prosze o rade!(dlugie)

18.10.08, 21:19
witam was dziewczyny serdecznie.
od pewnego czasu mieszkam w turcji i niestety jest mi BARDZO ciezko
oswoic sie z tutejszymi zwyczajami.sama juz nie wiem czy mam w sobie
blokade i jakas podswiadoma niechec do sprobowania czy poprostu
niektorych rzeczy nigdy nie przeskocze.pech chcial ze mieszkanie mam
w tej samej klatce co tesciowa i bratowa z rodzina.nie chce pisac ze
to straszne bo moze byc gorzej wiadomo(mozna np mieszkac razem) ale
wiem ze jesli czegos nie zmienie to zwariuje a nie mam pomyslu jak
to zrobic,co zrobic zeby nie bolalo i zeby nie narobic sobie w
rodzinie wrogow.
moze dziewczyny te doswiadczone jak i te ktore doswiadczaja maja
jakies sprawdzone skuteczne metody na ograniczenie a najchetniej
ZLIKWIDOWANIE tych niekonczacych sie wizyt w moim domu.dzwonek do
drzwi tarabani non stop a tesciowa posluguje sie zapasowym
kluczem.kompletny brak prywatnosci.nie moge sie niczym zajac ,bo
ciagle cos lub ktos mi przeszkadza.dzieci bratowej wlatuja i
wylatuja po 20 razy dziennie.mieszkanie musze miec zawsze
wysprzatane na tip top.jestem pod presja.czuje ze kazda wizyta to
mini kontrola,a jak mam szklanke w zlewie bo wlasnie wypilam sok to
mi ja tesciowa przy wizycie wymyje.przy okazji zagladnie we
wszystkie katy,skorzysta z toalety i wlozy koszulke meza do szafy
skontrolowac czy ciuszki sa w kosteczke poukladane.podejrzewam ze
podczas mojej nieobecnosci inspekcja jest bardziej wnikliwa.byc moze
jestem przewrazliwiona,ale tak mi podpowiada moja kobieca intuicja
ktora mnie do tej pory nie zawodzila.
kolejna sprawa to te plotkarstwo z siasiadkami i te ciagle
odwiedziny ich u nas jak i nas u nich.staram sie czasem jakos
wywinac ale wiadomo w turcji zawsze cos wypada albo nie wypada,a
czym tu sie wymigac kiedy nie pracuje i dzieci nie mam.no i bycie
przykladna gelin tez srednio mi wychodzi.ogolnie tesciowej
obslugiwac nie musze oczywiscie ale kiedy tylko w domu pojawi sie
sasiadka zaczyna sie przedstawienie.pisze przedstawienie nie dlatego
ze robie czy musze robic cos specialnego tylko jest to pewnego
rodzaju ciagle udowadnianie ze gelin z zagranicy jest rownie
uzyteczna co turecka (oznacza to ze musze starac sie nawet bardziej
aby udowodnic).czuje na sobie skupione wzroki kiedy polewam herbatke
lub zanosze naczynia do kuchni po posilku.w polsce wykonuje te same
czynnosci ale mam do tego inne nastawienie.robie to bo takie mam
wychowanie.pomagam robie kawe i herbate i dokladki zanosze przynosze
bo tak czuje a tutaj to jakas dziwna demonstracja,czuje sie jak
sluzaca.oczywiscie jesli tesciowa jest u mnie w domu na herbatce to
staram sie pokazac jak najwyzszy poziom polskiej
hospitalizacji.najbardziej dobija mnie latanie i uslugiwanie w jej
domu gdzie ja w zasadzie tez jestem gosciem.
dziewczyny powiedzcie mi czy ja przesadzam??przeciez to tylko
polewanie herbaty czy robienie kawy a ja robie z igly widly???jak wy
do tego podchodzicie??jak radzicie sobie z ciaglymi wizytami
sasiadek??jak radzicie sobie z ta turecka (nad) towarzyskoscia???z
zyciem w stadzie???nie wiem czy kiedykolwiek bede tak wylewna jak
tureckie kobiety czy w ogole potrafie byc,czy mam predyspozycje.nie
umiem rzucac sie na obce dzieci,calowac je, tulic (prosze nie myslec
ze jestem jakas gora lodowa),calowac sie z sasiadkami ktorych imion
nawet nie pamietam.nie mowiac juz ze tesciowa przenajmniej raz
dziennie tez calowac wypada.za kazdym razem musze sie wewnetrznie do
tego zmuszac.z wlasna mama sie tyle nie caluje a kocham ja z calego
serca...
dobijajacy jest tez fakt ze tematy do dyskusji rzadko kiedy mnie
interesuja.sa totalnie przyziemne,towarzystwo gospodyn
wiejskich,rozmowy o dzieciach,mezach i gotowaniu no i oczywiscie
plotkowanie ,plotkowanie i jeszcze raz plotkowanie nierzadko
poprostu obgadywanie...Bratowa choc wspanialy z niej czlowiek,dobry
do rany przyloz do intelektualnych pogawedek ni jak sie nie nadaje.
Brak podstawowej wiedzy ogolnej jest zaskakujacy,wrecz
powalajacy.kompletny brak znajomosci muzyki zagranicznej jak i
slawnych wokalistow czy aktorow.choc brak wiedzy w tym temacie mozna
jeszcze jakos wytlumaczyc zwalajac na tureckie media, najbardziej
zalamuje mnie totalny brak zainteresowania poszezania wiedzy a
tymbardziej kiedy ma sie obcokrajowca w rodzinie.nawet kuchnia
polska ich nie interesuje bo turecka jest najlepsza a i ja sie tak
nie specjalnie z propozycja wyrzucam bo nie jestem doswiadczona
kucharka no i nigdy nie gotowalam dla takiej ilosci osob.i tu znowu
prosba o rade.co zaproponowalybyscie na pokazowe danie bo czuje ze
predzej czy pozniej propozycja przygotowania polskiego obiadku
padnie.co jest polskim pewniakiem ze sie tu w turcji wsrod turkow
sprawdzil??
myslalam o pierogach albo krokietach,co wy na to???

na koniec dodam jeszcze ze nie nawidze chodzic po domu w
staniku......... : )))))

czy ktos boryka badz borykal sie z podobnymi problemami czy
dylematami i zechcialby sie ze mna podzielic??czy tak to wszystko
czuje bo jestem w turcji nowa i z czasem moje problemy zmaleja?
jakie byly wasze odczucia na poczatku???jak radzilyscie sobie z
jezykiem??

pozdrawiam



    • hugo43 Re: prosze o rade!(dlugie) 18.10.08, 22:37
      bardzo dokladnie ujelas to,co ja czuje.i dlatego po kilkudniowej
      wizycie u tesciow na wschodzie,od razu powiedzialam,ze w zyciu tam
      nie zamieszkam.a jesli,nie daj Boze,to dom(tam blokow nie ma) bedzie
      z domofonem,szczelnie ogrodzony,bo ja bede w bikini paradowac na
      slonku.maz wie,ze jestem do tego zdolna.z tym sie nie wygra.mnie
      tylko zastanawia,czy one sa naprawde szczesliwe z tymi wizytami,czy
      boja sie przerwac to bledne kolo?i te dzieciaki rozwydrzone,te z
      superniani to pestka.serdecznie ci wspolczuje,jedynym sposobem jest
      wyprowadzka gdzies daleko,ale wtedy mamusia bedzie wpadac na jakies
      3 tygodnie w odwiedziny.moja tesciowa jest mocno zaniepokojona
      tym,ze moi rodzice do nas rzadko przychodza,choc maja rzut
      beretem.my sie na to nie skarzymy,ale meza kuzyni po wizytach w
      polsce zawsze o tym mowia.jak mam ochote to jade z mama na zakupy,z
      tata na mecz brata i jest ok.i dla mnie to jest
      naturalne,niewymuszone spotkania.dziewczyno,badz silna i staraj sie
      nie oszalec,bo wiem jak to jest.takie ogromne ograniczenie,wlasciwie
      calkowity brak wyboru.denerwujace jest to,ze musisz dostosowac sie
      do osob,ktore o swiecie bladego pojecia nie maja i nie potrafia byc
      tolerancyjne dla innego sposobu zycia.a twoj maz pewnie calkiem pod
      ich wplywem?u mnie jest o tyle dobrze,ze tesciowa rozumie to,ze ja
      zyje inaczej,nosze jeansy,jezdze samochodem(wujkom sie to nie
      podobasmile) i nie musze byc taka jak ona.jedyne,co moge ci radzic,to
      sie nie poddawaj,malymi krokami walcz o swoja "autonomie" i
      rozmawiaj z mezem na ten temat,on musi stac po twojej
      stronie!.pozdrawiam
      • gunes20032001 Re: prosze o rade!(dlugie) 19.10.08, 01:24
        Kochana,
        Serdecznie ci wspolczuje.Nie musisz sie tlumaczyc.Dobrze wiemy, ze
        jestes normalna.Ja tez nie przepadam za dziecmi szczegolnie kiedy
        nie wiem kiedy i w jakiej ilosci moge sie ich spodziewac.Poziom
        tureckiego kola gospodyn tez moge sobie wyobrazic.Nie wiem gdzie
        mieszkasz, ale uwierz mi ,tak lub podobnie jest w calym kraju.Wiedz
        tez , ze nie da sie zmniejszyc ingerencji ich w twoje zycie
        bezbolesnie.Niestety.Musisz wyraznie zaznaczyc swoje terytorium
        zarowno jesli chodzi o miejsce jak i sposob zycia.Jestes istota
        wolna, wyksztalcona i swiatla.Prosze nie znizaj sie do ich poziomu
        bo jesli liczysz, ze zrozumieja ,to sie mylisz.
        Ja od pierwszych chwil zaznaczalam swoja odrebnosc i moj
        nienaruszalny teren.Nie obylo sie bez sprzeczek i obraz a nawet
        wiekszych awantur.Teraz mam spokoj.Ci ktorzy mnie zaakceptowali lub
        toleruja zostali.İnni musieli odejsc.wcale nie jest mi smutno z tego
        powodu.Ty tez musisz sie okreslic bo nie dasz rady.Przeciez ty sie
        meczysz.Chcesz tak przez nastepne 40 lat?jek pojedziesz do kraju za
        piec lat to zrozumiesz jak zostalas z tylu za innymi.Powalcz o
        swoje.Nikogo nie probuj przekonac na sile.Poprostu tak rob powiedz
        dlaczego i juz.Mam tylko nadzieje, ze maz cie zrozumie.Bo jak nie to
        ciezkie twoje zycie.
        powodzenia
    • kelebek-1 Re: prosze o rade!(dlugie) 19.10.08, 11:52
      Kateoz, dokladnie wiem co czujesz! Przez 3 lata spedzone w Turcji
      przezylam i czulam doslownie to samo co ty. W pewnym momencie
      myslalam, ze nie dam juz rady. Kompletnie nie potrafilam sie
      przystosowac. To bylo jak jakis obled. Do tego mam dziecko, wiec
      jego kochajaca turecka babcia probowala wychowac je po swojemu.
      Szczerze mowiac wspominam moj pobyt w Turcji jak jeden wielki
      koszmar i to byl straszny blad, ze zdecydowalam sie tam zamieszkac.
      Na szczescie teraz mieszkamy z mezem w Polsce. Jest ciezko, bo
      jestesmy tu dopiero 3 miesiace i staramy sie wszystko powoli
      poukladac, ale przynajmniej jestem spokojna, czuje sie swobodnie i
      moge byc soba. Nie martwie sie, ze czegos nie wypada, a wszystko co
      robie wynika z chceci a nie z przymusu.
      Trzymaj sie cieplo i nie poddawaj sie. Mow zawsze co myslisz i nie
      przejmuj sie jesli sie to komus nie spodoba. To twoje zycie i musisz
      robic wszystko zebys byla szczesliwa.
    • amw77 Re: prosze o rade!(dlugie) 19.10.08, 16:34
      Witaj w klubie...sad
    • mariawmarmaris Re: prosze o rade!(dlugie) 19.10.08, 17:17
      Czy któraś z Was była w podobnej sytuacji do Kateoz? Czy jedynym rozwiązaniem
      jest wyjazd do Polski, przeprowadzka na drugi koniec Turcji albo pokłócenie się
      z niektórymi członkami rodziny?
      Zastanawiam się czy po wytłumaczeniu teściowej/ sąsiadkom/ innym członkom
      rodziny i znajomym, że w Polsce wizyty się zapowiada itd. to czy do nich to
      dociera czy nie?
      kiedyś przeszła mi przez głowę myśl o zamieszkaniu w Turcji, ale teraz wydaje mi
      się, że to zupełnie bez sensu..
      • hugo43 Re: prosze o rade!(dlugie) 19.10.08, 18:54
        ja bylam pewna,ze chce mieszkac w turcji.wizyta w "naturalnym
        srodowisku" meza odebrala te checi na zawsze.najgorsze jest to,ze
        nie mozna liczyc na jakas tolerancje,ze jestes inna i moze masz inne
        obyczaje i nalezy je szanowac,z gory jestes skazana na przyjecie
        tamtejszych regul.inaczej jestes niedobra.
        • maviboncuk Re: prosze o rade!(dlugie) 19.10.08, 19:22
          Dziewczyny, a co na to wszystko wasi mezowie? Dlaczego sie na to
          zgadzaja? To przez nich (albo dzieki nim) jestescie w Turcji, wiec to
          facetow obarczylabym odpowiedzialnoscia za taki stan rzeczy. czy to
          nie facet powinien powiedziec swoim ciotkom, matkom i sasiadkom zeby
          nie ingerowaly w cudze sprawy?
          • gunes20032001 Re: prosze o rade!(dlugie) 19.10.08, 21:08
            Moj maz trzymal i trzyma moja strone.Dlatego tez odwrocila sie od
            niego rodzina oprocz mamy.Ona tez nie jest zbyt szczera.Kiedy maz
            wszystkich wspieral materialnie, pomagal w sporach rodzinnych i byl
            na kazde zawolanie byl cacy.Kiedy zalozyl rodzine i skupil sie na tym
            (nie daje kasy)stal sie be...
            • aylin34 Re: prosze o rade!(dlugie) 26.10.08, 17:19
              skad ja to znam,to tak jak u nas, najlepiej tylko masz dawac.Ja im
              pomagasz jestes na zawoladnie pozyczasz pieniadze (ktorych tak
              szybko nie oddaja lub wogole)to jest dobrze.A jak nie to jestes be...
          • gunes20032001 Re: prosze o rade!(dlugie) 19.10.08, 21:14
            Pamietajcie, ze mezowie tez byli wychowywani w tym systemie i w
            zyciu w stadzie i dla stada.Trudno im przyjac, ze komus to nie
            odpowiada.Poza tym rzadko ktory odwazy sie sprzeciwic starszym.Tak
            sa wychowani.Dlatego tez jesli wasz maz broni was i stawia sie
            rodzinie to musicie zrozumiec, ze jest to dla niego wielki czyn i
            dowod milosci.
            Mam nadzieje, ze niektore z was trafily lepiej.moze macie dla
            kolezanek rade lub sposob na unormowanie stosunkow w rodzinie.
            Kateoz badz ostrozna i rozsadna.Nie daj sie stlamsic i juz teraz
            pomysl o tym co bedzie jak przyjdzie dziecko na swiat.Pewnie rodzina
            rowniez tu bedzie ingerowac.Potem bedzie wychowywane przez
            wszystkich tylko nie przez ciebie.Porozmawiaj z mezem powaznie jak
            te sytuacje zmienic.
          • vikuska6 Re: prosze o rade!(dlugie) 19.10.08, 21:32
            Wyjęłaś mi to z ust! Co na to wasi mężowie? Lekceważą problem? Myślą że z czasem
            wszystko się 'dotrze'? Jeśli przeprowadziliście z mężami powazną rozmowę, a oni
            nie podejmują żadnych działań, to na waszym miejścu zastanowiłabym się nad
            przyszłością takiego związku oraz tym jaką wagę macie dla swoich mężów i czy
            takie małżeństwo nie było błędem. W XXI wieku rozwód to nie koniec świata.

            Taki stan rzeczy jest uwarunkowany kulturowo i powszechny wśród nizin
            społecznych na zachodzie kraju, jak również w większości rodzin na wschodzie. W
            rodzinach wykształconych, od pokoleń mieszkających w dużym mieście obowiązuje
            umawianie wizyt, nie mieszka się na kupie, a teściowa nie ma kluczy do
            mieszkania gelin. Tak jest w rodzinie mojego męża i wszystkich naszych
            przyjaciół. Zawsze uważałam, że należy dobrze poznać środowisko swojego wybranka
            przed podjęciem poważnych decyzji, bo jak wiadomo wilka do lasu ciągnie i nawet
            jeśli w stanie zakochania jest barankiem, po jakimś czasie zacznie zachowywać
            się według zasad wpajanych mu od dziecka.

            Wyjściem z sutyacji jest zamieszkanie w innej dzielnicy miasta, zdala od rodziny
            męża, w bardziej cywilizowanym sąsiedztwie. To jest łatwiejsze niż zrywanie się
            z miejsca i zaczynanie wszystkiego od zera w Polsce, gdzie też nie jest słodko.
            A jeśli mąż się nie zgadza na podjęcie takiego kroku, bo rodzina się obrazi, bo
            nie wypada, to zrobić mu pa-pa i dopóki nie późno ułożyć sobie życie gdzieindziej.
        • amw77 Re: prosze o rade!(dlugie) 19.10.08, 23:03
          Hugo jestem w tej samej sytuacji, pomieszkalam (wciaz mieszkam)
          sobie i mi sie odechcialo, do tego stopnia, ze odlozylam nawet
          slub...
          • sarlo51 Re: prosze o rade!(dlugie) 20.10.08, 00:20
            Przykro ze jest ci ciezko tam. Ja chce wam tutaj nadmienic mojej
            kolezanki tato co zrobil.Po 23latach malzenswtwa pojechal z cala
            rodzinka do Grecji.Jego zona jest amerykanka ale polskiego
            pochodzenia.Jak tylko zajechaly kupily sobie dosc duze mieszkanie
            mialy(6dzieci).Postanowily zrobic duze przyjecie w domu dla jego
            rodzinki,znajomych i sasiadow. Jej tato dal bardzo ladne
            przemowienie dla wszystkich pod jednym dachem ich zebral.On
            powiedzial co oni lubia i czego nie lubia i zeby z niej nie robic
            greczki bo ona nie jest i nie bedzie. Przedstawil ja jako BARBARA a
            nie jak oni wolay Amerykanka. Bylo duzo osob co nie lubialo.Dzisiaj
            jak widze jej mame czesto wspomina ten dzien. Dzieci wspominaja ich
            tez bo cala rodzinka byla zaskoczona ze on tak postapil.
            Mojego meza rodzinka jest daleko odnas. Tesciowa jest dobra
            kobieta.Jak jest tutaj z nami to stara sie jak najlepiej.
            Ja mam dzieci klucze ale ani razu ich nie uzywalam tylko oni bo sie
            zamknely.Nie widze to sie nie martwie jak tam oni zyja.Ale jednego
            dnia wpadlam z mezem do syna bez telefonu.On dla mnie powiedzial ze
            nie lubi bo jego naczynia nie byly umyte (kawaler).
      • gunes20032001 Re: prosze o rade!(dlugie) 19.10.08, 21:04
        Marysiuwmarmaris,
        przykro mi, ale najczesciej nic sobie nie robia z naszych
        tlumaczen.zwykle ,jesli sie nie obraza, przytakna,usmiechna sie i
        dalej swoje.Sa niereformowalne i jesli ktoras z was ma troche lepiej
        to jest to tylko wyjatek potwierdzajacy regule.Tego nie da sie
        zmienic bezbolesnie.
        caluski
        • mariawmarmaris Re: prosze o rade!(dlugie) 19.10.08, 21:30
          dzięki za informacje smile
          do decyzji o ślubie jeszcze mi daleko (nawet BARDZO), ale wolę być świadoma na
          co powinnam zwrócić ewentualnie uwagę smile

          buziaki
          Marysia
        • agakon1 Re: prosze o rade!(dlugie) 19.10.08, 21:55
          Ja mam pozytywne doswiadczenia, nikt mnie nie nachodzi niezapowiedziany, bo tego
          nie lubimy i to nie jest zreszta w zwyczaju rodziny meza. Sasiadow znam tylko na
          dzien dobry, moze dlatego, ze mieszkamy w centrum Istanbulu i nie ma tu typowych
          rodzin z dziecmi, raczej wszyscy w ciagu dnia sa w pracy. Tesciwie mieszkaja w
          malej miejscowosci kolo Izmiru i jak ich odwiedzamy jestem traktowana jak gosc i
          jesli pare razy pozmywalam naczynia po obiedzie to tesciowa za kazdym razem
          dziekowala i podkreslala, ze nie musze tego robic bo jestem "w gosciach". A jak
          byly u niej kolezanki-sasiadki to posiedzielismy 5 minut wypilismy kawe, a potem
          sama nam zaproponowala, zebysmy sie nimi nie przejmowali i nudzili w ich
          towarzystwie i poszli raczej na osiedlowy basen. W ciagu 2 lat naszego zwiazku
          raz nas odwiedzil szwagier na tydzien (posprzatal mieszkanie jak bylismy w pracy
          w ramach wdziecznosci za goscine i ugotowal obiad smile) a tesciowa byla raz na
          pare dni, ale zatrzymala sie u przyjaciolki, bo stwerdzila, ze jak my jestesmy w
          pracy to by jej sie nudzilo samej. Oczywiscie byla u nas zobaczyc jak mieszkamy,
          ale nie odebralam tego jako inspekcji, zreszta pytala sie na poczatku czy moze
          obejrzec np nasza sypialnie smile. Wydaje mi sie, ze wszystko zalezy od ustalenia
          pewnych granic w koncu jestesmy doroslymi ludzmi. nigdy nie pozwolilabym, zeby
          ktos tak wszedl mi na glowe, wszystko jedno czy tutaj czy w jakimkolwiek innym
          kraju. Moze po prostu powinnas byc bardziej stanowcza, na pewno nikt sie nie
          obrazi, a zaczna Cie szanowac. Moi tesciowie to prosci ludzie, mama nie ma chyba
          nawet matury, a jednak wie jak sie taktownie zachowac i uszanowac inne zasady,
          niz te do ktorych ona jest przyzwyczajona. Jedyne co mnie denerwuje, ze stara
          sie we mnie wpychac straszne ilosci jedzenia jak ich odwiedzamy, bo uwaza, ze
          jestem za chuda i nie da sie jej wytlumaczyc, ze takie mam juz geny i nawet
          jakbym codziennie zjadala kilogramy czekolady to i tak by to nie pomoglo
          (probowalam kiedys tak przytyc i tylko sie klopotow z zoladkiem nabawilam lol)
          Glowa do gory i walcz o swoje, a przede wszystkim popros o pomoc meza w koncu to
          jego rodzina.
          • gunes20032001 Re: prosze o rade!(dlugie) 19.10.08, 22:14

            • maviboncuk Re: prosze o rade!(dlugie) 19.10.08, 22:35
              No wlasnie, w jakim wieku sa nasze forumowiczki? Wydaje mi sie ze
              jestesmy w wiekszosci dwudziestolatkiami, prawda?
              • mariawmarmaris Re: prosze o rade!(dlugie) 19.10.08, 22:53
                ja mam 23 lata, ale nie mam męża w TR wink

                jeszcze..

                może jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności to się stanie, ale najwcześniej za 2
                lata, bo mój luby w maju idzie na 15 miesięcy do wojska..

                marne szanse na utrzymanie tego i tak pokręconego związku, ale są..
                • agakon1 Re: prosze o rade!(dlugie) 19.10.08, 23:45
                  Gunes masz racje. My zanim sie pobralismy mieszkalismy razem 2 lata z czego pol
                  roku na Wegrzech potem 1,5 roku tutaj. I pobralismy sie swiadomie bez zadnych
                  naciskow ze strony rodziny nawet sie dziwili, ze podjelismy ta decyzje, bo
                  mysleli, ze jestesmy zbyt "wyzwoleni" i niezalezni na malzenstwo. Jestesmy
                  artystami i uwazaja nas za troche "pomylonych", a szczegolnie mojego meza,
                  tesciowa raz mi powiedziala, ze mnie uwielbia, bo myslala ze jej syn nigdy sie
                  nie ozenismileja sie zblizam do trzydziestki maz pare lat starszy smile
                  • monikay Re: prosze o rade!(dlugie) 20.10.08, 00:41
                    Zgadzam sie ze wszystkimi dziewczynamismile My jestesmy razem juz ponad
                    4 lata i chcemy wziac slub, mamy zamieszkac w Turcji - ja z gory
                    powiedzialam ze na gleboka wode sie nie rzuce, dlatego mamy najpierw
                    sprobowac czy Turcja to jest dobry pomysl, jak sie tam bede czuc i
                    czy bede szczesliwa (niestety musimy czekac na wojsko). A jesli tak
                    to bardzo zalezy mi zeby mieszkac troche dalej od rodziny. Wiem jak
                    to moze wygladac - chociaz sa wyjatkismile Tata mojej przyjaciolki (tez
                    Turczynki) powiedzial nam ze jezeli chcemy byc szczesliwi i jezeli
                    chcemy aby nasz zaiwazek prztrwal i wszystko pieknie sie ukladalo
                    musimy zamieszkac daleko od rodziny. Najlepiej w innym miescie. Sa
                    to slowa ojca, ktory sam wydal swoja corke za maz i zna Turecka
                    kulturewink
                    W takich zwiazkach jak nasze wazne jest zrozumienie i dogadanie sie,
                    uzgodnienie spraw ktore moga byc kontrowersyjne, trzeba znalezc
                    kompromis, a jesli go nie ma... no coz... albo ktos bedzie
                    nieszczesliwy, albo najlepiej sie rozstac...
                    Monika - 24.
                    Pozdrawiam!
                    • magdalenaa_b Re: prosze o rade!(dlugie) 31.01.09, 11:48
                      Mnie się też wydaje, że jest to kwestia uzgodnień przed ślubem ale także przestrzeganie tych reguł. Ja wszyscy wiemy, pogadać sobie można, ale jak łamie się reguły to powstają z tego duże kłopoty i nieporozumienia.
                      Rodzina mojego faceta mieszka na szczęście daleko. Ale nawet gdyby mieszkali tutaj na miejscu, to jestem dużą dziwczynką i nie pozwolę sobie na tego typu zagrywki, choćby nie wiem co. Dodam jeszcze, że nie zdzierżyłabym tego typu odwiedzin i kontrolowania nawet w Polsce. Mój dom jest MOJĄ twierdzą i wara mi od niego. Każdego, kto odważyłby się złamać zasady w MOIM domu, potraktowałabym tak samo tj, z chłodną uprzejmością powiedziałabym że sobie nie życzę tego typu sytuacji i poprosiła o zwrot klucza. Ja jestem sobą i wymagam uszanowania mojej prywatności.
                      Wiem, że łatwiej jest to powiedzieć niż wprowadzić w życie. Ale jeśli ja się naginam do panujących tu zwyczajów, uczę się w zasadzie wielu rzeczy od nowa, to wymagam poszanowania mojej godności osobistej również.
                      Pozdrawiam.
    • nephte Re: prosze o rade!(dlugie) 20.10.08, 00:29
      o rany dziewczyny ja po prostu nie mogę w to uwierzyć Kiedy czytalam Wasze wypowiedzi moje oczy robiły się coraz wieksze i wieksze ze zdziwienia surprised
      Pozostaje mi tylko życzyć powodzenia wszystkim które cierpią takie katusze
      Pozdrawiam Was serdecznie wink
      • abalko Re: prosze o rade!(dlugie) 20.10.08, 10:11
        hmmmm

        z tego co sie orientuje, w Polsce tesciowe rowniez miewaja klucze do
        mieszkania dzieci - nie jest to wcale rzadkoscia i jak sie drzwi
        zatrzasna, nie trzeba ich wywazac i jak sie wyjedzie na wakacje,
        to... i jak sie zgubi klucze, to... itd...

        pytanie 1 jest, czy sie te rodzine lubi - jak sie nie lubi, istotnie
        jest to pieklo. pytanie tez jak bardzo dziewczyna za 'swoimi' teskni.

        mozna sprobowac zobaczyc dobre strony sytuacji. bo na przyklad w
        ramach pomocy rodzinnej wyszorowano mi mieszkanie, do ktorego mialam
        sie wprowadzic, kiedy bylam w pracy - przyznam, ze bylam zszokowana
        i odebralam to jako naruszenie prywatnosci, a teraz milo wspominam i
        jestem bardzoooooo wdzieczna za to.

        moze ta szklanka to mial byc mily gest - przyszla, zobaczyla to
        umyla. jak moja 'elti' poszla pocieszac kobiete po naglej smierci
        meza, tez jej posprzatalam, bo smutna byla. wczoraj mi do torebki
        wrzucila paczuszke melisy - czesto sie denerwuje, a nie moglam jej w
        sklepie znalezc. bylo mi milo, ze pamietala o mnie. 'anne' przesyla
        mi jedzenie ze wsismile jak babcie w Polsce.

        mysle, ze skoro tesciowa jest codziennie, mozna z nia sprobowac
        rozmawiac, tylko tak, zeby jej sie przykro nie zrobilo. moze zapytac
        meza w jaki sposob pogadac. moze opowiadac, jak jest w Polsce,
        powiedziec, ze sie martwisz, ze moze oni mysla, ze chcesz zle lub
        cos zle robisz. Pokazywac podobienstwa kultur - jest ich naprawde
        bardzo duzo. mnie Turczynki pytaja, jak wygladaja nasze swieta, co
        robimy jak goscie przyjada, jakie sa polskie tesciowe. ostatnio
        bylam w szoku, bo mnie spytano, jak gotujemy - PRZESTALY UWAZAC, ZE
        TURECKA KUCHNIA JEST JEDYNA NA SWIECIEsmile)))

        Turcja jest zamknieta - oni nie wyjezdzaja nigdzie, nie znaja
        jezykow obcych, nie widzieli niczego innego w swoim zyciu, nikt im o
        swiecie szerokim nie opowiadal. z czasem zaczynaja sie interesowac,
        naprawde.

        wiem, ze latwo sie mowi...smile
        • alexa195 Re: prosze o rade!(dlugie) 20.10.08, 11:22
          U mnie nie ma i nie bylo niezapowiedzianych wizyt. Nie znos
          wszystkiego z usmiechnieta mina, bo bedzie tylko gorzej – dla
          Ciebie. Im wiecej regul ustalisz z gory tym lepiej dla Ciebie (dla
          Was) smile Wierz mi, ze zapobiegac pewnym sytuacjom jest o niebo
          latwiej, niz naprawiac to, co sie juz stalo wink

          > Turcja jest zamknieta - oni nie wyjezdzaja nigdzie, nie znaja
          jezykow obcych, nie widzieli niczego innego w swoim zyciu, nikt im o
          swiecie szerokim nie opowiadal. z czasem zaczynaja sie interesowac,
          naprawde.

          Abalko, blagam uszczegolnij swoja wypowiedz, bo wynika z niej, ze
          100 % Turkow miesci sie w przedstawionym przez Ciebie modelu. A moze
          to z kolei Ty nie widzialas Turcji poza pewnym obszarem i nie
          poznalas Turkow z poza innej czesci, niz ta, w ktorej przebywasz (w
          ogole to czasowo czy na stale)??
          • sommak Re: prosze o rade!(dlugie) 20.10.08, 13:02
            Witam Was,
            ja do urodzenia dziecka nie mialam zadnych problemow z tesciami,a z
            wizytami sasiedzkimi tym bardziej-poprostu wiedzac,ze jestem
            obcokrajowcem,domyslajac sie,ze nie mowie po turecku(nie do konca
            sluszniesmile)-nie nawiedzaly mnie panie z sasiedztwa,teraz dla odmiany
            mieszkamy w miejscu,gdzie ludzie sa chyba generalnie bardziej
            zamknieci i kazdy sobie rzepke skrobie we wlasnym domku.
            Tesciow mam cudownych,aczkolwiek jak nadmienilam po urodzeniu
            dziecka sytuacja troche sie zmienila,poprostu skazana jestem na
            codzienne wizyty tesciowej,ktora bardzo chce mi pomagac przy
            dziecku.Jestem jej za to bardzo wdzieczna,bo zwlaszcza na poczatku
            jej pomoc byla nieoceniona,ale mija juz prawie 7 miesiecy,a tesciowa
            nadal przesiaduje u mnie od rana do wieczora.Czuje sie
            kontrolowana,wiele rzeczy przy dziecku zrobilabym inaczej,jak jestem
            sama z dzieckiem mamy swoj plan dnia,jak tylko pojawia sie tesciowa
            plan wali sie,dziecko gorzej sypia w ciagu dnia,w dodatku mama
            zachowuje sie dosc halasliwie-a nasz maluch sypia jak zajac pod
            miedza,wystarczy szelest torebki foliowej zeby ja obudzic..szkoda
            gadac.Zaglada mi do garnkow,robi porzadki w lodowce,w telewizji caly
            czas leca tureckie seriale,najchetniej poprzestawialaby mi meble w
            mieszkaniu,zeby dostosowac lepiej wg niej do potrzeb dziecka.Juz raz
            dyskretnie zwrocilam uwage,obrazila sie na zaboj;pozniej zachorowala-
            wykorzystujac ten argument,tlumaczylam,ze musi wiecej odpoczywac,ze
            ma przeciez jeszcze swoj dom do prowadzenia..-pomoglo na 1.5
            tygodnia..Kilka dni temu przeprowadzilam rozmowe z mezem,w koncu to
            za niego wychodzilam za maz,a nie za jego mame,ale przyznaje trudno
            znalezc dobry sposob na rozwiazanie tej sytuacji tak aby tesciowa
            sie nie obrazila.

            A propos wizyt,dodam jeszcze jedno,co osobiscie mnie
            zdenerwowalo.Turcy przyzwyczajeni sa odwiedzac znajomych w szpitalu
            i to calymi tabunami,czasami sa to prawie obce
            osoby,sasiadki,rodzice kolezanki...İdac do szpitala,zeby urodzic
            dziecko,zastrzeglam sobie,ze nie zycze sobie takich wizyt,ze biorac
            pod uwage,ze bede miec cesarke,nie wiadomo jak bede sie
            czula,wygladala i nie chce sie krepowac czyjas obecnoscia,zwlaszcza
            jesli maja to byc prawie obce dla mnie osoby,poza tym tlumaczylam,ze
            te pierwsze chwile matki z dzieckiem sa bardzo wazne.Wprawdzie udalo
            mi sie dzieki dosc radykalnemu postawieniu sprawy uniknac wielu wizyt
            (paru delikwentow niestety sie pojawilo),ale rodzina uznala to za
            jakas moja dziwna fanaberie,nie mogli zrozumiec,ze w ciazy bylam
            ok,a teraz nagle mi odbilo i mam kaprysy.Nie komentowalam,nie
            tlumaczylam,a w efekcie na szczescie udalo mi sie uniknac wizyt w
            domu juz po urodzeniu dziecka-tesciowa znajac moje
            nastawienie,przyjmowala gosci u siebie(dodam,ze wiekszosc tych osob
            to znajomi rodzicow meza,czesci z nich nawet nie widzialam wczesniej
            na oczy).
            Wcale nie tak latwo rozwiazac taki problem i nie zawsze sama rozmowa
            z mezem pomaga,bo mimo,ze sie rozumiemy-to jemu tez nie jest
            zrecznie czasami cos ostro zakomunikowac rodzinie,a przeciez nie
            chodzi o to,zeby sie awanturowac,ich pomoc czasami jej wrecz
            niezbedna.Oj trudno znalezc zloty srodek,tak zeby i wilk byl syty i
            owca cala...chyba z sasiadami jednak to latwiej zalatwic,to w koncu
            obcy ludzie,pogadaja,oplotkuja,i co z tego.
            Pozdrawiam Was serdecznie!
          • abalko Re: prosze o rade!(dlugie) 20.10.08, 13:39
            piszac o 'zamknieciu' Turkow mialam na mysli trudnosci z uzyskaniem
            wizy przez obywateli tureckich i zaporowych dla wielu kosztach
            wyjazdu. nie wydaje mi sie, by problem dotyczyl wylacznie 1 czesci
            kraju
      • zeytin Re: prosze o rade!(dlugie) 20.10.08, 13:33
        ja takze przed slubem jestem
        ale przyznam ze np niepokojace byly dla mnie telefony Jego ojca do
        mnie ( dodam ze dzwoni 5 razy az do momentu kiedy nie odbiore, co
        wiecej mowi po turecku, gdzie moj stopien zaawansowania w mowieniu
        jest prawie zaden), to ma byc kontrola czy co?
        dodatkowo widze wtracanie sie calej rodziny w malzenstwo jego siostry
        ( np kazdy wie ze jej nowy maz ma problemy w lozku- a to chyba nie
        szczegol) czerwona lampka sie pali... obym sie mylila
    • mik.magda Re: prosze o rade!(dlugie) 20.10.08, 13:54
      Czesc dziewczyny!czytam te wypowiedzi i chyba musze sie uznac za wielka
      szczesciaresmile Poki co mieszkamy z moim chlopakiem razem z jego rodzicami,ale nie
      moge na nich zlego slowa powiedziec.Wiadomo ze czulabym sie wygodniej i
      chciaiabym zebysmy mieszkali sami, i mam nadzieje ze niedlugo juz tak bedzie.
      Ale rodzice chlopaka sa to bardzo dobrzy ludzie, mieszkamy razem,ale wlasciwie
      nie wtracaja sie w zycie swoich dzieci. nie ma tez mowy o jakims uslugiwaniu
      komukolwiek czy cos w tym stylu, mama chlopaka jak chce to robi sobie sama
      herbate,ona raczej tez gotuje jako ze ja nie jestem mistrzem kulinarnym, pare
      razy ugotowalam cos polskiego bo chcieli sprobowacsmile nigdy w zyciu mi nie
      pwoeidziala zrob to czy tamto. to co robie i w czym jej pomagam wynika z mojej
      woli, a raczej z nudowsmile niz z tego bym czula jakas presje. Ale faktycznie raz
      mialam taka sytuacje ze poszlismy do jakis ludzi w gosci ktorych pierwszy raz na
      oczy widzialam i tamta kobieta dala mi do zrozumienia ze to ja sie powinnam
      zajac herbata. troche mi bylo dziwnie, bo pierwszy raz bylam w tym domu i dla
      mnie to jest troche dziwnie zeby sie ,rzadzic, w czyims domu. Natomiast co mnie
      denerwuje to np kuzyni ktorzy przyjezdzaja tutaj ( nie czesto najczesciej bo
      mieszkaja w innym miescie)grzebia w szafach, biora co im sie podoba,
      podkoszulek, czapeczka, ladowarka do telefonu.... w sumie nie zwracalam na to
      uwagi do momentu kiedy jeden wzial podkoszulek ktory przywiozlam mojemu
      chlopakowi z Polski smile to tylko glupi podkoszulek ale byla to dla mnie rzezc
      sentymentalnasmile jesli chodzi o niezapowiedziane wizyty to takie zdarzaja sie
      bardzo zadko, ewentualnie jacys znajomi rodzicow sprzed lat pare razy wpadli bez
      zapowiedzi, natomiast wizyty ciotek, wujkow, itp sa w 99% umowione. Zobaczymy
      jak to bedzie jak bedziemy mieszkac sami, na wzelki wypadek zakomunikowalam
      chlopakowi ze wolalabym mieszkac troche dalej niz w bloku oboksmile
      p.s mam 25 lat
      pozdrawiam serdecznie
    • abalko Re: prosze o rade!(dlugie) 20.10.08, 14:00
      a jesli juz mowimy o stereotypach, ze pozwole sobie dodac -
      najwiekszym stereotypem wewnatrz Turcji jest wyobrazenie o tym, co
      dzieje sie na wschodzie kraju - aktualne moze dla gorskich wiosek,
      niekoniecznie dla calosci regionu.

      w tv pokazuje sie brudnych, biednych, niewyksztalconych ludzi
      obdarzonych 10 dzieci stojacych u progu chaty. dzieci prosza o
      szkole, starsi o szpital. tymczasem obok takich ludzi zyja tu
      normalne w naszym pojeciu rodziny.

      zupelnie inna sprawa jest pokazywanie podobnych obrazkow z regionu w
      telewizjach nadajacych z europy zachodniej - tu celem jest zdobycie
      funduszy 'pomocowych' - czy dla takich ludzi, bardzo watpie... czesc
      spolecznosci tutejszej wydaje sie byc wspolodpowiedzialna za wlasny
      marny wizerunek.
      • gunes20032001 Re:do abalko 20.10.08, 14:32

        • bazylia_tr Re: 20.10.08, 16:55
          Witaj,
          Podziwiam Cie szczerze, gdyz sama bym na dluzsza mete nie
          wytrzymala.. Mialam probke jak przyjechalam swiezo do Turcji i przez
          5 miesiecy nie moglam znalesc pracy. Siedzialam w domu, moj maz
          pracowal, a ja sila rzeczy bylam skazana na towarzystwo bratowej,
          ktora nie pracuje i mieszka 2 bloki dalej. Ona co prawda jest
          wyksztalcona tzn. skonczyla studia, ale co z tego, gdyz zaraz po
          urodzeniu dziecka zostala w domu i juz nie wrocila do aktywnosci
          zawodowej. Czesto spotykalysmy sie w wiekszym towarzystwie w ciagu
          dnia z jej kolezankami i wrazenia mialam bardzo podobne do Twoich.
          Zadna z nich nie pracuje i nie ma zadnych glebszych zainteresowan.
          Caly swiat kreci sie wokol kuchni i dzieci. Rozmowy dotycza diety
          (odwieczny problem Turczynek jak schudnac), 'wychowywania'
          wstretnych tureckich bachorow (zanim przyjechalam do Turcji kochalam
          dzieci, w tej chwili odczuwam do nich skrajna awersje) i
          przygotowywania potraw. Po kilkunastu takich spotkaniach myslalam,
          ze mi odbije - zawsze te same denne tematy, ktore zreszta nie do
          konca mnie dotycza gdyz nie mam dzieci, jestem szczupla i nie musze
          nic zrzucac, czy wreszcie fakt, ze w kuchni kroluje moj maz
          (oczywiscie dla nich to nie do pomyslenia). Przepraszam, ze tak
          pisze, ale naprawde w ciagu tamtych 5ciu miesiecy nabawilam sie
          niemal depresji. Jedyna deska ratunku byla wowczas moja nauczycielka
          tureckiego, do ktorej chodzilam na prywatne lekcje - 60latka, ale
          kobieta bardzo swiatla, o rozleglych zainteresowaniach, znajaca
          jezyki, nowoczesna, elegancka etc.. Jedyna osoba w calej Turcji, z
          ktora czulam ze moge normalnie porozmawiac, myslalaca podobnie jak
          ja. Do dzis moja najlepsza turecka przyjaciolka.
          Jesli chodzi o sasiadki to od samego poczatku staralam sie nie
          bratac, bo wiedzialam jak sie to moze skonczyc - zupelnym brakiem
          prywatnosci. Zachowywalam uprzejmy chlod. Tym sposobem nikt mnie nie
          molestowal w domu za bardzo, a nawet jesli to po prostu nie
          otwieralam drzwi.
          Potem znalazlam na moim osiedlu Polki i zaczelam sie z nimi spotykac
          dla rownowagi. Nasze spotkania byly calkiem inne smile Nie czulam sie
          wyobcowana i mialysmy zawsze multum wspolnych tematow. Bardzo je
          lubilam. Czasem bylo tak, ze kolezanki bratowej spotykaly sie w tym
          samym czasie co my i mialam wowczas wymowke by nie isc smile
          Na szczescie od pol roku pracuje i nie uczestnicze wiecej w
          posiedzeniach kolezanek bratowej. Nie mam po prostu na to czasu.
          Wyszlam do ludzi smile I odzylam. Mysle, ze najlepiej jest wlasnie
          znalesc prace. Sila rzeczy czlowiek nie jest wowczas skazany na
          takie sytuacje w domu, bo go po prostu w nim nie ma..
          Zycze duzo wytrwalosci. Postaraj sie zorganizowac sobie jakos czas
          niekoniecznie w zwiazku z rodzina. zapisz sie na jakis kurs,
          poszukaj znajomych Polek (na forum albo przez Nasza Klase). Nie wiem
          gdzie dokladnie mieszkasz, ale moze w Twoim miescie jest jakies
          centrum kultury - jak nie pracowalam to co tydzien chodzilam (sama!
          ku zdziwieniu bratowej) na rozne targi w takie miejsca. Poza tym
          mysle, ze na dluzsza mete chyba konieczna bedzie przeprowadzka, nie
          wiem czy bedziesz w stanie wytrzymac taki brak prywatnosci i
          spokoju. Zycze powodzenia. Pozdrawiam.
          • wanienka Re: 20.10.08, 18:12
            oj dziewczyny, jak to wszystko czytam to "jako żywo" staje mi przed oczyma moja
            turecka rodzina...i tym bardziej ciesze sie, ze zdecydowalismy sie zamieszkac w
            polsce, bo ja to jednak nigdy sie nie przyzwyczailam do odwiedzin gledzenia
            rodziny opowiadania o dupie maryny oraz do tego ze jakas tam sasiadka ktora
            pierwszy raz w zyciu widze wie o mnie wiecej niz ja sama. niestety rodzina
            mojego meza nie zostawilaby nas w spokoju nawet gdybysmy przeniesli sie do
            innego miasta- wpadali by posiedziec na kilka miesiecy.
            moja tesciowa i tak jest gotowa jak tylko urodze dziecko przyjechac i sie nim
            zajmowac- niedoczekanie!

            kateoz zycze Ci z calego serca jak najlepiej i zeby to sie jak najzybciej
            rozwiazalo bo wiem z wlasnego doswiadczenia ze mozna po jakims czasie zwariowac.

            ps. mam 24 lata i pozdrawiam Was wszystkie serdecznie
            • nephte Re: 20.10.08, 18:58
              aha zapomniałam dodać 25 smile
          • abalko do Gunes :-) 20.10.08, 18:48
            w tej chwili mieszkam w Diyarbakir, ale sie pewnie niedlugo wyniose
            ale pewnie to i tak bedzie wschodsmileNajbardziej chcialabym do
            Malatii, ale moze byc tez Adiyaman.

            Diyarbakir jest specyficznym miejscem - wlasciwie nikt go nie lubi
            poza tubylcami, chociaz moje zycie w Diyarbakir wiele sie od tego w
            Polsce nie rozni. jest brzydsze i brudniejsze od innych miejsc w
            Turcji, które znam i ludzie sa tu biedniejsi, niż tam gdzie bywalam.
            Sa tu tez mury miejskie – naprawde imponujące, meczety rzecz jasna
            starożytne,kościoły – w tym katolicki nawet. Tyle ze pomiedzy tymi
            wspaniałościami znajduja się bardzo biedne i zaniedbane domy. W
            miescie nie jest niebezpieczniej niż w Stambule.Nic mi się tu
            głupiego nie przydarzylo. Nie zyje tu inaczej niż w Polsce, nie
            zachowuje się inaczej – włączając w to stroj.

            Tak naprawde prawdziwi Kurdowie – tacy tradycyjni - dla mnie to ci z
            Adiyaman. Oni swoja tradycja zyja na codzien – w takim dobrym
            pojeciu tradycji. W Diyarbakir niby czarszafow i innych lokalnych
            kostiumow wiecej (obok mnini i odkrytych ramion), poligamii tez, ale
            ta tradycja i niby dbałość o jezyk i zwyczaje to tak, żeby ciemna i
            biedna mase omamic i ku sprzyjaniu separatystom skierowac.

            w ramadanie restauracje byly otwarte i wcale nie puste, sa lokale,
            w ktorych podaje sie alkohol i sklepy monopolowe.

            Środowiska kurdyjskie sa mocno zróżnicowane, jak cala Turcja. Nie
            wszyscy to separatyści. Wykształceni zdaja sobie sprawe, z niskich
            zasobow ekonomicznych terenu, niektórzy czuja się Turkami, niektórzy
            i Turkami, i Kurdami lacznie. Nie wszyscy pochwalaja sposób walki –
            zamachy na wlasnym terenie i zabijanie ‘swoich’. Religijnym nie
            podoba się komunizm.

            mentalnosc tu taka jak w moim rodzinnym miasteczku w poludniowej
            polsce - przynajmniej wsrod ludzi, z ktorymi przebywamslszalam
            awanture miedzy matka i dorastajaca corka (ze wsi sie przepowadzly)-
            jakbym w polsce byla. oczywiscie powodem nieodpowiedni chlopak -
            rzeczywiscie nieodpowiedni. zakochana corka pyskowala jak ja w jej
            wiekusmile

            to tyle??? pytaj o szczegoly, jesli cos cie szczegolnie
            zainteresowalosmile))


            • gunes20032001 Re: Do abalko:) 20.10.08, 19:21

              • wanienka Re: Do abalko:) 20.10.08, 19:37
                gunes, wybacz moja ignorancje- kuma to juz wiem, ale tore- nie mam bladego
                pojecia. prosze o wyjasnienie. z gory dzieki
                • gunes20032001 Re: tore 20.10.08, 20:33
                  To zbior tradycji rodowych, ktore tworzyly sie przez wieki
                  czasami.Szczegolnie chodzi mi o namus meselesi czyli sprawe honoru i
                  czystosci dotyczacy kobiet.Bardzo okrutne tradycje.
                • maviboncuk Re: DO 20.10.08, 20:42
                  "Caly swiat kreci sie wokol kuchni i dzieci. Rozmowy dotycza diety
                  (odwieczny problem Turczynek jak schudnac), 'wychowywania'
                  wstretnych tureckich bachorow (zanim przyjechalam do Turcji kochalam
                  dzieci, w tej chwili odczuwam do nich skrajna awersje) i
                  przygotowywania potraw."

                  Wiem, ze temat jest inny ale przyznam ze bardzo mnie zniesmaczyla ta
                  czesc twojej wypowiedzi. Jakby to powiedziec, skoro masz meza Turka,
                  a na pewno planujecie dzieci to musze cie zmartwic ale twoje dziecko
                  tez bedzie "tureckim bachorem" - na pewno bedzie mialo tureckie
                  obywatelstwo. Jak mozna tak mowic w ogole? Ta twoja wypowiedz
                  przeploniona jest jadem i troche mnie odrzuca ... Czy ktos jeszcze
                  sie ze mna zgadza?

                  Jako Polka chce ci przypomniec piosenke Majki Jezowskiej; WSZYSTKIE
                  DZIECI NASZE SA...

                  Pozdrawiam,

                  ps. mam 24 lata, wkrotce 25

                  • maviboncuk Re: DO 20.10.08, 20:44
                    Moja wypowidz byla do 'bazylia_tr"
                    • gunes20032001 Re: DO mavi boncuk 20.10.08, 21:26

              • abalko Re: Do abalko:) 20.10.08, 20:36
                nie za bardzo chce pisac, co tu slyszalam odnosnie
                powodow 'zacofania' ekonomicznego i kulturowego wschodniej czesci
                kraju, bo nie mam na ten temat wlasnego zdania, a powtarzac jak
                papuga nie chce.

                aranzowane malzenstwa (czy je mialas na mysli mowiac o 'kumie'?)
                awantura w domu, o ktorym pisalam, miala miejce rowniez z tego
                powodu, ze matka chciala z dalekim kuzynem dziewczyne wyswatac, a
                dziewczyna kochala innego - diabla wartego zreszta. matka
                wrzeszczala, ze dziewczyna bedzie gospodynia domowa i jak z ojcem
                umra, kto jej bedzie przed idiota bronil. dziewczyna krzyczala, ze
                idiote kocha. efekt jaki??? - niefortunny narzeczony - krewny zostal
                przegnany. wspominalam juz, ze rodzina pochodzi ze wsi - uciekli
                przed 'bojownikami o wolnosc narodowa'.

                poligamia - czesc tutejszych kobiet swiadomie ja wybiera - mowie tu
                i o 1 zonie, i o kolejnej. nie znam zadnej kobiety bedacej w zwiazku
                poligamicznym osobiscie, nie slyszalam plotki o 3 zonach w okolicy.
                takie kobiety stanowia takze sensacje wsrod tubylcow plci zenskiej.
                znam 1 mezczyzne - przedstawiono mi go na moja prosbe, bo chcialam
                takiego zobaczyc. nawiasem mowiac bardzo sie ubawil. bardzo malo
                przystojny nawiasem mowiac. otoz ten pan nie rozwiodl sie z zona
                numer 1, bo sie nie zgodzila z przyczyn finansowych, ale mieszka z 2
                na stale i de fakto formalnie poligamie uprawiajac, praktycznie tego
                nie czyni. mlode kobiety nie godza sie na poligamie juz.

                tore - podobo wioski w okolicy sanliurfy sa siedliskiem tegoz
                procederu, nie zetknelam sie z tym osobiscie. w opinii tubylcow jest
                to wyrazem skrajnego zacofania i tepoty intelektualnej oraz
                nieznajomosci regul religijnych.

                sama obracam sie w srodowiskach adiyamanczykow - zolnierza armii
                tureckiej, walczacego na granicy irackiej (niejeden tam kurd
                walczy), jego rodziny oraz krewnych i znajomych krolika,
                nauczycieli - turkow i kurdow oraz wszelkiej masci sasiadow. ich
                tore i poligamia nie dotyczy, aranzowane malzenstwa owszem. jedna z
                konbiet w moim otoczeniu uciekla - tzn. wyrazila zgode
                na 'kacirmak', czyli porwanie przez ukochanego. jest to turczynka.

                jedna z nauczycielek - kurdyjka poleciala ostatnio do izmiru syna z
                uczelni zabrac - nie wytrzymal psychicznie dokuczania z powodo
                narodowosciowych w srodowisku akademickim. bardzo trudno bylo go
                przeniesc.


                mlodziez randkuje tu az milo - tyle, ze glosno o tym sie nie mowi,
                za to na ulicy widac. nie ma calowanie sie publicznego, zdarza sie
                chodzenie za reke.
                • gunes20032001 Re: Do abalko:) 20.10.08, 21:17
                  Wiesz pocieszylas mnie.Myslalam, ze ten proces postepuje wolniej
                  (proces cywilizowania).Patrzac na statystyki nie wyglada to niestety
                  tak kolorowo.W Diyarbakır jest cos na ksztalt ochronki dla kobiet
                  przesladowanych fizycznie i psychicznie.W ciagu 10 lat istnienia
                  srodka zglosilo sie ponad 3 tys.kobiet i jak sie mowi jest to
                  wierzcholek gory lodowej.Boja sie ze kochana rodzinka je tam
                  dopadnie albo nie maja pojecia, ze mozna dokas sie zwrocic o pomoc.
                  Kuma to kobieta zyjaca jako druga lub trzecia zona bez slubu.Tutaj
                  raczej juz nie spotykane.Kobiety sie na to nie godza a i mezczyzni
                  kpia sobie z tego,choc wiekszosc Turkow to dobrzy kumple mitycznego
                  Zeusa-figlarza i kobieciarza.
                  Tutaj u nas na wsismile))) mieszka taka rodzina kutdyjska bardzo
                  prosta.Sa tam napewno trzy kobiety i zawsze ktoras jest w ciazy.Raz
                  na pol roku zjawia sie Pan.Chodzi elegancko ubrany:czarne
                  szarawary,bielutka koszula i dlugi czarny plaszcz (dyplomatka).Nie
                  pasuje to odrapanego gecekondu.Po miesiacu sie zmywa, a kobitki
                  chowaja gromadke dzieci.Raz naliczylismy tego drobiazgu 12
                  sztuk.Wszyscy dziewuszki i chlopcy ogoleni.Mozna je bylo ustawic
                  wdlug wzrostu.Najmniejsze opiekowalo sie jeszcze mniejszym.Zwykle
                  biegaja po polach za wsia i pasa kozy.Bez butow(dzieci nie kozysmile))
                  caluski
                  • kiranna Re: Do abalko:) 20.10.08, 23:27
                    wczoraj wieczorem napisalam dlugasnego posta nt tureckich
                    tesciowych, ale komputer mi sie zawiesil i go wcielo sad a dzis to
                    co chcialam przekazac jest juz napisane, wiec krotko - ja tez
                    zaliczam sie do tych szczesciar, ktore maja ludzka tesciowa, tzn
                    cicha, nie wtracajaca sie, mieszkajaca daleko od nas, serdeczna.
                    od poczatku duzo opowiadalam jej o polskich zwyczajach, o tym, ze
                    polki nie lubia wchodzic do cudzej kuchni ani gdy ktos obcy kreci
                    sie po domu, szukajac szklanek w szafie z ubraniami wink ze
                    niezapowiedziane wizyty sa niemile widziane, itp. i widac to
                    zakaceptowala, bo nigdy ode mnie nie wymagala bycia turecka gelin.
                    zreszta, bardzo pozno zobaczylam jak zachowuje sie prawdziwa gelin
                    czy inna mloda dziewczyna w domu tesciowej, bo przez 10 lat,
                    pracujac gdzies w azji, bylismy z mezem goscmi w turcji. moze
                    dlatego te stosunki z tesciami sa do dzis bardzo sympatyczne.
                    mieszkamy ok 30 km od siebie, wiec raczej daleko. zawsze gdy
                    przyjade, a czesto jezdze sama z dzieckiem, gdy meza nie ma,
                    jestesmy traktowani jak oczekiwani goscie.

                    byc moze to tez kwestia wieku, jak ktoras z was zauwazyla. latwiej
                    urabiac mloda dziewczyne, ktorej zalezy by byc zaakceptowana przez
                    rodzine meza. ja mam prawie 40 lat, na stale wrocilismy do turcji 5
                    lat temu, gdy bylam juz w ciazy i nigdy nie mieszkalismy w poblizu
                    tesciow. moj maz tez nie jest zbyt zwiazany ze swoja rodzina, bo
                    wychowywal sie w internacie i zdarza sie, ze musze mu przypominac,
                    by zadzwonil do swojej matki.
                    dla reszty jego rodziny, z ktora spotykamy sie zazwyczaj z okazji
                    swiat (nie goscimy sie czesto, przyzwyczaili sie, ze my z mezem
                    jestesmy troche inni wink) jestesmy do dzis pewnego rodzaju
                    ciekawostka. europejka, ktora sie tu zaaklimatyzowala, nauczyla ich
                    jezyka, urodzila dziecko - widac, ze lechce to ich dume wink byc moze
                    plotkuja na moj temat, widzac ze nie biegam do kuchni z czajnikiem u
                    tesciowej, ale ani mnie to ziebi, ani grzeje... nie zaleze w zaden
                    sposob od nich, poza tym tesciowa ma jeszcze dwie tureckie synowe,
                    ktore swietnie sobie ze wszystkim radza i znaja jej dom na wylot wink

                    jedyny zgrzyt jaki mialam z tesciowa to fakt, ze nie bylo jej przy
                    nas, gdy pojawilo sie dziecko, czyli to zycie na odleglosc ma tez i
                    zle strony wink bardzo byla nam wtedy potrzebna pomoc, bo ze zmeczenia
                    padalismy, do tego doszlo pare innych problemow, byl ogromny stres i
                    o maly wlos nie rozwiedlismy sie sad przyjechala moja mama z polski,
                    a tesciowa, mieszkajaca 30 km dalej - nie. zeby nie bylo zgrzytu, ze
                    izoluje babcie od wnuka (niby roznica kultur, a wiem, ze oni sa
                    przewrazliwieni na tym punkcie), jechalam do niej przez pol miasta,
                    nierzadko w okropnym korku z wrzeszczacym dzieckiem z tylu,
                    niewyspana, zdolowana i naprawde mialam wtedy wszystkiego dosc...
                    czuc bylo, ze stosunki schlodzily sie z mojej strony. niedawno
                    mialysmy okazje nieco ruszyc ten temat i spytala czemu wtedy nie
                    powiedzialam wyraznie, zeby przyjechala pomoc. mnie z kolei wydawalo
                    sie naturalne, ze babcia ma prawo przyjechac do wnuka kiedy chce i
                    jako matka czworki dzieci powinna zdawac sobie sprawe jak to
                    wszystko wygladalo wtedy u nas w domu. przeciez zapraszalam ja
                    wielokrotnie, ale zawsze mowila, ze to bedzie dla nas klopot i
                    lepiej przyjechac do niej. to co mialam zrobic, sila zmusic?
                    ech, nie ma sensu dalej ciagnac tego tematu, teraz znow wszystko
                    jest ok i widze, ze bardzo jej zalezy na jak najlepszych relacjach.
                    w ogole to jest taki czlowiek, ktory predzej zejdzie komus z drogi
                    niz upomni sie o swoje. zycie mocno ja doswiadczylo i moze dlatego
                    jest takim typem pacyfisty, zduszajacego emocje w srodku? w sumie to
                    mi jej szkoda, bo to naprawde dobra kobieta.

                    ha, i znow sie rozpisalam, a chcialam tylko apropos kumy... mialam
                    smieszna sytuacje pare lat temu smile przyjechala moja mama i
                    siedzialysmy sobie u tesciowej na kawie, gdy przyszla sasiadka.
                    bardzo serdeczna kobieta, przyjaciolka rodziny. przywitala sie
                    wylewnie z moja mama, mimo ze widzialy sie po raz pierwszy, a mama
                    pyta mnie kto to? czy dalsza rodzina? ja na to po polsku
                    powiedzialam - "kuma". atmosfera byla bardzo wesola i jakos tak mi
                    sie wyrwalo, zupelnie nie kojarzac, ze takie slowo jest tez w
                    tureckim. tesciowa stezala, sasiadka tez zrobila buzie w ciup,
                    zapadla cisza i dopiero wtedy zaskoczylam co one przez to
                    zrozumialy wink oczywiscie, wyjasnilam sytuacje, ale bylo mi troche
                    glupio, przyznam.
              • abalko Re: Do abalko:) 20.10.08, 21:04
                najbardziej lubie malatie... najpiekniejsza jest wiosna, nad miastem
                wznosi sie cudowne pasmo gorskie - jeszcze pod koniec kwietnia jest
                osniezone, na dole jest zielono i kwitna dady morelowe.

                lubie te matke i corke, co sie o 'idiote' poklocily i zone tego
                zolnierza i ich coreczki, matke chlopaka, ktoremu dokuczali i arbuzy
                najslodsze w swiecie... lubie frbowac wlosy henna i dlugie,
                szerokie, cyganskie spodnice

                nie lubie goraca, jakie tu jest w lecie (45 stopni), jednego z moich
                szefow (mam 2) i tego, ze moi uczniowie - dorosli - nie rozumieja,
                ze sie szybciej naucza, jesli beda notowac. nie lubie nadmiernej
                ciekawosci ludzi, totez nie otwieram drzwi sasiadom, a potem lze jak
                pies, ze bylam w pracywink

                lubie tylko niektorych mezczyzn - ale to samo bylo w polscesmile

                o roli kobiety....smile

                one sie tu kurde bycza!!! szoruja domy z nudow co 2 dzien i siedza w
                garach - a jak ktora do pracy pojdzie, to strasznie nieszczesliwa
                jest i przemeczona. plotkuja az sie kurzy, pod blokiem na lawkach
                siedza i herbatke pija. ktora w polsce tak ma???

                jak sa w domach traktowane jest sprawa bardzo prywatna - nie mowia o
                tym, ale na szczegolnie stlamszone nie wygladaja. niektore
                malzenstwa sa udane, niektore nie... zycie po prostu...

                sa mezczyzni pomagajacy w domu i nie..., gotujacy i nie...
                zasadniczo wiecej im uchodzi niz kobietom...
                • gunes20032001 Re: Do abalko:) 20.10.08, 21:34
                  smile))))))))))))abalko jestes bardzo kolorowa(dusza)Widze, ze trzyma
                  cie tu to co mnie.U nas kazda pora roku ma swoje cuda.Teraz kwitna w
                  lasach cyklameny i zaczynaja sie pojawiac gorskie truskawki(to nie
                  poziomki).Zima beda grzyby, a wiosna(marzec,kwiecien)pojawiaja sie
                  na polach i wzgorzach kolorowe dywany anemonow.
                  Jesli chodzi o kobitki to masz racje.Nie garna sie do pracy jesli
                  nie musza.Praca jest dla chlopow i biedakow.A nasze panie uwazaja ze
                  im tu tak zle.Nam by bylo zle bo mamy potrzeby duszy, ale w nich
                  tych potrzeb nikt nie obudzil.
                  buzki
                • gunes20032001 Re: Do abalko:) 20.10.08, 21:39

                  • abalko Re: Do abalko:) 20.10.08, 21:56
                    one nie maja problemu - ja go mam

                    kiedys tu pieknie na forum wypisywalam, jak pieknie je z okien
                    trzepia - nie zwyklam wobec tego okien mywac, zaslaniam je firanka
                    nieprzejrzystasmile
                    >
                    • gunes20032001 Re: Do abalko:) 20.10.08, 22:11
                      ha ha hasmile)))))))))))))))))))To dobre! smile))Bardzo mnie
                      rozbawilas.Widze, ze masz duzo cierpliwosci dziewczyno.Ja niestety
                      jestem estetka, wiec i tak jest mi trudno tu zyc.Kiedy o
                      przyjechalam 5 lat temu to mialam z okna widok na wysypisko
                      smieci.Tak wygladala moja uliczka.Zaczelismy to z mezem
                      sprzatac.Wszyscy najpierw sie pytali co to za switto, akiedy
                      powiedzielismy, ze tak zeby bylo czysto to sie pukali w czolo bo
                      przeciez znow za jakis czas bedzie brudno.po co sie meczyc.Kiedy
                      pokazano mi miejsce o ktorym mowiono OGROD to sie zalamalam.Haszcze
                      i smietnik lacznie z polamanymi krzeslami.Teraz jest
                      pieknie.sasiadki tez pukaly sie w czolo jak mnie widzialy o 05.00
                      rano(przed upalami)jak walcze z chwastami.Potem po cichutku prosily
                      mnie o niektore roslinki.Tak to jest.Za dwa tygodnie jade do kraju
                      na miesiac.zawsze bardzo tesknie jak jestem tu, a potem tam tesknie
                      za Turcja.Rozdwojenie jazni.Boje sie szoku termicznego.Tu ciagle
                      goraco(w ogrodku bez zwariowal i zakwitl!), a w Polsce 6 st.brrrrrr
                    • kiranna Re: Do abalko:) 21.10.08, 00:03
                      tu gdzie mieszkam nie wolno wywieszac niczego z okna ani wyrzucac
                      smieci. teoretycznie wink bo zawsze znajdzie sie mieszkan na 20
                      pieter, gdzie jednak cos wisi. co prawda nie na pol okna, wyjatkiem
                      sa flagi po meczach i turecka w swieta, te potrafia wisiec i przez 5
                      pieter i nikt nawet nie pisnie. ja bym protestowala tongue_out na szczescie
                      az tak fanatycznych sasiadow na gorze nie mam.
                      belediye co jakis czas przypomina o zakazie w bezplatnych
                      czasopismach wydawanych w naszych okolicach, starajac sie osmieszyc
                      tych wywieszaczy dywanow i trzepaczy obrusow czy kolder wink czasem
                      tez yonetici przyklei w windzie kartke ostrzegawcza, ze przeciwko
                      takim osobom zostanie skierowana sprawa do sadu wink z tym, ze to
                      naprawde rzadkosc. nie wiem czy kiedykolwiek to faktycznie zrobili,
                      ale byly podane paragrafy, czyli chyba jest taki zakaz.
                      najczesciej tego typu praktyki stosuja dochodzace pomoce domowe.
                      sama mialam z tego powodu zatarg z sasiadem z dolu, gdy jedna
                      dziewczyna wyprala mi dywan i wywiesila mokry na 15 pietrze wink lalo
                      sie ciurkiem... gdy to zauwazylam, objechalam ja troche, ze u nas
                      tego sie nie praktykuje i oddajemy dywany do pralni, ale juz bylo za
                      pozno. sasiad, bardzo nerwowy gosc, poskarzyl sie ochroniarzowi i
                      juz byl telefon z dolu. strasznie mi bylo glupio, bo to byl naprawde
                      jeden jedyny raz i od razu taka reakcja wink

                      • gunes20032001 Re: Do abalko:) 21.10.08, 16:52
                        Widze kiranna, ze mieszkasz prawie w raju.Tutaj gdzie mieszkam (Tire)
                        ludzie nie sa tacy akuratni w tych i podobnych sprawach
                        (smieci,palenie smieci).Na szczescie nade mna nie ma balkonusmile))))
                        Nie wiedzialam, ze takie przepisy wogole istnieja.Przynajmniej jest
                        sie na co powolac w razie cossmile
                        Poza tym to piekne miasteczko z milymi mieszkancami mimo
                        wszystko.Mamy sporo zabytkow seldzuckich i osmanskich.w tej chwili
                        odrestaurowuja piekne konaklar(nie wiem jak to ujac po polsku) i
                        osmanskie laznie.Mamy tez co wtorek slynny bazar, ktory odwiedzaja
                        liczni turysci.Slynie z przepieknych robotek recznych,kolorowych
                        filcow,laziennych drewniakow.Zapraszam.
                        pozdrowionka
                        pozdrowionka
                        • agakon1 Re: Do Gunes 21.10.08, 22:58
                          Gunes znam okolice w ktorej mieszkaszsmile moi tesciowie przez zimowa czesc roku
                          mieszkaja w odemis , okolice sa piekne, ja uwielbiam gory. Chociaz samo odemis
                          jest beznadziejne wedlug mnie. A o tire duzo slyszalam od naszego kolegi, ktory
                          stamtad nie pochodzi, ale spedzil tam pare tygodni (gral glowna role w filmie
                          Yumurta, ktorego akcja dzieje sie wlasnie w TiresmileNastepnym razem jak bedziemy
                          w odemis to planujemy sie wybrac do Tire, bo mi narobil ochoty swoimi
                          wrazeniami.Na pewno jest ladniej niz w odemis. Z tamtej okolicy najbardziej
                          lubie ser jest niesamowity. Wlasnie jutro dostatniemy paczke z odemis tulum, juz
                          mi slinka cieknie wink pozdrawiam
                          • gunes20032001 Re: Do Gunes 22.10.08, 23:43
                            Och tak, Odemis to jedno z brzydszych miast jakie znam.Drugie
                            miejsce ma Torbalı.Natomiast oprocz Tire polecam Birgi.Sa tam tak
                            wspaniale domy zbudowane z lupkow i wspanialy konak-teraz
                            muzeum.Jest tam rowniez stary selcucki meczet i fontanna
                            zrobiona ...z rzymskiego grobu.My z mezem uwielbiamy wloczyc sie po
                            okolicy,gorach(motocyklem bo wszedzie wjedzie).Naprawde jest pieknie.
                            Yumurta jeszcze nie ogladalam.Jedynie widzialam recenzje i zwiastuny
                            filmu.Jak bedziecie sie wybierac do Tire to daj znac
                            gunes20032001@o2.pl
                            pozdrawiam
                  • magdalenaa_b Re: Do abalko:) 31.01.09, 11:38
                    A ja myślałam, że tylko u mnie zwisają dywany hahaha
                    Pozdrawiam smile)
                • wanienka Re: Do abalko:) 20.10.08, 21:47
                  ja to w turcji tylko jedna matke normalnie rozmawiajaca z synkiem widzialam-
                  Kiranne, ktora serdecznie pozdrawiam.
                  jak ja pierwszy raz uslyszlam wlasnie te osly psy itd w odniesieniu do dzieci to
                  nie moglam naprawde uwierzyc.
                  • gunes20032001 Re: Do abalko:) 20.10.08, 21:56
                    No widzisz.Czego tu potem wymagac od doroslych jak sa tak
                    wychowywani.
                  • kiranna Re: Do abalko:) 20.10.08, 23:38
                    bardzo mi milo za pamiec, wanienko smile mam nadzieje, ze uda sie nam
                    kiedys jeszcze spotkac, jak nie w stambule to w warszawie.
                    pozdrowienia dla meza. mam nadzieje, ze zaaklimatyzowal sie u nas?
                    • kateoz Re: 22.10.08, 23:31
                      czesc dziewczyny
                      dziekuje za wszyskie odpowiedzi.tak jak sie spodziewalam malo rad
                      niestety a tabun wyrazow wspolczucia,ale co sie dziwic sytuacja jest
                      jaka jest a rozwiazanie - rozwod - to zadne rozwiazanie.troche
                      mialam dola i chyba ogolne zmeczenie materialu jak pisalam tego
                      posta.niechcacy zupelnie zaprezentowalam siebie jako nieudacznika
                      ktoremu mozna wejsc na glowe i jeszcze sobie troche po niej
                      poskakac.otoz tak nie jest i napewno nie bedzie.moj problem to jak
                      wprowadzic zakazy tudziez nowe zasady miedzyludzkie nie pakujac sie
                      w wojne domowa.mam juz co prawda uknuty plan w glowie ale nie moge
                      zabrac sie za jego realizacje.chyba brak tupetu (ktorego im nie
                      brakuje),taktownosc i kultura osobista trzymaja mnie w ryzach : )))
                      ale to tylko kwestia czasu.jesli chodzi o wiek to mloda jestem i
                      owszem (jedyne 33 ; ))) ) ale chyba troche za stara na
                      urabianie.zabawianie sie w gelin nie bawi mnie ani troche ale
                      wpakowalam sie w ta zabawe troche na wlasne zyczenie.czytalm mysli
                      tesciowej i z uprzejmosci spelnialam oczkiwania.obudzilo mnie brak
                      magicznego slowa dziekuje a co gorsza stopniowe zawyzanie
                      poprzeczki.nigdy nic nie powiedziano mi wprost ale mowa ciala byla
                      wystarczajaco klarowna.nie umialam byc "blondynka"no i teraz mam.
                      zgadzam sie w 100%z jedna z kolezanek ze lepiej zabic problem w
                      zarodku niz powstaly problem przerabiac.niestety nawalilam i bede
                      musiala naprawic swoj blad.
                      obecnie jestem skupiona na nauce tureckiego aby jak najszybciej udac
                      sie do pracy .nie wiem jednak czy plan wejdzie w zycie gdyz oboje z
                      mezem intesywnie pracujemy : ))) nad splodzeniem potomstwa.nad
                      ingerencja tesciowej w wychowaniu mojego dziecka jeszcze nie mysle
                      ale jak widac zdania sa podzielone.Kirannie np tesciowej bardzo
                      brakowalo wiec jestem dobrej mysli.
                      dziewczyny czy znacie moze Alpa Arslana???taki wyjec (bez obrazy dla
                      niego) z TRT??jest moim sasiadem,he he.twierdzi ze jest bardzo znany.
                      pozdrowienia z Istanbulu.
                      k
                      • gunes20032001 Re: 22.10.08, 23:59
                        O Alpie Arslanie nie slyszelismy.Ciekawe co on tam robi TRT?moze
                        jest cieciem?
                        Kateoz nikt nie pomyslal, ze jestes ofiara.Poprostu wiele dziewczyn
                        przezylo tu podobne sytuacje i chcialyby, abys byla ostrozna.Nie
                        jestem zdania, ze samo sie wszystko ulozy, gdyz ludzie tego pokroju
                        jak twoja turecka rodzina im wiecej dajesz tym chca wiecej.Sama to
                        zreszta potwierdzasz.Nie sadze, zeby cos sie zmienilo po urodzeniu
                        dziecka.Sytuacje kiranny jest zupelnie odmienna.Jej tesciowa jest
                        osoba delikatna taktowna i od poczatku sie nie mieszala.Dlatego
                        uwazam, ze powinnas ustawic sobie sytuacje w domu tak abys znalazla
                        w nim tzw huzur-czyli spokoj duszy.Narazie go tam nie znajdujesz.W
                        innym razie albo uciekniesz, albo bedziesz meczennica.A moze mimo
                        wszystko taka sytuacja ci odpowiada.Ja tez nie uwazam rozwodu za
                        rozwiazanie problemu.To tylko ucieczka.Jestes jednak juz dojrzala
                        uksztaltowana osoba i nie wierze, ze wytrzymasz tak jeszcze pare
                        lat.Takie doly,jak sie wyrazilas,beda cie dopadac czesciej.Jesli
                        sprobujesz wprowadzic zmainy to uwierz mi,nawet jak sie spoczatku
                        obraza to potem zapomna.Jestes taktowna i kulturalna.Czy ktokolwiek
                        tam to widzi i rozumie?uwazaja to zachowanie za akceptacje i
                        potwierdzenie ze dobrze robia.Pewnie nawet nie maja pojecia, ze
                        jestes bardzo nieszczesliwa.Wyszlas za tego milego chlopca zeby byc
                        szczesliwa prawda?No to co ty sobie samej robisz?Ja dobrze pamietam
                        jak pare lat temu kiedy tylko zostalam sama w pokoju na polgodzinki
                        szybko przybiegala tesciowa_no bo co ty tak bidulka tu sama
                        siedzissz?-Dlugo musialam ich przyzwyczajac do tego, ze jest mi tak
                        dobrze.Mam ksiazki,TV,komputer,robie na drutach i niemam potrzeby
                        siedienia w kucki z polowa wsi i omawiac kolejnych ciaz naszych
                        sasiadek.To wymaga czasu.Ja mam teraz spokoj w kazdej dziedzinie.Na
                        poczatku nawet mi tlumaczyla jak sie mleko gotuje-litosci!!!Wynika
                        to tylko z ich niewiedzy o nas.Trzeba im to powiedziec i byc
                        konsekwentna.Badz szczesliwa!Nie rob podchodow tylko pogadaj z mezem
                        jak dorosly z doroslym.
                        pozdrawiam
                      • kiranna Re: 23.10.08, 23:47
                        kateoz, naprawde nie wiem co ci radzic...
                        gdy przypomne sobie moje poczatki, to tez nie lubilam calowac sie z
                        obcymi osobami, za co niektorzy obrazali sie, bo uwazali to
                        nieslusznie za objaw mojej niecheci do nich, szczegolnie kobiety. w
                        stadzie do dzis zyc nie umiem i nawet nie probuje. oni wiedza, ze
                        jestem inna i nie potrzebuje goscic sie codziennie i chyba w koncu
                        zaakceptowali, ze predzej jestem kotem, chodzacym wlasnymi drogami
                        niz kuzu ze stada, ale powiem szczerze, ze akurat w turcji zycia to
                        nie ulatwia tongue_out
                        do dzis tez nie obsciskuje cudzych dzieci, co z kolei turcy moga
                        odbierac jako rodzaj chlodu, trudno. i tak dobrze, ze nauczylam sie
                        zagadywac i pamietam o jakims drobiazgu odkad mam wlasne dziecko.
                        turcy musza brac poprawke na to, ze jestesmy cudzoziemkami i mamy
                        inne przyzwyczajenia. np w polsce dotykanie cudzych dzieci czy
                        czestowanie cukierkami nie zawsze jest mile widziane i mozna spotkac
                        sie z ostra reakcja.

                        moze sprobuj z tesciowa porozmawiac w cztery oczy, bardzo spokojnie
                        i dyplomatycznie. przygotuj cos dobrego do jedzenia i zapros ja na
                        babska rozmowe, jak kolezanke. powiedz jej, ze takie wizyty w duzej
                        grupie cie mecza, ze nie jestes przyzwyczajona do wylewnosci, ze nie
                        odnajdujesz sie w spotkaniach z sasiadkami, ze wolalabys rzadziej.
                        przy tym 100 razy podkreslaj jak bardzo szanujesz ich kulture, ale u
                        nas jest troche inaczej, ani lepiej ani gorzej - po prostu inaczej.
                        ze nie masz zamiaru jej urazic i ze chcialabys, by cie zle nie
                        zrozumiala, bo ja cenisz i cieszysz sie, ze masz taka fajna tesciowa
                        itp wink
                        czesto w rozmowach z turczynkami powoluje sie na to, ze w mojej
                        rodzinie wszystkie kobiety pracuja i dlatego polki poswiecaja troche
                        mniej czasu na sprzatanie domow, przesiadywanie z kobietami czy
                        robotki reczne, wiec ja tego tez we krwi nie mam, ale podoba mi sie
                        to u nich wink turczynki zazwyczaj wtedy nam wspolczuja, ale tez
                        zaczynaja patrzec innym okiem i jesli nie sa wyjatkowo niezyczliwe,
                        to beda staraly sie jakos pomoc albo nie oceniac zbyt surowo tej
                        szklanki w zlewie.
                        powiedz tesciowej, ze moze kiedys sie przyzwyczaisz do ich stylu
                        zycia, ale teraz jest ci trudno, bo trzeba na to czasu i ze liczysz
                        na jej zrozumienie. najwazniejsze, by nie poczula sie obrazona czy
                        skrytykowana przez ciebie. raczej probuj wytworzyc atmosfere relacji
                        matka-corka. ja zupelnie nieswiadomie urabialam swoja przez te
                        poczatkowe lata, opowiadajac jak wyglada zycie w polsce, ale zawsze
                        podkreslajac to, ze w turcji jest tak rodzinnie, ludzie spokojni,
                        pijakow nie ma, itd wink po prostu nie mialam innych tematow do
                        rozmowy, bo sie prawie nie znalysmy. to podbudowywalo ich morale,
                        zauwazylam ze wielu turkow ma po prostu kompleks nizszosci wobec
                        cudzoziemcow i stad biora sie problemy i to udawanie, ze sa lepsi,
                        czysciejsi, badziej gospodarni. coz, kazdy ma inne priorytety, my
                        wolimy cos poczytac niz miec sterylne dywany wink
                        mnie moze bylo tez latwiej, bo tesciowa ma samych synow, a z
                        obserwacji widze, ze te, ktore maja tez corki, wiecej wymagaja od
                        swoich gelin.

                        na pewno tez porusz sprawe prywatnosci i wyciagania rzeczy z szaf,
                        ale to raczej z mezem i niech on rowniez reaguje, gdy ktos wam
                        grzebie w rzeczach osobistych. w turcji czesto jest tak, ze co moje
                        to i twoje i my tez mielismy z tego powodu tarcia na poczatku. moj
                        maz byl tak szczodry, ze dawal klucze do samochodu albo naszego
                        nowego wtedy mieszkania swojemu kumplowi pod nasza nieobecnosc w
                        turcji. szlag mnie trafial, gdy przyjezdzalam i znajdowalam cudze
                        ciuchy w swoich szufladach albo totalnie zalane palniki kuchenki,
                        ktorej nawet nie zdazylam raz uzyc sad kiedys nawet trafila sie
                        zabrudzona toaleta, a ze przyjezdzalismy raz na pare miesiecy,
                        mozesz sobie wyobrazic jak to wygladalo sad w koncu do mojego meza
                        dotarlo, ze dom to nie hotel, ale... uczciwie musze powiedziec, ze
                        nam tez kiedys ktos pozyczyl samochod za granica, gdy byl potrzebny
                        czy uzyczyl mieszkania zanim nie znalezlismy czegos dla siebie i to
                        bylo na poczatku dla mnie duzym szokiem, bo to od nich wychodzila ta
                        propozycja i nawet slyszec nie chcieli, by bylo inaczej. inna
                        sprawa, ze mieli w tym swoj cel, bo moj maz byl szefem firmy, w
                        ktorej ewentualnie mogli dostac prace, gdyby rozstawali sie ze
                        swoja wink

                        do wielu rzeczy tutaj trzeba sie po prostu przyzwyczaic, w ramach
                        asertywnosci, oczywiscie, i rozmawiac, rozmawiac i jeszcze raz
                        rozmawiac - z tesciowa spokojnie, bo nie ma co robic sobie z niej
                        wroga, jeszcze moze ci sie kiedys przydac wink a z mezem po swojemu,
                        jak ci pasuje. i wiesz co? za pare lat z niektorych problemow
                        bedziesz sie smiac, bo czlowiek nawet nie zauwaza jak zaczyna sie
                        wtapiac w otoczenie wink
                        nigdy nie zapomne mojej pierwszej klotni z mezem... o herbate.
                        przyszli nasi kumple z pracy z niezapowiedziana wizyta niemal o
                        polnocy, a ja sie uparlam , ze nie pojde do kuchni i nie bede ich
                        obslugiwac o tej porze, niech sam idzie... gdy bylismy sami moj maz
                        potrafil to robic, a przy kumplach zaczynal miec dwie lewe rece...
                        skonczylo sie trzasnieciem drzwiami i moim wyjsciem z domu. znajoma
                        angielka, tez zona turka, wtedy mnie tez tak samo pocieszala, zeby
                        smiac sie z tego i traktowac ich z przymruzeniem oka jak dzieci. a
                        niech maja te swoja herbate, a facet niech cieszy sie, ze
                        moze "porzadzic" przez kilka minut wink teraz mojemu mezowi korona z
                        glowy nie spada, gdy idzie do kuchni, jest specem od sucuklu yumurta
                        i kawy po turecku wink

                        moze sprobuj tak samo, czyli z rozbawieniem, patrzec na tesciowa,
                        gdy zaczyna "grac" przed sasiadkami. zazartuj, ze chyba juz zostalas
                        100% turecka gelin dzieki niej wink nic innego nie przychodzi mi do
                        glowy, bo nie znajac ludzi trudno radzic - jeden aluzje zrozumie, a
                        inny sie obrazi, nie wiem tez jakie relacje sa miedzy wami...

                        i na koniec, naprawde nikt cie nie odbiera tutaj jako nieudacznika,
                        ktoremu mozna wejsc na glowe, przynajmniej ja nie. poczatki w obcym
                        panstwie sa trudne, a malzenstwa musza sie dotrzec. kazda z nas to w
                        mniejszym lub wiekszym stopniu przechodzila. napisalas to, co w
                        danym momencie czulas i jest ok. jutro moze ci sie zmienic punkt
                        widzenia, uznasz ze masz super tesciowa i tez bedzie ok. ja akurat
                        to swietnie rozumiem, bo takze reaguje emocjonalnie na rozne sprawy
                        i musze sie wygadac, a to co raz wydaje mi sie katastrofa, za kilka
                        dni nawet niewarte jest wzmianki wink

                        glowa do gory, bedzie dobrze. kazda z nas ma jakies problemy, jak
                        nie z tesciowa, to inne. grunt to isc swoja droga, z kazdej sytuacji
                        jest jakies wyjscie wink
                        • kateoz Re: 27.10.08, 10:05
                          Kiranno dziekuje ci za przefajnego poscika.super mi sie go
                          czytalo.choc byl on do mnie skierowany mysle ze wiele dziewczat
                          skorzysta z rad.
                          rzeczywiscie mam hustawke nastrojow.raz mysle ze nie jest zle a za
                          chwile wale glowa w mur na swoja niedole.mysle ze jak kazda z nas
                          musze poprostu czasem na swoje zarobic.mysle ze juz za pare
                          (przynajmniej mam taka nadzieje)miesiecy bede sie z co poniektorych
                          rzeczy smiac.jak to mowia poczatki sa bardzo trudne
                          narazie ma kolejny problem.bratowa mebluje mi mieszkanie.wszystko
                          wie najlepiej co i jak.ja juz naprawde nie wiem ,meczy mnie ta
                          ciagla walka o swoje,ale walcze wyscia nie mam.
                          pozdrawiam
                          • alexa195 Re: 27.10.08, 11:51
                            > bratowa mebluje mi mieszkanie.wszystko wie najlepiej co i jak.

                            ????? Jak to “mebluje” Ci mieszkanie?? Jak to sie odbywa i co Ty w
                            tym czasie robisz?? A raczej jak na to reagujesz?
                          • gunes20032001 Re: 27.10.08, 21:27
                            Kobieto obudz sie bo niedlugo przemebluja ciebie i cale twoje zycie!
                            Widze, ze narazie nie korzystasz z naszych rad.Nikt nie kaze ci
                            prowadzic wojny domowej, ale zrob cos abys nie byla wciaz
                            nieszczesliwa.Nikt ci nie pomoze, jesli ty sama sobie nie sprobujesz
                            pomoc.Ja tez kiedys mialam nadzieje, ze uda sie na spokojnie.Nie
                            udalo sie bo wszelkie proby rozmow na ten temat ucinano minami lub
                            stwierdzeniem, ze ich nie lubie.Nie pomaga tlumaczenie ze jestem
                            inna bo wtedy mowia dziwaczka.Wole jednak taka etykietke niz takie
                            piekielko jakie masz ty.Jesli masz pomysl na urzadzenie swojego
                            mieszkania to stanowczo przy tym obstawaj.Powiedz;tak ,myslicie
                            dobrze,mnie podoba sie jednak zupelnie co innego i chce, zeby tak
                            bylo.Za pare lat nie bedziesz miala juz sily sie smiac.Do pewnego
                            czasu sie wytrzymuje, ale potem jestes juz tak napieta, ze naprawde
                            byle drobiazg cie denerwuje i reagujesz niewspolmiernie do
                            problemu.Nie brnij w to.Dalej nie wiemy co na to twoj maz?Napisz
                            • abalko Re: 27.10.08, 21:59
                              a moze by tak wybitnie nie podobaly ci sie doslownie wszystkie
                              rzeczy, ktore ona chce wybierac (nawet te fajne)???
                              • gunes20032001 Re: 27.10.08, 22:36
                                To obawiam sie, ze wtedy zostanie z pustymi scianami lub urzadzi
                                sobie chate na zlosc bratowej, a nie tak jak chce.To tak jakby na
                                zlosc bratowej odmrozila sobie uszysmile)))Bez sensu...
                                • abalko Re: 27.10.08, 22:46
                                  a nie zniecheci sie bratowa po kilku razach?

                                  potem sobie dziewczyna kupi chocby to samo
                                  • kateoz Re: 28.10.08, 08:12
                                    he he
                                    widze ze na forum trzeba byc baaaardzo ostroznym w dobieraniu slow.
                                    juz tlumacze co mial poeta na mysli ; ))))
                                    bratowa wpiernicza sie we wszystko z
                                    MILOSCI,TROSKI,ZAANGAZOWANIA,DOBYCH CHECI itd.radzi z naciskiem na
                                    realizacje tej rady i to jest DOBIJAJACE!!!ja moge
                                    posluchac ,przeanalizowac ale i tak chce zrobic po swojemu nawet
                                    jakby mialo byc gorzej.doszlo to tego ze juz niczego nie lubilam z
                                    jej propozycji.ot tak sie zaparlam,ale taka postawa jest w sumie
                                    bardzo dziecinna i glupia.
                                    moj maz kocha mnie i kocha rodzine.stara sie balansowac.z pewnoscia
                                    nie czuje sie przez niego zaniedbywana,niepopierana czy
                                    nierozumiana.pewne rzeczy o ktorych pisze sa damsko damskie i mysle
                                    ze moge je rozwiazac we wlasnym zakresie.
                                    • kateoz Re: 28.10.08, 11:01
                                      do Gunes
                                      z calym szacunkiem dla twoich wypowiedzi i dobrych intencji(bez
                                      ataku) ale wydaje mi sie ze czasem twoje myslenie jest conajmniej
                                      dziwne.z naciskiem swoich rad i przekonaniem o swojej racji niewiele
                                      roznisz sie od mojej bratowej : )Nie uwazam ze racji nie masz ale
                                      chodzi mi o droge przekazu

                                      piszesz:
                                      Nie
                                      jestem zdania, ze samo sie wszystko ulozy, gdyz ludzie tego pokroju
                                      jak twoja turecka rodzina im wiecej dajesz tym chca wiecej.

                                      ja tez nie jestem zdania ze sie wszystko samo ulozy,ale jestem
                                      swiadoma ze NIE OD RAZU KRAKOW ZBUDOWANO!!! dziewczyny pisza jak i
                                      ty sama ze na poczatku bylo to czy tamto.u mnie wlasnie jest teraz
                                      poczatek.jestem w turcji od miesiaca i uwazam ze szybko dostrzegam
                                      co mi sie nie podoba i co chce zmienic abym znalazla huzur.wbrew
                                      twoim przypuszczeniom sytuacja taka nie odpowiada mi a i nie
                                      zamierzam byc meczennica ani uciekac -czy rozwodzic sie.

                                      piszesz:
                                      Jestes jednak juz dojrzala
                                      uksztaltowana osoba i nie wierze, ze wytrzymasz tak jeszcze pare
                                      lat.Takie doly,jak sie wyrazilas,beda cie dopadac czesciej.


                                      pare lat!!! to napewno nie wytrzymam.a doly sa normalna reakcja na
                                      taka rewolucje zyciowa i nie uwazam ze to jakies nienormalne.

                                      piszesz:
                                      To wymaga czasu.Ja mam teraz spokoj w kazdej dziedzinie.Na
                                      poczatku nawet mi tlumaczyla jak sie mleko gotuje-litosci!!!Wynika
                                      to tylko z ich niewiedzy o nas.

                                      no wlanie to wymaga czasu a ty oczekujesz ze ja mam z dnia na dzien
                                      zmienic ich cale myslenie??????walczyc o swoje z uporem maniaka nie
                                      patrzac na konsekwencje???przeciez u mnie to tez bedzie kwestia
                                      czasu..a ze chce to zrobic jak najdelikatniej to chyba nic zlego.w
                                      koncu to ja przyjechalam tutaj i chcac nie chcac musze respetkowac
                                      tutejsza kuture i przyzwyczajenia.skad u ciebie to czarnowrozenie???
                                      twoje posty sa bardziej dolujace niz podtrzymujace na duchu.i choc
                                      jest tam wiele milych slow to taki niestety jest ogolny przynajmniej
                                      moj odbior.

                                      piszesz:
                                      Kobieto obudz sie bo niedlugo przemebluja ciebie i cale twoje zycie!
                                      Widze, ze narazie nie korzystasz z naszych rad.


                                      Kobieto : )) zrozum wreszcie ze rzeczy o ktorych pisze przeszkadzja
                                      mi i nie pozwole sobie na zmienienie calej siebie dla nich.
                                      ingerencja siostry w meblowaniu mieszkania wyplywa z jej troski...my
                                      polacy jestesmy INNI dzialalmy bardziej z wyczuciem choc i tak nie
                                      zawsze.ona jest nadgorliwa a dla mnie nadgorliwosc jest gorsza od
                                      faszyzmu.wiem ze stawiajac sie jej bede ranic jej uczucia a czy to z
                                      koleji takie blyskotliwe dzialanie z mojej strony??
                                      a co do rad to skorzystam z tych ktore sa na ten czas realne dla
                                      mnie do zrealizowania.

                                      piszesz:
                                      Nikt nie kaze ci
                                      prowadzic wojny domowej, ale zrob cos abys nie byla wciaz
                                      nieszczesliwa.

                                      mysle ze jesli teraz nagle z minuty na minute zmienie cale swoje
                                      myslenie i postepowianie na NIE mam gwarantowana wojne domowa jesli
                                      jednak stopniowo i umiejetnie zadzialam moge tego uniknac czego
                                      bardzo bym chciala ze wzgledau na ogromny szacunek jaki mam do meza.

                                      poza tym nie jestem WCIAZ! nieszczesliwa.skad taki drastyczny
                                      wniosek???bladze,pytam ,radze sie,konsultuje,szukam
                                      rozwiazan,popadam w doly ,popadam w euforie,dziele spostrzezeniami.
                                      Gunes ja jestem tu nowa.wszystko dla mnie jest INNE,mam prawo do
                                      hustawki nastrojow,mam prawo do bladzenia a nawet do robienia bledow
                                      na ktorych sie moge uczyc.
                                      moj maz jest dobrym czlowiekiem ktory dwoi sie i troi aby byl wilk
                                      syty i owca cala dlatego oczekuje ode mnie(od rodziny zreszta tez)
                                      kooperacji.duzym dowodem zrezta jak bardzo liczy sie z moimi
                                      uczuciami bylo jego poparcie w problemie religi przy zawarciu
                                      malzenstwa.
                                      prosze nie zrozum mnie zle ale tak odbieram twoje slowa i poczuwm
                                      sie w obowiazku do przedstawienia swoich mysli.




                                      • gunes20032001 Re: 28.10.08, 13:17

                                        • kateoz Re: 28.10.08, 19:38
                                          Gunes
                                          bardzo mi przykro ze nie jestes dla mnie wyrocznia i nie przypasily
                                          mi twoje porady jako osoby doswiadczonej w temacie.analizucjac
                                          zreszta twoje posty to zadnych tam rad raczej nie ma,sa tylko same
                                          przestrogi a to roznica.
                                          obruszasz sie teraz na mnie bezpodstawnie,dlaczego?bo nie spiewam w
                                          twojej tonacji??
                                          zdaje sobie sprawe ze moj los cie nie obchodzi,w koncu jestesmy
                                          sobie obce.jesli sadzisz ze rady nie sa mi potrzebne to jestes w
                                          bledzie.jedyna rade jaka ty mi dalas (przeoczywista) to nie pozwolic
                                          sobie wejsc na glowe.no coz o tym wiem bez pisania na forum.

                                          do tego dochodzi to ciagle my to my tamto.prosze mow o sobie bo ja
                                          do zadnej z dziewczyn nic nie mam.

                                          piszesz ze od twojego meza cala rodzina sie odwrocila ,pozostala
                                          jedynie mama.widzisz ja wlasnie tak nie chce!!!!!nie zaleznie co
                                          jest przyczyna.w twoim przypadku kasa.

                                          piszesz ze od razu stawialas na swoim???to przez co przeszlas w
                                          takim razie kiedy od poczatku bylas klarowna??poza tym co to znaczy
                                          od poczatku???od pierwszego dnia kiedy wbili ci wize na lotnisku???
                                          mysle ze z perspektywy lat "pierwsze dni" to pierwsze
                                          miesiace,pierwszy rok czyz nie tak???
                                    • alexa195 Re: 28.10.08, 11:56
                                      Kochaniutka, zwroc uwage, ze tymi dobrymi checiami i cala reszta w
                                      koncu i tak stawiaja na swoim – a wiec cel osiagniety wink Ty zrob
                                      tak samo. Ja tak nie robilam i teraz mam pasztet, ale sie w koncu
                                      uwolnilam za jednym przecieciem smile Ucz od poczatku tak samo milo i z
                                      takimi samymi dobrymi checiami. Z tym ze Ty nie masz chciec robic po
                                      swojemu, a po prostu robic po swojemu bo na chceniu robota sie nie
                                      konczy.
                                      Tak jak pisalam wczesniej – zapobiegnij problemom, bo ich
                                      rozwiazywanie bedzie o wiele trudniejsze wink Jak to zrobisz – sama
                                      wiesz najlepiej, wazne, by skutecznie wink
    • abalko Re: prosze o rade!(dlugie) 28.10.08, 11:14
      no, jesli jestes w tr miesiac, to moze postepowanie bratowej jest
      wyrazem goscinnosci i troski, ktore to z czasem moga sie znudzic,
      spowszedniec
      • amw77 Re: prosze o rade!(dlugie) 28.10.08, 12:13
        Oj...miesiac to faktycznie bardzo krotko. Jak na tak krotki pobyt
        masz juz dosc radykalnie negatywne opinie na temat zycia w Turcji i
        Turkow. Mysle tez, ze przesadne bylo stwierdzenie, ze nadgorliwosc
        jest dla Ciebie gorsza niz faszyzm, zwazywszy tez na ten baaaardzo
        krotki pobyt w Turcjiwink)). Ja tutaj jestem kolejny juz raz -
        kilkumiesieczne pobyty, pierwszy miesiac (kiedy to bylowink) byl dla
        mnie bajka, dopiero dlugi pobyt tutaj zmienil moje odczucia w druga
        strone, ale po zaledwie 1 miesiacu nie odwazylabym sie na takie
        komentarze, moze jest jak napisala abalkowink))?? To ich goscinnosc a
        nie nadgorliwosc???? Przemysl to jeszcze...

        ps. Sadze tez, ze gunes swoje texty oparla w kontekscie
        dlugoterminowego tutaj zycia, nie zaledwie miesiecznegowink
        • kateoz Re: prosze o rade!(dlugie) 28.10.08, 13:51
          rodzine meza znam juz pare lat.bywalam tu wczesniej i tez siedzialam
          po kilka tygodni,rowniez rodzina meza nas odwiedzala.ale to bylo
          zupenlnie inne.
          teraz jest inaczej.nie jestem juz gosciem.jestem u siebie.a to jest
          ogromna roznica,inna relacja,inne oczekiwania.takie wakacyjne
          spotkania z rodzinka byly czasem meczace ale ogolnie ok.a to sie
          wyskoczylo do antali a to do ankary a to jeszcze gdzie indziej.teraz
          jest samo zycie : ))
          siostra meza jest bardzo goscinna ale potrafie odroznic goscinnosc
          od nadgorliwosci niestety..
          jesli chodzi o Gunes to rzeczywiscie zgadzam sie z toba ona pisze w
          kontekscie dlugoterminowego zycia w turcji zapominajac ze kiedys
          sama byla poczatkujaca,tylko tyle chcialam przez to powiedzic.
          • gunes20032001 Re: prosze o rade!(dlugie) 28.10.08, 14:52
            abalko,ja nie pilam do ciebie tylko wytlumaczylam dzialanie
            mechanizmu, ktory steruje postepowanem ludzi.To dlatego czesto
            Turcy, ale tez inne nacje gloryfikuja to co ich i mowia, ze jest to
            lepsze, a to co obce jest gorsze.Calkiem mozliwe, ze to kwestia
            przyzwyczejenia i nieznajomosci.Z tym, ze czesto oni nie chca poznac.
    • amw77 Re: prosze o rade!(dlugie) 28.10.08, 11:55
      Mam podobne doswiadczenıa do Twoich choc ostatnio (zmoglo mnie
      okrutne chorobsko) docenilam obecnosc w domu tureckiej (jeszcze nıe)
      mamy. Nareszcie odczulam jej pozytywny stosunek do mnie jak mojej
      rodzonej mamy (nie chce myslec, ze udawany), to naprawde cos bo
      mialysmy dosc chlodne, delikatnie mowiac relacje. Musze przyznac, ze
      wiele tez sie zmıenılo in plus dzieki pozytywnym relacjom z siostra
      narzeczonego (kobıetka normalna, wyluzowana bardzo zycıowa choc
      zakryta). Oboje z mezem wyksztalcenı i na poziomıe, mialam wreszcie
      z kim pogadac...Co do plotek, nıezapowıedzianych wizyt to szlag mnie
      za przeproszeniem trafia jak slysze dzwonek u drzwı w najmnıej
      spodziewanym momencıe. Odnosnie polskıej kuchni: nıe wyrywam sie bo
      pare razy sıe wyrwalam i klapa, turecka przecıez "najlepsza"...wiec
      dalam sobie spokoj. Pierogi, krokıety, nalesniczki, zupy, fasolka po
      bretonsku (no coz mnie bardziej smakuje niz te ichnie fasolkowe
      daniawink), niemal wszystko co nasze polskie i dobre okazalo sie
      niczym w porownanıu z tureckımı "pysznoscıamı"sad((. Jak ugotowalam
      zupe grochowa to uslyszalam, ze tutaj nie ma czegos takiego jak zupa
      grochowa tylko danie gdzie podstawowym skladnikiem jest fasolka, ale
      zeby zupa?????? Koneic koncow jadlam ta zupke z moim
      chlopkiem...Faktem tez jest, ze Ci nasi tureccy partnerzy nıe
      sprzeciwiaja sie za bardzo starszyznie choc i im samym wiele rzeczy
      moze sie nie podobac. Moj staje po mojej stronıe ale potem mamusia
      jest tak "chora", ze oboje mamy wyrzuty sumienia (choc ja wiem, ze
      to "chorowanie" to na pokaz)...Cıesze sıe jednak, ze ten moj facet
      dzieki mnie w duzej mierze zrozumıal wiele bledow, ktore sie tutaj
      popelnia chocby w wychowywanıu dzieci. Niedawno mielismy tego
      namiastke w czasıe pobytu jego sıostry co do przegrzewanıa
      nıemowlaka gdzıe temp. powietrza 26 stopnı a maluch zubierany jak
      zima: uwaga: kaftanik, rajtuzki, na to kolejne ubranko czyli
      sweterek i spodenki, aha zapomnialam napisac, ze zanim ubrano mu te
      rajtuzkı to jeszcze mial skarpetki, ale o czyms tak waznym jak
      cıenka czapeczka na dwor to juz zapominajasad...porazka. Ja bylam w
      szoku ale po jakims czasıe udalo sıe mojemu ich przekonac (ja mu
      ciagle do ucha: "patrz jak on jest ubrany", "bedzie chory", "zrob
      cos"wink), ze robia wielkı blad tak malucha ubıerajac. W koncu udalo
      sıe i w rezultacıe maluszek mial na sobıe tylko przewiewny pajacyk,
      czapeczke i od razu lepiej sie poczulsmile. To tylo jeden z przykladow.
      Sukces osiagnelam rownıez w kwestii mojego ubierania sie czyli np. w
      domu nie zakladam stanika hahah (na poczatku sie czailam o zgrozo
      bylo goraco, a potem dalam sobie spokoj). To samo z reszta - w domu
      luzık, szorty ıtd, na zewnatrz ez dekoldy, odkryte ramiona itd. Duzo
      czasu zajelo mı przekonywanıe mamy, zeby w domu pozbyla sıe dlugıej
      kiecki na konto luznych bawelnianych spodni, ze cialo ma oddychac,
      ze dla skory tak jest lepiej. Kolejny sukces: polskie kosmetyki
      gorawink, lekarstwa tez, o slodyczach nie wspomne;. Dostaje nawet
      zamowienıa na nasze rodzime specyfıkı, ktorych tutaj nıestety
      totalny defıcyt. Zatem podsumowujac idzıe ku lepszemu, jednak mimo
      to raczej nie zdecyduje sie na zamıeszkanıe tutaj na stale, nie
      wyobrazam sobie wychowywac dziecko w tutejszej tradycji i spierac
      sie z tesciowa na kazdy temat w tej (tudziez innej) kwestii...np.
      gotowaniawink. Dodam, ze duzo nerwow i stresu kosztuje mnıe tutaj
      zycie, jest lepiej ale to co mam za soba to niezla szkola
      zycia...zycze wam kobietkı duzo sily i wytrwalosci bo tutaj kazdy
      kolejny dzien to nie lada wyzwanie dla naswink
      • alexa195 Re: prosze o rade!(dlugie) 28.10.08, 12:09

        > Dodam, ze duzo nerwow i stresu kosztuje mnıe tutaj zycie, jest
        lepiej ale to co mam za soba to niezla szkola zycia...zycze wam
        kobietkı duzo sily i wytrwalosci bo tutaj kazdy kolejny dzien to nie
        lada wyzwanie dla nas

        Po “tutaj” powinnas dodac nazwe miejscowosci, dzielnice + nazwisko
        rodziny. Bo co rodzina to inny kraj. A co kraj to obyczaj wink Ja np.
        nigdy nie mialam niezapowiedzianych wizyt, czy niezapowiedzianych
        gosci. Jedynym problemem bylo moje “niesluzenie” (w koncu sie
        przyzwyczaili, ze jestem “leniwa” i nie skacze nad facetami z
        herbatka) i moje “niemuzulmanstwo” – do tego akurat przywyczaic sie
        nie moga.
        Znam natomiast pewna Turczynke, ktorej synowa jest Ukrainka. Kobieta
        ma wnuka, nieobrzezanego, poniewaz uwaza, ze to wybor matki i ojca,
        czy dziecko obrzeza czy nie. Nie wyobraza sobie przestawiac
        dziewczyny na swoje zasady.
        Mysle, ze zamiast slowa “tutaj”, bardziej pasowaloby slowo “w tej
        rodzinie” wink
        • amw77 Re: prosze o rade!(dlugie) 28.10.08, 12:21
          alexa195 napisała:


          > Mysle, ze zamiast slowa “tutaj”, bardziej pasowaloby slowo “w
          > tej rodzinie” wink

          To prawdasmile

          Kateoz: w moim przypadku (pewnie nie tylko moim) duzy problem
          stanowi bariera jezykowa, co bardzo komplikuje i utrudnia relacje z
          turecka rodzina. Jako, ze teraz jest znacznie lepiej z moim tureckim
          i te relacje ulegly zmianie w dobra strone. Wprawdzie gadam kali
          jesc kali pic ale kazdego dnia ucze sie wiecej i to uwierz ogromnie
          ulatwia funkcjonowanie. Brak znajomosci jezyka dzialal na mnie
          depresyjnie wiec postawilam na intensywna nauke, a obecnosc rodziny
          tylko to ulatwiawink
          • abalko Re: prosze o rade!(dlugie) 28.10.08, 12:31
            moja saime - niech ja Pan Bog ma w swojej opiece- zaczela od
            szorowaniam mi chalupy. czulam sie fatalnie - jakbym z niej sluzaca
            swoja robila. bardzo chcialam, zeby przestala - kiedy powiedzialam o
            tym glosno zostalam pouczona, ze jakby mnie nie lubila, nie
            sprzatalaby.

            potem pomoc w sprzataniu zaoferowal mi moj szef!!!!

            co prawda po dzis dzien saime mysli ze w ogole gotowac nie umiem,
            choc jej coreczka powiedziala, ze kiedys u mnie w domu fajnie
            pachnialo mieskiem. po prostu czesto w turcji wszystko wykonane musi
            byc scisle wg wzoru opracowanego przez stado - wydziergany sweterek,
            obiad, ciasteczko - inne jest zle. przynajmniej mi sie tak wydaje...
            • gunes20032001 Re: prosze o rade!(dlugie) 28.10.08, 13:35
              Mysle, abalko, ze problem nie w tym, ze inne jest zle,ale
              niebezpieczne.Dlaczego? Bo kazdy narod,grupa spoleczna,czy grupa
              towarzyska wyrasta w pewnym schemacie co jest dobre co zle,co
              normalne co nie.Szukaja wyjatkowosci w zachowaniach,tworczosci grupy
              do ktorej przynaleza.To powoduje, ze czuja sie spokojni,lepsi.Bo
              czlowiek lubi czuc sie lepszym i wyjatkowym.İ teraz nagle ktos stara
              sie im tlumaczyc, ze nietylko ich jest dobre i wyjatkowe.Wtedy jest
              alarm bo zostalo naruszone ich poczucie bezpieczenstwa.To na czym
              wyrosli od wiekow.Przeciez to oni sa najlepsi.Dlatego neguja
              wszystko co inne, aby nie stracic poczucia bezpieczenstwa.Zauwazcie,
              tez, ze nie rozni sie to w zaleznosci od wyksztalcenia.Grupy
              wyksztalcone i elity co prawda akceptuja roznorodnosc np w sztuce ,
              ale juz z zaakceptowaniem homoseksualizmu maja problemy.Dziala tu to
              samo zjawisko.Jest to rodzaj pewnej samoobrony.
              Rozmawialam z wieloma dziewczynami i to nie tylko Polkami, ale
              rowniez z Turczynkami.Okazuje sie, ze GENERALNİE stosunki pomiedzy
              gelin i tesciowa sa podobne.Zwykle wymaga sie od gelin pewnych
              zachowan i jest to standart.
              Reakcja kateoz mnie nie dziwi.to tak jak z dorastajacymi pannami.Nie
              sluchaja rad starszych bo wiedza lepiej.Ja rzeczywiscie mieszkam tu
              juz pere dobrych lat i to co ci pisze to moje obserwacje.Czasami
              dobra wola nie wystarcza.Obys byla tym wyjatkiem, ktoremu udalo sie
              zreformowac rodzine.Czego ci bardzo serdecznie zycze.
              • abalko Re: prosze o rade!(dlugie) 28.10.08, 14:07
                osobiscie nie czuje sie ani lepsza, jako polka, ani gorsza od nikogo
                i nie wymagam tez od nikogo, aby sie zmienial. po prostu podzielilam
                sie obserwacjamismile
              • kiranna Re: prosze o rade!(dlugie) 28.10.08, 15:13
                ...a ja czytajac ten watek nie moge oprzec sie myslom jaka kiedys
                bede tesciowa dla swojej synowej wink bo lubie chodzic wlasnymi
                drogami i jesli trafi mi sie kiedys turecka gelin z tradycyjna
                turecka rodzina, ktora bedzie ode mnie oczekiwac dziergania serwetek
                i niekonczacych sie wizyt w celu "zapoznania sie", to chyba nie dam
                rady i wyemigruje wink
                chyba trzeba zaczac urabiac dziecko, by nie wiazal sie z
                turczynkami w przyszlosci, no ale to juz zakrawa na wtracanie sie w
                cudze zycie, prawda? wink)

                widzicie, dziewczyny, nasze problemy tutaj nie skoncza sie tak
                szybko ... teraz jestesmy trudnymi yabanci gelin, a za moment mozemy
                byc rownie niereformowalnymi kaynanami wink)
                • maviboncuk Re: prosze o rade!(dlugie) 28.10.08, 18:28
                  "chyba trzeba zaczac urabiac dziecko, by nie wiazal sie z turczynkami
                  w przyszlosci"

                  Ale mnie ubawilas Kiranno tym stwierdzeniem, swietna puenta do tego
                  watku. Jednak POLKI SA NAJLEPSZE! I nic tego nie zmieni, niech gadaja
                  co chca, my i tak swoje wiemysmile wiec dziewczyny, nie przejmujcie sie
                  tym co mowia wasze tesciowe, sasiadzki i inne.

                  Pozdrawiam
    • abalko Re: prosze o rade!(dlugie) 28.10.08, 15:23
      pozostaje pytanie czy ktos zna osobniczke plci zenskiej, o ktorej
      tesciowa mowi, ze jest dobra synowa/gelin, obojetnie w ktorym z
      krajow i jakimi przymiotami ciala i duszy owa niewiasta sie odznacza
      • kiranna Re: prosze o rade!(dlugie) 28.10.08, 15:48
        bede nieskromna, ale znam, moja wink nie zartuje, pare lat temu tesc
        mi powiedzial w tajemnicy, ze tesciowa jest bardzo zadowolona ze
        swoich gelinek i chwali nas gdzie popadnie, a sasiadki az zeby
        zaciskaja z zazdrosci wink kazda z nas trzech (czwarta synowa w
        drodze) jest kompletnie inna i zajmuje sie innymi sprawami. wydaje
        mi sie, ze sie uzupelniamy, bo zadna z nas nie jest idealna, lecz z
        tego melanzu wychodzi "supergelin" big_grin byc moze, a raczej na pewno,
        sytuacja wygladalaby inaczej gdybysmy musialy mieszkac blisko
        siebie, nie mam watpliwosci.
        z tym, ze moja tesciowa, choc kobieta tradycyjna, sama miala dobra
        tesciowa (a nawet dwie wink) i pomimo, ze wychowala sie w tradycyjnej
        rodzinie, to zawsze szla troche pod prad. najpierw wyprowadzila sie
        z meza do swojego domu w innej dzielnicy, co skutkowalo lekkim
        wydziedziczeniem, tzn przypadl jej najgorszy lokal w kamienicy
        rodzicow. potem po smierci pierwszego meza, a zostala wdowa w wieku
        24-25 lat z malymi dziecmi, wyszla za maz za mojego tescia, mimo ze
        rodzina miala na oku kogos innego. lekki to zwiazek nie byl, choc
        tesc juz sie ustatkowal na stare lata...
        moze dlatego jest dzis "ludzka", bo sama przeszla przez rozne
        problemy, ale o swoich sp. tesciowych mowi zawsze dobrze smile
        zauwazylam tez, ze nie rozczula sie za bardzo nad soba i robi
        wszystko, by zyc z ludzmi w zgodzie. nie wiem czy moja tesciowa ma
        jakichkoliwiek wrogow, tylko ile kosztuje ja to wieczne zaciskanie
        zebow i schodzenie wszystkim z drogi? ciekawa jestem... i pelna
        podziwu...
        • kiranna Re: prosze o rade!(dlugie) 28.10.08, 15:51
          ups, mialo byc "wyprowadzila sie Z MEZEM..." tak czy siak, zawsze
          mieszkala z dala od swojej rodziny i tesciowych, wiec nikt bez
          potrzeby w garnkach jej nie grzebal i moze dlatego sama nie ma
          potrzeby tego robic swoim synowym wink
    • gunes20032001 Re: prosze o rade!(dlugie) 29.10.08, 01:56

Pełna wersja