Dodaj do ulubionych

coś dla nas czyli życie kundelków;)

14.11.13, 21:56
Maciek, 18 lat pracy w ośmiu bankach, doradca hipoteczny: - Po tylu latach pracy w bankowości wiem, że to najbardziej skundlona branża. Nie liczy się znajomość finansów, ekonomia, ale lojalność i morda w kubeł. Na samym dole drabiny bankowej jest doradca klienta z funkcją kasjera, czyli ladacznica (bo stoi za ladą) albo generalista (bo zajmuje się generalnie wszystkim).


wyborcza.pl/duzyformat/1,127823,14945597,Despera_bankiera__czyli_kto_obraca_naszymi_pieniedzmi.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP
Obserwuj wątek
          • szar_amysz Re: coś dla nas czyli życie kundelków;) 16.11.13, 00:38
            agrafek10 napisał(a):

            > I jakie odczucia po przeczytaniu?

            To może ja napisze o swoich odczuciach..

            ..Moje odczucia po przeczytaniu tego artykułu są bardzo smutne. Smutne, bo bardzo martwi mnie to jak niektórzy doradcy postrzegają samych siebie i swoją pracę. Tak - bardzo ciężką. Ale nie jest to powód by w taki sposób pisać - ja tu widzę właśnie podcinanie gałęzi na której się siedzi, a to jest cytat który tu jest bardzo często kierowany w stronę Centrali.. A uważam, że jest to "podcinanie gałęzi dlatego", że takie właśnie postrzeganie siebie - i takie rozumienie swojej pracy - powoduje ,ze [u]tak[/u] właśnie postrzegają prace sprzedawców - klienci. ... a dziennikarze maja o czym pisać...

            Doradcy (tak - jak tu czytam bardzo często - tutaj na Forum, i jak natykam się na takie właśnie artykuły) - bardzo często nie widza innego sposobu osiąganie celu sprzedażowego - jak tylko po "trupach", często-gęsto nadrabiając "pustą sprzedażą" - sprzedając rachunki ciotkom. wujkom. stryjkom i stryjenkom i teściom po to by je zaraz zamknąć! Ja tylko wciskając klientowi w ramach cross-sellingu- zbędnego dla klienta produktu! ITP! Włos się jeży! Gdzie tutaj widzicie sprzedaż?! Ja jej nie widzę! Taka "sprzedaż" to czysta strata dla banku - zamknięte po chwili rachunki, wściekli klienci, sypiące sie reklamacje, rosnące koszty windykacji i itp. - utrata wizerunku sprzedawców .. Ech.. Jest to kładąca się cieniem - nadszarpnięta reputacja dla wielu, wielu uczciwie i ciężko pracujących sprzedawców...

            Dlatego ten artykuł jest dla mnie taki smutny - godzi w dobre imię moich kolegów i koleżanek sprzedawców - którzy nie myślą o swojej pracy , że jest "skundlona" bo ja szanują, którzy nie są "ladacznicami" i "ladacznikami" - sprzedając bowiem myślą i potrafią zatroszczyć się o potrzeby klienta...
            Pozdrawiam

            Ps.Acha - i to my sami decydujemy o tym, czy nasza praca jest wartościowa i widzimy w niej sens, czy nie....
            • agrafek10 Re: coś dla nas czyli życie kundelków;) 16.11.13, 19:44
              W jakim Ty żyjesz świecie, kobieto?

              Jeśli przez dwa kwartały wykonujesz plan na poziomie 118 % naprawdę się wysilając a potem tajemnicza dłoń podwyższa Ci plany o 58% to jak je wykonasz????

              Wobec takiego postępowania piszesz o szacunku? Piszesz o utracie wizerunku doradcy????

              Ekhhh...szkoda słów :(

              • szar_amysz W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców :) 17.11.13, 00:45
                agrafek10 napisał(a):

                > W jakim Ty żyjesz świecie, kobieto?

                W całkiem narmalnym. Dzisiejszym. :)

                To ja sie dziwie Agrafko, że Ty osoba, któraś tak tu zawsze wspierała swoich kolegów i koleżanki doradców (pamiętam jak mówiłaś to tymoteusza bodajże, żeby się nie poddawał), - nagle walnęłaś doradców takim artykułem.

                A pamiętasz jak mi "sprzedałaś" płytę Kamp? :) To był majstersztyk :) Wyczułaś moje potrzeby muzyczne (nienasycone hehe :)), zainteresowałaś mnie puszczając ich kawałki, spodobały mi się, podrzuciłaś link.. i mnie miałaś :) Pamiętasz jak się martwiłaś, czy mi się płyta (kupiona już) spodobała? I to jest taka sprzedaż o której ja cały czas myślę - podczas której sprzedawca "słucha" klienta, bada jego potrzeby a czasami je wywołuje ;)


                > Jeśli przez dwa kwartały wykonujesz plan na poziomie 118 % naprawdę się wysilaj
                > ąc a potem tajemnicza dłoń podwyższa Ci plany o 58% to jak je wykonasz????


                Dobre pytanie. Ale nie do mnie Agrafko. Tylko do tej niewidzialnej/widzialnej ręki. Ja widzę tutaj kompletny brak komunikacji pomiędzy pracownikami wykonawczymi, a zarządzającymi.
                Czy Ty myślisz, że "takie fikcyjne wykonanie planów" - taka pożal się Boże sprzedaż - nie uderzy w późniejszym czasie w pracownika? Dlaczego - jeżeli pracownik dostaje do wykonania coś co go przerasta - nie pójdzie do przełożonego i nie powie "Proszę mi powiedzieć jak mam to zrobić realnie? " Ja Ci powiem dlaczego - bo nie wierzy w to, że będzie miał komunikację zwrotną. Obawia się też słów, w których przełożony będzie podważał jego kompetencje jako sprzedawcy. Z tego co tutaj czytałam - tak się właśnie często-gęsto dzieje.O tym pisał Zadowolony i Prezes. I Dragomir - o ile dobrze pamiętam. O takim właśnie "zlewaniu" i pożal się Boże "zarządzaniu...

                Nie ma tutaj zrozumienia, że takie zarządzanie - właśnie prowadzi do tego, iż pracownik będzie szukał rozwiązań swojego problemu (czytaj - jak wykonać plan, ten oczekiwany przez szefa) na własną rękę takimi właśnie metodami jak: "pusta sprzedaż (bo jeśli ciocia wujek i siostra korzystają aktywnie z konta to super - fatalnie jest wtedy kiedy jest zakładany ROR i zaraz zamykany), albo wciskanie klientom produktów których oni nie chcą, nie potrzebują i zaraz wściekli wrócą z awanturą do Oddziału, z reklamacjami i żalem że zostali "naciągnieci".

                To się świetnie przekłada na to jaka jest reakcja na wpisy Wafla. To jest niemalże identyczne z komunikacja przełożony-pracownik. On - jako ta "niedosiężna Centrala" z góry już jest przekreślony jako osoba, która nic "nie kumie" i nic nie rozumie. Nie czyta się tego co on pisze - zakłada się z góry - a co on ma tam do powiedzenia? On przecież jest z tej Centrali która nic nie robi, tylko się op...la, wymyśla bzdurne tabelki itp... ale tak naprawdę na niczym się nie zna. Może i tak jest często traktowany jest przełożony?? Z góry? Już jako ktoś kto nie zrozumie pracownika (jego problem) oleje, tylko się op.. la, i nic innego nie robi tylko kontroluje i wymaga..No i przy takim podejściu komunikacji brak - bo jest tworzona jakaś bzdurna bariera niezrozumienia..
                Tak ja to widzę - patrząc z boku, już nie pracownik Oddziału i Banku.

                Zadaj to pytanie Agrafko swojemu przełożonemu, a jak usłyszysz " Pani mnie się pyta? Przecież to Pani jest od sprzedaży - to może powiedz "Tak - ja jestem od sprzedaży, ale to Pan jest od tego bym realnie ją realizowała". Bo nie chodzi w sprzedaży o to by pracownik był postawiony pod "nierealna" sprzedażą czy "zafałszowaną ścianą" sprzedaży, by klienci wściekli odchodzili z Banku, by dobrzy fachowcy się zwalniali... Bo to nie przynosi korzyści Bankowi - ale na dłuższą metę same, same straty.. Taki artykuł to również strata (ta wizerunkowa) , bo godzi w image sprzedawców.

                > Wobec takiego postępowania piszesz o szacunku?

                Takie postępowanie o którym piszesz wiesz dobrze, że mi się nie podoba. Ja pisze o czymś zupełnie innym - tym, że sprzedawca - to nie jest kundel czy ladacznica - to jest człowiek i pamietając o tym powinien o swoje człowieczeństwo zawalczyć. Groźba, że wobec powyższego postępowania straci pracę?? Dla mnie jest śmieszna. Stracić pracę może i owszem ale jak wyjdzie na jaw to, że jego 200% wyrobionego planu - to zwykła fikcja. I wtedy co powie?Tak robiłem bo nie miałem komunikacji z przełożonym?? Bo mi kazał??

                Piszesz o utracie wizerunku dora
                > dcy????

                Tak - jak można pozwolić by w ogóle w ten sposób mówiono o Was sprzedawcach?? Jak w tym artykule i niektórych komentarzach poniżej?? Że "naciągacie klientów", że jesteście "kundlami"?? Jak można pozwolić na takie określenie Waszej ciężkiej pracy?

                > Ekhhh...szkoda słów :(

                Czemu?? O tym trzeba rozmawiać właśnie. O tym właśnie...

                Pozdrawiam :)
                • agrafek10 Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 17.11.13, 14:40
                  szar_amysz napisała:

                  > To ja sie dziwie Agrafko, że Ty osoba, któraś tak tu zawsze wspierała swoich ko
                  > legów i koleżanki doradców (pamiętam jak mówiłaś to tymoteusza bodajże, żeby si
                  > ę nie poddawał), - nagle walnęłaś doradców takim artykułem.

                  Jeśli wspierałam a teraz czuję się oszukana to o czymś świadczy, prawda?

                  I niekoniecznie o tym że po 18 latach pracy w tej firmie przestało mi zależeć....

                  Dawno, dawno temu robiono w firmie badania nad naszą osobowością. Wynikało z nich że zaliczam się do grupy pracowników, którzy serce oddadzą pracodawcy.I wiele wybaczą i dużo dla firmy poświęcą.

                  Do czasu, kiedy dojdą do wniosku że ktoś zrobił sobie z nich żarty .

                  Do czasu, gdy okaże się że ktoś ich oszukuje i wykorzystuje.....

                  Dlatego w przyszłym roku zamierzam........





                  • szar_amysz Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 18.11.13, 08:30
                    szar_amysz napisała:

                    >> To ja sie dziwie Agrafko, że Ty osoba, któraś tak tu zawsze wspierała swoich ko
                    >> legów i koleżanki doradców (pamiętam jak mówiłaś to tymoteusza bodajże, żeby si
                    >> ę nie poddawał), - nagle walnęłaś doradców takim artykułem.

                    Odpiszę Ci na Agrafko na dwa posty wspólnie - dobrze?

                    >Jeśli wspierałam a teraz czuję się oszukana to o czymś świadczy, prawda?
                    Taak..

                    >To przestań się dziwić i zacznij wyciągać wnioski......

                    Wnioski mówisz....

                    >Sądzisz że łatwo jest pogodzić się z draństwem?
                    Nie - nie sądzę. Z draństwem nie wolno się godzić

                    >I niekoniecznie o tym że po 18 latach pracy w tej firmie przestało mi zależeć....

                    Wiem, bo trudno mi to sobie wyobrazić...

                    >Dawno, dawno temu robiono w firmie badania nad naszą osobowością. >Wynikało z nich że zaliczam się do grupy pracowników, którzy serce >oddadzą pracodawcy.I wiele wybaczą i dużo dla firmy poświęcą.

                    Wierzę Ci. To jest tutaj widoczne. We wszystkich 10 szpileczkach.

                    >Do czasu, kiedy dojdą do wniosku że ktoś zrobił sobie z nich żarty. .
                    Ooo.. Trudno mi też sobie to wyobrazić, że ktoś robi sobie z Ciebie żarty.

                    Do czasu, gdy okaże się że ktoś ich oszukuje i wykorzystuje.....
                    <bez komentarza - bo to oczywiste>

                    >Dlatego w przyszłym roku zamierzam........

                    OOO!! Czyżbyś miała na myśli.........
                • agrafek10 Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 17.11.13, 14:49
                  szar_amysz napisała:


                  > To ja sie dziwie Agrafko, że Ty osoba, któraś tak tu zawsze wspierała swoich ko
                  > legów i koleżanki doradców (pamiętam jak mówiłaś to tymoteusza bodajże, żeby si
                  > ę nie poddawał), - nagle walnęłaś doradców takim artykułem.

                  To przestań się dziwić i zacznij wyciągać wnioski......

                  Sądzisz że łatwo jest pogodzić się z draństwem?

                  Mnie nie i dlatego w przyszłym roku zamierzam.......
                  • skuter44 Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 17.11.13, 15:24
                    Setki tysięcy ludzi wytrzymuje, przyzwyczaja się do pracy w skrajnie trudnych warunkach, przy
                    niskich płacach , przy braku profesjonalizmu przełożonych i kultury organizacyjnej całej korporacji.[b] Jaki wniosek - wytrwać, przyzwyczaić się, olewać idiotyczne polecenia. Nie dać się ogłupić, poniżać, zwolnić.[/b]. Tylko dlatego, że gdzie indziej jest podobnie... a żyć z pracy najemnej trzeba... jeśli nie można pracować na swój rachunek. :)
                    • barbapapa003 Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 17.11.13, 21:44
                      skuter44 napisał:

                      > Setki tysięcy ludzi wytrzymuje, przyzwyczaja się do pracy w skrajnie trudnych w
                      > arunkach, przy
                      > niskich płacach , przy braku profesjonalizmu przełożonych i kultury organizacyj
                      > nej całej korporacji.

                      Przed 1989 też wielu wytrzymywało i przyzwyczajało się bo myślało, że nie można inaczej. Mylili się.

                      > Jaki wniosek - wytrwać, przyzwyczaić się, olewać idiot
                      > yczne polecenia

                      Na szczęście wtedy nie wszyscy chcieli się przyzwyczajać. Skuter trzeba walczyć i zmieniać rzeczywistość. Życie mamy tylko jedno ;)
                      • skuter44 Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 18.11.13, 06:40
                        Barbapapa003 pisze : "Skuter trzeba walczyć i zmieniać rzeczywistość. Życie mamy tylko jedno."
                        [u]Jestem za mądrym sposobem walki[/u]. Dostosowanym do możliwości aktualnego prawa. Działaniem powszechnym i udokumentowanymi argumentami. Inaczej to będzie "gorący zapał".

