supporting2
10.11.08, 16:00
(przedruk z godziny 13,oo, 10.XI)
Sekrety Jana Burego
» Co minister PSL ma wspólnego z PKO BP? Zamknij X
PSL jest mocno zakorzenione - nie tylko na wsi, lecz także w bankowości. Jak
donosi "Newsweek", 11 lat temu państwowy PKO BP w dziwnych okolicznościach
wpompował trzy miliony złotych w firmę, której współwłaścicielem był obecny
wiceminister skarbu Jan Bury. A zupełnie niedawno wspólnik polityka z tamtego
okresu, Roman Sobiecki, trafił do rady nadzorczej PKO BP. I to, jak wynika z
ustaleń tygodnika, za sprawą... Jana Burego.
Biznesowa znajomość obydwu panów pełna jest dziwnych przypadków. Ostatni
zdarzył się w lutym tego roku. Wtedy to właśnie Sobiecki zasiadł we władzach
PKO BP. Jak to się stało, że do liczącej zaledwie siedem osób rady nadzorczej
podmiotu kontrolowanego przez skarb państwa trafił dawny wspólnik wiceministra
skarbu? Zwłaszcza że resort przeprowadził konkurs, który z założenia miał
uniemożliwić kolegom polityków dostanie się do rady?
Pod nazwiskiem nikt w ministerstwie nie ma odwagi przyznać, że konkurs był
ustawiony. Ale nieoficjalnie osoby znające całą procedurę są bardziej
rozmowne. "Z góry ustalono, że jedno miejsce w radzie przypada PSL. A Bury
zażyczył sobie, żeby zajął je właśnie Sobiecki" - relacjonuje osoba z
kierownictwa ministerstwa. Bury zarzeka się, że nie miał wpływu na tę decyzję
kadrową: "Pan doktor nauk ekonomicznych w SGH Roman Sobiecki, tak jak wszyscy
kandydaci, zgłosił się do konkursu" - zapewnia.
Ta nominacja do rady PKO BP może być pokłosiem pewnej transakcji sprzed lat,
na której ślad natrafił "Newsweek". W 1997 roku PKO BP zainwestował dużą sumę
pieniędzy w firmę Agro-technika. Była to niewielka spółka związana z PSL,
zajmująca się handlem hurtowym i prowadzeniem giełdy spożywczej. Jej
prawdziwym kapitałem byli wpływowi akcjonariusze: Bury (już wtedy poseł
Polskiego Stronnictwa Ludowego) i Sobiecki, w tamtym czasie członek gabinetu
politycznego PSL-owskiego wicepremiera i ministra skarbu Mirosława
Pietrewicza. A to właśnie minister skarbu nadzorował działalność banku PKO BP.
Obaj nabyli akcje Agro-techniki wyemitowane tuż przed wejściem PKO BP do
firmy. Zrobili złoty interes, bo były trzy razy tańsze niż te kupione przez
bank, za to dające pięć razy więcej głosów na walnym zgromadzeniu. W sumie
bank, który wyłożył ponad 3 mln zł, miał w spółce niewiele do powiedzenia.
Dziś Roman Sobiecki zarzeka się, że jako urzędnik nie zajmował się PKO BP.
Bank twierdzi zaś, że tamten zakup akcji traktował jako inwestycję
średnioterminową, i odmawia komentowania swoich poczynań. Zenon Daniłowski,
prezes Agro-techniki, zapewnia, że nie pamięta szczegółów transakcji z 1997
roku.Jan Bury nie traci rezonu. "Bardzo dobre pytanie, ale spóźnione o 10 lat"
- odpowiada zapytany, czy machinacje z milionami państwowego banku to przejaw
przejrzystej polityki w spółkach państwowych. Jednak wiceminister wciąż ma
akcje Agro-techniki. Bank również.
Według Małgorzaty Brennek, byłej szefowej polskiego oddziału Transparency
International, sprawę powinna wyjaśnić prokuratura. "Jeśli przypuszczenia
dziennikarzy okażą się trafne, będziemy mieli do czynienia z typowym
przykładem uwłaszczenia się nomenklatury na majątku państwa. To niepokojące,
że osobie o tak niejasnych powiązaniach jak pan Bury powierza się funkcję
wiceministra skarbu" - uważa Brennek.