anty-mobbing
25.09.08, 21:14
Witam wszystkich.
Chcę sie podzielić sytuacją jaka zaszła w jednym z warszawskich
oddzialow. Tak sie sklada, że w oddziale tym byla jedna pani
(chociaz "pani' to za duzo powiedziane) - na marginesie zona
dyrektora jednego warszawskiego oddzialu-duzego na Woli. Osoba ta
znecala sie psychicznie na pracownikach, wyzywala ich, obrazala
klientow- poza ich plecami oczywiscie, wygadywala bluznierstwa o
wszystkich pracownikach oddzialu oraz o osobach ktorych spotkala
w "swojej karierze zawodowej" lacznie z przelozonymi, opowiadala
glupoty osobom, ktore dzownily do niej. Jedyne na czym jej zalezalo
to zeby wynik w jej PPI wynosil ponad 150%. W koncu pracownicy
postawili sie tej Harpii i zglosili sprawe dalej. I tu zawod. Sprawa
wyplynela miesiac temu, a ona dalej pracuje w banku jako naczelnik
tylko w innym oddzale(na szczescie narazie jej nie ma).
Ciekawe czy gdyby nie miala meza dyrektora nadal pracowałaby w
banku!? Mysle, ze nie. Nie wiem nad czym gora sie zastanawia, jezeli
robila tak z praconikami w jednym oddziel bedzie tak ron\bila nadal.
Kto bedzie chcial z na pracowac, nikt.
Wielokrotnie wrecz grozila pracownikom, ze jezeli cos wyjdzie poza
wydzial to go zalatwi, bo ona ma znajomosci.
Slyszalem, ze jej maz tez jest taki sam a nawet jeszcze gorszy.
Apeluje wiec do wszystkich pracownikow pracujacych w jego oddziale i
innchy oddzialach gdzie sa takie same naganne postawy przelozonych
aby nie bali sie tego zglaszac takie zachowania dalej, wyzej... Nie
czekac az sprawy zajda tak daleko. I starajcie sie wszystko
dokumentowac.