Dodaj do ulubionych

o co chodzi z tymi Turczynkami?

15.02.08, 22:05
W wątku o turecko-tureckiej przyjaźni w Polsce zaczęły sie pojawiać
enigmatyczne wypowiedzi na temat 'trudności' pojawiających się w kontaktach z
Turczynkami. Rzeczywiście, nie mam tureckich przyjaciółek, ale nie mam też na
ten temat żadnej teorii, wydawało mi się, że to ja nie mam czasu, bo jestem
zaabsorbowana przyzwyczajaniem się do wszystkiego, albo nie wykonuję jakiegoś
pierwszego kroku. Czy w analogicznej sytuacji życiowej (praca, sąsiedzi,
znajomi i znajomi znajomych) zaprzyjaźniłabym się z jakąś Polką, ciężko gdybać.

Nie chcę się uprzedzać, ale co jest z nimi nie tak, że chyba co druga osoba w
tamtym wątku o tym wspomniała??
Obserwuj wątek
    • hugo43 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 15.02.08, 23:28
      ja mam wrazenie,ze one uwazaja sie za jakies lepsze,patrza na mnie z
      pogarda.ale to taka subiektywna opinia.zreszta nigdy nie dazylam za
      wszelka cene by zaprzyjaznic sie z turczynka.wynika to przede
      wszystkim z duzych roznic kulturowych,bariery jezykowej.zreszta jak
      jestem w turcji to na kazdym kroku ciagle cos nie wypada,mam
      wrazenie,ze musze ciagle tam grac i podporzadkowywac sie obyczajom
      za wszelka cene.i wciaz czuje,ze dziewczyny sa jakies
      takie "sliskie" w kontakcie,niby mile,ale to nie to samo co z polska
      kumpela.zreszta mam wrazenie,ze dla rodaczek sa takie same.to moje
      odczucia,ciekawa jestem co wy myslicie?
      • bela01 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 16.02.08, 00:26
        Ja nie wiem, czy cos jest z nimi nie teges, ale moze one po prostu sa troche
        inne niz my? przede wszystkim w Turcji chyba troche inaczej definiuje sie slowo
        przyjaciel. U nas jesli sie znajdzie prawdziwego przyjaciela to wiadomo..na
        dobre i na zle. A w Turcji? raczej tylko na dobre wink Niby mam tam znajome
        Turczynki, ale jakos dziwnie szybko o mnie zapominaja. Wiadomo, ze nie sa to
        jakies glebokie znajomosci, ale jednak..czuje sie roznice. Poza tym mam
        wrazenie, ze tam przyjaciol dobiera sie wg. stylu, kasy, wyksztalcenia i nie
        wiem jeszcze czego, ale raczej nie wg. jakiegos "porozumienia dusz". Co do
        wyzszosci to ja wlasnie mam przeciwne wrazenia-Turczynki nie chca sie czuc
        gorsze i chca za wszelka cene "równać do szeregu". Pomijam milczeniem fakt, ze
        my Europejki oczywiscie nadajemy sie w ich oczach bardziej na kochanke niz zone
        smile Poza tym moj jeden dobry znajomy (facet) rzekl, ze Turczynki bardzo nie lubia
        dziewczyn z zagranicy, bo im podbieraja mezow i lepiej sie prezentuja smile
        Coz, nie trace nadziei na jakas przyjazn, bo szczerze mowiac, nie wyobrazam
        sobie zycia bez przyjaciol sad Nie wiem jak zniosla bym sytuacje, kiedy 24/7
        miala bym tylko meza. i co bedziemy razem robic? patrzec sobie w oczy bez konca? sad
        Dla mnie pozbawienie sie z wlasnej, nieprzymuszonej woli przyjaciol jest kara za
        grzechy i jednym z argumentow, zeby nie zamieszkac tam na stale....
        • elif_atalar Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 16.02.08, 10:42
          Hm trudno mi nie zgodzic sie z wypowiedzia Beli. Jak pisalam w
          Polsce mialam tureckie kolezanki, ale to bylo w innych
          okolicznosciach, nie tu w Turcji. Tam bylam dla nich lacznikiem
          miedzy Polska a Turcja (z uwagi na to ze mowie, moze niedoskonale
          ale jednak po turecku i ze mam meza Turka), tlumaczem etc.. To
          swietne dziewczyny, naprawde strasznie sie lubimy. Trudno tu jednak
          tez mowic o prawdziwej przyjazni, osobistych zwierzeniach.. To
          raczej po prostu serdeczne kolezenstwo. Ale tu na miejscu nie mam
          nawet takich kolezanek.. Wszyscy przy roznych okazjach przychodza
          mnie poznac, obejrzec, czesto jestem pierwszym obcokrajowcem jakiego
          w zyciu widzieli. Sa mili, ale na tym koniec. Nikt nie inicjuje
          blizszego kontaktu, ja tez nie chce sie nikomu narzucac, zreszta nic
          na sile. W czasie mojego kilkumiesiecznego pobytu tu zdolalam sie
          blizej zakolegowac tylko z jedna Rosjanka. Raz tez poznalam (w mojej
          niedoszlej pracy) jedna Rumunke, do ktorej tez poczulam sympatie ze
          wzajemnoscia. Ale zadnej Turczynki.. Szczerze mowiac przestalam miec
          juz nadzieje na taka turecka przyjazn smile Musza mi wystarczyc
          polskie kolezanki w kraju, dobrze ze istnieje internet i GG
          telefon wink Musze jeszcze wspomniec o tym, ze w mojej opinii
          Turczynki to koszmarne plotkary, maja tak dlugie jezyki, ze
          skutecznie odstrasza mnie to przed inicjowaniem jakis blizszych
          kontaktow z nimi, wiec pewnie tez troche mojej winy w tym ze nie mam
          tu kolezanek. Jestem moze zbyt niedostepna i dyskretna wink
          Pozdrawiam.
          • monika.ergun Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 16.02.08, 11:27
            rowniez mam podobne doswiadczenia z turczynkami-podczas stypendiow z
            ani jedna nie udalo nam sie zaprzyjaznic- patrzyly na nas z wyrazna
            nienawiscia-chlopacy twierdzili ze to zazdrosc bo odbieramy im ich
            zainteresowanie. teraz w czasie malzenstwa jeszcze dodatkowa rzecz
            zauwazylam-na ulicach te zaturbanione tez sie patrza z wyzszoscia i
            wrecz nienawiscia czasem- na nas (normalnie ubierajace sie)-z takim
            spojrzeniem ze one sa namuslu a my namussuz (niemoralne).
            dobra kolezanke mam tylko jedna ale ona mieszka w innym miescie-jest
            w moim wieku wyksztalcona pracuje ma meza i dziecko. natomiast tu
            gdzie mieszkam to nachodzily mnie rozne sasiadki zeby sie
            zaprzyjaznic ale szybko okazalo sie ze to w celach plotkarskich-
            sprawdzic jakie mam meble dywany zaslony etc i potem plotkowac-ale
            nie dlatego ze jestem cudzoziemka (z tego tytulu dreczyly mnie
            innymi durnymi pytaniami albo na sile probowaly na islam nawracac)-
            one po prostu plotkuja o wszystkich. nawet zaturbaniona sasiadka
            mnie ostrzegla ze ona sama nie ma zadnej przyjaciolki bo wszystkie
            takie same sie okazuja.
            pozdrawiam
          • agakon1 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 16.02.08, 11:31
            ja zupelnie nie moge sie z wami zgodzic. nigdy nie dobieram i nie dobieralam
            przyjaciol ze wzgeldu na narodowosc raczej ze wzgledu na wspolne zainteresowania
            i podobny styl zycia. poniewaz od czasow studiow mieszkalam w anglii potem na
            wegrzech i z powodu mojej pracy zawsze przebywlam wsrod ludzi z prawie calego
            swiata mam sprawdzonych przyjaciol w wielu krajach. rowniez tutaj spotkalam
            wspaniale osoby zarowno dziewczyny jak i facetow, ktore od poczatku mi pomagaly
            i z ktorymi moge zawsze sie spotkac na kawe na piwo na obiad etc. Niektore z
            nich poznalam przez mojego chlopaka niektore sama. Nigdy nie czulam zawisci czy
            zazdrosci z ich strony moze dlatego, ze obracamy sie w tym samym srodowisku mamy
            wiele wspolnych tematow, wspolne zainteresowania. barier kulturalnych rowniez
            nie ma wiekszosc naszych znajomych zyje rowniez w wolnych zwiazkach,wszyscy
            jestesmy zwiazani w jakis sposb ze sztuka i moze to powoduje ta owatrtosc
            umyslowa i kulturalna, prawie wszyscy znaja angileski wiec bariery jezykowej
            rowniez nie ma.Czesto jestem jedynym obcokrajowcem w towarzystwie i wtedy
            naturalnie wszyscy przechodza na angileski i nawet pomagaja sobie nawzajem,
            zebym wszystko mogla zrozumiec. Przez pewien czas chlopak mojej kolezanki, ktory
            ze wzgledu na swoj zawod(jest scenarzysta) i mial duzo czasu przychodzil do nas
            do domu i uczyl mnie podstaw tureckiego. Dlatego nie moge sie zgodzic na
            generalizowanie, ze cos jest nie tak z Turczynkami czy Turkami. Przyjaciol mozna
            znalezc wszedzie trzeba sie tylko tez na nich otworzyc i przede wszystkim moim
            zdaniem szukac osob, ktore w jakis sposob sa do nas podobne. Mysle, ze jakbym
            probowala sie zaprzyjaznic z moimi sasiadkami to nic by z tego nie wyszlowink raz
            mnie jedna zaprosila na kawe i juz wiem, ze to sie raczej nie powtorzy,ale nie
            dlatego ze jest Turczynka, tylko dlatego, ze roznice intelektualne pomiedzy nami
            sa zbyt duze.
            • elif_atalar Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 16.02.08, 12:10
              Agakon1 masz poniekad racje. Ja nie doswiadczylam nigdy zadnej,
              przynajmniej otwartej zawisci ze strony Turczynek (moze 2 razy, ale
              w Polsce i byly to proste dziewczyny ze wsi, ktore zazdroscily mi
              uwielbienia ze strony tureckich studentek i bardziej bylo mi ich zal
              niz odczuwalam jakas zlosc na nie). Na ulicy tez nie odczuwam
              jakiejs zawisci ze strony dziewczyn w chustach, mysle ze wystarczy
              sympatyczne spojrzenie, czasem usmiech by zjednac sobie wszystkich i
              zminimalizowac roznice miedzy nami. Ludzie patrza raczej z
              ciekawoscia bo sie wyrozniam, ale nie z jakas niechecia. Sasiadka z
              corka, mimo ze to b. prosci ludzie tez czesto mnie do siebie
              zapraszaja, przynosza jedzenie, ja tez im zanosze etc (ta znajomosc
              miala zabawny poczatek, zapukalam do nich jak zatrzasnely sie za mna
              drzwi od mieszkania, a ja zostalam zima na klatce schodowej w samej
              pizamie smile ).
              Ale mnie w poprzednich postach nie chodzilo o takie powierzchowne
              znajomosci z Turczynkami, bo takich mam pelno.. Takich ludzi poznaje
              nawet w autobusach czy na zakupach, co zawsze mnie zagadaja i sobie
              chwile porozmawiamy. To w Turkach lubie. Chodzi mi jednak o
              nawiazywanie glebokich przyjazni, porozumienie dusz jak ktos tu
              napisal.. Uwazam, ze znalezienie przyjaciolki od serca wsrod
              Turczynek jest naprawde b. trudne. Inna mentalnosc, odmienne
              zachowania i przyjete wzorce, czesto inne ambicje i spojrzenie na
              zycie. Mam poki co takie zdanie. Pozdrawiam smile
              • agakon1 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 16.02.08, 12:18
                mam nadzieje, ze ci sie uda.ja nie pislam o powierzchownych kontaktach. mam
                przyjaciolki, ktore jak trzeba pojda ze mna do ginekologa, fryzjera,kosmetyczki
                etc. a jak mam chandre, albo moj chlopak wyjezdza na zdjecia poza istanbul i
                zostaje sama to przyjda z butelka wina na nocne pogaduchy i pociesza. Tak wiec
                powodzenia na pewno sie znajdzie przynajmniej jedna osoba, z ktora uda sie
                znalezc wspolny jezyksmile
                • stefanya Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 16.02.08, 13:48
                  Mnie tez jakos nigdy nie udało sie nawiazac przyjazni na dluzej z
                  zadna Turczynka. Ale poznalam 2 Turczynki z ktorymi mozna bylo
                  porozmawiac "normalnie" i nie patrzyly sie dziwnie na cudzoziemcow
                  ale przez pewien czas one same mieszkaly za granica. Pierwsza jak ja
                  poznalam to sie naprawde zdziwilam ze Turczynka moze tak swobodnie
                  sie zachowywac. Byla z Izmiru jej rodzice to architekci, ona sama
                  studiowala jakis czas w Ameryce, wyszla za maz za Niemca 15 lat
                  starszego architekta i mieszkaja sobie w Berlinie. Poznalam ja w
                  Berlinie w szkole, chodzilysmy do jednej klasy. Mozna bylo z nia na
                  kazdy temat porozmawiac, miala bardzo duza wiedze na rozne tematy,
                  bardzo otwarta i ciagle usmiechnieta, calkowicie naturalna. Zreszta
                  wszyscy ja lubili. Natomiast druga poznalam w pracy w Turcji i od
                  razu zauwazylam ze tez jest normalna, po za tym czesto spalysmy w
                  tym samym pokoju hotelowym (jestem pilotka) i bylo wszystko ok ,
                  gadalysmy sobie do pozna ona odrazu mi opowiedziala cos o sobie ja
                  tez jej sie pozwiezalam smile ale nie widzialam w tym nic nienormalnego
                  zeby zaraz potem plotki mogla robic ale tak jak wspomnialam obie te
                  dziewczyny spedzily jakis czas za granica. ta druga w Norwegii u
                  swojego brata. Ona tez zawsze byla bardzo mila i sympatyczna( na
                  nasz europejski sposob). Natomiasta reszta Pan ktore mialam okazje
                  poznac i spedziac tez nie raz niejedna noc we wspolnym pokoju ( czy
                  to akademik czy pokoj hotelowy poprostu masakra!!!!!!) przede
                  wszystkim dziwny sposob utrzymywania higieny osobistej... jak
                  rowniez dziwne pytania na ktore nie wiadomo jak odpowiedziec i tak -
                  pewnego rodzaju wywyzszanie sie.
                    • elif_atalar Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 16.02.08, 14:47
                      .. moze to, ze po prostu rzadziej niz Polki sie kapia, rzadziej
                      uzywaja dezodorantow (to ogolne obserwacje, sa pewnie wyjatki od tej
                      reguly w jednej i drugiej grupie).. ?
                      Jak pojechalam na wschod do rodziny, nad Morze Czarne to wszyscy nie
                      mogli sie nadziwic ze biore prysznic codziennie i przed pojsciem
                      spac tez sie myje. Tlumaczyli to sobie w ten sposob, ze jest zima,
                      ja jestem chuda i ogolnie zawsze jest mi zimno, wiec myje sie po to
                      by pobudzic krazenie i rozgrzac haha smile I tesciowa opowiadala to
                      nawet gosciom jako pewnego rodzaju ciekawostke wink Ja bym nie
                      wytrzymala na wschodzie glownie przez ten stosunek do higieny.. Nie
                      to by ci ludzie jakos bardzo zle pachnieli (choc latem roznie bywa..
                      nie wiem czy tez tak macie ze jak wsiadacie latem do taksowki w
                      Turcji to prawie mdlejecie od zapachu potu kierowcy..?), ale ogolne
                      podejscie. Jak ktos tu napisal: przesadnie czysto w domu, ale na
                      zewnatrz syf.. ja dodalabym jeszcze brak dbalosci o higiene osobista
                      na europejskim poziomie przecietnego mieszkanca Turcji. W przypadku
                      kobiet to razi szczegolnie, przynajmniej mnie (moze dlatego, ze moj
                      maz tez jest takim czysciochem jak ja i nie musze zyc pod jednym
                      dachem z facetem-abnegatem). Pozdrawiam.
                      • amw77 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 16.02.08, 15:13
                        Rodzina narzeczonego tez pochodzi ze wschodu (pn-wsch) i oni sa
                        bardzo higieniczni (on sam rowniez), co mnie niezmiernie cieszy.
                        Niestety w miejscach publicznych (markety itd.) zapach potu (od
                        obydwu plci) byl na porzadku dziennym...i zauwazylam, ze kupuja
                        bardzo kiepskiej jakosci kosmetyki do pielegnacji...
                        • elif_atalar Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 16.02.08, 15:36
                          .. o ile w ogole kupuja jakies inne niz mydlo. Ale to oczywiscie
                          zalezy od warstwy spolecznej i miejsca zamieszkania. Jasne, ze czesc
                          ludzi w wiekszych miastach, tych o zasobniejszych portfelach i
                          wiekszej swiadomosci, bedzie kupowalo nawet kosmetyki z gornej
                          polki. Turcja jest krajem wielkich kontrastow, takze pod tym
                          wzgledem. Pozdrawiam smile
                          • elif_atalar Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 16.02.08, 15:40
                            ach, zapomnialam. Moj maz o ile na codzien zawsze wypucowany i
                            swiezy, to jak pojechalismy do rodziny troche sie zmienil pod tym
                            wzgledem i kapal sie co 2 dni sad I mnie tez prosil bym sie
                            ograniczyla jesli chodzi o moje dlugie kapiele.. Nie wiem, maja az
                            tak droga wode, gaz etc wink Ale to chyba chodzi po prostu o
                            mentalnosc. Moja przyjaciolka w Polsce ma rodzine na wsi. Zawsze jak
                            do nich jezdzi jest zrozpaczona, bo babcia w kolko narzeka na jej
                            kapiele i to, ze codziennie myje wlosy smile)))))
                          • amw77 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 16.02.08, 15:42
                            Zgadzam sie z tym jak najbardziej, choc mimo ze i w tych mniejszych
                            miasteczkach sa dostepne lepsze kosmetyki, to i tak raczej nie sa
                            kupowane. No coz...wiwat woda kolonska (odswiezanie, mycie, nawet
                            niektorzy traktuja ja jako perfumbig_grin, czyli 3 in 1 hehehe).
                            • amw77 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 16.02.08, 15:54
                              Wlasnie mi sie cos przypomnialo a propos mentalnosci tureckich
                              kobiet, i tego wywyzszania sie, o ktorym byla mowa. Otoz raz jedna
                              Turczynka (kolo 50-tki) delikatnie zasugerowala mi zmiane koloru
                              wlosow na ciemny (czyt. czarny) niby, ze dla zdrowia i pieknych
                              wlosow. Powiedziala, ze wlasciwie to wygladam jak Turczynka tylko te
                              wlosy, choc daleko mi do tego typu urody jak stad do Ameryki albo i
                              dalej. Poczulam sie bardzo dziwnie, i skojarzylam to wlasnie z
                              opinia, ze Turek dla Turczynki (kobieta z innego kraju, europejka
                              jest dla niego gorsza, a jesli juz chce z nim byc to niech choc
                              wyglada jak rodowita Turczynka, smutne ale prawdziwe)...
                              • elif_atalar Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 16.02.08, 17:40
                                Ale wiesz to chyba nie tak do konca.. Moze to z zazdrosci np. o
                                swoje smagle corki wink)) ? Jak ktos tu napisal Turczynki (jawnie czy
                                skrycie) maja jednak pewien kompleks urodowy wzgledem jasniejszych
                                Europejek.. W Turcji moze i tak jeszcze tak tego sie nie odczuwa,
                                ale w krajach regionu kobiety rozjasniaja sobie skore, uzywaja
                                niemal bialych pudrow (ktore rownie okropnie odcinaja sie od szyi,
