czlowiek_z_gory
05.08.06, 11:49
Niesiony przemyśleniami na temat wypłaty ostatniej dywidendy popełniam niniejszy post.
Niemal każdy pracownik otrzymujący dywidendę narzeka: że mało, że bank się nie postarał i takie tam ogólne niezadowolenie. A bank wręcz przeciwnie na dywidendy przeznaczył prawie połowę zysków i te 80gr to całkiem nieźle jak na akcje która na początku kosztowała 20 złociszy.
A gdyby tak pójść w trochę inną stronę. Wyobraźmy sobie, że dywidenda na akcję wynosi 75gr, bo bank zdecydował się wypłacić trochę mniej, gdyż w swej wspaniołomyślności pozostałe 5gr przeznacza na jakiś tam pracowniczy fundusz socjalny z przeznaczeniem na bony świąteczne, dofinansowania do wczasów i inne takie duperele.
UWAGA. Będę tu liczył. A obliczenia opierają się na jakiś tam moich przybliżonych wartościach, które pewnie odbiegają nieco od rzeczywistych liczb. Ale co tam, jest łikend i po prostu nie chce mi się szukać po internecie dokładnych danych liczbowych. Więc kto je ma pod ręką proszony jest o skorygowanie tych obliczeń, a by były jak najbardziej prawdziwe i dokładne. Do dzieła.
Przyjmijmy, że bank na dywidendę przeznaczył 40% zysku który wyniósł dajmy na to 1.800.000.000 pe-el-enów. Czyli cała dywidenda wynosi 720.000.000. No i dalej te 5gr (co by na ten fundusz miało iść) z 80 gr to 6,25%. A więc 6,25% razy 720 grubych baniek daje nam 45 milionów jak w mordę strzelił. No to te 45 milionów podzielmy przez liczbę pracowników naszego banku. Dajmy na to że jest nas 30.000. Czyli 45.000.000 / 30.000 daje nam 15.000 na twarz. Powiedzmy, że 5.000 zł to pójdzie na jakieś tam PITy ZUSy KRUSy, na konto wchodzi 10.000 zł. Niezłe święta, co nie? A to tylko 5gr z tej dywidendy, co tak strasznie wszyscy płaczą, że mała. Teoretycznie mogła by wynieść te 1,60zł. Ale co to jest w porównaniu z 10.000 pe-el-enów? Hmmm.... fajnie pomarzyć. Święta to mym co roku pod jakąś palmą spędzał, a nie przy choince, która już przed sylwestrem igliwia pozbawiona zamiast zdobić straszy.
Jak gdzieś się rypłem w obliczeniach to poprawcie, a i jeszcze jak ktoś dysponuje dokładnymi danym to niech też poprawia, co byśmy wiedzieli o czym my tu marzymy. A i może związki zawodowe o coś by powalczyły. Przecież w końcu oni też miewają święta i na wczasach też gdzieś bywają.