                        Porównanie obecnej sytuacji pracowników z sytuacją w 1989 roku, sytuacją narodu zniewolonego nie jest dobrym przykładem do wezwania o zmianę rzeczywistości.
                        Wtedy była praca za nędzne płace przy pustych pólkach sklepowych i totalitarnych, obcych władzach, przy zamkniętej kurtynie i cenzurze.
                        Teraz rządzi rynek (pieniądz), tzw. demokracja i jest wolność słowa. Winowajców niesprawiedliwości społecznej, powszechnej biedy i wielkiego zróżnicowania społecznego
                        jest więc wielu. A jak nie masz konkretnego przeciwnika to trudno jest podejmować skuteczną walkę ze złem. Nawet na przykładzie, tu dyskutowanym, jako winowajców wymienia się - przełożonych, pracodawcę, maksymalizację zysku, rynek pracy, związki zawodowe, brak kompetencji zarządzających bankiem,....

                        (ksiądz wini pana a pan księdza a nam prostym zawsze nędza
                        • barbapapa003 Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 18.11.13, 10:06
                          skuter44 napisał:

                          > Porównanie obecnej sytuacji pracowników z sytuacją w 1989 roku, sytuacją narodu
                          > zniewolonego nie jest dobrym przykładem do wezwania o zmianę rzeczywistości

                          Porównywałem postawę ludzi a nie sytuację. Poza tym wtedy było trudniej i zagrożenie większe a jednak byli tacy co szli pod prad i dzieki nim doszło do zmian. Nie dzięki tym co siedzieli cicho.
                          Tym bardziej teraz kiedy nie ma cenzury należy walczyć o prawa pracowników. Ujawniać patologie i absurdy. Przeciwnicy są znani i da się z tym walczyć szczególnie jak jest internet. Teraz jedna osoba może zniszczyć reputację firmy jak dobrze zadziała ;) Dlatego firma musi być "czysta", jak nie jest trzeba o tym pisać.
                          Rynek rządzi? Na zachodzie Europy też rządzi ale różnicę chyba widać? Skąd różnica? Bo ludzie to sobie wywalczyli w czasie kiedy my mieliśmy socjalizm. Musimy nadrobić szybko stracony czas.
                  • szar_amysz Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 18.11.13, 01:42
                    agrafek10 napisał(a):

                    > Oszukujesz, Myszko

                    Tak?? A w czym??

                    > zrzucasz winę na moich szefów

                    Troszke odchodzimy od tego artykułu, który mnie tak poruszył ale to nic :)

                    Nie Agrafko.
                    Nie zrzucam winy na szefów. Ja zrzucam winę na relację a raczej komunikację, która jak tu widzę gdzieniegdzie szwankuje. Cóż szef może zrobić jak nie wie o problemach swojego pracownika, bo ten mu o nich nie powie? Bo się na przykład boi? No nic. Sam się raczej nie domyśli. To samo mam na myśli mówiąc o szefie szefa i szefie szefa szefa i szefie szefa szefa szefa... Czyli o zarządzaniu pionowym. Gdzieś tam w strukturze komunikacja się rwie... Informacja jest niepełna, przekłamana albo jej nie ma wcale. I komunikacja. Gdyby tak nie było - to plany byłyby realne, nałożone na Oddział zgodnie z jego otoczeniem i możliwościami.

                    ja akurat mam szefów w porzo

                    To super :) to jest bardzo ważne mieć szefów w porzo :)

                    > sami byli zaskoczeni zwyżką planów
                    A zapytali o to? Przedstawili gdzieś wyżej fakt, że to nierealne plany? Bo np. taką ilością ludzi jaką mają nie zrobią tego? Albo taką, że bezpośredni otoczenie już jest nasycone? Obliczyli jaki jest realny plan? A jaki nierealny? I dlaczego?
                    Wiesz Agrafko.. ja jestem daleka zrzucania winy na kogokolwiek kogokolwiek ale też wiem, że na przykład są i tacy sprzedawcy dla których każdy plan będzie nierealny.. Bo się po prostu nie nadają na sprzedawców i będą mówić - nie da się.. Przykra - ale prawda. I żebyś nie pomyślała, że mówię o Tobie.

                    > mam ich atakować za coś na co nie mają wpływu?????

                    Nikt nie mówi o atakowaniu. Atak zazwyczaj nic nie daje. Na pewne rzeczy nie ma sie wpływu fakt, ale na pewne ma - wystarczy spróbować.

                    > na radosną tfórczość (błąd zamierzony) kogoś??????

                    Może to trzeba powiedzieć w realnym świecie, a nie tutaj? "Wasze plany to radosna twórczosć" - ale żeby móc powiedzieć coś takiego trzeba mieć w ręku twarde na to argumenty. Mówić faktami, dowodami - anie rzucać się i płakać - nierealne plany - bo .. no bo co?? Dlaczego nierealne?? Bo ludzie nie dają rady? Jeśli tak, to trzeba się przyjrzeć ludziom, którzy pracują przy sprzedaży. I nie wrzeszczeć na nich tylko pogadać - po ludzku. ..A czasem potrzebne są zmiany, czasem bolesne. Tak.

                    > no właśnie, kogo?

                    Własnie kogo?????

                    > na jawne draństwo?jak można żądać wykonania planu podwyższonego o 50%

                    Można żądać. Można żądać i 100% i więcej. Tylko realnie. W oparciu o analizy otoczenia rynku danego Oddziału.

                    głupota?u
                    > kryty cel żeby pozbyć się menedżerów, którzy cieszą się zaufaniem załogi? i któ
                    > rzy sami są bezradni?

                    Pozbywanie się dobrych menadzerów to jest totalna głupota.Takich co mają kontakt z załogą znają swoich ludzi od "podszewki", potrafią mądrze zarządzać , dobrze motywować (nie mylić! z szantażami, zastraszaniem, wrzeszczeniem i "gnojeniem) osiągać dobre wyniki dzieki swojemu zespołowi, taki co zna swój lokalny rynek, taki co "mówi" dowodami i faktami .. Taki menadzer to skarb. I zysk dla Banku. I tacy raczej nie są zazwyczaj bezradni.

                    > pamiętam idiotyczną rywalizację szefów Rod-ów w ubiegłym kwartale - 130%, a ja
                    > deklaruję 140%, ja obiecuję 150% !!!

                    No, jeśli wzięli liczby z sufitu, nieadekwatne do realiów - to jest to idiotyczne faktycznie. Jeśli te liczby miały pokrycie - to zupełnie inna rozmowa. Bo można obiecać nawet 300% .. i zrealizować. Po trupach. Różnego rodzaju wtedy są to "trupy"... Ale to się źle kończy. Dużo by gadać o tym.

                    > niektórzy poprzednio niedoszacowani wyrobili te swoje obietnice - dla nich to p
                    > ikuś obecne 100%

                    Tak? Jeżeli osiągają to nierealnie szantażując i strasząc - to patrz wyżej.
                    Jeżeli wcześniej niedoszacowali możliwości a one są - chwała im.

                    > poszkodowano oddziały które maja trudny rynek i które ciężkim wysiłkiem zrobiły
                    > trochę ponad 100%

                    Porównując się tak - to bezsens jest. Wiadomo, że każdy Oddział ma inne otoczenie, inny lokalny rynek sprzedaży. Myślę, że taka nierówna konkurencja (trudny rynek, mały Oddział z większym Oddziałem o lepszym rynku) nie jest sprawiedliwa. Jeśli konkurują Oddziały o podobnym otoczeniu - wtedy cos można o tym powiedzieć dopiero.
                    >


                    > a teraz wmawia się pracownikom tychże,że są do d>>y

                    Ajć!! Nic tak bardzo nie demotywuje jak właśnie takie słowa w stronę pracownika. Wmawianie im tego powoduje, że zaczynaja w to wierzyć i maleje ich zdolność np. do realizowania planów.

                    Pozdrawiam
                    • barbapapa003 Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 18.11.13, 11:55
                      szar_amysz napisała:

                      > [b]Cóż szef może zrobić[/b] jak nie wie o pr
                      > oblemach swojego pracownika, bo ten mu o nich nie powie? Bo się na przykład boi
                      > ? No nic. [b]Sam się raczej nie domyśli[/b].

                      [b]Zwolnić się[/b] bo się do tej roboty nie nadaje. Akurat "rozmowy" o sprzedaży to z tego co wiem codzienny rytuał. Jak myślisz czy szef widzi jaka jest sprzedaż czy musi się tego domyślać? Widzi oczywiście. Jak idzie źle to co ma zrobić? Domyślać się? Zapytać oczywiście. Jak zapyta to co robi pracownik? Ucieka z gabinetu? Mówi, że to olewa? Że mu się nie chce? [b]A może jednak mówi o trudnościach[/b]? Przecież tego, że występują ukryć się nie da.
                      Piszesz, że nie mówi bo się boi? Przecież zapytany musi odpowiedzieć. Powie, że wszystko jest OK jak widać, że nie jest? No i dlaczego się boi? Jak się boi to też wina przełożonego.
                      To co powyżej możemy odnieść teraz do coraz wyższych stopni władzy aż do Centrali.

                      > Informacja jest niepełna,
                      > przekłamana albo jej nie ma wcale. I komunikacja. Gdyby tak nie było - to plany
                      > byłyby realne, nałożone na Oddział zgodnie z jego otoczeniem i możliwościami.

                      Komunikacja zależy w tym wypadku od tego czy przełożeni zadają pytania i słuchają odpowiedzi, potem co z tymi odpowiedziami robią. Niestety najczęściej przerzucają winę na pracowników sprzedaży bo tak najłatwiej. Plany zmienią? To by oznaczało przyznanie, że przesadzili albo wymyślili produkt którego nikt nie chce. Za duże ryzyko ;)

                      > Ajć!! Nic tak bardzo nie demotywuje jak właśnie takie słowa w stronę pracownik
                      > a. Wmawianie im tego powoduje, że zaczynaja w to wierzyć

                      No to pozwól, że zacytuję Twoje słowa do pracownika tylko z tego wpisu:

                      > ale też wiem, że na przykład są i tacy sprzedawcy dla których każdy plan będzie nie
                      > realny.. [b]Bo się po prostu nie nadają na sprzedawców[/b] i będą mówić - nie da się..
                      > Przykra - ale prawda.

                      > Bo ludzie nie dają rady? Jeśli ta
                      > k, to [b]trzeba się przyjrzeć ludziom, którzy pracują przy sprzedaży[/b]. I nie wrzesz
                      > czeć na nich tylko pogadać - po ludzku. ..[b]A czasem potrzebne są zmiany, czasem
                      > bolesne[/b]

                      A może tak samo trzeba przyjrzeć się ludziom w Centrali? Tym co nie potrafią zapytać i co ważniejsze wysłuchać odpowiedzi. Tym co zatrudniają innych podobnych do siebie? Równie bezradnych i niedomyślnych? Takich co skamlą na forach, że pracownicy im nic nie mówią? Takie płacze są żenujące. To świadczy o tym, że nie potrafią pytać, że "system łączności" jest zły. Do roboty Centralo, do roboty ;)
                    • agrafek10 Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 20.11.13, 22:29
                      szar_amysz napisała:
                      Gdzieś tam w strukturze komunikacja się rwie... Informacja jest niepełna,
                      > przekłamana albo jej nie ma wcale. I komunikacja. Gdyby tak nie było - to plany
                      > byłyby realne, nałożone na Oddział zgodnie z jego otoczeniem i możliwościami.

                      TY serio sądzisz że oddziały mają cokolwiek do powiedzenia w kwestii wysokości planów?

                      ;)))))))))))

                    • agrafek10 Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 20.11.13, 22:36
                      szar_amysz napisała:


                      > Wiesz Agrafko.. ja jestem daleka zrzucania winy na kogokolwiek kogokolwiek ale
                      > też wiem, że na przykład są i tacy sprzedawcy dla których każdy plan będzie nie
                      > realny.. Bo się po prostu nie nadają na sprzedawców i będą mówić - nie da się..
                      > Przykra - ale prawda. I żebyś nie pomyślała, że mówię o Tobie.

                      No-tutaj pojechałaś;))))))))))))

                      Przez kilka, kilkanaście lat nadawali się na sprzedawców i nagle przestali.......W ostatnim kwartale 2 osoby nie poradziły sobie z planami a teraz 15. Czary jakieś ;)




                • barbapapa003 Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 17.11.13, 21:30
                  szar_amysz napisała:

                  > To ja sie dziwie Agrafko, że Ty osoba, któraś tak tu zawsze wspierała swoich ko
                  > legów i koleżanki doradców (pamiętam jak mówiłaś to tymoteusza bodajże, żeby si
                  > ę nie poddawał), - [b]nagle walnęłaś doradców takim artykułem[/b]

                  Artykuł nie atakuje doradców. Tym bardziej [b]nie robi tego Agrafka[/b] co w niedopuszczalny sposób sugerujesz. "Walenie" w doradców jest wyłącznie wytworem Twojej wyobraźni i niech tam pozostanie...

                  > A pamiętasz jak mi "sprzedałaś" płytę Kamp? :) To był majstersztyk :) Wyczułaś
                  > moje potrzeby muzyczne (nienasycone hehe :)), zainteresowałaś mnie puszczając i
                  > ch kawałki, spodobały mi się, podrzuciłaś link.. i mnie miałaś :) Pamiętasz jak
                  > się martwiłaś, czy mi się płyta (kupiona już) spodobała? [b]I to jest taka sprzed
                  > aż o której ja cały czas myślę - podczas której sprzedawca "słucha" klienta[/b], ba
                  > da jego potrzeby a[b] czasami je wywołuje[/b] ;

                  Tylko, że taka sprzedaż jest w banku niemożliwa. [b]Uniemożliwiają to plany[/b]. Wyobraź sobie, że Agrafka dostaje plan na sprzedaż płyty jakiejś zapomnianej "gwiazdki" italo disco tu na forum w ilości 60 sztuk. Nikt tu nawet tego patykiem nie tknie i nawet 60-ciu ludzi nie zbierzesz. [b]Nie ma mowy o wyczuwaniu potrzeb i zainteresowaniu przez sprzedawcę[/b] bo ktoś to zrobił wcześniej i zrobił to źle. Potem narzucił to sprzedawcom w dodatku w absurdalnej ilości. Sprzedawca nie ma szans. Pozostaje mu "[b]wywołać potrzebę[/b]" Jak wywołać potrzebę jak nikt tego nie chce? Poprosić rodzinę żeby wzięli bo jak nie to go zwolnią...

                  > Ja widzę tutaj kompletny brak komunikacji pomiędzy pracownikami wykonawczymi, a
                  > zarządzającymi.

                  To niech zarządzający ją poprawią, to ich zadanie.

                  > Zadaj to pytanie Agrafko swojemu przełożonemu, a jak usłyszysz " Pani mnie się
                  > pyta? Przecież to Pani jest od sprzedaży - to może powiedz "Tak - ja jestem od
                  > sprzedaży, ale to Pan jest od tego bym realnie ją realizowała

                  Dostanie "kołcza" albo plan naprawczy i to będzie początek końca. Przełożony będzie kryty.

                  > Groźba, że wobec powyższego postępowania straci pracę?? Dla mnie jest śmi
                  > eszna. [b]Stracić pracę może i owszem[/b]

                  Może i owszem. Tym można podsumować Twoją poradę.

                  > ale jak wyjdzie na jaw to, że jego 200% wyro
                  > bionego planu - to zwykła fikcja. I wtedy co powie?

                  Zakładanie rachunków rodzinie a tym bardziej pracownikom innych banków nie jest przestępstwem. Nic nie będzie musiał mówić i nikogo nie będzie to interesowało.

                  > To się świetnie przekłada na to jaka jest reakcja na wpisy Wafla

                  Czyli jak zwykle chodzi o obronę Wafla. To OT więc nie będę się wypowiadał.
                  • szar_amysz Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 18.11.13, 07:39
                    barbapapa003 napisał:

                    >> To ja sie dziwie Agrafko, że Ty osoba, któraś tak tu zawsze wspierała swoich ko
                    > >legów i koleżanki doradców (pamiętam jak mówiłaś to tymoteusza bodajże, żeby si
                    >> ę nie poddawał), - nagle walnęłaś doradców takim artykułem

                    >Artykuł nie atakuje doradców. Tym bardziej nie robi tego Agrafka co w niedopuszczalny >sposób sugerujesz. "Walenie" w doradców jest wyłącznie wytworem Twojej wyobraźni i niech tam pozostanie...

                    Artykuł ten godzi w branżę sprzedawców (nazywając ją np. najbardziej "skundloną branżą") a więc i w sprzedawców - w ludzi, którzy tą pracę wykonują.

                    >Tylko, że taka sprzedaż jest w banku niemożliwa. Uniemożliwiają to plany. Wyobraź sobie, >że Agrafka dostaje plan na sprzedaż płyty jakiejś zapomnianej "gwiazdki" italo disco tu na >forum w ilości 60 sztuk. Nikt tu nawet tego patykiem nie tknie i nawet 60-ciu ludzi nie >zbierzesz. Nie ma mowy o wyczuwaniu potrzeb i zainteresowaniu przez sprzedawcę bo ktoś t>o zrobił wcześniej i zrobił to źle. Potem narzucił to sprzedawcom w dodatku w absurdalnej ilości. Sprzedawca nie ma szans. Pozostaje mu "wywołać potrzebę" Jak wywołać potrzebę jak nikt tego nie chce? Poprosić rodzinę żeby wzięli bo jak nie to go zwolnią...


                    Pierwsze słyszę, żeby plany uniemożliwiały sprzedaż :) Plany tą sprzedaż systematyzują :)
                    Myślisz o realności?? Ależ jest to wypadkowa tak wielu czynników, że tutaj nam by brakło czasu (mi napewno :)), żeby to obgadać. Popatrz - dla Ciebie jakaś gwiazda może być i zapomniana - owszem, ale dla wielu ludzi ta sama piosenkarka - to nadal jest gwiazdą, ulubioną nutą disco i by duszę oddali za jej płyty ;) I wystarczy dotrzeć do tych ludzi, poszukać ich :) Ja nie twierdzę, żę będzie to "bułka z masłem" (sprzedaż to ciężki kawał chleba)- ale nie "unicestwiałabym" wielu fanów muzyki disco polo ;) A może fani italo disco też polubiliby disco polo ?? Skad wiadomo jeśli nie przedstawisz jakiegoś kawałka?? A fani euro disco?? No i patrz - to już całkiem spora grupa ludzi :)
                    A uwierz - wiele osób patykiem by nie tknęło IM albo Acceptu ;) ale to na marginesie dyskusji :)

                    > >Ja widzę tutaj kompletny brak komunikacji pomiędzy pracownikami wykonawczymi, a
                    > >zarządzającymi.

                    >To niech zarządzający ją poprawią, to ich zadanie.

                    Nie - to jest zadanie dla obydwu stron. Co z tego, że szef chce a pracownik nie? Albo na odwrót?? Pracownik chce a szef ma to w d..??


                    >>> pyta? Przecież to Pani jest od sprzedaży - to może powiedz "Tak - ja jestem od
                    >> sprzedaży, ale to Pan jest od tego bym realnie ją realizowała

                    >Dostanie "kołcza" albo plan naprawczy i to będzie początek końca. Przełożony będzie kryty.

                    Plan naprawczy?? Dwie z moich koleżanek miały i potem wróciły do Oddziału. Pracują nadal.

                    "Skołczować" można każdego, tylko po co? Jeśli pracownik zakłada, że szef go "pośle dalej", a ten wysyła go na "skołczowanie" (nie mylić z coachingiem i narzędziami coachingu) to tutaj cos jest nie tak - z komunikacja z pewnoscia ;). Pewnie, można odbijać piłeczkę, ale to wcąż ten sam wózek i urywanie sobie kółek nawzajem mija się trochę z celem. Pisze właśnie o tym, zęby obie strony wzięły za to odpowiedzialność, bo szukanie winnych: wytykanie "on powinien", "on będzie kryty" do niczego nie prowadzi. Lepiej poszukać rozwiązania problemu .. przynajmniej tak myślę :)



                    >> ale jak wyjdzie na jaw to, że jego 200% wyro
                    > >bionego planu - to zwykła fikcja. I wtedy co powie?

                    >Zakładanie rachunków rodzinie a tym bardziej pracownikom innych banków nie jest >przestępstwem. Nic nie będzie musiał mówić i nikogo nie będzie to interesowało.

                    Gdzie napisałąm , że to przestępstwo? Powiedziałam wyraźnie - jeśli rodzina używa sprzedanych produktów?? Super!! Znajomi?? Super!! Znajomi znajomych?? Super! Problem zaczyna się gdy produkty te "są martwe" slbo wracają "wściekłościa" tych którym są niepotrzebne/chybione.


                    > To się świetnie przekłada na to jaka jest reakcja na wpisy Wafla

                    Czyli jak zwykle chodzi o obronę Wafla. To OT więc nie będę się wypowiadał.

                    :D Wpisów Wafla nie trzeba bronić - one bronią się same :D

                    Pozdrawiam :)
                    • barbapapa003 Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 18.11.13, 11:05
                      szar_amysz napisała:

                      > Artykuł ten godzi w branżę sprzedawców (nazywając ją np. najbardziej "skundloną
                      > branżą") a więc i w sprzedawców - w ludzi, którzy tą pracę wykonują.

                      "[b]Nie liczy się znajomość finansów, ekonomia[/b], ale lojalność i morda w kubeł.[b]Na samym dole drabiny bankowej jest doradca klienta z funkcją kasjera[/b]"

                      "[b]Traktowani są gorzej niż sprzątaczka. Ladacznice zawsze pierwsze idą na bruk[/b]."

                      "[b]wykształcenie średnie wystarczy[/b]. [b]Dwa tygodnie szkolenia i zaczynają pracę[/b], po jakimś czasie robią coraz ważniejsze rzeczy.

                      "Nie da się tego zrobić na klientach, którzy przychodzą do placówki. Musisz umawiać spotkania. [b]Często po pracy, a nadgodzin nie płacą[/b]."

                      "Szefowie założyli sobie, że zrobią kilkadziesiąt tysięcy ROR-ów, [b]żeby wyprzedzić konkurencję - chyba w rankingu "Newsweeka"[/b].

                      Żeby było wiadomo o czym piszemy... To co pogrubiłem nie zależy od sprzedawców. To jest o decyzjach i wymaganiach [b]przełożonych[/b] i to najwyższego szczebla. To o nich jest artykuł.

                      > Pierwsze słyszę, żeby plany uniemożliwiały sprzedaż :) Plany tą sprzedaż system
                      > atyzują :)

                      Bo źle słuchasz. Napisałem, że uniemożliwiają [b]taką sprzedaż o której piszesz.[/b] I tak jest bo sprzedawca nie może sprzedawać tego co chcą jego klienci jak to jest np. w wielu firmach MLM tylko ma to narzucone. Nie wybiera produktu dla klienta tylko musi znaleźć klienta na produkt.

                      > dla wielu ludzi ta sama piosenkarka -
                      > to nadal jest gwiazdą, ulubioną nutą disco i by duszę oddali za jej płyty ;)

                      Nie fantazjuj. Masz wykonać plan. Na [b]tym forum znaleźć 60-ciu [/b]fanów italo disco. I nie chcę słyszeć, że się nie da... ;)

                      > Nie - to jest zadanie dla obydwu stron. Co z tego, że szef chce a pracownik nie?

                      Jak szef o pracę pyta to pracownik ma obowiązek odpowiedzieć. Odwrotnie to nie działa. To z tego. Przełożony ma kontrolować pracownika. Jak sprzedaż słaba to pytać, i pyta a pracownicy odpowiadają. Tu jest komunikacja. Pytanie co kierownik robi z tą odpowiedzią. Tu jest problem.

                      > Problem zaczyna się gdy produkty te "są martwe" slbo wracają "wściekłościa"
                      > tych którym są niepotrzebne/chybione.

                      Jak wracają to te [b]zaplanowane[/b]. Tam gdzie potrzeby klienta były zbadane a wątpliwości (naprawdę) wyjaśnione zwrotów będzie znacznie mniej albo wcale.
                      Problem? Takie są wymagania zarządzających i planujących. Taki system premiowania wymyślili. Jak prowadzi to do dziwnych sprzedaży to muszą zmienić system. Centralo do roboty... :)

                      > :D Wpisów Wafla nie trzeba bronić - one bronią się same :D

                      Długością...
                      • szar_amysz Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 19.11.13, 10:24
                        barbapapa003 napisał:

                        > szar_amysz napisała:

                        > "Szefowie założyli sobie, że zrobią kilkadziesiąt tysięcy ROR-ów, [b]żeby wyprz
                        > edzić konkurencję - chyba w rankingu "Newsweeka"[/b].
                        >
                        > Żeby było wiadomo o czym piszemy... To co pogrubiłem nie zależy od sprzedawców.
                        > To jest o decyzjach i wymaganiach [b]przełożonych[/b] i to najwyższego szczebl
                        > a. To o nich jest artykuł.

                        I widzisz - to są czyjeś subiektywne oddczucia. Ty tak odebrałeś ten artykuł jak napisałeś - ja inaczej to odebrałam tak jak już napisałam - jako coś co godzi w sprzedawców.
                        Skundlona branża, ladacznica... Tia..Przypominaja mi się słowa mojego kolegi sprzedawcy, który powiedział - cytuję dosłownie" No napisze coś takiego jełop z drugim i nie zastanowi się, że i pisze też o mnie, a ja nie czuję się pomietłuchem, lubię to co robię, sprzedawać obecnie jest cięzko a po czymś takim jeszcze bardziej.."
                        No bo jak sprzedawca tak mówi o swojej pracy ja w tym artykule to jakie ma podejście do swojej pracy, jakie do klienta? - a co myśli przeciętny klient jak przeczyta coś takiego??

                        A w naszym Banku są naprawdę świetni sprzedawcy i nie zasługują oni na miano kundli. Ja mówię właśnie o tym.

                        > > Pierwsze słyszę, żeby plany uniemożliwiały sprzedaż :) Plany tą sprzedaż
                        > system
                        > > atyzują :)
                        >
                        > Bo źle słuchasz. Napisałem, że uniemożliwiają [b]taką sprzedaż o której piszesz
                        > .[/b] I tak jest bo sprzedawca nie może sprzedawać tego co chcą jego klienci ja
                        > k to jest np. w wielu firmach MLM tylko ma to narzucone. Nie wybiera produktu d
                        > la klienta tylko musi znaleźć klienta na produkt.

                        Dobrze słucham. Taką sprzedaż o której mówię nie uniemożliwiają plany - tak ja myslę. Uniemożliwia niektórym ich własne zgubne myślenie - że jak "czegoś nie wcisnę to nie sprzedam" i nie zrobie planu. A do którego sprzedawcy przyjdą klienci - do tego co im nawciska i będą niezadowoleni czy do tego który wyczuje ich potrzeby?? Gwarantuję Ci - że do tego drugiego :)

                        > > dla wielu ludzi ta sama piosenkarka -
                        > > to nadal jest gwiazdą, ulubioną nutą disco i by duszę oddali za jej płyty
                        > ;)
                        >
                        > Nie fantazjuj. Masz wykonać plan. Na [b]tym forum znaleźć 60-ciu [/b]fanów ital
                        > o disco. I nie chcę słyszeć, że się nie da... ;)

                        Dobra :D Na chwilę obecną jest odsłonięc tego utworu 11 863. Zobaczymy ile odsłonięć ( ile forumowiczów zechce w to kliknąć -) będzie jutro o tej samej porze i w jakim procencie udało mi się zrealizować plan. Ok?? ;)

                        Drodzy Forumowicze :) Poniżej jest super piosenka disco :D Przypomina mi słoneczne dni i moje młode lata ;) - dedykuję ją tym wszystkim co lubią ciepiełko i fajne rytmiczne klimaty :D Czy już je czujecie?:)


                        [url=https://www.youtube.com/watch?v=0KaXH5ox1xU]Sandy Marton People From Ibiza[/url]



                        > > Nie - to jest zadanie dla obydwu stron. Co z tego, że szef chce a pracown
                        > ik nie?
                        >
                        > Jak szef o pracę pyta to pracownik ma obowiązek odpowiedzieć. Odwrotnie to nie
                        > działa. To z tego. Przełożony ma kontrolować pracownika. Jak sprzedaż słaba to
                        > pytać, i pyta a pracownicy odpowiadają. Tu jest komunikacja. Pytanie co kierown
                        > ik robi z tą odpowiedzią. Tu jest problem.

