a może pozytywnie?

08.11.07, 00:07
Mam świadomość jak wiele rzeczy jest u nas "nie tak"...
Wiem, że to forum często jest jedynym sposobem na odreagowanie i (w
pewnym sensie) naładowanie akumulatorów na kolejny dzień pracy.
Jednak będąc czytelniczką już "od jakiegoś czasu" zaczynam mieć
wątpliwości czy rzeczywiście wszystko i wszyscy u nas są źli i
niekometentni?
Na jednym z wątków pozwoliłam sobie na taki wpis:
> szkoda, że sami wystawiamy sobie tę laurkę... Rzeczywiście osoba
> postronna może mieć wrażenie po lekturze tych post-ów, że z nas
> (pracowników PKO) banda roszczeniowo nastawionych, utyskujących na
> wszystko i wszystkich pyskaczy?
> A przecież tak nie jest!!!!!
> Do niedawna traktowałam tę firmę jako SWOJE miejsce pracy - SWÓJ
> Bank. Niestety to szybko się zmienia.
> No ale do sedna!
> Każdy z Was miał okazję słyszeć o szumnie na piedestał stawanych
> technikach sprzedaży. Pamiętacie "kanapkę"?
> Może - dla nas samych - spróbowalibyśmy w tym wszystkim co nas
> spotyka odnaleźć coś do przygotowania tego przekładańca?
> Zapytacie - po co?
> Jakoś wydaje mi się, że jeśl damy dowód na to, że nie jest prawdą,
> że potrafimy tylko narzekać - to wszystkim nas czytającym będzie
> łatwiej zrozumieć za czym tak naprawdę tęsknimy, o co walczymy,
czy
> z czym się żegnamy.
> Z drugiej strony - jeśli damy przykład co w naszym otoczeniu
uważamy
> za to dobre, to łatwiej będzie zrozumieć i złapać odpowiednią
> perspektywę do tych naszych "żali".
> Jesteście wspaniali! To Wy każdego dnia budujecie tę firmę i każdy
> zadowolony klient to Wasz indywidualny i zespołowy sukces! Mówcie
> więc o swoich małych i dużych sukcesach. Pokażcie/my wszystkim jak
> wspaniałe jest NASZE PKO!!!!
> Potraktujcie to proszę jak wyzwanie - już od dawna słyszycie jak
> beznadziejni jesteście, jak to do niczego się nie nadajecie, że
nie
> pasujecie do "Nowego otwarcia"... udowodnijmy że to nie jest
prawdą.
> Piszcie o prawdziwym PKO - tym na codzień i od święta!

Tam ta propozycja nie "zaskoczyła" może tu?
    • czuk1 Re: a może pozytywnie? 08.11.07, 08:08
      Nie przejmuj się. Doczekasz sie odpowiedzi.
      Podnioslem Twój wątek.
    • sroka69 Re: a może pozytywnie? 08.11.07, 23:19
      chciałabym coś napisać, bo jestem raczej optymistyczną osobą.
      ale chyba sobie pomilczę, bo na siłę nic nie będę wymyślała.

      chwila... wiem - koleżanki w pokoju mam super.
      • diabolo13 Re: a może pozytywnie? 09.11.07, 17:23
        czy to 69 w niku to przypadek?
        • agus1974 Re: a może pozytywnie? 09.11.07, 18:19
          Pozytywnie? - proszę bardzo
          do pracy dopiero w poniedziałek.
          I już lepiej prawda?
          • nazywka Re: a może pozytywnie? 09.11.07, 21:35
            Pozytywnie??
            Już od 01.03.2007 r. nie będę musiała tam bywać:)
            • pko.love Re: a może pozytywnie? 09.11.07, 22:09
              Oj widać, że jesteś szczęśliwa (bo szczęśliwi czasu nie liczą).
              Chyba od 01.03.2008 r. nie będziesz musiała tam bywać. Wszystkiego
              dobrego szczęściaro!
              • ktosik2007 Re: a może pozytywnie? 09.11.07, 23:00
                pozytywnie - oprócz 2 osób lubię wszystkich z mojego wydziału, a
                niektórych nawet bardzo : ) a jest nas sporo
              • nazywka Re: a może pozytywnie? 10.11.07, 08:36
                :)
        • sroka69 Re: a może pozytywnie? 13.11.07, 17:56
          :) nie
    • czlowiek_z_dolu Re: a może pozytywnie? 10.11.07, 14:46
      Pozytywnie o PKO... spróbuję, choć nie wiem czy wypowiedź ta spełni Twoje
      oczekiwania.

      Praca w banku PKO BP pozwoliła mi na rzetelną analizę dotychczasowej sytuacji
      zawodowej, wskazała nowe możliwości i zobligowała do działania. PKO nauczyło
      mnie, że nie można żyć w bezczynności, że jeśli ktoś funduje ci chory wyścig
      szczurów, to tylko od ciebie zależy czy chcesz, by był on również twoim
      udziałem. PKO BP uświadomiło mi, że jeśli chcę mieć wpływ na własny rozwój, nie
      mogę trwać w jakimś idiotycznym układzie i liczyć na cud... bo on się nie
      zdarzy. Praca w tym banku pozwoliła mi zintensyfikować myślenie logiczne i
      przetwarzanie informacji, pozwoliła zaufać instynktowi doprowadzając w efekcie
      do...decyzji o rozstaniu.

      Dziś z perspektywy minionych 12 miesięcy uznaję (choć to dość przewrotne) to za
      POZYTYW.

      Jak działania banku wpłynęły na moje decyzje zawodowe?...spróbuję to podsumować:

      1. Zarządzający od lat utwierdzali mnie w przekonaniu, że nie bardzo wiedzą
      dokąd zmierzają, więc jeśli Oni nie wiedzą, to wszelkie inne działania
      pozbawione są sensu, a mrówcza praca ludzi „na pierwszej linii frontu” była,
      jest i będzie systematycznie marnotrawiona.

      2. Bez względu na to jak się starasz, wskazujesz swoją pracą i postawą, że
      zależy ci na tej firmie, na jej Klientach, współpracownikach...to w zamian
      skutecznie ci się uświadamia, że nie jest to żadna wartość, na której
      komukolwiek w tym banku zależy. Tu jesteś „nikim”, bez względu na postawę jaką
      prezentujesz, nikt tego nie analizuje, nikt się temu nie przygląda, bowiem...
      patrz pkt.1

      3. Maksymalny stopień zbiurokratyzowania, nadzór i kontrola, sieją spustoszenie
      i niszczą w ludziach entuzjazm i chęć działania. Chaos, brak organizacji... ale
      to naturalne, gdy... patrz pkt.1

      4. Zaczynasz w firmie spędzać coraz więcej czasu, pracujesz po godzinach, twoje
      życie prywatne zostaje odsunięte na maksymalnie daleki plan, żyjesz tylko tym
      bankiem, a co w zamian?...Figa z makiem, nikt nie dostrzega w tym nic
      nadzwyczajnego, z czasem uznane to zostaje za stan zupełnie naturalny, więc po
      cóż wynagradzać ponadnormatywny czas pracy?... przecież się "kręci", choć...
      patrz pkt.1.

      5. Dajesz z siebie wszystko, oszukujesz się, że to tylko przejściowy stan,
      trzeba wytrwać,... jest to niezwykle trudne, przy braku zaufania i fatalnej
      jakości komunikacji, ale tak będzie dopóty, dopóki... patrz pkt.1.

      6. Z czasem odkrywasz, że zaczynasz się „uwsteczniać”, zamiast rozwijać
      zawodowo, masz poczucie braku stabilizacji, a ewentualne inicjatywy są
      ignorowane, bowiem .... patrz pkt.1.

      7. Minęło ćwierć wieku... a ty, nie doczekałaś się przejrzystego i
      sprawiedliwego systemu oceniania, potrzebujesz uzasadnienia?... patrz pkt.1.

      8. Jesteś już pewna, że nie masz już w życiu czasu, na dalsze oczekiwanie na
      systemu motywacyjny, oparty na jasnych i prostych zasadach, szczególnie gdy ....
      patrz pkt.1.

      9. Wiesz już, że w PKO BP nie płaci się za efekty, a pojęcie uczciwego
      wynagrodzenia tu nie istnieje, bowiem .... patrz pkt.1.

      10. Atmosfera stale się pogarsza, a pojęcie przynależności do firmy jest tu
      również bez znaczenia... jeśli nadal masz wątpliwości: patrz pkt.1.

      Ten bank, poprzez swoje działania, a właściwie ich brak zmusza do bierności,
      tłumi aktywne postawy. Człowiek aktywny, zamierzający plany przeistaczać w czyny
      uświadamia sobie, że nie po drodze mu z firmą, która nie wie dokąd zmierza, gdyż
      praca dla idei przestaje z biegiem czasu przestała ci wystarczać.

      Sentyment jakim darzyłam ten bank stawał się coraz bardziej ulotną, przebrzmiałą
      wartością, ... wsłuchałam się w Asnyka:

      „Trzeba z żywymi naprzód iść,
      Po życie sięgać nowe...
      A nie w uwiędłych laurów liść
      Z uporem stroić głowę.
      Wy nie cofniecie życia fal!
      Nic skargi nie pomogą –
      Bezsilne gniewy, próżny żal!
      Świat pójdzie swoją drogą.”

      To dzięki pracy w tym banku nabyłam umiejętność oddzielenia rzeczywistości od
      fikcji, umiejętność obiektywnej oceny dotychczasowego życia zawodowego... i choć
      zajęło mi to ćwierć wieku, warto było czekać, to niewątpliwie zasługa PKO BP, za
      co dziękuję.
      • agata9942 Re: a może pozytywnie? 10.11.07, 16:46
        Nic dodać, nic ująć, Brawo.
      • blabla3 Re: a może pozytywnie? 11.11.07, 18:18
        Napiszę bardzo króciutko..Zgadzam się z kazdym słowem od pkt 1 do
        10. Sama tego bym lepiej nie ujęła!
    • ma102 Re: a może pozytywnie? 11.11.07, 15:50
      Podpisuję się pod tym "obiema rękami" Cała prawda o PKO ...... :)
      • czlowiek_z_dolu Re: a może pozytywnie? 11.11.07, 23:18
        ...więc skoro POZYTYWY zostały określone, to zastanówcie się..., szczerze radzę
        i niech Cię nie martwi ta "18" + VAT. I uwierz, z tego co za Tobą, nie wszystko
        jest do kitu, ale nie oszukuj się, nie usprawiedliwiaj absurdów na siłę, lepiej
        pomyśl jak Ty, możesz zrobić "nowe otwarcie"? Wyznacz cele i do dzieła,... gra
        na zwłokę, to tylko strata czasu...naprawdę warto żyć tak jak na to zasługujesz.
        Moi znajomi, mówią, że jestem szalona,... pukali się w głowę gdy mówiłam o
        rzuceniu pracy... dziś pytają "to kurczę, czemu tyle z tym zwlekałaś?" ano, nie
        wiem,... pewnie z powodów podobnych jak Ty :)
        • sroka69 Re: a może pozytywnie? 13.11.07, 18:07
          pomimo całego tego bałaganu /określenie subtelne/ i niepewności
          jutra w tej firmie, umacnia się we mnie radosna myśl o opuszczeniu
          progów tej instytucji. wizja tkwienia tu gdzie jestem, jest dla mnie
          bardziej przerażająca od perspektywy szukania innej pracy.

          pozytyw w tym wszystkim? hmmm.... wiem, co umiem bardzo dobrze
          robić. stałam się tu silniejsza i bardziej pewna siebie.
    • czlowiek_z_dolu Re: a może pozytywnie? 27.11.07, 15:18
      tylko_spokojnie... rozpoczęłaś/eś wątek to może wskaż jakieś pozytywy... z
      przyjemnością poczytam, bo póki co, można odnieść wrażenie, że brak jest
      chętnych do podzielenia się fantastycznymi doznaniami...Piszesz "Jesteście
      wspaniali! To Wy każdego dnia budujecie tę firmę i każdy zadowolony klient to
      Wasz indywidualny i zespołowy sukces! Mówcie więc o swoich małych i dużych
      sukcesach. Pokażcie/my wszystkim jak wspaniałe jest NASZE PKO!!!!" To miłe co
      napisałaś... ale chyba nie przekonało...
      • seasons1 Re: a może pozytywnie? 27.11.07, 21:58
        człowiek z dołu - bingo !!!
        co do haseł o "sukcesach", "rozwoju" i innych wspaniałościach to
        widzę zmieniających się jak w kołowrotku OPIEKUNÓW SPRZEDAŻOWYCH Z
        ROD przekonanych o własnej doskonałości i zasuwających nam głodne
        gatki (czyli gadki)o piłowaniu sprzedaży, kanapkach i innych
        bzdurach (patrz pkt 1!!!). Na domiar złego te nieudolne pseudo
        socjotechniki działają na naiwnych i wystraszonych... a wtedy robimy
        z siebie małpę. Jestem facetem i w tej firmie zaliczałem się
        do "Kadry" (nienajwyższej ale Kadry). Znam się na bankowości i
        sprzedaży jednak stając przed alternatywą - poganiania "swoich
        ludzi" w imię (patrz pkt 1) nowych idei, sprzedaży bzdurnych
        produktów, rolowania produktów dla zadowolenia ROD i wyżej; lub
        swobodnego patrzenia w lustro przy porannym goleniu
        wybrałem to drugie !
        Uwierzcie - dla fachowców - nawet w miejscowościach o znacznym
        bezrobociu zawsze znajdzie się miejsce do godnej pracy. Nie ma co
        oczekiwać, że natychmiast, od ręki i za 2 x większą kasę, ale
        kwartał, pół roku, może rok z pewnością zbliżą do normalności a ta
        istnieje za murem jaki pozwalamy/pozwalaliśmy budować !
    • flying_fm69 Re: a może pozytywnie? 27.11.07, 21:39
      Wadą Polaków jest narzekanie i czasem mam wrażenie, że na tym forum
      wypowiadają się osoby potrafiące tylko narzekać. Być może mój
      przypadek jest odosobniony, ale ja, pomimo ciężkiej pracy i
      zmęcznia, narzekać nie mogę. Praca na szeregowym stanowisku, studia
      zaoczne, po kilku latach awans. Myślicie, że to koniec? Nie. Studia
      podyplomowe, zgłosznie na trenera ZSI. Ciężka praca, po pracy też
      praca. Myślicie, że to koniec? Nie. Zgłoszenie do kadry rezerwowej,
      p.o. dyrektora w sąsiednim oddziale, prowadzenie szkoleń i
      uczestnictwo we wszystkich szkoleniach przeznaczonych nie tylko dla
      kadry kierowniczej, a przydatnych w mojej pracy. Dziś żaden bank
      konkurencyjny w moim mieście (40 tys. mieszkańców, 9 banków + kilka
      instytucji parabankowych) nie jest w stanie zaoferować mi wyższych
      poborów. Myślicie, że to koniec? Nie. A wszystko dlatego, że trzeba
      myśleć pozytywnie i wierzyć w siebie. Wierzyć, że się uda, nawet
      jeśli to potrwa więcej niż kilka lat. Narzekaniem naprawdę niewiele
      zmienicie. Nie jestem jedyną osobą zadowoloną z tego, co osiągnęłam.
      Tylko inni raczej na to forum nie zagladają. Ja zaglądam czasami, bo
      lubię wiedzieć, co ludzie myślą. Staram się tę negatywną postawę
      zmienić choć trochę, bo bez odrobiny optymizmu i dobrej woli nikt
      nic nie osiągnie. A jeśli komuś naprawdę to nie odpowiada...
      Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Przekonały się o tym moje
      podwładne zmieniając pracodawcę. Pozdrawiam i życzę sukcesów!
      • czlowiek_z_dolu Re: a może pozytywnie? 27.11.07, 23:29
        Dostrzegłam pewne rozbieżności w Twojej wypowiedzi „...być może mój
        przypadek jest odosobniony”, a następnie „...nie jestem jedyną osobą zadowoloną
        z tego, co osiągnęłam”.
        Masz rację, optymizm jest niezbędny, ale czy dla Ciebie pozytywnym elementem
        pracy w tym banku jest przekonanie, że „trzeba myśleć pozytywnie i wierzyć w
        siebie”. „Ciężka praca, po pracy też praca”... czy to rzeczywiście daje
        satysfakcję i zadowolenie, czy może jest raczej reakcją obronną i wyczekiwaniem
        na... no właśnie, na co? Na to, że ktoś weźmie pod uwagę Twoją kandydaturę jako
        „kadra rezerwowa p.o. dyrektora”? A jeśli tak się nie stanie... Gratuluję wiary,
        życzę powodzenia i nie dziwi mnie to specjalnie, bo też prezentowałam tego typu
        postawy, aż przyszedł czas na refleksję... Poddałam się :( ale życzę Ci, by
        Tobie wystarczyło wiary w sukces i by wokół Ciebie nie zabrakło ludzi z którymi
        uda się go osiągnąć, bo rozumie że masz świadomość, że bez współpracy z innymi
        nawet jako Dyrektor „sąsiedniego oddziału”... „solo” - nie wiele można
        osiągnąć... nawet jeśli będziesz pełna optymizmu i pozytywnego myślenia i
        wszystko podporządkujesz temu bankowi i wytrwasz w swoich postanowieniach
        („Ciężka praca, po pracy też praca”)... tak więc by wszystko się udało potrzebna
        Ci chyba nie tylko wiara w siebie, ale również w innych... Tych, którzy ten
        bank wspólnie z Tobą tworzą (od oddziału podporządkowanego, aż po zarząd)... i
        jeszcze jeden drobiazg, czy Klienci zechcą również trwać w tym oczekiwaniu?...
        lojalni i oddani, czy im wystarczy również „pozytywnego myślenia i optymizmu”?
        Szczerze życzę powodzenia, takich ludzi jak Ty zapewne potrzeba temu bankowi.
        Pozdrawiam :)
Pełna wersja