                                co za ciemny podklad u niektorych Polek wink )by choc troche
                                upodobnic sie do Europejek. Pamietajmy, ze od wiekow sultani woleli
                                brac na naloznice jasne Slowianki od ciemnookich Turczynek smile I to
                                glownie one zasilaly ich haremy. To co jasne (oczy, wlosy, skora)
                                jest uwazane w Turcji za piekniejsze zwykle. Teraz mi sie
                                przypomnialo, ze jak bylam raz przez 2 tyg. u kolezanki Polki
                                mieszkajacej na Zeytinburnu w Stambule, to do jej domu schodzilo sie
                                duzo kobiet i dzieci, wiecie takich b. biednych, czesto nawet
                                niepismiennych i one na mnie patrzyly jak na jakies zjawisko,
                                dotykaly mnie, dzieci stwierdzily z naiwnym zachwytem (dzieki moim
                                platynowym wlosom), ze jestem piekniejsza od lalki Barbi (choc w
                                rzeczywistosci chyba predzej mi do Baby Jagi hahaha smile)) ), jedna
                                nastolatka nawet stanowczo stwierdzila ze chce zostac chlopcem aby
                                moc ze mna byc (!!! rany!!! ). To bylo dziwne przezycie wink Jak tez
                                czlowiek moze sie dowartosciowac blyskawicznie w tej Turcji hehehe :-
                                ))) Pozdrawiam
                                • bela01 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 16.02.08, 20:00
                                  To ciekawe, bo co do higieny osobistej to nie mam takich drastycznych
                                  spostrzezen, choc przyznaje, ze nigdy nie mieszkalam dluzej z Turczynkami.
                                  Zreszta o Polakach mogla bym powiedziec to samo, mozna sie niezle odurzyc, w
                                  autobusie letnia pora wink
                                  Nie wiem jak to jest naprawde z tym wywyzszaniem sie, moze to zalezy od stopnia
                                  naszego "zakorzenienia" w Turcji? Ja do tej pory bylam wszedzie przyjmowana z
                                  sympatia i zaciekawieniem, ale to wlasnie nie to samo co jakas prawdziwa,
                                  dlugodystansowa relacja, a przede wszystkim - brak zaufania. Znajac ich
                                  plotkarskie zapedy to trudno komus takiemu zaufac sad
                                  agakon1
                                  wydaje mi sie, ze jestes osadzona w bardzo specyficznym i intelektualnym
                                  srodowisku i to jest Twoje szczescie smile Nie sugeruje tu, ze nalezy szukac na
                                  sile przyjaciolek wsrod np. sasiadek, zeby sie przekonac o prawdziwej naturze
                                  Turczynek, aczkolwiek sama przyznasz, ze twoje tureckie znajome sa bardziej
                                  "europejskie" niz tureckie... Niestety nie zawsze mozemy wybrac sobie miejsce
                                  zamieszkania, a mentalnosc takiej powiedzmy przecietnej Turczynki niestety
                                  bardzo sie rozni od naszej (bez wyrokowania, ktora jest lepsza albo gorsza) - po
                                  prostu bardzo sie roznimy....
                                  Co do wygladu to bardzo mnie osobiscie smiesza te farbowane na blond czarne
                                  wlosy z mega odrostami, ble smile Poza tym czasem czuje sie na ulicy jak na
                                  rentgenie-spojrzenia niektorych Turczynek sa naprawde swidrujace smile kiedys nawet
                                  moj, bardzo skadinad kurtuazyjny, chlopak nie wytrzymal i wymruczal do 1 takiej
                                  dziewczyny : no, gap sie gap...smile) milo bylo zobaczy jej nieziemskie oburzenie hehhe
                                  • agakon1 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 16.02.08, 20:33
                                    Zgadzam sie z Bela, ze w polsce rowniez nie wszyscy pachna rozami i fiolkami. w
                                    grudniu przezylam szok podrozujac z warszawy wsch. do krakowa. pociag sie
                                    spoznial i 30 min czekalismy tam na dworcu i chcialabym, zeby tam tylko potem
                                    smierdzialo. byl mroz wiec mielismy wybor czekanie wsrod smrodu ekstramentow i
                                    wyziewow alkoholowych lub zamarzniecie na peronie.
                                    co do tego ze przebywam w specyficznym srodowisku to prawda, ale chodze tez po
                                    ulicach na bazar i co do spojrzen no coz przyzwyczilam sie i nie zwracam uwagi
                                    natomiast dobrze pamietam jak moja kolezanka ze studiow miala chlopaka mulata
                                    nota bene jego ojciec jest polakiem. I w krakowie w centrum w dzien byli
                                    narazeni nie tylko na spojrzenia ale ne epitety i wulgaryzmy i to ze strony
                                    bardzo roznych osob nie tylko lysych blokersow. powiedzmy sobie szczerze Polacy
                                    nie naleza do tolerancyjnych narodow i u nas rowniez innosc wywoluje przerozne
                                    reakcje czestokroc duzo gorsze, niz te na ktore czasem my tu jestesmy narazone.
                                    • stefanya Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 17.02.08, 12:49
                                      Oczywiscie ze u nas tez sa brudasy smierdzace tak zwane smierdziuchy
                                      ale jednak wydaje mi sie ze jest ich troszke mniej i ze zalezy
                                      gdzie. Nie chce tutaj nikogo obrazac i prosze mnie zle nie zrozumiec
                                      ale jednak u nas (z moich obserwacji) mlode, wyksztalcone dziewczyny
                                      dbaja zdecydowanie bardziej o siebie niz w Turcji. Ja nie mowie o
                                      dziewczynach ze wsi w Turcji bo z takimi nawet nie mialam za bardzo
                                      doczynienia a nawet jak je spotkam na tych wsiach to sie w sumie nie
                                      ma czemu dziwic ze brudna i niedomyta bo jak ona biedna miala sie
                                      tam w tej lepiance domyc gdzies pod Araratem. Ja wspomnialam o
                                      dziewczynach z duzych miast tureckich, o dziewczynach ktore w domach
                                      maja lazienki i o dziewczynach wyksztalconych bo przeciez w
                                      akademiku takie sie spotyka albo w pracy. I to jest przerazajace.
                                      Dlaczego sa w spoleczenstwie nadal takie przesady na temat mycia sie
                                      i higieny? A jednym z takich przesadow jest wlasnie nie mycie sie
                                      podczas okresu (oczywiscie nie mowie ze wszystkie tak robia ale
                                      zdecydowana wiekszosc z moich obserwacji) Podobno mozna dostac wtedy
                                      zakazenia (myjac sie). Podpaski wtedy tez zmieniaja jak najrzadziej
                                      (przepraszam za to co pisze jest to obrzydliwe ale same pytalyscie o
                                      moje obserwacje). Tamponow nie uzywaja jak wiecie bo mozna stracic
                                      przez to blone dziewicza (bez komentarza). No i jeszcze jedna
                                      rzecz "spanie w rynsztunku" czyli majty plus stanik plus podkoszulka
                                      na ramiaczkach plus jeszce pizamka. Ja tego naprawde nie rozumiem,
                                      przeciez cialo w nocy musi odpoczac, majty moge zrozumiec ale
                                      biustonosz i podkoszulka tego nie rozumiem. Po za tym to jest ta
                                      sama bielizna w ktorej chodzily przez caly dzien. Tego tez nie
                                      rozumiem, przeciez w Turcji jak wiemy sa ogromne upaly czlowiek poci
                                      sie strasznie az lepi sie od potu po calym dniu. Jak mozna po calym
                                      dniu majac okres jeszcze z podpaska upoconym isc tak spac i miec
                                      jeszcze na sobie przepocona bielizne na sobie. O tym mozna by pisac
                                      i pisac wiec nie ma sie co dziwic ze z nimi nie ma za bardzo o czym
                                      rozmawiac. Maja tak duzo dziwnych teori na temat zycia ktore sa tak
                                      glupie ze az w glowie sie nie miesci. Te oblesne kapcie do ubikacji
                                      przyprawiaja mnie o szalenstwo, grzybica murowana!!! Ale nie, nie
                                      prawda jaka grzybica przeciez wejscie do ubikacji bez tych kapci to
                                      dopiero grzybica w calym domu. Ktos z Was zapytal jak starsi ludzie
                                      daja rade kucac? Ano nie kucaja tylko na stojaco(nie pytajcie skad
                                      to wiem). Dywan albo wykladzina w kuchni gdzie juz plesnia w tej
                                      kuchni smierdzi bo przeciez wiemy ile razy czlowiekowi spod lodowki
                                      lub kranu woda wyplynela. Tego naprawde jest masa, same wiecie.
                                      Tylko ze zastanawiam sie tylko kiedy niektorzy zrozumieja ze mozna
                                      inaczej, lepiej i wcale nie znaczy to ze po amerykansku czy po
                                      europejsku tylko ze pewne rzeczy naprawde ludzie po cos wynalezli ze
                                      sa logiczne w uzyciu. Zaznaczam jeszcze raz ze to sa normalne domy
                                      tureckie w miastach a nie na wsi w lepiance z jedna izba bez
                                      lazienki gdzie bieda piszczy (tam pewne rzeczy sa zrozumiale). Skoro
                                      spoleczenstwo w tak podstawowych sprawach jest niedouczone to nie ma
                                      sie co dziwic ze mozna ich tak latwo omamic jak to robi skutecznie
                                      Erdogan.
                                      • choroszy5 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 10.06.08, 13:48
                                        wiecie co dziewczyny..po przeczytaniu tych wszystkich wypowiedzi
                                        wlasnie dotarlo do mnie jak to mojego chlopaka kolega ,ktory mowil
                                        mi wiele razy ale ja jakos nie sluchalam uwaznie bo temat dosc
                                        blachy,ze europejki tak ladnie pachna i sa takie piekne a turczynki
                                        niskie grube owlosione i w dodatku brzydko pachna..wiele razy mi
                                        mowil ze jakas tam dziewczyne poznal i ze smierdzala doslownie..ja
                                        myslalam ze on zartuje bo ja nigdy nie spotkalam brzydko pachnacej
                                        dziewczyny i wydaje mi sie ze wszystkie sie myja albo pachna
                                        czymkolwiek ale pachna ,albo ze ja go zle zrozumialam bo rozmawiamy
                                        po angielsku a wychodzi na to ze chyba jednak nie..smileaz nie moge
                                        uwierzyc w to co czytam dziewczynysmile))
                                    • alfija Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 17.02.08, 13:05
                                      Niestety, muszę się zgodzić. Z Turczynką trudno się zaprzyjaźnić. Jakby mogły
                                      zabijać wzrokiem to byłabym pierwszą ofiarą. Patrzą na mnie z pogardą -
                                      szczególnie sąsiadki mojego narzeczonego. On sam mówi, że one są chore z
                                      zazdrości, bo my jesteśmy bardziej wykształcone, ubieramy się jak chcemy i wiemy
                                      co to perfumy. W mniemaniu Turczynek, przeznaczona jest nam tylko rola kochanki,
                                      a każdy szanujący się turecki mężczyzna pogoni taką prędzej czy później.
                                      Pamiętam, że jak przyleciałam pierwszy raz do rodziny narzeczonego to zbiegły
                                      się starsze sąsiadki i dalsza rodzina, żeby mnie "wybadać". Okazało się, że
                                      najwidoczniej w Polsce głoduję, a ponieważ mam naprawdę jasną cerę, wmawiano
                                      mojemu narzeczonemu, że to nienaturalne i jestem chora, więc powinien poszukać
                                      sobie zdrowej Turczynki. Z biegem czasu chyba jednak się do mnie przyzwyczajono
                                      i mam nadzieję, że jednak mnie polubili. Widzą moje mierne starania co do
                                      mówienia po turecku, a kiedyś ktoś zauważył, że jestem miłą odmianą w tureckim
                                      towarzystwie. To cieszy, szczególnie, że jestem osobą towarzyską i trudno mi
                                      wytrzymać bez znajomych.
                                      • amw77 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 17.02.08, 14:57
                                        stefanya zamurowalo mnie...to ja nie moge chyba narzekac, dotad w
                                        domach nie zauwazylam tak drastycznych rzeczy mimo, ze jest to mala
                                        miejscowosc. Wszyscy, u ktorych goscilam dbaja o higiene, maja w
                                        miare czysto, gorzej juz na zawnatarz, tam szczegolnie latem odor
                                        potu niestety da sie wyczuc, dobrze, ze nie wyczulam niczego innego
                                        (bo po tym co napislas o niezmienianu podpasek, i nie myciu sie w
                                        czasie okresu to dotad nie moge ochlonac). Alfija mialam pododne
                                        doswiadczenia odnosnie tego "badactwa". Pisalam juz wczesniej o
                                        sugestii zafarbowania wlosow na czarno, o szczuplosci i bladosci tez
                                        slyszalam. Musze tez przyznac jedno, ze od poczatku moj narzeczony
                                        zawsze kiedy gdzies wychodzimy, czy to do sklepu, czy to do
                                        znajomych on jakos ciagle jest przy mnie, powiedzmy kreci sie kolo
                                        mnie (w sklepach doslownie zaslanial). Przeszkadzalo mi to, i nie
                                        moglam zrozumiec czemu, ale po jakims czasie juz zajarzylam...i jak
                                        sam mowi, po tych dlugich spojrzeniach na nas (na mnie)..."daj im
                                        czas, musza sie oswoic, ze jestes z innego kraju, inaczej
                                        wygladasz", a ja coz...czulam sie jak rzecz, ktora mozna obejrzec,
                                        dotknac (dzieci)...ciekawe jak dlugo to bedzie trwac...
                                        • stefanya Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 17.02.08, 15:37
                                          Chyba zostalam troszeczke zle zrozumiana. Tam gdzie przebywam nie
                                          smierdzi i nie ma gnoju ( Boze jak to brzmi tak jakbym to ja ten
                                          smrod i gnoj rozsiewala wink) To sa moje obserwacje wspollokatorek z
                                          akademikow jak i z pracy gdzie mozna bylo zaobserwowac zachowania
                                          dziewczyn, rozmawiac z nimi, sluchac tego co opowiadaja. Natomiast
                                          jesli chodzi o kapcie do ubikacji to nawet jesli sa one czyste a z
                                          reguly wygladaja na czyste to takie nie sa, bo mialo je na nogach
                                          przede mna milion osob robiacych w tych kapciach za przeproszeniem
                                          kupe lub siku i przepraszam ale jak sobie to wyobraze to robi mi sie
                                          nie dobrze. Po za tym dobrze wszystkie wiecie ze to jeden z
                                          najszybszych sposobow zlapania grzybicy. Natomiast dywan lub
                                          wykladzina dywanowa na calej podlodze w kuchni to standart w wielu
                                          domach, im to w ogole nie przeszkadza i nie czuja tez czesto
                                          stechlizny tej wykladziny bo pod nia czesto zbiera sie woda z
                                          lodowki czy tez ze zlewu. Nie raz mowilam ze czuje stechlizne w
                                          kuchni u kogos to patrzyli sie na mnie lekko dziwnie. No ale moze
                                          mam wyczulony nos ale chyba zgodzicie sie ze mna ze to nie
                                          praktyczne. Pozdrawiam.
                                          • wanienka Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 17.02.08, 16:54
                                            stefanya niestety ja dobrze wiem, o czym mowisz!
                                            przez prawie rok mieszkalam z mlodsza siostra mojego meza!allah
                                            allah!
                                            dziewczyny z liceum w Stambule, przeciez maja zajecia z higieny itd
                                            w zyciu nie widzialy antyperspirantu!jak zbiegly sie we 3 to ja
                                            musialam wyjsc z pokoju, bo nie moglam wytrzymac!moj maz az raz to
                                            skomentowal, bo juz tez nie mogl!
                                            tapety na twarzach, kupa ciuchow i tylko faceci w glowie, a odorek
                                            ze hej!

                                            i oczywiscie bylam traktowana przez wszytkie kolezanki, ciotki
                                            sasiadki jak zwierzatko, ktorym mozna sie chwile popodniecac,
                                            natomiast, kiedy probowalam nawet z kolezankami siostry i z sama
                                            siostra zaczac jakakolwiek rozmowe bo przeciez tylko pare lat
                                            roznicy miedzy nami, to juz wtedy nie byly mna tak zainteresowane.

                                            napewno sa Turczynki, ktore sa wyjatkami i z ktorymi naprawde mozna
                                            sie zaprzyjaznic, ale ja nigdy takiej nie poznalam

                                            pozdrawiam
    • olgalami Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 17.02.08, 21:38
      Straszne te opowieści o higienie.

      Co do rzadkiego mycia się, to czasami słyszę tłumaczenie, że w Turcji należy
      oszczędzać wodę (i czasami rzeczywiście wierzę, że mam do czynienia z osobą,
      która wie co mówi). Wcale sie nie dziwię, bo zauważyłam, że jak już ktoś się
      prysznicuje u nas w domu, to zużywa całą wodę z boilera, ale wiem że to akurat
      nie jest jedynie turecka przypadłość. Żeby nie musieć bez przerwy wysłuchiwać,
      że myjąc się codziennie zubażam ich zapasy wody, przypomniałam sobie instruktaż
      do zachowania pod prysznicem pewnej pani, od której dawno temu wynajmowałam
      pokój w Krakowie i z dumą mogę powiedzieć, że mój prysznic to 1/3 lub 1/4
      prysznica każdego innego współlokatora, mam czyste sumienie i nie tylkowink

      Przy okazji, dawno temu w Krakowie wynajmowałam pokój od starszego państwa (to
      nie ci od instruktażu), którzy wyznawali zasadę, że jedna kąpiel na tydzień
      wystarczy, mieszkali w domu obok i robili naloty, jak się u nas za długo w
      łazience świeciło. Kiedyś ich sąsiadce zwolnił sie pokój i próbowała podkraść im
      lokatorów - zaczepiła mnie o 7 rano na ulicy, spytała, czy mi się dobrze mieszka
      na stancji, czy nie chciałabym się przenieść i czy to prawda, że kąpię się
      codziennie! Pamiętam też, że w polskich akademikach też różnie bywało, ludzi
      jest od groma na świecie i tyleż zwyczajów.

      Z drugiej strony - ktoś już wspomniał - obmywanie naczyń przed włożeniem ich do
      zmywarki - to mi wygląda dopiero na lekkomyślne marnotrawstwo, ale nie znam się,
      w Polsce nie miałam zmywarki w domu, może tak trzeba (a - zmywarki też są od
      oszczędzania wody, nie pamiętam dokładnie ile to litrów zużywa na jedno mycie,
      ale osoby oszczędzające tu wodę z reguły wiedzą). Czasami sabotażuję te
      działania w domu, jak nie ma sterty naczyń (no i najczęściej nie ma) i zamiast
      opłukać to je myję po prostu - na to mam też wypracowany super oszczędny sposób
      (czy mieszkałam sama czy wynajmowałam z kimś, to starałam się, żeby rachunki
      nikogo nie wkurzały).

      • izaerbas Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 17.02.08, 23:10
        Jesli chodzi o higiene, to ja rowniez mam identyczne spostrzezenia.
        Nie dotyczy to wszystkich znanych mi Turczynek, ale wielu z nich.
        Kiedys w pracy jedna z moich znajomych ( dziewczyna po studiach, z
        wyksztalconej rodziny) zapytala mnie, czy codziennie biore prysznic.
        Jakiez bylo jej zdziwienie, gdy odpowiedzialam, ze robie to co
        najmniej raz dziennie, nie mowiac juz o lecie... Kolezanka nie mogla
        zrozumiec dlaczego ??!!
        Innym razem zapytala jak czesto piore swoje ubrania i po co
        codziennie je zmieniam...nie bylam w stanie jej odpowiedziec, bo i
        tak by nie rozumiala...
        Kiedys w pracy bylam rowniez swiadkiem rozmowy na temat
        Europejczykow - jaka to niechlujna i niehigieniczna rasa...haha
        Dziewczyny ( ktore jak same sie przyznawaly, biora prysznic raz na
        pare dni)opowiadaly, jak to strasznie pachna turysci z Europy,
        zlaszcza Niemcy. Zawsze dziwilo mnie rowniez, gdy ofocjalnie
        opowiadaly sobie o tym, ze w danym dniu planuja umyc wlosy, lub
        mowily ze: dun banyo yaptim - wczoraj sie kompalam...

        Oczywiscie nie mozna powiedziec, ze wszystkie Turczynki to takie
        brudaski, ale niestety mozna takie spotkac nie tylko w malo
        wyksztalconych i ubogich rodzinach.

        Co do moich przyjazni z Turczynkami, tez mam slabe doswiadczenie.
        Kilka razy przekonalam sie, ze nie moge im ufac.
        Na szczescie siostry mojego meza ( znam je od 5 lat) swoim
        zachowaniem uswiadamiaja mi, ze mozna tu spotkac normalne kobiety, z
        ktorymi mozna porozmawic calkiem swobodnie na rozmaite tematy, nie
        czujac przepasci intelektualnej oraz kulturowej.

        Ktoras z dziewczyn wspomniala, ze Turczynki-zwlaszcza zakryte-
        spogladaja na nas z wyzszoscia. Szczerze mowiac mam dokladnie
        przeciwne spostrzezenia. Wydaje mi sie, ze niektore z nich sa bardzo
        zazdrosne i czuja jakies zagrozenie w naszym towarzystwie (
        oczywiscie znow nie mowie o wszystkich dziewczynch z TR).
        W pracy koledzy czesto podpytywali mnie o kraje, ktore zwiedzilam.
        Byli bardzo ciekawi moich historyjek i chetnie wdawali sie w rozne
        dyskusje...dziewczyny w tym czasie ostentacyjnie mnie ignorowaly. W
        zwiazku z tym ja rowniez postanowilam nie wychylac sie z szeregu, bo
        widzialam, ze kolezanki czuly sie niezrecznie i draznilo je
        moje "obycie w swiecie" ( choc to chyba zbyt gornolotne okreslenie,
        ale mysle, ze wiecie o co chodzi).

        Kiedys rowniez jedna z moich znajomych powiedziala, ze jestem
        lubiana wsrod naszych koezanek, dlatego, ze nie wywyzszam sie z
        powodu europejskiego pochodzenia, wyksztalcenia i znajomosci
        jezykow - czegos co dla nas jest codziennoscia. Nauczylam sie, ze to
        co dla nas jest absolutnie normalne tutaj moze kluc w oczy lub
        budzic zazdrosc.

        Teraz zmieniam prace i bede pracowac w zespole skladajacym sie w 90%
        z kobiet. Troszke sie obawiam, ale mam nadzieje, ze nie bedzie
        zadnych zgrzytow. Jestem jednak zdecydowana na utrzymywanie jedynie
        sluzbowych kontaktow z moimi wspolpracowniczkami. Trudno jest mi
        zaufac Turczynkom i cale zczescie, ze poznalam w Stambule faje Polki.

        Jednak "najlepsze witaminy maja Polskie dziewczyny" smile))))
        • izaerbas Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 17.02.08, 23:30
          * czywiscie chodzilo mi o kąpiel, a nie kompiel smile

          A wspominajac o zmywarkach - ja tez oplukuje naczynia. To zupelnie
          normalne, inaczej codziennie musialabym odtykac syfon. Nie spotkalam
          sie jeszcze z wkladaniem do zmywarki naczyn oblepionych jedzeniem, a
          zmywarki uzywamy w rodzinie od lat.

          Jesli chodzi o domestosy itp....hmm to dluga historia. W mojej
          tureckiej rodzinie jest to detergent no1. Ja uzywam takich srodkow,
          do dezynfekcji miejsc, ktore zdezynfekowane byc musza, natomiast
          moja kochana tesciowa najchetniej wyszorowalaby chlorem co tylko jej
          stanie na drodze.
          Kiedys pod moja nieobecnosc, postanowila wydomestosowac moje
          mieszkanie. Wszystko sie wydalo po zapachu, ktory roznosil sie po
          calym pietrze i bialych plamach na moim nowiusienkim, slicznym
          welurkowym dresiku...( w ktory wystroila sie tesciowa do sprzatania)
          ojojoj
            • izaerbas Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 17.02.08, 23:41
              Moja wtracila sie raz...
              Ogolnie jest kochana kobieta i chciala mi pomoc. Zdenerwowalam sie,
              troszke nakrzyczalam i na koniec sie poryczalam, bo wiem, ze to
              wszystko z troski i checi ulzenia kobiecie pracujacej. ( no bo jak
              to mozna godzic prace i obowiazki domowe?? - szkoda, ze nie widzialy
              mojej mamy w akcji smile )
              • mrockata Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 18.02.08, 00:51

                w moim wynajmowanym mieszkaniu byly te papcie i wywalilam je do pokoju w ktorym
                pani trzymala sowje rzeczy...jak byla u mnie po cos tam to mi te papcie
                spowrotem wlotyla do "mojego" lavabo w ktorym trzymalam mopy wiadra i inne takie
                ;o)))
                mnie to zastanawia ten domestos lanie go litrami na wszystko mozliwe i dla
                kontrastu polewanie sie woda w kubeczku podczas mycia...

                ogolnie to niemyjacych sie i smierdzacych studentek nie spotkalam ino ich
                "dziwne"(w naszym rozumieniu poglady)
                mialam sytuacje jak to "wkopalam" dziewczyne ktora koniecznie chciala pic ze mna
                wodke...ale sie tak wleklo..w ostatnie dni egzaminowe przyszla z panem
                pewnym...a ja do niej ze mialysmy pic wodke...czerwona jak burak i ze ona to
                wodki nie pija...potem mi powiedziala ze insallah wyjdzie za niego i on nie moze
                wiedziec ze ona pija alkohol...no comment!!
                mnie denerwuje ta hipokryzja Turczynek...nie mowie ze Polki takie nie sa..kazdy
                moze byc po trochu hipokryta...ale u nich to jest w wielkiej mierze..
                dziewczyna ktora uwazalam za przyjaciolke stracila wiele w moich oczac pokazujac
                swojemu mezowi moje rzeczy osobiste...od tamtej pory nie ufam
                jakos nie mialam takiego doswiadczenia ze patrza na mnie z gory...trafialam z
                reguly na osoby mi zyczliwe i podziwiajace mnie ze daje sobie rade itd..co za
                plecami nie wiem...
                raz za mnie pewna rodzina przepraszala swoich gosci argumentujac "o yabanci,
                yabanci"...pewnie za moja szczerosc az do bolu...;o)))przestalam tam chodzi zeby
                ich juz nie "narazac"..tylko po cholere zapraszaja chca mnie innym pokazywac jak
                wiedza jaka jestem...???
                mialam sasiadke dobra duszyczke...ja lubilam najbardziej...jak moglysmy sobie
                pomagalysmy...
                • moonlightt Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 18.02.08, 09:10
                  hmm
                  tak to czytam i czytam i wlasnym oczom nie wierze...
                  mieszkam w stambule od ponad pol roku i mam coraz wieksze grono znajomych, glownie turkow i turczynek. w zwiazku z tym, co do jednej rzeczy zgodzic sie nie moge - turczynki sa wspanialymi przyjaciolkami. oczywiscie, zalezy to od wyksztalcenia, podejscia do swiata etc a wredne sasiadki sa wszedzie, nawet (a moze wlasnie akurat) w polsce. sama nie czuje sie tutaj jakos specjalnie dziwnie, owszem czasami da sie poczuc na sobie wzrok jakiegos chusciaka (jak mowi moja znajoma) ale nie ma sie co dziwic,w koncu to nie europa i kazda z nas jadac tutaj powinna byc swiadoma ze w turcji jest po prostu inaczej!
                  co do czystosci, hmm...
                  kapcie w lazience tez doprowadzaja mnie do szalu ale wyksztalcone osoby ktore znam, maja naprawde czysto w domu.
                  a higiena osobista, hmm... z tym niektorzy maja na bakier, zgadzam sie calkowicie.
                  pamietam jak niedawno pytalam swojego chlopaka o roznice miedzy soba a turczynkami i uslyszalam ze ja to dbam o siebie. jakos ciezko mi to bylo pojac, bo nie spedzam polowy dnia w salonie ani nie nakladam na twarz tapety. ale to ze sie myje codziennie i chodze w wypranych ciuchach to juz jest cos wink
                  nawet moja turecka przyjaciolka, za ktora dalabym obie reke odciac taka jest wspaniala osoba, potrafi nie myc sie przez 5 dni zima i co 3 latem sad dla mnie to koszmar ale coz... roznica kulturowa chyba.
                • moonlightt Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 18.02.08, 09:10
                  hmm
                  tak to czytam i czytam i wlasnym oczom nie wierze...
                  mieszkam w stambule od ponad pol roku i mam coraz wieksze grono znajomych,
                  glownie turkow i turczynek. w zwiazku z tym, co do jednej rzeczy zgodzic sie nie
                  moge - turczynki sa wspanialymi przyjaciolkami. oczywiscie, zalezy to od
                  wyksztalcenia, podejscia do swiata etc a wredne sasiadki sa wszedzie, nawet (a
                  moze wlasnie akurat) w polsce. sama nie czuje sie tutaj jakos specjalnie
                  dziwnie, owszem czasami da sie poczuc na sobie wzrok jakiegos chusciaka (jak
                  mowi moja znajoma) ale nie ma sie co dziwic,w koncu to nie europa i kazda z nas
                  jadac tutaj powinna byc swiadoma ze w turcji jest po prostu inaczej!
                  co do czystosci, hmm...
                  kapcie w lazience tez doprowadzaja mnie do szalu ale wyksztalcone osoby ktore
                  znam, maja naprawde czysto w domu.
                  a higiena osobista, hmm... z tym niektorzy maja na bakier, zgadzam sie calkowicie.
                  pamietam jak niedawno pytalam swojego chlopaka o roznice miedzy soba a
                  turczynkami i uslyszalam ze ja to dbam o siebie. jakos ciezko mi to bylo pojac,
                  bo nie spedzam polowy dnia w salonie ani nie nakladam na twarz tapety. ale to ze
                  sie myje codziennie i chodze w wypranych ciuchach to juz jest cos wink
                  nawet moja turecka przyjaciolka, za ktora dalabym obie reke odciac taka jest
                  wspaniala osoba, potrafi nie myc sie przez 5 dni zima i co 3 latem sad dla mnie
                  to koszmar ale coz... roznica kulturowa chyba.
                  • agakon1 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 18.02.08, 11:08
                    ciesze sie, ze ktos żpoza mna zna normalne Turczynki. Jesli chodzi o higiene to
                    nie zauwazylam zeby sie myly co pare dni. te co znam nigdy nie pachna lub
                    wygladaja nieswiezo. Tak samo przywoze zapasy tamponow dla moich tureckich
                    przyjaciolek z polski poniewaz tu ceny sa z kosmosu. Wiec wydaje mi sie i
                    jeszcze raz chce to podreslic, ze generalizowanie, ze przecietna turczynka jest
                    smierdzaca, nie uzywa dezodorantu, jej zycie skupia sie wokul kwestii uzywania
                    domestosu i plotkowania jest krzywdzace dla wielu wspanialych osob. jestem tu
                    1.5 roku i nigdy nie znalazlam sie w sytuacji przez wac opisanej. i jak
                    moonlight napisala czasem oczywiscie roznice moga sie zdarzac ale wyjezdzajac
                    gdziekolwiek za granice trzeba byc na to przygotowanym.Jeszcze jedno kots pisal
                    ze ludzie maja w mieszkaniach te toalety a la turka ja spotkalam sie z nimi
                    jedynie w paru miejscach publicznych. a byawalam w wielu domach nie ty;lko w
                    stanbule i u ludzi o bardzo roznym statusie materialnym. wykladzin dywanow w
                    kuchnaich tez nie widzialamsmile zgdzam sie jedynie z tym ze na zewnatrz jest
                    koszmarnie brudno, pod tym wzgledem turcja przypomina mi grecje i wlochy tam tez
                    ludzi nie obchodzi to ze smieci to sie do kosza wyrzuca a nie gdzie popadnie.
                    JUz mi sie nie chce wiecej komentowac pewnych wypowiedzi bo ile osob tyle
                    doswiadczen. ale chce zauwazyc ze komentarze w stylu bo turczynki to sa takie a
                    takie sa krzywdzace. potem sie oburzamy jak ktos podaje taka a nie inna opinie o
                    polkach czy polakach opierajac sie jedynie na zlych przykladach.
                  • sommak Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 18.02.08, 11:17
                    Witajcie,
                    ja musze przyznac,ze nie mam ani jednej znajomej Turczynki,mysle tu
                    o blizszych kontaktach niz zwykle dzien dobry,ale z mojego
                    doswiadczenia wynika,ze cos z nimi jest faktycznie nie tak.W ogole
                    mam wrazenie,ze te starsze kobitki-takie jak np moja tesciowa czy
                    jej znajome,to bardzo cieple i zyczliwe osoby(a moze poprostu to
                    wyjatkowe przypadki),natomiast te mlodsze babeczki-sa faktycznie juz
                    calkowicie inne.Glosne,rozkrzyczane,bardzo interesowne,zazdrosne i w
                    moim odczuciu bardzo egoistycznie nastawione do otoczenia,z nosem
                    zadartym caly czas do gory,przekonane o swojej ponad norme pieknosci
                    i wartosci.
                    Moja szwagierka niby osoba wyksztalcona(jak dla mnie w bardzo wielu
                    kwestiach niestety niedouczona),nauczycielka,ale ..zawsze w
                    kontakcie z nia nie moge pozbyc sie wrazenia falszywej
                    zyczliwosci,pod jej usmiechem zawsze czai sie podtekst,a co ty tam
                    wiesz.Kieruje zyciem brata mojego meza,tak zeby bylo tylko jej
                    wygodnie-mimo,ze tesciowie bardzo im pomagaja,nie okazuje im
                    szacunku-wazna jest tylko jej matka i jej znajomi.Nawet o slubie i
                    planowanej przeprowadzce do innej miejscowosci nie raczyla ich
                    poinformowac,a moj biedny szwagier chodzi na jej sznurku jak jej sie
                    podoba-dodam,ze znam go juz dluzszy czas i mam wrazenie,ze od czasu
                    jak ja poznal zmienil sie niestety na gorsze,a co najbardziej
                    przykre wlasnie wobec wlasnych rodzicow.Nie miala rowniez zadnych
                    oporow zeby przekonac brata mojego meza,aby zamieszkali w mieszkaniu
                    jego rodzicow,mimo,ze bylo wiadomo iz za 1-2 miesiace wroca z
                    delegacji z powrotem do Antalyi,jakby tego bylo malo-pozbyla sie
                    bardzo wielu sprzetow do nich nalezacych,pozmieniali tam doslownie
                    wszystko-teraz nawet jak moja tesciowa odwiedza ich na zwykla
                    herbatke,czuje sie tam niekomfortowo,boi sie ruszyc z fotela(we
                    wlasnym mieszkaniu),wszystko to odbylo sie wlasciwie bez zadnych
                    ustalen z rodzicami.Efekt jest taki,ze to tesciowie musieli wynajac
                    mieszkanie,zeby miec gdzie tu mieszkac.Oj wiele tu by jeszcze
                    opowiadac.
                    İnne moje doswiadczenie-jeszcze w Alanyi w szkole jezykowej poznalam
                    pewna Turczynke(szkola organizowala nam czasami takie wspolne
                    spotkania-tak aby oni mieli szanse pogadac po angielsku z
                    obcokrajowcami,a my uczacy sie tureckiego z Turkami).Juz w 2 godziny
                    po takim spotkaniu,ni z tego ni z owego nagle zapukala do moich
                    drzwi,do dzis tajemnica jest dla mnie skad miala moj adres.Zadawala
                    duzo pytan,o wiele za osobistych jak na wlasciwie zadna znajomosc-na
                    szczescie zaraz wychodzilam i udalo mi sie jej pozbyc.Bardzo
                    interesowal ja moj maz i jego praca-a ze wzgledu na funkcje jaka
                    pelnil,mysle,ze liczyla na to,ze zalatwi jej jakas prace-przy czym
                    dodam miala pelny wywiad na nasz temat diabli wiedza skad.Sytuacja
                    zaczela sie powtarzac,zaczela mnie nachodzic,wydzwaniac,w koncu
                    przestalam odbierac od niej telefon-zaczelam dostawac wiec coraz
                    bardziej natarczywe,a w koncu i nieprzyjemne smsy,niedlugo pozniej
                    na szczescie zmienilam numer telefonu i przeprowadzilismy sie.
                    A jezeli chodzi o kontakty sasiedzkie-to tez mam nieciekawe
                    doswiadczenia-ja jako obcokrajowiec i jeszcze w dodatku posiadajacy
                    psa,uchodze za brudasa i jakas nienormalna.W efekcie jak maja jakies
                    uwagi,wydzwaniaja do mojego meza.Przeszkadza im doslownie wszystko-a
                    w dodatku jak rozmawiaja z moim mezem,poprostu ordynarnie
                    klamia,przerysowujac zaistniala sytuacje.Jak raz zdarzylo sie,ze
                    jedna z sasiadek zapukala do moich drzwi,bo myslala,ze to ja
                    wytrzepuje dywan na jej balkon-zaczela od progu krzyczec,za swoja
                    pomylke nie przeprosila,a w dodatku zablokowala mi noga drzwi,co bym
                    nie mogla ich przed nia zamknac.Poza tym mam wrazenie,ze czysto to
                    jest tylko w ich domach,pomijajac juz czy osiagnely to domestosem
                    czy niesmile,nie obchodzi ich to co dzieje sie poza ich czterema
                    scianami,zero zwracania uwagi,ze cos moze przeszkadzac innym
                    sasiadom-notorycznie mam zalewany balkon i pranie brudna woda z
                    detergentami i mimo uwag nic sie nie zmienia.Dla mnie to kompletny
                    brak wyobrazni,a dodatkowo,gdyby mnie sie to zdarzylo od razu
                    reakcja bylaby awantura.
                    Alez sie rozpisalam.
                    Pozdrawiam Was serdecznie!
        • bayrampasa Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 18.02.08, 11:19
          Niestety mam podobne doświadczenia związane z tym tematem. Jeśli chodzi o
          higienę osobistą, to aż takiej traumy nie było mi dane przeżyć <pomijam już
          wspomniane toalety i dywany w kuchni> , jednak wszechobecna zazdrość tureckich
          dziewcząt razi w oczy. Nie raz, nie dwa poczułam się delikatnie mówiąc
          'dziwnie' podczas rozmowy z nimi. Pracuję z Turkami jak i Turczynkami, na
          mężczyzn nie mogę narzekać, są zainteresowani tym co mam do powiedzenia, pytają
          jak się żyje w Polsce, jakie miejsca warto odwiedzić, jaką szkołę ukończyłam,
          czy tęsknię za rodziną itp itd... Natomiast główne pytanie pań to... 'Czy masz
          tureckiego bojfrenda?', jeśli padnie odpowiedź 'tak', to wiadomo - puszczalska
          europejka, jeśli odpowiedzią będzie 'nie' wtedy pada następne pytanie 'to po co
          tutaj jesteś?'. Czasami również udzielane są 'koleżeńskie porady' z serii
          'powinnaś bardziej wydepilować brwii'. Kilkakrotnie polskie dziewczęta dostały
          pochwałę od zarządu firmy, co oczywiście też zostało odpowiednio skomentowane
          przez Turczynki.
          Niestety przykładów jest wiele...obgadywanie, donoszenie, ignorowanie itp, które
          to już zostały przytoczone wcześniej. Na szczęście to nie jest regułąsmile
          • elif_atalar Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 18.02.08, 12:40
            Odnosnie higieny smile Pisalam tu raz o tym, jak pewnego razu rano
            zatrzasnely sie za mna drzwi od mieszkania i zostalam na klatce w
            pizamie. Byl ze mna bratanek mojego meza, ten 10letni dzieciak od
            ADHD, o ktorym tez juz kiedys wspominalam. Zaczelam jeczec, ze co ja
            teraz zrobie, jak sie umyje, ze rano nie zdarzylam wziac prysznica,
            umyc wlosow, wygladalam koszmarnie. A on na to, nie martw sie abla,
            nie umrzesz bez mycia, ja sie kapie raz na tydzien i zyje, wiec
            tobie tez sie nic nie stanie smile)))) Dodam, ze to zamozna rodzina,
            maja 2 lazienki i nawet b. drogie kosmetyki, na ktore mnie nie
            stac wink I na pewno nie musza dbac o rachunki za gaz, wode, prad...
            • amw77 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 18.02.08, 13:28
              elif_alatar zatem to mentalnosc, a nie przymus oszczedzania wody czy
              gazu. Z tym domestosem to o dziwo tez nie mialam do czynienia
              nigdzie indziej poza lazienka i toaleta, czyli zgodnie z
              przeznaczeniem. Co do higieny to tez sadze, ze nie nalezy uogolniac
              niemniej jak ktos wczesniej zauwazyl zdaje sie, ze Turczynki
              rzadziej dbaja o higiene niz Polki. Brak zasad dobrego zachowania
              sie np. w sklepie tez jest im niestety obce. Obijanie sie,
              zawadzanie koszykiem czy wozkiem czesto z duza sila pozostaje bez
              echa, zadnego przepraszam...(dodam, ze w Polsce tez sie to zdarza
              ale nie az z taka czestotliowscia jak tam). Poczta tez jest
              koszmarem, czuje sie jak ktos doslownie wisi na Tobie a przy okienku
              zaglada Ci ordynarnie przez ramie, o zapachu potu nawet nie
              wspomne...to mierzi tez mojego narzeczonego, ktory jak tylko moze
              stara sie, zebym unikala tych nieprzyjemnych sytuacji, ale ilez
              mozna unikac codziennych sytuacji, a przyzwyczaic sie do pewnego
              rodzaju zachowan Turkow jest bardzo ciezko...
            • skylaar Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 18.02.08, 13:41
              szalenie ciekawy watek, sledze z wielka uwaga smile interesujace jest to jak rozne macie doswiadczenia w tym temacie.

              zastanowilam sie jak to wyglada z Turczynkami w moim przypadku i stwierdzam, ze mimo, ze przyjaciolek wsrod nich nie mam, ale to tylko dlatego, ze ich nie szukalam. mam pare "zaprzyjaznionych" dziewczyn z firmy z ktora wspolpracuje, kolezanek, zyczliwych, sympatycznych, czystych (albo po prostu mi sie czyste wydaja smile).
              jedna z najblizszych mi kolezanek byla Turczynka z Holandii, wiec to na pewno tez powoduje, ze nie bylo zbyt wielkich nieporozumien na tle kulturowym. mam tez kilka znajomych ktore przeniosly sie na poludnie ze wschodu, fakt, troche plotkuja, ale kto w Turcji nie plotkuje? smile do wielu rzeczy sie mozna przyzwyczaic i na nie uodpornic.

              za malo doswiadczylam w tej kwestii zeby wydac tu jakas bardziej zdecydowana opinie. a tak naprawde, to jak dotad bedac w Turcji wiecej mnie spotkalo nieprzyjemnego ze strony Polek, niz Turczynek (niestety).

              ps. co do higieny i brudu to mam doswiadczenia pol na pol - a tak naprawde to zalezy na kogo sie trafi. w autobusach w Polsce dusze sie tak samo jak w dolmusu.
    • olgalami Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 18.02.08, 16:31
      Z tym oszczędzaniem wody to nie chodzi o rachunki, tylko o to że Turji grozi
      brak wody w ogóle - podobno teraz też czasami w niektórych miastach zdarza się,
      że wody nie ma w ilościach nieograniczonych i jakoś ją wydzielają, tzn. nie
      zawsze leci z kranu (to chyba latem było). Zupełnie nie przy okazji rozmów o
      myciu odniosłam wrażenie, że wiele osób jest tutaj serio przejętych tę sytuacją.

      Czy obrzezanie mężczyzn to nie był dawno temu zabieg jedynie higieniczny -
      mający na celu utrzymanie higieny miejsc intymnych na tym obszarze naszej
      planety, gdzie trudno o wodę?

    • olgalami Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 18.02.08, 16:44
      "Zawsze dziwilo mnie rowniez, gdy ofocjalnie
      opowiadaly sobie o tym, ze w danym dniu planuja umyc wlosy, lub
      mowily ze: dun banyo yaptim - wczoraj sie kompalam...

      Oj, Turczynki by się zdziwiły, że mamy specjalne określenie właśnie na dzień,
      kiedy na prysznic lub kąpiel 1)nie ma czasu 2)nie ma siły , albo 3)ma się lenia
      maksymalnego - tzw. dzień dziecka! Choć nie wiem, czy to było ogólnpolskie, czy
      tylko na południu kraju.
        • sarlo51 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 19.02.08, 01:15
          Bardzo sie dziwie ze mlode tak dbaja o higiene.Starsze lub w srednim
          wieku to kiedys wody zawsze tez tam i elektryki nie bylo.Ja jak
          bylam tam to tak bylo.Jak dobrze pamietam to pradu nie bylo co dzien
          przez 2godziny,wody tez jakis czas.Ciezko bylo wejsc do domu jak
          dzwonek nie pracowal.Czesto ludzie krzyczaly z ulicy.Ja jednego dnia
          nie wiedzac ze kobiety tam nie gwizdza.Jak za gwizdnelam to maz
          krzyknol ze kobiety tego nie robia.A ja chcialam zeby tescio dziwi
          otworzyl dla nas.Czasy sie zmienily ale nie ich metalnosc myslenia o
          tej wodzie nadal.
          Ja mam doswiadczenie tam takie.Gdzie mieszkam na lato kazdy ma domek
          letni samo stojacy.Jest tam male prywatne osiedle.Przy tych domkach
          jest prysznica przed domem.Kazdy ma 2lazienki tez.Nie kazdy ma
          prysznice kokol domu.Ja nie chcialam bo tam ludzie religine maja ze
          komo jak wracaja z plazy to zadnego brudu nie mozna wniesc do
          domu.Ja umyje sobie nogi z piasku przed domem.W domu komo sprzataja
          ale kolo to jusz jestem chora jak to widze.Jedna sie mnie pytala
          dlaczego tak mam czysto przed domem.Ja jej powiedzialam to czyste
          dla ciebie to nie znaczy ze jest dla mnie.Kobiety sa zazdrosne tam
          dla mnie meza.Oni sie bardzo dziwia ze on wszystko dla mnie zrobi.Ja
          bardzo nie lubie ze oni zawsze kaza dla mnie kogos wziasc do pracy
          aby mnie cos zrobily w domu(do malowania domu).Ja jestem ze jak sie
          umowie na godzine to masz byc na ta.Lubie bardzo dokladnie wszystko
          zrobione.Mam pare znajomych sa fajne kobiety.Mowia po
          angielsku.Kazda jedna mieszkala jakis czas po za Turcja.
          Ta higiena to chyba jest w kazdym kraju nie zaprzyjemna.Tutaj
          obecnie ludzie mowia ze ci poza USA to chyba sie nie myja w swojch
          krajach.Tutaj jest duzo gorzej bo w lato mamy duzo wilgoci.Oj wtedy
          zapach leci od ciebie.Jak sie nie umyjesz co dzien to bedziesz
          pachnac jak zdechla ryba.Przymusowo tutaj sie myc co dzien i cale
          ubranie zmieniac co dzien.Ja raz stalam w kolejce w sklepie i tam
          byla osoba zapachami smierdzacymi.Ludzie nie mogly wytrzymac.Tutaj
          nie znaczy ze masz wiecej wyksztalcenia to lepiej zadbasz o
          siebie.Tutaj ludzie maja domy bardzo brudne w srodku ale na ulicy
          czyste ubrane ladnie i nie maja wyszej szkoly.Mozna miesc ubranie
          stare ale aby CZYSTE bylo.Wlasnie to jest tutaj wazniejsze .Nie co
          masz na sobie aby czyste bylo.Jest bardzo ciezko rozpoznac tutaj kto
          jest bogaty a kto nie.Ludzie biedniejsze nosza drogie ubrania.Kupuja
          drogie samochody sobie tez.Dla mnie to bzdura jest.Wszystko robie
          dla siebie i nigdy nie chce byc lepsza od sasiada.
          • dokus2 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 19.02.08, 11:53
            ja niestety również nie mam najlepszych stosunków z Turczynkami. określiłabym je
            jako raczej poprawne ale chłodne. miałam okazje zaobserwować i poznać dziewczęta
            mieszkające w akademiku. czyli różne miasta, rozmaite kierunki studiów i status
            majątkowy. Akurat dziewczyny w moim pokoju były "dosyć" czyste, ale koleżanki z
            innych pięter trochę się skarżyły. oczywiście spanie w staniku to standart.
            zauważyłam też, że nie utrzymywały porządku i w wielu pokojach panował tragiczny
            syf, chociaz może to bardziej specyfika życia studenckiego.
            mnie wkurzało to co robiły w łazience, czyli np. wrzucanie WSZYSTKIEGO do
            umywalek oraz zostawienie tabunów kłaków gdzie się dało. zostawianie
            rozwiniętych (i zużytych) podpasek na widoku-norma.
            tradycyjna forma odchudzania to prowokowanie wymiotów, regularnie w porze
            poobiedniej z kabin rozlegał się ten przerażający odgłos. Dziewczyny otwarcie
            mówiły " kurcze, tak dzisiaj rzygałam, że aż mnie gardło boli..." i dziwiły sie
            jak mówiłyśmy, że to raczej hmm, kiepska metoda odchudzania.
            Mnie bardzo denerwowało podejście do cnoty. w akademiku o seksie się mówiło i
            panienki popisywały się doświadczeniem i znajomością technik , od których ja
            "rozwiązła, niemoralna oraz łatwa" się czerwieniłam, no ale oczywiście wszystkie
            były DZIEWICAMI. już potem przestałam się zastanawiać dlaczego oferta wazelin
            kosmetycznych w tureckich drogeriach była odwrotnie proporcjonalna do płynów do
            higieny intymnej...
            • bela01 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 19.02.08, 20:22
              dokus2 napisała:

              w akademiku o seksie się mówiło i
              > panienki popisywały się doświadczeniem i znajomością technik , od których ja
              > "rozwiązła, niemoralna oraz łatwa" się czerwieniłam, no ale oczywiście wszystki
              > e
              > były DZIEWICAMI. już potem przestałam się zastanawiać dlaczego oferta wazelin
              > kosmetycznych w tureckich drogeriach była odwrotnie proporcjonalna do płynów do
              > higieny intymnej...

              hahahaha o mamo! smile))) ohh dokus naprawde mnie rozbawilas, moze powinnas
              zalozyc na ten temat nowy watek wink swoja droga ujelas sprawe bardzo
              dyplomatycznie wink i niech mi ktos powie, ze to nie jest hipokryzja w czystej
              formie ....
              • mrockata dokus 20.02.08, 20:00

                dokus2 napisała:
                >
                > w akademiku o seksie się mówiło i
                > > panienki popisywały się doświadczeniem i znajomością technik , od których
                > ja
                > > "rozwiązła, niemoralna oraz łatwa" się czerwieniłam, no ale oczywiście ws
                > zystki
                > > e
                > > były DZIEWICAMI. już potem przestałam się zastanawiać dlaczego oferta waz
                > elin
                > > kosmetycznych w tureckich drogeriach była odwrotnie proporcjonalna do pły
                > nów do
                > > higieny intymnej...

                :o)))))))))))))
                naprawde bardziej dyplomatycznie nie mozna bylo tego ujac...
                mi przy obiedzie opowiadaly panny jak robily sobie nawzajem badanie zeby
                zobaczyc jak wyglada blona dziewicza...
                a stawialy wielkie oczy ze uzywam tamponow...
                a jakie macie doswiadczenie z usuwaniem ciaz w Turcji??
                ja kilkakrotnie odnioslam wrazenie ze to ""naturalna metoda antykoncepcji""...i
                tu juz bez roznicy na wiek, wyksztalceie i stan majatkowy...moja sasiadka bojac
                sie ze jest w ciazy zapytana przeze mnie co zrobi odpowiedziala ze ma jakies tam
                ubezpieczenie pojdzie do jakiejs tam kobiety i jej nieodplatnie usunie...
                • bayrampasa Re: dokus 20.02.08, 20:35
                  Bylam świadkiem rozmowy podczas której dwie Turczynki rozmawiały na temat
                  usuwania płodu tak jakby miały na myśli usunięcie zęba...przyznaję rację
                  mrokata, to w pewnym sensie jest dla nich 'metoda antykoncepcji'. Podczas
                  rozmowy z jedną ze znajomych, wyszło na jaw, że może spodziewać się
                  dziecka...zapytałam dlaczego nie używa tabletek antykoncepcyjnych, jeśli nie
                  chce jeszcze zostać mamą, na co odparła 'ja używam tabletek 'po'... ręce mi
                  opadają...
                  Rozśmieszają mnie rozmowy na temat cnoty itp... Dla wielu Turczynek aborcja to
                  nic złego, natomiast ciąża przed ślubem to największy wstyd jakiego można
                  doświadczyć... żenada

                • monika.ergun Re: dokus 25.02.08, 16:20
                  w tv w ogole z taka swoboda o aborcji rozmawiaja prowadzace programy
                  dla kobiet- jedna to nawet namawiala zeby ja robic niz potem oddawac
                  dzieci do sierocinca- a jedna kobieta powiedziala ze w zyciu
                  dokonala 12 aborcji-z taka swoboda to powiedziala jakby 12 razy
                  poszla do dentysty...
        • bela01 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 19.02.08, 19:54
          tez jestem z poludnia i u nas i sie mowi "dzien lasu "smile

          Co do zachowania Turczynek w sklepach to powtierdzam..Nieraz mnie laski
          doslownie staranowaly i jeszcze sie na mnie patrzyly z byka jakbym to ja miala
          je przepraszac - moj B.mowi na nie prenseslar smile)))

          Poza tym byla swiadkiem sytuacji jak np. w sklepie rozrzucily wszystkie mozliwe
          buty do przymiarki, po czym zadne im sie nie spodobaly, wiec kopnely noga te
          buty, bo im przeszkadzaly na drodze i z minami ksiezniczek polazly - kosmos po
          prostu jak dla mnie smile)
    • margaretka_84 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 19.02.08, 14:31
      Przeczytałam wasze posty z zaciekawienie i szczerze współczuję wielu nieprzyjemności jakie miałyście okazję doświadczyć, aż mi się włos momentami jeżył na głowie. Dołącze jednak w tym momencie do tych wyjątków, które mają dobre tureckie koleżnki. Od dawna przyjaźnie się z jedną, jesteśmy dla siebie jak siostry. Wiem, że Sena by poszła za mną w ogień, co mi kilkakrotnie udowodniła. Dziewczyna wiele dla tego poświęciła, aby móc odwiedzić mnie w Polsce, kiedy ją odwiedzam zawsze czuję się w jej domu jak u siebie. Jej koleżanki również przyjmują mnie bardzo serdecznie i traktują jak swoją big_grin. Nie jest to bynajmniej wymuszona uprzejmość. Mieszkałam z nimi kilkakrotnie i wszystkie się myły każdego dnia, lub nawet po powrocie z jakieś naszej wycieczki brały prysznic big_grin, zmieniały również ciuchy. Może mam po prostu szczęście. Chyba jednak wiele zależy od tego z jakiego kto pochodzi środowiska i co sobą chce repezentować. Któraś z was wsponiała o pokrewieństiwe dusz, ja miałam szczęście właśnie znaleźć taką pokrewną duszę, i było to właśnie coś takiego co zaskoczyło między nami od pierwszej rozmowy i potem jakbyśmy znały się już całe życie i nie chcemy tego zmieniać do dziś. Dobrego przyjaciela raczej trudno znaleźć kiedy się jest starszym. Zwykle przyjaźnie zawiązują się w latach młodzięczyć, dlatego potem ciężko przełamać się do kogoś, i nie bynajmniej z powodu różnic kulturowych. Między przyjaciółmi różnice te naprawdę potrafią łączyć. Moja przyjaciółka uczy się polskiego, by za każdym razem zaskoczyć mnie czymś nowym, słucha polskiej muzyki, zawsze chce próbować polskiej kuchni i nawet idzie ze mną do kościoła big_grin. Zawsze o wszystko pyta i chce wiedzieć coś nowego, nigdy nie poczułam, że uważa że jest lepsza ode mnie. Życzę każdej z was spotkania właśnie takiej otwartej osoby. Pozdrawiam serdecznie

      Gosia
      • joannagormus Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 19.02.08, 15:56
        Bardzo optymistyczny jest mail margaretki i ciesze sie, ze wlasnie
        wsrod Turczynek udalo jej sie spotkac taka bratnia dusze. Ja zanim
        poznalam swojego meza i zamieszkalam tutaj tez mialam grono
        tureckich znajomych, do ktorych przyjezdzalam na wakacje i zawsze
        czulam sie w ich towarzystwie bardzo dobrze, poznalam ich rodziny,
        rodzenstwo, wszyscy byli bardzo przyjazni, otwarci, poznalam
        prawdziwa turecka goscinnosc. Ale to byly znajomosci nawiazane
        poprzez uczelnie,w czasach kiedy bylismy wolni i mlodzi i one
        przetrwaly do dzisiaj.
        Natomiast wsrod moich tureckich sasiadek mam tylko jedna dziewczyne,
        z ktora jestem troche zaprzyjazniona. Z pozostalymi, mimo, ze sa
        mniej wiecej w moim wieku i mamy dzieci w podobnym wieku, nie mam
        prawie kontaktu. Sa mile, ale jest dystans. Wiem, ze niestety lubia
        plotkowac i moze to powoduje, ze ja tez trzymam sie troche z boku.
        pozdrawiam
        • magcom12 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 20.02.08, 02:51
          witajcie dzewczyny
          mal o wazelinie tez mne rozbroil,
          a ja mam pytanie co do deplacji turczynek, bo sadzac jjesli ciemna
          karnacja to zwylke obfite owlosiene czy zeczywiscie pod tym wzgledem
          sa zadbane?i jak to robia?
          pamietam ze bedac kiedys z tesciowa u fryzjera zaciekawila mnie i
          zainteresowala metoda regulacji brwi, fryzjerka nawijala na dwa
          palce nitke zaplatana i zwinnie te brwi depilowala jak od linijki.
          a co wiecie o ich metodach depilacji?
          i mnie zawsze zastanawial fakt w tradycyjnych toaletach gzie sa
          kraniki i kubeczki obok dziury ni ma oczywiscie papieru jak oni sie
          po podmyciu osuszaja czy nie osuszaja i na mokry tylek zakladaja
          majtki?no chyba ze maja te dziwne spodnie z krokiem w kolanach.
          i a propos tych spodni(wszyscy sprzedawcy kobiety mezczyzni na
          bazarach takie maja)jak one sie nazywaja i dlaczego sa takie to
          czemus sluzy czy taka moda?
          a swoja droga to ich sedesy te polaczone z bidetem to fajny wymysl
          ale sama zorientowalam sie do czego slyzy ten kranik obok po jakims
          czasie i przypadl mi do gustu.
          • joannagormus Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 20.02.08, 08:37
            Jak pierwszy raz zobaczylam ta metode z nitka to tez mnie to bardzo
            zaciekawilo, jest to bardzo sprytny sposob, ale one uzywaja tez
            wosku do regulacji brwi i do wszystkich pozostalych czesci ciala. U
            kazdego kuafora(fryzjera damskiego) mozesz sie wydepilowac i ceny sa
            przystepne. A czy turczynki sie regularnie depiluja to nie wiem, ja
            w lecie nigdy nie widzialam dziewczyny z odkrytymi i owlosionymi
            nogami, wiec czesc na pewno sie depiluje. Ale jak ktoras z Was
            pisala w jakims innym watku, ze jak sie wybrala kiedys na basen to
            byla przerazona ich owlosieniem i beztroska z jaka to prezentowaly,
            wiec pewnie bywa roznie.
            pozdrawiam
            • elif_atalar Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 20.02.08, 10:29
              Magcom, a te spodnie to nie szarawary wink? Choc maja tu pewnie jakas
              inna nazwe. Ja kompletnie nie potrafie korzystac z toalety a'la
              Turka, pol biedy jak jest sie w spodnicy, ktora po prostu mozna
              zakasac do gory wink W spodniach ciezko wychodzi, zawsze mnie odrzuca
              jak ide do wc i widze ten otwor w ziemi. Zwlaszcza, ze zwykle nie ma
              w tych publicznych kucajacych toleatach papieru tylko kubeczek (a
              nie wiem kto przede mna z niego korzystal i czy sie gdzies nim nie
              dotknal przez przypadek... brr). Co do osuszania to tez ciezka
              sprawa smile Nie mam pojecia jak sobie radza z tym Turcy (ja i tak
              nosze zawsze w torebce chusteczki), ale czytalam na jednym forum
              wypowiedz dziewczyny, ktora mieszkala w Pakistanie, a tam maja
              podobny 'system kibelkowy', ze nie osuszaja sie i naciagaja bielizne
              na mokra pupe. Depilacja nitka? Nigdy tego nie widzialam na zywo,
              ale mialam kolezanki z Iraku, ktore nie mogly uwierzyc, ze w Polsce
              ta metoda jest nieznana, byly w ciezkim szoku. One w ten sposob
              pozbywaja sie tez meszku z policzkow.
              Odnosnie Turczynek, wczoraj spotkalam sie z moja kolezanka Rosjanka
              na dlugie pogaduchy (ona mieszka tu juz od 10 lat) i pytalam jak to
              jest z tymi przyjazniami z miejscowymi. Stwierdzila, ze sama tez ma
              z tym pewien problem. Ma kilka tureckich przyjaciolek, ale jak
              twierdzi wyroznia je europejski sposob myslenia. I nie chodzi tu o
              powierzchowna fascynacja Europa i jakies 'wyzwolenie' na pokaz i
              sile, lecz o glebokie przewartosciowanie spojrzenia na wiele
              kwestii, poczawszy od zasad higieny wlasnie po sposob wychowywania
              dzieci. Twierdzi, ze poznala tu osoby, ktorych punkt widzenia i
              mentalnosc nie roznia sie w zasadniczy sposob od znanych w naszym
              kregu kulturowym, lecz stanowia one zdecydowana mniejszosc. Z innymi
              osobami ciezko jej nawiazywac prawdziwe przyjaznie, roznica jest
              podobno zbyt duza. Pozdrawiam.
              • bayrampasa Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 20.02.08, 13:52
                Depilacja nitką? W tamtym tygodniu spróbowałam po raz pierwszy i szczerze mówiąc
                jestem pozytywnie zaskoczona... Cała 'zabawa' trwała może jedną minutę, co
                oznacza, że nieprzyjemne uczucie towarzyszące temu zabiegowi trwa również jedną
                minutę (nie jak wcześniej - 15smile. Dodatkowo usunęli mi meszek pod nosem i za
                wszystko zapłaciłam 10lir.
                Pozdrawiamsmile
    • amw77 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 20.02.08, 12:44
      Co do owlosienia to faktycznie ciezko wyczaic przez te dlugie
      spodnice. Natomiast te, ktore nosza sie krocej wszystkie byly
      wydepilowane...hmmm przynajmniej nie zauwazylam zadnej, ktora bylaby
      nie wydepilowana. Z tego co mi wiadomo, muzulmanki powinny sie
      depilowac-kwestia czystosci, wymog religijny (cialo i miejsca
      intymne, zreszta to sie tyczy tez mezczyzn-poza klatka piersiowa i
      nogami). No ale coz z tego co pisalyscie rzeczywistosc jednak jest
      innawink
      • kateoz Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 21.02.08, 02:39
        moja przygoda z turczynkami niestety tez nie nalezy do udanych.i nie
        chodzi mi o ich higiene ale o zachowanie.
        wszystkie kobiety ktore spotkalam zyly plotkowaniem i
        obgadywaniem.pomine fakt ze dla nich biala to puszczalska a one sa
        taaaaakie porzadne.no i oczywiscie uwazaja ze sa najpiekniejsze.
        a z ta wazelina to sie zgadzam w 100%.kazda forma sexu jest
        dopuszczalna byleby tylko blony nie ruszyc.a jak sie komus zdarzy to
        przeciez mozna zrobic operacje i zaszyc.dla mnie niektore turczynki
        az plona sexem,maja tak kosmate mysli to widac golym okiem a i tak
        bedzie sie czula od bialej czystsza ,lepsza.ja poznalam turczynki
        wyzwolone,nie zalezne pijace alkohol,palace papierosy, zmieniajace
        partnerow. nie rzadko zachowywaly sie gorzej niz europejskie
        dziewczyny ale one jakby tego nie dostrzegaly u siebie.wiecznie ta
        ich hipokryzja.
        jedyna turczynke ktora polubilam to siosra mojego chlopaka.ale poki
        co brak miedzy nami porozumienia.ona nie mowi po angielsku a moj
        turecki jest jeszcze za slaby na przyjacielskie pogaduchy.
        jesli chodzi o kibelek to nigdy nie nauczylam sie korzystac z tego
        siusiaka.dla mnie to wrecz awykonalne.ilekroc nie probowalam zawsze
        porzadnie oblalam sie woda.ale widocznie cos w tym dobrego jest bo
        takie syfonki widzialam w wielu krajach.
        i juz na koniec.bardzo podoba mi sie depilacja nitka.jest mniej
        bolesne i zajmuje znacznie mniej czasu.
        pozdrawiam
        • sarlo51 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 21.02.08, 04:33
          Jesli chodzi o ta nitke.Dziewczyny tutaj jest bardzo popularne
          pomiedzy mlodymi.Ze komo po tej nitce to nie dostajesz zmarszczkow
          na twarzy.BO wax to wiecie jak to jest.Kazdy nie chce wygladac
          starzej.Mlode pokolenie chce wygladac mlodo.
    • kelebek-1 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 21.02.08, 12:59
      Ja mam wrazenie, ze z Turczynkami moge rozmawiac jedynie na temat
      dzieci lub gotowania. A nawet jesli bylyby inne tematy to jakos nie
      bardzo mam ochote nawiazywac z nimi blizszego kontaktu, bo wydaja mi
      sie strasznie falszywe. Czasem moja tezsciowa sprowadza swoje
      kolezanki do mnie. Sa dla siebie tak mile i slodkie, caly czas
      tylko "jak slicznie wygladasz" "canım cicim" itd a gdy tylko jedna z
      nich wychodzi zaraz zaczyna sie perfidne obgadywanie. Poza tym bez
      przerwy wciskaja gosciom cos do jedzenia lub picia, a potem
      komentuja "ilez to ona zjadla". Wszystko jest ayıp ale jak one
      zachowuja sie prostacko i nie kulturalnie to jest ok. Zapewne
      wszystkie takie nie sa, ale ja niestety mialam pecha i tak trafilam.
      Dogaduje sie jedynie z siostra meza, ale ona od wielu lat pracuje w
      turystyce i ma ciagly kontakt z obcokrajowcami.
      Co do higieny to poprostu temat-rzeka. Widzialam jak Turczynki
      chodza caly dzien w jednym ubraniu a wieczorem w tym samym klada sie
      spac, po czym nastepnego dnia wstaja i sa gotowe do wyjscia. Nie
      wspomne juz o prysznicu czy myciu zebow. Czasem na nie umyta twarz
      nakladaja krem. Poza tym widzialam tez, ze nie zmywaja makijazu na
      noc i ptrafia chodzic w tym samym przez kilka dni. Gdy kuzynka
      mojego meza uslyszala, ze codziennie sie myje to byla w wielkim
      szoku. Mialam ochote delikatnie jej zasugerowac, ze powinna robic to
      samo, bo po jej wizycie u nas musimy przez 2 dni wietrzyc
      mieszkanie. Normalnie obled. Czasem patrze na to wszystko i
      zastanawiam sie co ja tu robie.
      W sklepach tez wychodzi ich brak wychowania... potrafia przed kupnem
      otworzyc produkt, zajrzec do srodka, po czym zostawic go i wziac
      nowy nieotwarty.
      To, ze dbaja bardziej o dom niz o siebie pomijam milczeniem. Chociaz
      czy zamiast dwa razy dziennie odkurzac nie lepiej byloby sie
      poprostu umyc.
      Prosze niech sobie nikt nie pomysli, ze jestem jakos wrogo
      nastawiona, ale poprostu pisze to co widze dookola mnie.
      Zastanawia mnie jeszcze to wkladanie recznika na plecy kiedy sie
      spoca... czesto widzialam cos takiego, szczegolnie u dzieci. Czy u
      nas tez sie tak robi tylko ja o tym nie wiem?
      Pozdrawiam wszystkich cieplo
      • stefanya Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 21.02.08, 13:14
        kelebek ja mam lepsza rewelacje. Suszenie dziecka suszarka jak sie
        spoci i nie tylko dziecka siebie tez. Przeciez strumien powietrza w
        suszarce jest goracy i logicznym jest ze jak tym sobie nadmuchasz na
        ciało to sie za chwile spocisz jeszcze bardziej.
          • stefanya Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 21.02.08, 16:07
            kateoz wiem ze niektore suszarki maja nawiew bez ogrzewania ale nie
            te suszarki, ktore uzywaly te osoby u ktorych ta metode widzialam.
            To byly najprostrze suszarki jakie mozna za mala kwote kupic w
            sklepie bo te z nawiewem zimnym sa dosyc drogie. Po za tym tak czy
            siak jak sie spocisz to nie mozna za bardzo stac w przeciagu czy na
            wietrze tym samym pod suszarka bo zachorujesz. Wiemy, ze trzeba sie
            wytrzec, umyc i przebrac przede wszystkim zalozyc suche ubranie.
            Najprostrzy przyklad jest wlasnie z klimatyzacja np w autobusie.
            Najpierw chodzisz po upale, zwiedzasz, spocisz sie jak mysz w 40
            stopniach a potem wchodzisz do chlodnego autobusu i caly pot masz w
            sekundzie lodowaty na plecach. Ile razy sie tak rozchorowalam od
            klimatyzacji sad((
        • amw77 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 21.02.08, 15:15
          stefanya napisała:

          > kelebek ja mam lepsza rewelacje. Suszenie dziecka suszarka jak sie
          > spoci i nie tylko dziecka siebie tez. Przeciez strumien powietrza
          w
          > suszarce jest goracy i logicznym jest ze jak tym sobie nadmuchasz
          na
          > ciało to sie za chwile spocisz jeszcze bardziej.
          Hahaha...no to jestem w szoku, toz przeziebienie gotowe, gdzie sens
          i logika, no ale zamiast osuszania trzeba byloby sie umyc, a z tym
          to juz gorzejbig_grin
          • sarlo51 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 21.02.08, 17:15
            Dziewczyny nie jest tak zle.Wlasnie tutaj w pracy rozmawialismy na
            temat ten z kolezankami.Oni mysla ze jak myslicie ze cos gorszego
            nie widzieliscie to trzeba pojechac jak INDIA.Wtedy by tam pachnialo.
            Jedna byla tutaj to jeszcze nie dojechala to jusz jej pod nos
            zalecialo dobrze w samolocie samym.Ona pochodzi z Indi.Nie jest tak
            zle kobietki.
            • pariss1 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 21.02.08, 19:39
              Witam!
              Czytam ten wątek od samego początku i jestem lekko zszokowana
              niektórymi wypowiedziami. Sama nie mam styczności z żadną rodziną
              turecką, ani blizszymi znajomościami więc czytam to z "otwartą
              buzią".
              Osobiście odwiedzam Turcję w celach turystycznych, ale to co tutaj
              piszecie jest dla mnie nie do pojęcia. W życiu bym nie pomyślała, że
              Turczynki takie są. Wiem, że nie można uogólniać, ale większość z
              Was jednak spotkała się właśnie z ich niechlujstwem i brakiem
              higieny. Ja rozumiem gdyby to było gdzieś na wsiach np. bo to i u
              nas można zauważyć, ale mowicie w wiekszosci o kobietach z
              akademików, z sytuowanych rodzin niekiedy, z takim, ktore przebywają
              w międzynarodowym towarzystwie skad mogą czerpać przykłady - i to
              mnie dziwi i jest nie do pojęcia.
              Sama też, nie raz doświadczyłam dziwnego wzroku i przyglądania, ale
              myślałam, ze przesadzam.
              Mam jednak prośbę, proszę napiszcie może coś, co jednak przywróci mi
              moją wiarę w ten naród smile)) Może znacie przypadki nadmiernej higieny
              u Turczynek? Chodzi mi o higienę osobistą szczególnie, bo jak słyszę
              w domach od domestosa aż się błyszczy wink
              I drugie moje pytanie, które nasunęło mi się podczas czytania: Jak
              mężczyźni patrzą na "takie" kobiety? Jak mogą iść z taką w staniku
              do łóżka, i do tego z trzydniowym makijażem na twarzy? Czy oni też
              są z higieną na bakier?

              Pozdrawiam,
              Pariss
            • leyla76 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 21.02.08, 20:14
              troche mi zajelo przeczytanie wszystkich postow, ale ze wszystkimi sie w 100%
              zgadzam. sama mam jedna bardzo dobra kolezanke turczynke, razem mieszkamy w
              anglii i jakos nie zauwazylam zeby sie specjalnie wyrozniala pod wzgledem
              higieny, sprzatania czy innych spraw. ja ja odbieram jako normalna dziewczyne, z
              ktora mozna doslownie o wszystkim porozmawiac. niestety inne turczynki, te mniej
              'normalne', stwierdzily, ze ona to sie juz na angielke robi. ha, ha, ha.
              co do higieny, to rodzina mojego meza tez byla na poczatku zdziwiona, ze ja
              codziennie bire prysznic, wieczorem to doslownie mus, bo bez tego nie zasne, a
              jak juz zobaczyli, ze kapie dzieci codziennie to doznali szoku. w kolo tylko
              slyszalam, ze sie rozchoruja i inne takie tam. ostatnio nawet jedna turczynak mi
              zarzucila, ze co z tego, ze ja sie kapie codziennie, jak i tak czysta nie
              jestem, bo przeciez po seksie, czy tez jak mi sie okres konczy nie odprawiam
              tych ich religijnych rytualow (ze tak to nazwe), no bo zreszta jak skoro nie
              jestem muzulmanka.
              co do depilacji, to sistry, kuzynki mojego meza depiluja sie bardzo regulrnie,
              zazwyczaj woskiem lub uzywaja depilatora. ja sie jednak zastanawiam jak one
              wytrzymuja depilacje zwlaszcza w miejscach intymnych, raz sprobowalam i nie
              polecam.
              co do wykladziny w kuchni to owszem, meza rodzinka ma, ale jakos nigdy
              stechlizna nie smierdziala, co wiecej piora ja regularnie. dodam tylko, ze maja
              dosc spora kuchnie, podloga w kafelkach i ja osobiscie bylam zadowolona z tej
              wykladziny. dzieciaki mi sie po podlodze nie slizgaly i nie siadaly tylkiem na
              kafelkach. sama tez na okres zimowy rozkladam dywan w kuchni, bo kafelki
              doslownie lodowate, a dzieciaki w kapciach chodzic nie chca.
              • hugo43 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 21.02.08, 23:42
                potwierdzam-depilacja nitka rewelka.w zyciu nie mialam takich brwi
                jak po wizycie u pani fryzjerki kolo elazig!!!takiego makijazu
                tezsmile)))))oko w turkusie,az sie poplakalam,a ona o co
                chodzi,przeciez jest guzel.a wesele za godzine bylo.moglabym ksiazke
                napisac o moim wschodniotureckim weselu oraz o obyczajach tam
                panujacych.nigdy nie zapomne jak u tejze fryzjerki pojawila sie pani
                klientka.w chuscie,a jakze.z chlopcem moze 6 lat przyszla,baba jak
                szafa.ledwo weszla to dzieciakowi jakas kaske dala i polecial,pewnie
                do sklepu.sama zdjela chuste a tam ODROST na 15 cm,te farbowane
                zolte jak kurczaczek.zasiadla,papierosy murat wyjela i zaczela
                monolog,bo z godzine tak gadala.super,ze tam alkoholu nie
                sprzedaja,bo jakby mogla to piwko by pewnie wypila.i ja sobie tak
                mysle,ze 50 % tych pan to takie"farbowane liski",swiete na
                ulicy,wszystko na pokaz
                • wanienka Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 21.02.08, 23:57
                  jeju dziewczyny a czy Wy tez bylyscie w szoku, jak zobczylyscie
                  kobiety niosace tobolek z koca a potem okazywalo sie ze w srodku
                  bylo niemowle?????
                  ja dalej nie moge tego przetrawic, bo kiedys obczailam takie
                  zawiniatko w autobusie i ono naprawde nie mialo choc malego otworu
                  na twarz!a na moje sugestie, ze jak to dziecko moze oddychac i
                  dlaczego jest w kocu jak jest pozna wiosna, moj maz odpowiedzial, ze
                  przeciez tak mu jest lepiej niz narazac je na kontakt z powietrzem!

                  a z drugiej strony moj maz, tutaj w polsce, wiecznie oburza sie, ze
                  te "wredne" matki spaceruja z dziecmi nawet jak jest zimno!i nie
                  dochodza do niego argumenty o swietle slonecznym, witamie d...
                  na moje sugestie, ze jego siostrzenica nie rosnie, bo nie wychodzi w
                  ogole z domu od malego, tez zareagowal sceptycznie.
                  sorki za offtopic, troche sie rozpisalamsmile
                  • meryana Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 22.02.08, 10:40
                    Czesc dziewczyny kurka jak tu czytam wasze wypowiedzi to jak sie
                    wszystko polaczy razem to daje wlasnie prawdziwy obraz TurcjismileJa
                    tez sie zastanawialam co jest nie tak czemu nie moge sie do zadnej
                    turczynki zblizyc tak jak to bywalo w polsce, mam tu tysiace
                    kolezanek z ktorymi wychodze na kawe, do kina, do restauracji, alo
                    jakos tak mi brakuje zcegos w tych kontaktach(jednakze dodam tu, ze
                    wszystkie sa bardzo higieniczne, zawsze pachnace dobrymi perfumami
                    itp itd.)Niby takie mile wszystkie, ale dla mnie to jest takie na
                    pozor, tak jak wiele z was napisalo Turcja to w panstwo w ktorym bez
                    przerwy trzeba grac jakas role. O czystosci moge powiedziec patrzac
                    po znajomych, ze sa bardzo higieniczni i takie rzeczy z tymi
                    przesadami o okresach itp itd to bardzo mnie zdziwilysmileMoj przyszly
                    maz natomiast jest pedantem jakich niewielu chyba zyje na swiecie
                    wiec o tym juz nawet nie wspominam. A z tym wywyzszaniem sie jest
                    dokladnie tak jak napisalyscie, one sie uwazaja za niewiadomo co az
                    czasem sie zastanawiam kurka halo cos tu chyba jest nie tak, jestem
                    Polka pochodze z szybko rozwijajacego sie panstwa europejskiego,
                    generlanie otrzymalam cala wyoska edukacje i mam wiedze do rozmowy
                    na teamty o ktorych wiekszosc tych kobiet nawet nie slyszala. w
                    takich wlasnie momentach to ja zaczynam sie wywyzszac, inaczej sie
                    nie da bo zwariowac mozna, one uwazaja ze my tu przyjezdzamy bo nie
                    mamy wyboru, bo tak zle nam jest w Polsce, a przeciez wiekszosc
                    dziewczyn to wyksztalcone osoby z normalnych rodzin ktore sie
                    poprostu zakochaly, nie wiem jak wy ale ja gdyby nie osoba z ktora
                    planuje spedzic zycie nigdy bym tu nie planowala zycia, moze jakis
                    pobyt jezykowy krotki lub cos w tym stylu a to tylko dlatego, ze
                    jest to zwiazane z moja praca. C
                    • amw77 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 22.02.08, 11:21
                      Zgadzam sie i podpisuje obiema rekoma pod ostatnim postem. Gdyby moj
                      turecki byl na tyle dobry, zebym mogla sie swobodnie komunikowac one
                      poprostu rozdziawilyby buzie i byly w szoku jaka wiedze czlowiek
                      posiada i jaka edukacje, i pewnie role by sie odwrocily, zadna juz
                      by sie nie wywyzszala (w koncu sa inne tematy do rozmow niz dom,
                      dzieci, i kuchnia) a pokornie oddala szacunek...gdyby nie milosc nie
                      zdecydowalabym sie na zamieszaknie tam...roznice sa diametralne..
                      • hugo43 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 22.02.08, 11:46
                        no wlasnie!!te ich obyczaje.u meza na wschodzie to faceci chodza po
                        zakupu,badz dzieci sie posyla,lub w NAJGORSZYM przypadku idzie
                        kobieta,najczesciej z kolezanka.wyobrazcie sobie mine mojego
                        husbandziaka jak wyglosilam wyklad,ze
                        -skonczylam studia
                        -mam prawo jazdy
                        -mowie biegle po angielsku,dukam po turecku i

                        W ZWIAZKU Z TYM JESTEM WYSTARCZAJACO INTELIGENTNA ZEBY ISC DO SKLEPU
                        PO PROSZEK DO PRANIA.i duzo innych argumentow,ktore do niego
                        trafily.wreszcie zrozumial,ze te obyczaje to byly dobre,ale 200 lat
                        temu.a ciagnac wątek dziwactw,czy jak was odwiedza rodzina z
                        turcji,to tez przyjezdzaja bez kosmetykow osobistych.mi to nie
                        przeszkadza,ale jest dziwne.ja nie wyobrazam sobie jechac gdzies na
                        2-3 miesiace bez szczoteczki do zebow,szamponu czy recznika.wszystko
                        oczywiscie na prosbe meza kupuje dla kuzynow,ale to juz nie pierwszy
                        raz.teraz znowu jeden sie wybiera do polski i juz wszystko mam
                        naszykowane dla niego.
                        • elif_atalar Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 22.02.08, 12:43
                          Haha smile)) Hugo43 mam identyczne doswiadczenia jak Ty z tym
                          wychodzeniem do sklepu czy w ogole (np. na spacer) na wschodzie.
                          Usmialam sie serdecznie. Ja tez w koncu nie wytrzymalam i zrobilam
                          wielka awanture, ktora byla wlasciwie moim monologiem, po ktorym moj
                          maz skapitulowal i przyznal mi racje. Inne, nowe spostrzezenia
                          dziewczyn w tym watku tez sa b. trafne. Co do kwilacych tobolkow to
                          boje sie, ze jak wyskocze z wozkiem na ulice to polowa osiedla uzna
                          mnie za wyrodna matke wink) Bo zamiast nosic dziecko na rekach i
                          pracowac na skrzywienie swojego kregoslupa, wsadzam je do wozka i
                          wygodnie ide za nim..
                          No, ale zebysmy nie czuly sie za dobrze w kwestii higieny i
                          obyczajow, mam dla Was bardzo ciekawy artykul, ktory dzis
                          przypadkiem znalazlam w internecie wink)) Przyznam, ze mnie w paru
                          miejscach powalil na lopatki. Chyba ktos powinien wydac podobny
                          poradnik w Turcji smile
                          www.eioba.pl/a75765/kilka_porad_dla_dziewczyn
                          Rzecz dotyczy dobrych rad dla dziewczyn, które pochodza z książki
                          wydanej w 1966 pod znamiennym tytułem "Dbaj o siebie - praktyczne
                          rady dla kobiet żyjących na wsi". Milej lektury, pozdrawiam smile
                          • amw77 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 22.02.08, 13:49
                            Toz zauwazylam wlasnie, ze kobieta z wozkiem dzieciecym na ulicy to
                            rzadkosc, teraz juz wiem czemubig_grin. To co mnie szokuje maksymalnie to
                            brak fotelikow samochodowych dla dzieci, jezdza nawet na motocyklach
                            z dzieckiem na reku (malenstwem)!, probowalam uswiadamiac ale
                            zostalam tylko surowo zmierzona wzrokiem, oni i tak wiedza lepiej...
                          • bayrampasa Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 22.02.08, 18:31
                            Teraz nie będzie o kobietach... Co mnie dodatkowo razi, to np kierowca dolmusza
                            wyrzucający butelkę po wodzie mineralnej przez okno a zaraz za nią papiery w
                            kóre miał zawinięte kanapki, przykład idzie z góry dla dzieci siedzących zaraz
                            za nim... scyzoryk otwiera się w kieszeni...
                            I pewna 'zabawna sytuacja' potpatrzona również przez okno autobusu... Jechała
                            przede mną śmieciarka, a na jej tyle stało pięciu mężczyzn, którzy jedną ręka
                            podtrzymywali się żeby nie wypaść na ulicę a w drugiej trzymali kanapki,
                            konsumując je ze smakiemsmile Do tej pory jak sobie przypominam tą sytuację i
                            prawie czarne od brudu ręce w których trzymali te kanapki, a którymi wcześniej
                            opróżniali kubły na śmieci, to zaczynam się śmiać sama do siebiesmile Tylko
                            pogratulować wszystkim panom razem wziętym...
                            • leyla76 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 22.02.08, 19:06
                              co do wychodzenia do sklepu czy nawet na spacer z dzieckiem w towarzystwie fakt
                              w stronach mojego meza tak samo. na poczatku tez sie buntowalam, ale po kilku
                              moich samodzielnych wyjsciach stwierdzilam, ze jednak wole ciagnac za soba
                              siostre meza lub kuzynke. zawsze jak wychodzilam sama, to wszyscy sie na mnie
                              gapili z jakims dziwnym wyrazem twarzy, do tego nie moglam spokojnie w sklepie
                              zrobic zakupow, bo zaraz wszystkim facetom sie na rozmowy zbieralo. udawanie, ze
                              nie znam jezyka niewiele pomagalo, jak ich ignorowalam to zaczeto mnie
                              postrzegac jako osobe malo kulturalna, w rozmowy tez nie mialam ochoty sie
                              wdawac, moze ktos sobie to odbierze jako zaproszenie do nie wiem czego. wyszlam
                              z zalozenia ze bezpieczniej jest po prostu z siostra. dodam jeszcze ze miasto
                              nie zawielkie, wszyscy sie praktycznie znaja z widzenia, wiec majac kogos za
                              pzyzwoiteke nie wzbudzam az tak wielkiego zainteresowania

                              jezeli chodzi o jazde samochdem to trzeba zaznaczyc ze tam nikt nie zapina
                              pasow, wiec raczej nie mozna wymagac od ludzi aby przewozili dzieci w
                              fotelikach. do tego z moich oberwacji wynika, ze w takim samochodzie zamiast 5
                              osob nierzadko jezdzi i 8 albo i wiecej, jak sie da upchac. z tylu np. trzy
                              kobietki, kazda z dzieckiem na reku, wiec gdzie tu miejsce na fotelik.
                              • melek77 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 23.02.08, 15:39
                                Jak tak sobie czytam niektore wypowiedzi, to zastanawiam sie czy ja
                                w innej Turcji zyje, czy mam wiecej (nie)szczescia, ze takich rzeczy
                                nie doswiadczam? Mam na mysli domestos, brak higieny czy trudnosci w
                                kontaktach kolezenskich z Turczynkami.
                                Z racji tego, ze rodzina mojego meza jest dosc liczna i rozsiana w
                                wielu miastach (z wyjatkiem wschodu), mam okazje bywac w ronych
                                domach niekiedy przez kilka dni. Poza tym mamy spora grupe tureckich
                                znajomych, u ktorych takze pomieszkiwalismy. Nigdy nie widzialam,
                                zeby jakakolwiek z pan uzywala domestosu, nie poczulam tez w
                                mieszkaniu jego zapachu. Wszyscy sie kapali, byli czysci i zaden
                                fetorek z ich strony do mnie nie dotarl. Moge jedynie potwierdzic
                                wykladzine w kuchni, co rzeczywiscie jest malo higieniczne. Sama
                                jednak „rzucilam” na srodek maly chodnik dywanowy, gdyz moje dziecko
                                czesto bawi sie obok mnie, kiedy gotuje i wole, zeby nie siedzialo
                                na zimnych plytkach. O srodkach komunikacji nie wspomne, bo i w
                                Polsce bywa malo przyjemnie.
                                Z Turczynkami dogaduje sie swietnie, lacznie z sasiadkami, ktore
                                wiecznie mnie do siebie zapraszaja lub wpadaja z ciastkami. Akurat
                                to bywa meczace, bo nie zawsze mam czas i ochote na sasiedzkie
                                pogaduszki. Nie mniej jednak, o swoich tureckich kolezankach nic
                                zlego nie moge powiedziec. A ze plotkuja? Chyba nie mniej niz
                                Polki. Wiadomo, jedne lubie mniej inne bardziej, ale to samo moge
                                powiedziec o polskich znajomych. Jakos tez nikt na mnie krzywo nie
                                patrzy, albo ja tego nie dostrzegam (zreszta po co?). Jesli chodzi o
                                przyjacielskie relacje, wzajemna pomoc czy zwierzenia, to sa dwie
                                takie osoby. Nigdy nie zawiodly. Nie nazwe ich przyjaciolkami, bo
                                zeby kogos tym mianem okreslic, to trzeba z nim beczke soli zjesc,
                                ale mysle, ze jestesmy na dobrej drodze. Jedna to siostra mojego
                                meza, bardzo religijna, zakryta. Od niej dowiaduje sie wielu rzeczy.
                                I nie dziwi mnie fakt farbowanych wlosow pod chustka.
                                Mam kilka zakrytych kolezanek, nie wnikam w sile ich wiary, ale sa
                                zadbane, pod chustka maja pieknie ostrzyzone lub pofarbowane wlosy.
                                O bieliznie i seksownych sukienkach nie wspomne, bo jak kiedys jedna
                                z nich otworzyla szafe, to lekko mnie przymurowalo. Wytlumaczenie
                                bylo proste: „ Wiekszosc kobiet wychodzac do pracy uklada wlosy,
                                robi makijaz, elegancko sie ubiera. Po powrocie do domu, dla wygody
                                przebiera sie w dresy, zwiazuje wlosy w kucyk, dla zdrowia skory
                                zmywa makijaz i takie ogladaja je mezowie po powrocie do domu. Caly
                                dzien piekne byly, ale nie dla niego. Ja (mowi ta zakryta
                                kolezanka) do pracy wychodze w ubraniu nie podkreslajacym kobiecych
                                ksztaltow i zakrywam wlosy. Po powrocie do domu odswiezam sie biorac
                                kapiel, zakladam seksowna bielizne, ladna sukienke, ukladam wlosy,
                                robie makijaz. Chce byc piekna dla meza.” Przyznam, ze to calkiem
                                odmienne spojrzenie od mojego, ale dalo mi do myslenia.
                                Nie wiem czego niektorzy spodziewaja sie po zakrytych kobietach, ze
                                pod chustka maja tluste wlosy, a pod suknia flanelowe majtki do
                                kolan? Przeciez to sa kobiety, ktore maja swoje oczekiwania,
                                marzenia, potrzeby czy fantazje seksualne. Czy czuja sie lepsze? Czy
                                zazdroszcza czegos Europejkom? Nie wiem. Ale sadze, ze tak jak i
                                nami kieruja nimi zwykle ludzkie emocje, te dobre i te zle. Mysle,
                                wiec, ze wszystko z nimi w porzadku.
                                Nie jestem zakryta, nie jestem muzulmanka i nie zapowiada sie, ze
                                nia zostane, ale zyje w tym kraju, wsrod Turczynek, bacznie
                                obserwuje, ucze sie od nich, bywa ze krytykuje. Czasem mi imponuja,
                                czasem mnie draznia. Mysle, ze to naturalne, bo przeciez wyroslysmy
                                w innej kulturze, mamy rozne tradycje i obyczaje, ale tez dzieki
                                temu mozemy sie nawzajem od siebie uczyc. Oczywiscie, nie z kazdym
                                uda nam sie zaprzyjaznic, ale nie ma sie co uprzedzac, w kazdym
                                czlowieku jest cos dobrego i dlatego warto dac sobie szanse.
                                Rozpisalam sie i pewnie gdzies tam zboczylam z tematu, wybaczcie,
                                tak mnie ponioslo.
                                  • amw77 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 23.02.08, 19:14
                                    pariss1 napisała:

                                    > Na taką odpowiedz melek wlasnie czekalam smile

                                    I jest to bardzo budujaca wypowiedz, ze jednak nie nalezy uogolniac,
                                    mimo ze wiekszosc naszych doswiadczen byla mniej lub bardziej
                                    negatywna, takie slowa powoduja, ze sie nabiera wiary, ze mozna
                                    spotkac osoby (Turczynki) warte przyjazni, myslace i zachowujace sie
                                    jak mysmile.
                                    • magcom12 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 23.02.08, 23:27
                                      dyskusja ciekawa i coraz dluzsza
                                      co do noszena dzieci w kocach, ostsnio w pl sa popularne specjalne
                                      chusty www.bebelulu.pl/v2/index.php?lang=pl
                                      z wypowedzi fizjoterapeutow jest to b dobry sposob noszenia dzieci
                                      pewnie ze w welnianym kocu w upal srednio dziecku przyjemnie.
                                      ja mnialam taka chuste ale moj synek jakos sredno lubil ale poszla
                                      dalej w obieg i znajomym sie przydala
                                      ciekawi mnie fakt aborcji w tr czy jest legalna czy po prostu jest
                                      na to spoleczne przyzwolenie, jak okazalo sie ze jestem w ciazy z
                                      drugim synkiem a nie bylo to planowane to moj mezczyna jak zobaczyl
                                      ze na poczatku nie bylam z tego faktu zachwycona jak to okreslil ze
                                      uszanuje moja decyzje ze jak chce usunac to ok.ja z kolei zawsze
                                      bylam przecwniczka aborcji a odkad mam wlasne dzieci jeszcze
                                      bardziej.mam wspanialego synka i nigdy nawet przez mysl mi nie
                                      przeszlo takie rozwiazanie.moze nawet nie ze wzgl religijnych ale
                                      etycznych bo wiem jak wczesnie zaczyna sie organizowac serce,mozg a
                                      dusza kiedy jest jak zaczynaja sie tworzyc organy a moze wczesniej
                                      moze w chwili zaplodnienia?nie wiemy tego.wiec takie gdybanie
                                      podobno jest w koranie jakis zapis dotyczacy czasu do kiedy mozna
                                      usunac ciaze (slyszalam ze do 4tego tygodna)i wtedy dowiedzialam sie
                                      jak w tr to jest dosc czesto stosowane.w rodzine mojego partnera i
                                      tu szok jego mama usunela kilka ciaz a jest to osoba bardzo
                                      religijna chusta, mekka itd. jak chce ja polechtac to zwracam sie do
                                      niej adalet haci anne a one wtedy pieje z zachwytu.no i szok ze ta
                                      swieta adalet ma na koncie 3 aborcje i nie widzi w tym nic
                                      zlego.jego siostry tez.
                                      wiem ze i w pl to sie zdaza ale jednak po cichu.niestety moje 2
                                      kolezanki ktore stawialy na kariere a ciza po drodze by im w tym
                                      przeszkodzila dokonaly aborcji.nie wiem jak im potem z tym bylo bo
                                      nie zadawalam trudnych pytan ale sa to osoby w stylu po trupach do
                                      celu i niestety w tym przypadku w doslownym tego slowa
                                      znaczeniu.zastanawia mnie czasami co one czuja widzac np malenstwo i
                                      szczesliwych rodzicow.ostsnio w lublinie byla afera ze 16 latka w
                                      ciazy za namowa matki usunela ciaze ale jak jej chlopak sie o tym
                                      dowiedzal zglosil to na policje i lekarz kt to zrobil stracil prawo
                                      zawodu i dostal wyrok.ale wielu ginekologow tak sobie dorabia.teraz
                                      w dobie donosow afer lapowkarsich coraz bardziej sie boja i pewnie
                                      ceny wzrosly.tak to jest tu a w tr?
                                      jak do tego podchodza turczynki?jakos glupio mi bylo pytac adalet
                                      haci.
                                      pozdrawaim magda

                                • kiranna Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 25.02.08, 01:43
                                  Melek77, podpisuje sie pod Twoim postem rekami i nogami smile İm
                                  dluzej tu mieszkam, tym czesciej widze jak wielkie
                                  potrafia byc kontrasty kulturowe, nawet w obrebie jednej dzielnicy,
                                  a co dopiero mowic o regionach geograficznych wink)


                                  -----
                                  Jesli ktos jest ciekaw jak wygladala "higiena po polsku" jeszcze do
                                  niedawna, a jestem sklonna przypuszczac, ze w wielu domach niektore
                                  przyzwyczajenia pokutuja do dzis, to polecam miejscami tragikomiczny
                                  watek:
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16256&w=35587128
                                  Jesli chodzi o higiene Turkow - nawet gdy ktos nie kapie sie
                                  codziennie, to przeciez praktykujacy muzulmanin ma obowiazek obmyc
                                  sie w rytualny sposob przed modlitwa - rece do lokci, twarz, nogi
                                  itd. Rowniez po skorzystaniu z toalety Turcy podmywaja sie i potem
                                  dezynfekuja rece woda kolonska. Chusteczki dezynfekujace mozna kupic
                                  za grosze wszedzie, a w wielu miejscach dostaje sie je gratis. Nie
                                  mialabym nic przeciwko, by zwyczaj ten przeniosl sie do nas wink

                                  • gunes20032001 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 17.05.08, 23:17
                                    Mimo, ze pozno przeczytalam ten temat chcialabym sie
                                    dolaczyc.Naprawde nie moge juz sluchac tych krytyk pod adresem
                                    Turkow i ich braku dbania o higiene osobista.Jasne, zdarzaja sie
                                    niechlubne wyjatki, ale ogolnie jest tu lepiej niz w Polsce.biedny
                                    Turek jesli juz nie ma szczotki do zebow to uzywa misvak.Prosze
                                    sobie przypomniec uzebienie Polakow i to nie tylko na prowincji, ale
                                    tez czesto w TV.a nasze rodaczki z nozkami jak "sarenka" i wasami
                                    jak u huzarow.Nie zapomne tez zdziwienia rodaczek na moja uwage o
                                    tym, ze Turcy uzywaja papieru toaletowego po tym jak uzyja wody (po
                                    co woda?).To, ze ktos jest skromnie ubrany nie znaczy, ze jest
                                    niedomyty.Czy ktos widzial tyle otwartych i majacych wciaz klientow
                                    salonow fryzjerskich dla panow w Polsce? Tam na umytych mezczyzn ze
                                    schludnymi paznokciami zaczeto mowic "metroseksualni" i pytac w talk
                                    showach "czy to normalne?"
    • amw77 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 23.02.08, 23:44
      Obawiam sie, ze znakomita wiekszosc Turczynek, ktora usunela ciaze
      nie ma z tego powodu wyrzutow sumienia. Niestety tam jest wieksza
      nieswiadomosc, kwestia aborcji jest sprawa bardzo kontrowersyjna
      wogole, w srodowiskach powiedzmy sobie szczerze bardziej zacofanych
      mozliwe, ze jest to normalne i nikt nie robi z tego problemu.
      Pamietam jak poinformowalam znajomych Turkow, zeby w czasie
      zazywania silnych antybiotykow pili duzo kefirow, jogurtow na oslone
      zoladka (w aptece nie bylo nic w stylu naszego lakcidu czy Trilacu),
      byli w szoku i troche mi zajelo tlumaczenie jak dziecku czemu tak
      sie powinno robic, i ze to jest dla ich zdrowia. Skoro w takich
      kwestich powialo ignorancja to w powazniejszych wieje tym
      bardziej...ale nie chce tu generalizowac oczywiscie...i jeszcze raz
      przypomne, ze mialam stycznosc z mala spolecznoscia (nie byla to
      turecka metropolia).
      • wanienka Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 24.02.08, 11:58
        co do aborcji, to ja tez bylam w szoku, taki jest do tego
        niefrasobliwy stosunek w Turcji. moja tesciowa dla ktorej wszsytko
        jest ayip i ktora sie pilnuje na kazdym kroku wcale nie ukrywa, ze
        miala kilka aboracji. jak to uslyszlam, to po prostu nie moglam
        uwierzyc!!!zwlaszcza, ze to ja zawsze bylam i jestem obiektem
        atakow, ze stosuje antykoncepcje i jeszcze nie chce urodzic
        dziecka.uwierzcie mi, jak sie dowiedzialam o tych aboracjach, to
        zrobilo mi sie przykro i po prostu wstyd za moja tesciowa.
        • elif_atalar Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 24.02.08, 22:35
          Rozumiem wasze oburzenie, sama rowniez sprzeciwiam sie
          nieuzasadnionej i niefrasobliwej aborcji traktowanej jako (o
          zgrozo!) metoda antykoncepcyjna, nie nalezy jednak do konca oceniac
          postepowania Turczynek przez pryzmat wartosci katolickich
          (zdziwienie, ze zakryta Turczynka usuwa ciaze), bowiem wiele
          interpretacji islamu po prostu dopuszcza aborcje. Juz w
          sredniowieczu wiele uczonych muzulmanskich dopuszczalo aborcje w
          przypadku ubostwa, zagrozenia zycia kobiety, czy nawet jej obawy
          przed znieksztalceniem ciala po kolejnej ciazy (jesli miala juz duzo
          dzieci), ktora zaowocowac moglaby odrzuceniem jej przez meza.
          Wspolczesnie aborcja jest zwykle dozwolona w opini wiekszosci
          interpretatorow w sytuacji wad wrodzonych plodu, zagrozenia zycia
          lub zdrowia matki, a takze bez wyraznego powodu bodajze do 12
          tygodnia ciazy (wtedy to plod ma otrzymywac dusze) jesli taka bedzie
          decyzja kobiety. Nie twierdze, ze wszystkie Turczynki sa w ogole
          swiadome tych zasad w ich religii, ale prawdopodobnie taki poglad
          wyznawany od wiekow uksztaltowal ich mentalnosc pod tym wzgledem i w
          kwestii aborcji sa o wiele bardziej liberalne od kobiet wychowanych
          w tradycji katolickiej. Pozdrawiam serdecznie.
          • kelebek-1 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 25.02.08, 11:56
            Aborcja wydaje sie byc w Turcji czyms zupelnie normalnym. Kuzynki
            mojego meza wiele razy bez skrepowania czy wstydu opowiadaly mi o
            tym, ze juz kilka razy usunely ciaze. Jedna z nich miala aborcje 6
            razy w tym raz gdy byl to juz szosty miesiac ciazy. Poprostu mnie to
            przerazilo. Lekarz dal jej jakies srodki po ktorych miala poronic.
            Skonczylo sie tak, ze dziecko sie urodzilo, ale zmarlo po czterech
            godzinach. Cos strasznego. Nie mam pojecia jak ona potrafi z tym
            zyc. Na dodatek wie o tym cala jej rodzina, co tez bardzo mnie
            dziwi, bo gdybym ja nie daj Boze znalazla sie w podobnej sytuacji to
            zrobilabym wszystko aby nikt sie o tym nie dowiedzial.
            • amw77 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 25.02.08, 12:03
              kelebek-1 napisała:

              > Aborcja wydaje sie byc w Turcji czyms zupelnie normalnym. Kuzynki
              > mojego meza wiele razy bez skrepowania czy wstydu opowiadaly mi o
              > tym, ze juz kilka razy usunely ciaze. Jedna z nich miala aborcje 6
              > razy w tym raz gdy byl to juz szosty miesiac ciazy. Poprostu mnie
              to
              > przerazilo. Lekarz dal jej jakies srodki po ktorych miala poronic.
              > Skonczylo sie tak, ze dziecko sie urodzilo, ale zmarlo po czterech
              > godzinach. Cos strasznego. Nie mam pojecia jak ona potrafi z tym
              > zyc. Na dodatek wie o tym cala jej rodzina, co tez bardzo mnie
              > dziwi, bo gdybym ja nie daj Boze znalazla sie w podobnej sytuacji
              to
              > zrobilabym wszystko aby nikt sie o tym nie dowiedzial.

              Plakac sie chce...nic dodac, nic ujacsad((((((((((((
                • meryana Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 25.02.08, 12:16
                  Wlasnie dlatego jak mi ktos z Turkow lub Turczynek opowiada jakie to
                  one sa namuslu to mi sie chce smiac, najwieksza roznica miedzy
                  Polakami a Turkami jest taka, ze oni sie zachowuja dokladnie tak
                  samo jak my, wszyscy tylko udaja, ze tak nie jest, ale ejsli chodzi
                  np, o aborcje to uwazaja ze to przeciez nic zlego, ja pomijam juz
                  aspekt religijny aborcji, ale skoro im sie zdarzyla raz czy nie moga
                  poprostu sie zaczac zabezpieczac? Nie bo kupic kondomy czy tez
                  srodki hormonalne to jest dopiero ayip, ale juz usunac dziecko ayip
                  nie jest:///////i tacy ludzie mmnie probuja konwersowac na islam,
                  porfa borrrrr.....
                  • amw77 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 25.02.08, 12:34
                    Jesli chodzi o aspekt religijny to jest to tzw. slepe podazanie za
                    stadem (inni wierza to i ja wierze, to wypada, tamto nie),
                    oczywiscie mowie tu o ignorantach (niezaleznie od wyznania), jak
                    wdac sie w dyskusje z taka osoba, zeby poparla swoje argumenty np.
                    swieta ksiaga (Biblia lub Koran), to otwiera szeroko oczka bo
                    niestety nawet nie miala w reku tekstu (ale rozaniec w reku-katolicy
                    albo 5 razy dziennie modly-muzulmanie), ale do osadzania to pierwsza
                    i wydawania prymitywnych opinii, o bezsensownym sposobie zycia nie
                    wspominajac. Dla mnie osobiscie kwestia aborcji jest rzecza jasna,
                    nie dopuszczam takiej mysli do siebie, jestem zdecydowana
                    przeciwniczka (i nie jest to podyktowane religia, tylko moim wlasnym
                    swiatopogladem, gdybym byla ateistka rowniez bylabym jej przeciwna).
                    Jak wspomniala moja przedmowczyni, nalezy byc swiadomym i sie
                    zabezpieczac...a nie uskuteczniac hipokryzje (w kosciele katolickim
                    jest spowiedz, wiec ludzie robia to na co maja ochote, a potem sie
                    spowiadaja...tragedia, ale taka jest rzeczywistosc i wyznawana
                    religia nie ma tu nic do rzeczy).
      • magcom12 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 25.02.08, 14:01
        a propos aptek i lekow bylam zdziwiona ze leki typu antybiotyki czy
        antykoncepcyjne mozna dostac w aptece bez recepty. w ogole apteka to
        raczej drogeria w pierwszej kolejnosci.
        poza tym jak mialam kiedys zatrucie pokarmowe nie moglam dostac
        wegla, kt u nas jest podstawowy w tego typu dolegliwosciach.
        • amw77 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 25.02.08, 14:20
          magcom12 napisała:

          > a propos aptek i lekow bylam zdziwiona ze leki typu antybiotyki
          czy
          > antykoncepcyjne mozna dostac w aptece bez recepty. w ogole apteka
          to
          > raczej drogeria w pierwszej kolejnosci.
          > poza tym jak mialam kiedys zatrucie pokarmowe nie moglam dostac
          > wegla, kt u nas jest podstawowy w tego typu dolegliwosciach.

          To prawda, ludzie kupuja sobie leki jakie chca bez konsultacji z
          lekarzem a potem zdziwko, ze wystapily gorsze problemy zdrowotne po
          samodzielnej nieprzemyslanej aplikacji. I to co jeszcze mnie
          zdziwilo, zeby nie rzec zszokowalo to to, ze osoby, ktore sprzedaja
          w aptekach (a w jednej tylko malej aptece mozna spotkac np. 5
          sprzedawcowbig_grin)niejednokrotnie nie majacych nic wspolnego z
          dyplomowanym farmaceuta...
          • bayrampasa Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 25.02.08, 17:42
            Dokładniesmile zamurowało mnie jak dowiedziałam się, że Pan 'aptekarz', który przed
            momentem sprzedał mi polecone przez niego samego leki, pracuje jako pilot w
            jednej z tureckich linii lotniczychsmile Z farmacją łączy go tylko żona -
            właścicielka, której w tym czasie w aptece nie było, bo miała inne sprawy na
            głowiesmile Na początku byłam zdziwiona, że aptekarz mówi tak dobrze po angielsku,
            po krótkiej chwili 'wyszło szydło z worka'wink
            I jeszcze wrócę do aborcji i antykoncepcji... uważam że to sprawa indywidualna
            każdego człowieka, jeśli ktoś uważa to za słuszne, to proszę bardzo, sama pewnie
            nigdy bym się nie zdecydowała... ale po co, skoro dostęp do hormonalnych środków
            anytkoncepcyjnych w Turcji jest tak łatwy... tego najbardziej nie potrafię
            zrozumieć.
            Pozdrawiam
            • amw77 Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 25.02.08, 18:58
              Mysle, ze nawet dla zwolennikow dokonywania aborcji usuniecie 12
              ciaz i swobodne o tym mowienie jest juz ogromna przesada i
              przegieciem, zwazywaszy na fakt, ze prawdopodobnie wiekszosc tych
              ciaz nie bylo usunietych z tzw. powodow o podlozu czysto medycznym
              (choroby genetyczne itd.). Z tego co tutaj czytam wynika, ze aborcja
              jest traktowana jako normalny srodek antykoncepcyjny...jak sie
              zdarzy ciaza (niechciana) nie ma problemu, mozna usunac i po
              klopocie...
              • bela01 aborcja i antykoncepcja 25.02.08, 19:46
                amw
                jak ktos tu slusznie powiedzial, my patrzymy na to przede wszystkim z bardzo
                katolickiego punktu widzenia...A wszystko zalezy od tego, w co sie
                wierzy...Skoro w islamie naprawde uwaza sie, ze do ktoregos tam tygodnia dziecko
                "nie ma uszy" to oni nie uznaja go za pelnowartosciowego czlowieka i dlatego bez
                aprdonu usuwaja ciaze...
                Nam ciezko zroumiec pewne ich zachowanai, a im nasze tak to juz jest.

                Dodam tylko, ze sa i inne kraje, w ktorych usuniecie ciazy dotad traktuje sie
                niejako jako zabieg kosmetyczny i srodek anty, a nalezy do takich krajow np.
                Japonia (do niedawna pigulki anty w ogole nie byly tam dostepne)
                Co do srodkow anty to znajomy lekarz B. powiedzial kiedys, ze spirale sa w Tr
                obecnie najbardziej popularne wsrod mezatek.
                • rose1979 Re: aborcja i antykoncepcja 25.02.08, 20:01
                  Z moich obserwacji wynika, że Turczynki, które ja znam jakoś nie
                  mają zufania do antykoncepcji hormonalnej. Kilka z nich zareagowało
                  bardzo sceptycznie na informację, że ja takową stosuję. Dowiedziałam
                  się, że to jest bardzo niebezpieczne dla zdrowia, wbrew fizjologii,
                  napewno niesie za sobą poważne skutki uboczne i nie ma wątpliwości,
                  że na coś potem zachoruję.. Efekt jest taki, że mają średnio po
                  dwoje dzieci w wieku 23-24 lat. Na moje pytanie, czy to im odpowiada
                  (takie rodzenie dzieci rok po roku, gdzie sytuacja materialna
                  pozostawia wiele do życzenia) słyszę, że no w sumie to nie
                  planowały, ale Allah tak chciał...Ja z 30-tką na karku, bez męża
                  (żyjąca bez ślubu) i bez dzieci jestem dla nich czymś niepojętym..
                  Moje argumenty, że mam inne priorytety w życiu jakoś do nich nie
                  docierają (no w sumie ja też jakoś nie pojmuję do końca ich sposobu
                  na życie). Generalnie nie pozostaje nam nic innego, jak akceptować
                  się wzajemnie wraz ze wszystkimi różnicami, których jest niemało.
                  • amw77 Re: aborcja i antykoncepcja 25.02.08, 20:12
                    W 6 miesiacu ciazy to dziecko juz chyba ma dusze, nawet zgodnie z
                    Islamem to jest juz na tyle duze dziecko, ze usuwanie ciazy w tym
                    czasie jest przegieciem. Niemniej racja, ze jesli istnieje
                    jakiekolwiek na to przyzwolenie (religia) to zapewne nikt nie wdaje
                    sie w szczegoly i interpretuje na swoj sposob, wiec jesli mozna
                    usunac, to jesli jest to 4 tydzien, 8 czy 16 nie ma zadnej roznicy.
                    Co do Japonii to coz...moze to Was zszokowac i slusznie, zdarzaly
                    sie tam przypadki spozywania plodow ludzkich, wiec raczej nie
                    bralabym za przyklad tego kraju jesli chodzi o pojecie
                    humanitaryzmu...
                    • kiranna Re: aborcja i antykoncepcja 25.02.08, 23:19
                      amw77, mocno nadinterpretujesz i religie i tureckie prawo sad

                      Nie wiem u kogo usuwala ciaze w 6 mies ta dziewczyna, ale w TR
                      legalnie mozna usunac plod do 12 tyg. Chyba, ze w wyniku badan
                      prenatalnych okaze sie, ze dziecko ma powazna wade genetyczna -
                      wtedy decyzje pozostawia sie rodzicom. Pomijam fakt, ze plodu w 6
                      mies. nie usuwa sie tak jak w 12., to juz jest niemowle teoretycznie
                      zdolne do samodzielnego zycia, ale wywoluje sztuczny, bardzo bolesny
                      porod, z tego co mi wiadomo. Jedna z naszych znajomych par tureckich
                      miala nieszczescie poczac takie chore dziecko. Podjac wtedy sluszna
                      decyzje jest ogromna trauma dla calej rodziny, a dla kobiety
                      dodatkowo wielkim obciazeniem fizycznym - na cale zycie dziecko to
                      pozostaje w pamieci rodzicow jako dziecko, nie jakis tam plod bez
                      duszy. Przeciez Turcy to tez ludzie i maja uczcia takie same jak my!


                      Przy okazji tematu dzieci - wg zeszlorocznych statystyk turecka
                      rodzina srednio ma 2,4 dziecka. Dane byly publikowane w prasie, ale
                      pewnie mozna je tez znalezc w internecie.
                      Na wschodzie i wsrod nizin spolecznych sa rodziny, gdzie jest i 10
                      dzieci i gdzie nikogo nie interesuje ich przyszlosc, zgoda, ale im
                      bardziej wyksztalceni ludzie, tym dzieci jest mniej. Raz, ze kobiety
                      sa czesto czynne zawodowo i nie chca wiecej rodzic, a dwa bo
                      edukacja w TR jest potwornie droga - dobra szkola to wydatek od 10
                      tys USD rocznie do nawet 25 tys. Wsrod moich znajomych do lat 40-tu
                      (a wiec z dziecmi raczej koniec) nie znam ani jednej pary z trojka
                      dzieci. Wiekszosc ma dwojke (w tym sa tez dzieci przysposobione z
                      poprzedniego malzenstwa kobiety), spora czesc jedno tak jak my, a sa
                      i tacy, co swiadomie nie zdecydowali sie na dziecko z roznych
                      powodow.


                      --------
                      Przepraszam za szczerosc, ale mocno zastanawialabym sie nad
                      mieszkaniem w TR, jesli mialabym wejsc w srodowiska, o ktorym
                      niektore z was pisza. Jak wyobrazacie sobie egzystencje wsrod
                      bardzo prostych ludzi za lat 10-15? Teraz jest fajnie, bo
                      jestescie niejako goscmi, jeszcze wszytko jest dla was nowe, ale
                      kiedys przyjdzie czas, ze trzeba bedzie zaczac zycie wg
                      przyslowia "jesli wszedles miedzy wrony..." i co wtedy? Dacie rade
                      sie zasymilowac?
                      • wanienka Re: aborcja i antykoncepcja 25.02.08, 23:43
                        --------
                        > Przepraszam za szczerosc, ale mocno zastanawialabym sie nad
                        > mieszkaniem w TR, jesli mialabym wejsc w srodowiska, o ktorym
                        > niektore z was pisza. Jak wyobrazacie sobie egzystencje wsrod
                        > bardzo prostych ludzi za lat 10-15? Teraz jest fajnie, bo
                        > jestescie niejako goscmi, jeszcze wszytko jest dla was nowe, ale
                        > kiedys przyjdzie czas, ze trzeba bedzie zaczac zycie wg
                        > przyslowia "jesli wszedles miedzy wrony..." i co wtedy? Dacie rade
                        > sie zasymilowac?
                        >

                        Kiranno, jak zwykle trafiłaś w dziesiątkę!!!

                        pozdrawiam!
                    • bela01 Re: aborcja i antykoncepcja 26.02.08, 14:43
                      amw
                      w Polsce zdarzaly sie przypadki "kiszenia" dzieci w beczkach, czy uwazasz, ze to
                      swiadczy zle o nas wszystkich? mysle, ze to nie nasza sprawa oceniac kto jest
                      bardziej humanitarny a kto mniej, bo kazdy inaczej jak widac definiuje to
                      pojecie, a my nie mamy monopolu na prawde. Zostalysmy wychowane w takiej a nie
                      innej kulturze i bierzemy ja za pewnik. One biora za pewnik swoja. Tak czy siak
                      jesli ktos chce tam mieszkac i zyc to musi sie przyzwyczaic do innej kultury,
                      religii i sposobu myslenia, chociaz w czesci...
                      czescia naszej kultury byly krucjaty religijne, za ktore tez powinnismy sie
                      wstydzic...
                      a wynaturzenia zdarzaja sie wszedzie.
                      • amw77 Re: aborcja i antykoncepcja 26.02.08, 14:59
                        Hmm...jak sama powiedzialas aborcja jest legalana do 12 tygodnia,
                        wiec usuwanie ciazy w 6 miesacu jest juz nielegalne? Zatem to nie ja
                        nadinterpretuje prawo tureckie tylko Ci, ktorzy sie dopuszczaja lub
                        dopuscili takiej aborcji (poza tym ja caly czas mowie o srodowiskach
                        ludzi niewyksztalconych, porownalam je nawet do naszych polskich
                        realiow, wspominajac o dyletanckim pojmowaniu religii (to sie tyczy
                        i religii katolickiej i islamskiej). Srodowisk takich mamy od groma
                        wszedzie, wszedzie istnieja, nie ma znaczenia szerokosc
                        geograficzna). Zreszta pisalas o ludziach swiadomych i
                        wyksztalconych, ktorzy zyja inaczej, sa uswiadomieni, nie maja po
                        kilkoro dzieci, umieja je planowac itd. Jak najbardziej Polsce mozna
                        wiele zarzucic (przyklad beczek jest jasny), problem aborcji nie
                        dotyczny jednego tylko kraju, nie uogolniam, nie krytykuje Turkow
                        (niech kazdy zyje zgodnie w zgodzie z wlasnym sumieniem i
                        przekonaniami). Swoje zdanie wyrazilam na podstawie tego, co
                        przeczyatalm tutaj na forum (nie ja pislam o usuwaniu ciazy w 6
                        miesiacu)...Watek nie dotyczy problemyu aborcji, tylko Turczynek,
                        ktorych zachowania, przyzwyczajenia, styl zycia byc moze(jest)
                        odmienny od naszego...kwestia aborcji wyszla przy okazji...
    • yasemin Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 15.04.08, 14:08
      widzę, że wątek zszedł na temat planowania rodziny, a ja chciałam
      jeszcze podzielić się moimi doświadzczeniami jeśli chodzi o kontakty
      z Turczynkami. Nie było ich wiele, zazwyczaj większość Turków z
      którymi miałam okazję pokonwersować po turecku to faceci- ale w
      czasie studiów w Krakowie poznałam trzy Turczynki, z których dwie
      przyjechały do Polski na Erasmusa. Bahar, Şule i Pınar- wszystkie
      trzy zakryte, pobożne - i jednocześnie wszystkie 3 kształciły się na
      uniwersytetach, były bardzo otwarte na świat, radosne,
      nieskomplikowane, jasno i logicznie myślące. Nie o wszystkim
      wprawdzie dało się porozmawiać, głównie ze względu na barierę
      językową, jeszcze nie znałam tyle tureckiego, nie liczyłam też
      zresztą na żadną przyjaźń, bo mnie w ogóle ciężko jest znaleźć
      przyjaciół, gdziekolwiek bym nie była, moje kontakty z ludźmi
      zazwyczaj są takie co najwyżej koleżeńskie, jeśli nie formalne i
      przelotne, obawiałam się, czy Turczynki będą mnie lubić. Ale jednak
      czułam się lubiana przez nie, bardzo sympatycznie było w ich
      towarzystwie, zapraszałyśmy się na herbatkę, śmiałyśmy się, nieraz
      nawet z byle czego, chodziłyśmy trochę razem po Krakowie, ja im
      wszystko objaśniałam na Wawelu... W sumie dość krótko się znałyśmy,
      bo prawie że pod koniec roku, potem one wyjechały do TR, a ja
      wróciłam do domu na wakacje, ale napisałam do nich parę maili- no i
      bardzo miło odpowiedziały, a jedna z nich, z którą w sumie najlepiej
      się dogadywałam, takie mniej więcej zdanie mi napisała: "arkadaşlığı
      kuralım, sıkıntılarımızı mutluluklarımızı paylaşalım",
      (zaprzyjaźnijmy się, dzielmy się naszymi smutkami i radościami) i
      dla mnie to zdanie było takie bardzo od serca, aż nawet trochę
      krępujące, bo ja bym tak nie odważyła się do nikogo powiedzieć czy
      napisać po zaledwie miesiącu znajomości... ale na pewno nie świadczy
      ono o żadnym dystansie ze strony Turczynek, o jakim niektórzy piszą.
      Zastanawiające jest tylko to że na następny mail już mi nie
      odpisała, podobnie też było w przypadku dwóch pozostałych koleżanek.
      może na tej zasadzie, że po powrocie wraca się do swojego świata i
      nie można już tam jakby "zabrać" ludzi poznanych na wyjeździe... Ale
      zanim wyjechały Turcyznki powiedziały mi, że jeśli będę kiedykolwiek
      w turcji to żebym koniecznie do nich zadzwoniła, a one ugoszczą mnie
      u siebie. Potwierdza się tu więc turecka gościnność smile
      Kiedy z kolei ja wyjechałam na Erasmusa do Niemiec, na imprezach
      studenckich zauważyłam coś dziwnego- i to było właśnie to o czym
      niektórzy z Was pisali: Turczynki (mówię o Turczynkach z Turcji
      przebywających tylko czasowo na studiach w D, np. na Erasmusie)
      zazwyczaj trzymały się razem w zwartych grupach, też właśnie czuło
      się w nich jakąś dumę i poczyucie wyższości, nie dało się z nimi za
      bardzo zakolegować. O wiele łatwiej było mi się zakolegować z Esin,
      niemiecką Turczynką z akademika, choć i tak była we mnie ta sama
      blokada co zawsze w kontaktach z ludźmi, ale z jej strony wyczuwało
      się pozbawioną obłudy serdeczność i zrozumienie. I jeszcze była
      Pınar, koleżanka mojego sąsiada Memişa, który zapraszał mnie nieraz
      na ramadanową kolacyjkę, stąd poznałam też trochę jego znajomych-
      też miła i bezpośrednia, a była Turczynką z Turcji, w Niemczech
      tylko studiowała. Chociaż trochę czasem lubiła poplotkować smile
      Jak widać, różne są nasze doświadczenia, ale różne są także
      osobowości i potrzeby emocjonalne- niektórzy poszukują przyjaciół od
      serca, innym wystarczą bardziej luźne kontakty...
      • abalko Re: o co chodzi z tymi Turczynkami? 29.04.08, 08:02
        wczoraj "moja Turczynka" sprzatala ze mna mıeszkanıe- stajnıe
        Augıasza, ktore wynajelam ı w ktorym ona bynajmnıej mıeszkac nıe
        bedzıe

        tak po prostu, bo jej sıe mnıe szkoda zrobılo, ze po pracy musze to
        robıc, a ona ı tak sıedzı w domu
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka