BARDZO PILNE - wyrabianie paszportu dla zwierzecia

25.09.09, 10:23
Bardzo pilnie prosze o pomoc. Ile trwa w Turcji wyrabianie paszportu
dla zwierzecia (kota) na wjazd do Polski (Unii). Musze pilnie
wyjechac do kraju, lecz weterynarz poinformowal mnie, ze moze to
nastapic co najmniej za miesiac jak nie za cztery miesiace, bo tyle
trwa cala procedura wyrabiania paszportu dla kota. Wydaje mi sie to
niemozliwe, zwlaszcza, ze mieszkam w Ankarze i tu na miejscu
znajduje sie jedyne w Turcji laboratorium, w ktorym robia konieczne
analizy.
Jednoczesnie, czy ktos orientuje sie ile trwa procedura TESTU
SEROLOGİCZNEGO NA WSCİEKLİZNE? Weterynarz poinformowal mnie, ze
cztery miesiace przed wylotem musze zaszczepic kota na wscieklizne
(mimo, ze w tym roku juz go szczepilam) i po uplywie min. miesiaca
mozna dokonac testu serologicznego. Wydaje mi sie to niedorzeczne.
Skoro kot byl szczepiony w tym roku to dlaczego mam go ponownie
szczepic?
Prosze, pomozcie!
    • stalagmitee Re: BARDZO PILNE - wyrabianie paszportu dla zwier 25.09.09, 16:57
      Bazylio, a nie za dużo ten weterynarz chce. Jeśli kot jest młody to
      może test miałby sens, bo po wykonaniu u kociaka jednej szczepionki
      nie ma pewności czy przyniesie ona efekty, ale gdy kot jest wiekowy
      i ma regularne szczepienia to nie powinno być wymagane robienie
      testu. Ale być może mam stare informacje. Ja nie mam już niestety
      kontaktu z wetem, bo moja kotka wcina rybki w niebie (bo nikt nie
      potrafił jej w Turcji pomóc). Ale doradzam zapytanie się innego
      lekarza o dokładną procedurę w przypadku kota, a nie kociaka. Wiesz,
      że co lekarz to inna interpretacja przepisów.
      • bazylia_tr Re: BARDZO PILNE - wyrabianie paszportu dla zwier 26.09.09, 12:10
        sad Bardzo mi przykro z powodu Twojej kotki. Niestety tureccy
        weterynarze sa najczesciej beznadziejni, w ogole nie mam do nich
        zaufania. Byc moze wynika to z faktu, ze w Turcji niewiele osob ma
        zwierzeta, w kazdym badz razie nie tyle co w Europie i tutejsi
        weterynatrze chwytaja sie wszystkich sposobow aby zarobic jak
        najwiecej, czesto w bardzo niemoralny sposob np. aplikujac
        zwierzetom wiele zupelnie niepotrzebnych i drogich szczepien; w
        ogole mozna powiedziec, ze nastawieni sa przede wszystkim na zysk, a
        dopiero potem na chec niesienia pomocy. Do tego dochodzi fakt
        niedouczenia i nieszczescie gotowe.
        Niestety w przypadku procedury wyrabiania paszportu lekarz mial
        racje. Sprawdzalam dokladnie w internecie i ta procedura w Turcji
        tak wlasnie wyglada sad Zreszta w Polsce podobnie. Pozostaje mi
        zostawic kotke 2 tyg. u zaprzyjaznionej cioci. Dziekuje za odzew i
        serdecznie pozdrawiam.
        • sommak Re: BARDZO PILNE - wyrabianie paszportu dla zwier 26.09.09, 18:35
          Witaj Bazylio,
          byl juz wczesniej jakis watek,gdzie m.in ja opisywalam swoja droge
          zalatwiania formalnosci,poszukaj-moze uda ci sie do niego dotrzec.
          Niestety cala ta procedura to nie jest wymysl tureckich wladz,ale
          poprostu wymagania w obrebie Unii Europejskiej dotyczacej wwozu
          zwierzat z tzw. krajow trzecich,do ktorych zalicza sie Turcje.
          Procedura robienia testu serologicznego na zawartosc przeciwcial
          wscieklizny jest tak dluga(tzn sam fakt,ze powinien on byc wykonany
          3 miesiace przed wyjazdem)-ma na celu ukrocenie wywozu szczeniat
          mlodszych niz 3 miesiace,czyli czesto jeszcze nie objetych wieloma
          szczepieniami., a tym samym ograniczenie handlu takimi
          zwierzetami,poniewaz dochodzilo do naduzyc.
          Pozdrawiam cie serdecznie!
    • stalagmitee Re: BARDZO PILNE - wyrabianie paszportu dla zwier 26.09.09, 20:39
      Oj to się Twoja kocina zatęskni, a Ty jeszcze bardziej sad Współczuję.
      Ja mam jeszcze gorsze zdanie o tureckich wetach, ale nie będę
      bluźnić. Jestem straszną kociarą, moja polska kotka została z mamą w
      Pl, a ma 13 lat, ale teraz na wiele lat jestem wyleczona. Póki tu
      mieszkam i póki moje dzieci nie zapragną zwierzęcia i zapewne też
      kotka, to nie będzie już zwierzaka w domu. Poza tym jeszcze po
      stracie Majki do końca nie odtajałam. Miałam długą przeprawę z
      lekarzami tutaj i nie życzę nikomu innemu takiej walki o życie
      pupila.
      Życzę Ci bardziej mądrych i wykwalifikowanych weterynarzy na drodze.
      Pozdrawiam.
Pełna wersja