                        Tak. Jeśli sprzedaż maleje, to dobrze byłoby przyjrzeć sie dlaczego.. Zapytac, zmotywować, może wskazać jaki błąd jest popełniany i jak można by to zrobić lepiej??


                        > > tych którym są niepotrzebne/chybione.
                        >
                        > Jak wracają to te [b]zaplanowane[/b].

                        Nie zrozumiałąm tego.

                        Tam gdzie potrzeby klienta były zbadane a
                        > wątpliwości (naprawdę) wyjaśnione zwrotów będzie znacznie mniej albo wcale.

                        Jasne :) Sam to mówisz :)

                        > Problem? Takie są wymagania zarządzających i planujących.
                        Taki system premiowan
                        > ia wymyślili. Jak prowadzi to do dziwnych sprzedaży to muszą zmienić system.

                        Nie. Planowanie zarządzanie kontrolowanie jest niezbędne - bez tego "położył" by się każdy biznes. Ważne jest by nie "przedobrzyć".

                        Ce
                        > ntralo do roboty... :)

                        Ooo .. a cóż to za "kfiatuszek"? ;) Jesteś kolejną osobą która twierdzi, że Centrala nic nie robi?? ;)

                        > > :D Wpisów Wafla nie trzeba bronić - one bronią się same :D
                        >
                        > Długością...

                        Nie Kolego - merytorycznością :)
                        Pozdrawiam :)
                        • barbapapa003 Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 19.11.13, 14:59
                          szar_amysz napisała:

                          > I widzisz - to są czyjeś subiektywne oddczucia.

                          Jak Prezes PKO BP głosi, że PKO ma być niekwestionowanym liderem branży to też są subiektywne uczucia? To to samo co z tym "Newsweekiem" i jasno powiedziane. Zamiłowanie faceta do urządzania sobie zawodów sportowych i bicia rekordów powoduje występowanie opisanych w artykule zjawisk.

                          > Skundlona branża, ladacznica...

                          Efekciara...
                          Zauważ, że to "skundlenie" [b]polega m.in. na zatrudnianiu ludzi po 3-letnim liceum, krótkim szkoleniu, na krótkich umowach za małe pieniądze[/b]. Docisną młodego któremu się wydaje, że Pana Boga za nogi złapał i jak myślisz, co z tego wychodzi? Nie zawsze ale często w takiej sytuacji jest im naprawdę wszystko jedno co i komu sprzedają. Etyka? Zapomnij... O tym jest ten artykuł, którego nadal nie rozumiesz. Trzeba atakować tych co za to odpowiadają. Tych co degradują ten zawód a [b]są to zarządzający bankami.[/b] Atakowanie kogoś kto to tylko opisał jest niezbyt rozsądne.

                          > Uniemożliwia niektórym ich własne zgubne myślenie - że jak "czegoś nie w
                          > cisnę to nie sprzedam" i nie zrobie planu

                          Nie czaruj... Jak pytasz ludzi czego potrzebują to działa statystyka. Jak masz plan na depozyty a ludzie chcą kredytów to zadziała prosta matematyka. Zabraknie Ci ludzi. Mało tego zabraknie Ci czasu na szukanie nowych bo zajmiesz się tymi co chcą kredyty. Jak masz plan to musisz proponować to co w planie i unikać jak ognia tego czego tam nie ma albo ma mniejszą wagę. Istnienie planów sprzedażowych powoduje to, że ludzie się dopasowują do systemu.

                          > Zobaczymy ile ods
                          > łonięć ( ile forumowiczów zechce w to kliknąć -) będzie jutro o tej samej porze
                          > i w jakim procencie udało mi się zrealizować plan. Ok?? ;)

                          Nie OK. Odsłona to nie sprzedaż. Chcę tu widzieć 60-ciu fanów italo disco spośród dotychczasowych forumowiczów do końca kwartału. Przypominam, że już środek kwartału i nie idziesz "z upływem czasu". Wyjaśnienie na piśmie tej sytuacji dzisiaj do 16-tej na moim biurku :)

                          > Tak. Jeśli sprzedaż maleje, to dobrze byłoby przyjrzeć sie dlaczego..

                          Nie dobrze by było tylko przełożony [b]ma obowiązek[/b] pytać, wiedzieć i reagować. To samo jego przełożeni. Oni odpowiadają za tę komunikację głową.

                          > Nie. Planowanie zarządzanie kontrolowanie jest niezbędne - bez tego "położył" b
                          > y się każdy biznes.

                          O narzucaniu limitów sprzedaży mowa a nie planowaniu w ogóle. Są firmy gdzie tego nie ma i świetnie sobie radzą. Oczywiście obserwują jak sprzedają się produkty i w zależności od tego planują produkcję i wielkość dostaw, żeby po magazynach nie zalegały.

                          > Jesteś kolejną osobą która twierdzi, że Cen
                          > trala nic nie robi?? ;)

                          Twierdzę, że jeszcze wiele ma do zrobienia.
                          • szar_amysz Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 20.11.13, 13:32
                            barbapapa003 napisał:

                            > szar_amysz napisała:
                            >
                            > > I widzisz - to są czyjeś subiektywne oddczucia.
                            >
                            > Jak Prezes PKO BP głosi, że PKO ma być niekwestionowanym liderem branży to też
                            > są subiektywne uczucia? To to samo co z tym "Newsweekiem" i jasno powiedziane.
                            > Zamiłowanie faceta do urządzania sobie zawodów sportowych i bicia rekordów powo
                            > duje występowanie opisanych w artykule zjawisk.

                            Ani mi w głowie oceniać Pana Prezesa PKO przede wszystkim dlatego, że nie wyobrażam sobie zarządzania tak ogromną korporacją jaką jest Bank. Widzę, że bardzo dużo zrobił dla Banku i dużo przed nim- jak przed kazdym Prezesem firmy.

                            > Efekciara...
                            > Zauważ, że to "skundlenie" [b]polega m.in. na zatrudnianiu ludzi po 3-letnim li
                            > ceum, krótkim szkoleniu, na krótkich umowach za małe pieniądze[/b]. Docisną mło
                            > dego któremu się wydaje, że Pana Boga za nogi złapał i jak myślisz, co z tego w
                            > ychodzi? Nie zawsze ale często w takiej sytuacji jest im naprawdę wszystko jedn
                            > o co i komu sprzedają. Etyka? Zapomnij... O tym jest ten artykuł, którego nadal
                            > nie rozumiesz. Trzeba atakować tych co za to odpowiadają. Tych co degradują te
                            > n zawód a [b]są to zarządzający bankami.[/b] Atakowanie kogoś kto to tylko opis
                            > ał jest niezbyt rozsądne.

                            Już mówiłam - ja ten artykuł odebrałam jak odebrałam - co nie znaczy, że go nie rozumiem. Etyka przy sprzedaży jest konieczna - bez tego nie będzie dobrej sprzedaży - i to też jest tylko moje zdanie. Masz rację "przy młodym narybku". Im warto wpajać zasady etyki, bo są młodzi i "czym za młodu skorupka nasiąknie..." Tendencja rynkowa - to umowy na czas określony czasowe i krótkie, ale nie znaczy to, że duża część młodych ludzi nie zostaje w Banku na innych umowach.

                            > > Uniemożliwia niektórym ich własne zgubne myślenie - że jak "czegoś nie w
                            > > cisnę to nie sprzedam" i nie zrobie planu
                            >
                            > Nie czaruj... Jak pytasz ludzi czego potrzebują to działa statystyka. Jak masz
                            > plan na depozyty a ludzie chcą kredytów to zadziała prosta matematyka. Zabrakni
                            > e Ci ludzi. Mało tego zabraknie Ci czasu na szukanie nowych bo zajmiesz się tym
                            > i co chcą kredyty. Jak masz plan to musisz proponować to co w planie i unikać j
                            > ak ognia tego czego tam nie ma albo ma mniejszą wagę. Istnienie planów sprzedaż
                            > owych powoduje to, że ludzie się dopasowują do systemu.

                            Dlatego sprzedawca to nie łatwy zawód. Jak to mówi moje koleżanki i koledzy "Sprzedawcą się jest w pracy i po pracy". Trzeba być przy tym otwartym na ludzi, oczy mieć "dookoła głowy" - wtedy może nie braknie ludzi i czasu? - tak myślę głośno tylko...

                            > > Zobaczymy ile ods
                            > > łonięć ( ile forumowiczów zechce w to kliknąć -) będzie jutro o tej samej
                            > porze
                            > > i w jakim procencie udało mi się zrealizować plan. Ok?? ;)
                            >
                            > Nie OK.

                            OK. Nie to nie :)

                            Odsłona to nie sprzedaż.
                            Jasne :)
                            Mamy 12 195 odsłon było 11 863. Powiedzmy że 70 odsłon nie dotyczy użytkowników naszego Forum a kolejne 30 się "nie liczy" bo jest już po 13 tej.
                            Zostało 232 odsłony...
                            Chciałabym podziękować tym wszystkim użytkownikom Forum (czytającym i piszącym) którzy kliknęli w ten link :))

                            Chcę tu widzieć 60-ciu fanów italo disco spośr
                            > ód dotychczasowych forumowiczów do końca kwartału. Przypominam, że już środek k
                            > wartału i nie idziesz "z upływem czasu". Wyjaśnienie na piśmie tej sytuacji dzi
                            > siaj do 16-tej na moim biurku :)

                            Nie fantazjuj ;)

                            > > Tak. Jeśli sprzedaż maleje, to dobrze byłoby przyjrzeć sie dlaczego..
                            >
                            > Nie dobrze by było tylko przełożony [b]ma obowiązek[/b] pytać, wiedzieć i reago
                            > wać. To samo jego przełożeni. Oni odpowiadają za tę komunikację głową.

                            Tak. Koniecznie trzeba się przyjrzeć - miało być.

                            > > Nie. Planowanie zarządzanie kontrolowanie jest niezbędne - bez tego "poło
                            > żył" b
                            > > y się każdy biznes.
                            >
                            > O narzucaniu limitów sprzedaży mowa a nie planowaniu w ogóle. Są firmy gdzie te
                            > go nie ma i świetnie sobie radzą. Oczywiście obserwują jak sprzedają się produk
                            > ty i w zależności od tego planują produkcję i wielkość dostaw, żeby po magazyna
                            > ch nie zalegały.

                            Mówimy o Banku - nie znam Banku w których nie ma planów sprzedażowych odgórnie przyznawanych.

                            > > Jesteś kolejną osobą która twierdzi, że Cen
                            > > trala nic nie robi?? ;)
                            >
                            > Twierdzę, że jeszcze wiele ma do zrobienia.

                            Tak - zapewne tak jest. Każda Centrala Banku i firmy ma dużo do zrobienia. Rynek przecież ciągle się zmienia i stawia coraz to nowe wyzwania.
                            Pozdrawiam
                            • barbapapa003 Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 20.11.13, 14:38
                              szar_amysz napisała:

                              > Ani mi w głowie oceniać Pana Prezesa PKO

                              A niby kto ma Go oceniać? Inni prezesi? Właściciele? Ciemny lud ma tylko za********* i siedzieć cicho? To, przynajmniej w moim otoczeniu najgorzej oceniany prezes z kilku ostatnich. Zabranie 1,5 % podwyżki i list tłumaczący dlaczego to już chyba legenda... Nigdy nie widziałem tak przeklinających choć zwykle bardzo spokojnych ludzi.

                              > Etyka przy sprzedaży jest konieczna - bez tego nie będzie dobrej spr
                              > zedaży - i to też jest tylko moje zdanie.

                              Nie jest konieczna. [b]Dobrej sprzedaży [/b]nie będzie ale będzie [b]duża sprzedaż[/b] i realizacja planu. Systemy wymyślone przez centrale premiują i wymagają dużej sprzedaży, nie dobrej.

                              > Masz rację "przy młodym narybku". Im
                              > warto wpajać zasady etyki, bo są młodzi i "czym za młodu skorupka nasiąknie..."

                              Od nich nie wymaga się nawet kierunkowego wykształcenia. Wystarczy zapoznać się z ofertami pracy, również w PKO. Uczą się procedur, metryk, sposobu prowadzenia rozmowy i klepią na pamięć. Nie mam nic przeciwko Nim bo robią dobrze to czego się od nich wymaga ale mam dużo przeciwko tym co dopuszczają tak nieprzygotowanych ludzi do sprzedaży produktów bankowych. Oni powinni być szkoleni przez dobrych kilka miesięcy pod różnymi względami zanim siądą przy ladzie a tymczasem często kończy im się wtedy umowa...

                              > Tendencja rynkowa - to umowy na czas określony czasowe i krótkie

                              I właśnie to powoduje część opisanych zjawisk. To nie żadna tendencja rynkowa tylko chora ambicja i chciwość zarządów i właścicieli. Cierpią na tym wszyscy. Inni bardziej doświadczeni sprzedawcy jak i klienci. Trzeba tylko jasno powiedzieć, że nie są winni temu Ci co to opisują a Ci co podejmują decyzje.

                              > wtedy może nie braknie ludzi i czasu?

                              Czasu zawsze braknie. Zapytaj czy wszyscy sprzedawcy mają np. 2 godziny wolnego od lady żeby mogli wykonać narzucone im telefony? Przy ladzie się nie da bo jest bieżąca obsługa. Jak nie mają to jest to zwykłe łamanie prawa bo są zmuszani do pracy po godzinach bez wynagrodzenia. Również opisane w artykule.

                              > Mówimy o Banku

                              Nieprawda. Napisałaś "każdy biznes"

                              > Mamy 12 195 odsłon było 11 863. Powiedzmy że 70 odsłon nie dotyczy użytkowników
                              > naszego Forum a kolejne 30 się "nie liczy" bo jest już po 13 tej.
                              > Zostało 232 odsłony...

