synowa czyli gelin w Turcji

04.08.10, 23:02
hej dziewczyny wlasnie jestem u tesciow i chce sie z Wami podzielic
wrazeniami. Do niedawna bylam jedyna ich synowa ale od lutego brat mojego meza
ozenil sie z Turczynka i dopiero teraz mialam okazje zobaczyc jak to jest
naprawde byc turecka synowa. Musze zaznaczyc ze rodzina mego meza jest bardzo
religijna i tradycyjna dlatego moze u was to wtglada inaczej napiszice prosze.
Moje spostrzezenia sa takie ze synowa w Turcji to sluzaca. Ayse tak ma na imie
zona brata mego meza jak tylko przyszla do tesciow czy do innej rodziny kogos
z rodziny meza zaraz idzie do kuchni myje naczynia robi herbate usluguje i
wszystkich wyrecza w kazdej pracy. Bylam w szoku bo ja nigdy czegos takiego
nie robilam. Owszem pomagam tesciowej nakrywam stol i zbieram, razem z innymi
kobietami pomagam w przygotowaniu posilkow ale naczyn nie myje bo nie lubie.
Staram sie trzymac na uboczu nie chce sie wtracac do wszystkiego zeby oni nie
wtracali sie do mnie. Taka taktyke polecil mi moj maz. Musze powiedziec ze
sprawdza sie w 100% od Ayse oczekuja pomocy i uslugiwania ode mnie nie. Mnie
traktuja jak goscia.
Oprocz uslugiwania jest jeszcze cos takiego ze jak ktos przyjdzie do tesciow i
jest tam Ayse ona wstaje i czeka na stojaco az gosc wejdzie i usiadzie dopiero
potem ona moze usiasc. Do stolu siada ostatnia dopiero wtedy jak wszystko
przygotuje i uporzadkuje. jesli jest duzo gosci nie siada tylko stoi.
Najdziwniejsze jest to ze ta dziewczyna jest po studiach i nierozumiem jak
moze sie tak ponizac. Tradycja tradycja ale bez przesady zyjemy w XXI wieku.
A wy mialyscie kontakt z tureckimi synowymi. Jakie sa wasze spostrzezenia.
    • pitu-pitu Re: synowa czyli gelin w Turcji 04.08.10, 23:17
      kuzynka mojego chłopaka jest identyczna,lata z miotłą,ścierką,gotuje
      ,sprząta,opiekuje sie 3-letnia siostrą wyrecza we wszytskim swojego
      ojca a ma dopiero 17 lat
      do niej ojciec i siostra nie uzywają prosze , przy mnie się nauczyli
      ,ale tylko do mnie uzywają zwrotów grzecznościowych
      dziewczyna (cholernie inteligentna !) problemu nie widzi,ale widać
      ,że ciąży jej to
      rodzice mojego chłopaka sami czasami zwracaja jej uwagę ,żeby troche
      ospoczeła ,ale fakt ode mnie nie wymaga się za wiele ,bo ja
      powiedziałam ,ze sprzatanie to zło konieczne smile
      • hugo43 Re: synowa czyli gelin w Turcji 05.08.10, 05:40
        ja jestem pierwsza i jak na razie jedyna synowa w rodzinie.jedyna
        rzecz ktora robilam to zmywaniesmiledo garow sie nie wtracalam,herbat
        nie parze,sprzatac po turecku nie potrafie.ogolnie to ja zawsze z
        dzieckiem na spacerze bylam,ku zgorszeniu,bo kto to widzial tak
        lazic bez celusmilei jeszcze buntowalam mame,ciotki i kuzynki przeciwko
        stylowi zycia jaki majasmileale najlepsza byla mina mojej szwagierki w
        odwiedzinach polsce.moj brat,lat 21 nie dosc ze nam ugotowal,to
        jeszcze pozmywal.tak to emine trzachnelo,ze musiala pilnie do turcji
        z tym newsem zadzwonic!
        • flower_v Re: synowa czyli gelin w Turcji 05.08.10, 09:32
          ja pojawiłam się w rodzinie jako trzecia synowa. traktują mnie
          trochę jak gościa. do kuchni zaglądam sama i podpatruje co i jak
          gotują (jak cos zapamiętam to później testuje na mężu wink ) teściowa
          sie śmieje, ale jest też zadowolona jeżeli zadzwonie i pytam o jakiś
          składnik lub przepis.
          bardzo często mąż gotuje, nawet teść się smiał "po co się ożeniłeś
          jak gotujesz?" smile ale teść też zawsze popisowo nam serwuje adana
          kebap jak ich odwiedzamy w adanie i też się śmiejemy po co tato się
          żenił wink
          sprzątać lubię smile aczkolwiek tureckiego prania dywanów sobie nie
          wyobrażam.
          gościom nie usługuje jak turecka synowa. chyba nie mam oczu dookoła
          głowy big_grin
          w pierwszych odwiedzinach u teściów jak się zwaliły ciotki, sąsiadki
          i kto tam jeszcze..to teściowa mi mrugała oczkiem hihihi komu co i
          ile dolać, podać itd. "wypadłam" dobrze big_grin nachwalić się kobitki nie
          mogły smile a my z teściową wiedziałyśmy swoje wink
          to o czym pisze bengusia to pamiętam z czasów jak jeszcze jako nie
          synowa byłam w domu. obserwując miałam wrażenie, że turecka gelin ma
          oczy dookoła głowy. podaj, przynieś, pozamiataj... a jej mąż to
          czeka aż przyniesie i sam się nie ruszy. ja potrafiłam powiedzieś
          bratu męża "a bozia rąk nie dała?" poburczał coś i się ruszył smile
          każdy żyje jak lubi. my z mężem w domu się wyręczamy w wielu
          rzeczach. oboje zgodnie twierdzimy, że nie braliśmy sobie służacego
          tylko żonę/męża smile

          pozdrawiam
          • kaczika Re: synowa czyli gelin w Turcji 05.08.10, 10:27
            Ja jestem pierwszą synową w rodzinie. Od niedzieli mamy drugą gelin, ale obecnie
            jest z mężem w podróży poślubnej więc obserwacji jeszcze nie poczyniłam wink Ale
            jak tylko wrócą, uczynię to czym prędzej, bo mieszkają nad nami a teściowie pod
            nami.

            Na razie wiem tylko jak jest ze mną jako synową. Od początku jest tak, że jeśli
            wyrażam chęć pomocy, to teściowa raczej mnie powstrzymuje (ma w domu jeszcze
            dwie córki i one, tak jak piszecie, mają oczy wokół głowy). Jeśli jest wielka
            impreza rodzinna, to ja wolę być w kuchni i nakładać posiłki a od obsługiwania
            gości są szwagierki. W niedzielę po ślubie mojego szwagra, teściowa miała w domu
            30 osób, ale ja mam malutkie dziecko i siedziałam z nim u siebie w mieszkaniu,
            ratując go od tłumu ściskających cioć i wujków. Nikt słowa nie powiedział, bo
            wiedzą, że ja zawsze na pierwszym miejscu stawiam komfort dziecka. Mąż przyniósł
            mi tylko arbuza na górę z prośbą, żebym go pokroiła dla gości. A potem zajęłam
            się trzema małymi kuzynami Kubusia u nas w mieszkaniu, bo na dole się nudzili a
            u nas mieli frajdę z Kubusiem. Pomagam tyle, ile uważam, że mogę pomóc.
            Natomiast nigdy nie jest tak, że teściowa mnie prosi o pomoc - to ja wychodzę z
            inicjatywą. I tak jest mi dobrze smile

            Co do wstawania - zauważyłam, że najmłodsza siostra teściowej (mężatka z dwójką
            dzieci) zawsze wstaje, kiedy na horyzoncie pojawia się mój teść. Dla mnie
            wygląda to śmiesznie, ale nigdy nie śmiałam tego komentować.

