malzenstwa w rodzinie.

11.10.08, 11:58
dziewczyny mieszkajace w turcji,zwlaszcza na prowincji prosze o
odpowiedz.jak to wyglada w zyciu?wiem od meza,ze czesto malzenstwa
sa aranzowane nawet pomiedzy rodzenstwem stryjecznym badz
ciotecznym.i takie zapowiada sie w rodzinie meza.my zrobilismy
afere,ze problemy genetyczne potomstwa no i ogolnie jest to malo
etyczne.ta rodzina z turcji mowi,ze wczesniej robi sie badania
przyszlych malzonkow.ale ja sie pytam jakie?nie sadze by robili cos
na wzor testow pappa itd.przeciez to sa olbrzymie koszty dla
biednych osob.ja to w szoku jestem jak to uslyszalam.myslalam,ze
prawo jakies obowiazuje?u nas to by bylo kazirodztwo.
    • sarlo51 Re: malzenstwa w rodzinie. 11.10.08, 18:10
      W katolickiej wiaze ksiadz nie da ci slubu jak jestes rodzina.Musi
      byc przynajmniej 4pokolenie to dopiero.Tutaj ksiedza sie pytaja
      nawet wiedza.Ale musza sie pytac?
      • hugo43 Re: malzenstwa w rodzinie. 11.10.08, 18:19
        dla mnie to jest patologia!!!maz tak sie zdenerwowal,ze ma zamiar
        jechac do turcji i wybic plany matrymonialne rodzinom.ale co on
        przetlumaczy?dla nich najwazniejsze,ze chlopak dobry i bogatysmilei z
        tej samej miejscowosci.a ze dzieci uposledzone moga byc,to nikt nie
        mysli!!!!!!!!!!!a z jaka radoscia z tym newsem dzwonili!!a maz im
        kubel wody na glowe wylal.przeciez genetyka nikt nie bedzie szukal
        do badan.a wujek,co takie malzenstwa kojarzy jakims burmistrzem czy
        wojtem byl w miasteczku.myslalam,ze troche madrzejszy jest.
        • karcia.akuku Re: malzenstwa w rodzinie. 11.10.08, 18:27
          No niestety trudno jest ingerować w turecka kulturę, nawet jeśli mamy wiedzę na
          ten temat. Znam ludzi wykształconych ( on architekt, Ona weterynarz- inspektor w
          jednym największych zakładach mięsnych)są kuzynami. Szok!!!! dziwił mnie ich
          problem z córką, jakiś rodzaj epilesji, ale jak dowiedziałam się, że ich ojcowie
          to bracia....
          Być może to byl powód, że nie maja więcej dzieci... w kościel katolickim nie
          bierze się ślubu do 5 pokolenia. Można uzyskac pozwolenie tylko w szczególnych
          przypadkach.

          Kolejny raz widać wyższość naszej edukacji nad turecką...
    • abalko Re: malzenstwa w rodzinie. 11.10.08, 20:53
      nie robia zadnych testow i dlatego na prowincji jest duzo
      niepelnosprawnych dzieci.

      sasiadka ma meza z rodziny i 4 dziei - w tym 3 uposledzonych (1
      fizycznie, 2 fizycznie i psychicznie). jaki jest stopien
      pokrewienstwa nie wiem.

      druga para ktora znam, to malzenstwo wnukow tego samego dziadka i
      roznych babc (dziadek nie byl poligamistasmile))) dwie dziewczyny -
      corki sa zdrowe i ladne i wszyscy do siebie zabojczo podobni (matka
      i ojciec tez)
      • hugo43 Re: malzenstwa w rodzinie. 11.10.08, 21:06
        tak sobie z mezem o tym gadamy i okazalo sie,ze byly u nich sluby w
        rodzinie,ale np.dziadkowie malzonkow byli bracmi(maja 2 dzieci,jedno
        urodzone w 6-ym miesiacu ciazy,drugie wiecznie chore),a w tym
        planowanym to ojcowie przyszlych malzonkow sa bracmi!!!!mojego meza
        tez swatali z kuzynka(taka dalsza),nie zgodzil sie,to obraza jest do
        tej porysmile
        • wanienka Re: malzenstwa w rodzinie. 11.10.08, 21:34
          niestety dla mnie tez jest to niezrozumiale...przerazajace i okropne zwlaszcza
          ze w rodzinie meza zmagamy sie z tym tematem juz drugi rok, bo rodzina ze wsi
          wymyslila ze wyda siostre meza za kuzyna 1. stopnia (FUJ!!!!!). dla mnie to jest
          zboczone po prostu, a rodzina ze wsi nic sobie nie robi z tego co probujemy im
          wtluc do tych lbow durnych. ostatnio powiedzieli, ze taki slub to nic dziwnego,
          bo przeciez rodzice tego chlopaka tez sa kuzynostwem!pamietam, ze nawet w
          tureckich programach rozrywkowych przy kazdej okazji zwracaja uwage na problemy
          genetyczne z takich kazirodczych zwiazkow
          • hugo43 Re: malzenstwa w rodzinie. 11.10.08, 21:45
            naprawde nie moge tego zrozumiec,to jakby powrot w czasy
            Flinstonow!!!!caly dzien o tym mysle.najsmieszniejsze jest to,ze
            ci "narzeczeni" w ogole nie maja sie ku sobie!!po prostu ojciec
            chlopaka tak wymyslil,jego brat zaakceptowal.dla mnie to jak
            streczenie wlasnych dzieci.z drugiej strony nasze gadanie nic nie
            pomoze.ale jak nie daj Boze pobiora sie i beda miec chore dzieci,to
            bede pierwsza,ktora powie:a nie mowilam.poki co,buntuje
            meza,wynajduje informacje w necie,moze cos pomoze?
            • karcia.akuku Re: malzenstwa w rodzinie. 11.10.08, 22:54
              wiecie co, właśnie poruszyłam ten temat i zostałam skrytykowana przez rodzinę
              mojego Turka. Jego siostra też ma kuzyna za męża.... co za dewiacja!!! Po
              wyrażeniu swojej opinii usłyszałam, że Tutaj jest Turcja. Jak się komuś coś nie
              podoba to droga wolna. Takie są ich zwyczaje... przeżyłam jeden z największych
              szokoterapi w swoim życiu...
              • abalko Re: malzenstwa w rodzinie. 12.10.08, 07:31
                na to nie ma rady szczegolnie w srodowiskach wiejskich - czasem
                nawet wyksztalceni ludzie zenia sie w ten sposob, niektorzy mowia
                POTEM, ze to bardzo trudnie doswiadczenie, bo postrzega sie
                wspolmalzonka bardziej jak brata lub siostre

                ale to sa wymowki nieszczesliwych (szczegolnie jesli byli zakochani
                w kim innym, a zmuszono ich do malzenstwa)- szczesliwi nie maja z
                tym problemu pod warunkiem, ze dzieci sa zdrowe

                ale to jest nic

                najgorsze jak sie malzonkowie 1 raz na wlasnym slubie widza. no i
                tak po naszemusmile a tym dziewicom to nie wiem czy wszystko jedno jak
                sie noc poslubna odbedzie?
    • amw77 Re: malzenstwa w rodzinie. 12.10.08, 10:48
      Mnie juz tutaj nic nie zdziwisad, w najblizszej rodzinie mojego 2
      takie przypadkisad.
      • baarbaaraa Re: malzenstwa w rodzinie. 12.10.08, 17:07
        Tego rodzaju małżeństwa nie tylko zdarzają się we wschodnich
        częściach Turcji,ale również w tak europejskim Istanbule.U mojego
        znajomego gdy tylko urodził mu się syn od razu zaczął rozglądać się
        za potencjalną kandydatką na przyszłą synową i aby nie szukać
        daleko,ograniczył swe poszukiwania do kręgu rodziny.Gdy pojawiło się
        odpowiednie dziewcze na świecie,skutecznie rodziny ich izolowały od
        siebie.Kiedy ów syn stał się dorosłym mężczyzną ojciec oznajmił
        mu,że życzy sobie aby się ożenił i od razu zaznaczył,że ma
        odpowiednią dla niego pannę.Znając charakter i zasady ojca,syn ani
        myślał zaprotestować,gdyż miał świadomość że jaki kolwiek protest
        będzie skutkował utratą własnej rodziny.Łaskawie pokazano mu
        wybrankę i to było jego pierwsze spotkanie ze swoją przyszłą
        żoną.Ojciec w tym czasie brzydko mówiąc dobijał targu.Następne
        spotkanie młodych to były ich zaręczyny kiedy to wymienili się
        obrączką dla niego i pierścionkiem dla niej.Trzecie spotkanie było
        już tylko ich ślubem...Nie dano im czasu aby się w ogóle poznali,ale
        w między czasie przyszły małżonek zobowiązany był urządzić i
        wyposażyć mieszkanie tak,aby przyszły teść nie miał zastrzeżeń.Syn
        wprowadził do domu z jednej strony zupełnie obcą mu kobietę,a z
        drugiej tak bliską bo łączyły ich więzy krwi.
        Myślałam,że w tak dużym i postępowym mieście jak Istanbul,mieszkają
        świadomi pewnych następstw ludzie,ale bardzo się pomyliłam.A ich
        tłumaczenie,że liczy się przede wszystkim dobro własnych dzieci,bo
        przecież nie oddają ich w obce ręce,jest dla mnie absurdalne.
        Zauważyłam jeszcze,że w Istanbule jest bardzo dużo jugosłowiańskich
        turków którzy żyją tu od pokoleń i tworzą tak jakby zamknietą
        grupę.Przeważnie wśród nich wybierają sobie potencjalne żony i
        raczej nie dopuszczają czystej krwi turczynek.
        • baarbaaraa cd... 12.10.08, 19:13
          Zapomniałam dodać iż w/w przykładzie, widziałam ową parę i gdyby nie
          wiedza,że są małżeństwem nigdy bym w to nie uwierzyła.Byli tak
          bardzo podobni do siebie niczym bliźnięta...Ten sam układ
          oczu,kształt ust i nosa,nawet mieli tak samo uwydatnione policzki...
          • kiranna Re: cd... 15.10.08, 15:47
            nie przecenialabym stambulu wink ktory jest przekrojem calej turcji...
            ponad polowa jego mieszkancow to imigranci ze wschodu. mimo, ze
            przybyli tu nawet i 30 lat temu wciaz zyja po swojemu, wsrod
            sasiadow ze swojej dawnej wioski, bo rzadko kiedy imigruje jedna
            rodzina. stad te malzenstwa w obrebie "swoich" - bo tak prosciej,
            bezpieczniej i w sumie mniejsze prawdopodobienstwo na problemy z
            powodu roznicy kultur. taki maja ci ludzie styl myslenia i potrzeba
            kilku pokolen, by to zmienic.

            kilka miesiecy temu w jednym z programow (chyba to bylo "teke tek"
            fatiha altayli) byla bardzo burzliwa dyskusja na temat co z nimi
            zrobic, bo nie asymiluja sie i obnizaja standard zycia prawdziwych
            istambulczykow, nie pasuja ani stylem zycia ani ubiorem. z drugiej
            strony sa tania sila robocza, a w swoich stronach nie maja szans na
            godne zycie z powodu bezrobocia, braku szkol, ıtd sad oni sa klasa
            przejsciowa (jesli mozna tak napisac) miedzy jedna (wspolczesna,
            europejska) mentalnoscia a druga (stricte wschodnia, bardzo
            tradycyjna). do megapolis jeszcze nie pasuja, tam juz nie daliby
            rady zyc... cala nadzieja w ich jako tako wyksztalconych dzieciach,
            a moze dopiero wnukach. poza tym sa idealnym elektoratem dla partii
            politycznych, bo glosuja na tego kto da wiecej, wiec nikt ich
            specjalnie nie rusza, za to wciaz dajac nowe przywileje sad

            jedna z kobiet bioraca udzial w/w dyskusji pieknie opisywala swoje
            zwyczaje i kuchnie regionu, a byla bodajze z rize, natomiast nie
            potrafila wymienic ani jednej stambulskiej potrawy, mimo ze mieszka
            w stambule ponad 20 lat!
            15% takich przyjezdnych "stambulczykow" nie widzialo nigdy bosforu i
            morza, czyli srednio liczac ok 2 mln ludzi tu mieszkajacych. glownie
            dotyczy to kobiet sad nieprawdopodobne, prawda?

            to bardzo trudny i szeroki temat i pewnie niepredko znajdzie
            rozwiazanie, biorac pod uwage, ze prawie wszyscy zarzadzajacy
            stambulem sa tez przyjezdni wink w sieci, jesli poszukacie jest
            artykul na ten temat (po tur.)- okazuje sie, ze jedynym rodowitym
            stambulczykiem (w dodatku od pokolen) na stanowisku muhtara czy
            belediye başkani jest nasz wojt polonezköy, czyli turek z polskimi
            korzeniami smile
            • hugo43 Re: cd... 15.10.08, 19:41
              no i sprawa sie rypla!!!na szczescie!!!rodzina meza bardzo szanuje
              jego zdanie.on rozmawial z ta dziewczyna i ona plakala,ze nie chce
              tego slubu.powiedzial,zeby otwarcie to powiedziala matce,bo jak
              zaczna nakrecac wszystko,to bedzie za pozno.dzisiaj rano
              dowiedzielismy sie,ze slubu nie bedziesmileja mezowi tyle potencjalnych
              chorob ewentualnego potomstwa wynalazlam,powiedzialam,ze to jest
              zboczone,az sie troche obrazil(ale dopiero jak powiedzialam,ze
              myslalam,ze ta jego rodzina troche madrzejsza).w kazdym razie ja sie
              bardzo ciesze.
              • amw77 Re: cd... 16.10.08, 11:16
                hugo43 gratuluje ogromnej sily przekonywania, ktora (jak zycie z
                Turkiem) pokazuje jest bardzo cennawink
                • gunes20032001 malzenstwa w rodzinie 19.10.08, 00:18

Pełna wersja