Wieczne spoznialstwo...ja chyba zwariuje!!!

17.06.10, 12:57
Pamietam jak w pierwszych miesiacach po przyjezdzie zartowalam ze w
Turcji jest to takie zabawne, ze u nich " zaraz bede"
znaczy "poczekaj sobie jeszcze godzine" , "dziś" to czasem "jutro" i
ze jak wyplata ma byc 1 go dnia miesiaca to sobie poczekam chocby do
10 go....

Obecnie po roku tutaj wychodzi mi to wszystko bokiem..Szczegolnie ze
moj facet robi dokladnie to samo sad( Ciagle sie spoznia, zapomina
dzwonic i generalnie sie dziwi czemu tak sie bulwersuje, przeciez
nic sie nie stalo bo byl w pracy/na spotkaniu/ u kolegi/u kuzyna...
a nie z jakas kobieta.

Nie wiem jak wy, ale dla mnie spoznialstwo to oznaka braku szacunku
dla drugiej osoby. W Polsce nie bylo z tym nigdy problemu, moje
kolezanki nawet pisaly smsy jak sie mialy 10 min spoznic! Tutaj o
tym mozna zapomniec nawet po godzinie czekania.
Probowalam rozmawiac, grozic, prosic. On oczywiscie przeprasza,
przyznaje racje (prawdopodobnie dla swietego spokoju) i na 1-2 tyg
mam spokoj..oczywiscie do czasu kiedy znow robi to samo. Jezeli jest
to w ciagu dnia to moge jeszcze przymknac oko, ale wieczorami(albo
raczej w nocy bo to po 22) lub gdy wyjedzie na 3-4 dni?!Szlag mnie
strzela, ze jest taki nieslowny!
Ostatnio mysle o tym coraz czesciej gdyz mamy sie pobrac. Kocham go
bardzo, ale mam ochote czasem zamordowactongue_out bo nie chcialabym
skonczyc jako wiecznie czekajaca zona. Szczegolnie ze niestety nie
moge mu sie odwdzieczyc tym samym..czyli np zniknac na cala noc bez
dzwonienia i sie spoznic 3-4 godz, moze wtedy by zrozumial co to za
uczucie. Nie moge, gdyz kolezanki w Polsce..a ja w Turcji.

Jestem tym okropnie zmeczona bo nie moge w tej kwestii pojsc na
kompromis i sie zastanawiam czy ma to jakikolwiek sens w czyms takim
tkwic, bo czy mozna nauczyc Turka punktualnosci skoro on
prawdopodobnie nie widzi problemu?
Czy komus sie udalo tego dokonac?
    • agewa28 Re: Wieczne spoznialstwo...ja chyba zwariuje!!! 17.06.10, 19:39
      Nie wiem czy się komuś udało. Mojemu udało się mnie nauczyć nie być tak bardzo spiętą i liczącą każdą minutę. Wyluzowałam i na dobre mi to wyszło prawdę mówiąc.
      • melek0204 Re: Wieczne spoznialstwo...ja chyba zwariuje!!! 17.06.10, 20:09
        W związku z tym, że komunikujemy się po angielsku, często słyszę "soon". I
        wówczas trzeba doprecyzować, czy mówimy o "polish soon", czy o "turkish soon" smile
        Ale nawet to polish jest zwykle dłuższe niż myślę. Cierpliwość trzeba ćwiczyć i
        ćwiczyć, i ćwiczyć... Nic innego chyba nie zostało, jeśli nie chce się zwariować smile
    • msk81 Re: Wieczne spoznialstwo...ja chyba zwariuje!!! 17.06.10, 20:53
      podzıelam zdanıe dzıweczyn. napweno nıe zmıenısz tego u nıego,
      mozesz tylko zmıenıc to u sıebıe ı zaakcetowac to. doskonale
      rozumıem Cıe. ja zawsze dodaje sobıe przynajmnıej godzıne do tego co
      on mowıe ale ı tak mnıe to wkurza. pewnıe zalezy to od charakteru
      danej osoby to z jaka latwoscıa lub trudnoscıa mozna przyzwyczaıc
      sıe do ıch spoznıanıa. ja nıestety naleze do drugıej grupy osob.
      dodatkowo jestem zdanıa ze zycıe sklada sıe ze szczegolow ı jednym z
      nıch jest dbanıe o punktualnosc. wıec nıech on sıe nagnıe ı zrozumıe
      Cıebıe ı nıestety Ty musısz zrobıc to samo ınaczej zwarıujesz a
      uwıerz mı wıem co mowıe.
      • schwinn1 Re: Wieczne spoznialstwo...ja chyba zwariuje!!! 17.06.10, 21:13
        a u nas jest tak, że mój mąż nauczył się wystarczającej punktualności czy też
        większego precyzowania czasu, jeszcze jak był w Turcji a ja w Polsce. po 2-3
        razach kiedy się niezapowiedzianie spóźniał na skype zobaczył że ja się po
        prostu o niego martwię i później zapowiadał się w większych widełkach czasowych ;-D
        tutaj w Polsce jest przyzwoicie. sam doświadczył martwienia się o mnie i wie co
        to znaczy, dlatego zawsze wiemy gdzie jesteśmy, informujemy siebie i określamy
        kiedy będziemy w domu.
        z tym że jak gdzieś się wybieramy/wyjeżdżamy ja wszystko szykuję a on szykuje
        tylko siebie wink
        jeszcze tylko śmieszne jest to że ja mówię "a u was w Turcji to ludzie tak się
        ciągle spóźniają, a u nas jest inaczej", a niestety w naszym towarzystwie
        (polskim) mamy 2-3 osoby które zawsze permanentnie się spóźniają, więc niestety
        nie ma dobrych przykładów z Polski wink
    • annish Re: Wieczne spoznialstwo...ja chyba zwariuje!!! 17.06.10, 22:40
      A ja swojego nauczyłam... smile ma się rozummieć doświadczyłam tego co
      i Wy i też na początku moje prośby i groźby działały tylko na
      tydzien, dwa. Niejednokrotnie kończylo się wszystko kłótnią bo mnie
      naprawde wnerwia "zlewanie" kogos i tego, ze się zwyczajnie martwie.
      Po kilku takich wybrykach (a dały mi niezle popalic bo na przyklad
      przed północą kiedyś zachciało mu się jakiegoś jedzenia z budki na
      rogu i mial wrocic za 15 minut a wrocil po jakichs 2 czy 3 godzinach
      bo była bójka w jego bloku, kogos zraniono nożem a moj pan wychodzil
      akurat kiedy nadjechala policja i go zgarneli razem z resztą. Zero
      sms'a, zero telefonu, NICCCC bo podobno nie bylo jak napisac czy
      zadzwonic) Tak czy inaczej, zmęczona sytuacją postanowiłam dać mu
      nauczkę i kilka razy nie odpowiadalam zbyt szybko na sms, specjalnie
      spoznialam sie na spotkanie na skype itp
      Nie bylo mi latwo i naprawde z ciezkim sercem realizowalam swoj plan
      ale warto bylo. Pan zazdrosny zrozumiał wreszcie, ze ja też szaleje
      z niepokoju i jakie to uczucie. Naprawde jest teraz zupelnie inaczej
      niz na poczatku. Sms'y przy niewielkim spoznieniu, info dokladne
      gdzie jest i czemu sie spoznia, kiedy bedzie no itd smilea przede
      wszystkim - wlasciwie sie nie spoznia wcale smile ale tak dla zasady
      wciąż od czasu do czasu "zapomne" odpisać na sms'a tongue_out
      Inna rzecz, ze ja tez do tego zaczelam inaczej podchodzic, troche
      się juz chyba przyzwyczailam, że "ten typ tak ma" i już nie chodze
      po ścianach kiedy nie ma go zbyt długo smile
    • alexa195 Re: Wieczne spoznialstwo...ja chyba zwariuje!!! 18.06.10, 12:39
      Ja mialam to samo, ale nauczylam ksieciunia, ze ma mnie informowac,
      gdy sie spozni, wiec spoznienia teoretycznie nie ma wink

      Wasi tez sie naucza, ale trzeba ich zalatwic ich wlasna bronia wink
    • ochra Re: Wieczne spoznialstwo...ja chyba zwariuje!!! 18.06.10, 20:18
      Zależy o co chodzi, ja nie mogłabym być z kimś kto po dziesięciu
      minutach spóźnienia na obiad robi mi wymówki. Znikanie na noc, na
      parę godzin, brak telefonu to zupełnie co innego - tutaj miałabym
      wątpliwości czy traktuje mnie poważnie.
      • magdalenaa_b Re: Wieczne spoznialstwo...ja chyba zwariuje!!! 18.06.10, 23:38
        Cóż... Po godzinnym oczekiwaniu, ubrałam się i wyszłam z domu SAMA. Po kilku minutach telefon z pytaniem gdzie jestem bo właśnie wrócił do domu, a ja na to: jak to gdzie? z tobą na spacerze... Ponieważ wiedział, gdzie mieliśmy pójść, a mnie do tego padła bateria w telefonie, to był tam w trybie ekspresowym. wink

        Kurację powtórzyłam jeszcze raz i skończyło się spóźnianie. smile
    • dorissa29 Re: Wieczne spoznialstwo...ja chyba zwariuje!!! 19.06.10, 20:18
      Przed godzina dzwonil, ze za jakies 5 minut wraca... normalka.
      Kiedys wychodzil i mowil ze za godzinke wraca a wracal nad ranem, bo
      przeciez karty z kumplami sa wazniejsze niz to, ze ja na niego
      czekam, czasami chora, czasami wyszykowana na wieczorne wyjscie bo
      mi obiecal, gdy dzwonilam mowil "juz wychodze" po czym wracal o 6
      nad ranem, teraz juz sie troche uspokoil z tymi kartami ( moze
      lepiej nie chwalic ) i ja tez juz nabralam dystansu i nie czekam na
      niego a i czasami kaze na siebie czekac.
      • schwinn1 Re: Wieczne spoznialstwo...ja chyba zwariuje!!! 19.06.10, 21:50
        szok jak dla mnie. jak możesz na to pozwolić? przecież to wyraźny brak szacunku
        (i nie tylko) do Ciebie. leżysz chora i czekasz aż mąż skończy grać w karty???
        rozumiem, że nie ma ludzi bez wad, ale chyba są jakieś granice... a może nie ma...
    • emine2302 Re: Wieczne spoznialstwo...ja chyba zwariuje!!! 19.06.10, 22:15
      moj tez sie spoznia ale naszczescie nie do domu smile ale wkurza mnie to bo on
      zawsze ma czas a pozniej leci na spotkanie np w banku na leb na szyje wiec
      czasami mi sie zdarza na niego krzyknac moj sie nauczyl ze ja zawsze mam racje
      poprostu pare razy zrobil po swojemu i okazywalo sie ze ja jednak mialam racje
      teraz zacza sie bardziej sluchac czesto rozmawiamy przez tel jak wraca do domu
      wiec wiem akurat w ktorym jest miejscu i za ile mniej wiecej bedzie ale tez mnie
      to wnerwia nienawidze spoznialstwa i nienawidze sie spozniac chyba dlatego mnie
      to tak drazni naszczescie do domu sie spieszy bo wie ze niewiele sie widujemy i
      chce jak najwiecej czasu spedzic ze mna
Inne wątki na temat:
Pełna wersja