            I jeszcze mi się przypomniało - jestem okropna, jeśli chodzi o 'dolewanie'.
            Rodzina męża, tak jak rodzina męża Bengusi, jest tradycyjna i role kobiety i
            mężczyzny są jasno określone. A ja, jeśli zapraszamy do nas teściów na kolację,
            za nic nie mogę się przyzwyczaić, żeby kontrolować zawartość szklanek gości.
            Robi to więc przeważnie mój mąż smile
            • rose71 Re: synowa czyli gelin w Turcji 05.08.10, 20:04
              Witajcie dziewczyny! smile
              Bengusia,fajnie, ze zalozylas ten watek....
              Z tego co widze,to chyba trafila mi sie najgorsza "tesciowa".Co
              prawda tesciowa jeszcze nie jest,ale jestem zareczona z jej synem,i
              w niedalekiej przyszlosci myslimy o slubie....
              Co do watku...Wlasnie nie tak dawno wrocilam z Turcji od mojego
              chlopaka, i w sumie choc polecialam odpoczac,to bardziej to
              wygladalo jak "pomoc domowa" albo 'oboz'.
              Prawie codziennie sprztalam-mylam podloge,odkurzalam,czasem tez
              wieszalam dywan...Na poczatku "naszej znajomosci" tesciowa nie
              mowila wprost:" zrob to,czy to..." ja z szacunku do niej zaczelam
              jej pomagac,aby sie odwdzieczyc za jedzenie,czy za mieszkanie.
              Z czasem zaczela sama mi mowic,abym posprzatala 'to' czy 'tamto'....
              Ja zawsze staram sie jej pomagac w porzadkach domowych.Zauwazylam,ze
              jak jej posprzatalam, to tak jakby mnie niby lepiej traktowala.Ale
              widze,ze ona to perfidnie wykorzystuje;robilam dla niej wszystko-
              doslownie.Poczawszy od sprztania skonczywszy na masowaniu jej plecow!
              (sic).A wystarczylo,ze tylko gdzies wyszlam do drugiego pokoju,to
              zaraz mnie wolala.Czuje,ze mna pomiata,nie jest wedlug mnie szczera
              ze swoimi uczuciami,mowi,ze mnie kocha, a teraz po przylocie nawet
              sie nic nie odezwie(kiedy ja widze na 'msn').Czulam,ze zaluje dla
              mnie dodatkowego talerza jedzenia,choc czesto powtarzala"ye..."
              I chyba dlatego celowo zabierala mnie nie raz do swoich sasiadek na
              ploty,bo wiedziala,ze one zawsze postawia cos na stole(i wtedy zjemy
              obie!).Nie zapomne jak stala w lazience ze szczotka,i zawolala mnie
              abym umyla wszystkie plytki....
              Zastanawialam sie jak wyglada zycie tureckich gelin,czy tak by
              traktowala turecka synowa....chyba nigdy tego nie zgadne,ale wiem,ze
              nie zniosla bym zycia z ta kobieta.
              • amw77 Re: synowa czyli gelin w Turcji 05.08.10, 20:10
                Po przeczytaniu Twojego postu jestem w glebokim szoku...pytanie samo sie nasuwa
                czemu sie na to zgadzalas??? Jesli przed slubem Cie tak traktuje to co bedzie po
                nim???????????????
                • amw77 Re: synowa czyli gelin w Turcji 05.08.10, 20:14
                  I co na Twoj chlopak przeciez widzial jak wygladalo traktowanie Ciebie przez
                  jego matke????????
                  • rose71 Re: synowa czyli gelin w Turcji 05.08.10, 20:21
                    on spedzial wiekszosc dnia w pracy,ja w tym czasie siedzialam z jego
                    matka w domu--czyt.sprzatalam...
                    Wiedzial jak wygladal moj dzien...jego odpowiedz na to
                    byla:"bedziesz dobra zona"...
                    • amw77 Re: synowa czyli gelin w Turcji 05.08.10, 20:28
                      Mnie sie zdaje, ze to jest kompletny brak akceptacji i prawdopodobnie matka daje
                      Ciodczuc ze nie jestes odpowiednia kandydatka na zone dla jej syna...tak to widzesad
                    • amw77 Re: synowa czyli gelin w Turcji 05.08.10, 20:37
                      wiesz co ratuj sie dziewczyno...tyle w temacie
                      • rose71 Re: synowa czyli gelin w Turcji 05.08.10, 21:26
                        dzieki amw7!
                        Czasem trudno mi ta kobiete zrozumiec,ale z tym pakowaniem choc
                        chamskie,to wiem,ze nie chce zebym czegos zgubilauncertain i chyba jej to
                        zawadza,bo tego wczesniej tam przeciez nie bylo..uncertain glupie,ale tak
                        to widze.
                        Teraz po zareczynach mowi,ze chce zebysmy wzieli slub w meczecie....
                        • amw77 Re: synowa czyli gelin w Turcji 06.08.10, 00:59
                          Dziwne to dla mnie, jestes gosciem wiec powinnas byc traktowana z szacunkiem i
                          powinno sie znalezc miejsce na Twoje rzeczy osobiste. Jak to boi sie, ze one
                          moglyby zginac? Nie ma sensu usprawiedliwiac jej karygodnego zachowania, ona nie
                          ma za grosz kultury...niepokojace jest tez stanowisko Twojego
                          chlopaka..."bedziesz dobra zona" hmmmm
                    • alexa195 Re: synowa czyli gelin w Turcji 06.08.10, 11:21
                      >Wiedzial jak wygladal moj dzien...jego odpowiedz na to
                      >byla:"bedziesz dobra zona"...

                      Moim zdaniem to dobry znak, bo wiesz przynajmniej na czym polegaja
                      kryteria dobrej zony wg Twojego przyszlego meza, wiec nie bedziesz
                      miec wymowki po slubie, ze nie wiedzialas w co sie pakujesz tongue_out

                      A slub w meczecie jest fajowy! Czytanie Koranu, kazanie imama +
                      poczestunek (najczesciej chyba tavuklu pilav). Powinnas wygladac
                      odpowiednio w takim miejscu, ale mysle, ze tesciowa sie tym zajmnie
                      i zaprojektuje Ci odpowiednia suknie slubna.

                      Taka meczet - party trwa jakies 5 godzin, wiec spokojnie przezyjesz.
                      Prawdopodobnie ze spojrzenie tesciowej (a moze i meza) bedzie
                      dzialalo lepiej niz kawa, ale mimo wszystko radze zaopatrzyc sie w
                      zapalki na podtrzymanie powiek, tak na wszelki wypadek, jako ze
                      pannie mlodej nie wypada zasypiac na wlasnym slubie.

                      Ja raz mialam czytanie Koranu u mnie w domu. Tesciowa zrobila taka
                      impreze zaraz po slubie, co by wyprosic o “dobre prady” w naszym
                      mieszkaniu wink Na poczatku bylo calkiem fajnie, bo bylam strasznie
                      ciekawa jak takie “women-party” wyglada. Po jakims czasie niektore
                      panie zaczely ziewac (podobnie jak panie u nas odmawiajac
                      kolejna “zdrowaske” przy rozancu), ale ja bylam twarda, az w ktoryms
                      momencie obudzila mnie babcia meza, bo nie zorientowalam sie, gdy
                      zasnelam uncertain

                      Ogolnie milo wspominam cale to zdarzenie, szczegolnie rozbawiona
                      mine babci, gdy w koncu otworzylam oczy, ale mi raz wystarczy wink

                      Na koniec nie pozostaje nic innego jak zyczyc udanej zabawy i wielu
                      sil w rekach i nogach juz po slubiesmile
              • rose71 Re: synowa czyli gelin w Turcji 05.08.10, 20:12
                Dodam jeszcze,ze wystarczylo,ze pojechalam z chlopakiem na 2 dni do
                Agavy, a ta podczas mojej nieobecnosci od razu spakowala pare moich
                rzeczy do wlaizki tj.krem do rak i pare innych'drobiazgow'.Czyhala
                na ten moment chyba juz dlugo,bo zawsze 'probowala mnie pakowac' pod
                moja nieobecnosc...uncertain
              • elif23 Re: synowa czyli gelin w Turcji 05.08.10, 20:25
                Rose ,szczerze Ci wspolczuje przyszlej tesciowej bo po przeczytaniu twojego
                postu wyraznie widac ze matka Twojego przyszlego meza chyba Cie wykorzystuje bo
                pomoca tego nazwac nie mozna uncertain
                • maviboncuk Re: synowa czyli gelin w Turcji 05.08.10, 20:47
                  Hmm, moja tesciowa w odroznieniu jest zatem aniolem. To raczej ona
                  przygotowuje wszystko w swoim domu, ja nigdy nic nie robilam, kiedys
                  probowalam, ale powiedziala ze ona sie czuje niekomfortowo zeby ktos
                  w jej wlasnym domu uslugiwal. Ma tez miejscowa synowa, ktora rowniez
                  niczym nie przypomina tych gelin przez was opisywanych. Z kolei anne
                  jak przyjezdza do nas do Polandii to bardzo czesto zmywa, i w ogole
                  prosilam ja zeby czula sie jak u siebie w domu.
                  Zatem podsumowujac, nie ma regulu.
                  Pozdrawiam,
                • elif23 Re: synowa czyli gelin w Turcji 05.08.10, 20:59
                  Ja z reka na sercu moge powiedziec ze mam super tesciowa ktora jest dla mniemoja
                  turecka mamasmile Od samego poczatku , kiedy juz na stale zamieszkalam w Turcji jak
                  sama mowi traktuje mnie jak corke nie jak synowa. Mam w Niej wsparcie i wiem ze
                  zawszie moge na Nia liczyc. Mimio ze mieszkamy w tym samym miescie jednak dosc
                  daleko od siebie czesto sie widujemy , ostatnio spedzilysmy razem caly miesiac a
                  najbardziej zadowolona byla nasza corcia ktora uwielbia spedziac czas z babaanne
                  a ja w tym czasie mam czas na swoje sprawy. Przez ten czas mialam tez duza pomoc
                  w kuchni bo wiecej gotowala tesciowa niz ja. Zreszta od tesciowej nauczylam sie
                  przyrzadzac tureckie specjaly smile
                  Jesli chodzi o sprzatanie "po turecku" to jest to dla mnie rzecz normalna
                  poniewaz uwielbiam jak wszystko blyszczy pachnie i jest na swoim miejscu a
                  wynika to z mojej natury- jestem pedantka ! Tesciowa zawsze mnie chwali ze u nas
                  jak w pudeleczku a wiadmomo jak wazna jest czystosc w tureckim domu.
                  Z moich obserwacji wiem ze w Turcji goscie sa bardzo wazni a rzw serwis swiadczy
                  o gospodynie domu. Jak to wyglada u nas. Moj maz ma duza rodzine wiec kiedy mamy
                  spotkanie i zjezdza sie cala rodzina np do nas wtedy moge liczyc na pomoc
                  szwagierek czy innych gelinsmile Kiedy zapraszamy kilka osob ( wtedy rowniez
                  mampomoc) jednak serwowanie dan czy dolewanie herbaty zostawiam wylacznie dla
                  siebie poniewaz uwazam ze powinna robic to gospodyni domu a nie goscie. W
                  przypadku zmywania sprawe ralatwia zmywarkasmile
                  • pitu-pitu Re: synowa czyli gelin w Turcji 05.08.10, 21:41
                    rose mojego chłopaka mama,jak ja coś najdzie do sprzatania to jak w
                    transie,ale on mnie sam bronił przed nią tzn kiedy przesadza smile
                    rose nie zgadzaj sie na ślub w meczecie jak nie masz na to ochoty !
                    wyraź swoje zdanie przynajmniej sie przekonasz ,czy twój mężczyzna
                    potrafi stawić czoła temu problemowi
                    • rose71 Re: synowa czyli gelin w Turcji 05.08.10, 22:04
                      Ja sie zgodzilam na slub w meczecie,a on sie zgodzil na slub w
                      kosciele...
                      Czy ten slub w meczecie jest taki "straszny"?
                      • alfija Re: synowa czyli gelin w Turcji 06.08.10, 00:17
                        Boże, a ja myślałam, że w kwestii teściowej nikt mnie nie pobije. Rose, jeśli chodzi o ślub w meczecie - oczywiście byłam "nakłaniana" przez teściową. Rozeszło się po kościach, gdy stanowczo odmówił przy okazji zmiany religii. Za to gdy przyjeżdża do nas w gości (sprawdzić czy jej wypieszczony synek nie głoduje) to oczekuje, że będę jej służącą - przynieś, podaj, pozamiataj. Jest zła, że nie chodzę w czarczafie, albo choćby w chuście (a nie jestem przecież muzułmanką). Za to druga, turecka już synowa jest cacy - dla odmiany jej pomaga we wszystkim i nigdy nie skrytykuje. Pewnie dlatego, że są tak podobne do siebie - niewykształcone i puste. Ale ja mam i tak z górki - moja teściowa mieszka na innym kontynencie. Chociaż gdy przez telefon zdarzy jej się zakwestionować moje zdanie, a tym bardziej moją inteligencję - wtedy zwykle mówię, że ja przynajmniej umiem pisać.
                        • amw77 Re: synowa czyli gelin w Turcji 06.08.10, 00:54
                          Moze mnie pamiec myli ale czy to nie Ty alfija pisalas jakis czas temu, ze Twoja
                          tesciowa szukala jakiegos forum Niemcow w Turcji? Do tego chyba byla jej
                          potrzebna umiejetnosc pisania no chyba, ze ktos jej szukal??wink
                          • ochra Re: synowa czyli gelin w Turcji 06.08.10, 06:47
                            Matko, to co piszecie jest przerażające, w tym momencie cieszę się
                            że nie mieszkam w Turcji bo pewnie między mna a teściową byłyby
                            spięcia. Nie wyobrażam sobie pracować w czyimś domu więcej niż we
                            własnym , heheh. smile
                            • 5katia Re: synowa czyli gelin w Turcji 06.08.10, 07:49
                              Ja jestem gelin z dość krótkim stażem bo 2 miesiące wink ale w czasie
                              mojego ostatniego pobytu w Turcji u teściów i przed ślubem i po
                              ślubie tesciowa absolutnie nie pozwalałam mi nić robić.Na siłę
                              pomagałam jej w kuchni,czy przy herbacie co kwitowała zawsze z
                              uśmiechem, uściskiem i ogromem buziaków,że chce pomóc smile zaraz
                              opowiada wszystkim sąsiadkom i teściowi co zrobiłam wink.Nie
                              podejrzewam,że gdyby przyszło mi mieszkać w Turcji zmieniła by
                              swoje zachowanie na gorsze.Więc ja teściów i wogóle rodzinke męża
                              mam fajna i nie moge narzekać.smile
                              • hugo43 Re: synowa czyli gelin w Turcji 06.08.10, 09:17
                                ja sobie wyobrazam jak te wszystkie kobiety wspolczuja mojej
                                tesciowej,ze ma taka synowasmiletesc to jest zalamany,ja to widze.na
                                szczescie bylam tam tylko dwa razy,ostatnio dostalam prawie
                                szalu,depresji i sama nie wiem czego.ja wciaz nie potrafie przymknac
                                oka,zacisnac zebow i grac,no nie potrafie.
                              • bazylia_tr Re: synowa czyli gelin w Turcji 06.08.10, 09:22
                                Moi tesciowie mieszkaja nad Morzem Czarnym i tamtejsza kultura jest dosc hermetyczna, choc rodzina mojego meza do konserwatywnych nie nalezy - tesciowa pracowala jako nauczycielka cale zycie, zawsze miala wlasne pieniadze no i wlasne hektary z orzechami laskowymi smile Jezdzimy tam od czasu do czasu od pieciu lat. Zawsze bylam traktowana jak specjalny gosc - tesciowa gotowala dla mnie ulubione potrawy, tesc tez pare razy sam przyrzadzil dla mnie specjalnie ryby. Moja ewentualna pomoc ograniczala sie do nakrycia do stolu czy wlozenia naczyn do zmywarki. To starsi ludzie, dobiegaja do 70 lat i czasem podczas naszego pobytu trzeba bylo pomoc np. w porzadkach, ale wtedy moj maz lapal za odkurzacz, ode mnie nikt czegos podobnego nie wymagal.
                                Mam jeszcze dwie inne bratowe. One tez nie mieszkaja w Trabzonie, ale pochodza stamtad. Jedna wyszla za pierwszego brata meza z milosci i pracuje. Ona podobnie jak ja nie za wiele sie udziela w domowych obowiazkach podczas pobytu u tesciow. Druga zostala wyswatana z drugim bratem przez rodzine. Jej rodzina chciala duzo zlota i pieniedzy, zas ona sama po slubie przestala pracowac i stala sie gospodynia domowa (mimo, ze sie wczesniej doktoryzowala... troche szkoda). Zauwazylam, ze jak jezdzi do Trabzonu to chce sie za wszelka cene przypodobac tesciom i stara sie bardzo pomagac w kuchni dajac mnie i drugiej bratowej do zrozumienia, ze ona jest w tym super, a my takie niemoty wink Ale w jej domu maz nawet palcem nie kiwnie, zas nasi mezowie gotuja i sprzataja. Wszystko zalezy na pewno od rodziny i indywidualnego przypadku. Pozdrawiam.
                                • alexa195 Re: synowa czyli gelin w Turcji 06.08.10, 10:53
                                  Mnie sie wydaje, ze Turczynki sa tak “zaprogramowane” – wchodzac
                                  jako gelin wiedza, ze powinny wyreczac tesciowa, inaczej bedzie
                                  wstyd. Ja tam wstydu nie mam smile

                                  Byly proby ze strony mojej tesciowej, bym przyniosla herbatke dla
                                  mojego meza “bo on pracuje” wink Teraz jak przyniose cos komus zawsze
                                  sa zdziwienia i podziekowania, bo rodzinka nieprzyzwyczajona do
                                  jakicholwiek uslug z mojej strony. Tesciowa uwaza mnie za leniwa,
                                  ale co tam smile

                                  Za to jak sa u mnie w domu to zawsze przestrzegam zasad – skoro ja u
                                  niej nic nie robie to nie pozwalam jej wstawac u siebie, czmu
                                  tesciowa z kolei probuje sie sprzeciwiac, bo przeciez musi mi
                                  pomoc wink

                                  Tesciowa ma jeszcze turecka gelin, wiec przynajmniej wie kobiecina
                                  co znaczy miec synowa wink
                          • alfija Re: synowa czyli gelin w Turcji 06.08.10, 16:05
                            Widać nie czytasz wszystkich moich postów - zmieniłam partnera, więc
                            niestety jego mamy nie mogłam sobie zachować. Teraz mam prawdziwą
                            Turczynkę na emigracji, z piekła rodem.
                            • amw77 Re: synowa czyli gelin w Turcji 06.08.10, 16:13
                              napisalam, ze moze mnie pamiec mylicwink a to chyba istotne...
    • semimentalsentimental do rose71 07.08.10, 18:00
      zaczynam sie zastanawiac czy Twoje posty to nie jest prowokocja...bo nie chce mi
      sie wierzyc ze Polka w XXI daje sie tak zeszmacic jakiemus turkowi i jego matce.
      Czy Ty dziewczyno masz jakiekolwiek poczucie wlasnej wartosci??? Zakoncz ten
      zwiazek, znajdz sobie normalnego nowoczesnego faceta, z ktorgo tesciowa w goracy
      letni wieczor napijesz sie piwa zamiast latac ze szmata.
      Co do slubu muzulmanksiego to uwazam ze jest okropny i nie powinnas sie nigdy na
      niego zgodzic. Naprawde chcesz zrzec sie wszytskiego w co do tej pory wierzylas
      na rzecz faceta?? jesli sie zdecydujesz na zycie tu czeka Cie koszmar. wrozka
      nie jestem, ale pamietam Twojego poprzedniego posta o nie wypuszczaniu z domu.
      Czy ty myslisz ze nas wszystkie tak traktuja tureccy mezowie i ich rodziny??
      Nie ja naprawde nie moge wierzyc ze Ty sie na cos takiego godzisz....


      • amw77 Re: do rose71 07.08.10, 18:13
        Napisane dosc dosadnie ale moze taki kubel zimnej wody moze sie przyda autorce
        watku. Mam wrazenie, ze wiekszosc mysli podobnie tylko stara sie byc uprzejma,
        nie urazic, dajac Ci do zrozumienia w bardziej subtelny sposob, ze robisz blad
        pakujac sie w ten zwiazek.
        • amw77 Re: do rose71 sprostowanie 07.08.10, 18:15
          przepraszam, oczywiscie nie autorce watku tylko rose2 (jakos tak z rozpedu mi
          sie napisalo bo historia rose wyszla na pierwsze miejsce)
        • semimentalsentimental Re: do rose71 07.08.10, 18:20
          Dosadnie...bo dziewczyna sobie nie zdaje sprawy co moze ja tutaj czekac!!! To
          nie Polska, ze po klotni z facetem poleci do kumpeli sie wyplakac, zreszta z
          tego co wynika to nawet jakby miela kolezanke z domu jej nie wypuszcza. Nie bede
          dla mniej mila mam ochote sie nawet przejechac i potrzasnac nia troche zeby sie
          obudzila....ja to bym wolala cale zycie byc sama niz godzic sie na mycie kafelek
          jeszcze nie tesciowej i slub w meczecie. a potem co czarszaw i kolezanka dolaczy
          do grona ninja???
          • amw77 Re: do rose71 07.08.10, 18:39
            Moim zdaniem tu chodzi o brak akceptacji tego zwiazku (generalnie) przez jego
            matke (rodzine), i to tu tkwi problem. Ty jestes uparta i mimo to chcesz byc z
            jej synem, a ten bynajmniej nie stoi po Twojej stronie. Mimo, ze dostrzegasz to
            co oni robia, planujesz wyjsc za niego za maz mimo wszystko. Moje pytanie: czego
            oczekujesz po slubie??? Jak wyobrazasz sobie swoje zycie w Tr??? Juz teraz daja
            Ci odczuc (wrecz w chamski) sposob, ze jestes osoba nieporzadana, zmuszaja Cie
            do slubu w meczecie itd, a po slubie pewnie nie bedziesz miec nic do gadania,
            tylko dom, sprzatanie, brak wlasnego zycia. Faktycznie trzeba miec jakies dziwne
            i niedojrzale myslenie, i wielkie rozowe okulary. Do tego dochodzi juz samo
            zycie w nowym kraju, rozne stresy dnia codziennego (pewnie nieznajomosc jezyka,
            brak pracy itp.). Przeciez wsparcia od nich nie bedziesz miec zadnego, nie masz
            go nawet od wlasnego chlopaka!!!
            • rose71 Re: do rose71 07.08.10, 18:57
              To nie jest tak,ze ona mnie nie akceptuje.
              Taka po prostu juz jest...chamska i wsibska.Jak by mnie nie
              akceptowala to by mnie nie zapraszala do siebie,zebym przyjechala.
              Chcesz powiedziec,ze slub w meczecie biora dziewczyny,ktore sa tylko
              do niego zmuszane?
              • amw77 Re: do rose71 07.08.10, 19:05
                Mam nadzieje, ze biora z wlasnej woli ale Twoja sytuacja jest specyficzna i watpie w to, ze Twoj chlopak dotrzyma slowa (bo ponoc zgodzil sie na slub koscielny z Toba, na ktorym Tobie zalezy?), sadzac po zachowaniu jego i jego rodziny wzgledem Ciebie beda wymuszac na Tobie to czego oni chca, a odwrotnie niekoniecznie, zrobisz jak bedziesz uwazac, jestes przeciez duza dziewczynkawink. Zeby sie przekonac powiedz mu, ze chcesz najpierw slub koscielny a potem w meczecie, wtedy zobaczysz jak on zareagujewink. I czemu unikasz odp na moje pytania?
                • rose71 Re: do rose71 07.08.10, 19:13
                  Absolutnie nie unikam..wink Jesli na cos nie odpowiedzialam,to
                  przeoczylam....Zadaj pytanie amw77 a ja odpowiem wink

                  Pozdrawiam!
                  • amw77 Re: do rose71 08.08.10, 11:41
                    Moje pytania: czego
                    oczekujesz po slubie??? Jak wyobrazasz sobie swoje zycie w Tr???

                    Oczywiscie biorac pod uwage to wszystko co dotad przezylas bedac (mieszkajac w Turji chyba tylko wakacyjnie?) i jakie "niespodzianki" spotkaly Cie ze strony Twoich tureckich najblizszych (bo chyba tacy powinni dla Ciebie byc?)?
              • alexa195 Re: do rose71 07.08.10, 22:57
                > Chcesz powiedziec,ze slub w meczecie biora dziewczyny,ktore sa
                >tylko do niego zmuszane?

                Przede wszystkim trzeba rozroznic slub ("wesele") w meczecie i slub
                muzulmanski wink

                Wiesz, sama zastanow sie, czy czujesz podekscytowanie na mysl o
                siedzeniu zakrytej od stop do glow przez ok. 4-5 godzin, wysluchujac
                monotonnej modlitwy, potem cos tam jedzac. Zastanow sie najpierw,
                czy poszlabys chetnie do kogos na takie "wesele", a potem pomysl, ze
                to Twoje wlasne - budzi dreszczyk emocji (pozytywnych)? wink

                Poza tym wciaz mowisz o tesciowej - a co sadzisz na temat przekonan
                swojego chlopaka, dla ktorego dobra zona jest synonimem sprzataczki
                i moze zlepkiem jakichs innnych mniej waznych cech osobowosci...?
              • alexa195 Re: do rose71 07.08.10, 23:11
                Ja tam mysle, ze nie powinno byc problemu. Gdy bedzie wtracac sie do
                Twojego malzenstwa, podwazac Twoje decyzje, krytykowac Twoj ubior
                czy wystoj domu to powtarzaj sobie jak jak mantre slowa, ktore
                napisalas:

                > To nie jest tak,ze ona mnie nie akceptuje.
                > Taka po prostu juz jest...chamska i wsibska

                Moze wtedy bedziesz wylewac mniej lez z zalu i rzadziej bedziesz
                czuc sie jak popychadlo wink Az w koncu uwierzysz, ze jestes nic nie
                warta osoba, a Twoim zadaniem zyciowym bedzie sprzatanie = bycie
                dobra zona.

                A tak na powaznie, to mysle, ze dopiero po slubie otrzezwiejesz i
                rowniez dopiero wtedy zdasz sobie sprawe w jakie g***o wdepnelas,
                jak rowniez dopiero wtedy zaczniesz sobie zarzucac glupote, naiwnosc
                i slepote.

                Pamietaj tylko, by nie obwinac ani tesciowej ani meza - bo masz jak
                na tacy podane co Cie czeka.

                Ps. Moze bedzie Ci sie podobac zycie pod dyktando tesciowej i w celu
                zadowolenia Pana Meza. Wtedy nie bierz sobie moich powyzszych slow
                do serca, bo napisalam je wyobrazajac sobie, ze jestes osoba
                znajaca swoja wartosc i szanujaca sie, wiec zalozylam, ze tego typu
                malzenstwo moze Ci troche "nie pasic".
                • rose71 Re: do rose71 07.08.10, 23:56
                  alexa,ja z nia nigdy nie bede mieszkac w domu.
                  A jesli chodzi o sprzatanie, to moj nie wyobraza sobie,ze ja siedze
                  w domu i sprzatam podczas gdy on zarabia.Ja sobie tez tego nie
                  wyobrazam....Byc moze tak to odebralyscie,ze ja tylko z miotla w
                  domu,a on caly dzien w pracy,a wiec nie.
                  Ale tez nie wierze,ze kazda z Was lezy na kanapie i patrzy jak maz
                  sprzata.Nie mowie o codziennym sprzataniu,ale nie sadze,ze wszyscy
                  Wasi faceci biegna aby umyc podloge.W moim domu to ja zadze,a z
                  teciowa mieszkac NIGDY nie bede!
                  A co slubu z meczecie....nie jedna z Was miala taki slub, i zrobila
                  to dla swojego faceta.Ja chce miec slub w kosciele,on chce miec slub
                  w meczecie,i jestesmy kwita.Na pewno nie jest to jakas wielka
                  przyjemnosc siedziec tyle h i to jeszcze zakutym od stop do glow.Ale
                  i ja i on zgodzilismy sie na taki uklad.Dodam,ze sam nie jest jakims
                  ortodoksem,a nosic tesettur tez nigdy nie bede!

                  Pozdrawiam Was wszystkie! smile
                  • rose71 Re: do rose71 07.08.10, 23:57
                    mialo byc - w tym samym domu*
                    • amw77 Re: do rose71 08.08.10, 00:51
                      skoro wszystko jest ok, nie bedziesz mieszkac z tesciowa, ona jest tylko wscibska, (jest tak goscinna , zepakuje Cie bo nie chce zeby zginely Twoje rzeczywink), nie bedzie Ci sie wtracac w zycie to po co te zale forumowe? mysle ze po to, ze nie jestes pewna tego co Cie czeka i chcesz sie poradzic, a rady sa takie jak sa, i jak widac Ty raczej ich nie bierzesz do serca. Zycze powodzenia i jak zwykle madrych decyzji zyciowychwink

                      ps. panowie mimo, ze sa Tr lataja z miotla, myja podloge, naczynia, gotuja, robia to, co my, to sie nazywa uklad partnerski, i nie wyobrazam sobie, zeby bylo inaczej.
                      • hugo43 Re: do rose71 08.08.10, 06:21
                        a w tej samej miejscowosci bedziecie mieszkac?moj maz twierdzi,ze
                        musi byc ze 100km odleglosci minimum,zeby miec wzgledny spokoj.no i
                        nie zapominajmy jaki cudowny transport autobusowy funkcjonuje w
                        turcjismilei jeszcze nie zapomnijmy o tym,ze w turcji lubia sie
                        wizytowac baardzosmilewszystko tak naprawde zalezy od asertywnosci,ja
                        doprowadzilam do takiej sytuacji,ze nikt nie chcial tesciow
                        odwiedzac jak bylam w ich domu,no i maz tez im wytlumaczyl,ze dom to
                        twierdza.co ciekawe moja tesciowa z ulga przyjela koniec
                        pielgrzymek,parzenia herbat i szczotkowania dywanow.i tak sobie we
                        dwie lezalysmy na kanapach.nauczylam tez niektorych,ze do drzwi to
                        sie puka a nie wali z piesci,nie zaglada sie do cudzych
                        lodowek,szaf,torebek,walizek itd...turcja,zwlaszcza wschodnia to
                        dziwny krajsmile
                        • amw77 Re: do rose71 08.08.10, 09:38
                          hugo43 napisała:

                          nauczylam tez niektorych,ze do drzwi to
                          > sie puka a nie wali z piesci,nie zaglada sie do cudzych
                          > lodowek

                          Z tymi 2 sytuacjami to ja sie spotkalam tez i w tr zachodniej...
                      • rose71 Re: do rose71 08.08.10, 10:14
                        amw77 napisała:

                        > skoro wszystko jest ok, nie bedziesz mieszkac z tesciowa, ona jest
                        tylko wscibs
                        > ka, (jest tak goscinna , zepakuje Cie bo nie chce zeby zginely
                        Twoje rzeczywink),
                        > nie bedzie Ci sie wtracac w zycie to po co te zale forumowe?
                        mysle ze po to, z
                        > e nie jestes pewna tego co Cie czeka i chcesz sie poradzic, a rady
                        sa takie jak
                        > sa, i jak widac Ty raczej ich nie bierzesz do serca. Zycze
                        powodzenia i jak zw
                        > ykle madrych decyzji zyciowychwink
                        >
                        > ps. panowie mimo, ze sa Tr lataja z miotla, myja podloge,
                        naczynia, gotuja, rob
                        > ia to, co my, to sie nazywa uklad partnerski, i nie wyobrazam
                        sobie, zeby bylo
                        > inaczej.


                        amw77,wcale sie nie zale,po prostu mowie jaka jest ta kobieta wredna.

                        Pozdrawiam Cie serdecznie! smile
                        • amw77 Re: do rose71 08.08.10, 11:45
                          Przeciez przeszkadza Ci jak Cie traktuje? W koncu to matka Twojego przyszlego meza, ktory raczej nie widzi w tym problemu...ja tylko jestem ciekawa dlaczego, mimo tego ze przyznajesz ze jest wredna, ze zachwouje sie tak czy inaczej, ciagle wiazesz swoja przyszlosc z ta rodzina, i jeszcze raz powtarzam ze takie traktowanie jest (w moim odczuciu) niedopuszczalne, a co bedzie pozniej???
                  • alexa195 Re: do rose71 08.08.10, 11:23
                    Naprawde myslisz, ze starczy nie mieszkac w domu z tesciowa, by miec
                    spokoj? smile

                    > A co slubu z meczecie....nie jedna z Was miala taki slub, i
                    >zrobila to dla swojego faceta

                    Rose, caly czas mylisz dwie rzeczy: slub muzulmanski (tzw. din
                    nikahıwink i slub w meczecie.

                    1) din nikahı ("slub religijny") mozna rownie dobrze zrobic w domu.
                    Ja go mialam, mimo ze nie jestem religijna, dla imama starczyly moje
                    katolickie korzenie. Na slub w kosciele nie zdecydowalabym sie ze
                    wzgledu na to, ze mezczyzna musi podpisywac jakies papiery dot.
                    wychowania dzieci w chrzescijanstwie.

                    Slub religijny NIE WIAZE SIE Z PRZEJSCIEM NA ISLAM, tak jak
                    Twoj maz po slubie koscielnym nie bedzie chrzescijaninem.