                              Powiedzmy, że nie sprawdziłaś ile jest odsłon w "normalne" dni ;) Ja bym to 70 zmniejszył do 37 ;) Nie wiadomo czy są to unikalni użytkownicy. Tak naprawdę to link klikała pewnie odruchowo większość ludzi np. po to żeby licznik sprawdzić :)
                              Swoją drogą ciekawy sposób żeby (niedoskonale ale jednak) mierzyć liczbę odwiedzających forum :) Dawno to wymyśliłaś? Od dawna badasz liczbę odwiedzin na forum? To chyba Ty założyłaś wątek z muzyką? Uważaj na takie zabawy bo mogą różne teorie powstawać ;)
                              • mistrzciemnosci Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 20.11.13, 14:43
                                barbapapa003 napisał:

                                > Swoją drogą ciekawy sposób żeby (niedoskonale ale jednak) mierzyć liczbę odwied
                                > zających forum :) Dawno to wymyśliłaś? [b]Od dawna badasz liczbę odwiedzin na foru
                                > m[/b]? To chyba Ty założyłaś wątek z muzyką? Uważaj na takie zabawy bo mogą różne t
                                > eorie powstawać ;)

                                Barbie (Barbapapa znaczy się ;)) a już straciłem nadzieję, że nikt na to nie zwróci uwagi ;).
                                Szacunek :)
                              • szar_amysz Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 21.11.13, 08:44
                                barbapapa003 napisał:

                                > szar_amysz napisała:
                                >
                                > > Ani mi w głowie oceniać Pana Prezesa PKO
                                >
                                > A niby kto ma Go oceniać? Inni prezesi? Właściciele? Ciemny lud ma tylko za****
                                > ***** i siedzieć cicho? To, przynajmniej w moim otoczeniu najgorzej oceniany pr
                                > ezes z kilku ostatnich. Zabranie 1,5 % podwyżki i list tłumaczący dlaczego to j
                                > uż chyba legenda... Nigdy nie widziałem tak przeklinających choć zwykle bardzo
                                > spokojnych ludzi.

                                Tak min.właściciele.. No i widzę kolejną "boską" nazwę dla pracowników Banku...
                                Ten Prezes na pewno nie powinien być najgorzej oceniany. Niesamowicie pchnął do przodu rozwój tego Banku, robi kolejne inwestycje..pcha ten "wózek" do przodu. Trafił na nieciekawy czas kryzysu, pewnie musi "odpokutować" za poprzedników.. Wszystkim i tak nie dogodzi. Nie będę i nawet nie chcę się wdawać w dyskusję na temat prezesowania, bo jak powiedziałam, ja nie wyobrażam sobie zarządzać tak ogromną korporacją.

                                > > Etyka przy sprzedaży jest konieczna - bez tego nie będzie dobrej spr
                                > > zedaży - i to też jest tylko moje zdanie.
                                >
                                > Nie jest konieczna. [b]Dobrej sprzedaży [/b]nie będzie ale będzie [b]duża sprze
                                > daż[/b] i realizacja planu. Systemy wymyślone przez centrale premiują i wymagaj
                                > ą dużej sprzedaży, nie dobrej.

                                No i tu nie zgadzamy sie.



                                > > Masz rację "przy młodym narybku". Im
                                > > warto wpajać zasady etyki, bo są młodzi i "czym za młodu skorupka nasiąkn
                                > ie..."
                                >
                                > Od nich nie wymaga się nawet kierunkowego wykształcenia.

                                Kierunkowe wykształcenie to jest jedna z kompetencji pracownika. Równie ważne są inne. I czasami faktycznie przy zatrudnieniu decyduje te "inne" tj. umiejętność pracy w zespole, komunikatywność, elastyczność, łatwość w dostosowaniu się do zmian itd.

                                Uczą się procedur, metryk, sposobu prowadzeni
                                > a rozmowy i klepią na pamięć.

                                To bardzo źle. w chwili stresu formułkę wyklepaną na pamięć łatwo zapomnieć, przekręcić i pogubić się przy rozmowie. Trzeba to zrozumieć.

                                Nie mam nic przeciwko Nim bo robią dobrze to czeg
                                > o się od nich wymaga ale mam dużo przeciwko tym co dopuszczają tak nieprzygotow
                                > anych ludzi do sprzedaży produktów bankowych. Oni powinni być szkoleni przez do
                                > brych kilka miesięcy pod różnymi względami zanim siądą przy ladzie a tymczasem
                                > często kończy im się wtedy umowa...

                                Tak, ja też tak uważam. Kilka miesięcy to dużo - ale minimum miesiąc nowy pracownik powinien być szkolony zanim dopuści się go do samodzielnej pracy. No i szkolący go powinien mieć na to czas.

                                > > Tendencja rynkowa - to umowy na czas określony czasowe i krótkie
                                >
                                > I właśnie to powoduje część opisanych zjawisk. To nie żadna tendencja rynkowa t
                                > ylko chora ambicja i chciwość zarządów i właścicieli. Cierpią na tym wszyscy. I
                                > nni bardziej doświadczeni sprzedawcy jak i klienci. Trzeba tylko jasno powiedzi
                                > eć, że nie są winni temu Ci co to opisują a Ci co podejmują decyzje.

                                Napisałam tendencja, bo i u nas w firmie tak jest. Od pewnego czasu TYLKO takie umowy. Na początek. Potem - to w zależności od współpracy.

                                > > wtedy może nie braknie ludzi i czasu?
                                >
                                > Czasu zawsze braknie. Zapytaj czy wszyscy sprzedawcy mają np. 2 godziny wolnego
                                > od lady żeby mogli wykonać narzucone im telefony? Przy ladzie się nie da bo je
                                > st bieżąca obsługa. Jak nie mają to jest to zwykłe łamanie prawa bo są zmuszani
                                > do pracy po godzinach bez wynagrodzenia. Również opisane w artykule.
                                >
                                Tak, zazwyczaj "bazę" wykonują po godzinach. Które to powinny być rozliczane zgodnie KP.

                                > > Mówimy o Banku
                                >
                                > Nieprawda. Napisałaś "każdy biznes"
                                >
                                Tak, tak napisałam. Przepraszam. Myślałam o Bankach.

                                > > naszego Forum a kolejne 30 się "nie liczy" bo jest już po 13 tej.
                                > > Zostało 232 odsłony...
                                >
                                > Powiedzmy, że nie sprawdziłaś ile jest odsłon w "normalne" dni ;) Ja bym to 70
                                > zmniejszył do 37 ;) Nie wiadomo czy są to unikalni użytkownicy. Tak naprawdę to
                                > link klikała pewnie odruchowo większość ludzi np. po to żeby licznik sprawdzić
                                > :)

                                Pewnie masz rację, bo sama kilkakrotnie klikałam :) Ale to i tak więcej niż 60 ;)

                                > Swoją drogą ciekawy sposób żeby (niedoskonale ale jednak) mierzyć liczbę odwied
                                > zających forum :)

                                ;) Nie myślałam w tych kategoriach podejmując to Twoje wyzwanie ;)

                                Dawno to wymyśliłaś?

                                ;) To Ty wymyśliłeś ;) Teraz :)

                                Od dawna badasz liczbę odwiedzin na foru
                                > m?

                                :D Nie badałąm nic takiego :D

                                To chyba Ty założyłaś wątek z muzyką?

                                :D Nie chyba - ale napewno JA :) Przy watku masz mój nick - nie widzisz?? :D

                                Uważaj na takie zabawy bo mogą różne t
                                > eorie powstawać ;)

                                Tutaj różnego rodzaju teorie nie są mi obce ;) Już widzę, że na wzmiankę o kolejnej Mistrz się zmaterializował ;) hahahaha rozbawiłeś mnie ;))

                                Pozdrawiam :)
                                • barbapapa003 Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 22.11.13, 12:25
                                  szar_amysz napisała:

                                  > Tak min.właściciele.

                                  Min. ?? [b]Między innymi [/b]chyba? ;) Jak [b]między innymi[/b] to nie tylko oni prawda?

                                  > No i widzę kolejną "boską" nazwę dla pracowników Banku...

                                  Mysza Ty nie próbuj na mnie takich sztuczek bo nie tacy próbowali i rady nie dali ;) Ja tak o Nich nie myślę. To Ty odmawiasz pracownikom prawa do oceniania prezesa czyli stawiasz Ich w pozycji takiego "ciemnego luda" co ma robić a nie gadać. Ja tylko wyrażam to prostym językiem bo prosty barbapapa jestem.

                                  > Ten Prezes na pewno nie powinien być najgorzej oceniany. [b]Niesamowicie pchnął do
                                  > przodu rozwój tego Banku[/b]

                                  Tiaaa... Bawiąc się w kapitana łodzi podwodnej, która pamiętamy jak skończyła ;)
                                  Nie powinien? Ty tak sądzisz. Ja słyszałem reakcje wielu ludzi na Jego pisma w których chwalił się sukcesami. Złość, przekleństwa, w najlepszym razie śmiech. Nie zrozumieli Go? To może nie umie tłumaczyć? Ale chyba powinien bo firma to nie tylko wskaźniki ale też ludzie. Trochę ludzi znałem ale nigdy nic dobrego na temat tego prezesa nie usłyszałem. O innych tak.

                                  > Kierunkowe wykształcenie to jest jedna z kompetencji pracownika. [b]Równie ważne s
                                  > ą inne[/b]

                                  Nawet ważniejsze i w tym problem. Wymieniłem je przecież: sprzedadzą wszystko i każdemu nie zadając pytań.

                                  > Kilka miesięcy to dużo - ale minimum miesiąc nowy praco
                                  > wnik powinien być szkolony zanim dopuści się go do samodzielnej pracy

                                  Po miesiącu to może pozwoliłbym kartki kserować i dane do systemu pod nadzorem wprowadzać ;) Sama A...va kiedyś zajmowała 2-3 tygodnie i to było szybkie i ogólne szkolenie. Dochodzą procedury, regulaminy, ochrona danych itd. Po miesiącu to "młodemu" łeb puchnie i zaczyna sobie to powoli porządkować. Przyjdzie klient ze sprawą spadkową albo co gorsze realizować zapis na wypadek śmierci i "młody" do mamy dzwoni ;) Po miesiącu to możesz mieć sprzedawcę, kogoś kogo możesz w miasto z ulotkami puścić ale nie doradcę którego możesz samodzielnie przy ladzie sadzać.

                                  > Tak, [b]zazwyczaj [/b]"bazę" wykonują po godzinach. Które to powinny być rozliczane zg
                                  > odnie KP.

                                  Aż sprawdziłem w SJP
                                  [url=http://sjp.pwn.pl/slownik/2544772/zazwyczaj]zazwyczaj «w większości przypadków»[/url]
                                  To o czym piszesz nie tylko powinno być rozliczane zgodnie z KP. Zgodnie z KP to "wykonywanie bazy" po godzinach nie ma prawa odbywać się "zazwyczaj". [b]Jak odbywa się zazwyczaj to oznacza, że są to tzw. planowane nadgodziny co jest wykroczeniem przeciwko prawom pracownika niezależnie czy za to płacisz czy nie.[/b] Sam fakt występowania tego zazwyczaj oznacza, że w większości przypadków (oddziałów) łamane jest prawo :)
                                  Tu mogę się z Tobą zgodzić :)
                    • ukryty_wafel Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 18.11.13, 07:54
                      dziura_zabita_dechami napisał:

                      > Wszystkie plany są konstruowane pod kątem tego, co bank chce sprzedać a nie pod
                      > kątek ewentualnych potrzeb klientów.

                      I tak i nie. Owszem, Bank ma produkty pod rozne potrzeby Klientow, obecne, przyszłe, etc.
                      Jedne potrzeby sa niezaspokojone, inne sa a inne trzeba pobudzić, bo człowiek czasami nie wie, ze jest cos co by załatwiło jego problemy, i tu jest rola doradcy, ktory moze te potrzeby rozpoznac, pobudzić i zaproponować ich zaspokojenie oferując konkretny produkt.

                      >Jeżeli ktoś pisze o rozpoznawaniu potrzeb , etyce, to chyba nigdy nie stał obok stanowiska >sprzedażowego.

                      Jesli ktos pisze, ze rozpoznawanie potrzeb klienta i etyka nie ma zadnego znaczenia w sprzedazy! to jest marnym sprzedawcą, ktory nie wie nawet! ze wlasnie pokazał, dlaczego ma problemy ze sprzedażą.


                      • barbapapa003 Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 18.11.13, 12:33
                        ukryty_wafel napisał:

                        > Jedne potrzeby sa niezaspokojone, inne sa a[b] inne trzeba pobudzić[/b], bo człowiek c
                        > zasami nie wie, ze jest cos co by załatwiło jego problemy, i tu jest rola dorad
                        > cy, ktory moze te potrzeby rozpoznac, [b]pobudzić [/b]i zaproponować ich zaspokojenie
                        > oferując konkretny produkt.

                        "Pobudzanie potrzeb" szczególnie w przypadku produktów kredytowych nie ma nic wspólnego z etyką. Jak pomyślę o doradcy [b]pobudzającym [/b]potrzebę rodziców chorego dziecka na wzięcie pożyczki to mi się rzy9ać chce. To samo przy [b]pobudzaniu [/b]potrzeb starszych ludzi którym brakuje na leki. To powinno być zabronione, kredyt to nie ciastko z kremem ani odkurzacz to zupełnie inny kaliber.
                        • ukryty_wafel Pobudzanie potrzeb... 18.11.13, 18:59
                          barbapapa003 napisał:

                          >
                          > "Pobudzanie potrzeb" szczególnie w przypadku produktów kredytowych nie ma nic w
                          > spólnego z etyką.

                          Ja twierdze, ze ma wiele wspólnego. Z tego co piszesz widac. Ze mylisz etykę z moralnością. Etyki nie należy mylić z moralnością.

                          >Jak pomyślę o doradcy [b]pobudzającym [/b]potrzebę rodziców c
                          > horego dziecka na wzięcie pożyczki to mi się rzy9ać chce.

                          Mi rowniez. I takie postepowanie jest nieetyczne. Natomiast zachęcanie człowieka by wzial kredyt w Banku zamiast u lichwiarza, jest pobudzeniem potrzeby. I jest zgodne z etyka.


                          >To samo przy [b]pobud
                          > zaniu [/b]potrzeb starszych ludzi którym brakuje na leki.

                          To prawda. Ale jesli emeryta stac na ratę minimalnej wysokości i jest on w stanie spłacać kredyt, ktory nie uniemożliwi mu zakupu leków, wtedy mozna go do tego zachęcić. I jest to etyczne. Nie etyczne jest oszukiwanie go.

                          > To powinno być zabronione,

                          To jest zabronione. Nie tylko w Banku, ale Takze przez prawo:
                          286 § l k.k. jest niekorzystne rozporządzanie mieniem w celu osiągnięcia przez ... na doprowadzenia innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem ... Jeżeli jakaś osoba nakłania kontrahenta do zawarcia transakcji ryzykownej, ...

                          >kredyt to nie ciastko z kremem ani odkurzacz to zupełnie inny kaliber.

                          W pełni sie z Toba zgadzam. Zbrodnia jest nieetyczne potraktowanie Klienta i wciskanie mu produktow, ktore doprowadza go do ruiny albo zadłuża go na smierć. Ale takie "wciskanie" nie jest pobudzeniem potrzeb.
                            • skuter44 Re: Pobudzanie potrzeb... 19.11.13, 08:38
                              Pochodzeniem zasad moralnych i ich sensem zajmuje się etyka. Nie są to jednak tożsame pojęcia.
                              Pojęcie etyki zawodowej odnosi się przede wszystkim do norm postępowania danej grupy zawodowej.
                              Moralność jest jednym ze społecznych systemów normatywnych , systemów norm społecznych i zasad..
                              Wikipedia – źródło

                              To tak dla jasności, przy dyskusji.

                              Wyrażam pogląd, że przy kategorycznym wymaganiu od pracowników wykonania nierealnych (niemożliwych) do wykonania zadań powstają warunki (presja) do łamania zasad etyki zawodowej. Za tworzenie takiej sytuacji winę ponosi pracodawca.
                              • dziura_zabita_dechami Re: Pobudzanie potrzeb... 19.11.13, 12:13
                                Ponownie zgodzę się ze skuterem i podpiszę pod Jego opinią. To zadania - ich wysokość i dostosowanie do jakości produkty, uwarunkowań rynkowych tworzy "organizacyjny" przymus łamania zasad etyki i moralności.

                                Dopóki zadania będą tworze, tak ja ma to miejsce teraz, w kompletnym oderwaniu od możliwości organizacyjnych, produktu, konkurencji, będziemy mieli do czynienia ze skundleniem zawodu sprzedawcy bankowego i w zasadzie nic nas już nie będzie odróżniać od zwykłego ściemniacza, akwizytora i oszusta.
                                • szar_amysz Re: Pobudzanie potrzeb... 19.11.13, 13:18
                                  dziura_zabita_dechami napisał:

                                  > Ponownie zgodzę się ze skuterem i podpiszę pod Jego opinią. To zadania - ich wy
                                  > sokość i dostosowanie do jakości produkty, uwarunkowań rynkowych tworzy "organi
                                  > zacyjny" przymus łamania zasad etyki i moralności.

                                  No ja się nie zgodzę z tym stwierdzeniem. Nie jest to prawda. Takie myślenie pozwala nam "usprawiedliwiać się" z różnych podejmowanych przez nas działań - nieetycznych też.

                                  > Dopóki zadania będą tworze, tak ja ma to miejsce teraz, w kompletnym oderwaniu
                                  > od możliwości organizacyjnych, produktu, konkurencji, będziemy mieli do czynien
                                  > ia ze skundleniem zawodu sprzedawcy bankowego i w zasadzie nic nas już nie będz
                                  > ie odróżniać od zwykłego ściemniacza, akwizytora i oszusta.

                                  Co to znaczy?? Opisywane przez Ciebie zjawiska - każdy z nas odbiera subiektywnie. Dla jednych jedne rzeczy będą "nie do przeskoczenia" bo stwierdzi, że to nierealne jest - dla innych nie będą. Rzeczy o których mówisz stwarzają zagrożenie iż człowiek podejmie "ryzyko" zachowań nieetycznych. Ale każdy z nas ma wybór. I sam dokonuje wyboru czy da "skundlić" swój zawód i czy stanie się ściemniaczem i oszustem. (pominęłam akwizytora ;))
                                  Pozdrawiam
                                  • skuter44 Re: Pobudzanie potrzeb... 19.11.13, 14:14
                                    Pisałem : "... powstają warunki (presja) do łamania zasad etyki zawodowe....."

                                    Presja... to nie znaczy, że etyczny pracownik banku ma moralne przyzwolenie na to , że może sprzedawać produkt wprowadzając klienta świadomie w błąd . Sytuacja wytworzona nierealnym
                                    planowaniem nie może usprawiedliwiać nieetycznych działań pracowników banku. Lepiej nie wykonać zadania niż oszukać klienta.
                                  • dziura_zabita_dechami Re: Pobudzanie potrzeb... 19.11.13, 15:17
                                    To może niech mysz, nie będąc już pracownikiem banku podpowie nam, jak pobudzić potrzebę bez skundlenia gdy przychodzi klient i mówi:
                                    - a naprzeciwko w ING ten kredyt jest na 9,99 a nie 16,99
                                    - a w Eurobanku od tego nie pobierają prowizji i jeszcze mają niższe oprocentowanie
                                    - a w banku xxx mają to wszystko za darmo bez wymaganych wpływów.

                                    Zejdźmy na ziemię, na posadzkę oddziału bankowego a udzielajmy rad z pogranicza filozofii i etyki.
                          • barbapapa003 Re: Pobudzanie potrzeb... 19.11.13, 15:51
                            ukryty_wafel napisał:

                            > > "Pobudzanie potrzeb" szczególnie w przypadku produktów kredytowych nie ma
                            > nic w
                            > > spólnego z etyką.
                            >
                            > Ja twierdze, ze ma wiele wspólnego.

                            Też mi się to zdanie nie podobało ale już było za późno. Powinienem napisać, że jest nieetyczne. Chociaż to też chyba nie do końca prawidłowo... ;)

                            > Z tego co piszesz widac. Ze mylisz etykę z moralnością.

                            Chyba jednak nie ale kłócić się nie będę bo tylko jeden z nas jest filozofem :)

                            > Mi rowniez. I takie postepowanie jest nieetyczne. Natomiast zachęcanie człowiek
                            > a by wzial kredyt w Banku zamiast u lichwiarza, jest pobudzeniem potrzeby. I je
                            > st zgodne z etyka.

                            > To prawda. Ale jesli emeryta stac na ratę minimalnej wysokości i jest on w stan
                            > ie spłacać kredyt, ktory nie uniemożliwi mu zakupu leków, wtedy mozna go do teg
                            > o zachęcić. I jest to etyczne.

                            W drugim przypadku chodziło mi raczej o pożyczce na leki. W obu o wykorzystanie wiedzy na temat samej choroby i wykorzystanie tego faktu do zaproponowania kredytu o który klienci sami nie pytali. Dla mnie o etycznym postępowaniu można tu mówić wyłącznie wtedy gdy klienci wyraźnie chcą pożyczyć pieniądze i w tym celu (bez pobudzania) przyszli do banku. Takich sytuacji jest wiele więcej. Tak naprawdę nigdy nie wiemy wystarczająco dużo o człowieku a bank sprzedaje dość niebezpieczne produkty i dysponuje profesjonalnymi sprzedawcami i metodami przekonywania.

                            > To jest zabronione. Nie tylko w Banku, ale Takze przez prawo

                            Niby tak ale to podobnie trochę jakby skarżyć producenta papierosów o morderstwo ;) W przypadku papierosów istnieją inne sposoby ostrzegania ludzi przed zgubnymi skutkami palenia... Coś podobnego bym tutaj proponował. Zakaz lub ograniczenie reklamy. Zakaz nakładania planów na kredyty. To staje się koniecznością bo sprzedawcami w banku zostają coraz częściej bardzo młodzi ludzie, bez doświadczenia życiowego, w trakcie nauki, którym sączy się do główek, że plany to świętość największa i etyka gdzieś ginie w tym wszystkim.

                            • dziura_zabita_dechami Re: Pobudzanie potrzeb... 19.11.13, 16:14
                              Jak pobudzić potrzebę wzięcia kredytu drożej niż u konkurencji ? Założenia konta droższego niż u konkurencji ? Składania skomplikowanego wniosku ? Potrzebę posiadania konta, po gotówkę z którego trzeba stać w kolejkach ? Albo braku dostępu do środków z powodu awarii ? Dziś klient liczy, chodzi po kilku bankach, notuje......
                            • ukryty_wafel Re: Pobudzanie potrzeb... 20.11.13, 15:24
                              barbapapa003 napisał:
                              >
                              > Też mi się to zdanie nie podobało ale już było za późno. Powinienem napisać, że
                              > jest nieetyczne. Chociaż to też chyba nie do końca prawidłowo... ;)

                              Moze najpierw przybliżymy sobie pojecie pobudzania potrzeb.. Mozna je zastąpić sformułowaniem: pobudzania apetytu. Wtedy moze bedzie to bardziej "strawne"?
                              Nieetyczne - moze tu sie zgodzisz, jest działanie niezgodne z etyka zawodu, firmy, branży, zawodu bankowca. Widziałem pewna historie w pewnym sklepie. Podszedł do stoiska reklamacyjnego człowiek, ktory przyniósł starszy typ radia, takiego bumboxa. Powiedział, ze minął juz termin renkojmi, ale znowu sie zepsuł. Sprzedawca zaproponował, ze koszt repreracji moze nie byc mały, wiec zaproponował, ze sprzeda mu nowego boomboxa o 40% taniej! bo nawet jak mu sie zrepreuje, to za jakis czas znowu przyjdzie do serwisu. Facet pomyślał, skalkulowal i dołożył do kosztu ewentualnego serwisu koszt swojego czasu, potem koszt kolejnego serwisu i podjął decyzje. Zostawił te pudło i dopłacił kupując nowe. Postawa sprzedawcy była forma pobudzania potrzeby. A czy to było nieetyczne?
                              Czy Paninw sklepie, ktora widzac, ze ktos chciałby kupic cos, proponuje mu cos jeszcze za dodatkowe pieniadze, prżekonujac go, ze kolejny produkt ułatwi mu zycie, rozwiąże jego problem, jest nieetyczne? A moralne? Gdyby to robił wbrew interesowi klienta! na jego szkodę! jestem w stanie przyznac! ze jest to złe! nieetyczne i niemoralne. Niezaleznie od motywów, jakie kierowały sprzedawcą.
                              A czy etyczne jest i czy jest moralne, ze sprzedawca, doradca oklamuje kogos, by ten tylko kupił towar, produkt a sprzedawca miał zrealizowany plan sprzedażowy? Osobiscie uwazam, ze nie.

                              Zachęcanie kogos do kupienia, a okłamywanie go by cos kupił, to sa dwie rozne czynności. Jedna z nich jest niemoralna i nieetyczna.

                              > Chyba jednak nie ale kłócić się nie będę bo tylko jeden z nas jest filozofem :)

                              Ciesze sie wiec, ze jestes, bo ja nie jestem. Ale Myślę po prostu i czytam. Niestety etyka, to system tłumaczący pewne zasady moralne i wskazuje czy i co jest moralne i dlaczego. Dlatego jest wiele systemów etycznych. Ale to częsty blad gdy myli sie etykę z moralnością.



                              >
                              > W drugim przypadku chodziło mi raczej o pożyczce na leki.

                              Wiesz, jesli kogos nie stac na leki, to jest złe i niedobre. To znaczy, ze ma próbkę i Warto wtedy wspolnie z klientem poszukać jakiegos rozwiązania problemu. Gorzej, jak taki człowiek potem wyjdzie z Banku, bez pomocy a potem , pojdzie do lichwiarza, ktory z niego zedrze nie tylko ostatni grosz, to jeszcze pozbawi go domu (fakt mi znany).


                              >W obu o wykorzystanie
                              > wiedzy na temat samej choroby i wykorzystanie tego faktu do zaproponowania kre
                              > dytu o który klienci sami nie pytali.

                              Ale ktorym mozesz mu uratować zycie. Tym bardziej, ze w naszym Banku jest fundacja, ktora wspiera pomoc naszym klientom rowniez. Wiedziałes o tym? Mozesz napisac do fundacji PKO, ze masz w oddziale długoletniego klienta, ktory nie ma na leki i czy fundacja by wsparła klienta? Taki klient pozniej powie jak mu pomogl Bank i do banku przyjdzie wielu ludzi, ktorzy przyjdą tu czując sie bezpiecznie. Czasami jest tak, ze jestesmy tak skupieni na pracy, ze zapominamy o potrzebach i o samym kliencie. Takie mam czasami wrazenie. Moze sie mylę,..

                              >Dla mnie o etycznym postępowaniu można tu
                              > mówić wyłącznie wtedy gdy klienci wyraźnie chcą pożyczyć pieniądze i w tym cel
                              > u (bez pobudzania) przyszli do banku.

                              To rozumiem. Ale ja wiem, że czasami ludzie perzychodza do banku, sa bezdusznie obsługiwani, doradca mysli tylko o sobie, a nie zapyta sie, czy moze klient ma jakis problem, w ktorym moze mu pomoc. Czasami rozmowa potrafi dostarczyć pomysłów, ktore daja doradcy mozliwosc doboru odpowiednich środków, by taki problem rozwiązać. Dlatego warto analizować potrzeby klientów i wychodzić z propozycjami rozwiązań problemow, ktore posiadają.

                              >Tak na
                              > prawdę nigdy nie wiemy wystarczająco dużo o człowieku

                              Tak naprawde , to wiemy o naszych klientach strasznie duzo, ale pracownik nie ma czasu, by poznac klienta i tu sie zgodze z Toba! ze popełnia sie wiele bledow! ktore powoduja! ze pracownik. Banku wie niewiele o kliencie.



                              >a bank sprzedaje dość nie
                              > bezpieczne produkty i dysponuje profesjonalnymi sprzedawcami i metodami przekon
                              > ywania.

                              Dlatego ja jestem zwolennikiem premiowania nie za ilosc sprzedanych produktow, ale za jakość sprzedazy. Innymi slowy - im wiecej zakupi produktow i im wiecej zarobi na kliencie Bank. Tym wiecej zarabia pracownik, ktory takim klientem sie opiekuje i ktorego pozyskał. Bank traci na kliencie, któremu wciśnięto produkt a klient go po 14 dniach zwraca...
                              >
                              > > To jest zabronione. Nie tylko w Banku, ale Takze przez prawo
                              >
                              > Niby tak ale to podobnie trochę jakby skarżyć producenta papierosów o morderstw
                              > o ;)

                              Nie niby tak, ale tak jest. I dlatego skarżą firmy tytoniowe czy farmaceutyczne, ktore musiały zakonczyc z nielegalnymi i nieetycznych praktykami.
                              Nie znam jednak przypadku, aby Banki np, pochwaliły takie nieetyczne zachowania jak wciskanie klientom produktow, wbrew ich woli albo pomimo ich podeszlego wieku. W naszym Banku mozna za to wylecieć. W innych nawet trafić przed wymiar sprawiedliwosci jak w przypadku produktow inwestycyjnych,
                              To co proponujesz pasuje do firm tytoniowych. Natomiast nie pasuje do banku. Tu wiec nie zgadzam sie z twoimi poglądami :)
                              • barbapapa003 Re: Pobudzanie potrzeb... 22.11.13, 11:37
                                ukryty_wafel napisał:

                                > Czy Paninw sklepie, [b]ktora widzac, ze ktos chciałby kupic cos[/b], proponuje mu cos
                                > jeszcze za dodatkowe pieniadze, prżekonujac go, ze kolejny produkt ułatwi mu zy
                                > cie, rozwiąże jego problem, jest nieetyczne?

                                Jak proponuje kabel hdmi do telewizora to oczywiście nie. Jak proponuje telewizor do kabla hdmi bo jej się wydaje, że każdy kto kupuje kabel chce kupić też telewizor to już bym się zastanawiał. Szczególnie jak klienta na to nie stać i musi być to zakup na raty a w dodatku ona ma niewykonany plan na telewizory.
                                Sam napisałeś "widzac, ze ktos chciałby kupic". Pytanie jest czy widzę czy mi się tylko wydaje, że widzę. W przypadku PKO występuje wariant "na pewno nie widzę". Sprzedawca dostaje listę do obdzwonienia do ludzi, których dawno w banku nie było i nie zgłaszali żadnej potrzeby zadłużania się. Jak wygląda telefoniczne pobudzanie to wszyscy doskonale wiedzą. Sprzedawca posługując się technikami sprzedaży próbuje "zdobyć" klienta. Zadłużyć go chociaż on wcześniej potrzeby wpadania w długi nie zgłaszał.

                                > Gdyby to robił wbrew in
                                > teresowi klienta! na jego szkodę! jestem w stanie przyznac! ze jest to złe!

                                To zacznij przyznawać bo nie wiesz czy nakłaniając klienta to zadłużania się nie działasz na jego szkodę. Oceniasz to zawsze ze swojego punktu widzenia. Dlatego w tym wypadku powinno się naprawdę słuchać zamiast "pobudzać apetyt"

                                > Gorzej, jak taki człowiek potem wyjdzie z Banku, bez pomocy a potem , pojdzie
                                > do lichwiarza, ktory z niego zedrze nie tylko ostatni grosz, to jeszcze pozbaw
                                > i go domu (fakt mi znany).

                                Gorzej, tym bardziej bank powinien uważać żeby nie stać się lichwiarzem.

                                > Ale ktorym mozesz mu uratować zycie. Tym bardziej, ze w naszym Banku jest funda
                                > cja, ktora wspiera pomoc naszym klientom rowniez

                                Działania fundacji oczywiście popieram.

                                > Dlatego warto analizować potrzeby klientów i wychodzić z propozycj
                                > ami rozwiązań problemow, ktore posiadają

                                Analizować potrzeby tak ale jak sami o nich mówią i szukają rozwiązania. Nie powinno się tych problemów "pobudzać" proponując jako rozwiązanie zadłużanie się. To nie jest sprzedawanie bumboxów ani kabli.

                                > Dlatego ja jestem zwolennikiem premiowania nie za ilosc sprzedanych produktow,
                                > ale za jakość sprzedazy. Innymi slowy - im wiecej zakupi produktow i im wiecej
                                > zarobi na kliencie Bank.

                                Może wypłacać doradcy część odsetek od spłacanych przez klienta i to pod warunkiem, że z kredytem jest wszystko ok ;)

                                > Nie znam jednak przypadku, aby Banki np, pochwaliły takie nieetyczne zachowania
                                > jak wciskanie klientom produktow, wbrew ich woli albo pomimo ich podeszlego wi
                                > eku.

                                Ja tylko proponuję żeby im jeszcze bardziej w tym pomóc. Nie tylko żeby nie pochwalały ale nawet żeby nie było nawet podejrzeń, że po cichu to tolerują.

                                > To co proponujesz pasuje do firm tytoniowych. Natomiast nie pasuje do banku.

                                Pasuje, pasuje. W banku jest chyba więcej ograniczeń niż w przypadku papierosów ;) KNF co jakiś czas coś ogłasza ;)

                                > Ciesze sie wiec, ze jestes, bo ja nie jestem. Ale Myślę po prostu i czytam. Nie
                                > stety etyka, to system tłumaczący pewne zasady moralne i wskazuje czy i co jest
                                > moralne i dlaczego. Dlatego jest wiele systemów etycznych. Ale to częsty blad
                                > gdy myli sie etykę z moralnością

                                Ja miałem tylko rok wykładu z filozofii :) Co innego czytać i rozumieć a co innego "czuć" różnicę. Ja rozumiem ale nie czuję. Żeby zwrócić mi uwagę w taki sposób jak Ty, trzeba ją czuć. To wygląda jak robota zawodowca ;)
                                • ukryty_wafel Re: Pobudzanie potrzeb... 22.11.13, 21:16
                                  barbapapa003 napisał:


                                  > Pytanie jest czy widzę czy mi się tylko wydaje, że widzę.

                                  Jesli tego nie sprawdzisz, to sie nie dowiesz.

                                  >W przypadku PKO występuje wariant "na pewno nie widz
                                  > ę".

                                  To Twoja opinia. Moja opinia jest inna - nie kazdy patrzy, w odpowiednia strone.

                                  > Sprzedawca dostaje listę do obdzwonienia do ludzi, których dawno w banku ni
                                  > e było i nie zgłaszali żadnej potrzeby zadłużania się.

                                  No i słusznie. Jesli wiec dzwoni i wciska mu produkty, zamiast najpierw dowiedziec sie, czy czegos nie potrzebuje, to faktycznie, cała robota idzie w gwizdek. Bo dzwoniąc albo trafi albo nie trafi. Z tego co wiem, wielu ludzi wie jak korzystać z dobrodziejstw nowoczesnego CRM :)

                                  >Jak wygląda telefoniczne pobudzanie to wszyscy doskonale wiedzą.

                                  Niektorzy wiedza, niektorzy nie wiedza.

                                  >Sprzedawca posługując się technikami s
                                  > przedaży próbuje "zdobyć" klienta.


                                  >Zadłużyć go chociaż on wcześniej potrzeby wp
                                  > adania w długi nie zgłaszał.

                                  I jesli robi to niezdarnie, po amatorsku, bez zrozumienia, cała para idzie w gwizdek. Czyli na koncu ma wściekłego klienta! ktory rzuca słuchawką. Jednak Bank zarabia, wielu pracownikow potrafi pozyskać klientów, i chociaz mamy zysk mniejszy niz planowany, ale wciaz jestesmy w czołówce. Wiec pomimo twojego pesymizmu, ja pozostaje umiarkowanym optymistą. Osoby ktore potrafia sobie ze sprzedażą produktow i zachęcaniem Klientow do naszych produktow poradzić beda w Banku czuc sie jak ryba w wodzie a Ci co nie potrafia sprzedawać i zachęcać, w koncu zmienią pracę na taką, ktora da im satysfakcję.

                                  > To zacznij przyznawać bo nie wiesz czy nakłaniając klienta to zadłużania się ni
                                  > e działasz na jego szkodę.

                                  Zapewniam Cie, ze nigdy w zyciu nie naklonilem i nie naklonię klienta do działania na własną szkodę.


                                  > Oceniasz to zawsze ze swojego punktu widzenia.

                                  Ty tak twierdzisz, ja robie to inaczej. Staram sie spojrzec oczami klienta. Aby tak spojrzec, musze zebrać o nim maksymalnie duzo informacji. Poznac go. Jak znam juz fakty, moge mu cos zaproponować wczesniej zachęcając. Czasami nie robię nic. No coz wiem, ze zachęcanie go na sile, przynosi efekt odwrotny od ocźekiwanego. Dlatego pozostawiam mu do siebie kontakt i mowie: "Jesli bede mogl Panu w czyms pomoc, proszę dzwonić do mnie o kazdej porze dnia czy nocy". Chce mu zapaść w glowe i czekam, przechodząc do następnego klienta. Z nastepnym to samo. Na poczatku jeden, moze dwoch klientów uda sie przekonac, reszta kiedys wraca...
                                  Taka jest moja opinia.

                                  > Dlate
                                  > go w tym wypadku powinno się naprawdę słuchać zamiast "pobudzać apetyt"

                                  Ja twierdze, ze trzeba pobudzać apetyt, zachęcać i dac czas klientowi by zatęsknił, zapragnął, zgłodniał na to co mozemy mu zaoferować :)

                                  >
                                  > Gorzej, tym bardziej bank powinien uważać żeby nie stać się lichwiarzem.

                                  I tu sie z Tobą zgodze, ale bardziej bym to przypomniał tym naszym Kolegom i koleżankom, ktorzy nieetycznie tylko by wyrobić sie ze sprzedaza za wszelka cenę zamieniają sie w lichwiarzy.
                                  >
                                  > > Dlatego warto analizować potrzeby klientów i wychodzić z propozycj
                                  > > ami rozwiązań problemow, ktore posiadają
                                  >
                                  > Analizować potrzeby tak ale jak sami o nich mówią i szukają rozwiązania.

                                  Nie tylko. Jak tylko znajdę, to tu wkleję. Czytałem o badaniu, czemu po zaoferowaniu klientom w Niemczech tzw. Oddzialow bezobslugowych w pewnej instytucji, trzeba było je zlikwidowac, bo ludzie szukali oddzialow, w ktorych obsługę prowadzi człowiek a nie komputer. Z tych badań wynikało, ze zdecydowana wiekszosc ludzi przychodzących do tych oddzialow, szukało kontaktu i rozmowy z człowiekiem, by po skonsultowaniu sie z nim, po rozmowie, po przeanalizowaniu argumentow za i przeciw, dokonać dobrego wyboru, albo by po prostu porozmawiac,
                                  Ja bym zaoferował wiekszosci naszych doradców dobrych szkoleń z psychologii sprzedazy.

                                  >Nie po
                                  > winno się tych problemów "pobudzać" proponując jako rozwiązanie zadłużanie się.

                                  Czemu? Zadłużenie sie nie jest czyms złym. Zadłużenie sie niebezpiecznie przekraczające próg wypłacalności, jest niedobre,

                                  > To nie jest sprzedawanie bumboxów ani kabli.

                                  Ja mysle, ze nie rozumiesz pojecia "pobudzać" :)


                                  >
                                  > Może wypłacać doradcy część odsetek od spłacanych przez klienta i to pod warunk
                                  > iem, że z kredytem jest wszystko ok ;)

                                  Ja jestem całkowicie za. Kazdy by zarobił :)

                                  >
                                  > Ja tylko proponuję żeby im jeszcze bardziej w tym pomóc. Nie tylko żeby nie poc
                                  > hwalały ale nawet żeby nie było nawet podejrzeń, że po cichu to tolerują.
                                  >
                                  Podejrzenia zawsze pozostaną.

                                  > > To co proponujesz pasuje do firm tytoniowych. Natomiast nie pasuje do ban
                                  > ku.
                                  >
                                  > Pasuje, pasuje. W banku jest chyba więcej ograniczeń niż w przypadku papierosów
                                  > ;) KNF co jakiś czas coś ogłasza ;)

                                  Tak, czytałem Twoj artykuł. Dzieki za informacje na Twoim Forum. Ale nie pasuje.
                                  Istnieje jeszcże kilka urzędów w naszym Państwie, ktore szybko reagują na nieuczciwe praktyki.

                                  • agrafek10 Re: Pobudzanie potrzeb... 22.11.13, 22:33
                                    ukryty_wafel napisał:

                                    Ty tak twierdzisz, ja robie to inaczej. Staram sie spojrzec oczami klienta. Aby
                                    > tak spojrzec, musze zebrać o nim maksymalnie duzo informacji. Poznac go. Jak z
                                    > nam juz fakty, moge mu cos zaproponować wczesniej zachęcając.
                                    > Taka jest moja opinia.

                                    Twoja opinia ma się nijak do wytycznych ;)))

                                    Ty nie masz poznawać klienta i zbierać o nim maksimum informacji. Ty masz zachęcić klienta do przyjścia do oddziału.

                                    No i przychodzi taki bardziej wyedukowany. I mówi-po co pan(pani)mnie tu zaprosiła. Ja tracę czas - w banku X mam ratę o xxx mniejszą od tej, którą pani(pan) mi proponuje. ;))))))))
                                    • skuter44 Re: Pobudzanie potrzeb... 23.11.13, 07:24
                                      Trafne to spostrzeżenie. Źródłem sukcesów finansowych banku są produkty/usługi/obsługa atrakcyjne dla klientów a dopiero w dalszej kolejności kompetentni i sprawni sprzedawcy a także poprawny system zarządzania sprzedażą.
                                      • dziura_zabita_dechami Re: Pobudzanie potrzeb... 27.11.13, 06:20
                                        skuter44 napisał:

                                        > Trafne to spostrzeżenie. Źródłem sukcesów finansowych banku są produkty/usługi/
                                        > obsługa atrakcyjne dla klientów a dopiero w dalszej kolejności kompetentni i sp
                                        > rawni sprzedawcy a także poprawny system zarządzania sprzedażą.

                                        Bardzo słuszna uwaga Skutera. Nic dodac nic ując.
                                  • barbapapa003 Re: Pobudzanie potrzeb... 25.11.13, 13:29
                                    ukryty_wafel napisał:

                                    > Ty tak twierdzisz, ja robie to inaczej. [b]Staram sie [/b]spojrzec oczami klienta

                                    Masz rację, starasz się. Niestety nieskutecznie bo...

                                    > Czemu? Zadłużenie sie [b]nie jest czyms złym[/b]. Zadłużenie sie niebezpiecznie przekr
                                    > aczające próg wypłacalności, jest niedobre

                                    Odpowiem Ci Twoimi własnymi słowami:
                                    "[b]To Twoja opinia[/b]. Moja opinia jest inna"

                                    Moja opinia i wielu innych ludzi. Naszymi oczami nie spojrzałeś. Ja nigdy nie miałem i nie mam żadnego kredytu. Oczywiście są sytuacje gdzie bez kredytu trudno sobie poradzić np. na mieszkanie ale nikt mnie nie namówi żebym kupił na kredyt lepszy telewizor... Po prostu takie "świry" jak ja, których są w tym pięknym kraju miliony, już tak mają. Nienawidzimy żyć za pożyczone pieniądze. Wkurza nas wiązanie się takimi umowami i martwienie czy sobie poradzimy. Jak nas na coś nie stać kupujemy tańsze i cieszymy się tym [b]bo jest nasze a nie banku[/b]. Jest wybór. Ja nie mam nawet abonamentu na telefon. Zawsze prepaid. Oczywiście zamiast S4 mam w kieszeni S3 Mini ale nie narzekam ;)

                                    Dla milionów takich "świrów" jak ja życie bez zadłużania się to pewna wartość, zasada którą się kierujemy w życiu. Wybór między takim życiem a życiem na kredyt to coś zupełnie innego niż wybór modelu telewizora. To kilka poziomów wyżej. Dlatego słysząc propozycję zakupu droższego telewizora oceniam czy go potrzebuję i czy chcę wydać tyle kasy i podejmuję decyzję, tu nie mam zastrzeżeń do sprzedawcy. Jeżeli jednak ktoś próbuje mnie namówić "pobudzając apetyt" żebym zrezygnował ze swoich zasad i zaczął się zadłużać to jest wkurzające. Niestety telefoniczni sprzedawcy również z PKO dokładnie tak robią.

                                    Żeby nie było, że nic nie wiem o kredytach i taki zacofany jestem... Przez kilka lat zajmowałem się kredytami MSP (MP) i trochę firm do windykacji posłałem. Wszystkim się przyglądałem a w większości przypadków zastanawiałem się czy ci ludzie mogą w nocy spać? Oni nie mieli nic swojego. Wszystko łącznie z mieszkaniem bywało zabezpieczeniem kredytu. Linia wykorzystana do dna. Mała obsuwa i lądowali pod mostem uciekając przed komornikiem. Zastanawiałem się często jakim cudem te kredyty dostają?

                                    Może to Ci trochę pomoże w zrozumieniu czym naprawdę jest spojrzenie oczami klienta bo masz z tym problem. Problemem jest to, że jak powiedziałeś wcześniej są różne systemy etyczne (chyba tak to leciało) a Ty posługujesz się tutaj etyką wąskiej, specyficznej grupy sprzedawców kredytów ;) Nie potrafisz się od niej uwolnić. Ja Twoje podejście rozumiem ale ważniejsze jest moje i tych paru milionów którzy wolą oszczędzać niż pożyczać. Nawet nie dlatego, że nas jest więcej niż sprzedawców ale dlatego, że to nie my atakujemy sprzedawców swoimi poglądami ale oni nas. Zostawcie nas w spokoju ;)
                                    • skuter44 Re: Pobudzanie potrzeb... 25.11.13, 14:14
                                      Podobnie mówię młodym. Zasada, nie zadłużamy się w ogóle . Nikomu nie poręczamy. A już w żadnym przypadku (nigdy) na bieżące wydatki + jakieś wesela + wyjazdy. Kredyt to może (jeśli nie ma innego wyjścia) być zaciągany na gniazdo rodzinne (dom, mieszkanie) i na prowadzenie biznesu , kiedy jest pewność na wysoką opłacalność (dźwignię finansową).

                                      • dziura_zabita_dechami Re: Pobudzanie potrzeb... 27.11.13, 06:22
                                        skuter44 napisał:

                                        > Podobnie mówię młodym. Zasada, nie zadłużamy się w ogóle . Nikomu nie poręczamy
                                        > . A już w żadnym przypadku (nigdy) na bieżące wydatki + jakieś wesela + wyjazd
                                        > y. Kredyt to może (jeśli nie ma innego wyjścia) być zaciągany na gniazdo rodzin
                                        > ne (dom, mieszkanie) i na prowadzenie biznesu , kiedy jest pewność na wysoką op
                                        > łacalność (dźwignię finansową).
                                        >

                                        Prawda. Jak już zadłużać się to na dobra trwałe. A kredyt na święta, wakacje ? - to wielki błąd i droga do spirali zadłużenia. Dlatego jak widzę te wszystkie reklamy chwilówek na Święta wszelkiego rodzaju to mnie trzęsie.
                    • skuter44 Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 18.11.13, 08:59

                      dziura_zabita_dechami - pisze:
                      Wszystkie plany są konstruowane pod kątem tego, co bank chce sprzedać a nie pod kątem ewentualnych potrzeb klientów. Jeżeli ktoś pisze o rozpoznawaniu potrzeb, etyce, to chyba nigdy nie stał obok stanowiska sprzedażowego.

                      Mało tu logiki. Nie jest prawdą to o czym pisze - dziura_zabita dechami.
                      Mogę się zgodzić (sam doświadczałem), że zadania sprzedażowe nie są poprawnie dzielone - na oddziały i w oddziałach. Ale poza tym to ocena jest nietrafna.
                      Źle było by gdyby "wszystkie plany są konstruowane[b] tylko[/b][u][/u] pod kątem tego, co bank chce sprzedać". Oznaczałoby to planowanie wg "chciejstwa sprzedaży". Nowe produkty po to są tworzone, i są takie by mogły być sprzedane. A więc muszą uwzględniać/brać pod uwagę przede wszystkim potrzeby klientów i możliwości sprzedaży tworzonego produktu.... też wykonania zadań sprzedażowych.
                      Przecież tworzenie nowego produktu bankowego poprzedzone jest wieloma przygotowaniami, segmentacją ; samo w sobie jest skomplikowanym procesem w którym biorą udział różne komórki organizacyjne centrali. Nie jest możliwe powstanie nowego produktu ... na hasło. . Nie będę tego opisywał... bo skąd, ja emeryt bankowy, mogę o tym wiedzieć.... nie stałem obok stanowiska sprzedażowego, a tam jedynie wszystko można znać ,widzieć i czuć.

                      Sprzedający w banku nie zajmuje się rozpoznawaniem potrzeb klientów. Ma inny problem ...
                      jak sprzedać planowaną, narzuconą ilość/wartość usług. A przy tym by nie wpaść w kolizję
                      z etyką pracownika banku. Z tym zgadzam się, że narzucanie i egzekwowanie od sprzedawców nierealnych zadań stawia sprzedawcę w trudnej sytuacji i nieraz może przymuszać do postępowania nieetycznego.
                        • skuter44 Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 18.11.13, 11:20
                          dziura_zabita_dechami napisał:
                          ****[b] Nie pracujesz w banku a podważasz opinie pracownika banku o jakości planów.[/b]
                          Aż nie chce mi się wierzyć, że to do mnie (nie ma adresu). Przecież, nie daję nigdzie opinii o jakości planów. Sprawą centrali banku jest - jakie produkty ma mieć bank, jakie procedury dla produktu ustalić i jaki plan sprzedaży nałożyć na regiony, te zaś dzielą plan na oddziały.
                          Trafność ustalenia wielkości planowanej sprzedaży produktu nie jesteś w stanie ocenić, z pozycji swojego stanowiska pracy. Opinii zaś Twojej nie podważam, przedstawiam swoją.
                          Aby obalić moja opinię powinieneś przedstawić argumenty. Żaden to argument , że nie mogę podważać Twojej opinii bo nie pracuję już w banku. Moja opinia zakłada, że w centrali pracują profesjonaliści i nie jeden już produkt przygotowywali i kierowali go do sprzedaży.
                          I nie ma powodu by podważać "jakość planów" ustalanych dla poszczególnych produktów.
                          Poza tym wiedzieć musimy, że plany sprzedaży są mobilizujące i wcale nie jest tragedią (dla banku), że plan sprzedaży (ilościowy) jakiegoś produktu nie został wykonany. Ważne jest by uzyskany był planowany dochód z tyt. wprowadzenia danego produktu.

                          A na marginesie. Plany sprzedażowe określają ilość a do jakości przywołują procedury.

                          **** Otóż zapewniam Cię, że plany są właśnie konstruowane pod kątem tego co bank chce sprzedać i jaki wynik osiągnąć.
                          Ameryki nie odkrywasz. Nigdzie nie twierdziłem, że bank wprowadzając produkt nie planuje wolumenu sprzedaży i planowanego dochodu. A Twoje zapewnienie - na jakikolwiek inny temat - bez dowodów/argumentów nie jest dla mnie wiarygodnym źródłem wiedzy. Nie mam do Ciebie tez zaufania, bo przeinaczasz moje (tu) wypowiedzi i opinie.

                          Zaczynam (jak mistrzciemności), po treści wpisów poznawać Twojego bliźniaka, a to zniechęca mnie do polemik z Tobą.
                            • skuter44 Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 18.11.13, 11:57
                              A to już co innego. [u]Teraz piszesz o jakości produktów[/u] (pisałeś o "jakości" planów - nie wyjaśniając, co masz tu na myśli) . Jakość produktów jest - faktycznie - oceniana przez klientów a sprzedawca pierwszy zna opinię o produkcie. Opinie klientów są wiarygodne bo wynikają z porównania produktu (jego ceny i warunków sprzedaży) do ich potrzeb i możliwości kupna, a także z porównania do produktów oferowanych przez naszą konkurencję. W banku powinien funkcjonować system/kanał informacji sprzedawców nt. opinii klientów o produktach banku. Służyć on powinien do analizy jakości produktów i ewentualnej pilnej ich modernizacji a także do korygowania ilościowych planów sprzedaży.
                              Jeśli to prawda, że [u]plan sprzedaży produktów jest nierealny bo ma się nijak do potrzeb klientów i potencjału rynku[/u] to niedobrze. Ale, czy Twoje/sprzedawców zdanie , jest wiarygodne ? Oto jest pytanie, dla pracowników wprowadzających nowe produkty. W każdym razie takie sygnały , jak Twój, powinny być poważnie traktowane.

                              Teraz wyraziłeś się jasno i masz jasną odpowiedź.
                                • skuter44 Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 18.11.13, 12:44
                                  Pisałeś.
                                  „Wszystkie plany są konstruowane pod kątem tego, [u][b]co[/b] bank chce sprzedać[/u] a nie pod kątem [u]ewentualnych [u][b]potrzeb klientów[/b][/u][/u]. Jeżeli ktoś pisze[u] o [b]rozpoznawaniu potrzeb, etyce[/b], [/u]to chyba nigdy nie stał obok stanowiska sprzedażowego.”
                                  „Nie pracujesz w banku a podważasz [u]opinie pracownika [b]banku o jakości planów[/b].[/u] Otóż zapewniam Cię, że plany są właśnie konstruowane [u]pod kątem tego [b]co bank chce sprzedać[/b][/u] i jaki wynik osiągnąć.”

                                  „Nie czytasz co piszę. Piszę [b]o jakości planów - czyli ich wysokości i udziałowi poszczególnych produktów.”[/b]


                                  Uważnie czytam co piszesz i odpowiadam na wpis taki, jak go rozumiem dosłownie.
                                  W tej odpowiedzi, podkreśliłem/pogrubiłem Twój druk/słowa charakteryzujące jakość , które tym samym utwierdzają czytelnika w przekonaniu, że faktycznie, piszesz o " jakości planu ". A to jest przecież co innego niż [u] pojęcie plan[/u]. Plan Twój określa tylko ilość pracy do wykonania. Dostajesz [u]plan[/u] jako zadanie - założyć x kont, udzielić y kredytów. Ten plan nie określa Ci jakości wykonania ... np. konto masz zakładać 10 minut i zakończyć w tym czasie wszystkie czynności związane z uruchomieniem konta. Tylko wtedy byłby to plan jakościowy i można by pisać o "jakości planu".

                                  Dopiero w ostatnim wpisie wyjaśniasz, że dla Ciebie (jakoś dziwnie) , [b]jakość planu = ilość i udział produktów.[/b] ;)



                  • ukryty_wafel Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 18.11.13, 07:50
                    dziura_zabita_dechami napisał:

                    > A ja się dziwię, z jaką łatwością udziela nam - pracownikom

                    To sie dziw. A co to zmienia jak Ci udziela rad ktos, kto pracował w Banku? Mozesz go nie słuchać. Mozesz olać to co pisze, ale nie skreślaj tego co pisze tylko dlatego, ze jest emerytem PKOBP

                    >rad osoba, która
                    > już nie pracuje u nas i nie wie co się dzieje.

                    A skad wiesz, że nie wie? Nie zyje na pustyni a ja wiem, ze kontakt z bankiem ma nadal.
                    Czy myslisz, ze rad moze Ci udzielać tylko ktos kto pracuje w Banku?

                    >Równie dobrze ja mogę udzielać rad myszy odnośnie jej miejsca pracy.

                    No to jej udzielaj, jesli uwazasz, ze Twoje rady moga jej pomoc. Jesli uzna, ze gadasz głupoty to ich nie posłucha.
                  • skuter44 Re: W żadnym razie kundelków! Tylko sprzedawców : 18.11.13, 08:31
                    dziura_zabita_dechami napisał: A ja się dziwię, z jaką łatwością udziela nam - pracownikom - rad osoba, która już nie pracuje u nas i nie wie co się dzieje. Równie dobrze ja mogę udzielać rad myszy odnośnie jej miejsca pracy.

                    NIE ŻYJĘ W DZIURZE ZABITEJ DECHAMI. To co piszę nie jest radą ale poglądem. A tu konkretnie odpowiadam na pytanie do mnie kierowane.
                    To chyba żart .. to co piszesz.
                • agrafek10 Re: coś dla nas czyli życie kundelków;) 17.11.13, 14:32
                  Oszukujesz, Myszko

                  zrzucasz winę na moich szefów - ja akurat mam szefów w porzo

                  sami byli zaskoczeni zwyżką planów

                  mam ich atakować za coś na co nie mają wpływu?????
                  na radosną tfórczość (błąd zamierzony) kogoś??????

                  no właśnie, kogo?

                  na jawne draństwo?jak można żądać wykonania planu podwyższonego o 50%?głupota?ukryty cel żeby pozbyć się menedżerów, którzy cieszą się zaufaniem załogi? i którzy sami są bezradni?

                  pamiętam idiotyczną rywalizację szefów Rod-ów w ubiegłym kwartale - 130%, a ja deklaruję 140%, ja obiecuję 150% !!!

                  niektórzy poprzednio niedoszacowani wyrobili te swoje obietnice - dla nich to pikuś obecne 100%

                  poszkodowano oddziały które maja trudny rynek i które ciężkim wysiłkiem zrobiły trochę ponad 100%

                  a teraz wmawia się pracownikom tychże,że są do d>>y


Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka