zmienić słownictwo "sprzedawca" itp.

27.03.07, 14:24
W nowych realiach w banku zaczęto stosować nowe słownictwo typu sprzedawca,
trener itp.
Uważam, że sprzedawcy są w sklepach, na jarmarkach , a trenerzy w klubach
sportowych. Dlaczego nie powrócić do określeń sprzed lat. Niech bankowiec ma
swoją pozycję w tym zagonionym świecie. Kiedyś miał.
    • gonz0 Re: zmienić słownictwo "sprzedawca" itp. 27.03.07, 17:45
      sprzedawca = realizator usług z góry zaplanowanych ;)
      • nszz.pko Re: zmienić słownictwo "sprzedawca" itp. 27.03.07, 23:00
        gonz0 napisał:

        > sprzedawca = realizator usług z góry zaplanowanych ;)= robot = made in wietnam

        człowiek = szacunek = zadowolenie = Rolls-Royce

        widzisz różnice???
        • gonz0 Re: zmienić słownictwo "sprzedawca" itp. 28.03.07, 09:10
          Prawie roznice ;)
    • sprawiedliwy41 Re: zmienić słownictwo "sprzedawca" itp. 27.03.07, 20:25
      GonzO, nie kąsaj. Jesteś jeszcze młody, ucz się pokory.
      • passenger7 Re: zmienić słownictwo "sprzedawca" itp. 27.03.07, 20:46
        sprawiedliwy41 napisał:

        > GonzO, nie kąsaj. Jesteś jeszcze młody, ucz się pokory.

        Tia, pokory, cierpliwości i kontrolowania emocji, aż Cię zajeżdżą jak "starą
        kobyłę".
        Przepraszam że się wtrącam, ale taka właśnie refleksja przychodzi mi do głowy w
        kontekście sugerowania "młodym" uczenia się pokory.
        • nszz.pko Re: zmienić słownictwo "sprzedawca" itp. 27.03.07, 22:55
          Dawniej młodych się wychowywało i nikt nic złego w tym nie widział, a teraz .....
          Pozostawię BK - pozdrawiam.
        • gonz0 Re: zmienić słownictwo "sprzedawca" itp. 28.03.07, 09:11
          Pokora = Uleglosc ... przynajmniej jak dla mnie. Wiec mi to nie pasi :P
          • czlowiek_z_dolu Re: zmienić słownictwo "sprzedawca" itp. 28.03.07, 18:02
            "Pokora = Uległość ... przynajmniej jak dla mnie. Wiec mi to nie pasi" ... to
            dość uproszczone pojęcie, a w życiu nie jest przecież tak prosto.:) Myślę, że
            rozumie nszz.pko, bo pokora to przecież także tolerancja dla tego co wokół nas.
            Codziennie toczymy wewnętrzne boje by nauczyć się akceptować własne słabości
            oraz mankamenty otaczającego nas świata. Oczywiście staramy się by dokonywać w
            różnych sytuacjach świadomych wyborów ale jednocześnie zdajemy sobie sprawę jak
            często niewiele od nas zależy. Nasze możliwości są ograniczone. Czy zatem w
            Twojej ocenie akceptacja tego stanu rzeczy nie jest pokorą? Pokora i
            kompromisy, towarzyszą nam w relacjach międzyludzkich (dom, praca). I nie mówię
            tu o uległości czy zatracaniu szacunku do siebie i innych, ale o umiejętności
            przystosowania się do życia w danej społeczności (np. „pekaowskiej”). Pokora
            pozwala nam zaakceptować stan rzeczy, na który czasem nie mamy wpływu. Jesteśmy
            całe życie uzależnieni przecież od wielu czynników a przesadna duma, egoizm,
            zarozumialstwo, na pewno nie sprzyjają tworzeniu właściwych relacji z
            otaczającymi nas ludźmi. Nie wiem na ile udało mi się Ciebie przekonać, że
            pokora ≠ uległość....ale próbowałam przekazać, jakie znaczenie dla mnie ma w
            życiu pokora. Pozdrawiam :)
            • gonz0 Re: zmienić słownictwo "sprzedawca" itp. 28.03.07, 18:33
              ja ciebie rozumiem i sie zgadzam - jednak on to uproscil ja tez.

              ale jak widac po twojej slusznej wypowiedzi - nie tak latwo definiuje si
              epokore no i zalezy z czym to sie laczy.
            • everon Re: zmienić słownictwo "sprzedawca" itp. 29.03.07, 20:40
              Witam Cię Człowieku z Dołu. Podziwiam Twój spokój i zgodę na otaczającą
              rzeczywistość, nawet, jeśli jest ona …ta rzeczywistość, taka jaka jest. Ale się
              z Tobą nie zgadzam. Sprzedawca – to brzmi dumnie, ale w markowym sklepie. A w
              banku … cóż, jesteśmy doradcami, często powiernikami, ludzie nam ufają,
              powierzają nam nie tylko swoje pieniądze, ale często gęsto dorobek swojego
              życia, zawieszają na nas spojrzenia, gdy łamiemy głowę nad tym jak im pomóc.
              Może taki kredyt, może siaki, a może – idź człowieku do domu i nie komplikuj
              sobie życia. Określenie „sprzedawca” sprowadza nas do jasno wyznaczonej pozycji
              – wyrabiaj normę, plan i nie rozmyślaj za bardzo, bo od tego są „jaśnie
              oświeceni” w Regionie i Centrali. To nic, że to Ty tworzysz wizerunek tego banku
              swoją postawą, taktem, zachowaniem. Tak naprawdę Ludzie z Góry mają to w dupie.
              Dopóki się nie potkniesz i ktoś na Ciebie nie naskarży. Ależ wtedy podniesie się
              wrzawa nad dobrym imieniem banku !!! Tymczasem … znam osoby, które bezczelnie
              wciskają klientom karty kredytowe do nowo otwieranego ROR-u, tłumacząc, że to
              karta powiązana z rachunkiem. Pięknie, prawda ? Plan wykonany ? Sprzedawca jest
              super ? Zdarza mi się czasem zamykać taki rachunek i niełatwo przychodzi
              uspokojenie rozsierdzonego klienta, który boleśnie przekonał się, że został
              oszukany. Już niedługo w pogoni za zyskiem dogonimy te najbardziej pazerne banki
              komercyjne. A przecież PKO powstało dla szarych ludzi, drobnicy i przez lata
              wyrabiało sobie markę jako bank przyjazny. Dla każdego. Teraz klientelę z
              powodzeniem odbierają nam SKOK-i, bo PKOBP ma sprzedawców, nie bankierów. Bo
              liczy się doraźny zysk, bez liczenia się z tym co przyniesie jutro. A jutro …
              stosując dzisiejsze metody nie będziemy mieli komu (tfu !!!) sprzedawać.
              • czlowiek_z_dolu Re: zmienić słownictwo "sprzedawca" itp. 30.03.07, 00:37
                everon...moja wypowiedź to spojrzenie na stanowisko gonz0, a’ propos
                pokory...ale nie jest ona akceptacją rzeczywistości, która do niedawna mnie
                otaczała. Te rozważania mają wydźwięk raczej filozoficzny i dotyczą tych,
                którzy pozostali w „bankowej” rzeczywistości... ja do nich już nie należę.
                W wypowiedzi nie odnoszę się do wprowadzonego nazewnictwa „sprzedawca”, ale
                skoro sprowokowałeś/łaś.... Zgadzam się z Tobą „Sprzedawca – to brzmi dumnie,
                ale w markowym sklepie” .... w banku są doradcy, których rola powinna polegać
                na właściwej ocenie potrzeb Klienta i sprzedaży produktu, który zaspakaja jego
                potrzeby i spełnia oczekiwania. O naiwności... od lat starałam się myśleć, że
                jest tak jak piszesz: „jestem powiernikiem, ludzie mi ufają, powierzają mi nie
                tylko swoje pieniądze, ale często gęsto dorobek swojego życia”. Co więcej,
                (nie wiem jak jest w detalu, nigdy nie pracowałam), w BPiO Klienci przekazują
                doradom tajemnice dotyczące majątków, rodziny. Przez 25 lat w tym banku byłam
                sumiennym, rzetelnym pracownikiem. Niestety przyszedł czas wyboru (niektórzy do
                dziś nie rozumieją mojej decyzji?!) a sprawa dla mnie była oczywista, nie mogę
                oszukiwać ludzi, którzy obdarzyli mnie zaufaniem. Sytuacja była skomplikowana,
                bo dotyczyła z jednej strony Klientów z drugiej pracowników tego banku.
                Odeszłam ze stanowiska naczelnika wydziału nie dlatego, że miałam aspiracje
                finansowe, nie dlatego, że miałam kaprys.... ale dlatego, że mam swoją godność,
                honor i wartości, dla których nie sprzedaję się za żadne pieniądze. Nie
                należałam nigdy do pokornych i przez ostatnie 5 lat broniłam tego, co w mojej
                ocenie ważne. Nie pozwoliłam sobą manipulować. Dziś w cenie w PKO są ulegli
                szefowie, broniący nie jakiś tam wartości, czy ideałów ale...własnych stołków,
                nie ludzie niepokorni, choć często fanatycznie oddani bankowi i Klientom. Nowi
                szefowie zjawiają się niewidomo skąd (bzdura, przecież wiadomo J) i ślepo
                realizują polecenia właśnie takich jak piszesz < „jaśnie oświeconych” w
                Regionie i Centrali. Brrr, to nie dla mnie. Trudno by tacy ludzie właściwie
                kierowali (wydziałem, oddziałem), jeśli nie mają bladego pojęcia o pracy w
                danym biznesie. Trzęsą się jak osika, gdy zadzwoni telefon z regionu, a na
                naradach milczą jak grób. Dziś bogatsza o doświadczenia, widzę to jeszcze
                wyraźniej. Oczywiście nie ukrywam, że z żalem podejmowałam decyzję o odejściu z
                banku... ale było to jedyne rozsądne rozwiązanie aby zachować godność i honor.
                Dziś zarządzam spółką i cieszę się, że wraz ze mną są fantastyczni ludzie z
                PKO. Dziś już nie obawiam się jutra, bo poza fantastycznymi ludźmi są też ze
                mną Klienci, a to największy kapitał. Z największą troską i starannością możemy
                dziś dbać o ich interesy i zaspakajać ich rzeczywiste potrzeby. Dziś nie
                marnujemy czasu na jałowe decyzje o idiotycznych pomysłach ludzi nie mających
                pojęcia o pracy z Klientem. Wreszcie dziś, mamy czas na raportowanie Klientom
                jakie zyski osiągnęli, jakie koszt musieli ponieść. Jesteśmy nadal sprzedawcami
                ale przede wszystkim doradcami i lojalnymi opiekunami naszych Klientów...Wcale
                nie mamy ambicji być najwięksi, chcemy być najlepsi. Smutne jest, gdy jest
                się ....tylko sprzedawcą, gdy realizuje się tylko plan sprzedaży bez zbadania
                rzeczywistych potrzeb Klienta. To droga prowadząca w efekcie do nikąd, to
                jedynie jednorazowa sprzedaż, przynosząca często więcej szkody (niezadowolonych
                Klientów) niż pożytku. Może Zarządzający zweryfikują swoje stanowisko i
                wysłuchają wreszcie „głosu ludu”, czego moi Drodzy Wam wszystkim serdecznie
                życzę.
                • diabolo13 Re: zmienić słownictwo "sprzedawca" itp. 30.03.07, 06:35
                  Czy na tym forum jest jeszcze ktoś, kto dziś pracuje w PKO? Czy tylko
                  sami "byli" przekuwają swoje wizje "szklanych domów" na słowa?
                  Moim zdaniem gorzej od słowa sprzedawca brzmi niestety DORADCA, a dlaczego to
                  później bo ja niestety muszę do paśnika, kasy trzeba zarobić.
                  pzdrw
                  • szomer Re: zmienić słownictwo "sprzedawca" itp. 30.03.07, 06:55
                    moim zdaniem; jeśli ktoś chce się przyp.....ć to każda nazwa jest zła...

                    i na co zamieniy te nazwy?
                    doradca, czarodziej, listonosz pat, żena za ladu...
                    a może kicia kicia?

                    :-)

                    to wszystko tematy zastępcze, mam wrażenie że ktoś steruje tym forum...
Pełna wersja