trishka.mrishka
28.12.09, 15:50
Drodzy forumowicze... wg. kalendarza chińskiego, 14.02.2010 - walentynki

- rozpocznie się rok metalowego tygrysa.
"Tygrys to urodzony przywódca i zwycięzca – jest odważny i pewny siebie, niezależny i pełen pasji. Metal zaś oznacza żelazną dyscyplinę, sprawiedliwość i niezłomną wierność zasadom, niezależnie od okoliczności. Dlatego w nadchodzącym roku nie spodziewajmy się taryfy ulgowej.
Będziemy musieli pokazać, na co nas stać. Dla tchórzy, krętaczy i leni nadchodzą ciężkie czasy. Za to ci, którzy nie obawiają się wziąć spraw w swoje ręce, będą w swoim żywiole.
Los sprzyja teraz indywidualistom i rebeliantom walczącym w imię szczytnych idei. Jednak nie wolno działać pochopnie. Trzeba najpierw wszystko w skupieniu i ciszy przemyśleć, przygotować, a gdy już plan będzie dopięty na ostatni guzik, bez wahania go wykonać. Do samego końca. Tygrys nie atakuje, póki nie jest pewny sukcesu.
Największe wyzwania Rok Tygrysa postawi ludziom władzy. Będą musieli w boju dowieść swej wartości – wykazać się odwagą, prawością i charyzmą. W cenie będą także inteligencja, przenikliwość i umiejętność strategicznego planowania.
Ci, którzy wywindowali się na wysokie stanowiska na plecach innych, przepadną teraz z kretesem. I nie pomogą im żadne jęki i żale, bo na narzekania nie będzie teraz miejsca. Albo potrafisz stawić czoło wyzwaniom, albo musisz odejść i to ze spuszczoną głową.
Wyraźnie pogłębi się podział pomiędzy sprawami publicznymi a prywatnymi. W tych pierwszych będziemy bezwzględni i skłonni do rywalizacji, natomiast przyjaciołom i najbliższym okażemy wielkie serce.
Ciepło domowego ogniska pozwoli naładować akumulatory. Uznanie w oczach najbliższych będzie najlepszą motywacją do działania. W gronie rodziny i znajomych znajdziemy też czas i ochotę na szampańską zabawę. Bo wbrew pozorom, spontaniczności nam nie zabraknie.
Powiedzenie, że szczęście sprzyja odważnym będzie w Roku Tygrysa wyjątkowo prawdziwe."
Słynny polski jasnowidz - Jackowski - przepowiada konflikty zbrojne... pomiędzy USA, a krajami "Bliskiego Wschodu" - stawiam na Iran... I zaczęłam się zastanawiać... Co by było, gdyby Iran poprosił sąsiada - Turcję - o wsparcie militarne... Czy cos takiego jest możliwe - czy nasi mężowie mogliby zostać wezwani do wojska??