rose71
30.09.09, 19:35
Dziewczyny, chcialam opisac pewna sytuacje,i prosic was o wasze
spostrzezenia.Nie wiem,byc moze ja to zle odbieram,ale dla mnie to
jest po prostu absurdalne.
Wiec do rzeczy.....od jakiegos czasu moj chlopak przestal do mnie
pisac,wysylac smsy itd.Co prawda jest on typem introwertyka,i nie
jest jakos strasznie rozmowny,ale tym razem poczulam,ze cos jest nie
tak.Minal tydzien,dwa,a tu ani slowa,tak jakby nie istnial,nie dawal
zadnego znaku o sobie.W miedzy czasie rozmawialam czesto z jego
matka na msn.(kobieta po 50,wyksztalcona,nauczycielka).Po pewnym
czasie postanowilam w koncu zapytac sie jej czy wie dlaczego jej syn
(moj chlopak) nie odzywa sie do mnie,nie pisze...Ona odparla,ze nie
krzysta z msn (lol)i ze postanowil sobie zrobic przerwe i poza tym
jest bardzo zajety praca.Wyslalam mu maile,smsy,i nic,az w koncu
laskawie odpisal,ze,cytuje: "nic zlego nie zrobilas,to ma zwiazek ze
mna,chce byc pewny swoich uczuc.Kocham cie,ale musze kochac
bardziej,po prostu ja chce czasu,nie mysl zle".Rece mi opadly jak to
przeczytalam,bo jeszcze pare dni temu rozmawialismy o wspolnej
przyszlosci,deklarowal,ze kocha mnie i ze zawsze bedzie kochac,a tu
nagle taki sms.(szok)
Strasznie sie tym zalamalam,i przy kolejnej rozmowie z jego matka
postanowilam nawiazac do tego smsa.Matka zaczela mi stawiac pytania
typu:" co zrobisz,jesli on nie jest pewny swoich uczuc itd...i,ze
ona chyba wie czemu on ze mna nie rozmawia.Powiedziala,ze moze to
byc spowodowane faktem,ze raz kiedy razem rozmawialysmy na kamerce(
ja i ona) ona w pewnej chwili skierowala kamerke na jej syna,a ten
siedzial przy 2 komputerze i na dobre gral,i ponoc zaczal krzyczec
do niej,ze bedziemy sie klocic,ze bede zla,ze on gra.
Oczywiscie dla mnie ten argument jest nieodrzeczny,mozna by
powiedziec,ze na wszystko ona go usprawiedliwia,i za kazdym razem
mowi,ze cytuje: "nie moge nic powiedziec, bo to moj syn".
Nawet mi sie spytala czy rzeczywiscie jestem zla,ze on gra.Ja jej
powiedzialam prawde,ze oczywiscie,ze tak,skoro mi nie moze poswiecic
glupich 5 minut,a na gre zawsze znajdzie czas.
A ona na to,zebym sie nie denerwowala,ze czas pokaze,ze lepiej zeby
gral anizeli gdzies z domu wieczorami wychodzil (sick!)(pare
tyg.temu przyznal mi sie,ze znowu zaczal grac,i gra do pozna,a potem
mu mama wylacza elektrycznosc/jak bylam w TR u niego to wieczorami
rowniez gral!).Pare dni temu postanowilam wyslac ostatniego maila do
mojego chlopaka o tym,ze ja wiem,ze to koniec,ale chcialabym z nim
ten ostatni raz porozmawiac,ale niestety nie dostalam zadnej
odpowiedzi.Wczoraj rozmawiajac z jego matka,powiedzialam jej,ze
chcialabym porozmawiac z jej synem po raz ostani,bo jestesmy juz
prawie "skonczeni" a ona na to,ze on sobie po prostu zrobil
przerwe,i ze on ze mna nie zerwal,i ze nie sprawdza poczty od
jakiegos czasu (lol).Krew mi sie gotuje jak slysze to co mowi jego
matka,jak na wszystko pieknie go usprawiedliwi,doslownie na
wszystko,i nie widzi nic zlego w zachowaniu swojego syna.
Nie tak dawno zaczela mi tez wpsominac o jakiej tejemnicy ktora
laczy mnie i jej syna(lol),powiedziala,ze nic wiecej nie powie,bo to
nasza sprawa,i powinnismy o "tym" porozmawiacNie powiem,zaczelo mnie
to troche intrygowac,ale niestety do rozmowy nie doszlo,bo jej syn
oczywiscie dalej 'robi sobie przerwe,pewnie zastanawiajac sie co do
mnie czuje (lol).
Smieszne jest to wszystko a zarazem zalosne,a najbardziej juz sie
wkurzylam kiedy wczoraj na msn rozmawiajac napisala mi pewna
historie jej kolezanki znajomego-Turka,ktory to ozenil sie z
Rumunka, a potem wyjechali do Rumunii i ta go zdradzila,a potem
zaszla wciaze z innym.
Przez ta historie probowala mi pokazac,ze ja wlasnie taka pewnie
jestem,bo Europejka.
Ja skomentowalam ta wypowiedz,ze fakt,ze jestem Europejka,nie
znaczy,ze jestem gorsza,a o Turkach- muzulmanach tez wiele zlych
rzeczy slyszalam,ale nie generalizuje,i nie mowie ze jej syn
wlasnie "taki" jest.Kobieta zaczela sie bronic mowiac,ze ona wcale
nie uwaza,ze jestem zla itd,ale zebym wiedziala,ze Turczynka nigdy
nie zdradzi swojego faceta.
Oczywiscie w ten sposob chciala mi postawic kolejny zarzut,probujac
dowiesc,ze Europejki(ja) zdradzaja mezow,ale nie
Turczynki.Powiedzialam jej wiele rzeczy to co mysle i sadze,a takaze
wspomnialam sytuacje,kiedy moj chlopak raz ogladac zdjecia ze slubu
chrescijanskiego odparl,ze mu sie nie podobaja,dlatego,.ze "tam jest
kosciol".Kobieta oczywiscie zaraz zaczela usprawiedliwiac swojego
syna mowiac,ze on nie powiedzial itp itd...A przeciez nawet tego nie
slyszala, wiec brak slow

Dodala jeszcze,ze jej syn obawia sie o
moj styl zycia(obstawiajac,ze ja bede taka sama, badz jestem jak ta
Rumunka,opisujac powyzsza historie tejze kobiety).
Na koniec kazala mi do niej psiac wiadomosci na msn,bo "dzis jedzie
do Ankary" i jej nie bedzie,a potem sobie poczyta.
Dziewczyny czy nie uwazacie ze ta sytuacja jest chora? Kobieta,matka
mojego chlopaka ze mna rozmawia(codziennie),a nie on! Niby
mila,uprzejma,ale chyba to tylko pozory.Mowi ze kocha,zebym ponownie
do nich przyjechala,ale czy to wszystko ma sens? Nie przecze,ze nie
kocham jej syna,bo tak nie jest,ale sposob w jaki mnie traktuje
chyba sam mowi za siebie.Postanowil sobie zrobic przerwe? od czego?
Nie widujemy sie,nie rozmawiamy,zyjemy w na 2 krancach swiata,a ta
mi jeszcze mowi,zebym sie nie denerwowala,i ze czas pokaze.Przeciez
to jest nienormalne

ja juz nie mam chyba wiecej sily,i na
codzienne odpisywanie do jego mamusi.W koncu ilez mozna gadac i
gadac z nia-a jak czeka na moja odpowiedz a jestemy obie "online",to
pisze mi cos w stylu:" chyba rozmawiasz z przyjaciolmi,wiec
ide...."(dodam,ze nie umiem perfect tureckiego,caly czas sie ucze,a
znajomi pomagaja mi zrozumiec jej wiaodmosci).Czasem czuje sie jak
bym to ja miala z nia brac slub lol
Dziewczyny, prosze Was o rady,co o tym sadzicie,jaki macie do
stosunek do calej tej sytuacji...
Czy matka ma racje,a moze ja przesadzam,moze ja czegos tutaj nie
moge zrozumiec?
Bede wdzieczna za wszelkie odpowiedzi,pozdrawiam Was serdecznie!!! =)