Nieludzkie prawo...

10.11.09, 21:58
Artykul dla matek o mocnych nerwach:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7234322,Nieludzkie_prawo__Dzieci_zabrane_matce.html?
utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=856991

Nie dotyczy co prawda rodziny polsko-tureckiej, tylko polsko-
wloskiej, ale jest tam duzo informacji jak w tych sprawach stanowi
prawo miedzynarodowe, obowiazujace w panstwach UE. Ciekawe czy
decyzja bylaby taka sama, gdyby dotyczyla ob. ktoregos z panstw
muzulmanskich? Mysle, ze jednak nie.
Trauma do konca zycia, wspolczuje tej matce i jej dzieciom, az mi
sie zimno zrobilo czytajac ten artykul sad
    • sarlo51 Re: Nieludzkie prawo... 11.11.09, 02:17
      Szkoda jest matki i dzieci.Wedlug naszego prawa to jesli dzieci sa
      urodzone we Wloszech i jedno z rodzicow ma obywatelstwo.To dzieci
      powini byc wychowane w kraju tym.Rodzice nie moga wywiesc dzieci po
      za granice lub stan.Musza miec pozwolenie od jednego z rodzicow.
      Kirana to slychac czesto.Jedna matka polka wywiozla dzieci do
      polski.Maz polak(obywatelstwo amerykanskie) matka musiala odac
      dzieci bo ich porwala wedlug prawa.Jesli masz dzieci poza granica to
      nie mozna wywiesc do polski i jusz bedzie dobrze.To jest porwanie
      dziecka.Dlatego duzo kobiet zostaje w obcym kraju wedlug dzieci.
      Oj,chyba ona bedzie musiala zamieszkac we Wloszech aby wiedzic swoje
      dzieci.
      • kiranna Re: Nieludzkie prawo... 16.11.09, 22:13
        Ja tez uwazam, ze dziecko powinno chowac sie w swoich naturalnych
        warunkach, czyli tam gdzie sie urodzilo badz spedza wiekszosc czasu,
        gdzie ma kolegow, dla jego wlasnego dobra i poczucia bezpieczenstwa,
        przynajmniej do takiego wieku, gdy bedzie w stanie poradzic sobie
        psychicznie ze zmiana otoczenia i rozstaniem rodzicow. Chyba, ze
        rodzina jest mocno patologiczna, nie ma mozliwosci separacji i
        istnieje zagrozenie zycia, to nie ma co czekac.
        To powinny wziac pod uwage wszystkie kobiety decydujace sie na
        zwiazek z cudzoziemcem, bo nikt nie da gwarancji, ze kogos taki los
        nie spotka po kilku-kilkunastu latach malzenstwa. İ nie chodzi mi o
        trwanie w toksycznym zwiazku, ale o miejsce zamieszkania po
        ewentualnym rozstaniu i o podtrzymanie zdrowych relacji dziecka z
        tata.


        W artykule bardziej zbulwersowal mnie fakt, w jaki sposob te dzieci
        zostaly odebrane matce, nawet jesli zlamala ona prawo
        miedzynarodowe sad Bez psychicznego przygotowania do rozstania obu
        stron, bez mozliwosci zabrania najpotrzebniejszych rzeczy czy chocby
        ukochanej zabawki dla otuchy. Przeciez tyle sie o tym teraz mowi.
        Czy nikt juz nie liczy sie z uczuciami ludzkimi? Juz tak
        zdziczelismy, ze liczy sie tylko paragraf, a nie czlowiek? Ta
        rodzina bedzie miala traume do konca zycia, wspolczuje, ale ktos tym
        dzieciom taki los zgotowal, nie tylko sad...
Pełna wersja