                    2) slub (wesele) w meczecie to cala dluga i nudna ceremonia (o
                    ktorej pisalam we wczesniejszych postach), po tym nie masz wesela z
                    tancami jak po slubie koscielnym, na slubie w meczecie cala impreza
                    sie zaczyna i konczy. Ze znajomych mi Polek zadna nie miala wesela w
                    meczecie (ale nie znam wszytkich wink ).

                    >Dodam,ze sam nie jest jakims
                    > ortodoksem,a nosic tesettur tez nigdy nie bede!

                    Nieortodoksyjny Turek, a chce wesele w meczecie....? uncertain

                    Poza tym nigdy nie mow nigdy wink


                    • rose71 Re: do rose71 08.08.10, 12:27
                      Czy mogla bys opisac alexa jak wygladal ten slub din nikahi?
                      • amw77 Re: do rose71 refleksja 08.08.10, 12:48
                        rose lektura dla Ciebie:

                        forum.gazeta.pl/forum/w,35082,85043034,85043034,Prawo_wlasne_zasady_i_przyzwyczajenia_Turcja.html?wv.x=1

                        To jeden z wielu ciekawych watkow na forum, poszperaj sama za innymiwink. Dodaj do
                        tego jeszcze stosunki z rodzina Twojego chlopaka i bedzie eldoradowink
                      • semimentalsentimental Re: do rose71 08.08.10, 12:51
                        konieczny ten slub w meczecie?? mysle ze wiesz ze taki slub nie jest wazny w
                        swietle prawa. dlatego biora go ludzie religijni.
                        Rodzina mojego meza nigdy by sie nie zgodzila na taki slub, gdyz w ich mniemaniu
                        jest niezgodny z laicka idea Turcji,o ktora walczyl Mustafa Kemal Ataturk.
                        Generlnie bedziesz prawdopodobnie sluchala Koranu przez 5h w wesrji arabskiej z
                        czego nawet Twoj maz nie bedzie nic rozumial (tak to jest bardzo interesujace ze
                        znikoma ilosc Turkow muzulmanow nie wie co znaczy wypowiadana modlitwa)
                      • alexa195 Re: do rose71 08.08.10, 16:20

                        Rose, z wczesniejszych watkow i wypowiedzi dziewczyn nt din nikahı
                        wywnioskowalam, ze zmienia sie on w zaleznosci od interpretacji
                        imama, ktory tego slubu udziela smile U mnie to wygladalo tak, ze
                        przyszedl imam, spisal na kartce moje dane i moich rodzicow, dane
                        mojego meza i jego rodzicow, date (dnia slubu) oraz
                        moje "zadoscuczynienie" w przypadku rozwodu (to ma
                        swoja "techniczna" nazwe arabska, ale jej nie pamietam).
                        Mielismy dwoch swiadkow (braci mojego meza). Imam poinformowal nas,
                        ze na pytanie "czy bierzesz (akceptujesz) ja/ jego za meza/ zone?"
                        mamy odpowiadac pelnym zdaniem i w czasie przeszlym ("kabul ettim")
                        bo bylismy juz po slubie w urzedzie.

                        Potem imam zaczal cos spiewac po arabsku, chlopaki co raz
                        mowili "amin". Jedynymi slowami, ktore wypowiedzialam podczas slubu
                        bylo: "kabul ettim". Ceremonia trwala jakies 5 minut.
                      • bengusia Re: do rose71 08.08.10, 22:34
                        No prosze wyjechalam na weekend i co widze alez sie rozpisalyscie smile A co do
                        slubu dini nikah to u nas tez trwal 5 minut i zeby bylo smieszniej udzielil nam
                        go moj tesc smile a swiadkami byli sasiad i 2 siostry meza bo w islamie slowo 2
                        kobiet jest rownoznaczne ze slowem jednego mezczyzny. Okropnie ponizajace ale co
                        mozna oczekiwac po religii ktora "stworzyli" fececi.
                        • alexa195 Re: do rose71 09.08.10, 10:48

                          O masz!

                          A tesc to wie, ze Ty masz takie podejscie do religii? tongue_out

                          Smieszy mnie troche ta cala "nagonka" - moja tesciowa wiedziala, ze
                          dla mnie ten slub ma znaczenie zerowe, jednak chciala zasypiac ze
                          spokojnym sumieniem.
                          Potem probowala mnie namowic na przejscie na islam "ale nie bedziesz
                          musiala sie modlic, czy poscic, po prostu badz muzulmanka". Zaczelam
                          sie zastanawiac co rozumie poprzez "badz muzulmanka".
                          Kilka miesiecy temu tesc zapytal kiedy ja mysle przejsc na islam, ze
                          smiechem odpowiedzialam ze w tej chwili i zeby wolal imama. Zdziwil
                          sie i powiedzial, ze musza sie przygotowac, ze to nie mozna tak od
                          razu, na co ja ze jestem gotowa. On na to, ze bede musiala 3 razy
                          powiedziec szahade, ja na to ze moge powiedziec ja i 300 razy, wiec
                          doszedl do wniosku, ze ja nie traktuje religii powaznie, bo zeby
                          przejsc na islam to trzeba tego chciec, a ja nie chce. I wez zrozum
                          ludzi smile
                          • bengusia Re: do rose71 09.08.10, 11:53
                            U mnie jest troche inaczej niz u Was wszystkich bo ja urodzilam sie muzulmanka.
                            Jestem polska tatarka i w mojej rodzinie nie ma chrzescijan. Moje podejscie do
                            religii jest jednak zupelnie inne niz rodziny mego meza. Ja jestem wierzaca ale
                            nie praktykujaca smile Moze im to na poczatku przeszkadzalo bo sa bardzo religijni
                            ( jak dla mnie za bardzo) ale teraz to sie przyzwyczaili. Na poczatku moja
                            tesciowa probowala mnie pouczac i do pionu doprowadzac ale jak zobaczyla ze ja
                            mam to gleboko w powazaniu to przestala. Slub muzulmanski ktory wzielismy to
                            bylo jakby przyzwolenie rodziny meza na zamieszkanie razem bo slub cywilny
                            wzielismy dopiero po 2 latach smile
                            • alexa195 Re: do rose71 09.08.10, 13:01

                              Mi sie wlasnie wydawalo, ze jestes muzulmanka, ale Twoj przedostatni
                              wpis mnie wybil z tropu smile
                        • kamilka2153 Re: do rose71 10.08.10, 20:40
                          bengusia napisała:

                          >
                          >Okropnie ponizajace ale co
                          mozna oczekiwac po religii ktora "stworzyli" fececi.

                          bengusia mozesz mi powiedziec jaka religie zapoczatkowaly kobiety ? bo jestem
                          bardzo ciekawa tak sformulowalas swoja wypowiedz ze jakby Islam by
                          antynastawiony do kobiet.A z tego co mi sie wydaje Chrzescijanstwo
                          zapoczatkowali rowniez mezczyzni Jezus pozniej jego apostlowie nie wspominajac o
                          Judaizmie
                  • bazylia_tr Re: do rose71 09.08.10, 10:18
                    rose71 napisała:
                    > Ale tez nie wierze,ze kazda z Was lezy na kanapie i patrzy jak maz
                    > sprzata.Nie mowie o codziennym sprzataniu,ale nie sadze,ze wszyscy
                    > Wasi faceci biegna aby umyc podloge.

                    Rose, wierz lub nie, ale ja jestem wlasnie takim przypadkiem smile Moj
                    maz sprzata, myje podlogi, odkurza, gotuje... Nie od swieta, ale
                    regularnie.
                    Nie wiem dlaczego tak demonizujecie ten slub w meczecie. Ja taki
                    bralam, znam inne wyzwolone dziewczyny, ktore tez taki braly i nic im
                    sie nie stalo. Dla niektorych Turkow jest to wazne, dla innych nie.
                    Ale to nie znaczy, ze Ci, dla ktorych jest to wazne sa od razu
                    jakimis fanatykami. Ja jestem w stanie isc na pewne ustepstwa, ale w
                    zamian oczekuje tego samego od mojego meza - tak jak z tym
                    sprzataniem. Niech on sobie bedzie wierzacy, ale mnie niech niczego
                    nie narzuca i niech sprzata i gotuje wink Mamy taki uklad od lat i dla
                    mnie to jest OK. Rose, od Ciebie w duzej mierze zalezy jak bedzie Cie
                    traktowac przyszly maz i tesciowa. Poki co nie zapowiada sie za
                    dobrze i na Twoim miejscu zastanawialabym sie nad tym zwiazkiem, ale
                    bede niesprawiedliwa jesli nie przyznam, ze mnie na poczatku tesciowa
                    tez nie chciala. Nie dawala tego tak bardzo odczuc, ale byla raczej
                    przeciwna naszemu zwiazkowi i wierzyla, ze on (albo ona jemu)
                    znajdzie jakas Turczynke. Ale nasza determinacja i dlugosc zwiazku ja
                    ostatecznie przekonaly, ze z nikim bardziej szczesliwy nie bedzie.
                    Byla nawet na naszym slubie w Polsce, a teraz jestem jej ulubiona
                    synowa i tak jak wspominalam, gotuje mi ulubione potrawy i
                    rozpieszcza. Tak wiec czasem cuda sie zdarzaja, choc nie liczylabym,
                    ze bedzie tak w kazdym przypadku. Powodzenia i badz rozsadna!
                    • bazylia_tr Re: do rose71 09.08.10, 10:23
                      Sprostownie: przez slub w meczecie mialam na mysli slub z imamem w domu
                      smile Nie wiedzialam nawet, ze odbywaja sie jakies ceremonie
                      wielogodzinne w swiatyniach.
                      • alexa195 Re: do rose71 09.08.10, 10:42
                        > przez slub w meczecie mialam na mysli slub z imamem w domu

                        No toc caly czas piszemy ze to sa dwie rozne imprezy tongue_out
                        • amw77 Re: do rose71 09.08.10, 13:17
                          ...no wlasnie, jakis dziwny tok myslenia, czytanie chyba wybiorcze i wybiorcze
                          odpisywanie na posty, to uwaga do rosewink
                          • alexa195 Re: do rose71 09.08.10, 14:08

                            Ja w Turcji spotkalam sie kilka razy z podobna sytuacja – narzekanie
                            na cos, ale w chwili, gdy mowi sie “poszkodowanemu”, ze on sam musi
                            ta sytuacje rozwiazac okazuje sie, ze ani problem nie jest taki
                            duzy, ani ludzie, na ktorych narzekal nie sa tacy zli. Potem do
                            narzekania zawsze wygodniejsze sa osoby, ktore nie beda kazaly
                            rozwiazywac problemu, ale go przeczekac.
                            I mam wrazenie, ze Rose dziala wedle tego samego schematu. Jest
                            problem – odpowiedz “radzacych” by go rozwiazala, i nagle okazuje
                            sie, ze problem ani nie taki duzy, ani nie taki uciazliwy i jest
                            tysiac powodow, by nic z nim nie robic. Tesciowa, malujaca sie na
                            poczatku jako pasozyt zerujacy na innych okazuje sie “tylko”
                            zlosliwa i wredna baba, ale trzeba ja zaakceptowac, bo taki ma
                            charakter. Chlopak, ktory mierzy zone miarka umiejetnosci
                            Dam sobie reke uciac, ze narzekan ciag dalszy bysmy mialy, gdyby
                            dziewczyny nie stanely kontra, tylko napisaly, ze maja to samo.
                            • alexa195 Re: do rose71 09.08.10, 14:15

                              >Chlopak, ktory mierzy zone miarka umiejetnosci
                              > Dam sobie reke uciac, ze narzekan ciag dalszy bysmy mialy, gdyby
                              > dziewczyny nie stanely kontra, tylko napisaly, ze maja to samo.

                              Wcielo mi koncowke uncertain
                              Ciag dalszy:

                              Chlopak, ktory mierzy zone miarka umiejetnosci radzenia sobie z
                              domem okazuje sie przecietnym statystycznym, bo kazdy tak ma, a
                              kobieta przeciez nie siedzi, gdy maz sprzata. Oczywiscie, ze nie,
                              ale nie w momencie, gdy ja caly dzien zapierdzielam jak motorek i
                              wyreczam we wszystkim tesciowa, a ksieciunio na ta sytuacje mi
                              odpowiada “bedziesz dobra zona” – bo o takiej sytuacji mowa, a nie o
                              sytuacji, gdy biedny maz sprzata a zona siedzi.
                              Dam sobie reke uciac, ze narzekan ciag dalszy bysmy mialy, gdyby
                              dziewczyny nie stanely kontra, tylko napisaly, ze maja to samo.
                              • amw77 Re: do rose71 09.08.10, 14:38
                                Dlatego zaczynam sadzic podobnie jak semimentalwink, a potem jak sobie poscielesz
                                tak sie wyspisz, czarno na bialym sytuacja sie maluje w przyszlym tr domu rose,
                                ma tego (ponoc?) swiadomosc teraz, ma opinie innych i brnie...brnie w to co chce
                                na wlasne zyczenie.

                                ps. 2 razy zadawalam pytania rose, pytania dosc drazliwe wiec ciszawink
                                • amw77 Re: do rose71 09.08.10, 14:41
                                  Ciekawi mnie tez w jakim wieku jest rose, bo wnioskuje ze bardzo mloda osoba, i
                                  do tego strasznie naiwna...
                                  • alexa195 Re: do rose71 09.08.10, 14:50
                                    Nie musi byc mloda, starczy, ze jest zakochana wink Mnie bardziej
                                    wydaje sie, ze to zwiazek dosc mlody, a i znajomosc "live" z
                                    tesciowa tez "od wczoraj".

                                    Rose, wtrac sie troche, bo czuje sie, jakbym pisala za Twoimi
                                    plecami uncertain
                                    • amw77 Re: do rose71 09.08.10, 15:03
                                      Chyba nie taki swiezy ten zwiazek bo o ile sie nie myle to rose pisze od
                                      2008???, owszem zakochana i do tego TYLKO wakacyjne wyjazdy na krotki czas.
                                      Nieco starsze osoby mysla bardziej dojrzale, wiecej widzialy, wiecej przezyly,
                                      choc oczywiscie nie jest to regula ale sprwdza sie czesciej niz w przypadku osob
                                      bardzo mlodych, no i kwestia wyciagania wnioskow...
                                      • alexa195 Re: do rose71 09.08.10, 15:27

                                        Na pewno. Ale z drugiej strony podejrzewam, ze dziewczyna wlasnie
                                        przechodzi swoisty chrzest, gdzie nie wszystko jest rozowe i wlasnie
                                        w tym momencie musi sie podjac samodzielna decyzje, by pokazac, ze
                                        tez ma cos do powiedzenia. I w tym momencie dziewczyna zaczyna
                                        liczyc, co zrobic, by zjesc ciastko i miec ciastko. No a tak sie nie
                                        da, niestety. Poza tym wydaje mi sie, ze w ostatnich postach
                                        bardziej siebie, nie nas, probuje przekonac, ze wilk nie taki zly na
                                        jakiego wyglada.
                                    • stalagmitee Re: do rose71 09.08.10, 15:26
                                      Drogie Dziewczyny,
                                      Tak sobie czytam, czytam i czyyyyyytam uncertain Dyskusja powoli zrobiła
                                      się niesmaczna i jak sobie czasem tak poczytam to później długo tu
                                      nie zaglądam, bo mi sie nie chce, choć bardzo lubię to forum.
                                      Myślę, że pora już zakończyc te dobre i te też "dobre" rady. Rose
                                      nie jest już małą dziewczynką. Ma zapewne rozum i doskonałą intuicję
                                      i świetnie sobie da radę w życiu.
                                      Co do teściowej, to chociaz do końca zycia będzie bliska Twojemu
                                      przyszłemu mężowi, to nie pozwól sobą pomiatać ani dmuchac w kaszę,
                                      czym prędzej ucz sie tureckiego aby jej powiedzieć tak, że jej
                                      pójdzie w pięty.
                                      Co do przyszłego męża, to Dziewczyny kochane, nie oszukujmy się
                                      nawzajem, bo kazdy turecki synuś jest chowany pod kloszem i dostaje
                                      pod nos wszystko póki mieszka z mamusią nawet brudne gacie mamusia
                                      zabiera z łózka aby synuś miał gdzie spać. Córusie też akurat - w
                                      przypadku mojej szwagierki.
                                      Mój mąż jak u mnie pierwszy raz zagościł, a pech chciał, że byłam
                                      potwornie chora, więc zagoniłam go do zmywania, pozmywał. Ale
                                      dopiero po ślubie sie przyznał, że to bylo jego pierwsze zmywanie w
                                      zyciu.
                                      Dzisiaj robi tysiąc innych rzeczy + wzorowo zajmuje się naszą córką.
                                      Gotuje dużo, potrafi sprzatnąć wszystko, prawie na blysk, bo czasem
                                      coś mu się zapomni, zrobi pranie ręczne jak trzeba i wiele innych
                                      rzeczy, prasuje nawet, ale to mu idzie za długo i dosyć niechlujnie,
                                      więc do tego go nie zaganiam. Kiedy córcia sie pojawiła nie było
                                      jęczenia, że coś nie umie, czy nie chce. Dzisiaj pomimo tego, że
                                      wstaje do pracy, to w nocy jak Mala sie obudzi, daje jej wodę i
                                      usypia, bo ja akurat jestem w głebokim śnie. Wiele rzeczy robimy
                                      razem.
                                      Moja teściowa niestety przyjeżdza i lubi sie u nas poczuć jak na
                                      wakacjach, więc nie rusza w domu nic. A że ja jestem wredota i mam
                                      małe dziecko to nie podaje jej pod nosek, wiec koło noska lata mój
                                      mąż. Jak mamy gości to tez nie ma problemu, aby zrobił serwis.
                                      I co... a też był spod klosza. Ludzie się zmieniają. Każdy facet
                                      wie, że z dniem wyjścia od mamusi kończy się laba, a zaczyna się
                                      życie, problemy, rachunki, lekarze, pieluchy, spacery...


                                      Rose, nie daj sobie wejść na głowę i wsadzić do worka z resztą
                                      tureckich pań domu i tyle w tym temacie.
                                      • amw77 Re: do rose71 09.08.10, 15:34
                                        stalagmitee napisała:

                                        > Myślę, że pora już zakończyc te dobre i te też "dobre" rady. Rose
                                        > nie jest już małą dziewczynką. Ma zapewne rozum i doskonałą intuicję
                                        > i świetnie sobie da radę w życiu.
                                        >

                                        Stalagmite ja kieruje sie w zyciu intuicja, wyciagam wnioski z przezytch w zyciu sytacji, nie radze sie na forum...nie musze, reszte dopwiedz sobie sama.

                                        ps. a co do rad...poczytaj posty rose dokladnie. Kwestia, ze udzielone rady (w wiekszosci te same) sa inne niz ona by sobie zyczyla, ale to juz inna sprawa.

                                        stalagmitee napisała:

                                        ...i świetnie sobie da radę w życiu.

                                        Ktos kto doswiadczyl podobnych rzeczy, dal sobie wchodzic wrecz na glowem mozna powiedziec nawet o upokorzenu (na wlasne zyczenie) nie da sobie rady w zyciu, gdyby tak bylo nie bylo tyle pytan z jej strony, watpliwosci, wahanwink
                                        • amw77 Re: do rose71 09.08.10, 15:40
                                          oczywiscie mialam na mysli zycie na gruncie tureckim...
                                        • rose71 Re: do rose71 09.08.10, 20:00
                                          Nie martw sie amw77! Juz ja sobie poradzesmile
                                          Dzieki za rady! smile
                                          A forum czytam od x dawna..wiec nie wyciagaj wnioskow pohopnie! wink
                                          • amw77 Re: do rose71 10.08.10, 12:04
                                            nie ja wyciagam wnioski pochopniewink, napisalam przeciez ze pamietam Cie od 2008
                                            roku (wtedy przynajmniej sie ujawnilas)wink, a to juz dosc dlugi okres czasu.


                                            ps. skoro od tak bardzo dawna czytasz to pewnie nie raz zdazylabys zasiegnac
                                            sporo wiadomosci, ktore Cie teraz nurtuaja bo byla mowa np. o wierze, slubach
                                            muzlmanskich, zasadach itdwink
                                      • alexa195 Re: do rose71 09.08.10, 15:35

                                        >Co do przyszłego męża, to Dziewczyny kochane, nie oszukujmy się
                                        >nawzajem, bo kazdy turecki synuś jest chowany pod kloszem i dostaje
                                        >pod nos wszystko póki mieszka z mamusią nawet brudne gacie mamusia
                                        >zabiera z łózka aby synuś miał gdzie spać.

                                        A czy ktoras z nas twierdzila, ze jest inaczej? Probujemy zwrocic
                                        uwage, ze wlasnie przyszedl czas na branie spraw we wlasne rece.

                                        >Każdy facet wie, że z dniem wyjścia od mamusi kończy się laba, a
                                        zaczyna się
                                        >życie, problemy, rachunki, lekarze, pieluchy, spacery...

                                        Mnie wydaje sie, ze jest dokladnie na odwrot i zona albo dostosuje
                                        sie do wymagan meza, albo sprowadzi chlopaczysko na ziemie i oboje
                                        wypracuja kompromis w tych sprawach.

                                        Ja przynajmniej musialam uswiadamiac swojego, a czasem jeszcze
                                        zdarza mu sie "niechcacy" zapomniec, ze w domu mieszkaja dwie
                                        osoby smile
                                • alexa195 Re: do rose71 09.08.10, 15:01
                                  >brnie w to co chce na wlasne zyczenie.

                                  Eeee tam. Mnie sie wydaje, ze Rose, podobnie jak wiele kobiet,
                                  mysli, ze po slubie wszystko sie zmieni a problemy prysna jak za
                                  dotknieciem czarodziejskiej rozdzki. A nie zdaje sobie sprawy, ze
                                  bedzie musiala stawic czola o wiele trudniejszym problemom.

                                  • amw77 Re: do rose71 09.08.10, 16:21
                                    I o to mi chodzilo. Jesli teraz nie rozwiaze problemow juz istniejacych pozniej
                                    dojada nowe, trudniejsze i kolo sie zamyka.
                                  • rose71 Re: do rose71 09.08.10, 20:02
                                    dokaldnie wiem alexa! Zycie to nie bajka i dobrze o tmy wiemy.
                          • rose71 Re: do rose71 09.08.10, 19:50
                            dzieki amw77 za rady! smileRozumiem juz bardzo dobrze czym sie roznia
                            od siebie te 2 sluby smile
                            Jakie wybiorcze odpisywanie?Jesli masz jeszcze jakies pytania,to wal
                            smialo! Ach Ty szczesciara amw77 ze maz Cie tak wyrecza przy
                            sprzataniu big_grin
                            • alusya Re: do rose71 09.08.10, 21:13
                              droga rose71,
                              chcialabym ci poradzic zebys slub koscielny zorganizowala jako pierwszy. ja
                              wyszlam za maz w zeszlym roku i rowniez zalezalo mi na slubie koscielnym. pomimo
                              tego ze to byl slub jednostronny, moj maz nie przeszedl na chrzescijanstwo i ze
                              odbylam nauki przedmalzenskie w liceum to musielismy oboje chodzic na nauki
                              przedmalzenskie w istanbule, na ktorych czytalismy biblie i moj maz dowiadywal
                              sie o podstawach wiary katolickiej. musial takze podpisac dokument w ktorym
                              deklarowal ze nie bedzie utrudnial dostepu do wiary katolickiej mi i dzieciom. w
                              czasie uroczystoscie ksiadz pytal rowniez czy chcemy po katolicku wychowac
                              dzieci, na co musielismy oboje odpowiedziec tak. ta cala procedura trwala kilka
                              miesiecy i byla niezlym sprawdzianem. wydaje mi sie ze powinnas wujasnic
                              narzeczonemu jaka jest jego rola i co to oznacza, bo w islamie jest zasada ze
                              dzieci wychowuja sie z religii ojca.
                              poza tym gdzies w prawie kanonicznym jest zapis, ze nie mozna udzielic slubu
                              koscielnego osobie ktora wziela juz slub religijny w innym obrzadku lub religii.
                              pozdrawiam
                              • rose71 Re: do rose71 09.08.10, 21:23
                                Witaj alusya! wink
                                Jednak podobno mozna wziac slub w kosciele,pomimo iz wczesniej byl
                                obrzadek w meczecie.

                                www.arabia.pl/smf/index.php?topic=5038.60
                                • rose71 Re: do rose71 09.08.10, 21:27
                                  www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR/pk200826-muzulmanin.html
                                  • alusya Re: do rose71 10.08.10, 10:59
                                    z linku który podałaś wynika, ze miałam racje, bo taki zapis w prawie
                                    kanonicznym jest, a praktyka pewnie zależy od dobrej woli księży. "najważniejsze
                                    będzie właśnie sprawdzenie waszego stanu wolnego przed Bogiem i przed Państwem.
                                    Muzułmanina w takiej sytuacji zazwyczaj prosi się o zeznanie na okoliczność
                                    swego stanu wolnego przed notariuszem państwowym". To tak jakbys oczekiwała od
                                    narzeczonego, że uzna slub muzulmanski za niewazny, sporo ma zeznac ze jest
                                    stanu wolnego. Zastanow się czy nie oczekujesz zbyt wiele.

                                    A w moim poptzednim poscie chodzilo mi o to zebys dokladnie wytlumaczyla
                                    narzeczonemu jak wyglada procedura zawarcia slubu katolickiego, żeby wiedział na
                                    co się decyduje.
                                    • amw77 Re: do rose71 10.08.10, 12:09
                                      i jeszcze formulka odnosnie nie przeszkadzania wychowywania dzieci w wierze katolickiej...(potrzeba wiele szacunku wzajemnego i tolerancji, zeby pojsc na ustepstwa tego typu, czesc facetow sie godzi, inni nie chca o tym slyszec)
                                      • amw77 Re: do rose71 kolejne pytanie 10.08.10, 18:19
                                        forum.gazeta.pl/forum/w,35082,100955005,100955005,czy_on_jest_synkiem_mamusi_.html?wv.x=1
                                        Chlopak, o ktorym piszesz w tym watku to jest ten sam, z ktorym planujesz teraz slub?
                                        • rose71 Re: do rose71 kolejne pytanie 10.08.10, 20:11
                                          Nie planuje zadnego slubu amw77 smile)
                                          Na pewno jeszcze nie teraz smile

                                          Pozdrawiam! smile
                                        • kamilka2153 Re: do rose71 kolejne pytanie 10.08.10, 20:38
                                          dziewczyny nie mozecie juz dac spokoj Rose? bo wg. mnie ona juz wam napisala
                                          lekka sugestie ze juz wystarczy jej waszego dobrego slowa
                            • amw77 Re: do rose71 10.08.10, 12:08
                              rose71 napisała:

                              > dzieki amw77 za rady! smile

                              Nie ma za co...


                              > Jakie wybiorcze odpisywanie?Jesli masz jeszcze jakies pytania,to wal
                              > smialo! Ach Ty szczesciara amw77 ze maz Cie tak wyrecza przy
                              > sprzataniu big_grin

                              To nie jest wyreczanie tylko wspolna odpowiedzailnosc za dom, wyreczanie brzmi tak jakby to mialy byc tylko i wylacznie moje obowiazkiwink

                              Pytam po raz 3wink

                              Czego oczekujesz po slubie??? Jak wyobrazasz sobie swoje zycie w Tr??? (na podstawie Twoich dotychczasowych relacji z rodzina tr) i jeszcze jesli nie masz nic przeciwko w jakim wieku jestes?
                    • rose71 Re: do rose71 09.08.10, 10:33
                      Dzieki bazylia! smile
                      Ostatnio do mnie pisala na msn,ze mi moze pomoc zalatwic prace w
                      Istanbule.Mysle,ze taka juz ona jest...Czasem mila a czasem nie do
                      zniesienia...Niekorzy mowia,ze to przez fakt,ze byla nauczycielka..

                      Pozdrawiam Cie bazylia! smile
    • pitu-pitu Re: synowa czyli gelin w Turcji 07.08.10, 18:19
      ja mam jeszcze jeden przykład,,otóż siostra mojego chłopaka przybyła
      z rodzina swojego męża.Jest nowowczena,piękna,raczej ubiera sie na
      luzie. Jej mąz jest dosyć młody 30 lat,teść ma ok 65 lat. Wszystko
      odbywało sie w Sarkoy ,wszystko ok normalnie. Na plaży ona miała
      normalny strój kapielowy i odeszła ok 30 metrów od nich kąpała się
      sama z dzieckiem 4-letnim. Dlaczego odeszła ? Bo ma szacunek dla
      teścia. Mój chłopak chyba chciał mi to pokazać jako wzór
      ,powiedziałąm ,że w takim razie ten teść jest jakims seks maniakiem
      ,albo ona go za takiego uważa bo jak mozna patrzeć sie na synową
      ,która wchodzi do rodziny jako córka,jak na obiekt seksualany. JAk
      mężczyzna ma kłopoty ze świńskimi myślami niech nie wchodzi na plaże.
    • kamilka2153 Re: synowa czyli gelin w Turcji 08.08.10, 13:46
      To ja w takim razie wypowiem sie o mojej tesciowiej smile a wiec tak nie jestem
      jedyna synowa w rodzinie 2 bracia mojego meza juz dawno wyszli za maz przed
      nami,ale zawsze jak jestesmy w Istanbule (obecnie mieszkamy z mezem i nasza
      coreczka we Francji) to powiem wam ze nawet synowe nigdy nie sa na posylki
      (przyniesc,zamiec,posprzataj) u mojej tesciowej wogole nawet w swoich domach to
      one rzadza jak w tym przyslowiu mezczyzna jest glowa domu a kobieta szyja smile
      wydaje mi sie ze to zalezy od ludzi i z jakiego srodowiska sie wywodza.Ja powiem
      z reka na sercu ze mam cudowna tesciowa nigdy nie odczulam z jej strony lub
      kogokolwiek z rodziny meza ze jestem nieproszona ze wogole gorsza bo yabanci.U
      mnie byla na odwrot pierwsze moje spotkanie z tesciami juz obecnymi smile przezylam
      bardzo stres wzial gore obawialam sie jak to bedzie ale byla bardzo pozytywnie
      zaskoczona z tak milym przyjeciem do tego moj maz nawet nie powiedzial swojej
      rodzinie ze znam jezyk turecki wiec z komunikacja nigdy wiekszych problemow nie
      bylo. Co do sprzatania i pomagania w domu to moja tesciowa teraz jak i przed
      slubem nigdy mna nie dyrygowala, sama zle sie czulam jak zostawalam z nia sama w
      ich mieszkaniu ona tak sie miotala odkurzanie czyszczenia gotowanie wiec sama z
      siebie zapytalam czy moge jej pomoc a ona tylko sie usmiechnela i powiedziala ze
      nie nie trzeba i zaraz bedziemy jesc ale ja mimo wszystko wzielam srodki
      czystosci i sprzatalam z nia jak mialy przyjsc znajome lub siostry mojej
      tesciowej to zawsze w kuchni pomagalam na tyle ile umialam i zeby jej nie
      zawadzac bo w koncu to jej kuchnia smilebardzo duzo potraw kuchni tureckiej wlasnie
      nauczylam sie od tesciowej. Wiec jak czytam po co niektore posty jakie sa wasze
      relacje z tesciowa to sie za glowe lapie ale jak Turcja wielka i szeroka tak
      tyle ludzi o roznych charakterach nie ma o generalizowac ze kazda turecka
      tesciowa to wscibska jedza smile ja swoja kocham i jest w 100% moja druga kochana
      mama do tego powiem ze zawsze zanim wyszlam za maz za mojego M. to jak byla
      jakas klotnia to tesciowie a szczegolne tesc stanal po mojej stronie i zawsze
      powtarzalam mojemu mezowi "ze kobiety zawsze trzeba traktowac z naleznym
      szacunkiem za to co robia bo robia o wiele wiecej niz my mezczyzni" i wysylal go
      zawsze po kwiaty dla mnie na przeprosiny.a co do pomocy naszych mezow to powiem
      ze moj bardzo mi pomaga umie ugotowac kilka potraw jego specjalnosc to Manti smile
      przy dziecku tez pomaga tyle ile moze,pranie umie zrobic a koszule swoje do
      pracy woli sam pracowac bo wg. niego koszule trzeba starannie kilka razy
      przeprasowac wiec uwierzcie mi prasowanie jednej koszuli zajmuje mu nawet 30
      minut smile zreszta jak obserwuje to widze ze ma zachowanie po swoim tacie i bardzo
      sie ciesze.Wiec zycze wam kochane dobrych relacji zwaszymi tesciami smile
      • emine2302 Re: synowa czyli gelin w Turcji 17.08.10, 23:36
        Temat tesciowa temat rzeka smile Co do mojej tesciowej to jest super. Pamietam jak
        ja sie balam pierwszy raz do nich jechac ze sie nie spodobam ze cos zrobie lub
        powiem nie tak. Co sie okazalo nie taki diabel straszny jak go maluja. Pierwsze
        spotkanie z tesciowa nigdy tego nie zapomne smile Nie mogla sie odemnie odkleic
        ciagle mnie przytulala i calowala mowiac benim gelin bylam pierwsza synowa w
        rodzinie teraz jest jeszcze jedna . W czasie swojego pierwszego pobytu wlasnie
        ze slubem i weselem nauczylam sie wiele. Nigdy nie zmuszano mnie do robienia
        niczego to zawsze siostra mojego meza miala przechlapanesmile i tez wierzez ze to
        tylko dla tego ze moje tesciowa jest bardzo chora ma problem z chodzeniem i nie
        moze takze dlugo siedziec. Wiem ze tradycja Turecka jest taka ze synowa w noc
        przed slubem powinna wysprzatac mieszkanie tesciowej. Moja tesciowa jednak ani
        razu nie mowila mi zebym cos zrobila. Jesli cos robilam to sama z siebie a nie
        ze mi ktos nakazal. A moja pomoc konczyla sie na powkladaniu naczyn do zmywarki
        (cudowne urzadzeniesmile) upieklam im karpatke i raz na obiad zrobilam kurczaka w
        cebuli tesc sie nie mogl nasmakowac smile. natomiast wiem ze sa takie tesciowe co
        naprawde traktuja swoje synowe jak sluzace przykladem moze byc wscibska sasiadka
        tesciowej sama nie slyszalam calej tej konwersacji ale maz mi powiedzial bo mu
        sie mama poskarzyla ze probowala namowic tesciowa zeby mi kazala posprzatac no
        co za babsko grrr... tak sie wscieklam ze przy nastepnej wizycie wygarnelam tej
        kobiecie do konca mojego pobytu nie pokazala sie u tesciow i podobno nastepne
        dwa tygodnie nie przylazila tak sie smiertelnie obrazila. Za to tesciowa troche
        odpoczela bo bab naprawde jet tak natretna i jeszcze bezczelnie potrafila
        powiedziec ze lubi do mojej tesciowej przychodzic bo tu jest dobry serwis
        przylazi siedzi calymi dniami a moja tesciowa aniol nic nie powie bo nie lubi
        ranic ludzi, wyobrazcie sobie ze potrafila nawet siedziec do polnocy i nic sobie
        nie robila z tego ze wszyscy domownicy szykuja sie juz do spania tylko dalej tak
        siedziala. Teraz jak przyjezdzam to omija mnie szerokim lukiem bo jej
        powiedzialam ze do mojej rodziny nie pozwole jej sie wtracac i jak chce sie nad
        kims znecac to ma swoje synowe bo ja sobie nie pozwole moja tesciowa do tej pory
        sie z tego smieje ze ta sasiadka sie mnie tak boi tongue_out . Pamietam tez sytuacje
        przy stole chyba to byl obiad brat mojego meza mowi do siostry podaj mi sol a
        ona mu na to sam sobie wez taka sama droga smile po czym tesc wstal i podal mu sol
        po czym nie omieszkalam skomentowac zachowania brata i uznalam ze jest leniwy.
        Powiedzialam mu ze to on powinien podac sol ojcu a nie ojciec jemu. Zrobilo mu
        sie glupio. Zastanawia mnie jak bardzo bracia moga byc rozni moj maz nigdy sie
        tak nie zachowuje po czym moj maz mi wytlumaczyl ze jak jego brat byl maly
        cierpial na padaczke i zostal rozpieszczony przez rodzicow stad takie
        zachowanie. Pomyslalam sobie wtedy biedna bedzie jego zona. Pierwszy raz
        poznalam ja na moim slubie jeszcze wtedy jako narzeczona brata meza wydawala sie
        cicha skromna dziewczyna. Pamietam ze jak ustawiali sie z nami do zdjecia to
        trzesla sie jak osika z nerwow biedulka. Teraz jest juz zona brata meza i
        tesciowa nas nie wyroznia a juz wogole zadnej z nas nie traktuje jak sluzacej
        czesto przygotowywalysmy razem posilki bo uczylam sie podstaw tureckiej kuchni.
        Brata mojego meza tez wziela w obroty biedny myslal ze bedzie lepiej jak u mamy
        u mamy tylko narzekal ze to nie tak ze nie wyprala mu koszulki a teraz biedny
        musi sam prac hahaha dostaje lekcje pral ostatnio dywany to przewaznie kobiety
        zawsze robia tesciowa byla w szoku ze on to robi na to jego zona do tesciowej
        daj tez swoje to tez wypierze pokladalam sie ze smiechu mial mine jak
        skrzywdzony kotek. Tak wiec to jest dowod na to ze nie wszystkie turczynki
        poddaja sie tak tesciowym czy mezom. Co rodzina to inne zasady ja sie ciesze ze
        mam taka tesciowa ale miomo wszystko nie zdecydowalabym sie mieszkac z nimi. Nie
        czulabym sie komfortowo.
        • bazylia_tr Re: synowa czyli gelin w Turcji 18.08.10, 08:54
          Wiem ze tradycja Turecka jest taka ze synowa w noc
          przed slubem powinna wysprzatac mieszkanie tesciowej.


          Nigdy z czyms takim sie nie spotkalam. Nie wydaje mi sie aby byla to
          jakas narodowa tradycja tego kraju, predzej regionalna... Turcja jest
          bardzo wymieszana kulturowo i etnicznie. Jednorodna tradycja dla
          wiekszosci Turkow jest moze np. noc henny (choc tez nie wszyscy ja
          juz praktykuja), ale raczej nie sprzatanie przez synowa mieszkania
          tesciowej. Moze gdzies na prowincji?
          • kamilka2153 Re: synowa czyli gelin w Turcji 18.08.10, 11:06
            masz racje bazylia_tr kina gecesi (noc henny) jak wiem jest w mniejszym lub
            wiekszym stopniu nadal obchodzona tylko powiem tak gdy siostra meza wychodzila
            za maz to swoja kina gecesi miala tydzien przed slubem a dzien przed slubem
            miala taki babski wieczorek i wszystkie panie poszly do restauracji-klubu
            angelique (mieszkanki Istanbulu pewnie wiedza o co chodzismile )

            A jesli chodzi o sprzatanie mieszkanie tesciowej na noc przed slubem to powiem
            szczerze nie slyszalam ale z ciekawosci podpytam o to wink

            bazen değişim herşeydir
            • emine2302 Re: synowa czyli gelin w Turcji 18.08.10, 20:29
              apropo sprzatania mieszkania to nie na prowincij a w istambule i o tym
              powiedzial mi maz ze niektore rodziny to praktykuja moja niczego takiego nie
              wymagala
              • bengusia Re: synowa czyli gelin w Turcji 19.08.10, 04:40
                Twoj maz i jego cala rodzina moga obecnie mieszkac w Stambule ale nie znaczy to
                ze stamtad pochodza. Prawdopodobnie migrowali z jakiejs innej miejscowosci bo
                nie wydaje mi sie zeby u rodowitych Stambulczykow (Istanbullu) byl zwyczaj
                sprzatania domu tesciowej przed slubem.
                Pozdrawiam
                • bazylia_tr Re: synowa czyli gelin w Turcji 19.08.10, 11:57
                  Bengusiu, mialam napisac to samo smile Wiadomo, ze Stambul jest
                  kilkunastomilionowym tyglem roznych kultur i wieksza czesc jego
                  mieszkancow to ludnosc naplywowa, ktora przywozi do miasta swoje wlasne
                  zwyczaje z rozmaitych rejonow Turcji...
                  • sarlo51 Re: synowa czyli gelin w Turcji 20.08.10, 02:22
                    Po pytalam sie tutaj kobiet co braly slub w turcji(Istanbul)kazda
                    jedna z nich.To sa kobiety rodem w Istanbul i ich rodzice tez.Nie
                    slyszaly nawet o tych zwyczajach co wy tutaj piszecie dziewczyny.Te
                    Panie sa jusz po slubie 60lat i wdul.Kazda jedna z nich musiala
                    umiec gotowac,szyc,sprzatac i robic na szydelku.Meza babcia
                    (tesciowej mama Greczka)z Istanbul zrobila dla mnie bardzo duzo
                    rzeczy na szydelku.Do dzisiaj mam wszystko w dobrym stanie.
                    Ja jestem tesciowa obecnie nie wyobrazam miec jakies wymagania od
                    ziecia lub przyszlej synowej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja