantów z Ukrainy, Chin i innych Państw, spodziewać się należy, iż niedługo będziecie Państwo pracować za miskę ryżu, a jak źle to won, Chińczyk przeżyje na 3/4 miski. Ponadto z pozycjonowania Pana zarobków wynika, iż zarabia Pan powyżej rynku.
        • malediablatko Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 04.05.12, 10:10
          "exworker" wciela się w "wrednego pieroga"...nieźle Ci to wychodzi :)) Można się przecież spodziewać co "wredny pierog" napisze. Ona jest tak samo nawiedzona jak cała reszta na "górze"...takiej nie przemówisz do serca żadnymi argumentami...ona wie swoje i basta!!
          • malediablatko Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 04.05.12, 10:28
            To jest dobre na głównej stronie PKO BP SA
            "Praca w PKO Banku Polskim

            Poszukujesz ciekawej pracy?
            Jesteś gotowy na nowe wyzwania?
            Twoją pasją są finanse?
            Chcesz się rozwijać? Dołącz do nas! Sprawdź oferty pracy

            Dołącz do nas
            Nasze wartości
            Jak napisać CV
            Jak napisać
            list motywacyjny
            Etapy procesu
            rekrutacji

            Co oferujemy

            PKO Bank Polski zapewnia niepowtarzalne możliwości rozwoju zawodowego. Zespół pracowników tworzą specjaliści wyznaczający wysokie standardy w polskiej bankowości. Zaufanie, jakim obdarzają nas klienci wymaga od nas profesjonalizmu oraz dużego zaangażowania.

            Szeroka oferta oraz duża skala działania naszego Banku pozwala sprawdzić się w wielu interdyscyplinarnych zespołach projektowych oraz wziąć udział w interesujących przedsięwzięciach. Osobom zatrudnionym w Banku oferujemy warunki do stałego podnoszenia kwalifikacji i zdobywania doświadczeń w renomowanej, dynamicznej instytucji finansowej. Praca w PKO Banku Polskim to szansa na zdobycie doświadczenia w największej na polskim rynku instytucji finansowej.

            Znajdują u nas pracę osoby, które ukończyły różne kierunki studiów. Zatrudniamy nie tylko absolwentów bankowości, ale także innych specjalności: ekonomicznych, technicznych czy humanistycznych.

            Naszymi wartościami są: Wiarygodność, Satysfakcja Klienta, Ciągłe doskonalenie, Przedsiębiorczość.

            Wierzymy, że siłą i kapitałem naszego Banku są jego pracownicy!
            Kogo szukamy

            Jeżeli podzielasz nasze wartości, jesteś ambitny, kreatywny, potrafisz pracować w zespole i chcesz współtworzyć nowoczesny polski Bank otwarty na klientów - czekamy na Ciebie!

            Poszukujemy najlepszych kandydatów w obszarach: bankowości, finansów, informatyki, matematyki, ekonomii i prawa. Stawiamy zarówno na doświadczonych specjalistów, jak i na osoby dopiero rozpoczynające swoją karierę. Zapraszamy do zapoznania się z naszymi ofertami pracy.

            Kontakt: rekrutacja@pkobp.pl
        • wredny_pierog Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 05.05.12, 10:20
          Panie Exworker - niech Pan się tak na mnie nie wścieka. Ja rozumiem, że pracując teraz u konkurencji, nie mając zielonego pojęcia o podstawach ekonomii Pan będzie mi przypisywał całe zło tego świata. Ale proszę uprzejmie nie przypisywać mi rzeczy, których nie napisałam. To są Pańskie rojenia, nie moje.

          Natomiast nie wiem skąd u Pana taka nienawiść do Banku, w którym Pan już dawno nie pracuje. Czy to zadanie wyznaczono Panu w Pana nowej firmie - by tak rzucać kłody pod nogi Konkurenta?

          To powiem Panu, że kiepsko to Panu wychodzi :-)

          Życzę miłego dnia.
      • wredny_pierog Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 05.05.12, 10:17
        malediablatko napisała:

        > Szkoda, że wredny pierog tego nie rozumie i wątpię aby kiedykolwiek to zrozumiała...taki już > z niej gatunek i chyba jej z tym dobrze.

        Nie wiesz jaki jest ze mnie gatunek Diablątko. Ja doskonale rozumiem, czym było włączenie bonusa do wynagrodzenia. Problem w tym, że nie rozumiesz, iż mogłaś nie mieć w ogóle bonusa, zaś włączenie bonusa do podstawy wynagrodzenia powoduje chociażby zwiększenie wysokości premii, która naliczana jest i od pensji i od tej części bonusa, jaka była dodana do pensji. Więc zarabiasz de facto więcej niż wtedy, kiedy bonus był nam dawany w formie premii. Niewiele, ale więcej. Poza tym nie wiesz o tym, że wielu ludzi bonusa nie dostawało. Teraz mają go w pensji. Natomiast fakt, wielu ludzi nie odbiera tego jako podwyżki i ja to też rozumiem.

        To tyle co chciałam napisać.
        • malediablatko Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 05.05.12, 19:59
          wredny_pierog napisała:


          > Nie wiesz jaki jest ze mnie gatunek Diablątko. Ja doskonale rozumiem, czym było
          > włączenie bonusa do wynagrodzenia. Problem w tym, że nie rozumiesz, iż mogłaś
          > nie mieć w ogóle bonusa, zaś włączenie bonusa do podstawy wynagrodzenia powoduj
          > e chociażby zwiększenie wysokości premii, która naliczana jest i od pensji i od
          > tej części bonusa, jaka była dodana do pensji. Więc zarabiasz de facto więcej
          > niż wtedy, kiedy bonus był nam dawany w formie premii. Niewiele, ale więcej. Po
          > za tym nie wiesz o tym, że wielu ludzi bonusa nie dostawało. Teraz mają go w pe
          > nsji. Natomiast fakt, wielu ludzi nie odbiera tego jako podwyżki i ja to też ro
          > zumiem.
          >
          > To tyle co chciałam napisać.

          Wredny pierogu, chyba jednak nie wiesz czym było włączenie bonusa do pensji i nazwanie tego 8% podwyżką !! Tak tak...tak nam powiedziano, że dostajemy 8% podwyżki a więc więcej niż wynosi inflacja!! Bonusa dostawali Ci, którzy pracowali przez cały rok, to była taka premia za całoroczną pracę. Wiadomo, że jeśli ktoś był na macierzyńskim lub często na zwolnieniach to dostał proporcjonalnie mniej.
          Jeśli chodzi o podwyżki pensji to nie ma osób, które by tego nie oczekiwały po tak dużych zyskach banku, które my wypracowujemy. Nooo...ale było przecież wartościowanie stanowisk pracy, porównanie na tle innych banków i coo??? Zarabiamy kur..... za dużo!!! To jest kpina z ludzi, poniżanie, wykorzystanie do granic możliwości!! Zaraz mi tu napiszesz, że mogę zmienić pracę!! Nie, nie mogę. A wiesz dlaczego? Bo wiek (52lata) dyskwalifikuje mnie na jakiekolwiek zmiany w dodatku w powiatowym miasteczku gdzie nie ma wolnych miejsc pracy...nawet dla 30-latków!!! Dlatego pracuję z bardzo dużym zaangażowaniem 32 lata w PKO, od 12 lat zero zwolnień lekarskich. Często wycieńczona zwykłym przeziębieniem ale zapierd...do kochanej instytucji aby móc wyrobić nałożony plan kwartalny. Jeśli uda mi się wykonać w 100% to wiesz ile dostaję? 800 zł !! Jak myślisz? Dużo to czy mało? Możesz sobie wyliczyć ile dostaję miesięcznej pensji. Ale ułatwię Ci...1500 netto !!! Dużo to czy mało?
          Nie dziw się zatem, że ludzi szlak trafia czytając jakie to miał Bank zyski a nas traktuje się jak tania siła robocza!!!
          Skoro takie zyski to dlaczego chociażby nie możemy dostać podwyżki pokrywającej infalcję? Przecież tak dalej żyć się nie da!! Po co w ogóle pracować? Dla ideii? Pracujemy i chcemy godziwą zapłatę za naszą pracę dzięki której bank miał duży zysk!!
          • wredny_pierog Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 06.05.12, 10:26
            Diablątko - ok - przyjmuję do wiadomości, że mamy różnicę zdań. Dla Ciebie to nie była podwyżka, ale dla innych, było to lepsze rozwiązanie niż Bonus, którego albo się dostawało, albo nie, albo dostawało się pół bonusa, lub 2/3. Dla tych ludzi Bonus to jest podwyżka. Dla Ciebie rozumiem, że nie. I niech tak zostanie.
            Co do podwyżek i zysków Banku. To powiem Ci, że jeśli zyski Banku są duże, to zrobienie z nich podwyżek, może nie niweluje zysków w danym roku, ale już w przyszłym, może zysk mocno zjeść. Natomiast zwiększenie zysków powinno zaowocować wyższymi premiami. Jeśli więc przekroczyłaś/eś plan, powinieneś mieć lepszą premię.

            Ja nie podejmuję takich decyzji - ale rozumiem sytuację, kiedy Przedsiębiorca po dobrych zyskach inwestuje je gdzie indziej niż w ludzi. By zacząć obrażać Zarząd musiałabym się zapoznać z faktami - sam wysoki zysk można przejeść i wtedy może być naprawdę źle.

            Wartościowanie stanowisk, ocena pracownicza, to jakiś proces, za którym na końcu stoją jakieś pieniądze. Pocieszę Cię, że ja o żadnych podwyżkach nawet nie marzę.

            Masz rzeczywiście fatalną sytuację. Mając 52 lata nie dyskwalifikuje Cię to do jakiejkolwiek zmiany. Ty tak to widzisz. Nie mam zamiaru Cię pouczać, coś polecać, i tak to olejesz. Jesteś w tzw. pułapce pracowniczej. Z jednej strony nie widzisz perspektyw na zmiany, jakie sama możesz dokonać, z drugiej boisz się dokonać zmiany, by nie znaleźć się z tzw. ręką w nocniku.
            I wiesz? Powinnaś wiele lat temu to przewidzieć. Że możesz się w takiej sytuacji znaleźć.
            Że mając ponad 50 lat, mieszkając w małym powiatowym miasteczku, trudno będzie cokolwiek zmienić. Kiedy można było coś zmienić, trzeba było to zmienić. Chociażby przenieść się do większego miasta. A teraz? Wiesz, będzie coraz gorzej - z każdym rokiem Twojego życia będziesz się obawiała coraz bardziej. Ja bym robiła na Twoim miejscu dokładnie to samo co Ty. Pracowała coraz lepiej, na głowie stawała, by nie stracić pracy. Czy dostanie 800 zł za wyrobienie planu, to mało? Wiesz, dla Ciebie to mało, dla kogoś to dużo. Oczywiście gdybym to ja decydowała, przyjrzałabym się, czy nie dać Ci więcej. Ale jeśli Twój Szef wie, że nie masz już innej możliwości, że nie uciekniesz gdzie indziej, nie zwolnisz się, nie zaprotestujesz - i jest to złamas, niestety będziesz skazana na takie traktowanie. Współczuję Ci bardzo. Ja to nazywam współczesnym niewolnictwem. Niestety są ludzie, którzy tak działają i myślą.
            Wiesz, gdybyś mieszkała w Warszawie 1500 netto, to mało. Ale w małym powiatowym miasteczku, mało to już nie jest. Mam nadzieję, że Twój mąż zarabia wiecej... Oczywiście, powinno być więcej. Naprawdę powinno tak być. Ale jest tak a nie inaczej. Napisałam już w innym wątku, że ja nie pochwalam takich praktyk, ale mam też za mało danych by to zrozumieć. Każdy człowiek chce zarabiać więcej niż zarabia. Każdy.

            Nie wiem czemu nie możesz dostać podwyżki pokrywającej inflację. Nie mam wiedzy na ten temat. Podejrzewam, że nikt podwyżki nie dostaje za inflację. Faktycznie, jesteś traktowana jak tania siła robocza. Ale w odróżnieniu od Ciebie nie winię wszystkich wokół za to, że taki masz teraz los. Winiłabym siebie, że władowałam się w taki kanał. I nie zrobiłam nic, kiedy jeszcze na to był czas i możliwości, gdy byłam młodsza i bardziej sprawna oraz mobilna.

            Ja jestem jeszcze młoda. Nie mam 40 lat - ale powiem Ci, że już dzisiaj myślę, co ja będę robić mając 50-55 lat. Już dzisiaj. Bo nie chcę jak Ty trafić w kanał.
            Natomiast teraz w tej sytuacji możesz tylko męczyć swoją Szefową lub Szefa, wyrabiać plany, i liczyć na podwyżki. Ja niestety Ci ich nie zapewnię, ale przyjmę na siebie każde obraźliwe słowo tylko dlatego, że pracuję w Centrali i jestem tutaj uosobieniem zła.




            • malediablatko Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 06.05.12, 22:26
              No wreszcie "wredny pierogu" nazwałaś rzeczy po imieniu :)) Właśnie tak...trafiłam w kanał. Gdybym była jasnowidzem 10 lat temu na pewno podjęłabym kroki na zmianę pracy, nawet w innym mieście. Ale łudziłam się, że być może nie będzie źle...aż tak źle. Latka leciały a ja ugrzęzłam w tym kanale na dobre i nie widzę chociażby małej iskierki na poprawę sytuacji.
              Z dnia na dzień jest gorzej...naprawdę coraz gorzej. Jeszcze 10 lat temu nie musiałam z długopisem w ręku rozpisywać jakie r-ki mam opłacić aby starczyło na jedzenie. Teraz niestety to stało się rytuałem jakby. Muszę zdecydować czy mam zapłacić za prąd, który raz w roku drożeje czy kupić białą bluzeczkę aby wyglądać zgodnie z narzuconym wymogiem czy też olać wszystko i nakupić jedzenia. Mąż nie dorzuci się do wydatków bo go po prostu nie mam. Nawet gdybym miała męża to co ma piernik do wiatraka? Pracuję sumiennie i liczę na godziwą zapłatę!
              Czy w Centrali są głusi na naszą rozpacz? Poprzedni Prezesi niewiele ale zawsze coś wygospodarowali na płace pracowników. Zaś obecny Prezes wszystko jakby nam zabiera. Pytam dla kogo? Co nam po tym, że firma się bogaci a my żyjemy jak żebracy.
              • ukryty_wafel Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 11.05.12, 22:38
                malediablatko napisała:

                > No wreszcie "wredny pierogu" nazwałaś rzeczy po imieniu :))

                Tak, nazwałem te rzeczy po imieniu. Jesteś w wielkiej czarnej dziurze.
                I jeśli Ty sama sobie nie pomożesz, nie pomogą Ci ani związki zawodowe, ani nikt inny.
                Musisz zacząć walczyć o swoje.
                Tak jak to robią inni.

                >Gdybym była jasnowidzem 10 lat temu

                Ja nie jestem jasnowidzem, zapewniam Cię. Ale ja wiem, że za ileś tam lat, moje szanse na lekkie życie będą maleć i będę musiał pracować aż do emerytury. Nie chcę więc żyć bojąc się, że nagle będę bez pracy. Ja się zabezpieczam od 30 roku życia. Odkładam parę groszy, robię dodatkowe kursy, zdobywam wiedzę, szkolę się i mam też pewien fach, który pozwala mi na samodzielną pracę. Ty tego nie zrobiłaś. Więc Ci naprawdę współczuję i może chociaż nie wierzysz, jest mi z tego powodu przykro. Pocieszę Cię, że to co robię w Banku, może Ci pomoże.

                >Pracuję sumiennie i liczę na godziwą zapłatę!

                Wierz w to mocno. Nie trać nadziei. Ja też wierzę, że tacy ludzie jak Ty, rzetelnie pracujący, ciężko, czasami w wielkich nerwach, ale uczciwie, w końcu zasłużą na więcej.
                Wierzę w to. Wierzę też, że osoby nieuczciwe, działające nieetycznie, krzywdzące i oszukujące innych - opuszczą ten Bank wcześniej czy później. Wielu z nich już nie ma.

                > Czy w Centrali są głusi na naszą rozpacz?

                Nie. Są ludzie, którzy patrzą na wszystko przez pryzmat planów, analiz, zestawień i jak to mówią tu niektórzy - tabelek. Widzą cyfry a nie ludzi. Są tacy, którzy wyłącznie spotykają się i nic z tych spotkań nie wychodzi. Są ludzie, którzy monitorują to co dzieje się w Oddziałach i usiłują z patologiami walczyć. Wiem, że nie jest im lekko. Są tacy, którzy chcą zmienić mentalność ludzi, stworzyć profesjonalną kadrę menadżerską z prawdziwego zdarzenia. Są ludzie z compliance, ryzyka, którzy starają się pewne rzeczy zmienić na lepsze, licząc, że ludzie zaufają im i zaczną im mówić co się u nich dzieje. Troszczą się też o prawidłowe funkcjonowanie firmy, o los pracowników - w tym Twój los. Znam też ludzi w regionach, którym nie podoba się to, co czasami wyprawiają co niektórzy. Widzę jak to starają się zmienić. Z poziomu centrali widać też jak wielu ludzi milczy i nie ufając nikomu, nic nie mówią o tym co widzą i czego są świadkami.
                Wiem, że z punktu w którym jest wielu z ludzi w regionach, wygląda to inaczej. Ale ja widzę wiele zmian. Także tych na lepsze.

                > Poprzedni Prezesi niewiele ale zawsze
                > coś wygospodarowali na płace pracowników.

                To prawda. Ale poprzedni Prezesi funkcjonowali w innych warunkach. Była koniunktura, było wszystko cacy, ludzie byli coraz bogatsi, etc. Dzisiaj jesteśmy w kryzysie. Gdzie koszty trzeba ciąć, kiedy rynek się kurczy. Obecny Prezes zrobił wiele, by przynajmniej nie stracić tego co mamy i na tym zyskać więcej z rynku niż inni. I ja wierzę, że zrobi wiele, by zmieniło się także Tobie. Jestem tego pewny. Tylko potrzeba czasu. I cierpliwości.

                > Zaś obecny Prezes wszystko jakby nam
                > zabiera. Pytam dla kogo?

                Dla Klientów, dla właścicieli i dla Ciebie. W innych Bankach zyski są wycofywane z Banków córek do Banków matek. Likwidowane są oddziały, sprzedawane banki, ludzie lądują na bruku. Gdyby nasz Prezes nie robił niezbędnych cięć - bylibyśmy w opłakanym stanie. Koszty zawsze zżerają zyski - jeśli rynek się kurczy, trzeba redukować koszty. Wiesz jak działa organizm, który np. narażony jest na mróz i wychłodzenie? Mózg po kolei wyłącza te organy, które są mniej ważne by ochronić te, niezbędne do przeżycia. Można sobie wiele rzeczy odmrozić - ale można pomimo odmrożeń przeżyć. Potem tkanki się regenerują i człowiek może wrócić do względnej normy. Mamy właśnie czasy mrozu.

                Obserwacja tego co dzieje się na rynku pokazuje, że ludzie liczą się z każdym groszem, trwa walka konkurentów, jest naprawdę ciężko - a tu trzeba naprawdę w Banku wiele zmienić, by dostosować się do wyzwań jakie niesie przyszłość. Ja widzę, co robi nasz Prezes. I wiem, że może to co napiszę spotka się tutaj z krytyką, ale kiedyś także tutaj napiszą, że obecny Prezes był w gronie tych najlepszych. A może jest najlepszym. Ja przeżyłem kilku Prezesów. Na razie bije tych, których znałem na głowę.


                > Co nam po tym, że firma się bogaci a my żyjemy jak żebracy.

                Wiesz, dzięki temu, że ta firma się bogaci, Ty masz pracę i pieniądze. Może nie najwyższe, dla Ciebie za małe. Ale masz je. Pomyśl o tysiącach ludzi, którzy z racji kurczącego się rynku pożegnali się z pracą i musieli odejść z Banków albo przejść redukcje związane z konsolidacją rynku bądź z upadkiem swoich Pracodawców. Pomyśl, że mogłabyś stracić pracę i nie mieć żadnych perspektyw. Pomyśl, że mogło być gorzej... Dzisiaj na rynku wielu ludzi przyjęło by każdą pracę, także Twoją i moją, byleby tylko mieć to co mamy. A nie tkwić latami bez pracy i szansy na nią.
                Tu chociaż może nie jest najlepiej, ale ale wciąż masz nadzieję.
                Większą niż inni pracownicy, innych Banków. I innych firm. To zasługa wielu ludzi. Także Ciebie. Także nas.

                • ech-pko99 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 11.05.12, 23:33
                  Gościu,
                  mądrze piszesz i to ma sens, tylko proszę nie mów, że robisz to wszystko w swoim wolnym czasie i tak bezinteresownie. Lubię pracę i klientów, ale nie byłabym w stanie po 9, 10 godzinach aktywnie bronić dobrego imienia Banku. Tyle odpowiedzi o tej porze, całkiem długich, rzeczowych, przekonywujących kiedy ja już myślę, żeby odpocząć, pospać jutro dłużej i nadrabiać zaległości domowe z całego tygodnia.
                  Dobranoc
                  • ukryty_wafel Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 12.05.12, 00:11
                    ech-pko99 napisała:

                    > proszę nie mów, że robisz to wszystko w swoi
                    > m wolnym czasie i tak bezinteresownie.

                    Wiesz, parę osób z mojej pracy wie, że w wolnej chwili tu zaglądam i piszę.
                    I trudno, nie uwierzysz. Ale ja teraz akurat po pracy mam chwilę dla siebie.
                    Czasami jadę z pracy do domu i wtedy też coś skrobnę. W korkach czas szybciej mija.
                    Tak - robię to bezinteresownie. Tak, robię to bo chcę a nie bo ktoś mi za to płaci.
                    Albo mam z tego powodu jakieś profity.

                    > Lubię pracę i klientów, ale nie byłabym
                    > w stanie po 9, 10 godzinach aktywnie bronić dobrego imienia Banku.

                    I ja Ciebie rozumiem. Na szczęście ja młody-a jeszcze jestem, zdrowie mam i jakoś daję radę. Jak widzisz, czasami zamilknę na dłużej...

                    > Tyle odpowie
                    > dzi o tej porze, całkiem długich, rzeczowych, przekonywujących kiedy ja już myś
                    > lę, żeby odpocząć, pospać jutro dłużej i nadrabiać zaległości domowe z całego t
                    > ygodnia.

                    Miałem zaległości :) Nie uwierzysz, ale ja na jutro przygotowuję z moją współmałżonką uroczysty obiad, dzieci śpią i mam czas pomiędzy ciastem a zupą :)
                    Ale spoko - zaraz idę spać. :-)

                    > Dobranoc

                    Już zaraz, zaraz :-)
                    Dobranoc
                • malediablatko Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 12.05.12, 13:01
                  Drogi "waflu". Ładnie piszesz ale...jak na razie nie ma to pokrycia w życiu i wątpię aby w najbliższych latach zmieniło się na lepsze, przynajmniej za tej kadencji Prezesa.
                  Przecież odkąd on jest to po pierwsze: zniesiona ustawa kominowa pozwoliła wywindować jego wynagrodzenie do wysokości...(chyba wszyscy wiedzą, pisano o tym w internecie) a nam podwyżki wstrzymano bo kryzys. Po drugie: czemu miały służyć takie zmiany jak zmiana czcionki, zmiana kolorów logo banku ? W ramach oszczędności? Czy raczej ktoś musiał zarobić...a żeby zarobić to trzeba coś zrobić ;-) Zakupienie durnych niby kalendarzy z Majewskim w tle, broszek "Dzień dobry", z których to klienci się śmiali i śmieją do dzisiaj. Niezłe ozdoby nam fundujecie i to za czyje pieniądze? Nie wspomnę już o gaży Majewskiego, o której huczało w mediach. Czy on nam pomógł? NIE !!! My sami musimy starać się aby produkty bankowe były dla klienta w miarę atrakcyjne...a Majewski wręcz nam zaszkodził (taką opinię słyszymy w oddziałach od klientów, którzy są tak samo jak my wzburzeni).
                  Generowanie niepotrzebnych ulotek, które lądują w koszu bo np. coś tam zmieniono albo wygasła ich ważność. Chyba nikt tego nie kontroluje. Jak widzę ile ląduje w koszu to aż żal ściska serce. A np. do OPI nie ma do tej pory żadnej ulotki i musimy sami sobie stwarzać aby móc w miarę obrazowo przekazać ten "badziewny" produkt klientowi. Ciekawa jestem ile naszej kasy pójdzie na EURO 2012 ?
                  Tym sposobem rozchodzą się nasze wypracowane zyski na boki a nam wciska się, że jest kryzys !! Obłuda i tyle na ten temat!!
        • ad63 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 05.05.12, 22:20
          Nie dawno upłynął termin do rozliczenia z US z dochodów za 2011 rok. Czy myślisz, że dzięki włączeniu bonusa do pensji wszyscy pracownicy mogli wykazać na PIT za 2011 rok kwotę wyższą niż w 2010 roku (rachując nominalnie)? Zapewniam Cię, że NIE. A gdzie jakaś symboliczna regulacja związana z inflacją?!
          • wredny_pierog Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 06.05.12, 10:28
            ad63 napisała:

            > A gdzie jakaś symboliczna regulacja związana z inflacją?!

            A gdzie masz w umowie napisane, że taka regulacja zobowiązuje Pracodawcę do takiej podwyżki?
            Jeśli ją masz - leć do Sądu pracy.
            Jeśli nie masz - to było trzeba przewidzieć, że inflacja jest i ona uszczupla każdą pensję o odpowiedni procent. Ja nie wiem, gdzie jest taka regulacja.
            • ad63 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 06.05.12, 13:38
              Bądź konsekwentna. Albo jak sugerujesz wszyscy dostaliśmy godziwe podwyżki (czemu podobno służyło włączenie bonusa do pensji) albo jednak nie wszyscy obecnie zarabiają więcej, ponieważ pracodawca nie musi podnosić wynagrodzeń.... A jak się nie podoba, to w.... (zniżając sięTwojego stylu).

              Czy nie uważasz, że instytucja aspirująca do tytułu NAJLEPSZEGO pracodawcy na rynku finansowym, powinna zapewnić godziwe wynagrodzenie pracownikom, a podwyżki płac powinna wpisać w długookresową strategię działania?

              Dla mnie podstawowymi czynnikami wpływającymi na pozytywną ocenę pracodawcy jest wynagrodzenie oraz UCZCIWE relacje pracodawca - pracownik.

              Po co, w komunikacji z pracownikami używać górnolotnych frazesów, które niewiele mają wspólnego z rzeczywistością? Czy to jest uczciwe działanie, honorowe ....?

              • wredny_pierog Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 06.05.12, 14:21
                ad63 napisała:

                > Bądź konsekwentna.

                Ależ jestem konsekwentna.

                >Albo jak sugerujesz wszyscy dostaliśmy godziwe podwyżki

                Ja napisałam wyraźnie, że w moim przekonaniu, dla wielu ludzi w Banku to była podwyżka. Niewielka, ułamkowa, ale była. Nie pisałam nigdzie o ocenie tejże operacji. Jestem konsekwentna. Osobiście - między nami uważam za nie fair, że bonusa włożono do pensji przed wartościowaniem stanowisk. Ale ja na to nie miałam wpływu, a związki zawodowe z tego co wiem, wybrały taką opcję jako lepszą od innej (mi nie znanej) jaką im przedstawiono.


                > A jak
                > się nie podoba, to w.... (zniżając sięTwojego stylu).

                Nie czytasz mnie uważnie - ja piszę wyraźnie - jak jest komuś źle w miejscu pracy, to zmienia pracę. Ja nie piszę, że jak się komuś coś nie podoba, to won - jak mi sugerujesz.
                Proszę Cię czytaj uważnie.

                >
                > Czy nie uważasz, że instytucja aspirująca do tytułu NAJLEPSZEGO pracodawcy na r
                > ynku finansowym,

                Nie aspirująca, ale tak właśnie oceniana. Dostał nasz Bank taką nagrodę i to jest fakt.
                Uważasz wiec, że Twoje kryteria oceny są lepsze od kryteriów tych, którzy tę nagrodę
                Bankowi przyznali? Wykaż to!

                > powinna zapewnić godziwe wynagrodzenie pracownikom, a podwyżki
                > płac powinna wpisać w długookresową strategię działania?
                >
                Pewnie tak, tylko że ja nie jestem w Zarządzie, nie mam wiedzy Zarządu i wiem, że są ludzie zadowoleni z pracy w naszym Banku i ludzie niezadowoleni. Natomiast wiem, że nigdzie nikt nie jest zadowolony ze swoich zarobków w jakiejkolwiek firmie. Więc dla mnie kwestia zadowolenia pracowników z wynagrodzenia nie jest kryterium oceny systemu wynagrodzeń.
                Capisce?

                > Dla mnie podstawowymi czynnikami wpływającymi na pozytywną ocenę pracodawcy jes
                > t wynagrodzenie oraz UCZCIWE relacje pracodawca - pracownik.
                >
                A dla mnie nie. Z tych racji jakie napisałam powyżej.
                Zadowolenie pracownika z wynagrodzenia nie jest dla mnie czynnikiem wpływającym na ocenę Pracodawcy.

                > Po co, w komunikacji z pracownikami używać górnolotnych frazesów, które niewie
                > le mają wspólnego z rzeczywistością?

                Oczywiście, że jest to bezsensu i wystawia to złą opinię o kimś, kto taką pustosłowną retoryką się posługuje. I jeśli ktoś tak gada bez sensu, to trzeba mu to powiedzieć. Ale trzeba mieć wtedy pod ręką argumenty i fakty a nie ploty i przemyślenia. Problem w tym, że wielu ludzi ma swoją ocenę i dopóki w tej ocenie nie spełnia się oczekiwań wszystkich zawsze znajdzie się grupa ludzi niezadowolonych, nie przyjmujących żadnej retoryki do wiadomości poza swoją.

                > Czy to jest uczciwe działanie, honorowe .
                > ...?

                A czy uczciwe jest tutaj naparzanie bogu ducha winnej osoby za to, że Ty jutro pójdziesz do pracy i siedząc cicho pod miotłą, będziesz czekała na to co zrobią inni, zamiast samej zabrać się za poprawę swego bytu? Czy to jest honorowe i uczciwe, by tu się użalać i siedzieć cicho bojąc się, że będzie CI jeszcze gorzej - więc patrzysz dalej na nieuczciwość i poza gadaniem nie robisz nic by samej coś zmienić w firmie? Liczysz na cud, że zrobi to ktoś inny. Nawet anonimowego donosu nie napiszesz, w którym przedstawisz dowody czyjegoś nagannego zachowania! Wejdziesz na Forum Pracowników PKO BP - wywalisz tę frustrację co masz w sobie i wrócisz do reala z przeświadczeniem, że coś zrobiłaś!?

                Nic z tego. I to chcę tu właśnie przekazać. Takie siedzenie cicho, nic nie robienie i frustrowanie się, zwiększa poziom frustracji. Nic nie zmienia. A Ci, co faktycznie coś źle robią, robią co chcą bo wiedzą, że ludzie będą siedzieli cicho bojąc się o swoje siedziska w pracy. I w takiej sytuacji nie widzi się nic więcej jak tylko fałszywą rzeczywistość pokręconą przez pryzmat swojego własnego niezadowolenia.

                Taka jest prawda.

                Pozdrawiam

    • wredny_pierog Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 05.05.12, 10:12
      Dzień Dobry Jota1974
      Dlaczego sugeruję osobom, które nie są zadowolone z pracy w Banku zmianę zatrudnienia? Z logicznych konsekwencji faktu, że ktoś się w danej instytucji źle czuje. Istnieją trzy logiczne możliwości wyboru – instytucja dostosuje się do pracownika, (bo to po prostu jest niemożliwe) albo pracownik dostosuje się do instytucji albo pracownik podejmuje decyzję o odejściu z instytucji.
      Można dążyć do zmiany w firmie powodującej to, że wszyscy na tej zmianie skorzystają: od Prezesa, po kasjera. Są to zwykle zmiany poprawiające efektywność, organizację, kondycję firmy, jej konkurencyjność. Do tych zmian nie należą podwyżki – bo podwyżka, to wzrost kosztów, a te uszczuplają ten ciężko wypracowany przez Pracowników i Firmę zysk.
      Wiesz jota1974, nikomu nie podoba się, gdy nie dostaje się awansu, podwyżki, premii, na którą się czeka z utęsknieniem. A komu by się to podobało! Szlag nas trafia, jak ktoś tę podwyżkę dostaje a my nie, prawda? To też jest normalne. Prezesa i Zarząd oceniają właściciele Banku – to oni patrzą, co dokonali, czy zrealizowali zadania, jakie im powierzono do realizacji. Jeśli je wykonali, to mają zagwarantowane, że takie premie dostają. Dla Ciebie jest to sygnał, że Pan Prezes i Zarząd w oczach Właścicieli Banku docenili to, co oni zrobili. Nie Ty ani ja decydujemy o tym, ale Właściciele.
      Dokładnie to samo robią Twoi przełożeni w stosunku do Ciebie i moi w stosunku do mnie. Umawiają się, przy podpisaniu ze mną umowy, że będziemy zarabiać tyle to a tyle, że będziemy miały premię co kwartał na takich to a takich warunkach, i jeśli zrealizujemy wyznaczone cele, to dostaniemy to czy tamto. Ktoś nas ocenia i po tym, co robimy, przyznaje nam podwyżki, premie i nagrody. Taka jest teoria. W praktyce ocena naszej pracy może być nieobiektywna, np. możemy mieć szefową do nas uprzedzoną, etc. Ale jeśli realizujemy to do czego nas zobowiązano, jeśli osiągnęliśmy to co było naszym zadaniem, wszystko co nam obiecano należy się jak psu buda. I gdy ktoś obiecywał Ci podwyżkę, Ty zrobiłaś wszystko, co miałaś zrobić – to Ci się podwyżka należy. Jeśli wiec ktoś CI obiecywał podwyżkę i Ci nie dał – masz prawo być wzburzona, masz prawo z tym problemem udać się nawet do Sądu i jeśli taką obietnicę masz udokumentowaną – wygrasz.
      Jeśli jednak nikt Ci podwyżki nie obiecywał – masz problem. Możesz o nią poprosić. A jak Ci odmówią, masz problem kolejny – co dalej? Czy teraz opluwamy firmę, bo nie chciała dać mi podwyżki? Czy negocjuję? Np. mówiąc, że jak nie dostaniesz podwyżki to odejdziesz? Tu możliwości jest bardzo wiele – nie mówię, że wszystkie rozwiązania są łatwe – ale podjęcie decyzji, że nic nie robię i czekam, aż mój Szef zlituje się nade mną i sam mi da podwyżkę – jest najgorszym z możliwych. Wiesz, czemu? Bo Twój Przełożony patrzy, czy mu się opłaca dać Ci podwyżkę. Biznes jest brutalny – kapitalizm też. I w kapitalizmie nie płaci się, bo się komuś coś należy (za to płaci się wynegocjowaną płacę). Każda podwyżka, bonus, premia – dla Pracodawcy jest inwestycją, która musi się zwrócić. Jeśli się nie zwraca jest stratą, którą trzeba odrobić. To też jest brutalne, ale takie są fakty.
      Teraz sama musisz sobie odpowiedzieć, patrząc na to, co napisałam, czemu od 3 lat nie dostałaś podwyżki. Przeskoczę do następnego pytania:
      „Dlaczego kilka setek lub tysięcy osób ma szukać nowej pracy, ponieważ niezadowoleni są z osoby zarządzającej (nie właściciela).”

      Widzisz, gdyby osoba Zarządzająca miała, jako cel swojego zatrudnienia zadowolenie pracowników, pewnie dostawałaby premię za każdego zadowolonego pracownika. Jednakże osobie Zarządzającej nie płacą za Twoje zadowolenie, ale za realizację zleconych jej celów. Oczywiście, osoba Zarządzająca powinna dbać o to, by Pracownicy byli zadowoleni z pracy. Dobry manager ma to z tyłu głowy i wie, że osoby przymuszone do pracy, do żadni pracownicy. Więc dobry Zarządzający wie, że musi dbać nie tylko o plany, realizacje celów, zadowolenie Klientów, ale również o lojalność, oddanie i zaangażowanie pracowników. I tu dochodzimy do kolejnego paradoksu – im lepiej pracownik pracuje przy coraz gorszym menadżerze, to jego przełożeni uważają, że pracownik musi być zadowolony. Jeśli Ty masz złego szefa a Ty realizujesz pod nim wyznaczone cele i nie mówisz nikomu, że jest Ci źle – to jego oceniają bardzo dobrze. Dopóki nie spada wydajność, nie odchodzą jego pracownicy, jak osoby nadzorujące szefa mogą wiedzieć, że jest źle? Jak nikt się nie skarży na niego? Skąd mogą wiedzieć, że on popełnia błędy? Wniosek – zamiast siedzieć cicho, utyskiwać na Forum (nie mówiąc nawet tutaj, który z imienia i nazwiska szef jest zły i w czym jest zły), lepiej wykorzystać Pocztę Polską, wcześniej zebrać dowody np. na złe działanie Szefa i wysłać to do przełożonego Szefa. Tego, który go ocenia. Zgoda – rozsądniejszym rozwiązaniem jest zmienić jedną osobę, jeśli jest złym Szefem i pamiętać, że następna może być lepsza lub gorsza od poprzedniej.
      Dalej umieszczasz bardzo poważne oskarżenia – kreatywna księgowość, to fałszowanie zapisów księgowych. Za to Bank traci prawo funkcjonowania, traci koncesję, wylatuje z giełdy i wszyscy – Ty, ja i koledzy tracimy pracę. Wiedzą o tym Właściciele, Prezesi, Dyrektorzy i wszyscy, którzy odpowiadają za Bank, że „kreatywna księgowość” to koniec Banku. Dlatego wybacz, ale ja tego rodzaju historie wkładam między bajki. Natomiast maksymalne cięcie kosztów to coś całkowicie normalnego – jeśli Pracodawca widzi, że inwestowanie w nas jest opłacalne i przynosi mu korzyść, człowiek ma pracę i płacę. Jeśli Pracodawca widzi, że ta inwestycja nie przynosi mu zysków, zwykle tnie – a to zwalnia a to nie robi podwyżek a to, ogranicza zatrudnienie, wymienia kadry, etc. To są normalne mechanizmy gospodarki wolnorynkowej.
      Nie jest sekretem, że nasze wyniki są lepsze od innych także z powodu cięcia kosztów, ograniczenia wydatków na płace etc. Ale to tylko jeden z czynników. Koszty tnie się wszędzie – nie tylko w płacach. I to przekłada się na zysk . Jeśli mamy kryzys, wszędzie poziom życia się obniża, przez co mniej osób ma ochotę kupować usługi finansowe, najlepszą i najskuteczniejszą metodą na ratowanie zysku, są oszczędności w tym na zatrudnieniu. Dlatego szereg Banków zmienia właściciela, inne redukują zatrudnienie jak ostatnio podawałam o nawet 1/3. Tak dzieje się wszędzie. Dzieje się tak, gdyż zasadniczym celem wszystkich właścicieli Banków jest nie dobre samopoczucie Pracowników, ale zadowolenie Klientów oraz ich samych z wypracowanych zysków. Zadowolenie pracownika jest na tyle korzystne, na ile przynosi to korzyść Właścicielowi. Jeśli więc ktoś udowodni Właścicielowi, że bardziej opłaca mu się dać podwyżkę, (czyli zainwestować w ludzi) niż ciąć koszty – to każdy właściciel od razu tak przekonany, da kasę na podwyżki. Jeśli zaś się Właściciela nie przekona, szansa na podwyżki jest żadna. Niestety mamy kryzys – wszyscy tną koszty, wszyscy ograniczają zatrudnienie, redukują liczbę placówek, walczą też o Klienta, który coraz mniej inwestuje – bo ma więcej potrzeb innego rodzaju oraz coraz mniej środków, które mógłby zainwestować. Dlatego osobiście nie liczyłabym, że ktokolwiek zgodzi się na zysk na mniejszym poziomie by podwyższyć koszty zatrudnienia. Po prostu musiałby to być gospodarczy idiota. I wiem, że to jest brutalne. Ale jedyne słuszne. Wiesz, czemu? Jeśli firma ogranicza zysk, by zwiększyć koszty, przegrywa walkę o rynek, traci Klienta, który pójdzie tam, gdzie koszty są niższe. Na końcu doprowadziłoby to firmę do wielkich strat wymuszających większe redukcje, cięcia i obniżanie kosztów utrzymania się w ogóle na rynku. Więc nikt o zdrowych zmysłach tego po prostu nie zrobi. Może trudno Ci uwierzyć, ale wielu ludzi z innych Banków zazdrości tego co mamy w naszym Banku. Naprawdę nam zazdroszczą.
      • fig-a75 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 05.05.12, 12:09
        wredna... ty naprawdę żyjesz w świecie całkowicie innym niż np. ja.
        jakie negocjajcje pensj????
        w jednym z postów napisałaś, że przychodząc do pracy w naszym banku negocjowałaś stawkę, za którą chcesz pracować. może na poziomie centrali jest to praktykowane, ale zapewniam cię, że na poziomie "najmniejszych trybików" coś takiego ni istnieje. na moim poziomie zatrudnienia mówiąci ile dostaniesz i tyle. i człowiek się na to godzi, bo nie ma innego wyjścia. tak - nie ma innego wyjścia, bo jest trudno o jakąkolwiek pracę a jak ma się na głowie kredyt hipoteczny, to się bierze pracę, jaka jest.... może ciebie stać na czas bez pracy - mnie nie.
        skoro właściciele banku tak dobrze oceniają pracę prezesa i zarządu, bo przecież wyniki banku są świetne... to dlaczego nikt nie pamięta o ludziach, którzy faktycznie ten zysk wypracowują....

        wiesz... skierowali mnie kiedyś na szkolenie sprzedażowe. byłam wtedy pracownikiem zaplecza a wdrażali mobilne punkty sprzedaży i szukali ludzi.... wciskali nam kłamstwa, że to my jesteśmy największą wartością tego banku, że klienci nas cenią i do nas wracają... że klienci nie znają prrezesa, ale znają mnie i to dzięki mnie ten klient wraca a nie dzięki prezesowi.
        od jednego z dyrektorów z centrali usłyszałam, że kogoś takiego jak ja szkoda jest trzymać na zapleczu...
        teraz, w mojej pracy też mam bardzo dobre wyniki. i co z tego? ano nic. wielkie nic. rozmawiałam z moją kierowniczką o podwyżcze... i co z tego? ano nic. usłyszałam: "wiecie-rozumiecie" ale to nie jest teraz czas na rozmowy na ten temat. i takie ogólnikowe mętne gadanie...
        ... ale jeszcze się staram.... muszę dostawać jakieś premie, żeby związać finansowo koniec z końcem. i ogólnie lubię to, co robię, lubię ludzi z którymi pracuję i moich przełożonych też :)
        a dlaczego jeszcze nie będę mogła zmienić pracy?
        bo ludzi w moim wieku już tak chętnie nie zatrudniają, bo nie mam znajomości, bo jest ciężko o jakąkolwiek pracę w moim regionie.
        ale jeżeli będzie w banku dalej tak samo... to będę robiła tylko takie minimum, aby nikt mnie się nie czepiał, abym dostawała jakąś premię... i nic poza to. choć mogłabym więcej. nie warto się bardzo starać i pokazywać, że jest się dobrym, skoro zamiast finansowych efektów przynosi to jedynie powiększającą się frustrację.

        z punktu widzenia centrali jest tak jak napisałaś: "To są normalne mechanizmy gospodarki wolnorynkowej." czyli bank zarabia kupę kasy drastycznie oszczędzając na pensjach pracowników. ale nie na swoich, z tego co wiem.... bo o swoje pensje potrafią zadbać i tam nie robią oszczędności.

        tak. z twojego punktu widzenia wszystko wygląda inaczej. taki jest wolny rynek.

        a wiesz, jak to wygląda z punktu widzenia takich pracowników jak ja? jest to wyzysk.
        jeżeli instytucja przynosi ogromne zyski i zyski te w swoim wynagrodzeniu odczuwa tylko "wierchuszka" a zwykli pracownicy nie - to jest to wyzysk. ale wy, tam na górze nazywacie to wolnym rynkiem. my na dole- wyzyskiem.

        taką polityką bank będzie doprowadzał do tego, że wartościowi pracownicy będą szukali szczęścia gdzie indziej, możliwe że uciekając od bankowości wogóle. w banku zostaną tacy średniacy, albo tacy np. ze stryczkiem na szyi w postaci hipoteki, którzy dobrze pracują ale nie są na tyle przebojowi i odważni aby zaryzykować zmianę.
        i jeżeli ludzie będą odchodzić z banku... to zastanawiam się, czy ktoś "na górze" pomyślał przez chwilę, że stanowi to spore zagrożenie dla banku.... ludzie ci przecież wynoszą z banku bardzo dużą wiedzę o nim i jego klientach.... i im większa będzie rotacja, tym większe niebezpieczeństwo wycieku danych o klientach.

        wredna.... ocena tego, co się dzieje w banku zależy od miejsca, w którym stoi twój stołek.
        ogólnie... to co piszesz (i tobie podobni) odbieram jako ironię i kpinę z ludzi, którzy naprawdę ciężko pracują na zysk tego banku.
          • wredny_pierog Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 06.05.12, 10:31
            exworker napisał:

            > Wiesz, najbardziej przerażające w tym wszsystkim jest to, że ona wierzy w to co
            > pisze.

            Nie bój się Exworker - Ty pracujesz już w innej, konkurencyjnej firmie, więc się tak nie obawiaj.

            >To znaczy, że dla Was - szeregowych pracowników, którzy zapierdzielacie
            > na tych na górze, nie ma nadziei na poprawę.

            Każdy pracuje na siebie Exworker- nie wmawiaj ludziom, że Ci na dole pracują na tych na górze. Wszyscy ludzie pracujący w tym Banku pracują na zyski tego przedsiębiorstwa. To jeden organizm. Wszyscy są komórkami tego organizmu.
            ...Poza Tobą. Ty pracujesz i jesteś tu dla konkurencji :-)
            pa
            • exworker Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 06.05.12, 12:02
              Ja się nie obawiam, droga Pani. Po prostu nie byłem pracownikiem od - do, który patrzył tylko na zegar byle do 16-tej czy 17-tej. Anagżowałem sercę w tą pracę. Niestety, ta instytucja zrezygnowała z wartości, które kiedyś stanowiły o jej sile - moralność, kreatywność. Aktualny model zarząedzania opiera się tylko na roziwązaniach siłowych, straszeniem zwolnieniami ( co w aktualnym orzecznictwie prawnym jest już mobbingiem ), organizowaniu wyniszczającego ludzi rankingów pracowników itp. Pani bardzo łatwo przychodzi pisać te swoje wywody, bo Pani jest w Centrali, tam jest praca bez presji klientów, czasu, wyników. Dla Was bank to tabele z portfelami, wskaźniki rentowności, niespłacalności, dynamiki aktywów i pasywów, spready itp. Ja nie jestem tu dla konkurencji, nie zamknie mi Pani ust, czasy cenzury się, niestety dla Pani, skończyły. A rady w stylu napiszcie donos co Centrli albo idźcie do przełożonego po podwyżkę świadczą, że jest Pani kompletnie oderwana od realiów pracy 20 tysięcy ludzi w oddziałach. Coś Pani powiem - lepiej się nie wypowiadać na tematy o których nie ma Pani zielonego zajęcia. Lepiej niech Pani szlifuje swoje prezentacje w power POINCIE.
              • wredny_pierog Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 06.05.12, 14:28
                Panie Exworker - nie pracuje Pan w tym Banku, nie masz Pan zielonego pojęcia o tym co się tu dzieje, za to powtarza Pan frazesy, które nic nie znaczą. I to ciągłe wmawianie mi, że ja nic nie robię poza prezentacjami w powerpoincie.

                Pan pracujesz dla konkurencji - i nie masz Pan w sprawach Banku nic do powiedzenia. Rozumiemy się wreszcie? Możesz się Pan zapluwać w nieskończoność. Ale powtarzam - Pana wiedza o Banku jest historyczna. A to, że się z Panem zgadzają inni byli pracownicy - to jest to wyłącznie ich sprawa. Ja się z Panem nie zgodzę. Więc proszę się skupić na pracy dla konkurencji, bo i w nowym miejscu pracy zaczną się interesować co Pan robi.
                Chyba, że Pana zadaniem jest psucie opinii o Konkurencie, u którego Pan pracował.
                To co innego :-) To może Pan nawet premię dostanie :)
                • exworker Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 10.05.12, 21:36
                  Proszę nie obrażać, ale ja mam w dupie czy Pani się ze mną zgadza czy nie - nie uważam Pani za równorzędnego partnera do dyskusji. Co do wiedzy historycznej to zapewniam Panią, iż mam znacznie szerszą wiedzę co się dzieje w banku niż Pani. Nie pracuję w żadnej konkurencji dla PKO - niestety pudło. Po raz kolejny zamyka mi Pani usta, wypraszam sobie. Jak się Pani nie podobają moje wpisy to proszę nie czytać lub zmienić forum na introwe - tam pełno amwayowców. Proszę Pani - ja nie psuję opinii o banku, ja piszę o upadku instytucji w wymiarze moralnym, ludzkim. Wreszcie mogę. Bez strachu. I będę to robił.
                  • exworker Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 10.05.12, 21:53
                    Natomiast ciekawy jestem, ile Pani płacą za mizerne próby poprawy negatywnego wizerunku banku wynikającego z prawa do wolnej wypowiedzi członków tego forum. A z tą konkurencją to pudło. Nie po to odchodziłem z pko żeby sprzedawać w innym bankowym mc donaldsie.
                    • ukryty_wafel Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 11.05.12, 22:41
                      exworker napisał:

                      > Natomiast ciekawy jestem, ile Pani płacą za mizerne próby poprawy negatywnego w
                      > izerunku banku

                      Cześć Konkurencja :) Wyobraź sobie, że nic mi nie płacą. Bo ja tu niczego nie poprawiam. Jak napisałem już wcześniej - ja tu jestem bo wkurza mnie, jak ludzie opluwają mój Bank i ewidentnie fałszują rzeczywistość.
                      Na to poświęcam swój wolny czas. Mam go coraz mniej.


                      > wynikającego z prawa do wolnej wypowiedzi członków tego forum.

                      Każdy ma tu prawo do swobodnej wypowiedzi - ja też z niego korzystam.

                      > A
                      > z tą konkurencją to pudło. Nie po to odchodziłem z pko żeby sprzedawać w innym
                      > bankowym mc donaldsie.

                      No to napisz, w jakiej firmie pracujesz. Na razie widzę, że się wstydzisz przyznać :)
                      Tylko czego?
                  • ukryty_wafel Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 11.05.12, 22:09
                    exworker napisał:

                    > Proszę nie obrażać,

                    Panie Konkurencja, ja robię dokładnie to co Pan - sięgam po te same metody, środki i perswazję. Niech się Pan przyzwyczaja, bo zamierzam Pana wyprowadzać z równowagi notorycznie. Panie Konkurencja - napisz Pan w jakim Banku pracujesz :)

                    > ale ja mam w dupie czy Pani się ze mną zgadza czy nie

                    O jak fajnie :) No to czemu mnie Pan czyta? Pan na mnie leci czy co?
                    Jak jak się z kimś nie zgadzam, to polemizuję. Jak ktoś mnie denerwuje, to ja jego denerwuję.
                    :-) Jak ma Pan mnie w tym miejscu wilgotnym i śmierdzącym - to i ja się Panem nie przejmuję :) Fajnie, nie?

                    > - nie
                    > uważam Pani za równorzędnego partnera do dyskusji.

                    I bardzo dobrze. Wszystko nas różni - ja pracuję w PKO BP a Pan u Konkurencji i dla Konkurencji. Widzi Pan mój Bank w krzywym zwierciadle swoich uprzedzeń i pomówień, ja go widzę na co dzień w realu. Pan tu jest by pluć i kłamać, ja jestem tu by być dla Pana najgorszym snem i prostować to co Pan tu skrzywia. Proste?

                    > Co do wiedzy historycznej t
                    > o zapewniam Panią, iż mam znacznie szerszą wiedzę co się dzieje w banku niż Pan
                    > i.

                    Jestem skłonna w to uwierzyć :) Konkurencja nie śpi - jest tu na Forum wielu, którzy chętnie nie tylko oplują swoją firmę co ich karmi, to jeszcze przekażą niepowołanym dane, które do nich nie należą.

                    > Nie pracuję w żadnej konkurencji dla PKO - niestety pudło.

                    Nie wierze Panu, bo Pan się przyznał, że pracuje Pan dla konkurencji.

                    > Po raz kolejny za
                    > myka mi Pani usta, wypraszam sobie.

                    A bujaj się Pan. Jak ja zamykam, to Pan cienias jesteś, jeśli ich otworzyć nie możesz :-)

                    > Jak się Pani nie podobają moje wpisy to pro
                    > szę nie czytać lub zmienić forum na introwe

                    Pan się powtarza. Ja w pracy nie mam czasu by siedzieć na żadnym Forum, chyba, że na kupkę idę i sobie popykam na telefonie stękając :)
                    Pan zaś tu siedzisz godzinami, od rana do wieczora :-)

                    >- tam pełno amwayowców. Proszę Pani
                    > - ja nie psuję opinii o banku, ja piszę o upadku instytucji w wymiarze moralny
                    > m, ludzkim.

                    Jest Pan Mistrzem :) Postawić tezę i zaprzeczyć jej w jednym zdaniu, potrafi niewielu :)


                    >Wreszcie mogę. Bez strachu. I będę to robił.

                    Amen - a ja Panu będę to uprzykrzać :)
                    A co - wolno mi, prawda?
                    :-)
      • redek9 szanowna pani wredna jest pani na poziomie idioty 06.05.12, 06:01
        to co pani wypisuje świadczy o jednym, nie ma pani pojęcia, o tym jak powinna prawidłowo w dzisiejszym rozwiniętym cywilizowanym świecie działać firma, nie mówiąc już o banku, nie ma pani pojęcia że celem firmy jest w obecnym systemie gospodarczym MAKSYMALIZACJA ZYSKÓW W DŁUGIM TERMINIE, a to buduje się tylko mając lojalnych i zadowolonych pracowników oraz klientów oraz budując opinię o firmie jako działającej etycznie, dbającej o pracowników, zawsze fair wobec klientów, a to co pani proponuje jest to wyzysk i rabunkowa działalność gospodarcza, której celem jest nachapanie się jak najniższym kosztem i jak najszybciej i w nogi, prezentuje pani bardzo prymitywne poglądy ekononomiczne rodem z XIX wieku, nie wiem jakie pani studia skończyła, ale prawdopodnie jakieś ogrodnicze, rolnicze lub pedagogiczne, jeśli w ogóle
        • wredny_pierog Szanowny Panie Redku - niech Pan nie obraża 06.05.12, 09:26
          Fajnie jest tak zacząć od obrażania?
          Ok - przyjmuję Twoją opinię. Ja piszę jak jest, Pan pisze jak być powinno. Tak, tak jak Pan pisze być powinno. Problem leży w tym, że na to na razie nie ma czasu zaś sami ludzie pracujący na dole bardzo chcą, ale nic nie robią w kierunku tego by było lepiej. Jeśli Pan zna firmy, które w Polsce działają zgodnie z wszelkimi kanonami - proszę je wskazać. Zapewne wiele osób przejdzie tam, opuszczając "zły bank".

          Ja doskonale zdaję sobie sprawę, co jest celem każdej firmy, nie tylko tego Banku. Mój punkt widzenia obejmuje większy przedział Banku, niż jeden Region i wiem, że w tym Banku jest jak w każdej ogromnej korporacji wiele miejsc, gdzie jest wielu " lojalnych i zadowolonych pracowników oraz klientów" oraz jest wciąż wiele miejsc, gdzie są niezadowoleni - także pracownicy i Klienci. W tym Banku robi się wiele by to zmienić. Przez wiele lat nie robiło się nic, teraz coś zaczyna kiełkować - wiem, nie wszędzie nie zawsze w sposób zadowalający. Nie zaprzeczam! Natomiast niektórzy zapominają, że żyjemy w trudnych czasach, gdzie firmy muszą niestety rozwiązywać dylemat patrząc na sytuację na rynku: redukować ludziom wynagrodzenie czy redukować zatrudnienie. Albo może powiem inaczej - czy mają zredukować zatrudnienie i nie robić podwyżek, albo robić podwyżki kosztem podwójnych redukcji etatów. Od razu uprzedzam - Bogu dziękuję, że ja takich decyzji podejmować nie muszę. Ale wiem, że tego rodzaju decyzje muszą podejmować ludzie wyżej - czy np. zrobić redukcję o 1500 osób i utrzymać nawet minimalną tendencję wzrostową jeśli chodzi o poziom zadowolenia pracowników czy zredukować o 3000 tak, by ten poziom zadowolenia wzrósł.
          To co odpisuję Panie Redku, nie jest popularne, ale w mojej poprzedniej firmie wiedziałam, że czekają ją redukcje. Czułam to i mając wiele do zarzucenia Pracodawcy, zaczęłam szukać pracy i znalazłam ją w tym Banku. Dlatego kiedy ktoś pisze mi, że jest mu w Banku źle, współczuję mu, ale mówię to samo co ja powiedziałam sama sobie jakiś czas temu - jeśli mi jest źle, zmieniam pracę.

          Tu gdzie teraz pracuję widzę, że osoby postępujące nieetycznie, nie zagrzewają długo miejsca w tym Banku. Nie wiem czy wiesz, jest szkolenie na intrze - że w tym Banku istnieje taka instytucja nazywająca się whistleblowing. Jeśli widzisz, że ktoś łamie zasady - warto z niej skorzystać. Wiem, że ludzie piszą do Centrali anonimy i wiem, że nie są one wyrzucane do kosza. Jeśli ktoś twierdzi, że w tym Banku sprzyja się nieetycznym zachowaniom, po prostu kłamie. Jak napisałam wcześniej - nikt nie akceptuje złego kierownika, dyrektora - jeśli on wciąż jest na swoim miejscu to dzieje się dlatego, że osoby go nadzorujące nie mają zielonego pojęcia o sytuacji.

          I jeśli ktoś nic nie robi - sam sobie szkodzi.

          Nic też Panie Redku nie proponuję poza tym, by zamiast pisać tutaj i wylewać tu swoją frustracje i niezadowolenie, działać. Zamiast chlipać - działać. Zamiast narzekać na złego szefa - chociażby donieść na niego i przedstawić dowody jego złej działalności. Nie jestem idiotką Panje Redku - jestem trzeźwą realistką. Wiem, że wielu ludziom nie podoba się szef, brak podwyżek i zgniła atmosfera w pracy. Ale wiem, że większość ludzi trzęsie galotami i jest współczesną wersją niewolnika, który spuści nisko łeb nad ziemię, będzie w duchu trząsł się ze strachu i nie zrobi nic, rozzuchwalając tylko Ciemiężcę.

          Nikt nic nie zrobi za Pana i osoby, które czują się w Banku niedocenione, roztrzęsione i zdenerwowane. Nikt- dopóki osoba tak się źle czująca czegoś nie zrobi. Nawet wchodząc tutaj, nie napisze - o jaki Oddział w jakim mieście chodzi, jakiego Dyrektora i co on takiego robi ludziom co i jak robi źle. Wie Pan dlaczego ludzie tego nie robią? Jeśli mają dowody i wiedzą jaka jest prawda - mogą tu napisać z imienia i nazwiska co takiego tacy robią. Co im grozi?
          Nic.

          Ale czego się boją? Bo wolą swój niewolniczy los. Wolą ten spokój i nierobienie nic i czekają, że nie wiedzący nic o ich sytuacji zmienią ją.
          Więc proszę mnie nie wyzywać od idiotek. Wiem jaką mam wiedzę, tylko Pan mnie na spokojnie nie czyta i od razu gryzie chociaż mnie nie zrozumiał.

          Życzę udanej niedzieli...

          • redek9 niestety nic nie zrozumiała Pani z tego co 06.05.12, 11:58
            co napisałem, w zupełności nie odniosła się Pani merytorycznie do tego co napisałem potwierdziła Pani w ten sposób, że moja ocena Pani wiedzy jest w pełni uzasadniona, jedynie co mogę Pani pogratulować to niezwykłe poczucie Pani wartości, chociaż w Pani przypadku jest całkowicie nieuzasadnione, moim skromnym zdaniem tacy ludzie jak Pani negatywnie wpływają na rynkową i ekomiczną pozycję Banku PKO BP, prezentuje bowiem Pani sowiecko-mobersko-kolonialną koncepcję rozwoju firmy i kraju, jest to postawa charakterystyczna dla ludzi, którzy prezentują postsowiecko-kolonialny system pseudozarządzania, ich naczelną zasadą jest: dla mnie i dla mojej kliki wszystko kosztem firmy, kraju, dla innych nic bo to chołota, która musi na nas pracować, jedynym naszym zadaniem jest aby wmówić tym pracującym na nas, że są niewolnikami i muszą nas pracować, że tak mało zarabiają bo są do niczego, a wszystko to za pomocą niezwykle rozwiniętej propagandy - prania mózgów
            • wredny_pierog Re: niestety nic nie zrozumiała Pani z tego co 06.05.12, 14:37
              Panie Redek - odpowiedziałam Panu naprawdę dokładnie i ze zrozumieniem. Oczekiwał Pan, że Panu przyklasnę i nie jest Pan z tego co napisałam zadowolony. Niech więc tak zostanie.
              Mam gdzieś zupełnie ocenę tego jak Pan odbiera moją wiedzę. Nie zgadzamy się i niech tak zostanie.

              Pan zaczął od oceny mojej osoby i Pana wkurza to, że jakaś wredna baba Panu nie przyklaskuje. Starałam się pisać dosyć jasno i przejrzyście.

              Pan zaprzecza faktom - według Pana to co teraz dzieje się w Banku zagraża Bankowi, a tacy ludzie jak ja: "negatywnie wpływają na rynkową i ekomiczną pozycję Banku" zaś taki Pan Sebastian wpływa doskonale. Ok - ma Pan prawo tak sądzić - ludzie mają prawo do błędu. Jeśli dla Pana takie są fakty, ja Bogu dziękuję, że nie wszyscy akcjonariusze są tacy jak Pan, bo akcje Banku poleciałyby na łeb na szyję. I tu paradoksalnie - ja się przejmuję poziomem akcji Banku, a Pan - posiadacz akcji, we mnie widzi samo zło za to Pan stawia na Pana Sebastiana. Cudownie - mam nadzieję, że reszta udziałowców i Właścicieli udziałów jest bardziej rozsądna.

              I proszę uważnie czytać co piszę - bez unoszenia się i napuszania. Bo przypisuje mi Pan rzeczy, o jakich ja zapewniam nigdy nie pisałam. A na pewno to co Pan mi insynuuje nie ma pokrycia w tym co tu pisałam. Pan się niepotrzebnie nakręca. I to tyle z mojej strony.
              Pozdrawiam



              • redek9 Re: niestety nic nie zrozumiała Pani z tego co 06.05.12, 14:57
                nadal Pani nie rozumie i nadal Pani brnie w tym nie rozumieniu, no cóż znowu jestem zmuyszony do dokonania Pani oceny - pewne rzeczy Panią przerastają, mam radę do Pani proszę nadrobić braki wynikące z braku wykształcenia ekonomicznego i zaopoznania się z podstawami ekonomii, bo na razie ma Pani wiedzę na poziomie prymitywnego XIX-wiecznego kapitalizmu, a poza tym nie ma Pani pojęcia o mechanizmach i przesłankach wpływających na kurs giełdowy spólki, jeżeli ma Pani taką wiedzę proszę odpowiedzieć dlaczego kurs PKO BP jest relatywnie niższy niż kursy innych banków notowanych na GPW, mimo osiąganych znacznie większych bieżących zysków? podpowiedź: nie mam myśli kursu nominalnego ale wskaźniki, które zobrazowywują realną wartość kursu w porównaniu do innych spółek, takie jak np. P/E
    • fig-a75 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 05.05.12, 21:15
      wredna - napisałaś, że lubisz konkrety.

      w jednym z postów podałam dane opracowane przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych:

      Dla samotnie gospodarujących minimum socjalne w grudniu 2011r. wyniosło: 990,43 zł dla osoby w wieku produkcyjnym, oraz 994,20 zł dla samotnego emeryta.

      www.ipiss.com.pl/opracowania_min.html
      analizując tabelę kosztów każdy dojdzie do wniosku, że cięzko jest normalnie funkcjonować przy takich parametrach: (wklejam fragment danych z tabelki)

      Żywność 242,88
      Mieszkanie 361,50
      Edukacja 13,62
      Kultura i rekreacja 106,59
      Odzież i obuwie 46,50
      Ochrona zdrowia 39,53
      Higiena osobista 28,90
      Transport i łączność 77,55
      Pozostałe wydatki 73,37
      Razem 990,43
      - na 1 osobę

      ja zarabiam netto 1400zł (pomijam zupełnie to, że na utrzymaniu mam dziecko).
      pracuję w instytucji finansowej przynoszącej corocznie rekordowe zyski.

      jak to świadczy o TAKIEJ firmie, jeżeli swoim pracownikom płaci .... cóż.... taką pensję....
      a są też tacy, co zarabiają mniej i to wiem z pewnością

      wredna - odniesziesz się do takich konkretów?
      skoro w banku jest tak świetnie... to czemu jego pracownikom zapewnia się pensje niewiele większe od minimum socjalnego?

      ostatnio było trochę szumu odnośnie szkolenia dotyczącego etyki. robiliśmy pJĘkne szkolenia w ellsie...
      więc pytam - jak wielkie zyski firmy mają się do tak małych płac pracowników?
      czy etyka w banku ma dotyczyć jedynie wybranych zagadnień?

      i tylko mam prośbę. wielką prośbę.
      nie pisz o prawach rynku i że mogliśmy sobie wynegocjować większą pensję. - to już wielokrotnie powtarzałaś. może masz coś innego do powiedzenia?
      • wredny_pierog Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 06.05.12, 09:49
        Tak Figa - lubię konkrety i wiesz, jest mi niezmiernie przykro, że tak mało zarabiasz.
        Sama mam dzieci, męża i wiem ile kosztuje życie. Pewnie gdybym mogła Ci zagwarantować podwyżkę, zaproponowałabym Ci spotkanie, porozmawiała o tym czemu tak mało zarabiasz, zaproponowałabym Ci byś robiła więcej, za większą pensję. Problem w tym Figa, że ja o tym nie decyduję. Jeśli mnie pytasz, czy to fair, że pracujesz za 1400 zł netto?
        Odpowiem Ci po ludzku - uważam, że powinnaś zarabiać więcej. Powinnaś walczyć o podwyżkę, pójść do Szefowej czy Szefa i powiedzieć, co masz zrobić, by tę podwyżkę dostać.
        A Twoja Szefowa powinna spojrzeć na Twój los i coś powinna zrobić.
        Znam takich ludzi, którym to w tym Banku się udało. Nie wiem więc czemu Tobie się nie udaje?

        Powiem też szczerze, że nikt z pracowników nie wie ile kto zarabia. Ja wiem ile zarabiam ja, nie wiem już ile zarabia moja szefowa, moje koleżanki i koledzy zza biurka. Nie wiem ile zarabiają Dyrektorzy w regionach, nie wiem ile zarabiają szefowie wydziałów, komórek etc.

        Czy to źle świadczy o firmie, że płaci Ci tylko tyle? na pewno z Twojego punktu widzenia tak jest. Z mojego punktu widzenia tak już nie jest - to nie wina firmy, że zarabiasz mało, jesteś pozbawiona podwyżek, etc. To splot wielu okoliczności, a między innymi niefart, że masz Przełożonych, którzy w tej sprawie nie zrobili nic, byś zarabiała więcej. Nie walczą o podwyżki dla Ciebie. A nam takich co walczą i to skutecznie.

        Ja byłam dawno, dawno temu w podobnej sytuacji. Zarabiałam niewiele więcej od Ciebie, pracowałam w wielkim molochu, gdzie czułam się zupełnie niepotrzebnym trybikiem. I gdy rozmowy o podwyżce nic nie dały, kiedy prośby o jakiś rozwój, o jakąś zmianę nic nie dały - ja postawiłam ultimatum - albo coś zmienicie, albo odchodzę. Odeszłam. Musiałam z małym dzieckiem zmienić swoje życie. Nie było to łatwe. Musiałam.

        Dzisiaj jestem tu - i wiem, jak trudno jest zmieniać swoje życie.
        Ja nigdzie nie piszę, że w Banku jest świetnie. Ja piszę, że jest lepiej niż to tu się Bank przedstawia. Lepiej niż w wielu innych Bankach. Są miejsca, gdzie jest fatalnie. Są.

        Zaprzeczanie temu jest głupotą. Ale nie prawdą jest, że tak jest wszędzie. Niestety Bank jest molochem - są miejsca, gdzie Szef idiota patrzy na sytuację w regionie i wie, że pracownicy mu nigdzie nie odlecą, bo nie ma takich możliwości - w danym regionie jest tylko jeden Pracodawca - nasz Bank. I czuje się tak pewnie, że np. Ciebie traktuje jak niewolnicę. Twoje prośby o podwyżkę - uwala. Twoje wnioski o podwyżkę, awans - odrzuca. Co innego może mówi Tobie, a co innego mówi w Regionie. Twój los zamyka się w jego rękach. Jeśli przycupnęłaś, nie robisz nic - masz taki los jaki masz. I nie będzie on lepszy. I jeśli widzisz, że ta sama Szefowa np. wykorzystuje swoją pozycję, by np; oszukiwać swoje szefostwo wyżej, zataja fakty, ukrywa np. swoje nieetyczne działania, ba - nie robi nic, by pracownicy mu podlegli byli bardziej zadowoleni z pracy, to warto zawiadamiać o tym ludzi wyżej. Zrobić cokolwiek, by ktoś się temu przyjrzał. Ja napisałam już tyle na ten temat, że nie będę się powtarzać.
        Wiem jednak, że w wielu Oddziałach zrobiono tak - pojawiły się kontrole DAW, pojawiło się DBE, wielu Dyrektorów Oddziałów musiało pożegnać się pracą lub stanowiskiem. Bo w końcu ludzie zaczęli mówić.
        Niestety - wszędzie nie tylko w tym Banku, oczka sieci dystrybucji są tak wielkie, że ludzie nie rozumieją, iż o ich losie może nikt nic nie wiedzieć. I jeśli milczą, mają taki los, jaki mają.

        Starałam się napisać do Ciebie nie powołując się na prawa rynku. Nie wiem, czy zrozumiałaś co napisałam, ale wierzę, że coś sama wreszcie zrobisz, by zmienić swoją sytuację.
        Mi się kiedyś udało - trzymam kciuki, byś i Ty się odważyła.



        >
        > i tylko mam prośbę. wielką prośbę.
        > nie pisz o prawach rynku i że mogliśmy sobie wynegocjować większą pensję. - to
        > już wielokrotnie powtarzałaś. może masz coś innego do powiedzenia?
        • redek9 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 06.05.12, 12:12
          mam do Pani pytanie jak się mają prawa rynku do zatrudniania na potęgę w naszym Banku kolesiów, krewniaków, znajomków, układziarzy, szczególnie ostro widać to po "procesach" rekrutacyjnych do Centrali, dziwne co to za wolny rynek gdzie nie liczy się komptencja i umiejętności a układy i znajomości??? potrafi Pani uczciwie odpowiedzieć w jaki sposób udało się Pani zatrudnić w Centrali i jeszcze doprowadzić do sytuacji, gdzie mogła Pani negocjować pensję?
          • wredny_pierog Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 06.05.12, 14:48
            redek9 napisał:

            > mam do Pani pytanie jak się mają prawa rynku do zatrudniania na potęgę w naszym
            > Banku kolesiów, krewniaków, znajomków, układziarzy, szczególnie ostro widać to
            > po "procesach" rekrutacyjnych do Centrali,

            Bardzo bym prosiła o jakieś fakty. Ok? A ja proszę o odpowiedź - czy osoby zarządzające i odpowiedzialne za bardzo ważne dla akcjonariuszy, właścicieli i klientów decyzje, mają zatrudniać wyłącznie wrogów, nieznajomych i osoby sobie nieznane i muszą akceptować ryzyko z tym związane? Tym bardziej, że w innych Bankach przyjmuje się do pracy ludzi często znanych i poważanych?
            Bardzo więc proszę o przykład takiego przyjmowania w Centrali kogoś np. z krewnych. OK?
            To się wypowiem.

            > dziwne co to za wolny rynek gdzie n
            > ie liczy się komptencja i umiejętności a układy i znajomości???

            A wie Pan, że tak było w tym Banku zawsze? Dzisiaj rynek wymusza posiadanie bardzo specyficznych kwalifikacji - ryzykiem jest np. zatrudnianie na stanowisko Dyrektorskie kogoś jak za czasów PIS - doradcę z Kancelarii Prezydenta czy Siostrę Ministra Skarbu. Chyba dopiero teraz na taką skalę odbywają sie konkursy na stanowiska i chyba ten Bank stosuje tę praktykę od początku jak tylko przyszedł nowy Zarząd? Osobiście mnie (a pracuję już dłużej niż kilku ostatnich Prezesów) nie dziwi, że sprowadzają oni do Banku osoby, którym ufają. Ale proszę o przykłady tych negatywnych Pańskim zdaniem praktyk. Uspokoję Pana, że ja trafiłam na swoje stanowisko w Centrali z konkursu i nie z układu. Szczerze zaskoczony jestem, że w Zarządzie ani na stanowiskach dyrektorskich nie ma od dawna kogoś, kto np. był kiedyś w Rządzie albo był ważnym doradcą Premiera czy Prezydenta albo bratem Szefa partii. Ja widzę tę zmianę i bardzo się z niej cieszę. A Pan?


            >potrafi Pani uc
            > zciwie odpowiedzieć w jaki sposób udało się Pani zatrudnić w Centrali i jeszcze
            > doprowadzić do sytuacji, gdzie mogła Pani negocjować pensję?


            Oczywiście, że mogę. Pracowałam w jednym z Departamentów w Banku i któregoś dnia przeczytałam, że zwolniono kilku pracowników w Departamencie, w którym chciałam pracować. I kiedy rozpisano konkurs, ja w nim wystartowałam. I wygrałam go.
            Do Banku trafiłam też przez konkurs, szukano osoby, mającej bardzo specyficzne kwalifikacje. Bardzo rzadkie. Byłam jedyną kandydatką na zaproponowane miejsce. Niestety nie mogę Panu powiedzieć, czym się zajmowałam. Musiałabym się ujawnić, a ja zamierzam tutaj chronić swoją prywatność jak inni.

            Pozdrawiam
        • exworker Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 06.05.12, 12:14
          Z tego co pamiętam, w banku był człowiek, któy odważył się upomnieć o rzeczy, o których Pani pisze. O moralność, uczciwość, itp. Ma na imię Sebastian. Zaszczuwała go Pani od samego początku. Podejrzewam, że instytucja wykończyła go w białych rękawiczkach - znam szereg metod jakimi się mogła posłużyć. Proszę uszanować, to, że ludzie z oddziałów mają inne zdanie niż Pani. Trochę tolerancji. Ponownie wzywam do analizy raportu satysfakcji - sprytnie Pani omija ten temat ( w ogóle omija Pani niewygodne fakty ). A zachowania dyrektorów to nic innego jak odpowiedź na politykę, jaką prowadzi centrala. Cała ta patologia płynie od Was w dół, po drodze przybierając na sile i bezwględności.
          • redek9 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 06.05.12, 12:27
            jestem posiadaczem znaczego pakietu akcji PKO BP i jestem zainteresowany maksymalizacją i stabilizacją zysku Banku a tym samym dywidend płaconych przez Bank w długim terminie i uważam, że takie osoby jak Pan Sebastian bardziej się do tego przyczyniają, niż Wredny Piróg, której nowobogacka rabunkowa w stosunku do pracowników i do klientów koncepcja zarządzania firmą jest sprzeczna z moimi celami, które chce osiągnąć jako akcjonariusz PKO BP
          • wredny_pierog Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 06.05.12, 14:52
            Panie Exworker - niech Pan bajek nie opowiada. Pan Przewodniczący do dzisiaj nie odpowiedział, jak przebiegała zbiórka pieniędzy na rodzinę samotnej kobiety - mimo, iż do niej wzywał! Nie odpowiedział jak i komu pomógł. Nie odpowiedział na żadne pytanie za to napisał tu wiele kazań w stylu - wyrzucają mnie za słuszną sprawę, o której nic nie powiem i nawet do Sądu się nie odwołam.
            Niech Pan zmieni płytę, bo Pan już nudzisz.

            Ja tu reprezentuję wyłącznie swoje zdanie - nie zdanie Konkurencji mojego Banku jak Pan.
            Niech się Pan mną tak bardzo nie przejmuje :-)
            Chyba, że .... taaak! Ja Panu psuję szyki :)
            No to się Pan unoś :)

            • auris1234 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 06.05.12, 21:45
              Wredny Pierogu czytam Twoje wypowiedzi i jedno muszę przyznać jesteś mądrą osobą i masz dobrą argumentację na stawiane pytania. Niestety pumkt widzenia Twój i takich szarych pracowników jak ja jest zupełnie inny. Olbrzymia większość osób tutaj piszących nigdy nie będzie żadnym dyrektorem i kierownikiem i chce po prostu godnie zarabiać aby utrzymać swoje rodziny i być choć troszkę szanowanych. I tylko tyle.
              Nie wydaje się Pani że obłudą jest startowanie przez Bank i zajmowanie miejsca w Top Emploee i jednocześnie pracownicy zarabijący po 1400 ?
              Pozdrawiam
              • ukryty_wafel Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 11.05.12, 22:47
                auris1234 napisał:

                > Wredny Pierogu czytam Twoje wypowiedzi i jedno muszę przyznać jesteś mądrą oso
                > bą i masz dobrą argumentację na stawiane pytania.

                Staram się jak mogę :-) Raz mi wychodzi, raz nie :)

                > Niestety pumkt widzenia Twój
                > i takich szarych pracowników jak ja jest zupełnie inny.

                Oj różnie naprawdę bywa.

                > Olbrzymia większość os
                > ób tutaj piszących nigdy nie będzie żadnym dyrektorem i kierownikiem i chce po
                > prostu godnie zarabiać aby utrzymać swoje rodziny i być choć troszkę szanowanyc
                > h. I tylko tyle.

                A ja wiem, że wielu ludzi widzi to, docenia i robi wszystko, by tacy ludzie ciężko pracujący mieli lepiej. Nie będzie lepiej od razu. Wiele lat zaniedbań, nie robienia nic poza wypompowywaniem zysków w przeróżny sposób, zaniedbywania Banku, zwykłego okradania go spowodowały, że teraz trzeba zaciskać pasa i przeprowadzić nasz Bank przez kryzys i problemy rynku.
                Jeśli ktoś działa źle, szkodzi ludziom i bankowi - masz wiele dróg, by o takich ludziach w Banku powiadomić właściwe komórki, które napewno coś zrobią.

                > Nie wydaje się Pani że obłudą jest startowanie przez Bank i zajmowanie miejsca
                > w Top Emploee i jednocześnie pracownicy zarabijący po 1400 ?

                Wiesz? Obłudnym by było, gdyby werdykt jury był niesprawiedliwy i wymuszony przez jakieś czynniki. Skład jury oraz ludzi, którzy analizują to co się u nas dzieje dla mnie nie daje podstaw, by tak to oceniać. Jeśli jest źle, nie otrzymalibyśmy tej nagrody.

                > Pozdrawiam

                Wzajemnie
      • dragomir6 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 06.05.12, 10:40
        Do tego co napisała fig-a75- nie związane z tematem, ale "ubawił" mnie zapis na temat wydatków na mieszkanie. Fajnie, że żyjemy wg tych danych płacąc sam czynsz - a gdzie opłaty za prąd i gaz? Ja też mam na utrzymaniu dziecko i jestem sama, a opłaty są takie, że nie wiem, czy opłacać, czy raczej jeść? Nie mówiąc o tym, za co kupować białe bluzki i żakiety.
          • ukryty_wafel Pierog umarł! Niech żyje wafel :) 07.05.12, 13:50
            a_grafka_2 napisała:

            > wredny, heheh, jesteś facetem
            >
            Ok Przejrzales mnie Bruner. Ucinam cycki i usmiercam Pieroga. Rodzi sie ukryty wafel.
            Nic to nie zmieni, ale niech będzie. :)
            > właśnie się dowiedziałam
            >
            Cudownie. Czy od kogoś kto ze mną sypia? :)

            > ładnie tak oszukiwać bliźnich ;ppp

            Moja droga a ładnie to tak oskarżać bez dowodu?
            :) Niech Ci będzie. Będzie mi trudniej ale teraz jestem mężczyzna. By innym było łatwiej sie skupić. :)
    • fig-a75 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 06.05.12, 20:16
      eeee...... przepraszam..... eeee..... troszkę mnie przytkało.....
      firma nie odpowiada za to, że nie ma podwyżek i że pracownicy zarabiają niewiele powyżej minimum socjalnego?
      to może ja za to odpowiadam, bo sobie nie wynegocjowałam lepszej płacy?
      bank tworzą ludzie. tacy jak ja i tacy decyzyjni w centrali. bank to konkretni ludzie.
      konkretni ludzie odbierają kolejne nagrody za pierwsze miejsca w rankingach i konkursach za świetne wyniki.... i ci sami konkretni ludzie odpowiają za to, że pracownik tak potężnej firmy uzyskuje wynagrodzenie niewiele większe od minimum socjalnego. konkretni ludzie odpowiadają za przedziwne wartościowanie stanowisk.

      nie wiesz ile zarabia się w centrali? to ci powiem, będziesz miała jakąś orientację w temacie.
      w zeszłym roku obsługiwałam dyrektora jednego z departamentów w centrali. jego pensja była wtedy 19 razy większa od mojej.
      oni potrafią o siebie zadbać i nie sądzę aby im ręka zadrżała, gdy podpisują decyzje o naszych wynagrodzeniach.
      jesteśmy dla nich pionkami w grze strategicznej, którą sobie prowadzą.

      to co piszesz przekonuje mnie, że masz naprawdę blade pojęcie o naszych realiach.

      rozbawiło mnie, gdy piszesz o zgłaszaniu nieprawidłowości.... pracowałam kiedyś w oddziale, w którym dyrektorka miała niezłe "jazdy"... gdy już się przeniosłam, dowiadywałam się, że pracownicy przez kilka lat zgłaszali w regionie nieprawidłowości, były rozmowy, były pisma... i nic, zero reakcji, zero pomocy. w tym oddziale przez 1.5 roku przewinęło się 21 pracowników (czy to bezpieczne dla banku?). i dopiero gdy interweniował w centrali jeden z ważnych klientów tego oddziału, wskazując dyrektorkę jako przyczynę nieprawidłowości - region się ruszył, zrobiono kontrolę... i faktycznie - karnie przeniesiono dyrektorkę do innego oddziału... również na dyrektorskie stanowisko.
      ojjjj... dużo mogłabym pisać.... sama też kiedyś pisałam pismo do państwowej inspekcji pracy... i co z tego? ano nic.

      a ręce mi opadły, gdy czytam, że 50-letnia kobieta pracująca w banku jest sama sobie winna, że teraz boi się o swoją posadę.....
      wredna! kobieto! czy ty sama wiesz co piszesz?????
      „Ja jestem jeszcze młoda. Nie mam 40 lat - ale powiem Ci, że już dzisiaj myślę, co ja będę robić mając 50-55 lat. Już dzisiaj. Bo nie chcę jak Ty trafić w kanał.”
      ale jaja!
      wreszcie nazwałaś sprawę po imieniu!
      długa praca w PKO i związanie przyszłości z tą najwspanialszą, najbardziej dochodową firmą to wpadanie w kanał!
        • ukryty_wafel Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 10.05.12, 00:22
          lukaj1953 napisała:

          > po co czytać posty tego faceta(mam na myśli wrednego) i nakręcać się?!Tak maci
          > e rację-on nigdy nie będzie po stronie pracowników,bo pracuje w c-li.Centrala-n
          > iestety to nie reguła, a wyjątek.

          Ot logika! Pracownik Centrali to nie pracownik Banku!
          Pracownikiem Banku i to najwartoscoowszym jest tylko pracownik w Oddziale :)
          No i wszystko jasne :)
          Nie czytaj moich postów. Sio!
          Juz kilka tygodni temu pisales ze mnie nie czytasz a jednak wciąż czytasz :)
          Powyższy brak logiki i konsekwencji mam nadzieje nie jest reprezentatywny w banku :)
          Bo to by była faktyczną tragedia :)
          • exworker Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 10.05.12, 08:38
            ukryty_wafel napisał(a):

            > lukaj1953 napisała:
            >
            > > po co czytać posty tego faceta(mam na myśli wrednego) i nakręcać się?!Ta
            > k maci
            > > e rację-on nigdy nie będzie po stronie pracowników,bo pracuje w c-li.Cent
            > rala-n
            > > iestety to nie reguła, a wyjątek.
            >
            > Ot logika! Pracownik Centrali to nie pracownik Banku!
            > Pracownikiem Banku i to najwartoscoowszym jest tylko pracownik w Oddziale :)
            > No i wszystko jasne :)
            > Nie czytaj moich postów. Sio!
            > Juz kilka tygodni temu pisales ze mnie nie czytasz a jednak wciąż czytasz :)
            > Powyższy brak logiki i konsekwencji mam nadzieje nie jest reprezentatywny w ban
            > ku :)
            > Bo to by była faktyczną tragedia :)

            Z logiką i czytaniem ze zrozumieniem Ty masz problem kolego. Ona nie napisała, że pracownik Centrali to nie pracownik, tylko że nigdy nie staniecie po stronie pracowników z oddziału. Ładne buźki wstawiasz.
            • ukryty_wafel Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 10.05.12, 17:51
              exworker napisał:


              > Z logiką i czytaniem ze zrozumieniem Ty masz problem kolego.

              Nic bardziej mylnego. Oto przykład: ja nie wstydzę sie przyznać, ze pracuje w Centrali PKO BP.
              Widzisz to? A Ty sie wstydzisz szczerej odpowiedzi na pytanie w jakim konkurencyjnym Banku pracujesz :) Ja mam żelazną logikę :)

              >Ona nie napisała,
              > że pracownik Centrali to nie pracownik, tylko że nigdy nie staniecie po stronie
              > pracowników z oddziału.

              Po co pracownik Banku ma stawać po jakiejś stronie, której nie ma? Jest jedna wielka Bankowa rodzina. Czasami roznimy sie, klocimy ale wszyscy kochamy ten Bank i dla niego w różny sposób pracujemy. Nawet Ci niezadowoleni chcą dalej pracować, za większe może pieniadze i bez nerwów. Ale to wciąż ta sama rodzina PKO BP.
              Ty Exworker jesteś po drugiej stronie. Ty. Po stronie konkurencji, która nic nie zmieni w tym Banku :) Lapiesz to koleś?

              >Ładne buźki wstawiasz.

              I wkurzam Cie coraz mocniej, prawda? :)

              • ad63 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 10.05.12, 23:59
                No ... nie tylko wkurzasz ludzi, ale chyba masz nie pokolei "pod sufitem" jeżeli uważasz, że szeregowy pracownik w Oddziale pomyśli, że osoba zatrudniona na Puławskiej i ta zatrudniona w jednosce operacyjnej to jedna rodzina.

                To są dwa CAŁKIEM RÓŻNE ŚWIATY I CAŁKIEM DWIE RÓŻNE KATEGORIE PRACOWNIKÓW. Myślę, że przy obecnej polityce kadrowej ci ludzie nigdy nie zagrają jak jedna drużyna. Nie ma na to najmniejszych szans. I nie zmieni tego żaden PIJAR...
                Wyniki ostatnich badań statysfakcji (choć szczątkowe) wyraźnie to pokazały.

                Jedno jest dobre w Twoich wpisach - ożywiają dyskusję, ale zmuszają też ludzi do przemyślenia wielu kwestii, dzięki czemu co raz więcej szaraczków uświadamia sobie, czym są w zasadzie dla pracodawcy.
                • ukryty_wafel Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 12.05.12, 00:26
                  ad63 napisała:

                  > No ... nie tylko wkurzasz ludzi, ale chyba masz nie pokolei "pod sufitem" jeżel
                  > i uważasz, że szeregowy pracownik w Oddziale pomyśli, że osoba zatrudniona na P
                  > uławskiej i ta zatrudniona w jednosce operacyjnej to jedna rodzina.

                  Wiesz - no to załóż, że mam omamy wzrokowe i niedługo może wyląduję w Tworkach (dla niewtajemniczonych, to zakład psychiatryczny pod Warszawą).
                  Ale ja nie wiem co pomyśli każdy pracownik Banku. Natomiast wiem, jak się spotykam z tymi ludźmi, co myślą i wśród nich są osoby, którym przychodzi takie myślenie bez trudu.
                  Oni wiedzą, że tworzymy jedną wielką Bankową Rodzinę. Niektórzy jak w rodzinie się kłócą, inni nienawidzą, ale większość jakoś się kocha. Z trudem lub bez trudu.
                  Inni w to nie wierzą. Może kiedyś się sami przekonają?

                  >
                  > To są dwa CAŁKIEM RÓŻNE ŚWIATY I CAŁKIEM DWIE RÓŻNE KATEGORIE PRACOWNIKÓW.

                  Tak, niektórzy tak myślą i nawet w to święcie wierzą. Tak, potwierdzam.
                  Jest ich coraz mniej, ale jak wreszcie trafiają do Centrali, albo na spotkania z kimś z Centrali wielokrotnie się dziwią, że jest inaczej.


                  > Myślę, że przy obecnej polityce kadrowej ci ludzie nigdy nie zagrają jak jedna dru
                  > żyna.

                  A ja myślę, że już grają, ale są rejony w kraju, gdzie o tym nie wiedzą. Bank to wielka firma.

                  >Nie ma na to najmniejszych szans. I nie zmieni tego żaden PIJAR...

                  Masz rację - tego nie zmieni żaden PR. Także czarny, reprezentowany na tym Forum.
                  To zmieniają ludzie - Ci co pracują na dole i Ci z Centrali, którzy pracują dla tych na dole.
                  Perspektywa się zmienia, kiedy ludzie zaczynają patrzeć dalej niż ich oddział czy region.

                  > Wyniki ostatnich badań statysfakcji (choć szczątkowe) wyraźnie to pokazały.

                  Ja ich nie znam - ani szczątkowych ani całościowych. Ja przynajmniej ich nie dostałem.

                  >
                  > Jedno jest dobre w Twoich wpisach - ożywiają dyskusję, ale zmuszają też ludzi
                  > do przemyślenia wielu kwestii, dzięki czemu co raz więcej szaraczków uświadami
                  > a sobie, czym są w zasadzie dla pracodawcy.

                  Myślę, że nie do końca to rozumiesz. Chociaż wierzę, że tak jest w istocie.
                  Ja znam wielu ludzi, którzy naprawdę widzą co się dzieje i mają za zadanie to zmieniać na lepsze. Jedna z takich osób w rozmowie ze mną ostatnio była załamana. Wiesz czym?
                  Ktoś wmówił ludziom, że nie warto mówić wyżej o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu Oddziałów. Było szkolenie w Elsie, podane numery, maile i nikt nie dzwoni. Człowiek ten jeździ po regionach, zachęca do chociażby anonimowego informowania i nic.
                  Wytłumacz mu proszę - jak to jest, że jest tak źle (jak tu piszą) a nikt nie puszcza pary z ust? Nikt nic nie powie? Przecież nie zmusisz ludzi do zaufania i szczerości?
                  Niestety ten brak zaufania do Centralnych Jednostek Banku jest plonem działania wielu ludzi - od wielu dziesiątek lat. Udało się wmówić im nawet tutaj, że nic nie da się zmienić. Ludzie ufają PR-owi ledwo zipiącej konkurencji - tu też piszącej, ale nie swoim ludziom! Ani nie wierzą, że mogą coś zmienić. Wierzą za to, że coś się zmieni samo. Tak samo z siebie. Ja widzę to tutaj...
                  Dobra, idę powoli spać. Bo zaczynam marudzić :)
                  Dobranoc
                  • exworker Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 12.05.12, 06:02
                    Tej, ukryty_waffenSS, jak nie znasz oficjalnych, profesjonalnych analiz satysfakcji pracowników to o czym Ty w ogóle tu piszesz ? To, z kim Ty tam sobie gadasz w Centrali i jak bardzo się kochacie to trochę, hmmm, mało wiesz.
                    • ukryty_wafel Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 13.05.12, 00:20
                      exworker napisał:

                      > Tej, ukryty_waffenSS, jak nie znasz oficjalnych, profesjonalnych analiz satysfa
                      > kcji pracowników to o czym Ty w ogóle tu piszesz ?

                      Powtórzę - bo nie doczytałeś Konkurencjo moja Ty nieudana.
                      Ponieważ nie znam analizy satysfakcji pracowników, nie mogę się na jej temat wypowiadać.
                      Widzę, że już polemizujesz sam z sobą i zaczyna to być wielce komiczne :)

                      > To, z kim Ty tam sobie gadasz w Centrali i jak bardzo się kochacie to trochę,
                      >hmmm, mało wiesz.

                      Sprawię Ci zawód Drogi Exworkerze - to z kim gadam na wieki pozostanie słodką tajemnicą.
                      Ty też nie wiesz i nie możesz wiedzieć co ja wiem i jakie efekty są z moich spotkań i rozmów.
                      Natomiast masz bujną wyobraźnie - ja w pracy pracuję a się nie kocham.
                      Rozumiem, że Twoje jedyne pożycie seksualne, to komputer i sieć - to szkoda.
                      Życie Ci ucieka :) i ręka omdlewa :)

                  • ad63 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 12.05.12, 12:32
                    Jest takie przysłowie punkt widzenia zależy od punktu widzenia.
                    Tobie się wydaje, że wiesz co myślą ludzie na dole, jak są traktowani i swojego zdania pewnie nie zmienisz. Oni wiedzą swoje i na pewno nie identyfikują się z Twoim postrzeganiem tej instytucji. Myślę, że w tym miejscu można w sumie zakończyć tą dyskusję.

                    Jednak jedno wymaga polemiki. Czy ten brak zaufania do działań Centrali, o którym piszesz wziął się znikąd i jest całkiem bezpodstawny? Niejeden raz na tym forum opisywano, że zgłoszenie patologii zazwyczaj kończyło się źle dla złaszającego a nie do sprawcy.
                    • ukryty_wafel Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 13.05.12, 00:32
                      ad63 napisała:

                      > Jest takie przysłowie punkt widzenia zależy od punktu widzenia.

                      Ja znam inne - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Im niżej siedzisz, tym mniej widzisz. Im wyżej - widzisz więcej.

                      > Tobie się wydaje, że wiesz co myślą ludzie na dole, jak są traktowani i swojego
                      > zdania pewnie nie zmienisz.

                      Widzisz, ja nie wiem co ludzie myślą, ale wiem co myśleć mogą. Słucham co piszą i mówią. Słucham ze zrozumieniem. Stosując zasady logiki i wiedzę jaką posiadam (o której Ty nie masz z całym szacunkiem pojęcia) mogę bardzo wiele wniosków wywieść.
                      Stąd np. wiem, że zdecydowana większość ludzi w Banku chociaż chciała by mieć lepiej niż ma, jest zadowolona z tego co ma i co może robić.
                      Te osoby zresztą tutaj piszą i piszą to z całą wyrazistością.

                      > Oni wiedzą swoje i na pewno nie identyfikują się z
                      > Twoim postrzeganiem tej instytucji. Myślę, że w tym miejscu można w sumie zako
                      > ńczyć tą dyskusję.

                      No to bądź konsekwentna i kończ tę dyskusję.

                      >
                      > Czy ten brak zaufania do działań Centrali, o któr
                      > ym piszesz wziął się znikąd i jest całkiem bezpodstawny?

                      Wiesz ludzkie uprzedzenia mają wiele źródeł. Osobiście powiem, że ja ich nie rozumiem.

                      > Niejeden raz na tym f
                      > orum opisywano, że zgłoszenie patologii zazwyczaj kończyło się źle dla złaszaj
                      > ącego a nie do sprawcy.

                      I dlatego takie zapisy służą dezinformacji, pomagają sprawcom, demotywują ludzi i zniechęcają ich do działania - czyli są demoralizujące. Rozumiesz, że takie pokazywanie może pojedynczych przypadków, w których ludzie poszli z wiedzą nie tam gdzie trzeba - nie może zniechęcać nikogo, komu zależy? Ktoś, komu naprawdę zależy - by poinformować o nieprawidłowościach, a pracuje w tym Banku - wystarczy by zapytał ludzi. Nie idzie się z wiedzą o nieprawidłowościach do kumpla króliczka, lub do jego bezpośredniego Szefa. Wiesz, tu na tym forum napisano tak wiele bzdur, że jeśli ktoś z takiego zapisu wywiedzie wniosek, że nie warto zawiadamiać Centrali, że jest się świadkiem czegoś złego nawet anonimowo, to jest to efektem tchórzostwa i głupoty a nie tego co ktoś tu opisał.
                      Ci co krzywdzą pracowników, zastraszają, szantażują - są pewni, że ze strachu o stanowisko, nic nikomu nie pisną. Zastraszają, by chronić swoją indolencję i złą wolę. Szkodzą temu Bankowi. I Ci co źle robią i Ci co to widzą i milczą. Tak - to paradoks, który pokazuje, czemu tak mało się zmienia dla niektórych.

                      Ja zachęcam do pisania do Centrali - jest kilka wyspecjalizowanych komórek, do których można pisać anonimowo. Pisałem już o tym. Nie wiem czy zauważyłaś, ale w tym Banku wiele się zmieniło. Chociaż fakt, z Twojego punktu widzenia mogłaś tego nie dostrzec.

                      Pozdrawiam
      • ukryty_wafel Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 11.05.12, 23:08
        fig-a75 napisała:

        > to może ja za to odpowiadam, bo sobie nie wynegocjowałam lepszej płacy?

        Nie mam zielonego pojęcia. Nie zajmuję się tym i powiem szczerze, nie napisałaś wiele bym mógł to ocenić.

        > bank tworzą ludzie. tacy jak ja i tacy decyzyjni w centrali. bank to konkretni
        > ludzie.

        Widzisz - nie tylko. Poza nimi jest jeszcze rynek, sytuacja globalna i kryzys, także MS reszta akcjonariatu, giełda i budżet, polityka i wiele innych czynników, które mają wpływ na to jaki jest los Banku i ludzi w nim pracujących.
        Nagrody wręczają inne, zewnętrzne podmioty, badające stan rzeczy. Bank ich sobie nie wręcza. Wiem ile zarabiam ja. Napisałam, że zarabiam więcej i dlaczego. Nie wiem ile zarabiają inni. Znam płace niektórych osób, które się ze mną podzieliły wiedzą. Wahają się one od 3000 do nawet kilkudziesięciu tysięcy i więcej brutto w zależności od wielu czynników. Ale co to ma wspólnego z tym co piszesz? A gdzie np. dyrektor zarabia mniej od pracownika niższego szczebla? Myślisz, że Dyrektorzy sami sobie przyznają pensje? Chyba kpisz sobie. Stawiają warunki i albo je zaakceptują oni albo je odrzucą ich przełożeni.
        Oczywiście Twój punkt widzenia dla Ciebie jest jedynie słuszny. Z mojego punktu widzenia jest inny - i to jest normalne. Problem w tym ile Ty widzisz a ile ja widzę.
        Ja nie piszę by Cie przekonać. Możesz mi zaufać lub nie. Możesz zrozumieć lub nie. Ale ja nie liczę, że mi uwierzysz. Natomiast proszę - nie mów mi, co ja wiem o realiach. To nie jest miejsce do pisania o tym co czasami robią Ci, co mają takie realnie niskie pensje i Ci co mają je realnie wyższe.
        Może Cie zgłaszanie nieprawidłowości śmieszyć. Jeśli zgłosisz je do niewłaściwej osoby, może się zdarzyć, że nic się nie stanie. I o czym to świadczy? Tylko tyle, że nie trafiły te informacje tam gdzie trzeba i jesteś nieskuteczna. Trzeba wtedy chwilę pomyśleć i posłać informację innym pewniejszym kanałem.
        W tym Banku istnieje compliance, takie narzędzia jak whistleblowing, istnieją komórki odpowiedzialne za badanie i wykrywanie nieprawidłowości. Tylko jak ktoś ma takie podejście jak Ty, to faktycznie im nie zostaje nic innego, jak picie kawy i czytanie gazety. Tylko widzisz, wtedy Ty odpowiadasz za ich nieróbstwo.
        Bo milczysz.


        >
        > dowiadywałam się, że pracownicy przez kilka lat zgłaszali w regionie niepraw
        > idłowości, były rozmowy, były pisma... i nic, zero reakcji, zero pomocy.

        Mnie rozbawiło to co piszesz. Jeśli w regionie, który odpowiada za to co dzieje się na dole, jest ktoś nieudolny i nagle dostaje dowód, że jego nieudolność widać jak na widelcu, to myślisz, że on taką informację prześle? Ha ha ha - o naiwności. Nie - nie prześle, utopi ją w kiblu.
        Natomiast mądry człowiek wysyła taką informację tam, gdzie nikt jej utopić nie może.
        Problem w tym, że sporo ludzi myśli, że to co wysyłają pozwala im wskazać miejsce gdzie się znajdzie dowody, świadków czy fakty. Niestety bywa tak, że to co dla kogoś jest dowodem, dla innych jest tylko przesłanką i to nieudowodnioną - czyli plotką.
        Nie jest bezpiecznie dla Banku, kiedy w jednym oddziale przewija się 21 pracowników
        Ale zamiast tutaj pisać nie podając ani Oddziału, ani nazwisk, ani faktów - napisz to do Centrali. Nawet anonimowo, pocztą wyślij, do koperty wrzuć fakty, może opisz gdzie znaleźć dowody. Wtedy coś zrobisz a nie będziesz tylko gadać :)


        > wredna! kobieto! czy ty sama wiesz co piszesz?????

        Doskonale wiem co piszę.

        • fig-a75 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 13.05.12, 17:10
          jest takie powiedzenie: syty głodnego nie zrozumie.
          siedząc w centrali nie będziesz rozumiała (rozumiał???? sama już nie wiem jak pisać... ja trzymam się jednej płci, swojej, a u ciebie zmiany...) problemów ludzi na dole. zapraszam do pracy jako doradca/kasjer w małym oddziale przez rok z adekwatną pensją, rozliczaniem planów, kontrolą - wtedy porozmawiamy o znajomości realiów.
          mówisz, że z dołu widać mniej? tu są realne problemy ludzi takich jak ja. z poziomu centrali... z waszej górki - właśnie niewiele widać.... za daleko siedzicie, za wysoko, aby dostrzec nasze problemy.

          wysokość pensji - jakoś prezesowi pensja wzrosła pJĘknie. dlaczego jemu mogła wzrosnąć, a ludziom, którzy realnie wypracowują zyski (tak mi mówili na szkoleniach - kłamali?) - pensje nie wzrastają? ( PIT-y prawdę mówią zawsze)
          pensje nie biorą się... "niewiadomo skąd". ktoś, konkretny człowiek je zatwierdza i podpisuje umowy. tak, czy nie? dyrektorowi też ktoś,człowiek, to zatwierdza, tak?
          giełda zatwierdza pensje ? rynek zatwierdza pensje? skoro bank- ludzie wypracowują zyski - to dlaczego ludzie tego nie czują? a prezesowi jakoś nieźle przybyło. i myślę, że ludziom z jego otoczenia też się polepszyło.
          tak - wiem, że bank nie jest tworem zawieszonym w próżni i na bank ma wpływ giełda, polityka i wiele innych czynników. no i ten bank w konkretnych realiach przynosi ciągle wyższe zyski.

          i wiesz co.... z tego co piszesz.... to można wyczytać...
          - jak ktoś mało zarabia to jest debilem (tak, wiem - nigdzie nie użyłeś/aś takiego słowa) bo sobie nie wynegocjował lepiej, albo nie potrafił znaleźć lepiej płatnej pracy.
          - jak ktoś jest dotknięty mobbingiem - to też jest debilem (tak - wiem, takiego słowa nie użyłeś/aś), bo jak mu źle to sobie powinien znaleźć lepszą pracę albo pozwala innym na takie traktowanie. a jak zgłasza sprawę u dyrektora regionu czy do PIP (tak jak ja to zrobiłam) i sytuacja też się nie poprawia... to też jest debilem, skoro wierzy, że jest to "instancja" wystarczająco wysoka a przy braku rezultatów - nie jest na tyle pewny swojej posady aby ryzykować interwencje w centrali. centrala jest zdecydowanie za daleko aby przypilnować codziennosć w oddziałach, a naczelnicy i dyrektorzy lubią wzajemnie chronić swoje posadki kosztem "szaraczków". i wg ciebie to m.in. moja wina, że mobbing w moim miejscu pracy wciąż istniał, bo nie umiałam wystarczająco skutecznie zgłosić pewnych faktów.
          - my tu na dole widzimy tylko nasze biureczko i nie mamy pojęcia o tym, co się dzieje w banku, bo to można dostrzec tylko z poziomu centrali. my jesteśmy jak krety w dziurze a wy w centrali jak orły/sokoły z pełnym polem widzenia ( tak, wiem - nie używałeś/aś takich określeń)
          - jesteśmy debilami wierząc, że w banku będzie dobrze i że możemy z tak świetną podobno firmą wiązać przyszłość, bo powinniśmy asekuracyjnie zdobywać kolejne zawody. (choć wiadomo, że cały czas z racji wykonywanych czynności nową wiedzę zdobywamy i intelektualnie nie jesteśmy uśpieni)

          czy jesteśmy debilami wybierając największy polski bank, obsypywany ciągle nagrodami przez
          niezależne instytucje, z ciągle lepszymi wynkiami finansowymi na swojego pracodawcę?
          czy jesteśmy debilami, wierząc, że kiedyś będziemy szanowani przez pracodawcę i przestaniemy być cytrynkami do wyciśnięcia?



          • ukryty_wafel Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 14.05.12, 20:40
            Witaj Figo-a75
            Mów do mnie Wafel (odmiana: Ty Waflu, o Waflu, z Waflem, jestem On-Wafel etc).
            Rzeczywiście jest takie powiedzenie. Masz rację. Ale zakładanie, że jako pracownik Centrali jestem syty i zadowolony, jest nieprawdą. Jestem zadowolony, bo pracuję tam gdzie chcę, jak chce i robię to co chcę. To mój wybór. Nie jestem zmuszony tu pracować. Pracuję, bo chcę.
            Doskonale też rozumiem problemy ludzi na dole, pracujący jako doradcy czy kasjerzy. Możemy więc spokojnie porozmawiać o znajomości realiów. Tak, z dołu widać mniej. Pracownik pracujący na "dole" widzi swój oddział, parę oddziałów koło siebie, co się dzieje w Agencji, może widzi jeszcze to co dzieje się w regionie. Nie widzi więcej.

            Najlepszym dowodem, że nie widzi więcej to stawiana tu teza, że bez Centrali sobie taki pracownik da radę lepiej, że w Centrali to się nic nie robi a jak się robi to tabelki i prezentacje w power poincie. To jest taki dowód, że nie widzisz więcej. A nawet jak Ci zapewnię, że tak nie jest to nie uwierzysz mi, bo ja jestem z tej złej Centrali a Ty z tego dobrego terenu.

            Wyobraź sobie, że ja średnio jestem około 2-3 razy w miesiącu po parę dni w terenie. Rozmawiam z ludźmi i w ROD i w Oddziałach i A i B i C - ludzie wiedzą, że mogę im pomóc i milczą, bo jestem z Centrali. Wiem, bo obserwuję. Wiem, bo wiem jak czują i reagują ludzie w tzw. układach hierarchicznych. Ja dostrzegam, że coś jest nie tak tylko obserwując i analizując. Ale udaje mi się czasami ludzi przekonać do siebie - więc wiem, jak jest.
            Doskonale więc dam radę by zrozumieć co się u Ciebie dzieje. A Ty? Ile razy byłaś w Centrali? W ilu Departamentach miałaś merytoryczne spotkania? Wydaje mi się, że poza plotkami, może udało Ci się dostać do DSD lub jakieś szkolenie i to było wszystko. Mylę się?
            Twoja wiedza o Centrali opiera się na lekturze maili i rozporządzeń czy może przedkładanych planów sprzedażowych? Może coś wiesz, bo Ci np. kiedyś Pani D dała pokaz swoich możliwości? Albo Pan Z kiedyś Cię przekonywał, że możesz więcej? To za mało, by wyciągac tak drastyczne wnioski.

            Pensja Prezesa jest jawna. Wzrosła bo tak chcą właściciele Banku. A chcą bo są zadowoleni z tego co robi. Ty też chcesz zarabiać więcej? Wierzę, że dostaniesz podwyżkę, ale czasy, kiedy dostawało się podwyżki bo tak się należy - minęły bezpowrotnie. Wielu ludzi tego nie rozumie, szczególnie Ci, co właśnie tu pracują bardzo długo. Czas się zmienił, ale ludziom przychodzi to trudniej. Zadajesz pytanie czemu pensja wzrosła Prezesowi a innym nie wzrosła? Bo widzisz - widocznie Rada uznała, że Prezesowi powinna wzrosnąć a ludziom nie. Gdyby było inaczej, nie byłoby podwyżki nawet dla Prezesa za to byłaby dla Pracowników - wyjaśniałem to już szczegółowo. Natomiast powiem Ci, że jeśli wzrasta Twoja sprzedaż Ty dostajesz wyższa premię. Jeśli wyciśniesz więcej, możesz nawet awansować. Oczywiście, ja też jestem przekonany, że ludzie powinni zarabiać więcej, ale już tłumaczyłem, że wzrost wynagrodzeń, gdy wszystko w firmie się tnie - zjada zysk. Prawdą jest, że każdy przychodząc dzisiaj do pracy negocjuje swoje wynagrodzenie. Czas mija a teraz pensje ktoś zamroził (nie wiem czemu - słowo). Nie da się tego zrobić w nieskończoność. Wiem, że podwyżki będą, kiedy skończy się ocena stanowisk, ocena okresowa etc. wiem, że mi się dostanie za to co piszę, ale wierzę, że osoby w końcu zaczną ludziom podwyższać pensje. Kiedy, nie wiem. Dlatego zalecam cierpliwość.

            Pensje Dyrektor negocjuje - jak otrzymuje pracę, swoją pensję negocjuje. Może zarabiać więcej - jeśli jest ceniony. Może dostać mniej - wybór należy do ludzi, którzy negocjują. Może zażądać za dużo to mu podziękują - gdzieś się musi spotkać sprzedaż z podażą. Tak to wygląda wszędzie - nie tylko w tym Banku. Ty gdybyś poszła pracować do innej firmy, na poczatku przy angażu otrzymałabyś pytanie o Twoje oczekiwania płacowe. Jeśli podasz za dużo - możesz nie dostać pracy, ale jeśli podasz za mało, też będziesz sobie pluła w brodę. Dlatego ludzie teraz szukają w sieci jakie są zarobki w danym regionie, na równorzędnych stanowiskach i starają się wstrzelić dobrze. Zasada jest prosta - daję trochę więcej a potem lekko opuszcza. Ale i później nie ma letko: jeśli ktoś otrzymał nawet bardzo wysoką pensję i w okresie wstępnym nie uzyskuje zakładanych celów albo się z nim żegnają, albo z nim nie przedłuża się umowy. Wielu Dyrektorów straciło posady - wiesz o tym?

            Z tego co ja piszę wynika jedno - Jak komuś zależy na pracy, to będzie pracował za każde pieniądze. Jeśli ktoś nie walczy o większe pieniądze, trudno mu będzie się na nie doczekać. Jeśli ktoś mało zarabia musi wiedzieć, że zmieniły się czasy i teraz o podwyżkę trzeba powalczyć. Można ją zdobyć np. poprzez awans lub zmianę pracy. A awans można zdobyć, startując w konkursach, przenosząc się na wyższe stanowiska w innych oddziałach, zdobywać najlepsze wyniki sprzedażowe, wykazywać się inwencją, starając się po prostu wykazać.
            Ja widzę, jak ludzie, którzy starają się wykazać, dostają w kość od tych, którym to się nie podoba. Wiem też jak się ich nazywa. Mówienie, że nic się nie da, za to Prezes ma dać podwyżkę, bo sam ją dostał jest po prostu pomyłką.

            Paradoks - jeśli Twój Pracodawca wie (w każdej firmie to się dzisiaj dzieje), że nie odejdziesz pomimo braku podwyżki, nie spieszy się z nią. Jak mówisz mu, że odchodzisz, wtedy może chcieć Ciebie zatrzymać. Jeśli nie robi tego, to uważa, że może mieć innego pracownika za takie same a nawet mniejsze pieniądze. Jeśli widzi, że popełnił błąd, często prosi by pracownik wrócił za wyższe pieniądze albo bierze nowego, który dyktuje mu wyższe oczekiwania finansowe. Tak w skrócie wygląda obecnie to co nazywa się spotkaniem popytu ze sprzedażą w HR. Czy Ty to wiesz? Więc nie dziw się, gdy ktoś Ci mówi tak jak ja. Nie dajesz rady? Walcz. Nie walczysz - przegrywasz.

            Jak ktoś jest mobbowany - to musi walczyć. Jak nie walczy, rozzuchwala osobę mobbującą. Im bardziej ludzie milczą, to mobbera rozzuchwala. Czuje się wszechmocny. A jak nikt poza Tobą a nim nie wie co się dzieje, to jak ktoś nad nim ma się dowiedzieć, jak siedzisz cicho? Trzeba wszystko robić z głową. Trzeba zbierać dowody mobbingu, trzeba przekonać świadków, że będą zeznawać, trzeba pisać - jak nie pod nazwiskiem, to anonimowo - do właściwych ludzi. Zachęcam by pisać do Centrali i omijać region albo pisać do Dyrektora Regionu bezpośrednio. Jak nie widać by ktoś zareagował, pisać coraz wyżej. Są ludzie, którzy tak robią, bo niektóre z ich pism trafiają do moich znajomych. I wiem, że są podejmowane działania. Niestety jest inny problem - że ludzie czasami przypisują mobbing w sytuacjach, które mobbingiem nie są. I stąd rodzi się przekonanie o zamiataniu niewygodnych spraw pod dywan. Tak, PIP też nie pomaga - bo PIP bada czy prawo nie jest łamane. Jeśli nie jest łamane, to nie ma nadużycia.

            Wiem, że to co napisałem, niewiele Cię zadowoli. Ale nie jestem w stanie zrobić dla Ciebie wiecej - niż zachęcić Cię do tego, byś nie ustawała i walczyła. Jak stracisz motywację, przegrasz - swoje sprawy. Swoje.
            Wafel

            • diabolo13 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 15.05.12, 06:43
              Piękny wywód, po za jednym błędem :"gdzieś się musi spotkać sprzedaż z podażą" - wydaje się, że miało być "z popytem". To tylko dowód, że czytam ze zrozumieniem. Już prościej mechanizmu płacowego nie da się wyjaśnić. Ciekawy jestem riposty adwersarzy. Dla norwegów adwersarz to nic obraźliwego. Pozdro dla tranwestyty
            • wschodni_analityk Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 15.05.12, 18:19
              ukryty_wafel napisał(a):

              > Jak ktoś jest mobbowany - to musi walczyć. Jak nie walczy, rozzuchwala osobę mo
              > bbującą. Im bardziej ludzie milczą, to mobbera rozzuchwala. Czuje się wszechmoc
              > ny. A jak nikt poza Tobą a nim nie wie co się dzieje, to jak ktoś nad nim ma si
              > ę dowiedzieć, jak siedzisz cicho? Trzeba wszystko robić z głową. Trzeba zbierać
              > dowody mobbingu, trzeba przekonać świadków, że będą zeznawać, trzeba pisać - j
              > ak nie pod nazwiskiem, to anonimowo - do właściwych ludzi. Zachęcam by pisać do
              > Centrali i omijać region albo pisać do Dyrektora Regionu bezpośrednio. Jak nie
              > widać by ktoś zareagował, pisać coraz wyżej. Są ludzie, którzy tak robią, bo n
              > iektóre z ich pism trafiają do moich znajomych. I wiem, że są podejmowane dział
              > ania. > Wafel
              >

              Wredny pierogu obojga płci pomimo, że jesteś z Centrali widzę że potrafisz jednak coś mądrego napisać. Twój post wzbudził mój podziw.
              • ukryty_wafel Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 15.05.12, 20:26
                wschodni_analityk napisał(a):


                > Wredny pierogu obojga płci pomimo, że jesteś z Centrali widzę że potrafisz jedn
                > ak coś mądrego napisać. Twój post wzbudził mój podziw.

                Jak się skupisz na treści a nie na moich genitaliach, zobaczysz jeszcze więcej :-)
                Może też coś zrozumiesz, co Ci przychodzi z tak wielką trudnością.
                Ale jedna jaskółka niczego nie czyni :) więc za chwilę zmienisz pewnie zdanie i będzie tak w kółko.

    • q.p.r Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 07.05.12, 13:30
      wez przestan takie pierdoly wygadywac; jak to wlaczenie bonusa do pensji nie bylo podwyzka; przeciez bylo; przedtem nie za kazdym razem bonusa dostawalem, a teraz mam te kaske w pensji wiec jest obowiazkowa a jeszcze od tego mi premie wyzsza policza, jak juz sie zdecyduja ja wyplacic; super pomysl z tym bonusem!!!
    • jota1974 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 07.05.12, 22:14
      Napisałam, że jestem zadowolona z przełożonego (miałam na myśli bezpośredniego), kolegów w wydziale i z rodzaju wykonywanej pracy. Więc nie mam czego pisać do Centrali.

      Napisałam też, że CAŁY mój wydział nie otrzymał podwyżki od 3 lat, a nie tylko ja.

      Pracuję długo i miałam różnych przełożonych ale nigdy nie zdarzyło się, żeby istniała możliwość negocjacji podwyżki.
      Do tej pory podwyżki były „inflacyjne” raz w roku (marzec-maj) na poziomie 3-6% zgodnie z wyliczonym wskaźnikiem. Jeśli przełożonemu zostawały jakieś środki to wybrane osoby dostawały 100-200 zł więcej niż reszta. Nigdy nie spotkałam się bezpośrednio z przełożonym, który wystąpiłby o podwyżkę dla jakiejś wybitnej jednostki (o jednorazową nagrodę czasami występowali). Bywało, że w listopadzie-grudniu przyznawane były „prawdziwe” podwyżki. To znaczy szef dostawał pulę pieniędzy ekstra do rozdzielenia wśród zasłużonych:)
      Od trzech lat tych praktyk już się nie stosuje, przynajmniej w moim wydziale, ponieważ przełożony nie dostaje nic do rozdzielenia.

      Przykro mi, że osoba tak inteligentna jak wredny_pierog, tak dużo energii wkłada w tłumaczenie osób zarządzających naszą firmą zamiast włożyć ten wysiłek w pomysły jak zmienić zaistniałą sytuację.
      Byłaby Pani genialnym przewodniczącym ZZ, ponieważ obecne w ogóle się nie sprawdzają.

      Kapitalizm jest krwiożerczy. Dlatego szanuje osoby, które mają odwagę walczyć o prawa pracownicze i małymi kroczkami poprawiają jakość pracy.
      Gdy czytam Pani wypowiedzi mam wrażenie, że najlepiej było w Łodzi w okresie bumu tekstylnego – tam stosowano się do tych wszystkich zasad jakie Pani przytacza jako „normalne” w firmie, której priorytetem jest zysk. Zawsze gdy zaczyna Pani tłumaczyć zasady funkcjonowania firm, gospodarki itp. mam przed oczami film „Ziemia obiecana”.
      A mi chodzi o to by coś zmienić tu i teraz a nie uciekać gdzie indziej, gdzie może będzie jeszcze gorzej.
      Może jakieś pomysły? Bardzo na Panią liczę.
    • jota1974 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 07.05.12, 22:18
      Do malediablontko:
      Ktoś na forum kiedyś umieścił poniższą informację

      Przez ostatnie 18 lat włączono do podstawy wynagrodzenia:
      1. 10% premii miesięcznej
      2. 30% premii kwartalnej
      3. Wysługę lat
      4. Dodatek za szkodliwe warunki pracy
      5. Bonus
      6. Dodatek na odzież (zakup lub czyszczenie – nie pamiętam)
      Zlikwidowano:
      7. Bony świąteczne
      8. Jubileuszówkę za 15 lat pracy
      9. Wstrzymywanie wypłat nadgodzin z preferencją na wybieranie wolnych dni
      10. Konta dla pracowników (Bankier)
      11. Zwolnienie za opłaty z tytułu różnych usług, np. przelewów dla pracowników PKO, zleceń stałych
      13. Możliwości negocjowania umów kredytowych dla pracowników PKO

      14. Od 3 lat nie zmieniły się kwoty dofinansowania zakupu okularów – teraz ta kwota starcza jedynie na szkła
      14. Od 3 lat nie zmieniły się kwoty dofinansowania wczasów „pod gruszą”, natomiast przedziały kształtują się tak, że osoby samotne lub bezdzietne nie mają szans na ich uzyskanie

      15. Włączenie bonusa do pensji to dziwna praktyka, ponieważ z tego co wiem duże firmy dzielą się wypracowanym zyskiem z pracownikami np. w postaci 13 pensji (która też została zlikwidowana)

      Ps. Jubileuszówki mogą zlikwidować całkowicie:(
      • malediablatko Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 07.05.12, 22:56
        Masz rację "jota1974". Już nie chciało mi się tego wszystkiego wyliczać co nam zabrano...jak widać zabrano wszystkie przywileje. Potrafią jedynie dokopać tyle planu aby nawet w 70% go nie wykonać i tym sposobem nie wypłacić premii bo i za coo...za bezczynne siedzenie ?
        U nas w oddziale od 30 kwietnia aż ciemno na sali od tylu klientów. Cóż z tego skoro nawet nie ma czasu cokolwiek zaproponować bo kolejka zniecierpliwiona i aż strach aby nie oberwać za powolną obsługę :( Jestem coraz bardziej zniechęcona a do emerytury bagatelka 10 lat :(
        Czy dożyję w takim stresie? A może wywalą pod byle pretekstem..np. nie spodobam się Myster Schoperowi
        Dziewczyny, które są młodsze ode mnie ledwo dają radę...nie mówiąc o tych najmłodszych. A Bank stawia na młodzież...co z tego skoro właśnie one zaniżają średnią Banku...mają w du...
        mogą pracować gdzie indziej bo mają szanse w swoim wieku coś znaleźć. Jak napisał "wredny pierog" znalazłam się w kanale..chociaż raz szczerze ;-)
        • jota1974 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 07.05.12, 23:10
          "Na pocieszenie" mogę napisać, że jeśli to wszytko prawda co piszesz, to nie powinni Cię nigdy zwolnić:)
          Nie dać premii, podwyżki itd. - OK, ale nie zdecydują się na pozbycie takiego pracownika:)
          Trzymam kciuki i powodzenia.
          Ps. Zawsze bardzo się cieszyłam, że nie pracuję na obdłudze. Po miesiącu wysiadłabym nerwowo.
          • kotwica110 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 12.05.12, 00:12

            Pierogu, waflu czy jak cie tam zwą, jesli podajesz się raz za kobiete raz za mężczyznę to co mozna sobie pomysleć o tobie,
            normalny to ty nie jesteś.w psychiatrii takie przypadki są opisane :), proponuję udać się do specjalisty, w pakiecie zdrowotnym masz kilka darmowych wizyt.

            Pod iloma postaciami wystepujesz jeszcze na tym forum,sam zadajesz sobie pytania i sam na nie odpowiadasz,bez wizyty u specjalisty się nie obędzie:)
            • ukryty_wafel Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 12.05.12, 00:38
              kotwica110 napisał:

              >
              > Pierogu, waflu czy jak cie tam zwą, jesli podajesz się raz za kobiete raz za mę
              > żczyznę to co mozna sobie pomysleć o tobie,

              Możesz pomyśleć sobie, że nie ma to żadnego znaczenia, czy mam kuśkę czy cipkę, ale tu liczy się to, co ja myślę, mówię i pisze. Przyjmij więc, że jestem mężczyzną. W to wierzy np. Pan Sebastian Dwojganazwisk. Dla wielu ludzi tutaj ważniejsze jest to by ustalić, jaką mam płeć i kim jestem.

              > normalny to ty nie jesteś.

              Pewnie, że jestem nienormalny. A kto dzisiaj jest normalny?
              Ja przynajmniej wiem, że jestem nienormalny, mam odchyły i szczerze się do tego przyznaję.
              Ale góruje nad tymi o dwie głowy, którym wydaje się, że są normalni a nie są.
              Jestem od nich o to mądrzejszy. Im się wydaje, że wszystko wiedzą, co myślą inni, że ja jestem głupi, etc. Ja to wiem oczywiście, ale oni nie wiedzą, że mają jeszcze gorzej. :-)

              >w psychiatrii takie przypadki są opisane :),

              Tak wiem :) Przewodoniczący już podejrzewa połowę uczestników tego Forum, że są mną :) Albo ja jestem nimi :) To się nazywa mania prześladowcza :)

              > proponuj
              > ę udać się do specjalisty, w pakiecie zdrowotnym masz kilka darmowych wizyt.
              >
              Wiem - już skorzystałem - powiem Ci, że działa ożywczo :) Zachęcam również do skorzystania :)

              > Pod iloma postaciami wystepujesz jeszcze na tym forum,

              Dokładnie pod dwoma - Wredny_pieróg - jako kobieta oraz Ukryty_wafel - jako mężczyzna.
              Robię to celowo, bo np. Pan Przewodniczący i jego zwolennicy są pewni, iż wiedzą kim jestem.
              Bardzo mnie to bawi, jak widzę, iż każdą osobę, która np. lubi Bank i cieszy się z pracy w nim uważają za moją nową emanację. Problem więc mój Przedmówco/czyni z tym, że ja wiem kim jestem a inni nie wiedzą i to oni a nie ja mają problem z głową :)
              Ja piszę tu naprawdę szczerze na ile można oczywiście szczerze pisać :-)
              Nawet Pan Przewodniczący łga na potęgę chociaż mógłby być prawdomówny i odpowiedzieć szczerze na chociażby 4 moje pytania :)
              Ale możesz mnie posądzać o wszystko - tu nie ma to żadnego znaczenia, uwierzysz?

              >sam zadajesz sobie pytani
              > a i sam na nie odpowiadasz,bez wizyty u specjalisty się nie obędzie:)

              Tak - takie zadawanie sobie pytań w wypowiedzi pisemnej i odpowiadanie na nie, jest formą retoryki. Wiesz czym jest retoryka? Odsyłam do Wikipedii: "krasomówstwo, sztuka wymowy, umiejętność dobrego i rzetelnego przekonywania słuchaczy, czyli przekazywania treści perswazyjnych." - no ja to robię z otwartą przyłbicą. Dlatego właśnie korzystam z metod retorycznych. Takich jak wzmiankowana przez Ciebie.
              Z tego co piszesz, to każdego retoryka odsyłasz do psychiatry. No cóż - może kiedyś sama dojdziesz do tego, że popełniasz błąd?
              Dobranoc
              • kotwica110 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 12.05.12, 01:27
                to brakuje nam jeszcze dewiantów,zboczenców i nienormalnych w tym burdelu ?przyznałaś/łeś się do tego , że piszesz raz jako kobieta ,raz jako mężczyzna i się tym szczycisz? kręcisz i okłamujesz ludzi na tym forum,twoja wiarygodność = 0, jesteś tutaj od kiedy powstały nowe (byłe już )zwiazki i cel twojej działalnosci jest oczywisty.
                widać ,że firma była zdesperowana skoro takiego specjalistę/listkę zatrudniła do takiej roboty.
                  • ukryty_wafel Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 13.05.12, 00:53
                    s.obuch-woszczatynski napisał:

                    > Związek cały czas funkcjonuje. Pod tym względem nic się nie zmieniło. Dlatego p
                    > ierwszy/pierwsza wyjaśniacz/-czka cały czas nadaje.

                    Witam Przewielebnego Pana Przewodniczącego :)
                    Jeśli funkcjonuje jak Pan Przewodniczący, to jutro będę się modlić za członków Pana związku :-)
                    I niech Pan sobie nie pochlebia - ja tu nie jestem z Pana powodu. Ja sobie tu po Panu jeżdżę, bo sprawia mi to wielką przyjemność. Pan zaś robisz to co ja chcę - i to Pana wkurza.
                    Tak, tak - może Pan nie wie, ale np. nie odpowiadając na moje pytania staje się Pan żywym dowodem na moją tezę, że Pana związek to związek mający na celu obronę Pana. Jest do d.... bo Pan siebie nie obronił i dzięki temu udowadnia, że jest nieskuteczny. A, jeśli Pan nie obronił siebie jako Przewodniczący, to nie obroni Pan nikogo - bo jak? Nic Pan nie załatwił (zasłania się Pan milczeniem), nikogo nie obronił (też tajemnicą to Pan zakrył) i wielu Pan rzeczy nie zrobił (nie pisząc nawet na swojej stronie o rzekomych wielkich Pańskich zasługach. Aaaa! Tu się dowiedziałem, że listy Pan do Pana Prezesa pisze o treści też tajnej tak, że nic o nich nie wiadomo poza Panem i pewnie Panem Prezesem, który na nie z utęsknieniem czyta i pewnie czeka niecierpliwie na kolejne.

                    Za to Pan jest widoczny na Forum oraz w Coffe Heaven :-)
                    Bycie przewodniczącym to klawe życie, czyż nie?

                    >
                    > Pozdrawiam
                    > Sebastian

                    Siema Panie Przew.
                • ukryty_wafel Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 13.05.12, 00:45
                  kotwica110 napisał:

                  > przyznałaś/łeś się do tego , że piszesz raz jako kobieta ,raz jako mężczyzna

                  Oczywiście! Jestem tu szczera do bólu - jak pisałam jako kobieta, nie czytano mnie i knuto powielając obsesje i manie prześladowcze Pana Obucha W, iż jestem mężczyzną. Kiedy już przeczytałam kolejny post, że jestem fałszywa, bo ja jestem mężczyzną, wtedy zaczęłam pisać jako mężczyzna. I co się okazuje? NAWET TO PRZESZKADZA. Załóż więc, że jestem hermaafrodytą - mam cycki i kuśkę :)
                  A teraz zamiast się podniecać, zacznij skupiać się nie na płci autora postu ale na treści :-)

                  > i się
                  > tym szczycisz?

                  Tak - jestem z tego dumny/a

                  > kręcisz i okłamujesz ludzi na tym forum,twoja wiarygodność = 0,

                  Daj spokój - pokaż swoją prawdomówność - napisz kim Ty jesteś :)
                  "Jestem kobietą!" - napisze kotwica10
                  "Powaga" - zakwestionuje to Sebastian O-W - "A ja twierdzę, że jesteś facetem i kolejnym wcieleniem ukrytego piroga!"
                  "Nie! Ja jestem kobietom!" - krzyknie kotwica10
                  "Ja tam swoje wiem" - powie Sebastian O-W
                  I co to ma wspólnego z Bankiem PKO BP? Kto wierzy w deklaracje głoszone w sieci!
                  Nawet występujący pod swoim imieniem i nazwiskiem Pan PRzewodniczący nie zdobył wiarygodności :-) Więc możesz sobie o mnie myśleć co chcesz :)

                  > jesteś tutaj od kiedy powstały nowe (byłe już )zwiazki i cel twojej działalnos
                  > ci jest oczywisty.

                  Powaga? Śmieszne - ja nie wiem kiedy powstały związki zawodowe poza Solidarnością.
                  Wiem tylko, że związki Pana Sebastiana O-W powstały kiedy Pan Sebastian zorientował się, że zabawa się kończy i ktoś postanowił go wylać. Innymi słowy - Pan Sebastian stworzył związek, by ochronić siebie a nie związkowców. Siebie nie ochronił - co już wiemy.
                  Natomiast ja napisałem już, czemu tu zawitałem - otóż zawitałem by pokazać, że nie wszyscy są niezadowoleni z pracy w Banku, i są tacy, co są zadowoleni i dumni, że są jego pracownikami. Oczywiście Ty wiesz wszystko lepiej ode mnie. Ale cóż - choroba związkowa W-O udziela się jego sympatykom w zastraszającym tempie :) A to mi się dopisuje, że ja wiem co ludzie myślą :)

                  > widać ,że firma była zdesperowana skoro takiego specjalistę/listkę zatrudniła d
                  > o takiej roboty.

                  Wiesz - fajnie jest postawić tezę bez dowodów, opartą na urojeniach i z niej wynieść kolejną. Pozornie wygląda to nawet cacy :) Problem w tym, że założenie tej tezy jest fałszywe, nie udowodnione i nieprawdziwe, więc kolejne wnioski są takie same - fałszywe, nie udowodnione i nieprawdziwe. Logika się kłania. To chyba 1 klasa ogólniaka?
                  Ale dziękuję za komplement - tak, jestem specjalistą/ką jednym/ą z najlepszych - tylko w innej dziedzinie :), o której nic nie wiesz :)
                  :-)
                • ukryty_wafel Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 13.05.12, 00:55
                  exworker napisał:

                  > ukryty_waffenieSS - spamujesz forum, to już kolejna prywatna polemika nic nie w
                  > nosząca.

                  Ha ha ha - a pokaż mi Ty mój Konkurencie PKO BP - gdzieś ty napisał coś nowatorskiego i coś wnoszącego? Gdzieżeś coś mądrego, nie będącego Twoją prywatą napisał?!
                  Oj przygania kocioł garnkowi a sam smoli :)
                  Oceniacz się znalazł :) Niekonsekwentny jesteś i cały czas to wyłazi :)
                  Dzięki za rozbawianie mnie - robisz to tak uroczo, że zaczynam Cie lubić :)

            • alma590 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 12.05.12, 12:56
              kotwica110 napisał:

              >
              > Pierogu, waflu czy jak cie tam zwą, jesli podajesz się raz za kobiete raz za mę
              > żczyznę to co mozna sobie pomysleć o tobie,

              że to BABA Z JAJAMI !!! :D
              choć płeć nie ma znaczenia dla Twoich wypowiedzi (ich merytorycznego, logicznego sensu) to jednak z mojego "seksistowskiego" punktu widzenia miło jest myśleć, że to jednak kobieta intelektualnie góruje nad swoimi adwersarzami.

              Pozdrawiam serdecznie
              • ukryty_wafel Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 13.05.12, 00:57
                alma590 napisała:


                > że to BABA Z JAJAMI !!! :D

                Almo - pomyśl, że jesteś tu jedną z nielicznych, która zrozumiała moje ukryte przesłanie.
                DOKŁADNIE - jam Baba z Jajami :) Niech Cię uściskam :)
                Amen
                Pozdrowienia i dobrej nocy życzę :)
                >
    • fig-a75 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 15.05.12, 16:57
      ok, Wafel. (taki bezpłciowy twór będziesz :) hermafrodyta może? )
      Małe sprostowanie – nigdzie nie pisałam, że centrala jest niepotrzebna. Jest potrzebna i to bardzo – ma swoje specyficzne zadania, ale jest na tyle daleko od naszej „dołowej” rzeczywistości, że obraz który posiada jest już zmodyfikowany przez pośredników dostarczających informacje.
      I kolejne sprostowanie – może na stanowiskach dyrektorskich i na podobnym poziomie jest negocjacja pensji. Mnie nikt nie pytał i ludzi z którymi pracuję też nie. Oznajmiono jaka będzie stawka godzinna…. I musiałam… tak- MUSIAŁAM się zgodzić. Nie miałam innego wyjścia, bo już zbyt długą przerwę w pracy miałam i nie miałam z czego żyć. A stawkę dali tak małą…. Że mi się płakać chciało. Gdyby nie pomoc finansowa rodziców nie byłabym w stanie się utrzymać. Ale człowiek zdesperowany zgodzi się na poniżenie-wysokie wymagania i jałmużna za zapłatę. I takie postępowanie pracodawcy, wg ludzi z twojego poziomu jest racjonalizacją wydatków pracowniczych a dla ludzi z mojego poziomu – jest to wyzysk.
      Wiem, co to mobbing. I nie mylę tego z warknięciem naczelniczki, bo „coś tam”. Umiem ciężko pracować, ale kiedyś przygniatał mnie zakres obowiązków… który kolejna naczelniczka określiła za niewykonalny przez jedną osobę. Pracując w jednym wydziale poddawałam się nieprawidłowościom, głupia byłam. W drugim wydziale zaczęłam się stawiać, ale przez to miałam przerąbane.
      Zgłoszenie do PIP… cóż…. Zgłaszałam brak zapłaty za nadgodziny… sytuacja ciągnąca się od nawet nie wiem kiedy. Naczelniczka oczywiście miała poparcie dyrektorki z regionu.
      Wiem, jak pracuję się w tak fatalnych warunkach, że … jak przyszedł pan od bhp z wielkim kwestionariuszem …. To załamał ręce, bo nie było ani jednego punktu, który spełniałby wymogi…
      Podwyżki dla prezesa potwierdzają tylko moje zdanie – „wierchuszka” zawsze będzie umiała o siebie zadbać i zawsze znajdą się jak najbardziej racjonalne ku temu przesłanki.
      Zalecasz cierpliwość? – a z czego żyć w trakcie tego oczekiwania? Bo mi się zaczynają kończyć pomysły, z czego mogę zrezygnować w domowych wydatkach…. tak powinien funkcjonować pracownik najlepszego polskiego banku?
      A jeszcze ostatnio na intrze chwalili się kolejnymi wspaniałymi wynikami banku…. I jak sobie czytam o tych wynikach, kolejnych nagrodach… i jak myślę o mojej pensji… to naprawdę… jestem co raz bardziej zdołowana. Kolejne informacje o sukcesach banku podcinają mi skrzydła, odbierają motywację… bo co mam z tego ja? Co mi po splendorze, co mi po kolejnych odbieranych przez prezesa nagrodach…. To mnie totalnie załamuje…. I wiem, że jest wiele osób takich jak ja.
      Pisałam to już kilka razy – bardzo lubię to, co robię, choć łatwo nie jest. Teraz, w moim wydziale mam fajnych współpracowników i przełożonych. Ciągle poszerzam wiedzę, więc mózg musi działać sprawnie.:)
      chcę związać się z bankiem na długo, chcę dalej wyrabiać takie wyniki jak teraz i otrzymywać za to solidne premie. Doceniam systematyczność wypłat pensji, możliwość uzyskania remontówki, doceniam pakiet luxmedu (korzystam) i nawet fajnie że jest multisport, choć mnie na to nie stać, bo cena jest z kosmosu wzięta. Nie mam „parcia” do awansowania w górę – nie ten charakter, nie przeszkadza mi bycie „małym trybikiem”. Wolę poszerzanie wiedzy, ogarnianie zmian i bycie co raz lepszą w tym co robię w miejscu, które lubię. – to coś złego?
      Przecież PKO jest podobno takim świetnym pracodawcą… wiec chyba warto związać się z taką firmą? A firmie powinno zależeć aby pracownik był dobrze wyszkolony, lojalny i nie szukał ciągle okazji aby uciec w inne miejsce.
      Tylko, że ta firma doprowadza to takiej sytuacji… a słyszałam to już wielokrotnie od nowo przyjętych ludzi (a łącznie, bo miałam przerwę, pracuję tu już 11 lat). A mianowicie słyszę: „popracuję tu trochę, nabiorę doświadczenia i spadam stąd.”
      Dlaczego to słyszę?
      Jeżeli doczekam się podwyżki, to z pewnością się pochwalę. Nie mam klapek na oczach, potrafię pisać i o dobrych rzeczach.
      • wschodni_analityk Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 15.05.12, 18:02
        Wredny pieróg obojga płci, zadowolony pracownik centrali a jednocześnie ktoś kto nie chce być z jakiegoś tajnego powodu wiązany z tym, że jest nazywany przedstawicielem Centrali na tym forum, napisał ostatnio, że badanie satysfakcji pracowników nr 2 było na tyle prawdziwe na ile uczciwe były odpowiedzi na pytania w badaniu, a także że branie pod uwagę tych wyników byłoby amatorszczyzną.

        Jak myślisz wredny pierogu po co Nasz Zarząd zdecydował się na to badanie? Jak myślisz wredny pierogu ile to badanie kosztowało?

        :)
        • ukryty_wafel Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 15.05.12, 20:29
          wschodni_analityk napisał(a):


          > Jak myślisz wredny pierogu po co Nasz Zarząd zdecydował się na to badanie? Jak
          > myślisz wredny pierogu ile to badanie kosztowało?
          >
          > :)

          :-) Zaskoczę Cię - nie tylko mnie to nie interesuje, ale do niczego to nie jest mi potrzebne.
          Wiem Beton, jesteś zawiedziony. Ale mimo, iż mi nie uwierzysz w sprawie zadowolenia interesuje mnie tylko jedno, czy ludzie są zadowoleni ze mnie. I wiesz? Wiem, że są.
          Tak więc odpowiedź ostateczna na powyższe pytania brzmi: "NIE MAM ZIELONEGO POJĘCIA".

          :->
      • fig-a75 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 15.05.12, 18:06
        aha. tak sobie właśnie pomyślałam, że Waflu będziesz się "dziwić", że innej lepiej płatnej pracy sobie nie szukałam. oj szukałam, szukałam. i to długo.
        gdy robiłam pewne kursy, rozmawiałam z dwoma doradcami zawodowymi. dziwili się... mam spore doświadczenie, jestem komunikatywna a i prezencję niezłą mam....
        ale nie mam znajomości. i to jest to.
        • ukryty_wafel Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 15.05.12, 20:36
          fig-a75 napisała:


          > ale nie mam znajomości. i to jest to.

          Wiesz - ja też nie mam znajomości. I zmieniałem już pracę wielokrotnie. Bez znajomości. Uwierz w siebie. Przeczytałem to co napisałaś wyżej. To smutne ale w wielu przypadkach powtarzające się. Wiesz, najgorsze jest to, że ja mam jasno wyznaczone cele. Tam w tym co robię jestem dobry. Wiele rzeczy udało się zmienić. Ja nie powiem Ci, kiedy tam gdzie jesteś stanie się lepiej. Nie wiem nawet kim jesteś w realu, w którym Oddziale pracujesz.

          Widzisz. Ja nie jestem przedstawicielem Centrali. Jestem z Centrali i staram się pomóc ludziom tam, gdzie ja coś mogę zrobić. Szczerze Ci współczuję. Ale jak napisałem, musisz uwierzyć w siebie, musisz wykrzesać w sobie więcej woli walki. Inaczej naprawdę niewiele Ci się uda zrobić. Jednak nie nastawiaj się tak, awans nie oznacza, że od razu staniesz się Dyrektorem, czasami awans, to inna komórka, inne zadania, wyższe, nie tylko kierownicze stanowisko.

          Jest mi przykro, że tak się poddałaś. Wiem, że trudno się w takim stanie motywować, ale spróbuj proszę pójść dalej. Uwierz w siebie. Nie w Wafla, ale w siebie.
          I zacznij działać.
          Pozdrawiam
          • a_grafka_2 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 15.05.12, 21:49
            Widzisz, niunia czy niunek, czy jak Ci tam

            Nikt od Ciebie nie wymaga znajomości psychologii...

            ale koleżanka napisała, że nie ma parcia na awans

            Ty zaś napisałaś, że się poddała

            spoko, rozumiem, to nie Twoja działka, ale obrażasz ludzi,może lepiej nie odnoś się do sytuacji, której nie chcesz lub też nie masz czasu rozgryźć bardziej wnikliwie
            <nie jestem Ci wrogiem, przeciwnie,szanuję Cię za odwagę i czas, który poświęcasz nam szaraczkom heheh>
          • fig-a75 Re: Pytanie do wrednego_pieroga. 15.05.12, 22:39
            dzięki za słowa. :)

            ... już w siebie wierzyłam. byłam pełna optymizmu, wiary w przyszłość, wierzyłam w to co umiem i w to, co sobą reprezentuję. trwałam w takim stanie wiele miesięcy, choć nie było jakichkolwiek rezultatów w szukaniu pracy. koleżanki dziwiły się skąd mam tyle siły, zwłaszcza że i osobistą sytuację miałam fatalną. ale rzeczywistość, realia w których żyję walnęły mnie boleśnie w czoło.
            są ludzie, którzy potrafią rozpychać się łokciami w życiu, potrafią iść przebojem i mają najzwyczajniej w życiu farta - a to jest potrzebne, bo sama wiedza nie wystarczy. są tacy, co nie zagrzeją w jednym miejscu pracy dwóch lat... bo szukają nowych wyzwań, czują wtedy adrenalinkę - znam takich.
            a ja jestem spokojnym typkiem, lubię stabilizację. lubię to co robię w pracy, robię to dobrze i chcę trzymać taki poziom. ale widać to nie jest cenione.

            ciągle się łudzę, że ten bank jednak będzie szanował takich jak ja i przestaniemy być tylko cytrynkami do wyciśnięcia. ale w tej mojej nadziei... wiem, że jestem głupia... bo coś takiego nie nastąpi.
            taka jest smutna prawda.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka