stalagmitee
23.09.08, 15:03
W ciągu paru ostatnich godzin straciłam cały szacunek do tych ludzi,
wśród których będę mieszkać przez najbliższe lata. Co za naród!
Przed moim domem, w którym aktualnie mieszkamy z mężem do wczoraj
był bazar. Bazar był raz w tygodniu, w środy. Przyjeżadzali na niego
okoliczni farmerzy, sprzedający własne plony. Bazar wyglądał jak
duzy betonowy plac z krawężnikami i słupami służącymi do
przyczepiania lin od materiałowych osłon-daszkow. Na bazarze rosło
około 25 drzew, różnych - iglaków, palm, oliwek. Wczoraj jednak,
wieczorem, jak już się ściemniło, wparowała (nie potrafię użyć
innego określenia, bo tak się własnie zachowali) ekipa budowlana z
cięzkim sprzętem budowlanym i zaczęła podnosić beton, łamać, kruszyć
i ładować na samochody do wywożenia gruzu. Tak też przy okazji jak
mniemam zachciało im sie zniszczyć wszystkie drzewa, w związku z tym
zaczeli je łamać, podważać wielką łyżką z koparko-ładowarki,
dziobać, wszystkie chwyty dozwolone! Nic nie było w tym dziwnego,
tylko że gdy zobaczyli jak kręcimy video i robimy zdjęcia, jak
niszczą drzewa to zgasili światła od ładowarki. Nic to nie dało, bo
dalej było widać jak wyniszczają co się da. W związku z tym
postanowili zgasić również okoliczne, uliczne lampy. Potem jeszcze
zasłonili się samochodami wywożącymi gruz, abyśmy nie mogli robic
zdjęć. Tak więc cudowny naród turecki postanowił bez pozwolenia
zniszczyć ostatnie dary natury w mojej okolicy. Interwencja na
policji nic nie dała, stwierdzili, że to nie jest ich działka, czyli
przestrzeganie spokoju i ciszy nocnej, a czyja do cholery? Ekipa
pracowała do 23.15 w nocy. Spoko. Małe dzieci nie musza chodzić
spać! Resztę pracy postanowili zostawić na dzisiaj. A dzisiaj od
samego rana towarzyszyłam ich pracy już w świetle dziennym.
Oczywiście się zorientowali. Zaorali reszte betonu i zostawili 5
drzew, bo patrzyłam. Poczym ponownie zasłonili się samochodami
ciężarowymi i ciężkim sprzetem zniszczyli pozostałe 5 drzew
wysokości do drugiego pietra i cztery największe, bo siegające
prawie 3 pietra.
I gdzie tu do cholery jakies prawo. W tym kraju nie ma instytucji do
której trzeba występowac o ścięcie drzewa? Nigdy nie byłam żadną
zagorzałą ekologiczką, ale jak ktoś niszczy 25 drzew za jednym
zamachem pod osłoną nocy, czyli bez pozwolenia zapewne to nie jestem
już obojetna jak w przypadku jednego drzewa. A gdzie stróże ciszy
nocnej?
Ponadto zrobił się z tego już plac budowy z prawdziwego zdarzenia.
Są wykopy. W okolicy są same bloki i mnóstwo małych dzieci, teren
jest nieogrodzony, nie ma żadnych ostrzeżeń, że to plac budowy, że
wykopy, że wstęp wzbroniony. Wszyscy spacerują przez plac budowy,
tak jak wczesniej skracając sobie drogę przez bazar. Gdzie do
cholery nadzór budowlany? Czy ten naród ma wszystko w dupie,
wszystkie przepisy, bezpieczeństwo zdrowia i życia ludzkiego, które
rzekomo tak wznoszą ku niebiosom. Co za hipokryzja!
Dziewczyny nie wiecie gdzie można jeszcze zadzwonić i zgłosić takie
łamanie prawa. Gazety są zawiadomione. A urzędy wiedzą, bo są
skłócone podobno z ekipą budowlaną i nic nie mogą z tym zrobić.
Czyli co każdy rządzi się swoim prawem? To cofamy się do czasów
wynajdywania papieru czy ognia...
Nie daj Bóg wpuścić tak prymitywny naród do Unii, bo i my
Europejczycy cofniemy się w rozwoju...