bgtka
23.02.08, 21:13
Witam Moje Drogie Forumowiczki!
Od kilku miesiecy uważnie czytam Wasze posty.. jakna pewno sie
domyslacie, jestem na tym forum ze względu na „wątek miłosny” z
Turkiem

. No tak, poznaliśmy sie w Polsce, kiedy byl tu na wymianie
studenckiej, przez pare miesiecy miszkalismy razem (dokładnie to u
mnie, bo sama wynajmuje kawalerke). W ubiegle wakacje wrocil do
Turcji skonczyc uczelnię (zrobił drugi fakultet), no i nasza
znajomośc ciągnie się dalej, tyle tylko ze przez internet.... bylam
u niego 2 tygodnie na urlopie, poznalam jego najbiższa rodzinkę,
bylo super! Mój problem polega na tym, że nie wiem co zrobic dalej.
Oboje się siebie trzymamy, mimo ze nie widzieliśmy się juz prawie
pol roku. On na początku wymyslił, ze w takim razie przyjedzie do
Polski, mial pomysl na biznes z dywanami i tekstyliami,
podpowiadalam mu rowniez opcje pod katem jego wyksztalcenia (jest
architektem). Suma sumarum nic z tych jego planów nie wyszlo,
wycofal sie (a moze nawet stchórzył?), bo stwierdzil ze lepsze
pieniądze zarobi u siebie w Turcji... jest on typem faceta, któremu
zalezy na tym z eby dobrze lub nawet bardzo dobrze zarabiac, zeby
jego żonie i dzieciom niczeo nie brakowało (typowe dla Turka

.
Zacząl wiec niedawno pracę w firmie ogrodniczej – projektuje ogrody,
tyra 7 dni w tygodniu, i jak możecie się domyslec, chce żebym to ja
do niego przyjechala, bo ja w tej firmie tez mogę pracować... no i
właśnie... nie chodzi mi o to ze starcę ta pracę która mam (choc nie
ukrywam ze mam coraz częściej ochotę ja zmienić). Sam się rwniez
zapowiadał, ze przyjedzie z wizytą do Polski, w koncu jednak odsuwa
ten termin i odsuwa, tym bardziej ze teraz „cięzko pracuje”. Mam
wrażenie że nie traktuje mnie poważnie, ze najpierw coś mówi, a
potem tego nie robi. A ja jak naiwna owieczka ide za nim. ciągniemy
oboje ten wózek rozłąki. Wiele osób puka sie w czolo, ze ja w takie
romanse przez internet się bawię

, ale ja chcę i on chce, więc nie
rezygnujemy z siebie. Ale..... on chce być ze mną, tylko że na mój
rozum to jak najmniejszy kosztem z jego strony. Zasmucilo mnie ze
tak latwo zrezygnowal z pierwszej opcji przyjazdu do Polski, nawet
sie nie postarał o to zeby porozsyłac cv, zarejestrowac sie na
miedzynarodowych portalach pracy, liczyl na to ze ja mu znajde prace
a on łaskawie przyjedzie

P (co więcej przesłałam mu parę ofert!!).
Po drugie jest typem, który łatwo zmienia zdanie, według własnego”
widzi mi sie”. I tego się obawiam, ze ja będąc typową kobitką,
romantyczką, rzuce wszystko jak głupia dla niego, a on tylko na to
czeka. Pokazal niby jak to mu na mnie zalezy, jakie ma plany, ja
dostalam skrzydelek, ale to ja podejme zdecydowane kroki, a on na
mnie poczeka.... wiem, ze jak facetowi zalezy, to pójdzie w ogien za
kobietą... jemu chyba się tak wydawalo na początku, ale lepiej żebym
to ja sie poparzyła

. Powiem Wam, ze się boję, ponieważ bedę tam
zdana tlyko na niego, oczywiście twierdzi, ze po to pracuje, zeby mi
niczego nie brakowalo.... Kochane Dziewczyny, powiedzcie mi proszę
co o tym sądzicie, jakie są Wasze doświadczenia? Chce postawić go
pod sciana i wprost wypalic: kolego, czy ty masz zamiar ze mna sie
ozenić, co z dziecmi w przyszlości, jak z religią? Pomóżcie
proszę!!! Liczę na Wasze obiektywne opinie. Ściskam mocno

i z góry
dziekuję.