powiedzcie, ale tak z ręką na sercu...

06.02.10, 19:14
...czy nigdy nie mialyscie watpliwości co do swojego Turka? zastanawiam
sie na ile osamotniona jestem w moich odczuciach. Kocham go jak nikogo
innego i wiem, ze on czuje to samo. Wiem tez, ze nie ma zwiazkow
idealnych ale niestety zyjemy w kraju gdzie samo slowo "turek" budzi
mieszane (jesli nie negatywne) uczucia rozmowcow. Na ile mozna wyłączyc
rozum i kierowac sie jedynie sercem? Nie mowcie mi tylko prosze, ze
skoro mam jakies "ale" to mam zapomniec o przyszlosci z nim. Ja po
prostu nie jestem osobą, ktora z zamknietymi oczami brnie za swoja
miloscia. Nacielam sie kilka razy, ale pierwszy raz chce z kims zwiazac
swoja przyszlosc. Mimo to boje sie...boję sie, ze on sie zmieni, boje
sie z po slubie bedzie inaczej, ze kiedy wreszcie bedziemy mieli siebie
na codzien to nie bedzie jak przedtem. Czy to zwykle obawy przed
zwiazaniem sie z kims na cale zycie? On nie daje mi podstaw tak myslec,
ale kiedy tak sie naczytam i naslucham jak to cudnie bylo PRZED a jak
jest TERAZ to zaczynam sie zastanawiac czy to aby nie dotknie tez
mnie...
    • gonia1502 Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 06.02.10, 20:53
      Witam
      Wiesz co a ja mysle że do pewnych spraw trzeba poprostu dorosnąc ja
      nie rozumiem jak czasem czyta sie wlasnie jak dla mnie bzdur!bo
      turek to to bo turek to tamto a zadaj sobie pytanie a
      polak ,włoch,hiszpan ipt ? decyzje czy sie chce z kimś byc czy nie
      nie podejmuje sie na zasadzie a jak sie zmieni a jak bedzie
      inaczej..jak dla mnie totalna niedojżałośc Pamietaj nikt nie bedzie
      wiedział poza toba i twoim sercem czy szanowny męszczyzna jest dla
      ciebie ale to jest indywidulane Pozatym nikt za nas nie podejmie i
      nie napisze tobie lekarstwa każdy z nas ma w życiu chwile dobre i
      złe wątpliowści te duże i te malutkie ale kwestia miłośc dwóch osób
      czy miłośc jest prawdziwa to raczej twoje serce wie.Wiesz co a jeśli
      chodzi o słowo Turek myśle że nie tylko mi ale i także innym kobiet
      które maja Turków negatywne uczucia innych osób poprostu jest
      obojetne.A pozatym idz do urzedu do spraw códzoziemnów i zobaczysz
      jakie mieszkane zwiazki są ale przeciez kogo to obchodzi miłośc ma
      nie jedno imie ,miłośc ma wiele kolorów skóry wszystko jeśli jest
      prawdziwe ,z głebi serca to wież mi reszta jest przy tym niczym smilea
      czytac można wiele i słuchac także a tak naprawde czas i miłośc
      wskaże ci właściwą droge smile ale sie rozpisałam smilesmile
      pozdrawiam serdecznie
    • ochra Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 06.02.10, 21:02
      Najważniejsze to dobrze się poznać. Człowiek nie zmienia się z dnia
      na dzień po ślubie, naprawdę można się zorientować jak facet
      zapatruje się na kwestie podstawowe np. religię, albo jak widzi rolę
      kobiety i mężczyzny w rodzinie. Ja ze swoim mężem najpierw dużo
      rozmawiałam, potem mieszkaliśmy razem zanim wzięliśmy ślub i dlatego
      kompletnie niczym mnie po ślubie nie zaskoczył. Polecam ten
      wariant smile

      Stereotypami się nie przejmuj, najcześciej najwięcej uprzedzeń mają
      ludzie o wąskich horyzontach, którzy nie mieli zbyt dużo kontaktów z
      cudzoziemcami, niewiele wyjeżdżali za granicę, niewiele widzieli.

      Na koniec, Broń Boże nie mów o swoim mężczyźnie "mój Turek"! To
      trochę lekceważące, nie możesz tak mówić jesli chcesz żeby Twój
      mężczyzna cieszył się szacunkiem innych.

      • karcia.akuku Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 06.02.10, 21:08
        czy Tobie się wydaje, że gdyby Toj facet był Polakiem to oznaczało by,
        że Twoj facet jest idealny?? Poczytaj o przemocy w rodzinie, w Polsich
        rodzinach.
        Narodowość nie ma znaczenia. Istotny jest człowiek. Jak Cie traktuje,
        jak się do Ciebie odnosi w towarzystkie, przy rodzinie Twojej, jego
        etc. Podobnych wątków było już wiele....

        Skoro masz wątpliwości, to chyba coś jest na rzeczy...
    • annish Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 06.02.10, 21:51
      Dziewczyny...po pierwsze: troche mnie zle zrozumialyscie. Komu jak komu
      ale mi nie trzeba tlumaczyc i wyjasniac ze nie powinnam myslec, ze
      wloch to taki a polak to taki bo to ja na codzien walcze z takimi
      stereotypami a wiec spokojnie, chyba sam fakt, ze z nim jestem
      zaprzecza temu mysleniu. Najzwyczajniej w świecie chcialam zapytać czy
      zadna z Was nie miała jakis obaw przed wyjsciem za mąż, które
      wynikalyby troche z roznic kultur czy religii. To chyba jeszcze nie
      zbrodnia, co? Po drugie: spokojnie, nie uzywam okreslenia "moj turek"
      przy wszystkich, zalozylam ze w naszym gronie nie bedzie to źle
      odebrane (moj nawet lubi to okreslenie). Kajam sie jednak i prosze o
      wybaczenie smile
      • gonia1502 Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 06.02.10, 22:05
        droga annish ale tu nikt żle ci nie napisał,i nie ma potrzeby kajac
        sie przed nikim smilei prosic o wybaczenie bez przesady smile
        a jak mówie każda z nas pisze jakieś swoje przemyślenia lub problemy
        od tego jest forum założone jeśli ktoś pisze my piszemy także
        podpowiadamy od tego służą fora smilepozatym jak pisze każda z nas
        inaczej podchodzi ,tak samo jeśli chodzi o kulturę i religie myśle
        że to jest temat rzeka smile
        pozdrawiam
      • gunes20032001 Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 07.02.10, 00:08
        Uwazam,ze to wlasnie annish kierje duza dojrzalosc i dlatego ma
        takie przmyslenia.To dobrze,ze teraz sie nad tym zastanawia, a nie
        potem.wiele dziewczyn rzuca sie w malzenstwo z cudzoziemcem na chura
        bez przemyslenia no bo spodobaly sie plaze lub zabytki.Nie
        oburzajcie sie,ale naprawde znam takie przypadki.poza tym
        twierdze,ze narodowosc ma ogromne znaczenie.chodzi mi o roznice
        kulturowe,ktore wychodza dopiero po czasie.wtedy kiedy juz minie
        pierwsze oczarowanie itp.wtedy jest przykro.Lepiej myslec zawczasu
        bo niestety milosc nie wszystko zaakceptuje nawet ta najwieksza.Ja
        wszystkim dziewczynom zycze dobrych wyborow i dobrych mezow.niewazne
        czy to Turek,Amerykanin czy Eskimos.
        • annish Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 07.02.10, 08:05
          Güneş!! Wielkie dzieki, wreszcie ktos kto mnie zrozumial. Ujełas
          dokladnie to co mialam na mysli w kilku zdaniach. Co ja poradze, ze
          zawsze roztrzasam wszystko i rozpatruje na 10 sposobow myslami
          wybiegajac lata do przodu...stad moje obawy. Czy to znaczy, ze go nie
          kocham albo ze mam watpliwosci co do niego? Absolutnie nie. Zwyczajnie
          daje dojsc do głosu rozumowi, ktory niestety tlumi czasem serce bo
          rozpatruje wszystko realnie, bez uniesien, ochów i achów..a przeciez
          takie bedzie nasze zycie za kilkanascie lat...Mialam chyba nadzieje, ze
          ktos mi powie "annish, nie przejumj sie, kazda z nas ma czasem
          watpliwosci, przeciez to powazna decyzja, nie mamy po 16 lat zeby tak
          po prostu wskoczyc w to wszystko. I nie wazne czy wynikaja one z
          roznicy kultur czy religii, a zwyczajna obawa przed zwiazaniem sie z
          kims na cale zycie". Chciałam uslyszec dobre slowo, ktorego nie slysze
          na codzien nawet od wlasnej rodziny. Myslalam, ze chociaz tu mnie
          zrozumiecie...
          Tak więc dzieki raz jeszcze Güneş! smile
          • gonia1502 Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 07.02.10, 11:05

            annish sama sobie odpowiedziałaś nikt by tego lepiej nie ujoł smile

            > ktos mi powie "annish, nie przejumj sie, kazda z nas ma czasem
            > watpliwosci, przeciez to powazna decyzja, nie mamy po 16 lat zeby
            tak
            > po prostu wskoczyc w to wszystko. I nie wazne czy wynikaja one z
            > roznicy kultur czy religii, a zwyczajna obawa przed zwiazaniem sie
            z
            > kims na cale zycie". Chciałam uslyszec dobre slowo, ktorego nie
            slysze
            > na codzien nawet od wlasnej rodziny. Myslalam, ze chociaz tu mnie
            > zrozumiecie...
            nic dodac nic ując smile powodzenia
            • gunes20032001 Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 07.02.10, 13:35
              annish fajnie,ze pczulas sie lepiej.sama wiesz,ze cz to z Polakiem
              czy z inna narodowoscia zawsze trzeba dobrze obserwowac
              partnera.oczywiscie zawsze chcemy zeby bylo dobrze,ale mamy wiele
              pzkladow,ze czasami nie wychodzi.Dlateo daj sobie czas i przebadaj
              jak sie dogadujecie w roznych codziennych sprawach.dla nas Polek
              wazny jest rozwoj osobisty,wolnosc,intymnosc.nie dla wszystkich
              narodow sa to podobne priorytety.Dlatego sprwdz jakie podejscie do
              spraw waznych dla ciebie ma twoj Mily.Nie opieraj sie na slowach ale
              na obserwacji tego co robi.Poznaj jego rodzine,stosunki w niej
              panujace.srodowisko, w ktorym wyrosl w mysl powiedzenia czym
              skorupka za mlodu...pomysl jaka jestes ty sama.co dla ciebie jest
              wazne.Jesli jestes tradycyjna dziewczyna z tradycyjnej polskiej
              rodziny to bedzie ci sie latwiej dogadac bo Turcy w wiekszosci to
              konserwatysci i tradycjonalisci lubiacy tradycyny rozlad obowiazkow
              w rodzinie.Sa wyjatki.Kochaj i badz kochana a wszystko bedzie
              ok.Powodzenia.
              • skylaar Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 07.02.10, 15:29
                Jestem podobnie tak jak annish "analitycznie" nastawiona do tematu i czasem mam niemal identyczny tok myslenia. Niby ma sie swiadomosc, ze kazdy przypadek jest inny, ze ludzie sa rozni, i tak dalej...
                A jednak kiedy naslucha sie o nieudanych zwiazkach, oszustwach, zdradach i innych dziwnych wydarzeniach (w moim srodowisku, tj. branzy turystycznej, takie historie mozna liczyc dziesiatkami), to czlowiek nagle zaczyna watpic, i myslec: Kurcze, to w co my sie pakujemy?
                Pocieszam siebie sama, ze to - tak jak pisalyscie wyzej - normalne mysli kiedy wchodzi sie w powazny zwiazek. Nie bylam nigdy w takiej sytuacji wczesniej, po raz pierwszy z kims mieszkam, po raz pierwszy zastanawiam sie co bedzie dalej. Wiec mysle ze to chyba normalna "lekka panika". Lepiej ze podchodzimy do tematu krytycznie, wybieramy jakas droge z pelna swiadomoscia tego, ze moze byc troche inaczej niz sobie wyobrazalysmy. Pozostaje tylko byc dobrej mysli smile i wierzyc ze dopoki jest uczucie, to bedzie dobrze wink

                I zgadzam sie z poprzedniczka, ze bardzo wazne jest dobre obgadanie tematu: jak facet sobie wyobraza zycie w rodzinie, relacje, jakie ma poglady. Chociaz i tak najwazniejsze sa czyny. Zauwazylam juz dawno, ze akurat Turcy duzo wiecej mowia, a w praktyce okazuje sie zupelnie inaczej. Np. muzulmanin tradycjonalista, wrog feminizmu wink okazuje sie dojrzalym partnerem w zwiazku. Itd.
    • semimentalsentimental Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 07.02.10, 16:44
      dla mnie istotna byla sprawa religii, dlatego jej kwestie poruszylam na samym
      poczatku zwiazku.Nie mialam zamiaru sie nawracac, tymbardziej na islam Na
      szczescie moj maz jest ateista, wiec w Turcji zyje mi sie jak w kazdym innym
      europejskim kraju.
      Co do watpliwosci, jesli takie posiadzasz, to proponuje wizyte u rodziny,
      poznanie jego znajomych, a przede wszytskim pomieszkanie z narzeczonym przed
      slubem. Nie ukrywajmy, ze Polakow i Turkow dziela ogromne roznice kulturowe, i
      po 1.5 roku mieszkania tutaj wiem , ze jesli moj maz bylby religijny i
      konserwatywny napewno bym nie chciala tutaj mieszkac.
      Pozdrawiam cieplo
      • grazynanowa Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 07.02.10, 18:19
        W pelni popieram wypowiedz Gunes smileja, podobnie jak
        Semimentalsentymental , nie wyobrazam sobie zwiazku z religijnym
        muzulmaninem ,pewnych rzeczy nie da sie polaczyc ,to moje osobiste
        zdanie ,trzeba wiedziec, czego sie pragnie ,z czego nie jestesmy w
        stanie zrezygnowac ...itd .My jestesmy ze soba 10 lat i nadal
        szczesliwi ,to tak dla otuchy ,ze w Turcji mozna rowniez znalezc
        wspanialego meza ....z reka na sercu smile
    • annish Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 07.02.10, 17:47
      No, wreszcie nie jestem sama smile Dzieki dziewczyny... ja nie mam zadnych
      podstaw do wątpliwosci (poza jego zazdroscia, z ktora wspolnie
      walczymy). Wszystko jest dogadane, wiara dzieci, religia, jego rodzina,
      ich podejscie do masy spraw. Nie jestem zmuszana do niczego, uklad
      czysto partnerski ale pierwszy w moim zyciu tak powazny a tu jeszcze z
      obcokrajowcem... i moze stad te obawy. Wdzieczna jestem ze
      podzielilyscie sie tu ze mna swoim zdaniem. Wielkie dzieki smile
      • skylaar Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 07.02.10, 19:51
        szczerze przyznam ze troche zastanawia mnie to co napisalyscie powyzej odnosnie religii. czlowiek religijny nie zawsze oznacza zahukanego fundamentalisty. mam wrazenie ze troche demonizujecie islam...?

        ja sama jestem osoba niewierzaca, wychowywalam sie cale zycie "na granicy" pomiedzy katolikami a osobami niewierzacymi, a teraz zyje pod jednym dachem z muzulmaninem. i nie uwazam, zeby bylo sie czego "bac". wszystko zalezy od inteligencji i zdrowego rozsadku danej osoby... to, ze czlowiek jest religijny/praktykujacy/wierzacy, nie oznacza wcale, ze bedzie chcial swoja zone owinac w chuste, zakazywac jej czegokolwiek, albo na przyklad "namowic" na przejscie na islam. to jest raczej przyklad braku tolerancji i skrajnosci.
        nie patrzmy na te tematy tylko czarno-bialo, bo bardzo duzo, a moze wiecej, kryje sie wlasnie "pomiedzy".
        • annish Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 07.02.10, 20:33
          Jesli ktos jest bardzo głęboko w swojej wierze to nie sadzę aby mógł
          to zmienic. Mialam to szczescie, ze znalazlam faceta, ktory tak samo
          jak i ja w "swojej" wierze byl po prostu wychowany. Zupełnie nie robi
          nam to róznicy i ani on ani ja nie widzimy w tym problemu. Oboje
          pojdziemy na jakies ustepstwa kiedy pojawia sie dzieci. Poszanowanie
          czyjejs religii i kultury to dla mnie osobiście sprawa naturalna.
          Faktem jest jednak, ze niby jedna religia a w Turcji i powiedzmy Afryce
          pewne sprawy odnośnie Koranu traktowane są inaczej. A to juz kwestia
          kultury,z czego niektorzy chyba nie zdają sobie po prostu sprawy...
          • skylaar Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 07.02.10, 20:48
            No wlasnie, troche to inaczej wyglada w Turcji.
            A osoba wierzaca moze zachowywac sie roznie, zaleznie od tego jak zostala wychowana, w jakim srodowisku sie obraca, i co najwazniejsze, czy jest na inne opinie otwarta, czy jest sklonna do kompromisu.
            Otwarty muzulmanin czy katolik na pewno jest lepszy niz zatwardzialy ateista, a slowa te pisze osoba kompletnie areligijna wink

            Zycze szczescia wink

            pozdrawiam,
            Skylar

            -------------------------------
            • grazynanowa Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 08.02.10, 09:05
              Problem w tym ,ze takich'' otwartych muzulmanow'' to mozna policzyc
              na palcach sad mowimy tutaj o wierzacych ,praktykujacych
              muzulmanach ,a Ci z pewnoscia nie beda tolerowac szynki wieprzowej w
              twojej lodowce ,nie obrzezania syna,ochrzczenia czy pierwszej komuni
              dziecka itd. przykladow wiele.Na poczatku ,wszyscy pieknie mowia o
              tolerancji ,o pozniej zaczynaja sie spory.Przez te 10 lat mieszkania
              w Turcji poznalam wiele takich par ,co prawda nie byly to zwiazki
              polsko-tureckie ,tylko niemiecko-tureckie ,ale jednym z glownych
              sporow byla wlasnie religia i wychowywanie dziecka,niby
              otwarci ,wyksztalceni ludzie ,ale w kwestji religi ...nie bylo
              zadnych kompromisow sad ja wolalam byc pewna ,ze nie bede musiala za
              plecami meza jesc wieprzowine czy ochrzcic dziecko smile
          • amw77 Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 08.02.10, 11:00
            annish napisała:

            Oboje
            > pojdziemy na jakies ustepstwa kiedy pojawia sie dzieci.

            ???????? Wiesz, lepiej zebyscie obgadali te 'jakies' ustepstwa zanim sie
            pobierzecie i ZANIM beda dzieci!

            Co do samego tematu watku to w moim skromnym mniemaniu na szczegolna uwage
            zasluguja posty gunes, grazyny i choroszy. Nie ze pozostale sa mniej wazne ale
            moim zdaniem wlasnie te osoby odniosly sie do tematu najbardziej merytorycznie i
            obiektywnie plus ich opinie sa poparte niemalym doswiadczeniem. Popieram w calej
            rozciaglosci wiec nie ma sensu zebym dorzucala swoje 3 grosze. Pozdrawiam i jak
            zawsze zycze MADRYCH WYBOROW I DECYZJI.
    • bela01 Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 08.02.10, 02:22
      Mnie się tez nie wydaje, żeby religia miała aż taki wpływ na związek, no chyba,
      że ktoś jest rzeczywiście fanatykiem i np. nie można się dogadać co do religii
      dzieci.
      Ważne natomiast jest jak askim został wychowany, jakie ma zwyczaje, hobby, czy
      umie wspólnie 'walczyć z codziennością", która tak naprawdę nieraz
      dokucza...Mnie np. doprowadzałoby do rozpaczy, gdyby mój luby wybywał na całe
      dnie do knajpy z arkadasami a ja np. sama w domu z dzieckiem...takie drobne
      różnice potrafią nieźle poróżnić i zdołować.
      jeśli macie już obgadane ważne kwestie i wiesz skąd wyszedł i dokąd mniej więcej
      zmierza to luz wink
      pozostaje życzyć powodzenia
    • choroszy5 Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 08.02.10, 10:25
      Tak z reka na sercu....smile
      W moim osobistym oczuciu zawsze wszystko ulega zmianie.Dzieje sie
      tak poniewaz my sie zmieniamy i dojzewamy.Nie wiem jak dlugo jestes
      ze swoim parterem ja jestem 6 lat.W moim odczuciu milosc ewoluluje z
      poczatku cala biochemia ma na nasze zachowanie wplyw a potem
      pozostaje to co jest prawdziwe.Zycie bardzo czesto weryfikuje nasze
      uczucie jego sile i determinuje jego przetrwanie.W tej kwesti nigdy
      nie posile sie o stwierdzenie ze jakas nacja kocha bardzie a jakas
      mniej bo jest to po prostu glupie.
      Nie mam takich mocy azeby moc zmierzyc narod turecki w kwestii
      stalosci uczuc prawosci itp.znajdziesz wiele przykladow na zlych
      turkow i zlych polakow i odwrotnie.
      Wazne jest to i tylko ty o tym wiesz jakim czlowiekiem jest twoj
      partner i czy chcialabys spedzic z tym czlowiekiem reszte
      zycia.Wazne jest rowniez czy ty jestes odpowiednia osoba dla
      niego.Zeby sie o tym dowiedziec musicie rozmawiac zawsze i o
      wszystkim.Szczerosc rozmow jest pryrorytetem bo tylko w taki sposob
      dowiecie sie o sobie wsztkiego.Rzecz w tym ze my bardzo czesto boimy
      sie prawdy i ja omijamy szerokim lukiem a potem konczy sie to
      rozstaniem i rozczarowaniem.Np.jesli bedziesz obawial sie zapytac
      czy zgodzi sie twoj partner na chrzest twojego dziecka bo nie jest
      to teraz wazne albo wydaje ci sie ze on sie nie zgodzi bo chce zeby
      dzieci byly muzulmaninami ale ty sobie myslisz a moze zmieni
      zdanie..to w konsekwencji po kilku latach okaze sie ze on sie
      zmienil bo zabrania mi ochszcic dziecko i tp itd rozwod krzywda i
      placz.To tylko przyklad ale jakze zyciowy.Potem takie panie
      zasiadaja w rozmowach w toku jako goscie i przekazuja nam swoje
      zyciowe madrosci.
      Podalam przyklad bo jezeli nie wywleczecie najbardziej bolesnych
      prawd was dotyczacych teraz przed slubem(tak apropo to 'slub'wydaje
      sie takim magicznym okresleniem jakby slub zabieral nas w zupelnie
      inna rzeczywistosc a tak naprawde to przeciez nic sie nie
      zmieniasmile )to istnieje prawdopodobienstwo broblemow
      pozniej.natomiast zagrozeniem zwiazanym z wywleczeniem wszystkiego
      przed jest dowiedzenie sie czegos czego nie chcelibysmy wiedziec bo
      to oznacza ze musi nastapic koniec.Dlatego wydaje mi sie ze ludzie
      bardzo czesto udaje ze nie ma problemu zeby nie musiec podjac tej
      okrutnej i bolesnej decyzji o rozstaniu.
      Dlatego zapytaj sama siebie tak z reka na sercusmileczy bierzesz go ze
      wszystkim tym co soba reprezentuje za meza.
      Co do religii to jest to bardzo trodna sprawa i dlatego nie
      wszystkim sie udaje pogodzic i zakceptowac i zrozumiec drugiego
      czlowieka i jego odmiennosci.Na przyklad podam swoja osobe.Jeste
      wierzaca ,obchodze swieta Bozego Narodzenia, Wielkanoc, chodze do
      kosciola kiedy mam taka potrzebe i w pododobnej sytyacji jest moj
      maz.Czyli dla wielu jestesmy jednymi z tych wierzacych hipokrytow.I
      ok akceptuje krytyke bo to prawda bo w moim swiecie jest miejsce na
      filozofie czyli na watpilwosci na moj wlasny sposob myslenia.I wmoim
      odczuciu czlowiek ktory jest religijny powinien slepo wierzyc a
      filozofia jest wiray zaprzeczeniem.Dlatego osoba wierzaca a znam
      takie zarowno muzulmanow i katolikow ktozy swoje zycie dedykuja Bogu
      czyli jest BOg a potem wszystko inne podciagniete pod Boze prawa.Ja
      nie moglabym zwiazac sie ani z taki chrzescijaninem ani z
      muzulamninem bo nasze drogi nie bieglyby razem.Co oczywiscie nie
      oznacza ze bogobijny muzulmanin czy chrzescijanin czy zyd jest
      zagrozeniem jest zly itp.absolutnie nie.Jednak to ty musisz
      posluchac siebie i jego i dokonac wyboru czy my to MY czy moze ja
      sobie rzepke srobie i on tez.Jezeli jestescie jednymi z tych
      pierwszysch przykladow to nie wszystko bo dochodzi do tego pelna
      akceptacjia wobec waszych roznych kultur.Czyli jezeli ty idziesz do
      kosciola to dlaczego on mialby nie isc do meczetu albo modlic sie 5
      razy dziennie?Dlaczego miallabys nie calowac jego rodzicow w rece
      skoro jak pojedziesz do Azji to bedziesz musiala zdjac buty przed
      domem i sie poklonic dlaczego milaoby ci to zprawic
      problem.Rozumiesz kompromisy na pozadku dziennym i przede wszystkim
      zrozumienie i akceptacjia w finalowym starciusmile

      Zycze ci wszystkiego dobrego i zebyc podjela wlasciwa decyzje i byla
      w konsekwencji szczesliwa.
      Pozdrawiam
      • skylaar Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 08.02.10, 13:00
        Podpisuję się obiema rękami pod wypowiedzią choroszy5.
    • sweet-baclava Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 08.02.10, 13:27
      Droga Annish,
      nie Ty pierwsza i nie ostatnia masz wątpliwości co do zwiazku z
      drugą osobą, a do tego jeszcze zwiazku mieszanego kulturowo-
      religijno-obyczajowo...Od roku ja i mój Turek ( sorry, ale dla mnie
      to takie samo określenie jak Polak, Arab czy Czech)nosiliśmy sie z
      zamiarem zalegalizowania naszego związku, gdyż nie wyobrażaliśmy
      sobie życia na odległość bez siebie...I nie była to łatwa decyzja
      zarówno dla Niego jak i dla mnie. Z tego zamartwiania przybylo nam
      kilka siwych włosów na głowie a mamy po 30 lat...Obawialiśmy się
      tych zdemonizowanych przez naszych bliskich różnic nas dzielących,
      zwłaszcza, ze i on i ja jesteśmy osobami wierzącymi. Decyzję i jej
      konsekwencje jednak każdy musi podjąć sam. My od miesiąca jesteśmy
      małżeństwem, mamy za soba pierwszą małżeńska kłótnię i pewnie nie
      ostatnią wink Różnice między nami są i będą . Czasem powodują, ze
      życie jest barwniejsze i ciekawsze a czasem masz ich serdecznie
      dość.Decyzja należy do Ciebie
      Pozdrawiam i życzę trafnych wyborów
      • ochra Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 08.02.10, 14:46
        Od roku ja i mój Turek ( sorry, ale dla mnie
        > to takie samo określenie jak Polak, Arab czy Czech)

        Takie samo i tak samo razi. Ja na pewno nie byłabym zadowolona gdyby
        mój chłopak mówił o mnie per "moja Polka", ale widocznie mamy inną
        wrażliwość.
        • yoannay choroszy, 08.02.10, 16:01
          masz priva
          ale jak nie masz ochoty i czasu zapomnijmysmile
          pzdr
        • grazynanowa Ja jestem Polka. 08.02.10, 17:43
          - Kto ty jesteś?
          - Polka mała.
          - Jaki znak twój?
          - Lilia biała.
          - Gdzie ty mieszkasz?
          - Między swemi.
          - W jakim kraju?
          - W polskiej ziemi.
          - Czym ta ziemia?
          - Mą ojczyzną.
          - Czym zdobyta?
          - Krwią i blizną.
          - Czy ją kochasz?
          - Kocham szczerze.
          - A w co wierzysz?
          - W Boga wierzę.
          - Coś ty dla niej?
          - Wdzięczne dziecię.
          - Coś jej winna?
          - Oddać życie.


          - Kto ty jesteś?
          - Polak mały.
          - Jaki znak twój?
          - Orzeł biały.
          - Gdzie ty mieszkasz?
          - Między swemi.
          - W jakim kraju?
          - W polskiej ziemi.
          - Czym ta ziemia?
          - Mą ojczyzną.
          - Czym zdobyta?
          - Krwią i blizną.
          - Czy ją kochasz?
          - Kocham szczerze.
          - A w co wierzysz?
          - W Boga wierzę.
          - Coś ty dla niej?
          - Wdzięczne dziecię.
          - Coś jej winien?
          - Oddać życie.

          Kiedys takie wierszyki znalo kazde dziecko w szkole , dzisiaj
          slowo ''Polka'' wywoluje oburzenie ....czasy sie zmieniaja sadcudze
          chwalicie swego nie znacie ...
          • ochra Re: Ja jestem Polka. 09.02.10, 10:44
            > Kiedys takie wierszyki znalo kazde dziecko w szkole , dzisiaj
            > slowo ''Polka'' wywoluje oburzenie ....czasy sie zmieniaja sadcudze
            > chwalicie swego nie znacie ...

            O czym ty piszesz dziewczyno! smile Jakie oburzenie, kompletnie nie
            zrozumiałaś, ale trudno.
            • grazynanowa Re:do Ochra 09.02.10, 11:16
              Od roku ja i mój Turek ( sorry, ale dla mnie
              > to takie samo określenie jak Polak, Arab czy Czech)

              Takie samo i tak samo razi. Ja na pewno nie byłabym zadowolona gdyby
              mój chłopak mówił o mnie per "moja Polka", ale widocznie mamy inną
              wrażliwość.

              To w takim razie ,napisz troche jasniejsmile co tak Cie urazilo, w
              okresleniu Polka ?
              • grazynanowa Re:do Ochra 09.02.10, 11:43
                Takie samo i tak samo razi. Ja na pewno nie byłabym zadowolona gdyby
                mój chłopak mówił o mnie per "moja Polka", ale widocznie mamy inną
                wrażliwość.

                Mysle ,ze jestes przewrazliwiona sad
                • amw77 Re:do Ochra 09.02.10, 12:12
                  Wierszyk "Kto Ty jestes Polak maly" ma inne znaczenie niz okreslenie w relacji
                  narodosowsci "Moja Polka" itp. Wierszyk ma wymowe sricto patriotyczna i ma za
                  zadanie podkreslac nasza swiadomosc narodowa...dume z faktu bycia Polakiem/Polka
                  itd.smile. A w kontekscie drugiej formy "Moja Polka" oznacza poprostu seperacje (w
                  moim mniemaniu) bo przeciez wszyscy jestesmy takimi samymi ludzmi tylko
                  pochodzimy z roznych krajow. To tak jakby odrozniac jednych od drugich zupelnie
                  bez sensu, szczegolnie ze mowimy przeciez o emocjonalnym zwiazku 2 ludzi. Mnie
                  rowniez taka forma zwracania sie do 2 osoby moze nie razi ale na pewno nie
                  odpowiada. Mamy przeciez imiona czy swoje ulubione zwroty, ktore stosujemy w
                  stosunku do ukochanej osobysmile
                  • ochra Re:do Ochra 09.02.10, 14:08
                    Dzięki Amw, to miałam na myśli.
                    Nie chodzi o narodowość. To tak samo jakbyś mówiła o swoim
                    chłopaku "mój inżynier", "mój piłkarz" albo "moja modelka" Według
                    mnie wyraża to nieco przedmiotowy stosunek do człowieka, który ma
                    przede wszystkim IMIĘ, niezależnie od narodowości i innych cech
                    które go określają.
                    Może Ty doskonale wiesz jaki stopień zażyłości Was łączy, ale pewnie
                    nie zastanawiasz sie jak osoba postronna odbiera takie określenie -
                    a może odnieść wrażenie że Ty sama podchodzisz do tego związku z
                    dystansem, bądź nie traktujesz go poważnie. A co gorsza kiedy
                    zamiast "mój inżynier" mówisz "mój Turek", może również pomysleć, że
                    Twój dystans wynika właśnie z tego że Twój chłopak pochodzi skąd
                    pochodzi. Według mnie zamiast przełamywać pewne mentalne bariery i
                    uprzedzenia które jednak w naszym społeczeństwie tkwią - używając
                    takiego określenia tylko je wzmacniasz!
                    • annish Re:do Ochra 09.02.10, 15:30
                      A ja mysle, ze niepotrzebnie ten watek tu został poruszony.
                      Kwestia "nazewnictwa" to tak indywidualna sprawa, ze naprawde nie ma
                      nad czym tu dyskutowac. Tak samo jak o gustach. Jesli kogos to urazilo,
                      to sorry, nie bylo to moim zamiarem. Na pewno nie wzielam (i nie wezme
                      tez pozniej) pod uwage tego, czy kogos razi czy nie, to jak swojego
                      faceta nazywam, jesli jemu samemu to odpowiada. Z calym szacunkiem:
                      badzmy powazne...
                      Pewne wiele zalezy tez od kontekstu w jakim uzywamy (ludzie uzywaja)
                      tych wyrazen, w moim zwiazku kontekst byl jedynie pozytywny. Widac u
                      kogos zadzialalo to inaczej...
                      I jeszcze jedno: proszę czytac wszystkie wypowiedzi jesli juz sie
                      odnosimy do nich: wyraznie napisalam, ze tego okreslenia uzylam tylko
                      tutaj, gdzie są "sami swoi", a więc zawezona grupa odbiorców. Nie ma tu
                      mowy o "naszym spoleczenstwie". To raczej ktoś, kogo to razi ma z tym
                      problem bo jakos dziwne ale moj facet lubi to okreslenie. Więc jak
                      mozna zarzucac mi jego uzywanie? Ale fakt, moj bład: okreslenia
                      uzywanego przez nas uzylam na forum, odnosnie ogółu i jedynie za to
                      mogę przeprosic. A tyle razy uczyli mnie na szkoleniach, ze mówimy za
                      siebie i od siebie...echhh (tongue_out)
                      • amw77 Re:do Ochra 09.02.10, 16:02
                        Mam znajome zmiksowane narodowosciowo pary i jakos nie slyszalam, zeby ktoras/ys mowil o partnerce/partnerze Moj Francuz, Moja Niemka itd. Na tym forum o dziwo spotykam sie z tym bardzo czesto...ale oczywiscie sprawa indywidualna kazdego jak sie zwraca do bliskiej osoby.

                        Co do zmiany (zreszta mysle, ze chwilowego) tematu watku to nie uwazam, zeby bylo tu cos nie na miejscu. Jest on nastpestwem tematu, w jakis sposob sie z nim wiaze. Nie spodobala sie forma w jakiej pisalas o swoim mezczyznie i byla reakcja.
                        • grazynanowa Re:troche luzu... 09.02.10, 17:56
                          Nie sadze zeby ktos na codzien zwracal sie w ten sposob do swojego
                          partnera lub partnerki ,ale na forach bardzo czesto i to nie tylko
                          na forum Poloni w Turcji`wink
                      • ochra Re:do Ochra 09.02.10, 19:09
                        Na pewno nie wzielam (i nie wezme
                        > tez pozniej) pod uwage tego, czy kogos razi czy nie, to jak
                        swojego
                        > faceta nazywam, jesli jemu samemu to odpowiada. Z calym
                        szacunkiem:
                        > badzmy powazne...

                        To nie chodzi o Was, nazywajcie się jak chcecie, tylko żeby Ci nie
                        było przykro, kiedy ktoś kiedyś powie o Twoim chłopaku próbującemu
                        się zaaklimatyzować i odnaleźć w Polsce - Turek Annish. Po prostu w
                        mojej opinii szkodzisz w ten sposób jemu i sobie, ale to oczywiście
                        Twoja sprawa. Skoro jednak twierdzisz że nie używasz takiego
                        określenia na codzień to faktycznie nie ma o czym mówić. Moje
                        ostatnie komentarze były kierowane do Grażyny.
                    • grazynanowa Re:do Ochra 09.02.10, 17:08
                      Ochra ,To Ty zrobilas z igly widly sad dziewczyna napisala( moj
                      Turek) i co w tym zlego ?skoro jej to odpowiada ,chociaz bardzo w to
                      watpie ,ze tak sie do niego zwraca na codziensmile zwrocilas
                      dziewczynie uwage, zupelnie niepotrzebnie ,to jej sprawa ,a tak na
                      marginesie to ja potraktowalam to z przymrozeniem oka i dlatego
                      wstawilam ten patriotyczny wierszyk o Polce i Polaku smile
                      • annish Re:do Ochra 09.02.10, 18:41
                        Drogie Moje smile Oczywista sprawa, ze na codzien tak sie do niego nie
                        zwracam. Nie mówię też tak o nim do nikogo ani przy nikim, ale
                        okreslenie "Wasz mężczyzna, Wasz facet, mąż, narzeczony..." itd itp nie
                        oddawalo mi jakos powagi sytuacji,no i jestescie w roznych zwiazkach a
                        chodzilo mi o Was wszystkie, wiec tak sobie wpisalam "wasz turek".
                        Prawda jest taka, że zwrot ktorego wobec niego uzywam,po angielsku
                        brzmi "my Turkish man" a uzywany jest w kontekscie "moj Turecki
                        mężczyzno" i w jedynie miłych sytuacjach. No i moze stąd to niefortunne
                        uzycie zwrotu tutaj.
                        Achh bede zwazac juz na poprawnosc swych wypowiedzi smile

                        grazynanowa - dzieki za to "przymruzenie oka" smile

                        P.S. Rozumiem, ze napisalyscie juz gdzieś ze skarga o wycofanie
                        koszulek sprzedawanych na internecie typu " I LOVE MY POLISH WIFE"?
                        A ja na złość kupię sobie koszulkę jak ta:

                        www.zazzle.com/i_love_my_turkish_husband_tshirt-235494803620950412

                        lub ta:

                        www.zazzle.com/i_love_my_turkish_boyfriend_tshirt-235014847718583921

                        Mam jakies dziwne wrazenie, ze slogan "moja polska zona" czy "moj
                        turecki mąż" tylko po polsku brzmi zle. Po angielsku moze nie ma tych
                        negatywnych emocji z nimi zwiazanych. Samo słowo TUREK jakos zle brzmi.
                        Sama nie wiem. Wiec zeby bylo jasno: ja mowie to tylko po angielsku i
                        tylko do niego. Rozgrzeszylam sie? tongue_out
    • annish Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 08.02.10, 21:55
      A więc: zeby bylo jasne (bo widze, ze za duzo znaków zapytania sie tu
      pojawiło odnośnie mojej osoby):

      amw77 napisalam ogólnie JAKIES ustepstwa, bo nie chcialam sie
      rozpisywac ale widze ze musze ten temat rozwinąć. Mianowicie my juz
      WSZYSTKO dawno obgadalismy. To zbyt powazne sprawy, zeby zostawiac je
      na ostatnia chwile. Pomine szczegoly naszych ustalen bo nie one tu sa
      wazne.

      choroszy5 - wszystkie nasze rozmowy są szczere i nie unikalismy zadnego
      tematu, znam jego rodziców, rodzine, ich podejscie do waznych dla mnie
      tematów. Mam nadzieje, ze w swoich obserwacjach nie ominelam tez
      niczego smile
      Co do akceptacji naszych kultur - zupelnie nie mamy z tym problemu.
      Wszystko chyba wychodzi od telerancji i jakis indywidualnych
      predyspozycji. Powiem więcej - i pewnie tym samym "wzburzę wode" -
      zupelnie nie przeszkadza mi przestrzeganie pewnych zasad tam
      panujacych. Nigdy, ale to NIGDY nikt mi nic nie kazal, wszystko
      pozostawione bylo mojej woli. Mysle, ze to tez ma spore znaczenie.
      No i nie mowie tu o skrajnosciach typu ubieranie sie od stóp do głów
      czy zakrywaniu głowy. Bo tego w rodzinie mojego lubego nie praktykuje
      sie od lat. I tak szczerze: to jest Turcja własnie, w ktorej tak bardzo
      sie zakochalam. To ta jej odmiennosc mnie tak fascynuje. Ale zeby nie
      bylo wątpliwosci: to on przeprowadza sie do Polski, a nie ja do
      Turcji smile Mimo, ze do Turcji ciągnie mnie, i to strasznie..to wiem, ze
      zycie tam to inna bajka. Moge ją sobie rozpatrywac w kontekscie
      dalekiej przyszlosci a do "tu i teraz" potrzebuje Polski. I tu jeszcze
      jedna rzecz - mimo trudnosci, mimo tego wszystkiego co trzeba przejsc,
      zeby moj luby legalnie mogl tu przebywac, bez slubu poki co - w sensie,
      ze nie na zasadzie "slub, zeby latwiej bylo wszystko zalatwic"...mimo
      tego, to ON przeprowadza się do mnie. Mimo, ze ma tam wlasna firme,
      ktora niezle prosperuje to ON stwierdzil, ze mi jako kobiecie tam
      bedzie trudniej niz jemu tutaj. Bo ja mam tu tez super pracę, a on
      zwyczajnie zacznie cos nowego...To tak apropo tych kompromisów,
      ustepstw itd smile

      sweet-baclava - Dzieki smile
      • bazylia_tr Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 10.02.10, 11:34
        Skylar napisala:

        Zauwazylam juz dawno, ze akurat Turcy duzo wiecej mowia, a w
        praktyce okazuje sie zupelnie inaczej. Np. muzulmanin
        tradycjonalista, wrog feminizmu okazuje sie dojrzalym partnerem w
        zwiazku. Itd.


        Zgodze sie z Toba. Moj maz jest dosc praktykujacym muzulmaninem (ale
        tez nie jakims fanatykiem o zamknietych horyzontach) i mimo, ze przed
        slubem wydawal mi sie takim tradycjonalista, to w codziennym zyciu
        jest bardzo dojrzalym partnerem, tym ktory pierwszy wyciaga reke w
        roznych naszych sporach, ktory jest jedyna osoba w naszym domu, ktora
        gotuje (ja tego nie lubie, dodam jeszcze ze on sam pracuje, nawet
        wiecej ode mnie), regularnie pomaga w porzadkach i przede wszystkim
        bardzo mnie wspiera w mojej karierze zawodowej i naukowej, co mowiac
        szczerze jest rzadkoscia nawet wsrod tych Turkow, ktorzy sa z pozoru
        tacy europejscy, lubia sie afiszowac z piciem alkoholu czy jedzeniem
        wieprzowiny wink I nie robi mi scen zazdrosci, mimo ze caly dzien i
        nierzadko tez wieczorami pracuje niemal wylacznie w meskim
        towarzystwie, po prostu mi ufa. Jasne, ze wolalabym czasem aby
        swiatopoglad na tematy wiary mial bardziej zblizony do mojego (jestem
        niewierzaca racjonalistka), ale szanuje jego religijnosc i zadne z
        nas nie stara sie wplywac w tej sferze na drugie (choc nie ukrywam,
        ze przez taki etap kiedys przechodzilismy).
        Mam jednak swiadomosc, ze moj maz jest prawdziwym wyjatkiem, bo
        Turcy, a juz zwlaszcza ci religijni (choc ci na pozor liberalni tez)
        sa o wiele bardziej konserwatywni, zazdrosni i chetniej widza swoje
        kobiety w domu niz w pracy.
        • skylaar Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 10.02.10, 14:08
          Bazylia_tr, jak miło było czytać to co napisałaś smile
          Cieszę się, że masz taki układ ze swoim mężem, ze mną i moim chłopakiem jest bardzo podobnie, i mam nadzieję, że tak zostanie smile

          Wszystkiego dobrego smile
          • bazylia_tr Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 10.02.10, 15:22
            Dziekuje smile Dodam jeszcze tylko, ze mieszkamy w Turcji i jestesmy ze
            soba od 7 lat...
            Pozdrawiam serdecznie wszystkie dziewczyny.
            • skylaar Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 10.02.10, 17:48
              my też w Turcji i jesteśmy razem 2 lata smile
              • sommak Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 10.02.10, 23:08
                A jak tak wtrace swoje trzy grosze-oczywiscie,ze zastanawialam sie
                zanim wyszlam za maz,co i jak,ale musze przyznac,ze nieszczegolnie-
                moze dlatego,ze trafilam na faceta,o ktorym w kategorii religii czy
                tradycji w ogole nie mozna rozmawiac.
                U nas problemem i to juz po zawarciu zwiazku okazaly sie MECZEsmile(nie
                zwracalam uwagi na to wczesniej),
                przyznam,ze szczerze znienawidzilam pilke nozna,a i zaczely sie
                klopoty,na szczescie nie dosc powazne,ale moglo tak byc i oby nie
                bylo.To tylko moj osobisty przyklad,ale na tego typu sprawy tez
                zwroc uwage.
                Takze Droga Annish,kwestia jak spedzamy swoj wolny czas jest rownie
                wazna wierz mi,jak bardziej podniosle kwestie poruszone w tym
                watku;a wydawaloby sie to tak prozaiczne...
                Pozdrawiam was serdecznie!
              • bazylia_tr Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 11.02.10, 10:24
                Wiem, ze to troche nie na temat, ale jestem wielka milosniczka Twojego
                bloga Skylar! I znamy sie w ogole z innego forum, ale z b.
                zamierzchlych czasow smile Pozdrawiam.
                • annish Re: powiedzcie, ale tak z ręką na sercu... 11.02.10, 13:16
                  A ja się dopisuję...co do bloga smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja