Baslik parasi, mahr czy jak to tam zwal...

07.10.09, 13:35
Jak wszystkie wiemy Turczynki nie oddają się za darmo tongue_out A jak to jest z
Polkami? Z moich obserwacji wynika, że większość z nas nie otrzymała żadnego
ślubnego podarunku, złota, mieszkania, samochodu...
Czyżby posiadanie europejskiej zony zwalniało Turka z tego przykrego obowiązku?wink
Mój facet stwierdził, że takie obyczaje są praktykowane na wschodzie i jest to
domena bogatych rodzin, gdzie żonę się niejako kupuje, żeby siedziała w domu i
rodziła dzieci.. bo "miejskie" małżeństwo razem pracuje i się dorabia.
A Wy dostałyście jakieś zabezpieczenie finansowe/ złoto/przyrzeczenie pisemne
zadośćuczynienia w razie rozwodu? Jak Wasi mężowie się na to zapatrują?
    • choroszy5 Re: Baslik parasi, mahr czy jak to tam zwal... 07.10.09, 13:53
      Nie wydaje mi sie zeby to bylo domena bogatych ludzi..regula jest ze
      jak bierzesz slub religijny to imam pyta ile ofiarujesz swojej zonie
      podczas rozwodu to normalne co do normalnego swieckiego slubu to pan
      mlody a raczej jego rodzina placi i to slono za wiele rzeczy...wez
      pod uwage ze wiekszosc weselisk jest organizowana dla ponad 100
      osob.Mama mojego meza(wzielismy slub religijny na chwile obecna)sama
      ostanio stwierdzila ze ja nic nie chce nie tak jak turecka
      narzeczona by sobie tego zyczyla.Kwestia gustu...ja nie gustuje w
      zlocie i nie potrzebuje kolii za 4tys YTL do slubu jak rowniez
      organizowania nam mieszkania przez jego rodzicow bo tak to sie
      odbywa czesto.Konkluzja sie nasuwa sama ja determinuje ''kulture'' w
      moim domu wiec tureckie slubne i kosztowne obyczaje sa zbedne co nie
      znaczy ze jakbym sie wczula w sutuacje tego co turczynka bym nie
      mialasmile
      • semimentalsentimental Re: Baslik parasi, mahr czy jak to tam zwal... 07.10.09, 14:45
        Ja nawet nie wiedzialam, ze sklada sie takie przyrzeczenia, ale my nie bralismy
        slubu religijnego gdyz maz i jego rodzina sa niewierzacy.
        Co do samego wesela to oplacili je rodzice meza (ja nigdy nie mialam jakis
        fantazji na punkcie bialej sukni itd) i nie zalezalo mi na wielkiej imprezie,
        biorac pod uwage koszty. Zloto dostalismy od wiekszosci zaproszonych gosci, ale
        nie ma tak ze to moje. Pokryje po prostu koszty zwiazane z urzadzaniem mieszkania.
        Zapytalam o ten zwyczaj kupowania tesciowa i rzeczywiscie, w religijnychi i tych
        bardziej tradycyjnych rodzinach oferuje sie pieniadze lub zloto przyszlej pannie
        mlodej. Ale z tego co pamietam w Polsce rowniez istnial taki zwyczaj...
        • izaerbas Re: Baslik parasi, mahr czy jak to tam zwal... 07.10.09, 15:01


          Başlık parası i prezenty slubne w zlocie to jednak cos innegosmile My
          bralismy slub koscielny , cywilny w Polsce,a w Turcji mielismy
          drugie wesele. W zwiazku z wyznaniem mojego meza nie mielismy slubu
          muzulmanskiego. Zostalam potraktowana jak turecka gelin, obwieszono
          mnie zlotem itp. - choc rodzina mojego meza jest nowoczesna. W
          tradycji rodziny jest to, aby zapewnic parze mlodej "dobry strart".
          Rodzina meza stara sie byc mi pomocna i traktuja mnie jak wlasna
          corke - uwazaja, ze tak powinno byc, skoro mieszkam daleko od
          wlasnej rodziny. Na szczescie wszystko jest w granicach rozsadku i
          nie mam problemu z nazbyt gorliwymi tesciamismile))

          Pozdrawiam serdecznie
    • ahududum Re: Baslik parasi, mahr czy jak to tam zwal... 08.10.09, 13:59
      A skad wziac na tym Wschodzie pieniadze na te zony - przeciez tam
      taka bieda...
      • choroszy5 Re: Baslik parasi, mahr czy jak to tam zwal... 08.10.09, 14:22
        No wiadomo ze wszystko zalezdy od sytuacji materialnej ale podarunki
        zloto itp. to tradycja turecka..podobnie zreszta jest i u nas nie
        wszyscy robia weseliska za 20tys zlotych sa tacy co robia za 2.Ja
        przyznam szczerze nie bylam jeszcze na weselu, na ktorym panna mloda
        wyszla bez zlota na rekach a wszyscy nalezeli do klasy sredniej ze
        tak powiem..tradycja..
        • hugo43 Re: Baslik parasi, mahr czy jak to tam zwal... 12.10.09, 17:23
          oj byl niezly secik w takim pudle od tesciowsmilei jeszcze roznosci
          zlote od goscismile i pieniadze.oczywiscie na glos bylo mowione kto ile
          dal.set sprzedany,kasa w ikea na meble wydanasmile
          • magbar14 Re: Baslik parasi, mahr czy jak to tam zwal... 12.10.09, 21:08
            ja od rodzicow meza dostalam zlota kolie kolczyki i bransoletke,
            goscie swoja droga a zloto od rodzicow swoja droga. i nie pochodzi
            on ze wschodu a z istanbulu.
            • trishka.mrishka Re: Baslik parasi, mahr czy jak to tam zwal... 01.01.10, 17:37
              uważam, że złoto i pieniądze dla panny młodej to bardzo dobry pomysł - w razie jakichkolwiek komplikacji życiowych, można to złoto sprzedać i spitolić do swojego kraju... Moim zdaniem powinnyśmy wymagać od naszych facetów tego samego, czego wymagałaby Turczynka... Miłość miłością, ale kiedy mężuś okaże się draniem, warto mieć coś w zanadrzu... ale to tylko mój punkt widzenia smile
              • magdalenaa_b Re: Baslik parasi, mahr czy jak to tam zwal... 02.01.10, 11:14
                Nigdy nie wiesz tak na prawdę do końca na kogo trafisz. To może wyjść dopiero po XX latach wspólnego życia. Ale równie dobrze może się okazać, że to kobieta jest "tą złą" stroną. I co wtedy? smile Trzeba oskubać faceta do gaci??
              • semimentalsentimental Re: Baslik parasi, mahr czy jak to tam zwal... 02.01.10, 11:42
                Nie bardzo rozumiem....sprzedac zloto i spitolic do swojego kraju. spitolic
                znaczy uciec???
                My z mezem dostalismy zloto na slubie i wspolnie decydujemy na co je
                przeznaczamy. Nie wyobrazam sobie ze w momencie zawierania zw malzenskiego
                mialabym miec podejrzenia co do intencji partnera.
                Wiadomo ze zycie pisze rozne scenariusze, ale nie znaczy, ze trzeba zakladac
                najgorsze.....
                Nie uwazam rowniez, abyDkonieczne bylo dawanie gwarancji pannie mlodej, ze w
                razie rozwodu mezczyzna ma wyplacac pewna forme odszkodowania. Najwieksza sile
                daje niezaleznosc. Dlatego od poczatku nalezy zadbac, aby rowniez tu w Turcji
                rozwijac swoja kariere zawodowa. No chyba, ze ktos planuje gnicie do konca zycia
                w domu.....
                • bela01 Re: Baslik parasi, mahr czy jak to tam zwal... 08.01.10, 00:43
                  mam podobne zdanie co trishka...

                  niestety uważam, że Polki za nisko się cenią i są w stanie się sprzedać za
                  dosłownie byle co..czyli słodkie słówka i obietnice, które jak wiadomo albo się
                  spełnią albo nie.

                  oczywiście dużo w tym winy wychowania. nasi rodzice wychowują nas na potulne,
                  miłe, empatyczne istotki. Niestety w życiu rożnie bywa i niezależność
                  niezależnością, tyle, że w Turcji z wiadomych powodów raczej jest ciężej o
                  niezależność niż w Polsce i Polki są przynajmniej na początku zdane na męża.

                  nawet jeśli pracują to często na czarno ( a co z emeryturą?).
                  Poza tym często tu studiują a potem nie pracują w zawodzie czy poprzedniej
                  profesji (wiadomo, że wszystko gna do przodu i nie tak łatwo nadrobić kilka
                  choćby straconych lat i powrót do branży).

                  Moja znajoma wyjechała kiedyś dawno temu do Francji za pewnym panem...tutaj
                  robiła karierę, tam pracowała jako opiekunka babci...Sprzedała swój samochód i
                  kupiła rzeczy do wspólnego domu we Francji.
                  Potem się rozstali i wróciła tu bez samochodu, bez rzeczy (skąd miała mieć
                  pieniądze na dochodzenie swoich praw przed sądem?), z dziurą w CV (pracowała na
                  czarno). Ogólnie jej sytuacja była ciężka po powrocie...Ratowało ją tylko to, że
                  tu wciąż miała małe mieszkanko i pomoc rodziny...A co z tymi, które nawet tego
                  nie mają?

                  Czasem nie warto się unosić głupią dumą...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja