związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOCY!

23.02.08, 21:13
Witam Moje Drogie Forumowiczki!
Od kilku miesiecy uważnie czytam Wasze posty.. jakna pewno sie
domyslacie, jestem na tym forum ze względu na „wątek miłosny” z
Turkiemsmile. No tak, poznaliśmy sie w Polsce, kiedy byl tu na wymianie
studenckiej, przez pare miesiecy miszkalismy razem (dokładnie to u
mnie, bo sama wynajmuje kawalerke). W ubiegle wakacje wrocil do
Turcji skonczyc uczelnię (zrobił drugi fakultet), no i nasza
znajomośc ciągnie się dalej, tyle tylko ze przez internet.... bylam
u niego 2 tygodnie na urlopie, poznalam jego najbiższa rodzinkę,
bylo super! Mój problem polega na tym, że nie wiem co zrobic dalej.
Oboje się siebie trzymamy, mimo ze nie widzieliśmy się juz prawie
pol roku. On na początku wymyslił, ze w takim razie przyjedzie do
Polski, mial pomysl na biznes z dywanami i tekstyliami,
podpowiadalam mu rowniez opcje pod katem jego wyksztalcenia (jest
architektem). Suma sumarum nic z tych jego planów nie wyszlo,
wycofal sie (a moze nawet stchórzył?), bo stwierdzil ze lepsze
pieniądze zarobi u siebie w Turcji... jest on typem faceta, któremu
zalezy na tym z eby dobrze lub nawet bardzo dobrze zarabiac, zeby
jego żonie i dzieciom niczeo nie brakowało (typowe dla Turka smile.
Zacząl wiec niedawno pracę w firmie ogrodniczej – projektuje ogrody,
tyra 7 dni w tygodniu, i jak możecie się domyslec, chce żebym to ja
do niego przyjechala, bo ja w tej firmie tez mogę pracować... no i
właśnie... nie chodzi mi o to ze starcę ta pracę która mam (choc nie
ukrywam ze mam coraz częściej ochotę ja zmienić). Sam się rwniez
zapowiadał, ze przyjedzie z wizytą do Polski, w koncu jednak odsuwa
ten termin i odsuwa, tym bardziej ze teraz „cięzko pracuje”. Mam
wrażenie że nie traktuje mnie poważnie, ze najpierw coś mówi, a
potem tego nie robi. A ja jak naiwna owieczka ide za nim. ciągniemy
oboje ten wózek rozłąki. Wiele osób puka sie w czolo, ze ja w takie
romanse przez internet się bawię tongue_out, ale ja chcę i on chce, więc nie
rezygnujemy z siebie. Ale..... on chce być ze mną, tylko że na mój
rozum to jak najmniejszy kosztem z jego strony. Zasmucilo mnie ze
tak latwo zrezygnowal z pierwszej opcji przyjazdu do Polski, nawet
sie nie postarał o to zeby porozsyłac cv, zarejestrowac sie na
miedzynarodowych portalach pracy, liczyl na to ze ja mu znajde prace
a on łaskawie przyjedzie tongue_outP (co więcej przesłałam mu parę ofert!!).
Po drugie jest typem, który łatwo zmienia zdanie, według własnego”
widzi mi sie”. I tego się obawiam, ze ja będąc typową kobitką,
romantyczką, rzuce wszystko jak głupia dla niego, a on tylko na to
czeka. Pokazal niby jak to mu na mnie zalezy, jakie ma plany, ja
dostalam skrzydelek, ale to ja podejme zdecydowane kroki, a on na
mnie poczeka.... wiem, ze jak facetowi zalezy, to pójdzie w ogien za
kobietą... jemu chyba się tak wydawalo na początku, ale lepiej żebym
to ja sie poparzyła tongue_out. Powiem Wam, ze się boję, ponieważ bedę tam
zdana tlyko na niego, oczywiście twierdzi, ze po to pracuje, zeby mi
niczego nie brakowalo.... Kochane Dziewczyny, powiedzcie mi proszę
co o tym sądzicie, jakie są Wasze doświadczenia? Chce postawić go
pod sciana i wprost wypalic: kolego, czy ty masz zamiar ze mna sie
ozenić, co z dziecmi w przyszlości, jak z religią? Pomóżcie
proszę!!! Liczę na Wasze obiektywne opinie. Ściskam mocnosmile i z góry
dziekuję.
    • pariss1 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 23.02.08, 21:42
      Nie możesz odrazu oskarżać go o to, ze jest niedojrzały i zmienia
      zdanie. A czy Ty nie masz takich samych obaw? On po prostu wybrał to
      co dla niego najlepsze. Znalazł dobrą pracę na "swoim terenie" , w
      Polsce zanim by pracę znalazł to pewnie musiałby być na Twoim
      garnuszku przez jakiś czas, a jemu nie o to chodzi, prawda? On chce
      żeby jego kobieta nie musiała się martwić o finanse a tym bardziej
      nie utrzymywała swojego mężczyzny! To chyba urąga każdemu facetowi.

      Sama boisz się wyjazdu do nowego kraju, rzucić pracę i być wśród
      obcych ludzi. Taka decyzja jest trudna dla dwóch stron. Jeśli możesz
      to Ty jedz do niego na miesiąc czy dwa i zobacz jak jest razem na
      jego gruncie, jak wyglada życie w Turcji i jak on się zachowuje, i
      co myśli o waszym związku.

      Takie jest moje zdanie,
      życzę powodzenia.
      • amw77 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 23.02.08, 21:54
        Dokladnie to samo chcialam napisac co moja przedmowczynismile, jak
        najbardziej powinnas pojechac do niego, zamieszkajcie tym razem
        jakis czas w Turcji (od siebie dodam, ze na pewno poczujesz roznice
        ale prawdziwa milosc zniesie wszelkie przeciwnosci). On juz w Polsce
        mieszkal, wiec ma jako takie pojecie, ktorego Ty nie masz odnosnie
        zycia w Turcji. Zobaczysz co dalej z tego wyniknie, najgorzej jest
        sie tak bujac jak teraz to robicie...
      • bgtka Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 23.02.08, 22:04
        Bardzo Ci dziekuję Pariss za rzeczową odpowiedz, jest duzo racji w
        tym co napisalaś w pierwszej części swojej wypowiedzi.."mniej
        więcej" wiem jak tam jest,ale chyba mi jeszcze za mało tej pewności.
        Jak to Hichkock powiedział: najbardziej boimy się tego, czego nie
        widzimy (znamy). U mnie możliwości są dwie: albo rezygnuję ze swojej
        pracy i ląduje w TR albo urlop w TR i powrót...Tak na prawde to
        największe ziarno niepokoju zasial moj brat, wiecie pewnie jak to
        rodzina i cale zastępy "zyczliwych" działaja...przyznalam mu sie ze
        rozważam wyjazd do TR,a efekt jest taki ze znowu schowalam sie do
        mysiej dziury i trzesę ze strachu smile pozdrowionka!
        • evamalgorzata Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 24.02.08, 10:31
          nie jedz do Turcji tak abys musiala od razu rzucac prace!
          Wcale nie jest powiedziane, ze w pieknym cieplym kraju spodoba ci
          sie i bedziesz tam sie czula dobrze- ja radze aby pojechac znowu na
          krotki czas i zrobic tak, aby miec do czego wracac do Polski.
          Ja takze na poczatku chcialam rzucac prace, studia- ale za kazdym
          razem jak mi sie w Turcji nie podobalo wracalam po 3 lub 4 tyg do
          kraju i moj askim widzial, ze mam do czego, ze "cos" mi sie jednak
          w jego kraju nie podobalo i probowal to zmienic. Zmienialismy
          miasta wiele razy az osiedlismy tam gdzie ja czuje sie dobrze.
          Jasne, ze sie nie dowiesz jak ci tam bedzie jesli nie sprawdzisz-
          ale czy trzeba od razu palic wszystkie mosty za soba tu w polsce i
          rzucac prace?
          To tylko moje zdanie wink
          pozdro
          • wanienka Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 24.02.08, 11:44
            podpisuję się pod postami kolezanek!ja rowniez z wlasnego
            doswiadczenia wiem, ze warto wyjechac do turcji na jakis
            czas, "obadac grunt", zobaczyc jakie sa tam mozliwosci-a one sa!i to
            nawet duze, zwlaszcza dla takich przebojowych, wyksztalconych,
            znajacych jezyki dziewczyn jak Polki, ale jednoczesnie nie palic
            tych mostów.
            powinnas przeanalizowac plusy i minusy i nie dac sie
            zastrzaszyc "zyczliwym".
            • bgtka Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 24.02.08, 12:30
              Dodałyście mi otuchy, na prawde! w głowie mi sie kłebi od rózych
              myśli,staram sie zrobić małą "kalkulację" jak to Wanienko nazwałaś.
              tak sobie myślę ze nie wpadłabym w taki popłoch, gdyby nie
              gadanie "życzliwych" - jak się widzi ich dezaprobatę, to łatwo
              podupaść na duchu.. łatwiej się idzie przez trudy zycia jak sie
              wie, ze najbliżsi stoją za Tobą murem!
              Chyba tak na prawde to boje sie zależnosci od kogoś.. tutaj w PL
              jestem sobie sama sterem, wiatrem..wiem,że w TR bedzie inaczej, bede
              na pewno na samym początku uzależniona od mego lubego. Napiszcie mi
              proszę,jak u Was wyglądały początki życia w TR?Pewnie Wasi partnerzy
              pracowali za dwoje smile-czy siedziałyście tylko w domu i gotowałyście
              obiadki? Mogą się Wam wydawać naiwne moje pytania, ale... kto nie
              pyta tongue_out, z góry dziekuje za Wasze posty!
              pozdrowionka
              • amw77 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 24.02.08, 15:44
                Brak zrozumienia ze strony najblizszych byl standardem w moim
                przypadku, nawet teraz juz po naszych zareczynach wieje
                sceptycyzmem. Naprawde potrzeba duzo sily i samozaparcia, zeby
                poradzic sobie z podejmowaniem decyzji (niestety samemu). Z drugiej
                jednak strony sukces rekompensuje watpliwosci czy wszelkie troski z
                tym zwiazane. Glowa do gory, podjecie jakiejkolwoek decyzji juz jest
                pewnego rodzaju sukcesem, zobaczysz, ze bedzie dobrzesmile.

                ps. Nie daj uciec milosci i zaprzepascic to, co do tej pory razem
                osiagneliscie, tylko dlatego ze sama sie wahasz czy nikt z rodziny
                czy znajomych Cie nie wspiera. Moge jeszcze dodac, ze jak najblizsi
                zobaczyli moja determinacje nabrali nieco wiecej respektu i troszke
                dali sobie na wstrzymanie z nieobiektywnymi osadami.
                • wanienka Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 24.02.08, 17:15
                  ps. Nie daj uciec milosci i zaprzepascic to, co do tej pory razem
                  > osiagneliscie, tylko dlatego ze sama sie wahasz czy nikt z rodziny
                  > czy znajomych Cie nie wspiera.

                  ja wyszlam z tego samego zalozenia-jak juz znalazlam taka milosc i
                  oszalalam dla mojego faceta, to nie moglam z tego zrezygnowac!
                  poswiecilam duzo-nerwow, rok na studiach, kupę kasy, gadanie rodziny
                  i znajomych, ale uwierz mi teraz wszyscy widzac nasze szczescie,
                  zazdroszcza i gratuluja, ze pokonalismy te wszsystkie przeciwnosci!a
                  wspolna walka z nimi pozwolila nam, poznac sie praktycznie doglebnie.
                  jesli masz szczescie w zasiegu rekie, walcz o nie!
                  uwierz mi, jak widze tutaj w warszawie te wszsytkie smutne
                  dziewczyny, ktore nawet robia kariere, ale wracaja do domu i sa
                  same, wiem, ze bylo warto!
                  mi po przyjezdzie do turcji bylo bardzo ciezko-nie znalam jezyka,
                  nikt z rodziny meza nie zna innego jezyka, nie znalam nikogo. bylo
                  naprawde ciezko, ale powoli jakos zaczelo sie ukladac.
                  my zdecydowalismy sie na przyjazd do polski, wlasnie ze wzgledu na
                  moje studia i to, ze ja nie mialam w Turcji szans na wykonywanie
                  mojego wymarzonego zawodu. kolejnym powodem byla rodzina mojego
                  meza, bo choc bardzie mnie lubia i od razu mnie zaakceptowali,
                  niestety ich mentalnosc jest dla mnie nie do przyjecia, ale przeciez
                  nie w kazdym przypadku natrafia sie na taka rodzine.

                  badz co badz nie rezygnuj!
                  pozdrawiam
    • lena_i_memo Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 24.02.08, 17:48
      wysłałam Ci maila
    • kateoz Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 24.02.08, 17:51
      bgtka
      jak to mowia.kto nie ryzykuje ten szampana nie pije wink))
      Mowisz ,ze prace w polsce i tak wlasciwie chcialabys zmienic???
      ale jesli mozesz wziac urlop dluzszy np 2 miesieczy,bez rezygnacji z
      pacy, to nie wahalabym sie na twoim miejcu i jechala w swiat rozwiac
      swoje watpliwosci.jesli sprobujesz i nie wyjdzie nigdy nie bedziesz
      sobie w brode plula ,ze nie podjalas zadnej akcji : )))
      mowisz ze martwisz sie ze bedziesz siedzialw domu i gotowala
      obiadki???a przeciez on ci powiedzial ze u niego w firmie znajdzie
      sie praca dla ciebie??? wiec jak to jest???
      no chyba ze obawiasz sie o ten okres poczatkowy czyli pare miesiecy
      poswieconych na nauke jezyka.
      Turcy maja zakorzenione w glowach ze to oni utzymuja rodziny dbaja o
      strone finansowa(tylko naszym polkim panom sie odmienilo) wiec nie
      dziwie sie ze nie pedzi na bezrobocie do polski siedziec na twoim
      garnuszku.
      bierz zycie w swoje rece."zyczliwych "bedziesz miala zawsze.
      kochasz go,daj szanse zwiazkowi,pojedz, zobacz,przekonaj sie co i
      jak.
      pozdrawiam
      • bela01 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 24.02.08, 21:06
        Mysle, ze kazda z nas przechodzila taki "martwy punkt" w swoim zwiazku. Kiedys
        trzeba zdecydowac gdzie bedziecie w koncu mieszkac, zyc, pracowac...Trudna
        decyzja przed Toba. Moze powinnas jednak wyjechac i sprobowac "pozyc" w Turcji.
        jesli nie bedziesz mogla tam wytrzymac to wrocicie do Pl jesli nie bedzie innej
        opcji..
        ja tez jestem w takim punkcie i pojecia nie mam co mam zrobic, moge Ci tylko
        doradzic co wydaje sie w tej sytuacji najrozsadniejsze.
        nie uwazam, zeby Twoj facet byl jakims tam wstretnym egoista, bo jesli tak to
        moj jest meeeega egoista smile) bo w ogole nie rozwaza wyjazdu z Turcji, a jesli
        to wlasnie ja powinnam mu znalezc prace itd.
        Cos musisz zrobic bo na wakacje wiecznie jezdzic nie bedziesz, szkoda pieniedzy
        i czasu...
      • ella414 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 22.11.08, 16:17
        jestem w podobnej sytuacji.Moj luby chce byc w polsce ale narazie ma
        problemy z wiza.Natomiast jak ja jade do turcji nie zaprasza mnie
        nigdy do swojego domu,ale spotyka sie w miastach bardzo odleglych od
        jego miejsca zamieszkania.Mieszka sam jest kawalerem(wiem to z
        dokumentow).Dziwi mnie jego niechec zaproszenia mnie do
        siebie,chociaz nie przeszkadza mu to ze moge praktycznie co miesiac
        byc u niego w turcji.
        • amw77 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 25.11.08, 16:54
          Niestety ale wydaje mi sie, ze Twoj facet sam nie mieszka (masz na
          to niezbite dowody, ze po 1 na pewno jest kawalerem a po 2, ze nie
          mieszka ze swoja rodzina - rodzice itd. ???). Sadzac po jego
          zachowaniu mysle, ze Cie oklamuje i nie traktuje powaznie. Sorry za
          szczerosc ale sadze, ze Twoj chlopak ma jakies powody, ze dotad nie
          zaprosil Cie do swojego domu...Osobiscie nie wyobrazam sobie takiej
          sytuacji, zeby sie fatygowac do niego a ten zachowywuje sie w co
          najmniej dziwny sposob. Czyzby bal sie, ze ktos Was razem zobaczy???
          No coz ma Cie kiedy zechce i to by bylo na tyle...przemysl sprawe i
          nie daj sie wykorzystywac. Zapytaj go wprost czemu dotad nie bylas u
          niego w domu, czy jego rodzina i znajomi wiedza o Tobie, jesli na
          kazde z pytan uzyskasz negatywna odp daj sobie spokoj...
          • abalko Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 25.11.08, 20:55
            Zapytaj go wprost czemu dotad nie bylas u
            > niego w domu, czy jego rodzina i znajomi wiedza o Tobie, jesli na
            > kazde z pytan uzyskasz negatywna odp daj sobie spokoj...
            >
            na te pytania, tez mozna uzyskac odpowiedzi prawdziwe i nie
        • alexa195 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 25.11.08, 18:13
          Wydaje mi sie, ze odpowiedz nt jego intencji jest w Twoim poscie:

          > jak ja jade do turcji nie zaprasza mnie nigdy do swojego domu,
          > spotyka sie w miastach bardzo odleglych od jego miejsca
          zamieszkania.
          > jego niechec zaproszenia mnie do siebie

          Czy facet (Polak/ Niemiec/ Turek itp.), ktory Cie traktuje powaznie
          bedzie sie tak zachowywal? Juz mniejsza o to, ze Turek wazna w jego
          zyciu osobe czym predzej przedstawi rodzinie.

          i najwazniejsze:
          > moj luby chce byc w polsce ale narazie ma problemy z wiza

          "Chce byc" w Polsce w celu odwiedzenia Cie, czy zamieszkania na
          stale?

          > natomiast ale Mieszka sam jest kawalerem(wiem to z dokumentow).

          "Zonaty" w dokumenty samo sie nie wpisze, o ile sam zainteresowany
          sie o to nie postara...
          • ella414 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 26.11.08, 10:03
            caly czas twierdzi ze chcialby mieszkac w Polsce.Teraz jade to
            Turcji na sylwestra.Bede 2 tygodnie.Ale chociaz lotnisko jest w
            urfie,ja mam doleciec do gaziantep.On tam bedzie czekal.Kiedys go
            spytalam czy rodzina wie o mnie.Powiedzial ze wie jego jeden brat i
            kolega.Na sylwestra lecimy az do Antalii.W restauracjach zawsze
            siada po przeciwnych stronach nigdy obok mnie.Powiedzial ze w jego
            miescie bycie razem w jednym mieszkaniu jest niepojete dla
            sasiadow,jest nie do przyjecia
            • gunes20032001 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 26.11.08, 10:39
              Nie popadajmy w czarnowidztwo.Moze naprawde jest tak konserwatywny' ze musi sie najpierw oswoic z sytuacja.To co mowi o wspolnym mieszkaniu przed slubem to prawda.Musisz byc przygotowana na to' ze jest wychowany w zupelnie innej kulturze i niektore jej elementy moga cie bardzo dziwic.
              Z drugiej strony znajac turkow dziwi mnie' ze tak postepuje.Musisz byc madra i uwaznie obserwowac sytuacje.Poprostu pytaj wprost i draz.
              • abalko Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 26.11.08, 12:00
                zazadaj przedstawienie Cie matce - bezwzglednie. jesli tego nie
                uczyni, natychmiast skoncz znajomosc.

                jesli jest konserwatywny, nie powinien utrzymywac znajomosci z
                kobieta, ktora nie jest jego zona, ani krewna.

                urfa jest jednym z najbardziej konserwatywnych miast na poludniowym -
                wschodzie turcji. poczytaj nasze forum, zanim przyjmiesz ewentualna
                oferte malzenstwa.
                • amw77 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 26.11.08, 12:53
                  No wlasnie. Albo konserwatywny i szanuje zasady, ze nie przyjmuje
                  dziewczyny w domu ale przy tym sie z nia nie spotyka w taki sposob w
                  jaki robi to z Tobawink. Albo sie spotyka i jest w tym jawny, a nie
                  aranzuje spotkania jakbys byla duchem. To, o czym pisala abalko jest
                  sluszne, przedstawienie matce czy rodzinie przedw wszystkim. No coz,
                  ja osobiscie nie wydatkowalabym tyle swojej energii byc moze na
                  prozno, bo poki co moim skromnym zdaniem facet jest...sliskiwink.
                  Postaraj sie jak najszybciej dowiedziec co jest grane.
                  • gunes20032001 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 26.11.08, 13:13

                    • ella414 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 27.11.08, 10:12
                      ma 31 lat jest inzynierem ma wlasne biuro.nie sadze zeby mial
                      zone,bo mysle ze do ambasady nie skladalby falszywych
                      dokumentow.Owszem duzo mowi mi o rodzinie i ze jego brat musial pod
                      presja rodziny ozenic sie z wujka corka.Jego rodzina jest raczej
                      konserwatywna.Byc moze tez jest problem w tym ze ja jestem
                      rozwiedziona,chociaz jestem osoba samodzielna i bardzo dobrze
                      sytuowana.
                      • gunes20032001 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 27.11.08, 10:21
                        ella i tu moze byc pies pogrzebany.Boi sie konfrontacji.
                        sarlo to wlasnie te przymykajace oko kobiety powoduja' ze te ancymony pozwalaja sobie na tak wiele.Przyklad idzie z gory.Co robi tatus to i syn'jak zachowuje sie matka tak i corka.Przekazuja sobie zly model rodziny.Mnie sie to jakos w glowie nie miesci.
                      • gunes20032001 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 27.11.08, 10:23
                        co do wpisu w paszporcie to znalam takiego' ktory byl zonaty' a w paszporcie mial wpis kawaler.Niestety zdarzaja sie mniej dociekliwi urzednicy.
                        • abalko Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 27.11.08, 11:03
                          kazdy sobie sam ustawia priorytety - jak dla kogos istotniejsze sa
                          pieniazki, bedzie pilnie na nie baczac, tracil inne rzeczy

                          podobno kazdy ma w zwiazku to, na co pozwolil - nie do konca sie z
                          tym zgadzam, ale cos w tym jest
                        • abalko Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 27.11.08, 11:06
                          co do rozwodu...

                          a kto z rodziny to sprawdzi??? i jak, tu mozna swietnie sprawe
                          ukryc - chyba, ze jest dziecko

                          prosze, nie krytykujcie mnie za bycie klamczucha -po prostu Turcy
                          czesto nie mowia rodzinom, ze wybrana cudzoziemka byla wczesniej
                          mezatka i tyle.
                        • wanienka kawaler w dowodzie! 29.11.08, 10:26
                          gunes20032001 napisała:

                          > co do wpisu w paszporcie to znalam takiego' ktory byl zonaty' a w paszporcie mi
                          > al wpis kawaler.Niestety zdarzaja sie mniej dociekliwi urzednicy.


                          A MOJ MAZ JEST DALEJ BEKAR I W KIMLIKU I W PASZPORCIEsmile zeby rozwiac wszelkie
                          watpliwosci z tym kimlikiem i paszportem dostal wize do Polski, zrobil juz jedna
                          karte pobytu i zaraz robi nastepna i jakos nikt nigdy nie robil z tego zadnego
                          problemu. ja tez szczerze sprawdzilam to przed chwila dopiero.
                  • gunes20032001 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 26.11.08, 13:15
                    Moze poprostu boi sie reakcji swojej rodziny.Byc moze rodzina jest bardzo konserwatywna i dziewczyna z Europy czy inna niz oni mu wybiora to propozycja przerastajaca ich mozliwosci tolerancji.Moze poki co nie chce z ciebie rezygnowac bo go pociagasz i w glebi duszy chce z toba byc' ale z drugiej wie jakie schody ma przed soba jak powie o tym rodzinie.
                  • gunes20032001 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 26.11.08, 13:16
                    Moze tez byc tak' ze boi sie twojej wizyty i odwiedzin u rodziny bo uwaza' ze jej nie zaakceptujesz ze wzgledu na duze roznice kulturowe.
                    • abalko Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 26.11.08, 13:30
                      Gunes, wszystko to prawda, co piszesz, tyle ze wiekszosc facetow w
                      takich razach lze jak psy. poki dziewczyna szanownej familii z
                      uwzglednieniem nie uswiadczy, niech traktuje goscia z przymruzeniem
                      oka
                      • abalko Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 26.11.08, 13:31
                        z uwzglednieniem kobiet!!!! koniecznie
                        • gunes20032001 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 26.11.08, 14:28
                          Masz racje abalko.Musi byc ostrozna.Nie ujmujac nic tym uczciwym prawie na co dzien widzimy co wyprawiaja ci czarusie'adonisy' aby omotac kobitke.Jak ta tarantulasmile)))Repertuar maja imponujacy
                        • ella414 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 28.11.08, 08:13
                          po przeczytaniu tych postow wiele rzeczy teraz
                          przypominam.Mianowicie niechec do wspolnych fotografii z jego
                          aparatu badz telefonu.Natomiast na moim aparacie i telefonie
                          moglismy robic zdjecia non stop.Wczesniej o tym nie myslalam.Fakt ze
                          nigdy nie zmienia terminow moich przyjazdow i zawsze jest gotowy na
                          spotkania.Ale jak moge byc czegos pewna skoro zawsze widzimy sie na
                          neutralnym gruncie.Nie chce zapraszac do siebie faceta ktory byc
                          moze ma jakies zobowiazania.A jak mam sie tego dowiedziec?Czy mam
                          zagrac w ciemno i powiedziec,ze skads sie dowiedzialam ze nie jest
                          sam?A jezeli rzeczywiscie jest sam to co mu wtedy powiem?
                          • grazynanowa Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 28.11.08, 09:46
                            Mysle ,ze fakty mowia same za siebie i trzeba spojrzec prawdzie w
                            oczy.Jesli mezczyzna spotyka sie w neutralnych miejscach to
                            znaczy,ze nie wiaze z Toba powaznych planow.Zabrzmi brutalnie,ale
                            wiem o czym mowie ,mieszkam w Turcji od 9 lat i widze na codzien jak
                            koncza sie te( milosci !)mieszkam na riwierze!!! . Jesli ktos ma
                            powazne zamiary robi to jawnie i zaprasza dziewczyne do domu ,bo
                            dopiero wowczas (nawet jesli rodzina nie zaakceptuje zwiazku )
                            mezczyzna podejmuje decyzje .Jestem mezatka i znam wiele innych ( z
                            niemiec)mialy te same doswiadczenie jak ja, tzn najpierw
                            konfrontacja z rodzina, pozniej decyzja z jej akzeptacja lub nie!
                            Prawie zawsze na poczatku sa pewne zastrzezenia,ale jesli to
                            prawdziwa milosc,jesli On stoi za Toba ,wszystko pokonasz i zbiory
                            zbierasz potem( udane szczesliwy malzenstwo ) My dalismy nawet
                            naszej coreczce europejskie imie , bo jesli ktos kocha ,akceptuje
                            rowniez Twoje zyczenia.
                            Pozdrawiam i zycze szczescia.
                          • abalko Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 28.11.08, 11:32
                            powiedz mu po prostu, ze chcesz poznac jego rodzine i nie
                            przyjedziesz wiecej na 'neutralny grunt' - tylko nie daj sobie kitu
                            wcisnac, jak bedzie krecil.

                            mozesz mu tez powiedziec, ze zarezerwowalas lot do urfy i ladujesz...
                            oraz poczekac na reakcje

                            jak masz kase mozesz po prostu do urfy przyleciec i powiedziec, ze
                            jestes i gdzie maz sie teraz udac, jesli masz adresik to wprost do
                            domu, bo jestes tu przypadkiem u mnie w sasiednim Diyarbakirsmile
                            jesli mu narobisz klopotu/obciachu - calkowiie sobie na to zasluzyl

                            to sa metody orientalne sprawdzania klamczuchow tutejszych-
                            zapozyczone od panienek/ mezatek, ktore zakladaly bank (post:'co one
                            mi chca zrobic?')

                            pozdrawiam!
                            • ella414 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 28.11.08, 14:24
                              witam teraz pewne fakty ukladaja mi sie w pewna calosc.Jak bylismy
                              miesiac temu w Istambule,dzwonila do niego 2-3 razy jakas
                              kobieta.Mowil ze to jego kolezanka z pracy.Zwracal sie do niej po
                              imieniu(Zooloan) i dlugo rozmawial.Nie znam tureckiego,ale z
                              intonacji glosu wynikalo ze jej cos tlumaczy.Owszem mam pieniadze i
                              on o tym wie.Raz jak rozmawialismy na msn widzialam na kamerze,ze
                              ktos wszedl ale nie bylo widac kto.Widzialam tylko jego reakcje ze
                              sie az wzdrygnal.Po czym zaraz szybko staral sie konczyc. zawsze
                              rozmawia z biura bo mowi ze w domu nie ma internetu.Powiem,ze nie
                              przylece do Gaziantep,ale do Urfy.Zobaczymy.Pozdrawiam.
                              • kelebek-1 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 28.11.08, 15:34
                                Czytam ten watek i tak sobie pomyslalam, ze napisze o moich
                                doswiadczeniach z pewnym poznanym w Turcji klamczuchem. No wiec
                                kilka lat temu wybralam sie do mojej ciotki na wakacja do Turcji i
                                tam poznalam pewnego Turka, ktorym bylam strasznie zauroczona. On
                                juz po krotkim czasie zapewnial, ze mnie kocha i chce wziac slub. Ja
                                jako ze bylam w Turcji pierwszy raz i niewiele o tym kraju i jego
                                mieszkancach wiedzialam uwierzylam odrazu w kazde slowo (teraz jak o
                                tym mysle to az mi wstyd wink) Spotykalismy sie codziennie,
                                przedstawilam go rodzinie, jednak on ani razu nie wspomnial o
                                spotkaniu z jego rodzicami, chociaz mieszkalismy blisko siebie.
                                Jednak moj wujek, ktory jest Turkiem uznal, ze cos takiego jest
                                wogole nie do pomyslenia (juz wczesniej ostrzegal mnie przed
                                niektorymi tamtejszymi facetami, ale oczywiscie nie sluchalam wink) i
                                porozmawial sobie z nim. Po tej rozmowie bardzo sie ucieszylam, bo
                                powiedzial, ze przedstawi mnie swojej rodzinie, jednak zawiozl mnie
                                do zupelnie innej dzielnicy miasta, gdzie mieszkala jego ciotka i to
                                jej mnie przedstawil! Wrocilam do Polski, jednak nie potrafilam o
                                nim zapomniec...nadal utrzymywalismy kontakt i twierdzil ze mnie
                                kocha i chce wziac slub, wiec postanowilam znow pojechac do Turcji.
                                Jednak nic mu o tym nie powiedzialam, przyjechalam zadzwonilam i
                                powiedzialam, ze jestem. Byl w wielkim szoku... twierdzil, ze sie
                                cieszy... no i tak sie "cieszyl", ze juz nigdy wiecej nie odebral
                                telefonu ode mnie. Postanowilam wiec pojsc do niego do domu, no i
                                okazalo sie, ze jego rodzice nic o mnienie wiedza, ale nawet gdyby
                                wiedzieli to nic by to nie zmienilo bo sa przeciwni malzenstwu z
                                cudzoziemka. No a jesli chodzi o mojego ukochanego to porzucil prace
                                i uciekl przede mna do innego miasta. Na szczescie nie ma tego zlego
                                co by ma dobre nie wyszlo, bo wkrotce potem poznalam mojego obecnego
                                meza, ktory odrazu przedstawil mnie swojej rodzinie,zabral mnie do
                                wszytkich ciotek,a nawet ojca z ktorym praktycznie nie utrzymuje
                                kontaktu.
                                Pozdrawiam serdecznie
                                • alexa195 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 28.11.08, 15:41
                                  Facet chce mieszkac w Polsce, wie ze masz pieniadze, do tego wciaz
                                  nie przedstawil Cie swojej rodzinie, hmmm... Moze juz pisalas, ale
                                  ja nie doczytalam, wiec wybacz jesli bedziesz musiala pisac
                                  odpowiedz po raz kolejny - ile czasu sie znacie?

                                  • ella414 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 28.11.08, 16:44
                                    znamy sie od zeszlego roku.Nigdy nie bylam w Urfie natomiast
                                    wiele,wiele razy w innych miastach.Daleko od Urfy.Jak jechal do
                                    Ankary skladac dokumenty o wize to nikt z jego rodziny nie
                                    wiedzial.Podobno wiedzial tylko kolega.Nawet gdyby wtedy udalo mu
                                    sie przyjechac do Polski,to mysle,ze tez nikomu by nie
                                    powiedzial.Nic juz nie rozumiem.Teraz w grudniu lece do
                                    Gaziantep,chociaz to jest tak blisko Urfy i tez jest lotnisko.Nie
                                    wiem dlaczego nie zaproponowal Urfy.
                                    • alexa195 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 28.11.08, 17:00
                                      Czy nie pomyslalas o tym, by go ktoregos razu przycisnac i zapytac
                                      wprost o co chodzi?
                                      Chlopak cos ukrywa, najwyrazniej nie tylko przed Toba.
                                      • stefanya Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 28.11.08, 17:31
                                        To ja opisze historie mojej kolezanki. Otoz zakochala sie ona swego
                                        czasu w pewnym Turku, od poczatku wiedziala ze ma zone i dziecko
                                        jednak liczyla na to ze on ja zostawi i zacznie na powaznie byc
                                        wlasnie z moja kolezanka, tym bardziej ze za kazdym razem zapewnial
                                        ja o swej wielkiej milosci. Zona wiedziala o niej, na poczatku byla
                                        strasznie wsciekla ale pozniej to chyba zaakceptowala. Romans trwal
                                        2 lata, w tym czasie kolezanka zarobila troche pieniedzy tak by moc
                                        czesciej i na dluzej przyjezdzac do Turcji a nie tylko w wakacje. On
                                        w tym czasie rozwiodl sie z zona ale nadal mieszkali razem! Pokazal
                                        jej nawet dokumenty stwierdzajace ze jest po rozwodzie( to aluzja do
                                        tego co piszesz ze widzialas w dokumentach ze jest nie zonaty). Wiec
                                        moja kumpela postanowila w koncu spedzic z nim sylwestra, on nie
                                        wierzyl do konca ze ona przyjedzie, ciagle dzwonil do niej i
                                        probowal przekladac spotkanie ze moze jednak po sylwestrze. Ale ona
                                        sie uparla ze chce na sylwka i koniec. I pojechala. Oczywiscie
                                        ulokowal ja u jakiegos kumpla bo u siebie nie mogl, no ale jak
                                        wiadomo w Turcji wiezy rodzinne sa bardzo silne. Sylwestra i nowy
                                        rok nalezy spedzic z rodzina...no wiec ona biedna przyleciala do
                                        tego Istanbulu i... spedzila calego Sylwestra czekajac na niego i
                                        paletajac sie po Istiklalu, byla owszem strasznie wkurzona i
                                        zawiedziona ale jak zwykle znajdywala usprawiedliwienie dla niego.
                                        Wrocila do Polski ale nie zerwala z nim tam w Turcji. On sie
                                        wystraszyl ze ona juz tak moze czesto przyjezdzac i przestal sie
                                        odzywac!!! Wiec my razem wykombinowalysmy i przeanalizowalysmy caly
                                        ten romans i doszlysmy do wniosku ze oni ( ten facet i jego zona)
                                        uknuli plan. Tzn. zona na poczatku byla wsciekla ze on ma druga ale
                                        pozniej to zaakceptowala on sie w tym czasie rozwiodl bo mial
                                        nadzieje ze przyjedzie najpierw do Polski pomieszka troche tutaj
                                        wyciagnie lub zarobi troche kasy pozniej pojedzie gdzies dalej do
                                        Europy zeby zarobic pieniadze dla zony no i przeciez dziecka ktore
                                        mieli. Mieli poprostu zamydlic oczy mojej kumpeli. Tylko nie
                                        przewidzieli tego ze ona bedzie chciala mieszkac z nim w Turcji a
                                        nie w Europie...
                                        Nie powinnam raczej opisywac tej historii bo w koncu to historia
                                        mojej kolezanki, mam nadzieje ze nie bedzie miala do mnie zalu ze to
                                        pisze, nie ujawniam imion, ale uznalam ze moze byc ku przestrodze
                                        dla wielu z was. Pozdrawiam!
                                    • anatalka Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 28.11.08, 19:22
                                      zmieniam zdaniesad niestety w takiej sytuacji, gdy on ma 31 lat, to
                                      juz stac go na to by być dojrzałym wobec rodziców,i tu na pewno nie
                                      chodzi o to,ze boi sie ich reakcji, niestetysad szkoda...na pewno
                                      jest w związku małżenskim. ale patrzcie jak to jest on Turek albo ma
                                      żone i dzieci, albo się bawi.nic po srodku, nic tak jak u nas,nie
                                      tak jak w polsce. nie mowie że w Polsce jest dobrze,ale jest
                                      zupełnie inaczej
                            • ella414 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 03.12.08, 20:55
                              jak do mnie dzwoni to mnie pyta czy jestem w domu i jak mowie ze tak
                              to jest zadowolony.Ja jestem wlascicielka firmy i zrozumiale ze nie
                              zawsze na czas jestem w domu.Mowi ze do Urfy moge przyjechac ale
                              Urfa nie jest dobrym miejscem dla mnie.To jest bardzo konserwatywne
                              miasto.Tak mi mowi.
    • mamajedrusia moja proba..... 24.02.08, 23:29
      ja wlasnıe jestem w trakcı mojej wlasnej generalnej proby. Sıedze w
      Istanbule z moım facetem ı rozgladam sie co moglşabym robıc w
      Turcji. No coz.....wielkıch mozlıwoscı dla sıebıee nıe wıdze
      nıestety. Ale jesli mam cos radzic ....oczywiscie ze warto podjac
      wyzwanie.....nıe zastanawiaj sie tylko przylatuj do Turcji poznac
      zycıe od podszewki. Napewno bedzıe to dla cıebıe lepsze nız
      sıedzenıe w Polsce ı myslenıe co dalej. Jestem tutaj juz 3 tygodnıe
      ı zostane jeszcze tydzıen potem wracam do Polskı a moj kochany
      przyjedzıe do mnıe 25 marca .....mam nadzıeje ze na 3 mıesıace.
      Poczatkı tez mıalam ciezkıe bo przez 6 mıesıecy wısıelısmy tylko na
      ınternecıe a wczesnıej wıdzıelısmy sıe tylko kılka razy.....ale
      teraz jest pıeknıe....warto bylo.
      przepraszam za lıoterowkı ale pısze z dzıwnej klawiatury smile
      glowa do gory ı zabıeraj sıe za zmıany zycıowe...bo to same kozyscı
      a jeslı nıe wyjdzıe z tego nıc to ı tak pozostanıe przygoda zycıa

      pozdrawıam z pıeknego Istanbulu.....z klımatycznego Kadıköy

      MONIA
    • kiranna Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 25.02.08, 00:08
      Bgtka, pytalas o poczatki pobytu tutaj... Ja mialam dosc specyficzna
      sytuacje, gdyz przyjechalam do TR z powodow zawodowych, nie dla
      faceta. Dostalam propozycje przejscia do tureckiej firmy w swoim
      zawodzie, razem z grupa innych Polakow. Dopiero w pracy poznalam
      meza. Pracowalo z nami wowczas wielu cudzoziemcow z roznych krajow,
      mieszkalismy wszyscy w wynajetej przez firme willi w bardzo dobrej
      dzielnicy, bylo wesolo, kosmopolitycznie i moze dlatego bylo mi
      latwiej sie tu zaaklimatyzowac.
      Wyjazd do TR potraktowalam na poczatku jak przygode, poza tym
      musialam sie zdystansowac na jakis czas od spraw osobistych w
      kraju wink) Ostatnia rzecza jaka byla mi wtedy potrzebna do szczescia
      to nowy zwiazek (z Turkiem na dodatek - jak wtedy myslalam wg
      naszych stereotypowwink), ale stalo sie, zaiskrzylo i tak minelo nam
      kilkanascie lat zycia razem. Mialam szczescie, Turcja od poczatku
      zaprezentowala mi sie od swej najlepszej strony i zafascynowala.

      Watpliwosci zaczely sie, gdy dotarlo do mnie, ze ten zwiazek jest
      powazny dla nas obojga i trzeba pomyslec co dalej. Meza czekalo
      wojsko i zdecydowal, ze zaplaci za krotka sluzbe (30 dni - nie wiem
      czy wciaz jest taka mozliwosc), wiec musi wyjechac za granice do
      pracy, taki byl warunek. Rozwazalismy przyjazd do PL, ale raczej nie
      mialby szans na prace w swoim zawodzie na podobnych warunkach. Byc
      moze teraz byloby inaczej, ale wtedy - lata 90-te, Polska powoli
      podnosila sie na nogi po czasach PRL-u... Potem sprawy potoczyly
      sie tak, ze w koncu przez wiele lat pracowalismy w Azji i sytuacja
      byla jasna.

      Zastanawialam sie kiedys czy nasze malzenstwo przetrwaloby w Polsce
      i powiem szczerze - w naszym konkretnym przypadku - nie mialoby
      duzych szans. Mamy oboje dosc trudne charaktery i chyba uratowalo
      nas to, ze oboje gdzies tam w swiecie bylismy cudzoziemcami i
      musielimy po prostu radzic sobie sami, wspierajac sie w pracy i
      docierajac w domu wink Duzo sie wtedy o sobie nauczylismy... zycie z
      cudzoziemcem nie jest latwe dla obu stron, ale wiedzielismy juz na
      pewno, ze nie mozemy zyc bez siebie. To sa bardzo wazne podwaliny
      dla zwiazku, o czym mielismy okazje przekonac sie wiele lat pozniej.
      Gdy przyszedl kryzys gospodarczy ok. 2000r, wsrod znajomych par
      tureckich posypaly sie rozwody... O dziwo, przetrwaly zwiazki
      mieszane, mimo wczesniejszych "proroctw zyczliwych" obu nacji wink


      Z perspektywy czasu widze, ze watpliwosci byly i sa nadal z roznych
      powodow, choc na pewno innych niz przed laty. Przede wszystkim jest
      troska o rodzicow, ktorzy nie sa juz najmlodsi...
      Pierwsze pokolenie emigrantow zazwyczaj do konca zyje jedna noga w
      ojczyznie i malo kto jest pewien na 100% czy podjal dobra decyzje.
      Trzeba sie na to przygotowac... Na szczescie do Polski lot trwa
      tylko 2h i bilety sa coraz tansze, wiec mozna sie odwiedzac do woli,
      jesli tylko finanse na to pozwalaja.
      Czasem czlowiek chce sie spakowac na amen i wracac, bo trzesienie
      ziemi, tragiczne korki, upal czy maz marudzi wink a czasem pobyt w
      Polsce dluzy sie i dluzy i mysli sie co tam w tym tureckim domu sie
      dzieje, czy kwiatki podlane, jak on sobie biedny radzi, itd wink)
      Nasze dwukulturowe dzieci beda juz mialy latwiej, ich dom bedzie w
      jednym miejscu - o ile nie zdecyduja sie na emigracje jak ich
      odwazne mamy wink

      Pozostaje mi tylko zyczyc Wam powodzenia i samych trafionych
      decyzji smile Kazdy musi je podjac sam i wedlug swoich potrzeb, a potem
      isc do przodu, nie ogladajac sie za siebie. Z kochanym czlowiekiem
      mozna zyc wszedzie...
      • bgtka Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 25.02.08, 17:46
        Dziękuję Wam bardzo za wszystkie posty! Jest mi jakoś raźniej i
        lżejsurprised).. nadal mam nad czym myśleć, ale z pewnością coś
        wykombinuję smilebyłabym oststnią fujara gdybym zrezygnowała z mojego
        lubego bo komuś sie nie podoba Turek z samego pochodzenia. JAk
        czytam, jakie z Was dzielne babki to aż serce mi roście :o). Chcę do
        Was dołączyć! ściskam mocno i pozdrawiam!
    • anatalka Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 26.11.08, 01:15
      ella414 napisała:

      > jestem w podobnej sytuacji.Moj luby chce byc w polsce ale narazie
      ma
      > problemy z wiza.Natomiast jak ja jade do turcji nie zaprasza mnie
      > nigdy do swojego domu,ale spotyka sie w miastach bardzo odleglych
      od
      > jego miejsca zamieszkania.Mieszka sam jest kawalerem(wiem to z
      > dokumentow).Dziwi mnie jego niechec zaproszenia mnie do
      > siebie,chociaz nie przeszkadza mu to ze moge praktycznie co
      miesiac
      > byc u niego w turcji.

      a mnie sie nie wydaje,zeby na 100% był żonaty,z dziećmi i takie tam.
      Może po prostu nie jest jeszcze dojrzały by poznać dziewczynę z
      rodziną, która mimo tego, że jest jak to mowi kawalerem, może na
      przykład mieszkac bardzo blisko. na tej samej ulicy lub w tym samym
      bloku...wink
      • bela01 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 26.11.08, 15:16
        Niestety taka wersja jest prawdopodobna..
        Mój facet zna wielu takich gachów, mających zony, rodziny, przewaznie dobrze
        sytuowanych, którzy mają osobne mieszkania dla "kochanek". Czasem nawet zony o
        tym wiedzą...I dają ciche przywolenie sad
        • sarlo51 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 27.11.08, 02:12
          Bela zgadzam sie z toba.To dzialo sie w mojego meza pokoleniu (jego
          kolegi tak robily).A obecnie ich syny to robia i ojca sie skarza ze
          syny co robia.Ze obecnie ich zony sa wiecej samodzielne i biora
          rozwod(nie ktore zamykaja oczy)tak jak ich mamy robily.Meza kolega
          syn jest po rozwodzie (29lat ma).Przyjezdzaja dziewczyny z
          rumuni,polski do niego.On sie tylko smieje.Jego mama nie lubi a
          ojciec to samo robil jak byl zonaty na poczadku malzenstwa.Ani
          jednej nie przyprowadzi do domu.Jednego razu to byly dwie w tym
          samym czasie przez 3dnie.Ale jakos tak zrobil ze sie nie
          kapnely.Duzo kobiet zamyka oczy co meza robia poza ich plecamy.
          Jedna mnie powiedziala ze my wiemy ale nie chcemy wiedzic i slyszec
          o tym tylko zeby daly nam utrzymanie.
          Ja powiedzialam mezowi ze jak cos zrobi takiego to niech nie wraca
          do domu.Bo wtedy wezne kleju"CRAZY GLUE" i wpuszcze tam. He,he,Ale
          on wie ze ja jestem samodzielna i utrzymam sie sama bardzo dobrze.
          • hugo43 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 29.11.08, 11:29
            rzeczywiscie lepiej dmuchac na zimne.ja na szczescie mialam jasna
            sytuacje od poczatku.poznalismy sie w alanyi,ale juz po 2 dniach
            znajomosci maz zabrala mnie do wujka,ktory ma tam sklep.wujek bardzo
            wierzacy,praktykujacy,silnie zwiazany z rodzina.jak sie okazalo
            wszystko nadal do meza rodzicow bardzo szybko.no i co najwazniejsze
            wujek bardzo mnie polubil,z wzajemnoscia.czasem chodzilam do jego
            sklepu gdy maz byl w pracy,pilismy herbate,opowiadal mi o rodzinnych
            stronach meza.a sam maz,no coz,az sie trzasl by zawiezc mnie do
            rodzicow.takze bardzo szybko przyjechal do mnie w odwiedziny,jak sie
            okazalo pol rodziny robilo zrzutke na jego biletsmileu mnie wszystko
            bylo jasne i bez niedomowien,jestesmy ponad dwa lata po
            slubie,wkrotce urodzi sie nasz turkpol,mieszkamy w warszawie.w moim
            otoczeniu wiele par ma podobna historie,wiec jesli facet ma szczere
            zamiary,to nic mu nie bedzie przeszkoda,ani konserwatywni
            rodzice,ani brak gotowki,ani zmiana otoczenia.pozdrawiam
            • ella414 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 03.12.08, 20:30
              nie odzywalam sie przez kilka dni bo nie mialam nowych
              informacji.Otoz dowiedzialam sie ze jego rodzina jest w Ceylampinar
              to jest rodzina feudalna.Tam ze starszyzna sie nie dyskutuje.Musi
              tak byc jak oni chca.Zabranie mnie tam jest wrecz niebezpieczne i
              dla mnie i dla niego.Kilkakrotnie odmowil zawarcia zwiazku z wybrana
              przez nich dziewczyna.Tam w gre wchodzi tylko muzulmanka.Powie im o
              zwiazku ze mna jak bedzie w Polsce.Czy to moze byc prawda?
              • alexa195 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 03.12.08, 20:51
                Nie najlepiej swiadczy o chlopaku to, ze uciekajac do Polski (bo to
                jest ucieczka) postawi rodzine przed faktem dokonanym. Co wtedy?
                Uwaza, ze rodzina wtedy Cie zaakceptuje i bedziecie sie odwiedzac
                jakby nigdy nic? uncertain
                Moim zdaniem chlopak nie ma powaznych zamiarow, przynajmniej wobec
                Ciebie, bo wobec Polski i owszem. Mam wrazenie, ze jest w stanie
                wiele poswiecic, aby znalezc sie w Polsce, a nie zeby znalezc sie z
                Toba...
              • grazynanowa Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 03.12.08, 21:12
                Moja szczera rada ZAPOMNIJ !!!!
                To przykre w tym momencie ,ale ten zwiazek bedzie skazany na
                wieczne intrygi ,stresy i klamstwa, a najgorsze jest to ,ze bedziesz
                cierpiala.
                Pozdrawiam Cie serdecznie i nie mniej mi za zle ,ze pisze tak
                otwarcie ,decyzje i tak musisz podjac sama.
                • abalko Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 03.12.08, 22:54
                  jest wentylsmile)))) nie odwaze sie napisac o tym publicznie bo to
                  taka egzotyka ze ho ho smile

                  jestes zainteresowana napisz do mnie na priva

                  pozdrawiam
                  • ella414 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 04.12.08, 00:56
                    prosze podaj mi swoj prywatny kontakt mam wiele spraw ktore nie sa
                    do wgladu na forum pozdrawiam
                    • abalko Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 04.12.08, 08:16
                      pisz na maila gazetowego abalko@gazeta.pl
                      nr gg 6294613
                      • gunes20032001 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 04.12.08, 20:39
                        ella , a czy nıe pomyslalas, ze facet ma juz dosc swojej rodzınkı ı
                        konserwatywnej Urfy i dlatego chcıalby sıe stamtad wynıesc?Nıe patrz
                        na nıego od razu tak nıeprzychylnıe.To co cı powıedzıal o typıe
                        rodzıny to moze byc prawda, chocıaz moze tylko bazowac na tym, ze
                        jest duzo takıch rodzın zeby cıe skolowac.To tez moze byc prawda.Ja
                        znam turka, ktory odmowıl poslubıenıa corkı wojka ı tamta rodzına do
                        dzısıaj nıe utrzymuje z nım kontaktu.Wcıaz obrazona smıertelnıe.
                        • ella414 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 04.12.08, 21:13
                          byc moze to jest prawda.Jego brat ozenil sie z wujka corka.Ten
                          zwiazek jest bo jest.Ale ma stale pretensje do rodziny.Dobrze ze
                          mieszkaja w innym miejscu.Jego brat jest lekarzem widzialam nawet
                          filmiki na you tube o jego bracie a mimo to ulegl rodzinie.I to
                          wlasnie ten brat wie o nas.Nigdy nie przeklada terminu mojego
                          przyjazdu.Lato praktycznie spedzilismy na rivierze.Kontaktowal sie
                          przy mnie w tym czasie z kolega z pracy i wysylal mu projekty ktore
                          opracowywal na laptopie.Ten kolega tez wie o nas poza tym nikt
                          wiecej.
                        • ella414 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 04.12.08, 21:16
                          jedzie teraz do rodziny bo ponoc jest jakies swieto.Byl na koniec
                          ramadanu ale codziennie dzwonil do mnie i pisal.Mial byc dluzej ale
                          wrocil do urfy po 2 dniach.Nie chcial byc dluzej tam.
                          • gunes20032001 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 04.12.08, 21:41
                            Tak, w poniedzialek jest swieto ofiarowania(skladaja w ofierze
                            zwierze).
                            Sluchaj, nie przekreslaj go jeszcze.Przeciez nigdzie sie nie
                            spieszysz.Masz swoja prace.On tez chyba nie leci na twoja kase bo
                            jak piszesz robi jakies projekty.Jesli wiec cos tu nie gra to
                            wczesniej czy pozniej wyjdzie na wierzch.Daj mu szanse.Sobie tez.Tak
                            cie to wszystko dziwi bo wlasnie miedzy nami sa wielkie roznice
                            kulturowe.To co u nas jest normalne tutaj nie lub
                            odwrotnie.Poczekaj, oswoj sie, poznaj kraj.Zauwazylam, ze nie znasz
                            dobrze kultury kraju.Stad twoje pytania.Poczytaj
                            troche,popytaj,popatrz jak sie zachowuje twoj luby.Potem daj sobie
                            czas.Sprobuj tez w tym czasie byc szczesliwa,wyluzuj.Nie baw sie
                            przez 24 godz w porucznika Colombo.obserwuj.Co ma wyjsc wyjdzie samo.
    • gunes20032001 Re: związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOC 04.12.08, 21:50
      Popros go o zdjecie rodziny.Jesli jest to rodzina tradycyjna to moze
      to byc widoczne na zdjeciu.Trudno mi pisac jak to poznac.Moze po
      ubiorach,pozie,wyrazie twarzy,miejscach osob na fotografi.
Pełna wersja