kateoz
18.10.08, 21:19
witam was dziewczyny serdecznie.
od pewnego czasu mieszkam w turcji i niestety jest mi BARDZO ciezko
oswoic sie z tutejszymi zwyczajami.sama juz nie wiem czy mam w sobie
blokade i jakas podswiadoma niechec do sprobowania czy poprostu
niektorych rzeczy nigdy nie przeskocze.pech chcial ze mieszkanie mam
w tej samej klatce co tesciowa i bratowa z rodzina.nie chce pisac ze
to straszne bo moze byc gorzej wiadomo(mozna np mieszkac razem) ale
wiem ze jesli czegos nie zmienie to zwariuje a nie mam pomyslu jak
to zrobic,co zrobic zeby nie bolalo i zeby nie narobic sobie w
rodzinie wrogow.
moze dziewczyny te doswiadczone jak i te ktore doswiadczaja maja
jakies sprawdzone skuteczne metody na ograniczenie a najchetniej
ZLIKWIDOWANIE tych niekonczacych sie wizyt w moim domu.dzwonek do
drzwi tarabani non stop a tesciowa posluguje sie zapasowym
kluczem.kompletny brak prywatnosci.nie moge sie niczym zajac ,bo
ciagle cos lub ktos mi przeszkadza.dzieci bratowej wlatuja i
wylatuja po 20 razy dziennie.mieszkanie musze miec zawsze
wysprzatane na tip top.jestem pod presja.czuje ze kazda wizyta to
mini kontrola,a jak mam szklanke w zlewie bo wlasnie wypilam sok to
mi ja tesciowa przy wizycie wymyje.przy okazji zagladnie we
wszystkie katy,skorzysta z toalety i wlozy koszulke meza do szafy
skontrolowac czy ciuszki sa w kosteczke poukladane.podejrzewam ze
podczas mojej nieobecnosci inspekcja jest bardziej wnikliwa.byc moze
jestem przewrazliwiona,ale tak mi podpowiada moja kobieca intuicja
ktora mnie do tej pory nie zawodzila.
kolejna sprawa to te plotkarstwo z siasiadkami i te ciagle
odwiedziny ich u nas jak i nas u nich.staram sie czasem jakos
wywinac ale wiadomo w turcji zawsze cos wypada albo nie wypada,a
czym tu sie wymigac kiedy nie pracuje i dzieci nie mam.no i bycie
przykladna gelin tez srednio mi wychodzi.ogolnie tesciowej
obslugiwac nie musze oczywiscie ale kiedy tylko w domu pojawi sie
sasiadka zaczyna sie przedstawienie.pisze przedstawienie nie dlatego
ze robie czy musze robic cos specialnego tylko jest to pewnego
rodzaju ciagle udowadnianie ze gelin z zagranicy jest rownie
uzyteczna co turecka (oznacza to ze musze starac sie nawet bardziej
aby udowodnic).czuje na sobie skupione wzroki kiedy polewam herbatke
lub zanosze naczynia do kuchni po posilku.w polsce wykonuje te same
czynnosci ale mam do tego inne nastawienie.robie to bo takie mam
wychowanie.pomagam robie kawe i herbate i dokladki zanosze przynosze
bo tak czuje a tutaj to jakas dziwna demonstracja,czuje sie jak
sluzaca.oczywiscie jesli tesciowa jest u mnie w domu na herbatce to
staram sie pokazac jak najwyzszy poziom polskiej
hospitalizacji.najbardziej dobija mnie latanie i uslugiwanie w jej
domu gdzie ja w zasadzie tez jestem gosciem.
dziewczyny powiedzcie mi czy ja przesadzam??przeciez to tylko
polewanie herbaty czy robienie kawy a ja robie z igly widly???jak wy
do tego podchodzicie??jak radzicie sobie z ciaglymi wizytami
sasiadek??jak radzicie sobie z ta turecka (nad) towarzyskoscia???z
zyciem w stadzie???nie wiem czy kiedykolwiek bede tak wylewna jak
tureckie kobiety czy w ogole potrafie byc,czy mam predyspozycje.nie
umiem rzucac sie na obce dzieci,calowac je, tulic (prosze nie myslec
ze jestem jakas gora lodowa),calowac sie z sasiadkami ktorych imion
nawet nie pamietam.nie mowiac juz ze tesciowa przenajmniej raz
dziennie tez calowac wypada.za kazdym razem musze sie wewnetrznie do
tego zmuszac.z wlasna mama sie tyle nie caluje a kocham ja z calego
serca...
dobijajacy jest tez fakt ze tematy do dyskusji rzadko kiedy mnie
interesuja.sa totalnie przyziemne,towarzystwo gospodyn
wiejskich,rozmowy o dzieciach,mezach i gotowaniu no i oczywiscie
plotkowanie ,plotkowanie i jeszcze raz plotkowanie nierzadko
poprostu obgadywanie...Bratowa choc wspanialy z niej czlowiek,dobry
do rany przyloz do intelektualnych pogawedek ni jak sie nie nadaje.
Brak podstawowej wiedzy ogolnej jest zaskakujacy,wrecz
powalajacy.kompletny brak znajomosci muzyki zagranicznej jak i
slawnych wokalistow czy aktorow.choc brak wiedzy w tym temacie mozna
jeszcze jakos wytlumaczyc zwalajac na tureckie media, najbardziej
zalamuje mnie totalny brak zainteresowania poszezania wiedzy a
tymbardziej kiedy ma sie obcokrajowca w rodzinie.nawet kuchnia
polska ich nie interesuje bo turecka jest najlepsza a i ja sie tak
nie specjalnie z propozycja wyrzucam bo nie jestem doswiadczona
kucharka no i nigdy nie gotowalam dla takiej ilosci osob.i tu znowu
prosba o rade.co zaproponowalybyscie na pokazowe danie bo czuje ze
predzej czy pozniej propozycja przygotowania polskiego obiadku
padnie.co jest polskim pewniakiem ze sie tu w turcji wsrod turkow
sprawdzil??
myslalam o pierogach albo krokietach,co wy na to???
na koniec dodam jeszcze ze nie nawidze chodzic po domu w
staniku......... : )))))
czy ktos boryka badz borykal sie z podobnymi problemami czy
dylematami i zechcialby sie ze mna podzielic??czy tak to wszystko
czuje bo jestem w turcji nowa i z czasem moje problemy zmaleja?
jakie byly wasze odczucia na poczatku???jak radzilyscie sobie z
jezykiem??
pozdrawiam